dylemat życiowy

20.11.11, 16:28
Witam,

jestem w dość trudnym momencie życiowym, wymagającym stosunkowo szybkiej i wyraźnej decyzji. Waham się bardzo pomiędzy tym co bym chciał, a co powinnam, co zrobic by nikogo nie skrzywdzić...
Proszę o wyrażenie zdania, może pomoże mi to zobaczyc strony, których nie widzę.
Jestem matką samotnie wychowującą synka. Jego ojciec zostawił mnie, gdy byłam w 4 miesiącu ciąży, zostawił mnie wówczas tuz przed slubem. Od tego czasu płacił alimenty, uznał dziecko, ale rzadko przyjeżdżał, a kiedy przyjeżdzal to na moje wyraźne "polecenie", nie był nawet na chrzcinach. Ja z czasem pogodziłam się z tym i kiedy mój synek miał 1 rok poznałam przez interenet miłego pana, który mi bardzo odpowiadał, ale daleko mieszkał i mimo, że gdy się spotkaliśmy ja się w nim zakochałam, to jakoś przewrotnie, twierdząc, że ten zwiazek nie ma szans (facet ma córkę, która mieszka z matką i chce być blisko córki, więc nie chce się przenieść do innego miasta), zerwałam znajomośc.
Później jednak znajomość się odnowiła, widzielismy się kilka razy, była namiętnośc, ale ciągle jakoś zadne z nas nie było w stanie zdecydowac się na związek.
W międzyczasie ojciec mojego syna zrozumiał swój błąd i zaczął nam dużo pomagać (finansowo, a także spędzał bardzo dużo czasu z dzieckiem). Synek ma teraz 3,5 roku. Na poczatku byłam szczęśliwa, że być może będziemy rodziną, bo bardzo cięzko mi było pogodzic się z tym, że moje dziecko nie będzie mieć pełnej rodziny. Jednak po pierwszym zachwycie przyszło patrzenie "bez różowych okularów" i po prostu zrozumiałam, że z tym facetem mnie już nic nie łączy prócz dziecka. Nie mamy wspólnych tematów, on mnie nie pociaga fizycznie, nawet mi się nie podoba za bardzo (nie mogę w sobie w ogóle wskrzesić tego co czułam kiedyś), nie potrafimy ze sobą rozmawiać no i mamy fatalną przeszłość, on mnie bardzo skrzywdził i wiedziałam, że będzie to wracać. Postanowiłam iść z tym problemem do psychologa, ale po przemysleniu zaproponowałm, abyśmy na spotkanie poszli oboje. On się zgodził, poszliśmy, byliśmy już 2 razy na spotkaniach, na razie nie jest ani trochę lepiej. Jak widzę tego faceta to mam w sercu lód, chce mi się az płakać, on nie ma w sobie żadnej radości ani spontaniczności.
I w tym własnie momencie odezwał się ten "pan z daleka". On jest totalnym przeciwieństwem ojca mojego dziecka, wesoły i spontaniczny, gadatliwy, ale tez bardzo głęboki, przegadalismy przez telefon setko godzin na powazne i czasem mniej powazne tematy.
Odezwał się, ja zaproponowałam spotkanie. Spotkaliśmy się, randka skończyła się łózkiem. Jak z nim jestem czuję, że to moja druga połówka. Mój syn bardzo go lubi.

Jednak ja mam potworne wyrzuty sumienia, tak jakbym zdradziła ojca mojego syna, mimo że nie jesteśmy ani para ani małżeństwem. Nie wiem jakiego wyboru dokonać, czy brnąć w związek bez uczucia, ale stworzyć rodzinę dziecku czy może pójśc za głosem serca, co spowoduje wiele zmian w moim zyciu... czy może po prostu odciąć się na razie od obu tych panów...

doradźcie...
    • georgia241 Re: dylemat życiowy 20.11.11, 19:30
      Wnioskuję, że nawet nie wiesz, jakiej jesteś płci. Nie wiem jak pomóc komuś takiemu:

      Waham się bardzo pomiędzy tym co bym chciał, a co powinnam, co zr
      > obic by nikogo nie skrzywdzić...
      • saramis Re: dylemat życiowy 20.11.11, 19:33
        Za to Ty jesteś baaaardzo błyskotliwa :)
    • seth.destructor Nie wykręcaj się dzieckiem 20.11.11, 20:13
      Skoro drugi jest lepszy, to się z nim zwiąż. Nikt nie mówi, że dziecko nie może mieć dwu ojców. Nikt nie będzie cię targał po ulicy i wytykał palcami, że zdradziłaś ojca swego dziecka. Ważne, byś nie uniemożliwiała mu kontaktu z dzieckiem oraz byś nie zapominała o swoich potrzebach i nie patrzała na to, co dziecku może albo nie może się spodobać.
    • lifeisaparadox Re: dylemat życiowy 20.11.11, 21:06
      Skoro zdecydowałaś się na spotkania u psychologa razem z ojcem swojego dziecka, nie bardzo wiem w jakim celu, powrotu i próby stworzenia rodziny jak rozumiem? To na pewno ten "pan z daleka" nie pomaga ale wręcz odwrotnie, szkodzi takiemu celowi. Warto było by to uściślić, bo bez sensu jeśli robi się coś co z góry jest sabotowane.
      • saramis Re: dylemat życiowy 20.11.11, 21:29
        Ja sobie doskonale zdaję sprawę z tego, że spotkania muszą być teraz przerwane, do czasu podjęcia decyzji. To nie jest typowa terapia dla par... sytuacja była taka, że ja, mając wielki dylemat, czy godzić się na ten powrót ojca mojego synka, postanowiłam iść do psychologa, żeby porozmawiać głównie o naszej przeszłości dość trudnej i poszukać potwierdzenia, że takie próby mają w ogóle jakiś sens. Przemyślałam jednak, że może lepiej, żeby on tez był przy tych spotkaniach, żeby zdanie drugiej strony również było uwzględnione. I po prostu chodzimy i rozmawiamy, rozdrapujemy itp.
        Pojawienie się "pana z daleka" pokazało, że takie próby stworzenia czegoś bez uczucia mają małe szanse... tak mi się wydaje... im dłużej nad tym myślę tym bardziej jestem pewna, że się nie da...
        • lifeisaparadox Re: dylemat życiowy 20.11.11, 22:32
          Masz teraz proste równanie w sprawie uczuć. Z byłym facetem się wypaliły, a zaiskrzyło z kimś nowym. Teraz podwójnie ciężko będzie coś stworzyć z ojcem Twojego dziecka bo uczuciami jesteś gdzieś indziej. Łatwiej było by gdyby ten nowy romans się zakończył, była byś wolna, mogła byś sobie pozwolić na ponowne oswojenie się z byłym i jakoś by to poszło w tym kierunku.

          Może ten nowy romans to takie mrzonki i nic poważnego z tego nie wyniknie, bo piszesz że nie bardzo kwapicie się na związek?
    • gadagad Re: dylemat życiowy 20.11.11, 23:32
      Chyba coś ci się poplątało z definicją rodziny. Możesz się jakoś związać bliżej z ojcem dziecka, ale założycie rozpadłą rodzinę na wejściu, w której nic was nie łączy prócz faktu, posiadania biologicznego dziecka. Co w tej sytuacji ma być dobrego dla dziecka? To tak jakby je zkazywać na życie w rodzinnym grobowcu, zamiast w mieszkaniu. Ale niby wciąż wśród rodzinnych wartości. Po drugie, ojcu się przypomniało, ale co jak mu przejdzie? A życie z partnerką zombi raczej go do rodziny nie przywiąże. Dlaczego, w ogóle, nawiązujecie kontakt nie z perspektywy potrzeb dziecka i przedstawiania dziecka ojcu, którego ojciec nie zna? Jesteś jakaś przedmiotowa, a rodziny nie stworzy się dlatego, że znalazł się stół od dwóch krzeseł. Przedmioty stworzą jakiś komplet. Ale ludzie z samego faktu przedmiotowejprzynależności kompletu nie tworzą. Jeśli zrezygnujesz z faceta, który cię kręci, nie wybaczysz tego tej paskudzie, z którą "dla dobra dziecka" m u s i a ł a ś się związać. Będziesz ,nawet podświadomie, mu to od przebudzenia wypominać. Dalsza perspektywa stworzenia "dobrej rodziny w zdrowej atmosferze" dla dziecka. Dalszy powód, by ta rodzina nie wytrzymała. Sama siebie traktujesz jak mebel dla faceta. Dla dobra dziecka, któremu należy się ta szafa? Po trzecie, chyba źle wybierasz facetów. Pierwszy był niepewny, raz mu się nie chce, potem chce, skąd pewność, że znowu go ta fanaberia nie przejdzie? Drugi taki sam, raz mu tak, raz inaczej. Przynajmniej, z drugim macie emocjonalność, która może wytworzyć jakąś pewną więź, szansę na rodzinę, bo rodzina, to uczucia. Po czwarte, może twój były doszedł do wniosku, że "powrót" będzie tańszy, niż alimenty, a życie już go nauczyło, jak sobie radzić, by mu żona nie przeszkadzała w życiu osobistym. A wspólne mieszkanie, dochody, kobieca obsługa, odchowane, własne dziecko jest git.
    • shachar Re: dylemat życiowy 20.11.11, 23:35
      to są jakieś pierdoły trola.
    • basiastel Re: dylemat życiowy 05.12.11, 13:51
      Nie stworzysz rodziny z ojcem swojego dziecka i wydaje mi sie, ze nie powinnaś próbować. Synek łatwo zaakceptuje innego mezczyznę, bo ojca w domu nigdy nie miał, choć nie jestem pewna, czy ten Twoja "druga połówka" chce z Toba stworzyc rodzinę - wydaje mi się, że nie.
      Ja popełniłam ten błąd, że chcąc stworzyć dziecku rodzinę, pozwoliłam, by ojciec dziecka zamieszkał z nami i skończyło sie to źle dla mnie i córeczki. Więc pozwól mu być ojcem, ale nie swoim kosztem.
    • mona.blue Re: dylemat życiowy 05.12.11, 13:55
      Jeżeli nic nie czujesz do ojca swojego dziecka, to bez sensu jest wchodzenie z nim w związek, tylko zranisz siebie, jego i dziecko.
    • elzbietaplonka1970 Re: dylemat życiowy 05.12.11, 19:32
      Nigdy nie brnij w poważny związek bez uczucia,tylko na uczuciach,tych prawdziwych można zbudować coś silnego,wartościowego-rodzinę.Może ojciec dziecka,bardziej zaczął się wami interesować,bo zauważył konkurenta,a i Ciebie pewnie szczęśliwą.Szczęśliwa,zakochana kobieta jest piękna.Pomyślałaś dlaczego ojciec dziecka,nagle tak się zmienił?Mężczyzni inaczej niż kobiety
      okazują zazdrość,ja odkochałam się po 15-stu latach.Po dwudziestu-rozwodzę,czuję się bardzo szczęśliwa.Mój dom-to na razie syn,kot,nasze kwiatki.Nie szukam na razie nowego związku-ale tez moja sytuacja jest inna.Mój mąż był bardzo zazdrosny,chociaż nigdy bym go o to nie posądzała,i nie dawałam mu ku temu powodów.
      • saramis Re: dylemat życiowy 01.02.12, 13:22
        Dziękuję bardzo za wypowiedzi,
        Szczerze mówiąc, po jakims czasie jak przeczytałam swój watek to czuję się jak totalna kretynka, chyba mi rozum odjęło czasowo... zresztą jak spotykam tego "drugiego" faceta zawsze miałam mętlik w głowie... nic oczywiście z tego nie wyszło, powiedział mi, że on ode mnie niczego nie oczekuje, az mi żal samej siebie, jak mogłam sądzić, że cokolwiek stałego może być... No to już skończone raz na zawsze.
        Co do byłego, jestem pewna, że myślałam o powrocie również z wygody, a może raczej, głównie z wygody. Chociaz wygodnie to pewnie by było kilka miesięcy albo i krócej haha
        Jestem sama z dzieckiem, teraz mały non stop choruje, pracuję, nie ma mnie 10 godzin dziennie w domu, rodzice daleko, nikt mi nie pomaga i byłam tym już potwornie zmęczona. W pracy wszyscy niezadowoleni jak biorę opiekę, no znacie na pewno to wszyscy, ale po prostu to juz takie zmęczenie materiału,że moje myśli tez biegły chyba jakims spaczonym torem. Mój były niedoszły zaczął nam dużo pomagać i to była naprawdę wielka ulga, kiedy zrobił zakupy, nie musiałam po pracy lecieć z wywalonym jęzorem i tachac tego wszystkiego (no auta oczywiście nie mamy). I zaczęłam myślec, ze może jak będziemy razem to będzie lepiej, faktem jest, ze byłam mniej zmęczona i że próbowalismy rzeczywiście coś tam stworzyć, ale to było sztuczne, co najlepsze, nie tylko z mojej strony, ale on też chce wrócić z powodów kompletnie niezrozumiałych dla mnie.
        Jest bardzo związany ze swoją rodziną (rodzice i siostra), w sposób dość patologiczny (zostawił mnie w ciąży własnie na ich życzenie), teraz chce wrócić, ale własnie odkryłam ogladając zdjęcia na jego komputerze, że okłamał mnie, kiedy jechalismy razem na wakacje. Powiedział, że nie dostał 2 tygodni urlopu tylko tydzień. Drugi tydzień spędził z siostrą... Po rpostu az mi się śmiac z samej siebie chce jak pomyślę, że sądziłam, że on się zmienił...

        Podsumowując, jestem sama, szczęśliwa i może kiedys spotkam fajnego faceta :)
        • to.niemozliwe Re: dylemat życiowy 01.02.12, 19:26
          Im bardziej jestes szczesliwa bedac sama i majac tylko i az tyle, ile masz, tym blizsze jest poznanie fajnego faceta.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja