rozwod rodzicow konsekwencje po latach

04.11.11, 14:18
Witam,

mam 30 lat, moi rodzice rozwiedli sie gdy mialem ok 4 lat, tak wiec cale moje "swiadome" zycie przezylem bez codziennej obecnosci ojca, oczywiscie ojciec odwiedzal mnie tak jak to na ogol bywa raz w tygodnium czasami sie spoznial a czsami w ogole nie przychodzil, matka twierdzi ze ojciec jest czlowiekiem nieodpowiedzialnym co zreszta sam zaczalem zauwazac jako dorsly juz mezczyzna, ojciec zalozyl nowa rodzine i gdy mialem ok 18-19 lat urodzilo mu sie dwoje dzieci. Od tego momentu sytuacja sie zmienila na tyle ze kontkaty z ojcem staly sie coraz rzadsze. Ojciec nigdy nie zaprosil mnie na "zapoznanie" z nowym rodzenstwem itd. z reszta nigdy nie zapraszal mnie na swietowanie swoich uroczystosci typu urodziny czy imieniy - ja tez nigdy do tego nie dazylem, gdyz czulem wewn. niechec do kontaktow z nowa rodzina ojca.

Teraz gdy sam zalozylem rodzine ojciec po 10 latach sobie o mnie przypomnial i wychodzi z zaproszeniami na rozne rodzinne spotkania (do jego rodziny), na ktore nie mam ochoty. Nagle wytworzyla sie sytuacja w ktorej to ja juz pogodzilem sie z braku tyhc kontaktow i zaakceptowalem rzeczywistosc. Nie wierze w szczere intencje, mysle ze ojciec probuje ukoic swoje poczucie winy albo nie radzi sobie z wychowaniem dwojki nastolatkow. Ale czy powinienem sie tym przejmowac?

Moja relacja z ojcem jest plytka, nie wiemy nic o sobie nawzajem poza ogolne informacje.

Jak dac do zrozumienia ojcu ze nie chce sie utrzymywac glebszej relacji bo po prostu nie mam na to sily i ochoty? Prawda jest taka ze ojciec jest dla mnie kims kto mnie odwiedzal ale nie bral czynnego udzialu w moim wychowaniu, prawde mowiac nie przypominam sobie sytuacji w ktorej moglbym uznac ze ojciec wplynal jakos na moje decyzje (tak jak to robi rodzic ktory zawsze jest obecny). Nie wyobrazam "rodzinnych" spotkan z druga rodzina ojca ani jakichkolwiek relacji z przyrodnim rodzenstwem (z racji duzej roznicy wieku 18lat). Sama mysl o takich spotkaniach powoduje we mnie skrepowanie i duze napiecie.

Czy moje myslenie o tym wszystkim jest wynikiem wychowania w rozbitej rodzinie? Czy ktos z Was ma podobnie? Do ktorego momentu myslec o swoich uczuciach?


    • to.niemozliwe Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 04.11.11, 18:57
      Moim zdaniem, to Tobie jest ojciec potrzebny, nie Ty jemu.
      Chodzi mi o to, ze dojrzalosc polega tez na akceptacji w zyciu jakiejs formy kontaktu z ojcem. Nawet jak byl nie fair.
      • cynta Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 04.11.11, 19:15
        Ogolnie dojrzalosc polega na akceptowaniu ludzi takimi jakimi sa. To twoj ojciec, masz polowe jego genow, moze kiedys bedziesz w podobnej do niego sytuacji, jak sie zachowasz? nie chcesz go zrozumiec? a moze wspanialomyslnosc przebaczania pokaze ci jak wielkim czlowiekiem mozesz sam byc? i moze nauczysz tego tez twoje dzieci? W sumie jedna rada: zrob to poki ojciec jeszcze jest tutaj, pozniej bedzie znacznie trudniej ;) a sobie mozesz nigdy nie wybaczyc ze nie rozwiazales tej sprawy.
        BTW, ja mialam 5 lat i potem przez dlugie lata nastoletniego zycia i wczesnej doroslosci to ja podtrzymywalam wiezy z ojcem, jego z matka, i jego z moim bratem.... choc podobnie do ciebie mial druga rodzine. W konsekwencji umarl pogodzony z nami a teraz ja probuje nawiazac uklady z jego "tamtymi" dziecmi .. niestety wciaz nie chca... ;)
        • maks2011 Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 04.11.11, 22:56
          ja ojcu przebaczylem to nie znaczy ze bede gral wg jego zasad tylko dlatego ze jestesmy biologicznie zwiazani "genami"

          mowisz o rozwiazaniu sprawy? co masz dokladnie na mysli?

          ja chce aby ojciec dal mi po prostu spokoj, nie jestem mu chyba nic winien?
          • cynta Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 05.11.11, 00:37
            maks2011 napisała:

            > ja ojcu przebaczylem to nie znaczy ze bede gral wg jego zasad tylko dlatego ze
            > jestesmy biologicznie zwiazani "genami"
            >
            Z tego CO piszesz i JAK wynika ze nie przerobiles tego tematu, nie masz spokoju w sobie, akceptacji, milosci?
            Mowiac o genach mialam na mysli ze TY w jakims tam sposob bedziesz podobny do ojca i dlatego lepiej go znac, wiedziec jaki mozesz byc, jak sobie z tym poradzic....
            > mowisz o rozwiazaniu sprawy? co masz dokladnie na mysli?

            Ustalenie pozytywnych ukladow
            >
            > ja chce aby ojciec dal mi po prostu spokoj, nie jestem mu chyba nic winien?

            Winien nie, ale mozesz byc wielkiego serca, masz okazje, mozesz okazac sie bardziej ludzki niz on byl, mozesz dac piekny przyklad wspolistnienia twoim dzieciom, mozesz przerobic milosc blizniego,
        • maks2011 Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 04.11.11, 23:03
          Cynta,

          piszez ze probujesz nawiazac ukaldy z "tamtymi": dlaczego?
          jaka jest roznica wieku miedzy Toba a "tamtymi"?
          • cynta Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 05.11.11, 04:09
            maks2011 napisała:

            > Cynta,
            >
            > piszez ze probujesz nawiazac ukaldy z "tamtymi": dlaczego?
            > jaka jest roznica wieku miedzy Toba a "tamtymi"?

            10 i 18 lat, to mlodsze widzialam tylko w wieku 2 lat, baaaaaaardzo dawno temu. Mieszkaja w innym kraju niz ja. Starsze dziecko mnie pamieta i nawiazalismy kontakt facebookowy ale rzadki, o ojcu naszym jeszcze mowic nie chce ani sie spotkac wokol tego tematu. Poczekam....
      • maks2011 Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 04.11.11, 22:52
        chce zaznaczyc ze ja rozumiem ojca zachowanie jako mezczyzna, nie rozumiem go jako ojciec dziecka, ojciec jest dla mnie po prostu kims kto mnie odwiedzal, i to ze jestesmy biologicznie powiazani nie ma dla mnie znaczenia, psychicznie jestesmy daleko od siebie,

        co do formy kontaktu, to rozumiem ze ojciec ma tu wiecej do powiedzenia niz ja?

        czy mozna komus zjebac zycie a potem po latach przyjsc powiedziec ze biologia ma tu znaczenie i zrobmy to na moich zasadach? czy to nie jest po prostu nie fair? ja tez chcialbym miec cos do pwoiedzenia, a to ze nie czuje obowiazku utrzymywania kontaktu z kimkolwiek, mam chyba prawo wyboru?
        • kobza16 Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 05.11.11, 08:19
          chlopie, zwolnij, nikt cie nie zmusi do kontaktu z ojcem. mozesz mu wyjebac, stary, spie...j, nie mam ochoty na kontakt z toba, ale tez mozesz zrobic to w bardziej dyplomatyczny sposob i po prostu odrzucac zaproszenia a to z tego, a to z tamtego powodu...
          to jest twoj ojciec i ty nie wiesz jakie relacje mial z druga zona - jakby nie bylo mial nowe zobowiazania i zapewne nie bylo mu latwo pogodzic swojej podwojnej roli. skoro cie unikal znaczy ze nie potrafil sobie dac rady, spieprzyl.
          ja widze to tak, gosc uzmyslowil sobie ile stracil, ze zrobil zle i dlatego probuje odbudowac to co spieprzyl kiedys. to czy dasz mu ta szanse to zalezy tylko od ciebie. ale nie jecz ze jestes taki biedny, bo wychowywales sie w rozbitej rodzinie-nie ty pierwszy i nie ostatni. postaraj sie aby twoje dzieci mialy lepszego ojca i skoncz bidolic jak nastolatek, a spojrz na sprawe jak 30letni mezczyzna.
          pozdrawiam:)
          • maks2011 Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 05.11.11, 10:49
            ciesze sie ze to napisales, moje dyplomatyczne zabiegi nie daja reultatu, ojciec jest dosc uparty w tej kwestii, niestety nawet szcera pogadanka nie przyniosla rezultatu, narasta we wmnie poczucie winy ze robie cos wbrew jakiejs odwiecznej sile, ktora dazy do stanu w ktorym ja sie nie widze,

            nawiazujac do mojej postawy, mysle ze w duzej mierze jet wynikiem tego w jakich warunkach sie wychowywalem, nigdy nie szukalem pomocy u psychologow w kwestii radzenia sobie z zyciem w rozbitej rodzinie itd. i tak wiem ze ni ejestem ostatni i wspolczuje ludziom takim jak ja bo nie jest latwo gdy zazna sie krzywdy od ludzi ktorzy sa teoretyznie jedynymi ludzmi ktorzy powinni zawsze sluzyc pomoca, jest jak jest lepiej nie bedzie, get over it koniec i .
            • cynta Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 05.11.11, 14:41
              Get over it wyjdzie Ci tylko jak przestaniesz traktowac ojaca tak jak traktujesz. Dopoki bedziesz mial do niego pewne pretensje, ktore masz bo bys nie wybieral wersji "brak kontaktu" gdybys nie mial, tak dlugo nie bedziesz "over".
              Dorosli ludzie sa wynikiem tego jak zostali wychowani I TEGO CO ZE SOBA SAMI ZROBILI JAK DO NICH TA PIERWSZA PRAWDA DOTARLA. Popracuj troche nad ta druga czescia, zastanow sie jaki TY chcesz byc a nie co ojciec od ciebie chce. Zmieniac mozemy tylko siebie a nie innych. :)

              Proponuje zaprosic ojca do siebie, na wlasny grunt, na impreze na wlasnych warunkach. bedzie ci wygodniej a i on zobaczy ze nie mozna ludzi przestawiac na szachownicy ...
              Pozdrawiam
              • maks2011 Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 05.11.11, 18:39
                mysle ze sie nie zrozumielismy, ja nie zrywam ani nie zerwalem kontaktow, to ojciec zaniedbal zainteresowanie mna do kurtuazyjnego minimum przez ostatnie 10-12 lat, wczesniej wypelnial obowiazki wg ustalen sadowych lub po interwencji matki, pozatym uczestniczyl w moich uroczystosciach ale zawsze sam

                tak wiec nie chodzi tu o zerwanie kontaktow, a o ustalenie ich w formie ktora dla mojego ojca oznacza zblizenie mojej nowej rodziny do jego rodziny, taka sytuacja nie jest dla mnie komfortowa w zaden sposob, on chyba po prostu chce aby usiadl przy stole i zobaczyl wszystkie swoje dzieci razem
            • red_boots Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 05.11.11, 16:15
              moje dyplomatyczne zabiegi nie daja reultatu, ojcie
              > c jest dosc uparty w tej kwestii, niestety nawet szcera pogadanka nie przyniosl
              > a rezultatu, narasta we wmnie poczucie winy ze robie cos wbrew jakiejs odwieczn
              > ej sile, ktora dazy do stanu w ktorym ja sie nie widze,

              jedyną osobą, która może czuć się winna w tym przypadku, jest Twój ojciec. Ty mu nie jesteś nic winien. i masz prawo czuć to, co czujesz, masz prawo nie chcieć kontaktów z nim, a on powinien wziąć to na klatę i uszanować, bo to on był nie fair w stosunku do Ciebie.

              czy on Cię przeprosił, wyjaśnił, dlaczego tak postąpił, była jakaś poważna rozmowa na ten temat?
              • maks2011 Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 05.11.11, 18:29
                nie, nigdy nie bylo zadnych wyjasnien ani slow typu przepraszam i do tej pory nie ma, ja zreszta przez przyzwoitosc sie tego nie domagam, nie znioslbym gdybym to "wymusil"
                • red_boots Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 06.11.11, 00:08
                  trudna sytuacja, przede wszystkim dla Ciebie, bo ojciec dalej nie zrobił tego, co powinien: nie przeprosił. i nie chodzi o to, żebyś ty wymuszał. on powinien to zrobić z własnej inicjatywy i szczerze. te przeprosiny i wyjaśnienie przeszłości to absolutna podstawa, bez której nawet nie ma co myśleć o wspólnych rodzinnych obiadkach. bo jak to ma wyglądać? Ciebie będzie uwierać od środka, a ojciec się będzie cieszył, bo będzie miał całą rodzinę przy stole. i biorąc pod uwagę to, co już tu napisałeś, że odpowiada lakonicznie na Twoje pytania, mam wrażenie, że on myśli tu głównie o sobie.
                  możesz to rozwiązać na 2 sposoby:
                  - dać sobie całkiem spokój z obiadkami, jeżeli się w tym w ogóle nie widzisz, nic na siłę
                  lub
                  - spróbować jeszcze pogadać z ojcem, możesz mu postawić warunek, że zgoda na wspólne spotkanie rodzinne, o ile szczerze pogadacie o przeszłości. jeżeli ojciec się zgodzi, możecie spróbować (oczywiście jeśli tego chcesz), jeżeli się nie zgodzi- do widzenia.
            • kobza16 Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 07.11.11, 07:37
              Nie bardzo rozumiem twojego zalu-jaka krzywda ci sie dziala ze strony ojca poza tym, ze cie nie odwiedzal, moze i nie lozyl pieniedzy na twoje wychowanie/choc podejrzewam, ze twoja mama otrzymywala alimenty.
              czy ojciec cie w jakikolwiek sposob gnebil, poniewieral toba, bil, molestowal itd? sorry, ale o jakim syndromie osob z rozbitej rodziny mowa-jaki to syndrom, czym sie objawia?

              duzo ludzi mi tak, ze na sile szukaja winnego swoich niepowodzen. ile jest ludzi, ktorzy wbrew temu, ze wychowywali sie pod jednym dachem z dwojgiem rodzicow, przezywalo i wciaz przezywa pieklo, ile ludzi jest faktycznie bitych, zaniedbywanych? jak to sie ma do oosoby ktora po prostu od swieta widywala ojca, ojca ktory pracujac i majac druga rodzine, nie znajdowal czasu na czynne wychowyanie pociechy z innego zwiazku? prosze, jak mozna az tak sie nad soba uzalac i zwalac wszystko na ojca?

              ze niby pomoc dla ludzi z rozbitych rodzin, no sorry, jak miales co do garka wlozyc, matka dbala o ciebie to o jaka pomoc prosisz? ze co, ze pani psycholog wytlumaczy ci dlaczego tatus i mamusia sie rozeszli i dlaczego tatus nie mial dla ciebie czasu? oczywiscie wszystko na koszt podatnika. ogarnij sie. i jeszcze to, ze niby do ojca nie dociera ze nie szukasz kontaktu, tzn co on robi - nachodzi cie w domu i pracy, telefonuje bez przerwy i KAZE CI SIĘ ODWIEDZAC, ZMUSZA cie abys do niego przyjezdzal? a moze cie kilka razy porwal i stad te traumatyczne przezycia?
              • maks2011 Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 07.11.11, 14:01
                wieszo co kobza, masz racje, zawsze moze/moglo byc gorzej...
        • to.niemozliwe Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 05.11.11, 15:45
          Mysle, ze facetowi do odkreslenia gruba kreska, oprocz kilku innych spraw, jest potrzebne symboliczne zwyciestwo nad ojcem.
          Taka forma przezwyciezenia kompleksu Edypa (poczytaj o tym). Gdyby Twoj ojciec nie umknal Ci, kiedy miales kilka lat, to byc moze w pewnym momencie wyzwolilbys sie w wieku lat nastu spod jego wladzy. A tak, to nie bylo okazji.
          W tym sensie potrzebujesz, dla wlasnej dojrzalosci widziec go slabego, popelniajacego glupstwa, tracacego wplywy, odchodzacego. Symbolicznie potrzebujesz czegos na ksztalt przejecia przywodztwa lub przynajmniej podkreslenia wolnej woli i autonomii. Dlatego potrzebujesz go, ale na Twoich warunkach.
          To moze brzmi brutalnie, ale na razie on ma w garsci Twoje emocje.
          Ale to Ty masz 30 lat, nie on i Ty jestes w sile wieku i przed Toba najlepszy czas, a on rozpaczliwie probuje zatrzymac ten swoj przemijajacy czas, np. wiazac sie z o wiele mlodsza partnerka.
          Byc moze, w walce o autonomie bedziesz musial uzywac argumentow ponizej pasa, np. wypominac mu porzucenie Ciebie i matki. I tak wisdomo, ze sie z tego nie wytlumaczy. Ale to jest wojna o wolnosc.
          Nie wiem, czy Cie pociesze, ale znam 60-latka, ktory wpada w panike, kiedy musi porozmawiac ze swoim, zniedoleznialym,lezacym ojcem. Rownoczesnie po wyjsciu z pokoju gardzi nim i szydzi z niego.
          • maks2011 Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 05.11.11, 18:27
            cos w tym jest, poniewaz mam tak samo jak ten Twoj 60-latek, z tym tylko ze juz nie boje sie rozmow z ojcem, niestety wale prosto z mostu... bo mam juz dosyc wykrecania sie i bycia grzecznym
            • to.niemozliwe Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 05.11.11, 19:30
              O ile nie jest to reakcja z leku, strachu, tylko wywazona argumentacja, to Ok. Gorzej jesli jest to jedynie okazanie gniewu, tak jakby wyraz bezsilnosci, takiej, jak chlopca, ktory nic nie moze zrobic, wiec zaciska piesci i krzyczy.
              Jak masz w sobie ten pierwotny gniew, to trzeba go objac zmyslami, zaakceptowac w sobie, zrobic mu nalezne i uczciwe miejsce w doswiadczeniu osobistym, uczynic z niego jedna z cegiel z ktorych jestesmy zbudowani. Miec go w sobie, ale realizowac akty swojej woli wynikajace z Twoich wartosci.
              • maks2011 Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 05.11.11, 21:31
                lek/strach przed czym masz dokladnie na mysli?

                ja pogodzilem sie ze swoja sytuacja juz w podstawowce kiedy dostalem w kosc od rowiesnikow, w latach 80tych rozwod to bylo cos, to zupelnie nie to samo co dzisiaj, pogodzielm sie mimo ze nikt mi nie wyjasnil o co chodzi, jak doroslem nastapilo samouswiadomienie ale wciaz widze braki w swojej psychice wynikajace z braku kotwic, z braku jakiegokolwiek wzorca jak powinno byc, dlatego wizja mojej rodziny nie zaklada 10 babc, 50 mam, i 100 ojczymow, moja wizja rodziny zostala standardowo zapewne wyidealizowana

                wg mnie moja argumentacja w rozmowach z ojcem byla dosc wywarzona, z tym ze ojciec nie akceptowal mojej wizji kontaktow z nim i jego rodzina, zrobil sie dosc natretny i powiedzialbym dosc histeryczny w tym wszystkim, to zachowanie jest zupelnie inne niz to ktore prezentowal przez 30 lat, tak wiec zadaje mu wciaz pytania o co chodzi? jedyna odpowiedzia jaka uzyskuje jest lakoniczne stwierdzenia, wg mnie ojciec chcialby aby bylo jak na amerykanskich filamch, cala rodzina patchworkowa przy jednym stole, tyle ze dla mnie ojciec nigdy nie byl i nie bedzie "glowa" tego stolu...
      • kol.3 Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 06.11.11, 08:36
        Obstawiałabym raczej starzenie się ojca i chęć zabezpieczenia sobie opieki na stare lata.
        Mam podobne doświadczenia życiowe, tyle, że z niezbyt lubiącymi mnie kuzynkami, prze całe swoje życie niezbyt mnie akceptowały, niechętnie widziały u siebie itd., na stare lata zbliżyły się do mnie uznały, że jestem świetna i porozdawały sąsiadom mój telefon na wypadek ich choroby.
    • paco_lopez Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 06.11.11, 03:55
      tak będzie ciągle dopóki sądy będą przyznawać opieke nad dzieckiem tylko matce. a ty myślisz, że jemu łatwo było ?
      • kol.3 Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 06.11.11, 08:45
        Przestań. Rozumiem, że można rozejść się z żoną, bo w końcu to obca osoba i może się nie układać, ale dziecko to swoja krew. Dziecko najbardziej cierpi, ale można mu to cierpienie zmniejszyć, a ojcowie mają to w dupie i to co wyprawiają to głowa mała. Potem na stare lata przychodzą i mówią "To ja, twój tatuś".
        • paco_lopez Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 08.11.11, 20:47
          co przestań. nie opowiada o patologii , przepijaniu kasy . skąd wiesz jakby byo gdyby rozwód był z równej winy i z podziałem opieki, tak jak robi sie to w niemczech. tam mozna mieć rodzinę nr 2 i dziecko z rodziny nr 1. ono nie ma poczucia , że ojciec go zlewa czy coś podobnego.
    • jubale Moze daj sobie czas... 06.11.11, 18:41
      Niech zlosc i zawod wobec taty z ciebie wyjda. A poza tym spojrz na sytuacje pozytywnie.

      Masz okazje poznac tate, coz nie kazdy czloiwek na 3-4 jest perfekt. On tez widac musial sie wiele nauczyc. To tez z czegos tam wynika.

      Masz okazje do dobrych kontaktow z przyrodnim rodzenstwem Powiniens sie cieszyc i raczej popatrz na sprawe od strony poztywnej.

      a toporek niezgody warto zakopac...:_)
      • maks2011 Re: Moze daj sobie czas... 07.11.11, 14:06
        Witaj Juable,

        dzieki za post, generalnie toporek niezgody nie tkwi jakiejs zlosci za to co sie stalo, tkwi w tym ze ojciec nie daje mi kierowac ta znajomoscia tak jak ja chce, czyl krotko mowiac jezeli przyjmiemy ze kiedys zdecydowal jakie chce miec ze mna relacje to teraz majac do czynienia z doroslym czlowiekiem rowniez mnie do czego chce przekonac, w tym wszystkim nie widze tylko jednego: mojego zdania branego pod uwage, jezeli ojciec mial prawo do zdecydowania o tym ze zaniedbuje wlasnego syna, to ja rowniez chce miec prawo do zdecydowania o tym w jaki sposob uloze dalsza relacje z ojcem, bez wzgledu na to czy sa w to zamieszony jakiekolwiek osoby trzecie (rodzenstwo, zony, dzieci matki i kochanki).

        Ojciec nie daje mi tej wolnosci aby to tym razem ja zadecydowal jak to ma wygladac, uwazam to za elementarna przywoitosc w tej sytuacji, natomiast moj ojciec postrzega mnie za czlowieka nieprzejednanego, niechetnego itd. tak jakby kompletnie nie rozumial co ja moge czuc i uwazal to za jakies banialuki.



        • kol.3 Re: Moze daj sobie czas... 07.11.11, 18:51
          Powiedz mu to wszystko. Poza tym skoro miał wieloletnią przerwę w widywaniu Ciebie, być może zapomniał, że już nie jesteś tym małym chłopcem co kiedyś, któremu można kazać coś zrobić i powinien słuchać,, tylko dorosłym człowiekiem, któremu on nic nie może narzucić, choćby z tego powodu że nie masz wobec niego zobowiązań. Ponieważ jestem pesymistką, jeśli chodzi o ludzi, obstawiam, że ojciec chce Cię sobie ustawić na stare lata.
        • jubale Re: Moze daj sobie czas... 07.11.11, 20:47
          to ja rowniez chce miec prawo do zdecydowania o tym w jaki sposob uloze dalsza relacje z ojcem, bez wzgledu na to czy sa w to zamieszony jakiekolwiek osoby trzecie (rodzenstwo, zony, dzieci matki i kochanki

          ___

          I tak tez wez i zrob. A najlepiej jezeli macie kontakt mailowy napisz mu o tym. Niech swoje przemysli.
          A pozniej zaproponuj mu wspolny kontakt na bardziej twoich warunkach. napewno sie zgodzi.
    • nextvivi Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 08.11.11, 13:39
      Ja gdybym czuła, że nie mam ochoty na spotkanie z ojcem jego żoną i nowym rodzeństwem to bym nie poszła nawet z grzeczności i już.
      Pozdrawiam
      • cynta Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 08.11.11, 13:50
        Pytanie jest : dlaczego nie ma ochoty? Czy moze dlatego ze tata chce? Nie wazna historia, nie wazne ze to ojciec .... swiat naturalnie dazy do entropii a istnieje bo ludzie dzialaja przeciw niej... naturalne, pozytywne i budujace sa zachowania przyjazne i lagodzace konflikty a nie je podtrzymujace w imie tzw. ludzkiej sprawiedliwosci i poczucia rewanzu . IMHO :)
        • kol.3 Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 08.11.11, 19:54
          A to nie jest aby zbyt idealistyczne?
          Tatuś przez lata syna nie znał, nie zapoznał go z nową rodziną, a po wielu latach nagle chce syna włączyć do swojego życia, rządząc się przy tym i wydając polecenia, zapominając że ma do czynienia nie z małym synkiem, któremu można coś kazać, ale z dorosłym mężczyzną, z obciążeniami autorstwa tegoż tatusia. Coś chyba nie tak. Ja tu wietrzę manipulację.
          • cynta Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 08.11.11, 20:16
            Bo mamy tu do czynienia z 2 elementami: filozofia, ogolne podejscie do tematu (czyli akceptujemy marnotrawnego tatusia czy nie) i techniczny aspekt (czyli jak to robimy, przystajemy na jego propozycje czy nie itp). Ja bym prezentowala otwarcie i chec kontaktu, rownoczesnie proponujac np. obiad u syna albo informujac dziadka o jakims popisie wnukow na ktorym byloby im milo zobaczyc dziadka i przyszywana babcie (tu strzelam w ciemno majac nadzieje ze podobne imprezy maja miejsce w Polsce ;), nie mowic juz o klasycznych imieninach czy urodzinach. Aby nie czuc sie przymuszonym do partyucypowania w pomyslach nieobecnego uprzednio tatusia proponowalabym kontakt na moich zasadach. W ten sposob latwo da sie odroznic szczera chec kontaktu od proby manipulacji i kontroli. A na natarczywosc po prostu odpowiedziec ze syn ma inne plany, np. zakupy z zona hehe!
            • hilusrenalis Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 15.11.11, 08:52
              z osobistego doświadczenia odpowiadam - zwykle jest tak,że samo się ułoży.
              Ojcu warto powiedzieć, że nie akceptuję jego zachowania sprzed lat i to wpływa na moje obecne życie,że jst dla mnie trudne spotykanie się z obcymi osobami z jego nowej rodziny.
              W moim przypadku ojciec również ( podobnie jak niektorzy tutaj ) posługiwał się argumentem,że przecież nic takiego nie zrobił, nie bił , nie pił itd. Odpowiedziałam mu,że są inne rzeczy, które ucierpiały na skutek jego deczyji. To min. moje podejście do niego i do jego nowej rodziny ( miałam wówczas 35 lat jak to mówiłam). on to zrozumiał i nie nalegał na siłę na kontakty
              • maks2011 Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 15.11.11, 14:31
                dzieki za ten post, zrobilem tak jak piszesz juz jakis czas temu, moim problemem jest tylko to ze moj ojciec nie zrozumial tego o czym piszesz albo nie chce tego zrozumiec,

                poza tym to co napisalas o relatywizacji poczucia krzywdy dla wielu osob jest niezrozumiale, czesto uwazaja ze zawsze moze byc gorzej i to wystarczy zeby poczuc sie lepiej/spokojniej, a przeciez ci realnie skrzywdzeni sami oceniaja dane fakty, kogos mozna skrzywdzic slowem, innego czynem a jeszcze innego zaniedbaniem itd. itd. i to ze komus w zyciu nie przytrafilo sie np molestowanie seksualne nie oznacza ze ten ktos bedzie do konca zycia przeszczeliswy bo przeciez tyle zlego moglo go spotkac a nie spotkalo, na tej zasadzie to nie ma krzywdy ktorej nie mozna by w ten sposob przewartosciowac, tylko dokad wtedy dojdziemy?
                • cynta Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 15.11.11, 16:02
                  Przestan na siebie patrzec jak na czlowieka ktorego ktos skrzywdzil. Inni ludzie maja prawo robic to co uwazaja za sluszne, na tym polega wolnosc. Jezeli natomiast TY odbierasz ich akcje jako krzywdzace (= odejscie ojca) to krzywdzisz sie sam, po co to robisz? A moze lepiej jest dla ciebie ze ojciec kiedys odszedl? nie wiesz tego, niestety nie mamy dostepu do alternatywnych rozwiazan czasowych ;) i nigdy nie bedziesz wiedzial. Zostaw temat: jestem skrzywdzony, nalezy mi sie rewanz, mam prawo do tego czy innego.... Popatrz co mozesz zrobic dzis aby twoj swiat dzis byl piekniejszy i lepszy, co mozesz zrobic dla twoich dzieci? jak chcesz realizowac twoja wolnosc? jakie sa intencje twoich dzialan ...
                  Niedawno dowiedzialam sie ze zmarly juz wujek (4 zony) nie utrzymywal zadnych kontaktow ze swoim pierworodnym synem bo.... w tamtych czasach i w tamtym kregu bylo to widziane jako wlasciwe zachowanie ojca ktory odszedl, mowilo sie ze tak jest lepiej dla dziecka. Zdziwko? chyba tak, ale z drugiej strony dowod na to ze to normy spoleczne determinuja zachowania. Ten kuzyn ma pewno pretensje i zale i czuje sie skrzywdzony, moze gdyby wiedzial ze jego ojciec postapil slusznie w/g owczesnych norm inaczej patrzylby na jego decyzje, inaczej ja odbieral? inne bylyby jego odczucia? widzisz? te same zachowania a odbior moglby byc inny .... Odbierz "inaczej" zachowanie ojca, to mozesz zrobic, nie mozesz natomiast tego zachowania zmienic... :)
                  • maks2011 Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 16.11.11, 14:32
                    rozumiem ze taka sama rade udzielilabys mojemu ojcu, gdyby to on zalil sie na tym forum

                    ciesze sie ze dajesz ludziom wolnosc wyboru, to juz sukces w tych naszych dywagacjach, mam nadzieje ze dotyczy to rowniez wolnosci wyboru w postrzeganiu swiata, w koncu kazdy ma prawo do swojej wizji nieba czy piekla, no chyba ze istnieje jakas jedyna sluszna, przez skore czuje ze wiesz jaka to jest



                    • cynta Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 17.11.11, 00:02
                      Oczywiscie ze dotyczy to wszystkich. Masz prawo do wlasnych mysli i koncepcji, oczywiscie, i ich konsekwencji tez. Piszesz tutaj bo? chcesz cos zmienic? czy chcesz uslyszec ze tak jak robisz jest slusznie?
                      Pisze z wlasnego podworka, z analizy wlasnych problemow i tego jak ja sobie z nimi radzilam. Dziele sie doswiadczeniem, ot co...

                      maks2011 napisała:

                      > rozumiem ze taka sama rade udzielilabys mojemu ojcu, gdyby to on zalil sie na t
                      > ym forum
                      >
                      > ciesze sie ze dajesz ludziom wolnosc wyboru, to juz sukces w tych naszych dywag
                      > acjach, mam nadzieje ze dotyczy to rowniez wolnosci wyboru w postrzeganiu swiat
                      > a, w koncu kazdy ma prawo do swojej wizji nieba czy piekla, no chyba ze istniej
                      > e jakas jedyna sluszna, przez skore czuje ze wiesz jaka to jest
                      >
                      >
                      >
                      • hilusrenalis Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 17.11.11, 10:57
                        Przestan na siebie patrzec jak na czlowieka ktorego ktos skrzywdzil. Inni ludzie maja prawo robic to co uwazaja za sluszne, na tym polega wolnosc. Jezeli natomiast TY odbierasz ich akcje jako krzywdzace (= odejscie ojca) to krzywdzisz sie sam, po co to robisz? A moze lepiej jest dla ciebie ze ojciec kiedys odszedl? nie wiesz tego, niestety nie mamy dostepu do alternatywnych rozwiazan czasowych ;) i nigdy nie bedziesz wiedzial. Zostaw temat
                        cytat powyższy raczej nie pokazuje,że dzielisz się własnym doświadczeniem ale udzielasz pouczeń.
                        ja zdecydowanie za każdym razem powtarzałam ojcu,że jeszcze nie przerobiłam różnych spraw i może to się zmieni i się zmieniło po 22 latach ,piszemy po to aby podzielić się. temat dla kolegi jest ważny , szuka innych osób z podobnym doświadczeniem.
                        • cynta Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 17.11.11, 15:51
                          Pouczen? nie sadze, dziele sie tym co sama zastosowalam i co dobrze wplynelo na moje stosunki miedzyludzkie, bardzo podobne do opisanych w tym watku. Wielu ludzi chce aby bylo inaczej ale nie chca nic zmieniac i tak naprawde potrzebuja potwierdzenia ze tak jak robia jest dobrze... coz... mozna i tak. A gdyby Twoj ojciec umarl 10 lat wczesniej? a wogole ... dlaczego macie pretensje ze rodzice sie rozeszli? przeciez to ich zycie nie wasze, dlaczego ich osadzacie? dlaczego ich za to nie lubicie? karzecie? moze dlatego ze wygodnie jest miec wytlumaczenie dla wlasnych niemocy? = kij w mrowisko , hehe!
                          • hilusrenalis Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 17.11.11, 16:12
                            zacytowałam cię - nie było tam słowa o tym jak sobie poradziłaś z tą sytuacją. Zresztą mniejsza z tym. Nie chodzi o osądzanie ani karanie. coś ci się pomyliło. Ja nie karałam ojca za rozwód i nowe małżeństwo. On miał prawo tak postąpić - to jego życie a ja miałam prawo nie chcieć utrzymywać kontaktów z jego nową rodziną. I jakich niemocy ? co konkretnie masz na mysli? żaden kij w mrowisko.
                          • maks2011 Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 17.11.11, 16:50
                            Cynta, wiesz co Tobie sie naprawde wszystko poplatalo. My nie osadzamy rodzicow za to ze sie ze soba rozeszli, tylko za to jak traktowali swoje dzieci po rozwodzie. My ni emowimy o relacji rodzic-rodzic tylko rodzic-dziecko. NIe chcemy zadnego rewanzu, ale rodzice ktorzy zaniedbywali dziecko po rozwodzie musza rozumiec ze to ma wplyw na psychike takiego dziecka.

                            Czy Ty naprawde uwazasz ze 6-latek jest w stanie pojac co to jest rozwod? Uwazasz ze traumy ktore dzieci przezywaja z tego powodu nie zostawiaja sladu w osobowosci i psychice na cale zycie.

                            proponujesz nam terapie abysmy zmienili podejscie do tych spraw? My oczekujemy tylko od naszych rodzicow elementarnego bycia fair. Jezeli decydujemy sie na takie a nie inne formy kontaktu to akceptujemy rowniez ich konsekwencje. Straszenie smiercia rodzica, wybacz, ale to zakrawa na jakis filmowy kicz, ze co niby tatus nie zdarzyl pogadac z synem o tym jak zyc? Czy tenze tatus myslal o tym jak syn mial 11 potem 13 a potem 18 lat.

                            Niechec do drugiej/nowej rodziny ojca nie wynika z poczucia krzywdy, wynika z tego ze nie ma relacji. Chyba nie sadzisz ze 6 latek ma jakis wplyw na relacje z ojcem ktorego nie ma.

                            Proponujesz nam aktywne budowanie relacji, ok, ale nie akceptujesz ze ktos moze tego nie chcec. Czy uwazasz ze to niechcenie to robienie komus na zlosc? Tak jak mi sie chce pic albo jesc, tak samo chce mi sie kontaktow z ludzmi, to nie jest jakis obowiazek chyba nie?
                            • hilusrenalis Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 17.11.11, 21:04
                              ja dołożę jescze cegiełkę cynta - a mianowicie nawet jesli ktoś chciłaby, jak ty to mówisz po latach rewanżu, to no cóż ma do niego prawo. Tak jak w przypadku ojca, kóry uważał,że ma prawo nie utrzynywać lub budować relacji ze swoim dzieckiem.
                              • cynta Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 17.11.11, 21:37
                                Oczywiscie ze ma prawo i moze, ta sama wolnosc wszystkim. Tylko czy napewno chcesz tak tej wolnosci uzywac? Nie niwelujesz "zla", pozwalasz mu nadal istniec, ale mozesz...
                                hilusrenalis napisała:

                                > ja dołożę jescze cegiełkę cynta - a mianowicie nawet jesli ktoś chciłaby, jak
                                > ty to mówisz po latach rewanżu, to no cóż ma do niego prawo. Tak jak w przypadk
                                > u ojca, kóry uważał,że ma prawo nie utrzynywać lub budować relacji ze swoim dzi
                                > eckiem.
                                • maks2011 Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 17.11.11, 22:11

                                  > Oczywiscie ze ma prawo i moze, ta sama wolnosc wszystkim. Tylko czy napewno chc
                                  > esz tak tej wolnosci uzywac? Nie niwelujesz "zla", pozwalasz mu nadal istniec,
                                  > ale mozesz...

                                  no i na tym zakonczmy...
                            • cynta Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 17.11.11, 22:01
                              maks2011 napisała:

                              > Cynta, wiesz co Tobie sie naprawde wszystko poplatalo. My nie osadzamy rodzicow
                              > za to ze sie ze soba rozeszli, tylko za to jak traktowali swoje dzieci po rozw
                              > odzie. My ni emowimy o relacji rodzic-rodzic tylko rodzic-dziecko.
                              Rozwodziles sie kiedys? niby rozchodza sie rodzice ale dzieci sa konsekwencja zwiazku ktory teraz wydaje sie niedorzeczny (i dlatego rozwiazujemy go) , nie jest latwo nie widziec ex w dziecku..
                              NIe chcemy z
                              > adnego rewanzu, ale rodzice ktorzy zaniedbywali dziecko po rozwodzie musza rozu
                              > miec ze to ma wplyw na psychike takiego dziecka.
                              Nie jestes juz dzieckiem, mozesz dokonac swiadomego wyboru twej postawy w stosunku do marnotrawnego ojca.

                              > Czy Ty naprawde uwazasz ze 6-latek jest w stanie pojac co to jest rozwod?
                              Moze, jak mu sie to dobrze wytlumaczy
                              Uwazasz ze traumy ktore dzieci przezywaja z tego powodu nie zostawiaja sladu w osobo
                              > wosci i psychice na cale zycie.
                              Nie na cale zycie. Jak wyzej, jak juz wiesz co ci doskwiera to mozesz sam dokonac wyboru usuniecia tego. Obwinianie innych za cos w sobie kiedy jest sie doroslym jest oznaka niedojrzalosci, sorry... ;)

                              > proponujesz nam terapie abysmy zmienili podejscie do tych spraw?
                              Zadna terapia w sensie psycholog czy terapeuta. Mysl, czytaj, rozmawiaj, badz otwarty, jesli chcesz sie zmienic ..

                              My oczekujemy tylko od naszych rodzicow elementarnego bycia fair.
                              Niczego po nikim nie oczekuj, rob to co masz robic daj ludziom wolnosc robienia tego co chca. Nie bedziesz zawiedziony jak nie bedziesz oczekiwal.
                              Jezeli decydujemy sie na ta
                              > kie a nie inne formy kontaktu to akceptujemy rowniez ich konsekwencje.
                              Straszenie smiercia rodzica, wybacz, ale to zakrawa na jakis filmowy kicz, ze co niby t
                              > atus nie zdarzyl pogadac z synem o tym jak zyc?
                              Nie, ty nie zdarzysz pogadac z nim, o tym ze mu wybaczyles, o tym jakim chcesz byc ojcem, o tym jakim on moglby byc dziadkiem i ojcem doroslego syna. Nie zdarzysz zobaczyc jak sie starzeje i jak sam bedziesz sie starzal, wielu rzeczy mozna nie zdarzyc. Masz 30 lat? ja mialam 24 jak umarl moj ojciec.

                              Czy tenze tatus myslal o tym jak syn mial 11 potem 13 a potem 18 lat. To niewazne co ON myslal, wazne co TY myslisz i co chcesz zrobic
                              >
                              > Niechec do drugiej/nowej rodziny ojca nie wynika z poczucia krzywdy, wynika z t
                              > ego ze nie ma relacji.
                              To nawiaz ja, moze sie czegos nauczysz?
                              Chyba nie sadzisz ze 6 latek ma jakis wplyw na relacje z
                              > ojcem ktorego nie ma. 6-latek nie, ale 10-latek? rower miales? telefon?
                              >
                              > Proponujesz nam aktywne budowanie relacji, ok, ale nie akceptujesz ze ktos moze
                              > tego nie chcec.
                              Akceptuje, z zalozenia wolnosci ale tlumacze bo moze dasz sie "uratowac" i zniwelujesz swiatowy poziom entropii choc o troszke ;)
                              Czy uwazasz ze to niechcenie to robienie komus na zlosc?
                              Nie, raczej wygodne "wyladowanie na 3 bez atu" kiedy szlem stoi (grasz w brydza?) . Powod do niekontaktow masz, kultywowana niechec tez, najlatwiej po prostu odrzucic i juz.... pewno ze mozna...
                              Tak j
                              > ak mi sie chce pic albo jesc, tak samo chce mi sie kontaktow z ludzmi, to nie j
                              > est jakis obowiazek chyba nie?
                              Nie zaden obowiazek, ale to nie jest kontakt "dla ojca" tu chodzi o zrobienie dobrze sobie (hehe), pokochasz sam siebie bardziej kiedy przestaniesz "jechac" na passie skrzywdzonego 6-latka i dojrzejesz do samodzielnych decyzji 30-letniego Czlowieka.
    • kimonabike Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 18.11.11, 11:37
      Nie masz obowiązku spełniać oczekiwań ojca, a on, nawet jeśli tego nie akceptuje, będzie musiał się z tym pogodzić. Niestety w naszej kulturze pokutuje przeświadczenie, że dziecko MUSI kochać bezwarunkowo. Tylko małe dzieci i większość udomowionych zwierząt to potrafią. Na resztę trzeba sobie zapracować, jak w każdej relacji.
      • hilusrenalis Re: rozwod rodzicow konsekwencje po latach 18.11.11, 16:31
        niestety w kulturze niektórych rozwód rodziców to dla dziecka passa. Nie zakładasz cynta nawet na moment,że po 40 latach można takiego ojca nie potrzebować . Każdy przez ten czas wypracował sobie własną drogę radzenia sobie z passą 6 -latka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja