takisobieziomek
19.10.11, 19:36
Cześć. Mam 21 lat, nie studiuję niczego, nie mam nigdzie pracy, nic konkretnego nie umiem.
Zacznę od początku, bo jeszcze kilka lat wstecz byłem tryskającym humorem, pozytywnym człowiekiem, pełno znajomych, fajne plany, pewny siebie, nie do złamania. Teraz jestem tylko cieniem młodszego siebie, bo zderzając się z dorosłym prawdziwym życiem nie ogarnąłem sytuacji, a teraz nie mam kompletnie pojęcia co robić dalej...
Jestem jedynakiem, dodam, że trochę rozpieszczonym przez rodziców. Tzn. nie tak pyszałkowato, ale rodzice starali się zawsze dać mi to czego chce, bo wychodzili z założenia, że oni sami nic nie mieli to ja mam zaznać chociaż trochę radości. nie były to nigdy rzeczy z najwyższej snobistycznej półki, ale jednak to co miałem to chciałem. W szkole nigdy się specjalnie nie przykładalem. Byłem typem "jak trzeba to zda dobrze, a tak to ma w dupie" więc leciałem na trójkach i dwójkach. Nigdy nie myślałem o przyszłości. Jakoś to było poza mną... żyłem miłością, jakimiś ideami, i pasją... mature zdałem ok, ale tutaj zaczęły się problemy finansowe rodziców (nie docierało do mnie jakie są poważne). uciekłem na studia do lublina za swoją uwczesną miłościa, tam spędziłem rok i już z samotonośći nie dawałem rady więc wróciłem na pomorze i rozpocząłem te same studia na nowo, tym razem zaocznie. W między czasie łapałem się jakichś prac, ale nigdy nie było to czymś co sam z siebie bym wybrał, a raczej co mi wpadło w ręce. Leniem nie jestem, ale celów też nie miałem. Jednak przez pierwszy okres studiowania wszystkie pieniądze jakie miałem musiałem oddawać rodzicom, ponieważ ich sytuacja tego potrzebowała. Tym sposobem zostałem bez studiów nawet jakichkolwiek.
Jakoś przed wakacjami tego roku złożyłem papiery do policji i teraz jestem oczekującym na testy multiselect, ale czasem przychodzi taki moment, że nie wiem czy to dobry wybór. Pomijając wszelkie aspekty finansowe czy emerytalne, ja nie wime po prostu czy chce być policjantem, chociaż wiem, że da mi to jakąś stabilizację. Ponadto nei powiadziane, że w ogolę do policji się dostanę, a planu B nie mam... Nie wiem co mogę robić, nie kręci mnie praca w wielkich korporacjach i zapieprzanie w trybie jaki znamy wszyscy. Ja zawsze chciałem podróżować, bardziej czuć się szczęśliwy niż zarabiać wielkie pieniądze, ale teraz widze, ze to ściema i nie do końca prawdziwa. Wszystko mnie smuci, ten brak perspektyw, możliwości. Dlaczego tak późno zacząłem o tym myśleć. mam wrażenie, że kompletnie przegrałem życie.