kolorowelatawce
27.10.11, 17:56
Mam kolezxankę z którą znam się jakieś 8lat, jestesmy dosc młodymi dziewczynami(w przyszłym roku konczymy studia). Lubie ja bo to szczera i dobra osoba i chociaz na co dzien nie widujemy bo studiujemy w innych miastach to jak juz zobaczymy to romawiamy szczerze i dzisiaj miało miejsce takie spotkanie. Kolezanka martwi się, ze nie spotka zadnego chłopaka, ze zostanie sama, nigdy nie była w zwiazku boi sie widac bardzo i jest bardzo tym wszystkim przygnebiona. Zawsze była pesymiastką i siedzac razem w ławce to ja miałam rózowe okulary i podchodziłam ze śmiechem do wszystkiego, a ona sie załamywała- ma taki charakter. I teraz po dzisiejszej rozmowie widzę, ze to juz nie pesymizm ona po prostu jest załamana, boi się, nie widzi szans zeby było lepiej. Nasza wspolna bliska kolezanka wzieła ślub w zeszłym roku i teraz jest w ciązy, ja mam chłopaka, na jej uczelni wiekszość tworzy pary i dziewczyna sie martwi, ze nie spotka. Oczywioście powiedziałam, ze ma sie nie martwi, ze spotka nie jednego, ze na kazda przyjdzie czas i jedna z nas wczesniej sie ustatkuje druga troche pozniej i ze malzenstwo wcale nie jest gwaracja szczescia. Ale nic jej to humoru nie poprawiło, jest taka smutna i chociaz probowałam ją rozsmieszyc to mało to wszystko dało. Moze ma jakąś depresję juz sama nie wiem. Spotykamy sie w przyszly weekend i moze poradzicie co moge takiej dziewczynie powiedzieć jeszcze zeby było jej lepiej? moze zasugerowac wizyte u psychologa, tylko jak zeby jej nie urazic? co byscie zrobili?