żyję z psychopatą

21.11.11, 12:32
Witam,
Proszę o radę. Od 18-stu lat jestem żoną psychopaty.O tym że mój mąż ma cechy psychopaty,dowiedziałam się z artykułów na ten temat.Często zastanawiałam się dlaczego mój mąż jest taki-egoistyczny, narcystyczny, bez empatii,bez poczucia winy.O życiu z psychopatą mogłabym napisać powieść-horror.Dlaczego to tak długo trwa, dlaczego nie odeszłam,tkwiąc w tym toksycznym związku po uszy.Pewnie się uzależniłam, nie materialnie ale psychicznie.Mąż miał ojca alkoholika-też czytałam na temat dda.Czy rozmawiałam z nim na ten temat-oczywiście,czy poszedł za mna na terapie czy do psychologa -oczywiście że nie.To że niszczy moje życie dzień po dniu-nie jest najgorszym.Najgorszym dla mnie jest to,że niszczy więż pomiędzy mną a naszym 14-letnim synem.Syn jest w tym wieku iż ojciec jest dla niego ogromnym autorytetem.Mąż dobrze zarabia ma dobrą pozycję społeczną.Jeszcze kilka lat temu miałam dobry kontakt z synem,teraz go tracę.Syn zawsze staje po stronie ojca,przestał za mną rozmawiać, tak jakby przy mnie się zamykał.18-lat mojego małżeństwa upłynęło na ciągłej walce o to żeby było lepiej.Bardzo kocham syna, przebolałam to że zniszczyłam swoje życie,ale nie potrafię się pogodzić z tym, że niszczy to co budowałam całymi latami-chodzi mi o uczucia dziecka.Nie będę tu opisywać moich przeżyć, ale boję się o syna, boję się że stanie się taki jak mój mąż.
    • juliaiga Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 13:01
      Według mnie psychopatą się staje z wyboru więc jeśli syn będzie chciał to nim się stanie i już.Nie masz na to wpływu.Ale Ty pomyśl o sobie,chcesz tak nadal żyć,pasuje Ci to?
      • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 13:27
        juliaiga napisała:

        > Według mnie psychopatą się staje z wyboru więc jeśli syn będzie chciał to nim s
        > ię stanie i już.Nie masz na to wpływu.Ale Ty pomyśl o sobie,chcesz tak nadal ży
        > ć,pasuje Ci to?
        widzisz nie wydaje mi się że psychopatą się staje z wyboru.Dlaczego?Analizując życie mojego męża,przewija się wątek ojca alkoholika i despotycznej matki,poznałam również przypadkowo dwudziestokilkuletniego chłopaka-który opowiedział mi o swoim życiu-miał stwierdzone zaburzenia osobowości/u niego matka była alkoholiczką a ojciec odszedł/,tak jak pisałam podstawy osobowości nabywa się w dzieciństwie/czym skorupka za młodu.../
        Napisałam że boje się o syna, wiesz kiedy miałam z nim lepszy kontakt i większy na niego wpływ-pewnie wiązało się to też z wiekiem,kiedy był jeszcze dzieckiem a nie dorastajacym chłopakiem,był na prawdę o wiele inny.Na dzieci ma wpływ środowisko w którym funkcjonuje,
        na razie nie widze w nim takich cech jak ma ojciec,natomiast boje się że z czasem upodobni się do niego,i będzie krzywdził tak jak jego ojciec mnie. Czy chcę tak żyć-oczywiście że nie,
        natomiast jak to przerwać?-a uwierz że nie jest to proste.
        • juliaiga Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 13:43
          Ja jednak uważam że z wyboru,widzisz,Ty obserwujesz tylko swojego męża a ja wielu psychopatów i wielu z nich miało szczęśliwe domy,naprawdę.Uważam że to jest wybór ale to nie jest temat Twojego problemu.Elu,powinnaś znależć psychologa(przez gazetę,internet)i fachowo spytać się o radę bo masz problem i trzeba to załatwić fachowo.A możesz jeszcze przeczytać o osobowości typu F i podziale psychopatów przez Kreczmera.
          • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 13:52
            juliaiga napisała:

            > Ja jednak uważam że z wyboru,widzisz,Ty obserwujesz tylko swojego męża a ja wie
            > lu psychopatów i wielu z nich miało szczęśliwe domy,naprawdę.Uważam że to jest
            > wybór ale to nie jest temat Twojego problemu.Elu,powinnaś znależć psychologa(pr
            > zez gazetę,internet)i fachowo spytać się o radę bo masz problem i trzeba to zał
            > atwić fachowo.A możesz jeszcze przeczytać o osobowości typu F i podziale psycho
            > patów przez Kreczmera.
            dziękuję na pewno poczytam.Może i tak jest że psychopaci też wywodzą się z dobrych domów, nie jestem psychologiem, natomiast starałam się zrozumieć dlaczego.Może też dlatego iż w pewnej mierze jest mi go po prostu żal, jak każdego kaleki.Może dlatego że syn go tak bardzo kocha, i wiem chociaż bardzo mało o tym co mój mąż przeżył w dzieciństwie.Co do psychologa, napiszę Ci tak- nie raz i nie z jednym rozmawiałam na ten temat, natomiast efekt ich był różny, szukam po prostu praktycznego rozwiązania.Nie chciałabym nikogo krzywdzić a najbardziej syna, mówi się że dzieci bezwzględnie kochają rodziców, ja czsami zastanawiam się czy mój syn mnie kocha-to jest dla mnie bardzo bolesne
            • juliaiga Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 14:06
              Psychopatiami,nerwicami i schizofreniami zajmował się Kazimierz Dąbrowski,poczytaj jego książki.Ten wybitny profesor który zrobił wiele dobrego już niestety nie żyje.Wystarczy że klikniesz w google Kazimierz Dąbrowski psychiatra i literatura to na pewno coś wybierzesz.On ma taką dość popularną książkę Zdrowie Psychiczne i tam też opisuje psychopatów.
              Moja znajoma jest psychologiem.Kiedy rozmawiam z nią o psychopatii to mówi że-uważaj-czegoś takiego nie ma.No i widzisz,badania prof.Dąbrowskiego,lata pracy a tu-psychopatów nie ma.
        • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 14:06
          elzbietaplonka1970 napisała:

          > Analizując
          > życie mojego męża,
          (...)
          > Napisałam że boje się o syna, wiesz kiedy miałam z nim lepszy kontakt i większy
          > na niego wpływ-

          Nie dazysz aby do przeciagniecia syna na swoja strone pod pozorem ze "ja nie ciagne tylko biedny tatus jest chory i trzeba dziecko przed nim chronic"?
      • easyblue Re: żyję z psychopatą 22.11.11, 19:57
        > Według mnie psychopatą się staje z wyboru
        WTF???
        • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 13:42
          easyblue napisała:

          > > Według mnie psychopatą się staje z wyboru
          > WTF???

          Nie moja to teza, niemniej sprobuje wyjasnic:
          Antysocjalne zaburzenie osobowosci (potocznie zwane "psychopatia") nie jest kwestia swiadomego wyboru, jednak czyny osoby antysocjalnej TAK, sa kwestia wyboru.

          Zaburzenie osobowosci nie zmniejsza ani kontaktu z rzeczywistoscia, ani mozliwosci wyboru swego postepowania, ani odpowiedzialnosci za wlasne czyny i ich skutki.
          • juliaiga Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 15:50
            Tylko Sabcia Ty uderzasz w socjologię,myślenie + działanie.Najpierw jest myślenie a z niego jest działanie.Ktoś może kogoś nienawiedzieć i w myślach go zabić co zaklasyfikowałoby go do jakiegoś zaburzenia a z tym może nic nie zrobić
            • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 16:12
              juliaiga napisała:

              > Tylko Sabcia (...)

              Jak myslisz, czemu nie nazywam cie "julcia" lub "julisia"?
              Przez szacunek dla rozmowcy.

              Pampersi nie lubia czuc sie ograniczani przez obyczajowe normy, a podstawa tych norm jest zwrocenie uwagi, ze nie zyje sie na swiecie samemu i nasza radosna ekspresja moze naruszac czyjas przestrzen.

              "Psychopaci" to nic innego jak pampersi w wydaniu hardcore tzn. lamiacy nie tylko normy dobrego wychowania, ale i normy prawne i moralne.
              • juliaiga Re: żyję z psychopatą 24.11.11, 15:57
                ok.przyjęłam
          • easyblue Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 17:42
            Ale jej słowa zakładają, że psychopatię można sobie obrać za styl życia i każdy taki wybór może podjąć. A tak nie jest. Nawet mordując i znęcając się można być co najwyżej zwyrodnialcem, ale nie od razu psychopatą.
            Autorka szukała, szukała aż znalazła - mąż jest psychopatą. Tylko że to stwierdzić może doświadczony psychiatra, a nie żona, szukająca winy u męża. Tym sposobem znajdę wokół siebie masę "psychopatów" /poczynając od brata i ojca/, ale co innego socjopata, co innego psychopata. To Hare zdecydowanie rozgraniczał.
            • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 17:56
              easyblue napisała:

              > Ale jej słowa zakładają, że psychopatię można sobie obrać za styl życia

              Zaburzenie osobowosci nie jest stylem zycia, tylko brakiem elastycznosci i zdolnosci uczenia sie na wlasnych bledach.

              Okreslony styl zycia moze byc szczegolnie atrakcyjny dla osob z okreslonym zaburzeniem osobowosci - np. grupy marginalne dla antysocjala, subkultury dla kogos z osobowoscia graniczna, pustelnia dla schizoidalnego, klasztor dla obsesyjno-kompulsywnych, srodowisko artystow dla histrionika, sluzby specjalne dla paranoidalnego.

              > co
              > innego socjopata, co innego psychopata. To Hare zdecydowanie rozgraniczał.

              Wspolczesna psychologia nie uzywa terminu "psychopata".
              • easyblue Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 19:22
                Bo jak to ładnie zostało określone, psychopatia nie jest chorobą, ale stanem mieszczącym się w szeroko rozumianej normie zdrowia psychicznego.
        • juliaiga Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 15:45
          Co istnieje obok wyboru?Geny,wychowanie,naśladownictwo(rodzic,idol).Geny-genu psychopatii nie znaleziono.Wychowanie-wielu z nich(nie wszyscy,podział będzie mniej więcej 50% na 50%)miało dobre domy i dużo miłości.Wielu z nas-odwracając sytuację miało złe domy i psychopatycznych opiekunów i-robią za ofiary i nie mają psychopatii.No dlaczego tak jest że ktoś był żle traktowany i nie jest psychopatą,dlaczego?
    • biedny_i_glupi Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 13:26
      Po tylu latach doszlas do tego ?
      • juliaiga Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 13:28
        1)Zmień sobie nik,2)Co to ma za znaczenie kiedy do tegop doszła?
        • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 13:46
          juliaiga napisała:

          > 1)Zmień sobie nik,2)Co to ma za znaczenie kiedy do tegop doszła?
          dlaczego zmienić nik-
          • juliaiga Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 14:08
            No bo taki ten nik ma dziwny,taki powiedzmy zniechęcający i to jeszcze na forum psychologii
            • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 15:15
              juliaiga napisała:

              > No bo taki ten nik ma dziwny,taki powiedzmy zniechęcający i to jeszcze na forum
              > psychologii
              Co jest w nim dziwnego,mogę go zmienić tylko nie wiem jak.A forum psychologii, bo właśnie mój problem związany jest z psychologią.Jak napisałam żyję z psychopatą,interesuje mnie dalszy rozwój szczególnie emocjonalny mojego syna.Przecież po to są takie fora,może dasz jakąś propozycję, bo nie za bardzo rozumiem
            • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 15:20
              juliaiga napisała:

              > No bo taki ten nik ma dziwny,taki powiedzmy zniechęcający i to jeszcze na forum
              > psychologii
              Jeżeli możesz napisz mi jak się zmienia nik, natomiast ja nie mam nic do ukrycia,i nie rozumien co w nim jest zniechęcającego.Wydaje mi się że taki problem dotyczy wielu kobiet, a o czym Twoim zdaniem należy pisać na forum psychologii, ja poruszyłam temat psychopaty i dojrzewającego chłopca.
              • juliaiga Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 15:59
                Ale Ela to jest Twój nik,Biedny i Głupi,to jesteś Ty?Bo to było do niego a nie do Ciebie.
                • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 16:30
                  rozumiem, pozdrawiam
                  • juliaiga Re: żyję z psychopatą 22.11.11, 14:41
                    Ja do Ciebie Elu nic nie mam nawet Ci powiem że szczerze Ci współczuję bo masz ogromny problem.To jest forum dyskusyjne a nie doradcze także odpowiedzi będziesz mieć różne.Ale jeśli ja mogę Ci doradzić to weż gazetę i do upadłego szukaj psychologa który Ci uwierzy.
                    • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 00:29
                      juliaiga napisała:

                      > Ja do Ciebie Elu nic nie mam nawet Ci powiem że szczerze Ci współczuję bo masz
                      > ogromny problem.To jest forum dyskusyjne a nie doradcze także odpowiedzi będzie
                      > sz mieć różne.Ale jeśli ja mogę Ci doradzić to weż gazetę i do upadłego szukaj
                      > psychologa który Ci uwierzy.
                      Wiem że jest to forum dyskusyjne i nie obrażam się wcale na odpowiedzi.Natomiast właśnie ze względu na to że jest to forum psychologiczne chciałam,poruszyć temat psychopatii.Nie chodzi nawet tak bardzo o mnie,tylko przeraża mnie fakt, kiedy właśnie kobiety maltretowane,giną,zabite często przez sprawców przemocy,u których własnie psychologowie nie stwierdzali zaburzeń,natomiast stwierdzali że nie są grożni dla społeczeństwa.Przecież takich sytuacji zdarza się coraz wiecęj,czy z psychologicznego punktu widzenia to jest w porządku.A temat psychopatii-widzisz pomimo szablonowych opisów,tak naprawdę chyba dla samych psychologow jest trudne stwierdzenie czy ktoś nim jest czy nie jest.Ja tak o męzu myślę-to jest moje zdanie
                      • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 13:36
                        elzbietaplonka1970 napisała:

                        > przeraża mnie fakt, ki
                        > edy właśnie kobiety maltretowane,giną,zabite często przez sprawców przemocy,u k
                        > tórych własnie psychologowie nie stwierdzali zaburzeń,

                        Juz to posalam - wiekszosc sprawcow przemocy jest zdrowych i nie maja oni zaburzen psychologicznych - po prostu taki maja uksztaltowany obraz rol spolecznych, ze uznaja iz mezczyzni sa "glowami rodziny" i maja prawo wymierzac kary nieposlusznym zonom i dzieciom.

                        Problem przemocy domowej jest problemem spolecznym i prawnym, nie medycznym lub psychologicznym a sprawcy przemocy potrzebuja policjanta i sedziego, nie lekarza i psychologa.

                        P.S. Nie wiem po co ten patos z "przerazeniem", dramatyczne wolania ze "zyjesz z psychopata" skoro, jak przyznalas, z gosciem nie mieszkasz.
                      • juliaiga Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 15:35
                        Elu,ja Ci wierzę ale sama nie wiedziałam że ludzie nie wierzą w takie zaburzenia jak psychopatia.Kiedyś porozmawiałam z dziewczyną na czacie i ona mi powiedziała,że jej matka ma psychopatię i jej przyszły niedoszły narzeczony.Matka nie wiadomo bo ona miała tylko tą F-kę najprawdopodobniej ale problem jej pozostał.Jak się skarżyła na narzeczonego to psycholog do którego poszła powiedział jej że ona ma kompleksy i wszystko robi żle,on jej nie bronił tylko wynajdował wady.Masz bardzo trudne zadanie.Ta dziewczyna mówi do mnire-to jak nazywać ich zachowanie,że jeśli tak robią to co to jest,jak to nazwać?Albo-jak nazwać tych ludzi którzy tak robią,jeśli nie są psychopatami to kim są?No i właśnie,tu jest problem.Powinnaś szukać do upadłego.Elu,dobry psycholog staje po stronie swojego klienta,jeśli nie stanie po Twojej stronie szukaj dalej.
                        • leda16 Re: żyję z psychopatą 25.11.11, 15:03
                          juliaiga napisała:
                          psycholog do którego poszła powiedział jej ż
                          > e ona ma kompleksy i wszystko robi żle,on jej nie bronił tylko wynajdował wady.


                          Bo psycholog to nie adwokat strony procesowej. Jego rola bynajmniej nie polega na "bronieniu" osoby, która ma problem, tylko ukazaniu jej wad, wad nieefektywnego postępowania, błędnych nastawień i oczekiwań, celem korekty tegoż postępowania.


                          .Ta dziewczyna mówi do mnire-to jak nazywać ich zacho
                          > wanie,że jeśli tak robią to co to jest,jak to nazwać?


                          A zwyrodnieniem moralnym, jeżeli dane zachowanie jest rażąco sprzeczne z zasadami współżycia społecznego i humanistycznym systemem wartości. Takim zwyrodnialcem moralnym jest np. córka określająca swoich wymagających pomocy i opieki rodziców epitetem "toksyny".



                          .Elu,dobry psycholog staje po stronie swojego kl
                          > ienta,jeśli nie stanie po Twojej stronie szukaj dalej.


                          A to szczera prawda julisiu - dobry psycholog, czyli wg. Twoich wyobrażeń PSYCHOLOG STRONNICZY - wie doskonale, że nie sypnie mu kasą klientka, której będzie mówił to, czego ona nie chce usłyszeć ;). Będzie "szukała dalej" a da zarobić jedynie temu, który jej umiejętnie podkadzi.
                          • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 25.11.11, 16:14
                            leda16 napisała:

                            > Takim zwyrodnial
                            > cem moralnym jest np. córka określająca swoich wymagających pomocy i opieki rod
                            > ziców epitetem "toksyny".
                            >

                            "Moralnie naganne" moze byc postepowanie, nie wyrazenie opinii na czyis temat, pochlebnej lub nie.

                            Trudno pozytywnie okreslac rodzica ktory np. cale zycie chlal, znecal sie lub zatruwal zycie oskarzeniami i pretensjami, ale zostawiac go na pastwe losu sie nie powinno.
                            • leda16 Re: żyję z psychopatą 25.11.11, 21:11
                              sabinac-0 napisała:

                              > "Moralnie naganne" moze byc postepowanie, nie wyrazenie opinii na czyis temat,
                              > pochlebnej lub nie.


                              Owszem, tyle, że opinia odzwierciedla czyjś stosunek do opiniowanego i jest wyznacznikiem postępowania opiniodawcy.



                              > Trudno pozytywnie okreslac rodzica ktory np. cale zycie chlal, znecal sie lub z
                              > atruwal zycie oskarzeniami i pretensjami, ale zostawiac go na pastwe losu sie n
                              > ie powinno.


                              Wyjątki potwierdzają lub pomijają regułę. A przykład patologii nie dotyczył.
                              • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 27.11.11, 20:03
                                leda16 napisała:

                                > opinia odzwierciedla czyjś stosunek do opiniowanego i jest wyz
                                > nacznikiem postępowania opiniodawcy.
                                >
                                Niekoniecznie.

                                >
                                > Wyjątki potwierdzają lub pomijają regułę.
                                >

                                Wiekszosc ludzi, nawet jesli byli przez rodzicow porzuceni lub zle traktowani, nawet jesli z rodzicami idzie na udry i ich nie znosi, jakos o nich dba. Jak nie sa w stanie zyc z nimi pod jednym dachem, zalatwiaja opiekunke lub zaklad. To jest regula.

                                Pozostawianie rodzicow na pastwe losu lub krzywdzenie ich jest wyjatkiem - potwierdzajacym lub pomijajacym regule, jak nie omieszkalas zauwazyc.
                          • easyblue Re: żyję z psychopatą 25.11.11, 18:15
                            > Takim zwyrodnial
                            > cem moralnym jest np. córka określająca swoich wymagających pomocy i opieki rod
                            > ziców epitetem "toksyny".
                            Czyli pół szkoły mojego brata:))
      • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 13:35
        biedny_i_glupi napisał:

        > Po tylu latach doszlas do tego ?
        >
        >
        Wiesz lepiej póżno niż wcale.Natomiast nie chodzi mi o to kiedy do tego doszłam tylko co z tym zrobić.Pewnie najprościej-odejść, ale zostaje syn, który w tym momencie dojrzewa,i nie jestem pewna czy np.przy rozwodzie nie chciał by być przy ojcu.Po drugie rozwód z taka osobą nie jest na pewno prosty- tego typu ludzie uwielbiają walczyć,mają potrzebę mocnych przeżyć- to ich stymuluje.Myślę że mój mąż dawno rozwiódł by się ze mną gdyby nie czekał go podział majątku-dla niego sytuacja w której musiałby się czymś dzielić byłaby gorsza, niż swiadomość że robi krzywdę dziecku.To jest bardziej skomplikowane niż myślisz
        • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 14:20
          elzbietaplonka1970 napisała:

          >.Pewnie najprościej-odejść, ale zostaje syn, który w tym
          > momencie dojrzewa,i nie jestem pewna czy np.przy rozwodzie nie chciał by być pr
          > zy ojcu.

          Byc moze chcialby - i mialby do tego prawo.
          I tak nie dasz rady przywiazac go do siebie na sile.

          > Po drugie rozwód z taka osobą nie jest na pewno prosty- tego typu ludzi
          > e uwielbiają walczyć,mają potrzebę mocnych przeżyć- to ich stymuluje.
          > Myślę że m
          > ój mąż dawno rozwiódł by się ze mną gdyby nie czekał go podział majątku

          Myslisz tak bo:
          - twoj maz juz raz sie rozwodzil i taki byl scenariusz tego rozwodu,
          - twoj maz ci to powiedzial,
          - przyjaciel, krewny lub adwokat twego meza ci to powiedzial,
          - byly juz w przeszlosci sytuacje, w ktorych twoj maz wykazal sie nadmiernym dazeniem do walki i mocnych wrazen,
          - jestes wsciekla na meza i we wszystkim co robi szukasz zlych motywow i intencji,
          - takie sa motywy i intencje psychopatow z artykulow, ktore czytalas?

          >-dla nie
          > go sytuacja w której musiałby się czymś dzielić byłaby gorsza, niż swiadomość
          > że robi krzywdę dziecku.To jest bardziej skomplikowane niż myślisz

          A w jaki sposob twoj maz robi krzywde dziecku?
          • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 15:10
            Witam Cię
            Jez>.Pewnie najprościej-odejść, ale zostaje syn, który w tym
            > momencie dojrzewa,i nie jestem pewna czy np.przy rozwodzie nie chciał by być pr
            > zy ojcu.

            Byc moze chcialby - i mialby do tego prawo.
            I tak nie dasz rady przywiazac go do siebie na sile.

            > Po drugie rozwód z taka osobą nie jest na pewno prosty- tego typu ludzi
            > e uwielbiają walczyć,mają potrzebę mocnych przeżyć- to ich stymuluje.
            > Myślę że m
            > ój mąż dawno rozwiódł by się ze mną gdyby nie czekał go podział majątku

            Myslisz tak bo:
            - twoj maz juz raz sie rozwodzil i taki byl scenariusz tego rozwodu,
            - twoj maz ci to powiedzial,
            - przyjaciel, krewny lub adwokat twego meza ci to powiedzial,
            - byly juz w przeszlosci sytuacje, w ktorych twoj maz wykazal sie nadmiernym dazeniem do walki i mocnych wrazen,
            - jestes wsciekla na meza i we wszystkim co robi szukasz zlych motywow i intencji,
            - takie sa motywy i intencje psychopatow z artykulow, ktore czytalas?

            >-dla nie
            > go sytuacja w której musiałby się czymś dzielić byłaby gorsza, niż swiadomość
            > że robi krzywdę dziecku.To jest bardziej skomplikowane niż myślisz

            A w jaki sposob twoj maz robi krzywde dziecku?
            Witam Cię,
            Jeżeli chodzi o rozwód to miałam już takie sytuacje,w których jak napisałaś mój mąż wykazywał agresje i dążenie do mocnych wrażeń , kiedy coś nie było po jego myśli
            Ja nie chcę syna przywiązywać do siebie-nie wychowuję go dla siebie, nie jestem taka matką,
            gdyby mój syn tak postanowił tzn.że chce mieszkać z ojcem,nie robiłabym problemów chociaż byłoby mi na pewno przykro.Natomiast z doświadczenia i rożnych sytuacji wiem że mój mąż traktuje syna bardziej jako kumpla i to jest ok.,natomiast są jeszcz obowiązki nauka, inne zajęcia, obiad, pranie itd. i z tym byłby problam
            3.Jak krzywdzi syna,oczywiście moim zdaniem
            Napiszę Ci tak, nigdy syna nie uderzył,natomiast mnie bił przy synu.Nieraz z dzieckiem uciekałam z domu.Miałam krotki okres kiedy nie pracowałam, nie interesował się tym że czasami dosłownie brakowało na chleb, nie dla mnie dla dziecka,nieraz słownie ubliżął mi i poniżał mówiąc np. że jestem głupia/to delikatne słowa/
            To tak najkrócej.
            Natomiast, nie jest tak iż rozwodząc się będę miała gorszą sytuację np.materialną, odkąd pamietam to ja utrzymywałam dom, moja przerwa w pracy to góra miesiąc.
            Widzisz, w takich sytuacjach,to ja czuję się cały czas winna, chociaż nie wiem dlaczego.
            Mogłabym o tym naprawdę dużo napisać-i chyba w część wielu by nie uwierzyło.
            A że tak myślę o synu to chyba normalne, nie myślę o nim w kategoriach -tyle mu dałam, a on się od mnie odwraca, po prostu nie chciałabym, żeby był taki jak ojciec

            A co do szablonów, no których czytałam, to nie tak że ja na siłę chcę z mojego męża zrobić psychopatę,natomiast to co robił, robi wiele na to wskazuje.Moje intencje były dobre-szukałam przyczyn.Nie bedę Ci pisac o moich drastycznych przejściach,ale mółby Ci się włos zjeżyć.
            • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 16:27
              elzbietaplonka1970 napisała:

              > miałam już takie sytuacje,w których jak napisałaś mój
              > mąż wykazywał agresje i dążenie do mocnych wrażeń , kiedy coś nie było po jego
              > myśli

              Czy z tego mam rozumiec, iz stosowal przemoc gdy ktos sie mu sprzeciwial (swoja droga, czemu nie napiszesz wprost co zaszlo)?

              Wiekszosc mezczyzn stosujacych przemoc, zwlaszcza ci bardzo mili na zewnatrz i ukazujacy swe brutalne oblicze tylko w domu, z antysocjalnym zaburzeniem osobowosci (zwanym potocznie "psychopatia") nie maja nic wspolnego.
              Sa to zwykli mescy szowinisci, przekonani ze zona z racji bycia kobieta ma im byc posluszna i ze maja prawo ja "karac" gdy okaze sprzeciw.

              Przyczyna takiej postawy jest wychowanie i kultura, w jakiej zyjemy, nie jakies zaburzenie czy choroba.

              Tzw. "psychopaci" naruszaja normy wszedzie, nie tylko w domu i praktycznie wszyscy maja na koncie zatargi z prawem lub obyczajami.

              > gdyby mój syn tak postanowił tzn.że chce mieszkać z ojcem,nie robiłabym problem
              > ów (...) wiem że mój mąż traktuje syna bardziej jako kumpla

              Co chcesz powiedziec: ze nie mialabys nic przeciwko gdyby maz byl mezem z twych marzen ale masz przeciwko bo maz jest inny niz pragniesz i ma inne podejscie do syna niz ty.

              No ale gdyby twoj maz byl mezem z twoich marzen, nie mialabys dylematow z kim syn chcialby mieszkac...

              > mnie bił przy synu.Nieraz z dz
              > ieckiem uciekałam z domu.Miałam krotki okres kiedy nie pracowałam, nie intereso
              > wał się tym że czasami dosłownie brakowało na chleb, nie dla mnie dla dziecka,n
              > ieraz słownie ubliżął mi i poniżał mówiąc np. że jestem głupia/to delikatne sło
              > wa/

              Potwierdza to moje przypuszczenie, ze Twoj maz nie jest zadnym "chorym" tylko zwyklym chamem stosujacym przemoc wobec bliskich.
              Jest to oczywisty powod do rozstania.
              Co do syna - zapewne wie jak jest (wszak na pewno pamieta ucieczki z toba).

              Pytanie, czy wobec wlasnej rodziny bedzie stosowal podobne metody co jego ojciec?
              To w duzej mierze zalezy od otoczenia, rowniez od Ciebie:

              Chlopcy, ktorzy byli swiadkami przemocy ojca wobec matki ale otrzymali jasny komunikat ze owa przemoc jest czyms niedopuszczalnym, np. ojciec trafil za to do wiezienia lub matka zlozyla doniesienie i/lub przeprowadzila rozwod, zazwyczaj maja krytyczny stosunek do ojca i robia wszystko, by nie postepowac jak on.

              Ci, ktorych matki ukrywaly fakt przemocy ("tylko sie uderzylam"), usprawiedliwialy ojca ("tatus jest zmeczony/chory/martwi sie") lub braly wine na siebie, ucza sie, ze przemoc jest dobrym i bezpiecznym sposobem narzucania wlasnej woli kobiecie i jest bardzo prawdopodobne ze powtorza ojcowski schemat.

              > Natomiast, nie jest tak iż rozwodząc się będę miała gorszą sytuację np.material
              > ną, odkąd pamietam to ja utrzymywałam dom, moja przerwa w pracy to góra miesiąc
              > .

              Niemniej zawsze jest to zmiana a w pewnym wieku zle sie znosi zmiany, nawet na lepsze.

              > Widzisz, w takich sytuacjach,to ja czuję się cały czas winna, chociaż nie wiem
              > dlaczego.

              Tutaj dobrze moglaby zrobic rozmowa z psychologiem.
              Owo ciagle poczucie winy jest tym, co robi z ciebie niewolnice.

              > Moje in
              > tencje były dobre-szukałam przyczyn.

              Ale po co?
              Nawet odkrycie, ze np. gosc urodzil sie w drewutni a pradziadek przecial pepowine siekiera nie zmieni ani charakteru meza, ani twojej obecnej sytuacji.

              Czy przypadkiem nie szukasz owych "przyczyn" by usprawiedliwic meza a przy okazji choc troche zepchnac wlasne poczucie winy na jakas "chorobe" lub tesciow?

              Niestety, kobiety bedace ofiarami przemocy czesto sa sparalizowane poczuciem winy, kompletnie bezsensownym ale z luboscia wzmacnianym przez otoczenie - ze "zle wybraly", ze tak dlugo "daja sie zle traktowac", ze "nie umialy wychowac i zrobic z zaby ksiecia".

              Zamiast szukac winnych tej sytuacji, poszukaj rozwiazan - realnych, bo rozwiazanie typu "maz pojdzie ze mna do cudownego psychologa, ktory powie mu cos ladnego a on zrozumie i sie zmieni" mozna wlozyc miedzy bajki.
              • easyblue Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 19:16
                Moja przyjaciółka miała męża - bił ją, gwałcił prawie co wieczór, znęcał się psychicznie i fizycznie. Dzieci traktowal podobnie. Zdarzały mu się bójki, a raczej danie komuś w zęby - ale rzadko. Żonie kupował nawet podpaski, pieniądze dawał jedynie na... fryzjera - niechby spróbowała wydać na co innego.
                To żaden psychopata, nawet nie socjopata - ot, skończony idiota, którego nikt nie nauczył rozumu, a do tego damski bokser.
                Odeszła po ogromniej tragedii /i to też nie od razu/, której można było uniknąć. Raz nawet to zrobiła - mąż szybciutko przyjechał i przeprosił, a całą winą za zaistniałą sytuację obarczył... ją.
                Tyko że ona sama sobie z trudem daje radę, bo gdyby była w sytuacji autorki wątku, dawno by odeszła. Dlatego nie rozumiem tłumaczenia eli, że chciała ratować małżeństwo, było jej żal lat spędzonych razem. Jeżeli uważa go za psychopatę a jednocześnie twierdzi, że chciała z nim być, tylko że za bardzo dawał jej w kość, to coś tu mocno nie gra.
                • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 20:56
                  easyblue napisała:

                  > To żaden psychopata, nawet nie socjopata - ot, skończony idiota, którego nikt n
                  > ie nauczył rozumu, a do tego damski bokser.

                  Powiem wiecej: nieodrodne dziecie tradycji i kultury opartej na przekonaniu o wyzszosci i "naturalnej wladzy" mezczyzn.

                  > . Raz nawet to zrobiła - mąż szybciutko przyjechał i przeprosił, a całą winą za
                  > zaistniałą sytuację obarczył... ją.

                  Klasyka.
                  Rowniez to, ze zona po tych "przeprosinach" wraca bo czuje sie winna.

                  > nie rozumiem tłumaczenia eli, że chciała ratować
                  > małżeństwo, było jej żal lat spędzonych razem.

                  Wez pod uwage, ze wiekszosc kobiet wychowala sie w tej samej kulturze, ktora z ich mezow robi bezwzglednych tyranow.
                  Dziewczynke od malego sie tresuje, by byla "dobra" znaczy potulna, nie walczaca o swoje, przyjmujaca pokornie razy, wszystko wybaczajaca, wszystko znoszaca bez skargi... a otrzyma nagrode w postaci wielkiej milosci.

                  Wiekszosc kobiet, nawet niezaleznych i przebojowych, gdy myslia o sobie lub wymagaja czegos od meza czy dzieci, czuje sie zle, ma poczucie winy ze sa "egoistkami" ktore nie potrafia kochac wystarczajaco mocno.
                  Cierpliwe znoszenie zniewag i ponizenia interpretuja jako "walke o zwiazek" lub "walke o dobro rodziny".
                • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 21:04
                  easyblue napisała:

                  > Jeżeli uważa go za psychopatę a
                  > jednocześnie twierdzi, że chciała z nim być, tylko że za bardzo dawał jej w koś
                  > ć, to coś tu mocno nie gra.

                  Alez gra, buczy wrecz.
                  To bardzo typowe zachowanie ofiar przemocy - uparcie tkwic przy dreczycielu zalac sie na swoj los.
                  Po pierwsze: w naszej kulturze za miare wartosci kobiety uznaje sie jej zdolnosc do utrzymania przy sobie mezczyzny. Nikt nie chce czuc sie bezwartosciowy.
                  Po drugie: od dziecka sie wmawia, ze dobra zona swa miloscia zmiekczy nawet najtwardsze serce mezczyzny i zmieni ropuche w ksiecia i podlca w meza z marzen (zas romanse i filmy, nawet nowoczesne, ten mit podtrzymuja) i ze zla zona to ta, ktora "kocha tylko jak jej dobrze i porzuca w trudnych chwilach". Kazdy chce byc dobry.
    • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 14:02
      elzbietaplonka1970 napisała:

      > Od 18-stu lat jestem żoną psychopaty.O tym że mój mąż ma cechy p
      > sychopaty,dowiedziałam się z artykułów na ten temat.

      Podstawilas do szablonu i ci wyszlo?

      > mój mąż jest taki-egoistyczny, narcystyczny, bez empatii,bez poczucia wi
      > ny.

      Na swiecie jest wielu takich ludzi.
      Nie widze sensu stawiania im na dzien dobry diagnozy jakiejs "patii", moze po prostu twoj maz jest zlym czlowiekiem.

      > Dlaczego to tak długo t
      > rwa, dlaczego nie odeszłam,tkwiąc w tym toksycznym związku po uszy.Pewnie się u
      > zależniłam,

      Nie wiem czy od razu "uzaleznilas".
      Moze po prostu ciezko jest opuscic faceta, ktory jest jaki jest ale spedzilo sie z nim kupe lat, do tego zostawic dorobek zycia, wygody, codzienne rytualy i nagle, kolo 40, zaczynac wszystko od zera.

      > Jeszcze kilk
      > a lat temu miałam dobry kontakt z synem,teraz go tracę.Syn zawsze staje po stro
      > nie ojca,przestał za mną rozmawiać, tak jakby przy mnie się zamykał.

      To nie jest wina ani manipulacja ze strony kogokolwiek, chlopcy w wieku 13-18 lat tacy sa, traktuja matke jak zlo konieczne i sa dla niej jak jeze, co nie znaczy bynajmniej ze jej nie kochaja - kochaja, owszem, ale na swoj pokretny sposob.
      Sama mam nastolatka w chalupie i wiem, jakie to frustrujace.

      To tylko etap dojrzewania, w tym czasie najlepiej dac mlodemu spokoj i zyc swoim zyciem, przejdzie mu.

      > 18-lat moje
      > go małżeństwa upłynęło na ciągłej walce o to żeby było lepiej.

      Ale co mialo byc lepiej?

      > boję się o syna, boję się że stanie się taki j
      > ak mój mąż.

      Owszem, istnieje takie ryzyko.
      Niestety, chocbys nie wiem jak chciala, nie zdolasz sprawic, ze twoj maz i syn sie zmienia.

      Jedyne, co mozesz, to zdecydowac o wlasnej przyszlosci - czy wytrzymasz i zostaniesz z mezem pomimo jego wad czy tez odejdziesz i sfinalizujesz rozwod.

      Jedna rada: nie wmawiaj sobie, ze tkwisz w tym zwiazku "dla syna".
      Syn bedzie cie kochal rowniez rozwiedziona (moze nawet bardziej bo nie bedzie zmuszany do ciaglych deklaracji lojalnosci i stawania po stronie jednego rodzica przeciw drugiemu).
    • lifeisaparadox Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 16:42
      Zdaje się masz kryzys z mężem i wymyślasz teorie na temat jego rzekomej psychopatii i złych intencjach. Jak kryzys przejdzie to będziesz go chwalić, nie jest tak?
      • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 17:18
        lifeisaparadox napisał:

        > Zdaje się masz kryzys z mężem i wymyślasz teorie na temat jego rzekomej psychop
        > atii i złych intencjach. Jak kryzys przejdzie to będziesz go chwalić, nie jest
        > tak?
        czy Twoim zdaniem kryzys może trwać 18 lat.Nie mam potrzeby ani chwalić ani nie chwalić.
        Co to jest rzekoma psychopatia.A może zadam inne pytanie -kim jest psychopata.Mogę chwalić za to co uważam że jest dobre.Kryzysy bywają w malżeństwach,tylko jak go zmierzyć.Dlaczego uważasz że go będę chwalić,
        • lifeisaparadox Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 18:55
          Psychopaci mają na ogół w nosie swoje dzieci i nie wytrzymują tylu lat w małżeństwie, więc już te elementy sprawiają że Twój mąż nie jest psychopatą. Przeczy to definicji psychopatii która cechuje się trwałą niezdolnością do związków uczuciowych z innymi ludźmi, brakiem odpowiedzialności rodzicielskiej, niemożnością utrzymania zatrudnienia z powodu łamania norm i zobowiązań. Twój mąż jest zaprzeczeniem tej definicji.
          Poza tym masz jakąś chorą koncepcję manipulowania swoim dzieckiem "pod siebie i przeciwko drugiemu rodzicowi", to Ty tak robisz a nie Twój mąż, to Twoja projekcja i zrozumienie tego co ma miejsce między synem i mężem. Może syn najzwyczajniej w świecie zauważa że to Ty jesteś problemem a nie ojciec?

          Nie masz przypadkiem zdiagnozowanych zaburzeń osobowości?
          • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 20:26
            lifeisaparadox napisał:

            > Psychopaci mają na ogół w nosie swoje dzieci i nie wytrzymują tylu lat w małżeń
            > stwie, więc już te elementy sprawiają że Twój mąż nie jest psychopatą. Przeczy
            > to definicji psychopatii która cechuje się trwałą niezdolnością do związków ucz
            > uciowych z innymi ludźmi, brakiem odpowiedzialności rodzicielskiej, niemożności
            > ą utrzymania zatrudnienia z powodu łamania norm i zobowiązań. Twój mąż jest zap
            > rzeczeniem tej definicji.
            > Poza tym masz jakąś chorą koncepcję manipulowania swoim dzieckiem "pod siebie i
            > przeciwko drugiemu rodzicowi", to Ty tak robisz a nie Twój mąż, to Twoja proje
            > kcja i zrozumienie tego co ma miejsce między synem i mężem. Może syn najzwyczaj
            > niej w świecie zauważa że to Ty jesteś problemem a nie ojciec?
            >
            > Nie masz przypadkiem zdiagnozowanych zaburzeń osobowości?
            zadam Ci pytanie-czy Ty dobrze znasz moją sytuację,żeby pisać w ten sposób.Odpowiem na Twoje pytania-może wtedy zrozumiesz choć w części o czym piszę.To że jesteśmy małżeństwem nie oznacza,że żyjemy razem bo tak nie jest.Mieszkamy osobno, a syn razem ze mną.Nie wiem czy mąż ma w nosie syna czy nie, pewnie na swoj sposób go kocha,natomiast nie interesuje go w ogóle szkoła,jedzenie ,utrzymanie naszego dziecka.Nie jest odpowiedzialny i nigdy nie był.Co do pracy, wyjaśnię,że mąż prowadzi własną jednoosobową firmę,od wielu lat.W firmie pracował dwa lata i został zwolniony,nie za umiejętności,ponieważ jest specjalistą w swojej dziedzinie, a w zwiazku z konfliktem z właścicielem.Dlaczego sądzisz, że manipuluje swoim synem?Czy możesz mi wyjaśnić?I nie mam zdiagnozowanych zaburzeń osobowości-nie rozumiem dlaczego tak myślisz.I jakim ja jestem problemem Twoim zdaniem.
            • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 20:48
              elzbietaplonka1970 napisała:

              >.To że je
              > steśmy małżeństwem nie oznacza,że żyjemy razem bo tak nie jest.Mieszkamy osobno

              To czemu w tytulowym poscie napisalas, ze "zyjesz z psychopata"?
              Pisz wprost, straszne meandry robisz.

              >W firmie pracował dwa lat
              > a i został zwolniony,nie za umiejętności,ponieważ jest specjalistą w swojej dzi
              > edzinie, a w zwiazku z konfliktem z właścicielem.

              Chwilami mam wrazenie, ze adwokat dal ci zadanie domowe wyszukania w zyciorysie meza dowodow na jego domyslna "psychopatie".

              Jesli jestes ofiara przemocy, masz powod i prawo by sie rozwiesc i zadnych amatorskich diagnoz nie musisz mezowi przyklejac.

              > Dlaczego sądzisz, że manipuluj
              > e swoim synem?

              Nie wiem czy jest to swiadoma manipulacja, ale dopatrywanie sie u syna objawow rzekomej "psychopatii po tatusiu" w kazdym mruknieciu i kazdym spojrzeniu spode lba, nasuwa podejrzenie manipulacji lub co najmniej naciagania rzeczywistosci. Ewentualnie kolejnym zadaniem domowym od adwokata.

              A swoja droga - trudno by twoj syn ci ufal i zblizyl sie do ciebie, jesli kazdy jego gest interpretujesz jako znak rodzacego sie zla.
            • lifeisaparadox Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 21:46
              elzbietaplonka1970 napisała:

              > Odpo
              > wiem na Twoje pytania-może wtedy zrozumiesz choć w części o czym piszę.To że je
              > steśmy małżeństwem nie oznacza,że żyjemy razem bo tak nie jest.Mieszkamy osobno
              > , a syn razem ze mną.

              Założyłaś temat "żyję z psychopatą" a teraz piszesz że nie żyjecie razem.
              Niestety ale nie jest możliwe kontynuowanie z Tobą dyskusji ani tym bardziej zrozumienie czegokolwiek.
              • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 21:58
                lifeisaparadox napisał:
                czy chodzi Ci o odmianę czasownika, czy treść.Mogłam napisać żyłam z psychopatą-czy o to Ci chodzi.Skoro nie rozumiesz, to moge Ci napisać konkrety,tylkojakie, trudno jest streścić życie czy problemy 18-stu lat.Jeżeli Cię to nie interesuje to po prostu nie pisz.Nie rozumiesz bo nie byłas w takiej sytuacji,tak jak widzący nie zrozumie ślepego
                > elzbietaplonka1970 napisała:
                >
                > > Odpo
                > > wiem na Twoje pytania-może wtedy zrozumiesz choć w części o czym piszę.To
                > że je
                > > steśmy małżeństwem nie oznacza,że żyjemy razem bo tak nie jest.Mieszkamy
                > osobno
                > > , a syn razem ze mną.
                >
                > Założyłaś temat "żyję z psychopatą" a teraz piszesz że nie żyjecie razem.
                > Niestety ale nie jest możliwe kontynuowanie z Tobą dyskusji ani tym bardziej zr
                > ozumienie czegokolwiek.
                • lifeisaparadox ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 22.11.11, 15:38
                  elzbietaplonka1970 napisała:

                  > czy chodzi Ci o odmianę czasownika, czy treść.Mogłam napisać żyłam z psychopatą
                  > -czy o to Ci chodzi.

                  Jezus ma ryja!
                  Wychodzisz z problemem bycia maltretowaną przez domowego psychopatę, opisujesz jak to jesteś maltretowana i bita, ludzie zaczynają szukać Ci ratunku w potrzebie, a nagle obwieszczasz że wcale nawet razem nie mieszkacie i nie macie kontaktu z mężem.
                  Mało tego, nie widzisz różnicy między jednym a drugim.... :D
                  Ręce opadają.

                  Nie masz czasem jakiegoś uszkodzenia organicznego mózgu? Robiłaś testy na opóźnienie rozwojowe, iloraz inteligencji itp, czy tylko tak chodzisz po psychologach jak turystka?
                  • nazzilla Ze nie szkoda Ci czasu i nerwow 22.11.11, 21:58
                    na proby pomocy w watkach osob zaburzonych czy zwyklych trolli. Ja tylko popatrzylam i od razu wiedzialam, ze nie ma to sensu, bo autorka kazdego, kto chcialby w rozsadny sposob pomoc bedzie celowo zaprowadzac w kozi rog.
                    Od wysilku psychicznego (moze od jego nadmiaru) boli glowa. Mnie po wczorajszej nocce nawet nie boli glowa, tylko zwyczajnie n a p i e r d a l a leb.
                    • elzbietaplonka1970 Re: Ze nie szkoda Ci czasu i nerwow 22.11.11, 23:54
                      nazzilla napisała:

                      > na proby pomocy w watkach osob zaburzonych czy zwyklych trolli. Ja tylko popatr
                      > zylam i od razu wiedzialam, ze nie ma to sensu, bo autorka kazdego, kto chcialb
                      > y w rozsadny sposob pomoc bedzie celowo zaprowadzac w kozi rog.
                      > Od wysilku psychicznego (moze od jego nadmiaru) boli glowa. Mnie po wczorajszej
                      > nocce nawet nie boli glowa, tylko zwyczajnie n a p i e r d a l a leb.
                      Dlaczego uważasz,że chcę kogoś zapędzić w kozi róg?i to celowo.Jeżeli masz jakąś rozsądną radę to chętnie ją przyjmę.Czy to oczym piszę Ciebie denerwuje?Jeżeli tak to po prostu nie czytaj, i nie będzie Cię od wysiłku fizycznego bolec głowa.
                    • lifeisaparadox Re: Ze nie szkoda Ci czasu i nerwow 23.11.11, 19:20
                      nazzilla napisała:

                      > na proby pomocy w watkach osob zaburzonych czy zwyklych trolli. Ja tylko popatr
                      > zylam i od razu wiedzialam, ze nie ma to sensu, bo autorka kazdego, kto chcialb
                      > y w rozsadny sposob pomoc bedzie celowo zaprowadzac w kozi rog.

                      Nie celowo, to jest real. Ona naprawdę tak myśli, tak rozumuje.
                  • elzbietaplonka1970 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 23.11.11, 00:01
                    lifeisaparadox napisał:

                    > elzbietaplonka1970 napisała:
                    >
                    > > czy chodzi Ci o odmianę czasownika, czy treść.Mogłam napisać żyłam z psyc
                    > hopatą
                    > > -czy o to Ci chodzi.
                    >
                    > Jezus ma ryja!
                    > Wychodzisz z problemem bycia maltretowaną przez domowego psychopatę, opisujesz
                    > jak to jesteś maltretowana i bita, ludzie zaczynają szukać Ci ratunku w potrzeb
                    > ie, a nagle obwieszczasz że wcale nawet razem nie mieszkacie i nie macie kontak
                    > tu z mężem.
                    > Mało tego, nie widzisz różnicy między jednym a drugim.... :D
                    > Ręce opadają.
                    >
                    > Nie masz czasem jakiegoś uszkodzenia organicznego mózgu? Robiłaś testy na opóźn
                    > ienie rozwojowe, iloraz inteligencji itp, czy tylko tak chodzisz po psychologac
                    > h jak turystka?
                    A czy Ty umiesz czytać,bo to Ty chyba masz problem z ilorazem intelignci.Czy ja napisałam że nie mam kontaktu z mężem?,a nie mieszkamy od dwóch tygodni,a mieszkaliśmy 18-lat-wystarczy?A poza tym czy Tobie obrażanie ludzi sprawia przyjemność?Ryjki to mają o ile wiem z lekcji biologii świnki.I nie uprawiam chodzenia turystycznego do psychologów.I nie mam potrzeby aby robić testy z inteligencji, bo chyba jest w normie.Poza tum nie pisz do mnie,bo jesteś wulgarna.
                    • lifeisaparadox Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 23.11.11, 20:48
                      Ela ja jestem facetem - pisze jak dajesz odpowiedź "lifeisaparadox napisał:", jak byk.
                      Nie wiem dlaczego odpisuję, może dlatego że jesteś zabawna w swoim rozumowaniu.

                      Moim zdaniem jesteś za bardzo zagmatwana (nie obrażam!) żeby zrozumieć swoją rodzinną sytuację na tą chwilę. Uważam że powinnaś się bardzo mocno zaangażować w psychoterapię u jednej i tylko jednej osoby zajmującej się terapią. Może jeszcze jakieś psychotropy do tego, aczkolwiek masz tutaj bardzo ograniczone pole manewru ze względu na swoją specyfikę.

                      Męża można zmienić, nie zmieniać, ale to nie jest żaden problem w Twoim wypadku. Uważam że nie jesteś w stanie realizować wielu spraw w swoim życiu, ogarniać ich we właściwy sposób. Jesteś bardzo naiwną gęsią, możesz mieć doktorat z logiki ale nie zmądrzejesz. Według moich obserwacji masz niepełnosprawność intelektualną w stopniu lekkim, czyli poziom intelektualny charakterystyczny dla 10 - 12 roku życia. W tego typu zaburzeniach życie rodzinne przebiega bez problemów, osoba jest samodzielna i zaradna społecznie, ale mogą się pojawić zaburzenia osobowości z powodu atmosfery i stosunku innych do Ciebie.
                      Przy intensywnych zabiegach korekcyjnych możliwe jest przestawienie Cię do poziomu przeciętnego IQ.

                      Przede wszystkim nie ma tutaj żadnego obrażania, raczej urocza jesteś i frustrująca niż budząca poważne złe emocje.
                      • sabinac-0 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 23.11.11, 21:08
                        lifeisaparadox napisał:
                        >
                        > (...), raczej urocza jesteś i frustru
                        > jąca niż budząca poważne złe emocje.

                        Life, sa lepsze sposoby na dodanie sobie znaczenia niz lekcewazace pokpiwanie z tych, ktorzy, zwierzajac sie z osobistych problemow, wydaja sie slabi.
                      • elzbietaplonka1970 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 26.11.11, 22:43
                        Odpisywałam w biegu, i dobrze że wypowiedziałeś sie na mój temat-jesteś męższczyzną.I taki jest Twój punk widzenia-męski.Czy możesz mi napisać dlaczego uważasz że mam niskie IÓ,z czego to wywnioskowałeś?I jakim Twoim zdaniem zabiegom korekcyjnym mam się poddać-zabiegi korekcyjne kojarzą m się z korekcją kręgosłupa czy oczu,rozumiem że mojej dziwnej chyba dla ciebie psychiki.Mój ojciec był pedagogiem,mama nauczycielką,tak więc gdzieś psychologia w moim życiu się przewijała.Głupia gęś,kojarzy mi się z potulnym,naiwnym zwierzątkiem-ja do takich nie należę.Jestem otwartą osobą,to zle że potrafię ,,wywalić kawę na ławę,,?Pracuję w poważnej firmie,zajmuję wysokie stanowisko,a gram też na fortepianie,i lubię matematykę-nie tylko.Wydaje mi się iż przeszkadza Ci to że piszę prostym językiem,czy lepiej by było gdybym pisała o pierwiastkach urojonych,czy metafizyce Heideggera?Moje IÓ,jest myślę w normie,a co do problemów z moim życiem-jeżeli sam czegoś nie doświadczysz,nie zrozumiesz.Myślę,że pomimo Twojego jak rozumiem wysokiego IÓ,nie byłeś ofiarą przemocy-i napiszę Ci tak po męsku,nikt nie dał Ci mocno w zęby-też nie chcę urazić.I dodam ,zupełnie z innej beczki-uwielbiam Nikifora.
                        • easyblue Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 27.11.11, 11:24
                          > -i napiszę Ci tak po męsku,nikt nie dał Ci
                          > mocno w zęby
                          Nie gniewaj się, ale to nie jest po męsku.
                          Twoje emocje są mocno przytłumione. Zamiast wydrzeć gębę, robisz wszystko by nie było p tobie poznać zdenerwowania. Może warto by bylo od czasu do czasu zwyczajnie się wściec. Tylko nie gdzieś w środku, a tak, by twój mąż i syn to zobaczyli.
                          Od początku coś mi nie gra. Masz traumatyczne przezycia a opisujesz je z dziwnym dystansem. Każesz wierzyć na słowo, a nie dostarczasz dowodów na poparcie swoich słów. Jeżeli podobnie rozmawiałaś z mężem, to świetnie wpasowałaś się w rolę ofiary. Poszukaj dla siebie dobrego psychologa i nie staraj się przylepić mężowi etykiety psychopaty czy jakiejkolwiek innej. Do niczego to nie prowadzi, a zdejmuje z ciebie odpowiedzialnosc za to, co się wydarzyło i dalej dzieje. Wina nigdy nie leży po jednaj stronie. Nie ty jesteś winna jego piciu czy awanturowaniu się - jako człowiek dorosły powinien się kontrolować i panowac nad sobą. Jednak twoje podejście do niego /moze za łągodne?/ nie utrudniło mu bycia dalej takim, jakim jest. A jak przyjmowałaś go zawsze z otwartymi rękami - wiedział, ze moze dalej tak postępować, jak postępował. To było twoje przyzwolenie.
                          • elzbietaplonka1970 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 28.11.11, 11:05
                            Myślę że wiem o co Ci chodzi-o dystans z jakim piszę.Po takich przeżyciach ,długoletnich,tak po prostu jest.Przykład,gdyby mnie godzinę temu np.uderzył,potrafiłabym o tym mówić spokojnie,tak jak gdyby dotyczyło to kogoś innego.Dlaczego?bo moją obroną stało się zapominanie,nie wracanie-najważniejszy spokój.Pewnie że na poczatku,wykrzykiwałam swoje żale,zadawałam pytania-dlaczego tak robisz?Wiesz co mi kiedyś odpowiedział?że ja chyba lubię być bita.Nie cierpię przemocy,jakiejkolwiek.A nie będę się biła z mężem,bo jestem fizycznie słabsza,gdyby tak nie było,pewnie bym oddała-może poczułby jak to jest,może tego chciał.Nie zawsze przyjmowałam go z otwartymi rękami,jak pisałam mój mąż jest człowiekiem inteligentnym,nie alkoholikiem leżącym gdzieś pod stołem.Dowody,kilkanaście niebieskich kart,obdukcje szpitalne/poważne pobicia/-przez męża,interwencje policjii,pobyt w Ośrodku dla Ofiar Przemocy,założona sprawa o naruszenie ciała,załozona sprawa o rozwód.
                            • easyblue Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 28.11.11, 14:22
                              Kiedyś tez byłam spokojna i wyrozumiała. Zmieniałam się, bo musiłam wybrać, albo dać sobie skakać po głowie i zrobić z siebie meczennicę /jak moja matka/, albo się wkur...ić i zachować do siebie szacunek. Gdyby M chciał mnie pobić /a jest silny i wysportowany/ to zrobił by to pewnie tylko raz. Nie mialby wiecej okazji ku temu, a jakby spróbował, to od czego są naczynia kuchenne:P
                              Tacy ludzie jak twój mąż wiedzą, kiedy mogą uderzyć, bo nic ze strony osoby bitej złego ich nie spotka. Mój ojciec był podobny /choć o wiele bardziej lajtowy od twojego męża/ - gdy raz ze spokojną wściekłością powiedziałam mu, że niech tylko spróbuje mnie tknąć - zostawił mnie w spokoju. Od tamtego czasu miałam spokój.

                              > nie będę się biła z mężem,bo jestem fizycznie słabsza,gdyby tak
                              > nie było,pewnie bym oddała
                              Znajoma miała męża - damskiego boksera. Tylko raz użyła patelni, która wylądowała z impetem na glowie faceta. Nigdy więcej nie spróbowal jej bić.
                              Twój mąż po prostu wiedział, że może cie bezkarnie okładać i wykorzystywał to przy każdej okazji.

                              Teraz masz sprawę w sądzie - i świetnie. Nie miej skrupułów, nie wycofuj broń Boże zeznań! Nawet, jakby cię prosił wasz syn. Jeżeli znów ulegniesz, przegrasz nie tylko z mężem, ale i z synem i z sobą. I niech ci do głowy nie przyjdzie brać rozwód bez orzekania o jego winie! To musi być czarno na białym, ze winien wszystkiego jest on. Nie zdziw sie, gdy będzie opowiadał wierutne bzdury, gdy będzie próbował tobą manipulować. Gdy zobaczysz, ze miękniesz - przypomnij sobie ile bólu i cierpienia musiałaś przez niego znieść. Pomyśl też, że jak ty niczego go nie nauczysz, pozostanie dalej męskim bokserem tłumaczącym, że bił, bo kobieta to lubiła.
                              • sabinac-0 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 28.11.11, 15:51
                                easyblue napisała:

                                > Mój ojciec był podobny /choć o wiele bardziej lajtowy
                                > od twojego męża/ - gdy raz ze spokojną wściekłością powiedziałam mu, że niech t
                                > ylko spróbuje mnie tknąć - zostawił mnie w spokoju. Od tamtego czasu miałam spo
                                > kój.
                                >
                                Ze mna bylo to samo (mojemu ojcu do "lajtowego" bylo daleko). Gdy mialam jakies 19 lat i zamachnal sie na mnie ja zwykle, ja, zamiast zakrywac sie, plakac, pytac rozdzierajacym glosem dlaczego, ach, dlaczego to robi, stanelam wyprostowana naprzeciw niego i wysyczalam "tylko sprobuj". Cofnal sie i nie probowal wiecej.

                                Damscy bokserzy (obojetnie czy ich ofiara jest zona czy corka) to w glebi smierdzacy tchorze.

                                > Tylko raz użyła patelni, która wylądowa
                                > ła z impetem na glowie faceta. Nigdy więcej nie spróbowal jej bić.

                                To samo zrobila tesciowa z tesciem, przerywajac wieloletni ciag przemocy.

                                Ok, troche jej pomogl moj maz i jego bracia - byli juz dobrze podrosnieci i mieli krzepe, wiec zlapali tescia i przytrzymali by nie uciekl, mowiac "matka, ty wiesz co masz zrobic". Matka wiedziala, zatem patelnia i sciera poszly w ruch.
                                Od tego czasu tesc spokornial.

                                > Teraz masz sprawę w sądzie - i świetnie. Nie miej skrupułów, (...)

                                Na twoim miejscu skorzystalabym z tej rady.
                                • elzbietaplonka1970 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 29.11.11, 09:13
                                  Ja nie cierpię przemocy,nie potrafiłabym nikogo uderzyć,chociaż nie jestem typem potulnej kobiety.W jednym przypadku tak-gdyby chodziło o obronę dziecka,lub starszej osoby.W miarę lubię siebie,otaczający świat,ludzi.Czasami myślę,że szkoda,iż mężczyżni z nadmiarem testosteronu nie idą wyładowywać go w walkach/np. w klatkach/tazw.K2.Tam mieliby godnych pod względem chociażby fizycznym przeciwników.
                                  • sabinac-0 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 29.11.11, 22:15
                                    elzbietaplonka1970 napisała:

                                    > Ja nie cierpię przemocy,nie potrafiłabym nikogo uderzyć,chociaż nie jestem type
                                    > m potulnej kobiety.W jednym przypadku tak-gdyby chodziło o obronę dziecka,lub s
                                    > tarszej osoby.

                                    Domyslam sie, ze siebie nie ceniz na tyle, by bronic siebie samej.

                                    > W miarę lubię siebie,otaczający świat,ludzi.

                                    Bijacego mezaa tez? Z tego "lubienia" sie nie bronisz?

                                    > Czasami myślę,że szko
                                    > da,iż mężczyżni z nadmiarem testosteronu

                                    Ci mezczyzni nie maja nadmiaru testosteronu. Gdyby zrobic im badania hormonalne, wyszlyby prawidlowe.
                                    Bija, bo moga.
                              • elzbietaplonka1970 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 29.11.11, 09:07
                                Ja myślę o rozwodzie za porozumieniem stron.Dlaczego?-nie potrzebuję alimentów,majątek wspólny-mogę mu dać.Ja pragnę przede wszystkim spokoju.Założyłam sprawę rozwodową,cztery lata temu-zaczął grozić że odbierze mi syna,robił za mnie wariatkę.Doszło do tego/właśnie doradził psycholog/że musiałam iść do psychiatry,który napisał że jestem normalna i nikomu nie zagrażam.W prosty sposób odebrałam mu argument-sama bym na to nie wpadła.Poza tym co innego tutaj pisać o tym wszystkim,a co innego obnażanie w sądzie,otwieranie ran.Mi o tym może i łatwiej pisać bo z zasady jestem osobą otwartą,ale to też nie znaczy że łatwo.Może bardzo skrajny przykład ludzi którzy przeżyli,wojnę.Często wracają do tego po wielu latach,a często wracać nie chcą.Cztery lata to adwokat z Ośrodka,zadał mi pytanie,jak zachowa się mój mąż.Dla mnie najlepszy byłby rozwód za porozumieniem stron.Co do określania mężą psychopata-ja w tym określeniu zawarłam to co myślę o nim/agresję,egoizm,brak empatii/,ta takie właśnie dobitne kurw.... .Nie jestem psychologiem,także to moje własne określenie jego jako mężą,co z punktu widzenia psychologii wcale nie musi być prawdą.Takie osoby jak ja pragnę przede wszystkim spokoju.
                                • sabinac-0 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 29.11.11, 22:24
                                  elzbietaplonka1970 napisała:

                                  > Ja myślę o rozwodzie za porozumieniem stron (...)
                                  > majątek wspólny-mogę mu dać.Ja pragnę przede wszystkim spokoju. (...) musiałam iść do > psychiatry,k
                                  > tóry napisał że jestem normalna i nikomu nie zagrażam. (...) sama bym na to nie wpadła. > (...) co innego tutaj pisać o tym wsz
                                  > ystkim,a co innego obnażanie w sądzie,
                                  > atach,a często wracać nie chcą.
                                  > (...) pragnę przede wszystk
                                  > im spokoju.

                                  Jasne - spokojnie, za "porozumieniem" (porozumienie bijacego z bita - kuriozum), byle o mezu nikomu nic zlego bo maz moglby krzywo spojrzec wszak. Najlepiej cala wina wziac na siebie, majatek oddac mezowi i calowac mu stopy w podziece ze wzial tylko majatek i raczyl zycia nie zabrac.

                                  Niech sie syn uczy, ze damski bokser ma niebianski zywot, nawet jak jego ofiara ma dosc, wszystko mu odda i sama sobie bedzie musiala udowadniac ze "ona nikomu nie zagraza".

                                  A potem dramatyczne: "czemu, ach, czemu syn postepuje jak jego ojciec, choroba genetyczna pewnikiem".
                                  :P
                          • elzbietaplonka1970 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 28.11.11, 12:41
                            Easyblue-,,od początku coś mi tu nie gra,,.Dam Ci przykład,z zycia.Do Ośrodka dla Ofiar Przemocy/byłam tam dwa miesiące/przyjechała matką,z dwojgiem dzieci,po pobiciu,w kołnierzu ortopedycznym.Złożyła na drugi dzień,doniesienie na Policję,sprawę o uszkodzenie ciała,przywiozła wszystkie swoje rzeczy.Była na prawdę zła i zdeterminowana.Po kilku dniach,słyszę jak mówi,mam nadzieję że ojciec przyjdzie do dzieci,co mówi teściowa,że ja tu jestem.Była bardzo zdziwiona,że teraz jej jedynym dochodem będą pieniądze z pomocy społecznej,ona nie pracowała,mąż prowadził firmę.Czy do niego wróciła,nie wiem ale myślę że tak.U mnie takie zachowanie-wynika bardziej chyba ze zwątpienia,tego czy ktoś Ci uwierzy,a udowodnić nie jest łatwo.Przecież złośliwa żona może niewinnego mężą,w coś wkręcić np.pobicie.Upadniesz w domu,złamiesz nogę i pójdziesz do szpitala mówiąc że kopnął Cię mąż-bo chcesz się z nim rozstać np.wymeldować,bo znalazła innego a winę chce zrzucić na męża-to jest ważne np.przy sprawach o uszkodzenie ciała lub po prostu rozwodzie,alimenty na żonę,wymeldowanie czy eksmisja itd
                            • sabinac-0 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 28.11.11, 16:00
                              elzbietaplonka1970 napisała:

                              > U mnie takie zac
                              > howanie-wynika bardziej chyba ze zwątpienia,tego czy ktoś Ci uwierzy,

                              Klasyczne myslenie ofiary przemocy.
                              Olej tego typu watpliwosci. Jesli bedziesz konsekwentna, nikt nie zwatpi w prawdziwosc twoich slow.

                              > Przecież złośliwa żona może niewinnego mężą,w coś wkręcić np.p
                              > obicie.Upadniesz w domu,złamiesz nogę i pójdziesz do szpitala mówiąc że kopnął
                              > Cię mąż-

                              Takie rzeczy wmawiaja mezowie uzywajacy piesci lub ich matki - ze "nikt ci nie uwierzy bo wszyscy wiedza ze baby sa zle i klamia".
                              Najlepiej wlozyc te gadki miedzy bajki, razem z opowiesciami meza ze "pije z komendantem i cala policja je mu z reki".

                              W realnym swiecie, w szpitalu raczej podejrzewa sie o bycie pobita pacjentke ktora zlamana kosc lub sine oko tlumaczy "uderzeniem sie o drzwi" niz o "przypadkowy upadek" i zlosliwosc pacjentke zglaszajaca pobicie.
                        • lifeisaparadox Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 28.11.11, 22:26
                          Po pierwsze piszesz o czymś co już załatwiłaś - nie ma że żyjesz z psychopatą, jest że rozwodzisz się z psychopatą. Tak mogłaś napisać na wstępie.

                          Ponad to piszesz o tym że uczyłaś się o ryjkach w szkole na biologii. No jesteś taka dość infantylna, kto tak pisze?
                          • elzbietaplonka1970 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 29.11.11, 08:14
                            lifeisaparadox napisał:

                            > Po pierwsze piszesz o czymś co już załatwiłaś - nie ma że żyjesz z psychopatą,
                            > jest że rozwodzisz się z psychopatą. Tak mogłaś napisać na wstępie.
                            >
                            > Ponad to piszesz o tym że uczyłaś się o ryjkach w szkole na biologii. No jesteś
                            > taka dość infantylna, kto tak pisze?
                            Po pierwsze,przyczepiasz się do szczegółów.Napisałam że nie mieszkam od dwóch tygodni.Wg.choćby prawa,żyję bo związek nie uległ rozpadowi-za krótki czas.Przychodzi do mojego mieszkania/syn/.Chodziło mi o sens, również o to,jak inni to widzą.Odpowiedzi,bardzo mi pomogły,spojrzałam na mój problem z zupełnie innej perspektywy.To przecież Ty napisałeś, że jestem upośledzona umysłowo,mam niskie IO,jestem naiwną gąską,mam chorą potrzebę manipulowania synem,a jeszcze infantylną.Jeżeli Ty postrzegasz ludzi poprzez pryzmat ich IO-to CI SZCZERZE WSPÓŁCZUJĘ.A co do testów,kiedyś robiłam,moje IO jest w normie,chyba że zjechało z czasem w dół,ale ja cały czas staram się rozwijać.Jeżeli taką postawiłeś mi diagnozę,ok,masz do tego prawo,tak myślisz,ja myślę inaczej.Oceniam ludzi po tym jakimi są,a nie jakie mają IO,czy Tu uważasz że problemy ludzi biorą się z ich niskiego poziomu IO?.A co do testów na inteligencję zdania są podzielone.Ja siebie lubię/nawet z moim jak twierdzisz upośledzeniem/,natomiast mój problem związany jest z mężęm,a nie moim IO.
                            • lifeisaparadox Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 29.11.11, 22:33
                              To może planujesz do niego wrócić i stąd taki temat? Jak żyć z psychopatą itp.

                              W każdym bądź razie nie znam Cię osobiście, więc może pośpieszyłem się z tą oceną ogólną. Prawda jest zawsze po środku.

                              Ja myślę że powinnaś sprawę rozwodową przeprowadzić po całej linii, rzetelnie z orzeczeniem o winie. Masz do tego papiery, masz ku temu przesłanki, a jeśli mąż kłamie i zmyśla to taki jego obraz wyjdzie w postępowaniu, a ze swojej strony zaprezentujesz niebieskie karty, obdukcje itd.
                              Nie sądzę żeby to był dobry powód wycofywać się tak, oddawać mu wszystko bo tylko sobie narobisz kłopotów. Jeśli będzie jego wina, to dostaniesz pełną opiekę nad synem a przede wszystkim wolność wypływającą z pełnego rozliczenia się z przeszłością. Może też godność własną bo pobicia i szarpaniny, a wplatające się w to poczucie winy i dywagacje nad własnymi błędami mogą Ci poplątać tylko w głowie.

                              Masz czas, odsapnij, odpocznij i zobacz tą sprawę bez udziału męża w swoim toku myślenia. Racja jest jak dupa każdy ma własną, a tym bardziej jak podejrzewasz męża o myślenie urojeniowe co może powodować indukcję jego toku rozumowania (projekcję/modelowanie) na Ciebie. Na spokojnie, z dystansem. Otrzeźwiejesz ruszaj z tematem.
                              Tyle z moich porad.
                              • elzbietaplonka1970 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 30.11.11, 13:48
                                Dzięki za coś konstruktywnego.Nie planuje do niego wrócić,nigdy.Nie zajmowałabym czasu ludziom po to,żeby mi dawali wskazówki-jak żyć z nim-wypowiedzi dla mnie są ważne, a ludzi tu piszących szanuję,bez względu na to jak widzą mój problem.Nie jestem ideałem,tacy po tym siwcie nie chodzą,natomiast chyba gdzieś w normie się mieszczę.Trafiłeś w sedno,nieraz miałam uczucie,że jak tak dalej będzie to sama zwariuję-dlatego Ośrodek dla Ofiar Przemocy,dlatego takie pragnienie spokoju,nie zemsty.Egoizm/zdrowy/nie jest zły/przykazanie mówi-kochaj blizniego swego jak siebie samego/Mi tego zdrowego egoizmu na pewno brakuje.Jeżeli jesteś psychiatra czy psychologiem,chętnie skorzystałabym z porady.Na wiele pytań do dziś nie znam odpowiedzi,a czy jestem całkowicie normalna po takich przejściach-też nie wiem.Moi rodzice byli wykształceni-ojciec pedagog,inteligentni,nawet jeżeli moje IO,jest niskie,mnie to nie przeszkadza-rozwijam się po swojemu,czerpiąc ze świata,ludzi,ucząc się od nich.Pozdrawiam
                                • lifeisaparadox Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 30.11.11, 20:29
                                  Mam wrażenie że ciągnie Cię do ludzi którzy wyrządzają Ci krzywdę, upokarzają Cię. Zwymyślałem Cię od mało inteligentnych, a nawet upośledzonych umysłowo, a Ty chcesz do mnie chodzić na terapię. Już Ci się nasuwa na myśl kolejna relacja sado-maso?

                                  Myślę że to trochę mówi o typ jakich ludzi sobie wybierasz...
                                  • elzbietaplonka1970 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 30.11.11, 22:35
                                    Po pierwsze,psychoterapii nie da się prowadzić przez internet,po drugie może mieszkam na Alasce,a po trzecie nie wiem czy jesteś psychoterapeutą.Nigdy na terapie nie chodziłam,u psychologa byłam cztery razy,w moim życiu.Owszem napisałeś,przykre słowa czy opinie,ale napisałeś też że jestem urocza i zabawna-wiec gdzieś się wyrównało.Nie ma dla mnie znaczenia ,czy odpisuje kobieta czy mężczyzna-znaczenie ma sens tych wypowiedzi.Testy na IO-matematyka,logika,naukowcy mają do nich różne podejście.Sado-macho odpada.Oprócz męża,mam świetnych znajomych,przyjaciół-i taki typ sobie wybieram,i mam.A co właściwie jest inteligencją?Geny,umiejętność szybkiego uczenia-pamięć,umiejętność abstrakcyjnego pojmowania świata,wrażliwość,czy ułożenie kółek wg.wzoru.Dla mnie inteligentne są dzieci chłoną jak gąbka,ich poznanie świata opiera się na prawdzie-dopóki świat nie nauczy ich kłamać,widzą wszystko tak jak czują i tak się uczą-nie jak inni nakazują im czuć,czy widzieć.
                                    Inteligencja emocjonalna-tu zgodzę się że mogę mieć problem.Upośledzona umysłowo nie jestem-więc dlaczego miałabym się obrażać.Mogłabym napisać,a może Ty masz niskie IO,itd.Tylko po co?Nie zrobiłeś mi krzywdy/upośledzona,mało inteligentna,infantylna,urocza osóbka.Masz prawo tak myśleć,ale ja o sobie myślę zupełnie inaczej-dlatego to dla mnie nie jest krzywda.Jeżeli chcesz, odpisz-czy Twoim zdaniem osoby kończące szkołę zawodową np.mogą być inteligentne?.Nasuwają Ci się,chyba trochę pochopne myśli.Sado-maso,rozbawiłeś mnie.
                                    • lifeisaparadox Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 03.12.11, 15:36
                                      Testy IQ składają się z zadań na rozumienie zagadnień językowych, matematycznych, pamięciowych. Są w jakiś 70% miarodajne, np. nie da się testować pamięci długotrwałej, wiedzy ogólnej ze względu na rozrzut wiedzy, zainteresowań i specjalizacji, kierunków studiów itp. więc zastępuje się to testami pamięci krótkotrwałej - zapamiętaj, powtórz - a niektórzy (np. ja) mają z tym problemy przy jednoczesnej dobrej pamięci długotrwałej która jest dużo ważniejsza przy procesach intelektualnych.
                                      Poza tym istnieje szereg mechanizmów obronnych i innych zmiennych które wpływają na wyniki testu, a które to dobry psycholog robiący test bierze pod uwagę przy opisie.
                                      Ja mam na przykład iloraz inteligencji z górnej granicy normy (pod 140), Einstein miał 160. Ale mam zaniżony wynik formalny z powodu mechanizmów obronnych - wyśmiewania pytań które kwestionowałem, pomijania zbyt trudnych, udzielania odpowiedzi bez zastanowienia lub nawet usłyszenia pytania do końca.

                                      Dlatego na przykład pozbycie się pewnych form nastawienia zwiększa ten formalny iloraz inteligencji. W bardziej zawiłych przypadkach, różnego rodzaju wycofania, autyzmu, stresu pourazowego czy innych tego typu spraw, po ich usunięciu lub zmniejszeniu wyniki są dużo lepsze. Ma to znaczenie szczególnie u osób dotkniętych niedorozwojem który nie wynika z poważnego naruszenia funkcji biologicznych, a jest wynikiem złej socjalizacji i/lub wychowania.

                                      Ja nie jestem psychologiem i nie mieszkam na Alasce ;)
                                      A czy osoby kończące szkołę zawodową mogą mieć wysoki iloraz inteligencji, to całkiem prawdopodobne. Tak jak są ludzie którzy nie skończyli szkoły podstawowej, a zarabiają krocie, mają rozwinięte dobrze prosperujące firmy, co nie zdarza się ludziom wykształconym. Są spory co do tego co jest IQ a co nie jest. Jednak z kolei ludzie inteligentni zawsze ciągną do wiedzy i rozwoju jako wartości samej w sobie, pomijając materializm. Jest też wielu magistrów którzy wydają się niezbyt inteligentni.
                                      Moim zdaniem intelektualista po prostu musi lubić wiedzę i rozwój intelektualny, pasować do tego świata, mieć takie a nie inne nastawienie żeby się w tym realizować.
                                      Znam sporo zmarnowanych potencjałów, z wyboru czy przyzwyczajeń. Ludzi poświęcających kształcenie się dla bardziej przyziemnych celów.
                          • elzbietaplonka1970 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 29.11.11, 08:24
                            A co do rozwodu,żeby nie było znów niedomówień,już kiedyś się wycofałam.Chciałabym to zakończyć,ale czy dam radę,czy znów się nie wycofam -tego nie wiem.Sprawa będzie załatwiona,jak rozwód się zakończy.Na razie to tylko złożony papier,i mimo porad dla mnie ważnych osób tu piszących,chciałabym się rozwieść za porozumieniem stron,nie chcę na sali sądowej obrzucać nikogo błotem,czy na to zasługuje czy nie
                            • easyblue Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 29.11.11, 19:56

                              Pójście na ugodę będzie oznaczało, że w równej mierze jesteś winna rozkłądowi małżeństwa, co mąż. Twój mąż jest inteligentny i bezwzględny. Nie mam wątpliwości, że to wykorzysta, tak jak wykorzystywał dotychczas. I nie ma mu się co dziwić. Niczego innego go nie nauczyłaś przez te 18 lat prócz tego, że cokolwiek by z tobą zrobił, ty "przebaczysz". Jeżeli chcesz go nadal uczyć, że jesteś "chłopcem" do bicia - nie powstrzymam cię. Musisz być jednak świadoma, że droga, jaką wybierasz prawie na pewno /cuda wszak się zdarzają/ skazuje cię na całej linii na porażkę.
                              Life mial rację - jesteś infantylna i naiwna. A powinnaś już dawno zmienić podejście do swiata, bo życie cię nie oszczędzało. Ale ty wolisz być taka, jak dotychczas. Twój wybór.

                              > lubie pomagać innym i stawać w obronie słabszych
                              WIĘC STAŃ WRESZCIE W OBRONIE SWOJEJ GODNOŚCI! NIE DAJ SOBĄ POMIATAĆ, BO SYN UCZY SIĘ, ŻE POZWALASZ OJCU NA TAKIE ZACHOWANIE WOBEC SIEBIE I TEŻ BĘDZIE TAK ROBIŁ!!! Za kilka, kilkanaście lat będzie z toba robił to, co robił twój mąż. A ty znów będziesz się dziwiła jak dziecko, że jak tak można, i dalej będziesz tkwić w swojej naiwności. To nie jest czułość w stosunku do męża, że nie chcesz go "skrzywidzić", to szczyt głupoty. Nie nauczysz go niczego takim postępowaniem, utwierdzasz tylko w pewności, ze lubisz być bita.

                              Jesteście z mężem bardzo podobni. Tak, właśnie tak, podobni. On żyje jak chce, ty żyjesz jak chcesz. On - damski bokser, ty - naiwna gąska. Całkiem dobrze się dobraliście. Jemu jest dobrze, bo może kims pomiatać i lubi to, tobie także jest chyba dobrze, skoro mogłaś to dawno zakończyć, ale mimo ogromu cierpień, jakich doświadczyłaś z jego strony, stoisz dalej na tym samym etapie rozwoju. Bije twój mąż, są szanse że i twój syn bił będzie swoją żonę. Nie wiem, jak ty, ale ja nie zniosłabym myśli, ze moje ukochane dziecko nie byłam w stanie nauczyć szacunku, że mimo wyjących wokól trąb Jerychońskich dalej mocno klapki do oczu przyciskałam i udawałam, że nic to, że mam moc by swoją naiwnością ludzi zmieniać. Pora dorosnąć.
                              • elzbietaplonka1970 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 29.11.11, 21:10
                                Easyblue-do tego,że nie zniosłabym już bicia-myślę że dojrzałam.Gdyby mnie nie daj Bóg uderzył teraz-wiedziałabym co robić-nie dałabym się zbyć prokuratorowi itd.Naiwna gąska-wie że może wrócić-nie może już wrócić.To ja doprowadziłam do tego że nie mieszkamy razem-od niedawna.Oczywiście,gdyby uderzył mnie ktoś na ulicy-obcy,wezwałabym policję np.chciałabym kary-nie miałabym z tym problemu.Chory związek emocjonalny-mój do męża.Tak jak napisałam,nie kocham go,tak w ogóle nic do niego nie czuję.Kwestia nie dotyczy tylko,moich emocji,niedojrzałości emocjonalnej-ale również stosunku instytucji czy osób które mogłyby dużo pomóc-policja,prokuratura,lekarz.Czy uwierzysz,że kiedy przychodziłam do syna będąc w Ośrodku dla Ofiar Przemocy,syn został z ojcem,bo nie pozwolił mu iść razem ze mną,a chciał,potrafił dzwonić na policję,przy mnie i mówić że się np.awanturuję,chcę się zabić itp.Potrafił to mówić z takim przekonaniem,że sama bym uwierzyła,gdyby nie chodziło o mnie.Policjant po rozmowie z mężem,bo on wzywał,
                                dopiero kiedy stanowczo powiedziałam że mąż kłamie ,zapytał się syna-czy mama się awanturuje?Przeprosili mnie -wyszli.W szpitalu,kiedy robiłam obdukcje,lekarz pytał sie mnie,czy na pewno jestem pewna że to mąż mnie pobił?/nie chcą być świadkami w sądach/a czasami sa wzywani-czułam się jak jakiś natręt,albo odsyłanie do innych szpitali,bo u nas obdukcji się nie robi.Żeby prokurator,przyjął sprawę o naruszenie ciała,musiałby mi chyba mąż urwać rękę czy nogę,a i to musiałabym udowadniać.Ja miałam tylko wstrząsnienie mózgu,siniaki,podbite oko-za mało.Do syna potem przychodziłam z bratem.To ja musiałam udowadniać że jestem normalna-mąż powie Policjantom /z mojego życia/ona jest chora psychicznie/musiałam iść do lekarza,i wziąść zaświadczenie,że normalną jestem/To ja musiałam udowadniać że jestem ofiarą przemocy.Oczywiście,że nie chcę aby syn na to patrzył,dlatego to znów ja doprowadziłam do tego że nie mieszkamy razem.A co do tego że nie nie mam już- naprawdę siły udowadniać że mąż tak robił,nie mam.I nie chcę go już niczego nauczyć,/wolę uczyć syna,ale dobroci/,szkoda mi już czasu na mężą,na karanie go.
                                Zabrakło mi po prostu siły,może dlatego że pracuję,opiekuję sie też chorym bratem,moim rodzice byli starsi,więc też opiekowałam sie nimi do śmierci.W sądzie nie wystrczy,przyjść i powiedzieć-on mnie bił,proszę go ukarać,na to trzeba dowodów/mam/czasu-ciągły brak,i siły też tej psychicznej-jak Ci napisałam w sadzie do tego trzeba wracać,ludzie patrzą się na
                                Ciebie,sedzia uwierzy czy nie.A dodaj do tego jeszcze dobrego adwokata męża-bardzo dobrego.Dlatego jestem za rozwodem bez orzekaniu o winie.Jeżeli tak jest że wyrządzone zło powraca,to do niego powróci.Cieszę się,że nie mieszka z nami,mam spokój,a syn też jest zadowolony.Jeżeli znajdę na tyle siły i czasu,może zrobie inaczej.Nie jestem typem potulnej gąski.Pozdrawiam
                                • andalus Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 29.11.11, 23:32
                                  hmmm - może czyta ktoś kto będzie pozrebował pomocy.Obdukcja - ja wiem,że zaświadczenie może wystawić zwykły lekarz ale dowodowo w sądzie to kiepski dowód. Powinno się pójść do biegłego - taki dokument nawet jesli nie ostanie się w sądzie npp w sprawie o znęcanie jest dowodem w orzekaniu winy.I nikt go nie odrzuci z przyczyn formalnych. Jesli uraz jest poważny ( w moim przydku tak było) policja daje ci skierowanie na obdukcję i uwaga wtedy jest bezpłatna. gdzieś napisałś,że wycofałas sprawę i później nie ozstała ona uznana. tak bo masz na pewno na dokumencie z policji ( bądź prokuratury),że nie możesz użyć w sprawi karnej tego zgłoszenia ale w rozwodzie jak najbardziej. Npaisałm również,że rozówd to walka i należy byc do niej przygotowanym. Jeśli masz zgloszenia na policję , założoną kartę (piszesz o kilkunastu - zakład się raz - nie wiem skąd ta liczba).
                                  Dowodowo sąd wsytępuje do policji o udostępnienie rejestru wezwań i zapisów karty oraz rpaortu z wizyt dzielnicowego. Nie podjęcie walki jest pokazaniem synowi zwłaszcza,że ponosisz winę równą męzowi. Nie sadzę również aby twój mąż zgodził się na rozwód bez orzekania - przemocowcy walczą do ostatka. w tej sprawie akuart musicie być zgodni łacznei z wszystkimi ustaleniami dotcyzącymi syna
                                  • elzbietaplonka1970 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 04.12.11, 17:58
                                    Kilkanaście kart-przy każdej interwencji policja mi zakładała nową-dlaczego nie wiem,nawet nie wiem ile dokładnie jest.Niedziałające lub puste przepisy-jak napisałaś
                                    • andalus niebieska karta 11.12.11, 09:25
                                      pozwolę sobei jeszcze wrócić do tego wątku. Być może ktoś szuskający pomocy go odnajdzie.
                                      Kartę zakłada się raz, przynależy ona do miejsca zamieszkania. Jeśli wypełniłaś ją kilkanaście razy to musisz mieć kilkanaście odcinków, ponieważ otrzymujesz potwierdzenie wniosku o niebieską kartę. Musisz na takiej karcie opisać wszsytkie zdarzenia i się pod tym podpisać. Dokument przekazywany jest do informacji do MOPS. Dzielnicowy zobowiązany jest przychodzić do domu na wywiad ( zwykle 2 x w m-c). moze to olać i się tak zdarza
                                • easyblue Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 30.11.11, 10:04
                                  forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
                                  A pytałaś tam?? Po co szukasz pomocy, jak z góry zakładasz, ze nie ma sensu walczyć i tego czy tamtego nie zrobisz?
                                  Skoro on wydzwaniał na gliny i gadał bzdury, dlaczego nie zaczęłąś walczyć jego bronią?? Z takimi ludźmi nie walczy sie naiwnosćią, ale sięga po ich własną broń.

                                  > W szpitalu,kiedy robiłam obdukcje,lekarz
                                  > pytał sie mnie,czy na pewno jestem pewna że to mąż mnie pobił?
                                  Musieli pytać. Na policji po wypadku,w którym zginęło 2 młodych ludzi też zadawano mi paskudne pytania, insynuowano, ze to nasza wina, zę jechaliśmy za szybko, że może to czy tamto. I co? I nic.

                                  > ludzie patrzą się na
                                  > Ciebie,sedzia uwierzy czy nie
                                  No i co z tego? Masz sie czego wstydzić? Przecież chyba nie za męża? Sędzia uwierzy, nie bój się. A wypytywać i drążyć będzie, takie jego prawo i powinność. Ale jak będziesz miała takie podejście jak dotychczas - biedna, uległa, przepraszajaca, to może dojdą do podobnego wniosku jak twój mąż, że lubiłaś być bita i sama sobie winna jesteś tego, co się działo.
                                  Zacznij też wreszcie szukać pomocy w instytucjach /po to masz link u góry/ i zacznij walczyć! Jak zaczniesz szukać to i adwokata będziesz miała z organizacji za darmo. Nie podam ci nic konkretnego bo sie dokłądnie nie orientuję, ale jest masa najróżniejszych stowarzyszeń, które pomagają osobom maltretowanym, bitym itd. Tylko do do cholery zacznij walczyć!
                                  • elzbietaplonka1970 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 30.11.11, 22:54
                                    Easyblue-nauczyłam sie walczyć jego bronią.Doprowadziłam do tego że nie mieszka z nami,nie eksmisją-dopiero od niedawna wprowadzono przepis szybkiej eksmisji sprawców przemocy.Po za tym na tyle go znam,iż walka dla niego będzie wyzwaniem,on lubi walczyć,na to czeka.Zrobiłam to co dla mnie w tym momencie było najważniejsze-nie mieszka z nami.Rozwód,taki czy inny/dla mnie to już chyba tylko po to żeby mieć papier/-wolność.Kiedy opowiadał że jestem wariatką,poszłam po zaświadczenie do psychiatry-czarno na białym napisał,że jestem normalna/wezwał Policję mówiąc bzdury,pokazałam papier/nie robił już tak/W szpitalu,a miałam kilka obdukcji,też nauczyłam się mówić-pobił mnie mąż-konkretnie.Nie mam się czego wstydzić,na pewno nie siebie.Tylko brak mi siły psychicznej-do obnażania.Do walki,ja dwadzieścia lat spędziłam na walce z nim,ile można?
                                    Poza tym,do spraw o naruszenie ciała można zawsze wrócić-one się nie przedawniają.A rozwód-ta dla mnie,jak wyjście z więzienia do światła.Pisałam,iż wierze że każdy za swoje czyny poniesie kiedyś konsekwencje.Nie jestem typem potulnej,uległej gąski-jego się boją nawet moi znajomi.Rozwód z orzekaniem o winie,przyjmie jako atak,za porozumieniem,może przetrawi,ja uzyskam to do czego teraz dążę-wolność.A do spraw /np.o pobicie/zawsze można wrócić.Do cholery,walczyłam dwadzieścia lat.
                                  • elzbietaplonka1970 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 30.11.11, 23:14
                                    A Easyblu,jeszcze jedno-odnośnie wypadku.Na pewno to było straszne,tylko jak myślę że taka sytuacja przydarzyła się raz-nie uczestniczyłaś w wypadkach co tydzień, co miesiąc.U mnie to były powtarzające się sytuacje i coraz bardziej drastyczne.Ktoś napisał,że coś mu nie gra,bo piszę z takim dystansem.Trochę tak,mam dystans,ale to nie oznacza że pisząc o tym nie otwieram zabliżnionych ran.Właśnie tego się boję.Mąż mi kiedyś powiedział że walcząc z nim nic nie wygram,a ja walczę tylko już inaczej.Kilka razy Policja wyprowadzała go w kajdankach,wracał miał prawo-był zameldowany,nie pijany.Był okres,kiedy znało mnie pół komisariatu a gościem w domu dzielnicowy.Czy uwierzysz,że po wyjściu dzielnicowego,kiedy powiedziałam że jest na razie spokój,podniósł krzesło i rzucił we mnie.Tylko dlatego,że dzielnicowy przyszedł.Co by sie stało,gdybym powiedziała prawdę-bo spokoju nie było,czy bum żyła?-czy była kaleką.Mam do dzisiaj na udzie,wklesły mięsień po kopnięciu,kiedy patrzę na ta moją nogę,przypomina mi się wszystko,dlatego nie lubię na nią patrzeć.
                                  • andalus Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 01.12.11, 07:55
                                    sąd nie ustala czy ofiara lubił byc bita. sąd ma orzec,że był akt przemocy i orzec karę.
                                    Z organizacjami dla ofiar przemocy jest różnie,również instytucja szybkiej eksmisji jest obecnie martwym przepisem. Ale warto szukać, wiedza też się przydaje.
                                    Tak jak powiedziłam nie sądzę aby mąż pozwolił na rozwód bez orzekania o winie.
                          • elzbietaplonka1970 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 29.11.11, 09:40
                            "Ze świata czterech stron, z jarzębinowych dróg, gdzie las spalony, wiatr zmęczony, noc i front, gdzie nie zebrany plon, gdzie poczerniały głóg, wstaje dzień. Słońce przytuli nas do swych rąk. I spójrz: ziemia aż ciężka od krwi, znowu urodzi nam zboża łan, złoty kurz. Przyjmą kobiety nas pod swój dach. I spójrz: będą śmiać się przez łzy. Znowu do tańca ktoś zagra nam. Może już za dzień, za dwa, za noc, za trzy, choć nie dziś. Chleby upieką się w piecach nam. I spójrz: tam gdzie tylko był dym, kwiatem zabliźni się wojny ślad, barwą róż. Dzieci urodzą się nowe nam. I spójrz: będą śmiać się, że my znów wspominamy ten podły czas, porę burz. Za dzień, za dwa, za noc, za trzy, choć nie dziś, za noc, za dzień, doczekasz się, wstanie świt... " Grabaż i Strachy na Lachy - Nim Wstanie Dzień ----------------------------
                            u mnie empatii jest chyba w nadmiarze,postrzegam świat oczami innych,dziecka,przyjaciół,także starałam się mężą.Siebie lubię,świat,zwierzęta,przyrodę,dziecko kocham.Czy dlatego Twoim zdaniem jestem infantylna?
                          • elzbietaplonka1970 Re: ja pierdo.... ja pierdo... ja pierdo... 29.11.11, 09:59
                            I żeby podsumować,z trojga rodzeństwa,to ja zajmowałam się rodzicami którzy już odeszli,mieszkam w bloku nauczycielskim,kiedy przybłąkał się pies-ja go przygarnęłam,pomimo że mieszkał pod blokiem dosyć długo,i tyle wokół dobrych ludzi.Po prostu nadchodziła zima,był z nami 14-lat,a i był mało urodziwy/tez pokaleczony psychicznie i fizycznie/,lubie pomagać innym i stawać w obronie słabszych-czy to jest infantylność
          • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 20:35
            lifeisaparadox napisał:

            > Psychopaci mają na ogół w nosie swoje dzieci i nie wytrzymują tylu lat w małżeń
            > stwie, więc już te elementy sprawiają że Twój mąż nie jest psychopatą. Przeczy
            > to definicji psychopatii która cechuje się trwałą niezdolnością do związków ucz
            > uciowych z innymi ludźmi, brakiem odpowiedzialności rodzicielskiej, niemożności
            > ą utrzymania zatrudnienia z powodu łamania norm i zobowiązań. Twój mąż jest zap
            > rzeczeniem tej definicji.
            > Poza tym masz jakąś chorą koncepcję manipulowania swoim dzieckiem "pod siebie i
            > przeciwko drugiemu rodzicowi", to Ty tak robisz a nie Twój mąż, to Twoja proje
            > kcja i zrozumienie tego co ma miejsce między synem i mężem. Może syn najzwyczaj
            > niej w świecie zauważa że to Ty jesteś problemem a nie ojciec?
            >
            > Nie masz przypadkiem zdiagnozowanych zaburzeń osobowości?
            Chciałabym Ci jeszcze napisać, że jestem ofiarą przemocy/fizycznej i psychicznej/-mogłabym o tym chyba napisać książkę.I dodam ze w Polsce pomimo niebieskich kart, osrodków dla osób dotknietych przemocą,to ofiara postrzegana jest jako to winna i zła.Swoją wypowiedzią nie znając szczegółów sama stajesz się tego potwierdzeniem.Może gdybyś miała wstrząs mózgu i ktoś by Ci mówił że Cię zabije,nie pisałabyś takich rzeczy.
          • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 28.11.11, 11:48
            Myślę że nie mam ,,chorej koncepcji manipulowania swoim dzieckiem,,.Nie jestem zazdrosna o miłość syna do ojca-cieszę się że go kocha i to okazuje.Nie nastawiam syna przeciwko mężowi.Nie chciałabym tylko żeby nauczył sie od niego agresji i złego traktowania ludzi.Mój mąż bywa agresywny nie tylko w stosunku do mnie.Kupił mu ostatni gitarę,cieszę się-bo syn mniej czasu spędza przed komputerem,a może rozwinie też jakiś ukryty talent muzyczny-sama grałam na gitarzę,czy ja o to jestem zła,bardzo się cieszę
    • georgia241 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 18:59
      Kontakt z psychopatą daje 2 możliwości - depresję lub "zarażenie" psychopatią. Syn może być już zarażony.
      • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 20:29
        georgia241 napisała:

        > Kontakt z psychopatą daje 2 możliwości - depresję lub "zarażenie" psychopatią.
        > Syn może być już zarażony.
        A możesz mi napisać coś więcej, i co można zrobić.Jak to się objawia u dziecka.
        • georgia241 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 22:34
          Czytałam o tym książkę, bo do czynienia długiego z psychopatą nie miałam. Robert D. Hare "Psychopaci są wśród nas". Wyczytałam o tym tam właśnie. Próbowałam rozwikłać czy koleżanka to psychopatka, ale wyszło, że jednak nie.
          • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 23:00
            georgia241 napisała:

            > Czytałam o tym książkę, bo do czynienia długiego z psychopatą nie miałam. Rober
            > t D. Hare "Psychopaci są wśród nas". Wyczytałam o tym tam właśnie. Próbowałam r
            > ozwikłać czy koleżanka to psychopatka, ale wyszło, że jednak nie.
            Wiesz trudno jest laikowi stwierdzić czy ktoś jest psychopatą czy nie.Ja doszłam do takiego wniosku-dotyczy męża, po przeczytaniu podstawowych wiadomości o zachowaniach psychopatycznych.Natomiast stwierdzić czy ktoś takim jest może psycholog czy psychiatra.Poruszyłam ten temat, ponieważ często niesłusznie mówimy o kimś coś co prawdą nie jest.Natomiast uważam że psychika ludzka nigdy nie będzie do końca poznana,a wiele zachowań wynika z róznych przyczyn i sytuacji.Nie wiem czy mąż jest psychopatą czy nie, ale myślę że tak .
            • georgia241 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 23:18
              Jednak ktoś kogo znałam z całą pewnością jest psychopatą. Jednak on miał wszystkie cechy takiego osobnika. Trafił do pierdla za zamordowanie i posiekanie dziewczyny. Sędzia nazwał go nawet socjopatą. Zatem co do jednej osoby mam pewność. Jego dzieci odżyły dopiero jak matka była już w nowym związku z facetem dużo fajniejszym niż ona sama.
              • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 21.11.11, 23:47
                georgia241 napisała:

                > Jednak ktoś kogo znałam z całą pewnością jest psychopatą. Jednak on miał wszyst
                > kie cechy takiego osobnika. Trafił do pierdla za zamordowanie i posiekanie dzie
                > wczyny. Sędzia nazwał go nawet socjopatą. Zatem co do jednej osoby mam pewność.
                > Jego dzieci odżyły dopiero jak matka była już w nowym związku z facetem dużo f
                > ajniejszym niż ona sama.
                to straszne.Nie wiem czy kazdy psychopata musi być od razu mordercą-tak przynajmniej to określenie się kojarzy.Widzisz kiedy czytałam o cechach takiej osoby-jest ich kilka czy kilkanaście,i myślę że taka osoba nie musi ich wszystkich posiadać.Psychika ludzka jest tajemnicą,ile razy się słyszy że osoba ogólnie uznawana i szanowana robi coś strasznego.Po pewnych przeżyciach i bagażu,człowiek staje się bardziej wyczulony i ostrożny.Bardzo żal mi jest mojego syna,bo już sama czasami nie wiem,jak naprawdę jest-i w jakim stopniu zawiniłam ja.Myślę że takie osoby bardzo mocno stąpają po ziemi-i dlatego są postrzegani jako silne osobowości,godne podziwu.Dam Ci prosty przykład, w wiele rzeczy czy sytuacji które miały miejsce w moim zyciu i były związane z mężem,wiele osób go znajacych by nigdy nie uwierzyło.Chyba nie każdy psychopata stanie się mordercą.Do męża mam żal o to że nie poszedł do psychologa, nie porozmawiał szczerze.Jeżeli człowiek uświadomi sobie że coś jest nie tak,może coś z tym zrobić.Jemu to po prostu nie jest potrzebne.Chciałabym zacząć żyć swoim życiem,nie mieć tego poczucia winy, nie wiadomo za co.
                • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 13:51
                  elzbietaplonka1970 napisała:

                  > to straszne.Nie wiem czy kazdy psychopata (...).Bardzo żal mi jest mojego syna

                  Przyhamuj.
                  U twojego meza jak na razie nie stwierdzono antysocjalnego zaburzenia osobowosci ani nie ma wiarygodnych danych, ze jest zaburzony.

                  Powtarzam - przemoc realizowana wylacznie w domu, przy poprawnym zachowaniu na zewnatrz, wrecz przeczy takiej "diagnozie" i wskazuje na motywy kulturowe (tradycja stawiajaca mezczyzne ponad kobieta).
                  Twoj maz to raczej przypadek dla sedziego niz dla psychologa.

                  > .Chciałabym zacząć żyć swoim życiem,nie mieć tego poczucia winy
                  > , nie wiadomo za co.

                  Uwazam, ze tobie, w przeciwienstwie do meza (on potrzebuje policjanta, celi i sedziego) przydalby sie psycholog.
                  Wlasnie po to, bys mogla pozbyc sie bezsensownego poczucia winy, ktore zaburza twoj osad sytuacji i powoduje niepotrzebne konflikty z otoczeniem (jak ten na forum, gdy czepiasz sie jak pijany plota wlasnej koncepcji o rzekomej "chorobie" meza napadajac na tych, ktorzy sa wobec tej tezy sceptyczni).
    • maks2011 Re: żyję z psychopatą 22.11.11, 10:58
      po pierwsze wydaje mi sie ze cechy osobowsci u Twojego meza sa dosc powszechne u mezczyzn wychowywanych przez despotyczne matki (narcyzm, egoizm), rozumiem ze Twoj maz mial ojca alkoholika, a wiec nie spelnial on wobec niego podstawowych obowiazkow rodzicielskich, ktore prawdopodobnie przejela jego matka, taka matka ktorej uczucia i potrzeba bliskosci nie jest zaspokjana przez partnera/meza, przelewa cala swoja milosc na dziecko i oczekuje wzajemnosci, doprowadza to do wyksztalecenia sie dziwnej relacji polegajacej na tym ze syn widzi iz jest dla matki najwazniejszy i jedyny a ona dodatkowo ten mechanizm wzmacnia poniewaz nie ma prawdziwego partnera w poblizu itd itd pojawia sie nadopiekunczosc, wynikajaca ze strachu przed utrata jedynej osoby ktora odzwzajemnia uczucia

      w kwesti Twojego syna, propouje spojrzec na temat oczami syna, co on widzi, czy widzi szczesliwych wspierajacych sie rodzicow, czy widzi jakies przeciaganie liny, w pewnym wieku to normalne ze syn albo corka utozsamia sie z rodzicem, Twoj syn jest w wieku kiedy sam zaczyna oceniac fakty i to co widzi, z racji wieku robi to nieudolnie ale jednak opowiada sie za jakims zachowaniem i "wybiera" rodzica, ktory wg jego uznania jest "fajniejszy"

      jednak wszystko sprowadzilbym na poczatku do przeswietlenia relacji na lini Ty i Twoj maz, jak ona wyglada?

      • andalus Re: żyję z psychopatą 22.11.11, 14:41
        rzadko piszę na tym forum ale pozwolę sobie na komentarz. Rozumiem po wypowiedziach,że chodzi o przemoc werbalną, fizyczną i psychiczną wobec ciebi. Sądzę,że zastanawianie się nad tym czy mąż jest psychopatą czy też ma osobowość psychopatyczną jest nieco bez sensu.
        zastanawiasz się obecnie jak uchronić swoje dziecko przed nastepstwami takiego życia. Czy syn nie będzie podobny do ojca? nie mamy wpływu bezpośredniego na zachowanie ani syna ( to 14 latek skądś to znam ) ani na męża. sądzę,że jedyne co możesz zmienić to swój stosunek do niego. Ja zaczęłam od stawiania barier i ich egzekwowania. nie chcę tutaj pisać o szczegółach mojego życia ale wiele rzeczy pomogło. wzmocniło również moją wieź z synami, bo nie byłam już bezradną ofiarą.Zgadzam się,że obecny system niebieskie karty i słuzby nie działają. Może nie jest tak,że ofiarę uważa się za winną ale to ona ma np opuścic dom a nie agresor ( obecne zapisy , ktore weszły w zycie są martwe, rzadko udaje się uzyskać eksmisję ).Jednak uważam,że warto zmusić siebie do działania. Jeśli chcesz napisz na maila
        • wltch Mozna... 22.11.11, 14:49
          Przezyc cale zycie i przechalapac je sobie. Piszesz, ze twoj maz jest psychopata a wiec wiez jaka laczy was wspolnie pomiedzy nim, a toba jest dosc neurotyczna.

          To tobie potrzebna jest w perwszym rzedzie pomoc psychologiczna abys mogla pomoc i swoim przykladem synowi.
          • wltch Re: Mozna... 22.11.11, 14:50
            Mam na mysli aby opuscic swobodnie i bez zalu ten nieszczesliwy zwiazek.
            • elzbietaplonka1970 Re: Mozna... 22.11.11, 23:35
              wltch napisała:

              > Mam na mysli aby opuscic swobodnie i bez zalu ten nieszczesliwy zwiazek.
              Wiesz co dotknęłaś chyba sedna sprawy.Ale jak po 18-latach to zrobić,opóścić bez żalu i swobodnie.Moje życie z mężem było bardzo dziwne i skomplikowane-dla mnie przynajmniej.A wyjść z takiego związku jest po prostu bardzo trudno.
              • sabinac-0 Re: Mozna... 23.11.11, 13:57
                elzbietaplonka1970 napisała:

                > .Ale jak po 18-latach to zrobić,opóścić be
                > z żalu i swobodnie.Moje życie z mężem było bardzo dziwne i skomplikowane-dla mn
                > ie przynajmniej.A wyjść z takiego związku jest po prostu bardzo trudno.

                Czy przypadkiem nie szukasz u meza "diagnozy" w nadziei, ze przyjdzie Madry Pan Psycholog, ladnie mu wszystko wytlumaczy, maz zrozumie i sie zmieni i bedziesz zyc jak dotychczas ale szczesliwiej bez podejmowania trudnej decyzji i przechodzeniu przez sprawe rozwodowa?

                Niestety, tego to ani w psychologii, ani w Erze nie ma.

                Meza nie zmienisz (psycholog tez tego nie dokona) - mozesz najwyzej zmienic twoja relacje z nim.
        • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 00:17
          andalus napisała:

          > rzadko piszę na tym forum ale pozwolę sobie na komentarz. Rozumiem po wypowiedz
          > iach,że chodzi o przemoc werbalną, fizyczną i psychiczną wobec ciebi. Sądzę,że
          > zastanawianie się nad tym czy mąż jest psychopatą czy też ma osobowość psychopa
          > tyczną jest nieco bez sensu.
          > zastanawiasz się obecnie jak uchronić swoje dziecko przed nastepstwami takiego
          > życia. Czy syn nie będzie podobny do ojca? nie mamy wpływu bezpośredniego na z
          > achowanie ani syna ( to 14 latek skądś to znam ) ani na męża. sądzę,że jedyne c
          > o możesz zmienić to swój stosunek do niego. Ja zaczęłam od stawiania barier i i
          > ch egzekwowania. nie chcę tutaj pisać o szczegółach mojego życia ale wiele rzec
          > zy pomogło. wzmocniło również moją wieź z synami, bo nie byłam już bezradną ofi
          > arą.Zgadzam się,że obecny system niebieskie karty i słuzby nie działają. Może n
          > ie jest tak,że ofiarę uważa się za winną ale to ona ma np opuścic dom a nie agr
          > esor ( obecne zapisy , ktore weszły w zycie są martwe, rzadko udaje się uzyskać
          > eksmisję ).Jednak uważam,że warto zmusić siebie do działania. Jeśli chcesz nap
          > isz na maila
          Witaj,
          Odpisuję póżno, bo długa pracowałam.Z tego co zrozumiałam też byłaś ofiarą przemocy.Wydaje mi się że poruszyłam górę lodową nazywając męża psychopatą-ja po prostu tak odczuwam i myślę.Czy jest sens zastanawiania się nad tym, nie wiem.Wydaje mi się że myślisz o bliskich Ci ludziach,dlaczego się tak a nie inaczej zachowują,tym bardziej że wyszłam za mojego męża po prostu z miłości,chcesz pomóc im/mężowi/sobie,żeby było lepiej a przede wszystkim dziecku.Czy z oprawcy można zrobić ofiarę-uwierz mi że tak.Jeżeli chodzi o syna,pewnie że martwię się o niego,bo jestem matką.Gdyby nasz dom był normalny,pewnie łatwiej by mi było stawiać bariery i je egzekwować.Pewnie bardziej mu pobłażam ,bo jest mi go po prostu żal.Uwież mi że czasami wieczorem zastanawiam się co ja bym czuła mając 14-lat,będąc świadkiem tego co u nas się działo.Co on myślał zasypiając,jak bardzo się boi, bo ja będąc przecież dorosłą kobietą nieraz się bałam i to bardzo.Nie chodzi też o pisanie szczegółów ze swojego życia,bo ja sama nie chciałabym o nich pisać,i myślę że osoby które nie doznały nigdy przemocy w rodzinie, w wiele rzeczy by po prostu nie uwierzyły.Pozdrawiam
    • seth.destructor Re: żyję z psychopatą 22.11.11, 20:33
      Wiesz, z lektury to wynika, że jestem socjopatą, psychopatą, paranoikiem i lesbijką. Myślę, że szukasz wytłumaczenia dla faktu, dlaczego syn się od ciebie oddala. Ciesz się w sumie, że to ojciec jest jego autorytetem, a nie jakiś bandzior albo kibol. A diagnozowanie zostaw fachowcom.
      • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 22.11.11, 23:47
        seth.destructor napisał:

        > Wiesz, z lektury to wynika, że jestem socjopatą, psychopatą, paranoikiem i lesb
        > ijką. Myślę, że szukasz wytłumaczenia dla faktu, dlaczego syn się od ciebie odd
        > ala. Ciesz się w sumie, że to ojciec jest jego autorytetem, a nie jakiś bandzio
        > r albo kibol. A diagnozowanie zostaw fachowcom.
        Witaj, już ktoś napisał że chyba za dużo się naczytałam i opis psychopaty pasuje mi do szablonu.Może jest tak może nie.Nie chodziło mi o diagnozowanie, to jest moje zdanie,nie mogę sie podeprzeć opinią fachowca,bo mąż do takiego nie pójdzie.Jeżeli ja natomiast nawet rozmawiając z psychologiem,przedstawię mój punkt widzenia, też może stwierdzić że np.wymyślam, lub nie mówie prawdy-wiesz chyba o co mi chodzi.To akurat że jesteś np.lesbijką mi w ogóle nie przeszkadza.Ale skoro tak napisałam,to miałam do tego powody.
        Wszystko do czegoś można oczywiście dopasować-ale chyba są jakieś granice, po których przekroczeniu,coś jest nie tak i to może być coś przez duże C.
    • gadagad Re: żyję z psychopatą 22.11.11, 20:55
      Twoje problemy z mężem, sprawiają, że nie widzisz syna jakim jest, tylko interpretujesz jego zachowania, przez pryzmat swoich refleksji, z konfliktów z charakterem męża. A chłopak ma pubertę, tak lepiej przeczytaj coś o stanie mózgu dojrzewających, co jest inny kosmos.
      • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 22.11.11, 23:17
        gadagad napisała:

        > Twoje problemy z mężem, sprawiają, że nie widzisz syna jakim jest, tylko interp
        > retujesz jego zachowania, przez pryzmat swoich refleksji, z konfliktów z charak
        > terem męża. A chłopak ma pubertę, tak lepiej przeczytaj coś o stanie mózgu dojr
        > zewających, co jest inny kosmos.
        Czytałam o dorastających nastolatkach.W sumie nie mam z nim problemów wychowawczych .Natomiast wiem ze moje obawy wzięły się z doznanych przeze mnie przeżyć.Wiem że pisanie o mężu -psychopata,jest mocne,bo kojarzy się z zimnym mordercą, człowiekiem bezwzględnym.To jest moja opinia,słuszna lub nie,psychologiem nie jestem,natomiast taki obraz męża skądś się wziął.Mam nadzieję że,będzie dobrze,oby.
        • andalus Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 08:57
          nie mam normalnego domu i własnie dlatego potrzebne było stawianie barier i ich egzekwowanie. Żaden dom z przemocą nie jest normalny, więc to nie może być wymówką.
          Dojście do tego ,że należy coś z tym zrobić jest trudne. Jedne ( lub jedni) uważają,że kochają sowjego partnera- nie wiem co im się dzieje w mózgu. Ja go znienawidziłam. Drudzy boją się zostać sami, więc godzą się na poniżenie. Tylko im dłużej to trwa tym trudniej to zrobić.
          Ja zaczęłam od powiadomienia rodziny- sióstr i brata- to pomogło choć na krótko, policja, karta a w końcu założenie sprawy. To trwa niestety, im wcześniej się zacznie tym szybciej skończy.
          • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 10:28
            andalus napisała:

            > nie mam normalnego domu i własnie dlatego potrzebne było stawianie barier i ich
            > egzekwowanie. Żaden dom z przemocą nie jest normalny, więc to nie może być wym
            > ówką.
            > Dojście do tego ,że należy coś z tym zrobić jest trudne. Jedne ( lub jedni) uwa
            > żają,że kochają sowjego partnera- nie wiem co im się dzieje w mózgu. Ja go znie
            > nawidziłam. Drudzy boją się zostać sami, więc godzą się na poniżenie. Tylko im
            > dłużej to trwa tym trudniej to zrobić.
            > Ja zaczęłam od powiadomienia rodziny- sióstr i brata- to pomogło choć na krótko
            > , policja, karta a w końcu założenie sprawy. To trwa niestety, im wcześniej się
            > zacznie tym szybciej skończy.
            Wiesz, co do tego,że kochają swojego partnera.Ja bardzo długo starałam się odpowiedzieć na pytanie, czy ja go kocham,czy nienawidzę,i dlaczego na to wszystko pozwalałam.Ktoś kiedyś pomógł mi na te pytania odpowiedzieć.Wiesz że ofiara może się uzależnić/psychicznie/od sprawcy np.przemocy--, i nawet mu pomagać.Z innego punktu widzenia można by było,powiedzieć, że skoro kaczam człowieka który bije i z nim dalej jestem to znaczy że lubię być bite logiczne.To że kobiety boją się zostać same,akurat rozumiem,najczęściej jest to związane chyba z poczuciem braku stabilizacji bez partnera-czy sobie sama poradzę.A pewnie czasami jest tak,że one naprawdę kochają .Nie ma u nas w kraju,jakichkolwiek praktycznych rozwiązań.Najczęściej to kobieta musi uciekać z domu razem z dziećmi,a sprawcy przemocy nie ponoszą praktycznie jakichkolwiek konsekwencji swoich czynów.Mało tego , ja spotkałam się z postawą,że to może nie mąż ale ja jestem winna ,bo przecież każdy może sobie coś wymyśleć np.wezwać policję i powiedzieć mąż mnie uderzył.I jeszcze jedna ważna kwestia, kobiety też potrafią stosować przemoc wobec swojego partnera.Moje zdanie jest takie,że to sprawca przemocy powinien być odizolowany od ofiary,a do tego taka osoba powinna przynajmniej na początku mieć pomoc psychologiczną i materialną-jeżeli takiej potrzebuje.W Polsce jest to trochę temat tabu,dużo się mówi,lecz mało robi.Nie wiem czy sprawcy przemocy są psychopatami np.czy nie,natomiast są grożni.I jeszcze jedna rzecz która mi się nasuwa-przemoc występuję też bardzo często w tzw.dobrych domach,w czterech ścianach.Ktoś na forum napisał do mnie,że chyba adwokat kazał mi tak pisać,pewnie żeby coś znależć na męża-tak niektórzy postrzegają takie sprawy.Przecież takie pisanie nie byłoby podstawą do udowadniania że ktoś jest psychopatą,czy sprawcą przemocy.Tak naprawdę o każdym tak można powiedzieć-bezpodstawnie czy nie.Natomiast chciałam zainicjować wątek czy z punktu widzenia psychologii osoby stsujące przemoc mają cechy psychopatyczne czy też nie.
            Pozdrawiam
            • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 14:14
              elzbietaplonka1970 napisała:

              >.I jeszcze jedna ważna kwestia, kobiety też potrafią stosować przemoc wobec s
              > wojego partnera.

              A jakie ten fakt ma znaczenie w twojej sytuacji?
              Czy to, ze byc moze gdzies tam jakas tam kobieta moze byc sprawca przemocy mialby powstrzymywac cie od obrony przed krzywda, ktorej doswiadczasz?

              P.S. Nawiasem mowiac, wiekszosc znanych przypadkow "przemocy stosowanej przez kobiety wobec partnera" po dokladnym przyjrzeniu okazuje sie obrona kobiety (czesto gwaltowna) wobec znoszonych przez lata razow i ponizania.

              > Moje zdanie jest takie,że to sprawca przemocy powinien być odiz
              > olowany od ofiary,a do tego taka osoba powinna przynajmniej na początku mieć po
              > moc psychologiczną i materialną-jeżeli takiej potrzebuje.

              Pierwszy krok juz wykonalas - odizolowalas sie tzn. wyprowadzilas od meza.
              Teraz czas na szukanie pomocy psychologicznej (materialna, z tego co piszesz, na razie nie jest potrzebna).

              > .Ktoś na forum napisał do mnie,że chyba adwokat kazał mi tak pisać,pewnie żeby
              > coś znależć na męża-tak niektórzy postrzegają takie sprawy

              Ja jestem tym ktosiem, ale zle zrozumialas moja wypowiedz - kluczem do rozwiazania twego problemu jest glosne mowienie o doznanej przemocy i odseparowanie sie od meza by zapobiec kolejnym aktom.

              Grzebanie w jego zyciorysie w poszukiwaniu dowodow iz jest on "psychopata", w domysle "chorym" nic nie daje a wrecz dziala na korzysc meza, ktory bedzie mogl sie wykrecac ze "nie moja wina, tluklem zone bo mnie tatus bil/mamusia nie kochala/brat sie smial/no chory jestem, wysoki sadzie, jak tu chorego karac"
              .
              Sprawcy przemocy nie sa "chorzy", sa doskonale zdrowi, by moc poniesc konsekwencje swego postepowania.

              > czy z punktu widzenia psychologii osoby stsujące pr
              > zemoc mają cechy psychopatyczne czy też nie.
              >
              Z punktu widzenia psychologii w wiekszosci przypadkow nie maja.
          • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 13:04
            andalus napisała:

            > nie mam normalnego domu i własnie dlatego potrzebne było stawianie barier i ich
            > egzekwowanie. Żaden dom z przemocą nie jest normalny, więc to nie może być wym
            > ówką.
            > Dojście do tego ,że należy coś z tym zrobić jest trudne. Jedne ( lub jedni) uwa
            > żają,że kochają sowjego partnera- nie wiem co im się dzieje w mózgu. Ja go znie
            > nawidziłam. Drudzy boją się zostać sami, więc godzą się na poniżenie. Tylko im
            > dłużej to trwa tym trudniej to zrobić.
            > Ja zaczęłam od powiadomienia rodziny- sióstr i brata- to pomogło choć na krótko
            > , policja, karta a w końcu założenie sprawy. To trwa niestety, im wcześniej się
            > zacznie tym szybciej skończy.
            Wiesz,przyszło mi jeszce jedni na myśl, to że znienawidziłaś.Ninawiść kojarzy mi sie z zemstą,nienawidzę więc się zemszczę.Ja też nienawidziłam, w trudnych dla mnie chwilach.Natomiast ja przynajmniej zrozumiałam że to mnie do niczego nie doprowadzi.Nie mozna zapomnieć złych przeżyć, ale też myślę że nie mozna nimi żyć.To że postawiłaś tzw. bariery bardzo mi sie podoba,bo jest to dążenie ,konstruktywne do rozwiązania problemu.Mi jest mozne trudniej i chyba wynika to z mojego charakteru-wysokiego progu wybaczania.Nie mam uczucia nienawiści do męża, nawet z perspektywy lat jest mi go czasami żal.A że szukam i szukałam odpowiedzi dlaczego tak się dzieje,bo tworząc dom,majac dziecko,męża za którego wychodzi się najczęściej z miłości,kobiety z zasady chcą żeby to było takie ciepłe ,dobre miejsce.Jeżeli ktoś-mąż,dziecko czy inna bliska osoba zaczana zaburzać to co budowałaś,ty zaczynasz bronić tego ciepłego ogniska,również tak jak u mnie szukajac przyczyn,ponieważ ja o ten dom bardzo,ale to bardzo walczyłam.I nie dlatego że bałam się zostać sama,że nie poradzę sobie finansową,bo nie boję się zostać sama, a finansowo też dobrze sobie radzę.Myślę że kobiety tak jak lwice,walczą o swoje stado-i to je czasami gubi
            • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 14:42
              elzbietaplonka1970 napisała:

              > Wiesz,przyszło mi jeszce jedni na myśl, to że znienawidziłaś.Ninawiść kojarzy m
              > i sie z zemstą,nienawidzę więc się zemszczę.Ja też nienawidziłam, w trudnych dl
              > a mnie chwilach.Natomiast ja przynajmniej zrozumiałam że to mnie do niczego nie
              > doprowadzi.

              Nienawisc do kogos, kto nas krzywdzi, jest naturalnym uczuciem.
              Nie ma uczuc dobrych i zlych, uczucia po prostu sa. Nie odpowiadamy za to, co czujemy, jedynie za to, co z tymi uczuciami robimy.

              Nienawisc moze byc przyczynkiem do zemsty, ale moze byc tez motywem do obrony lub odizolowania sie od krzywdziciela.

              > Mi jest mozne trudniej i chyba wynika to z mo
              > jego charakteru-wysokiego progu wybaczania.Nie mam uczucia nienawiści do męża,
              > nawet z perspektywy lat jest mi go czasami żal.

              "Wysoki prog wybaczania" i empatia w stosunku do krzywdziciela sa tymi cechami ofiar, ktore sprawiaja, ze pozwala ona krzywdzic sie latami.

              Obrone przed krzywda grzeczna dziewczynka traktuje jak "zemste", ktora uwaza za cos zlego, no bo w domu ja nauczyli ze "dziewczynka ma byc dobra, empatyczna, wybaczac, poswiecac sie dla innych (np. krzywdziciela, ktory jest "chory" lub "stresy ma") i nigdy sie nie zloscic.
              Jak juz podejmuje obrone, wszystkie tlumione zale wybuchaja z sila tornada i obrona faktycznie moze przypominac zemste - co wywoluje w grzecznej dziewczynce poczucie winy i "karanie sie" przez przyzwolenie na kolejne krzywdy.
              I kolko sie zamyka.

              > Jeżeli ktoś-mąż,dziecko czy inna bliska osoba zaczana zaburzać to co
              > budowałaś,ty zaczynasz bronić tego ciepłego ogniska,również tak jak u mnie szu
              > kajac przyczyn,

              Blad polega na tym, ze zaczynasz szukac przyczyn w sobie (np. wlasnych "zlych" emocjach) lub w jakichs czynnikach zewnetrznych (np. domniemanej "chorobie" sprawcy).
              Potem ciebie meczy, jak pisalas, nieokreslone poczucie winy, a sprawca nie zauwaza problemu ewentualnie "jedzie" na twym samobiczowaniu sie i zrzuca wine za rodzinne problemy na ciebie lub zaslania sie "choroba" lub "trauma", oczywiscie nie zmieniajac swego postepowania.

              >.Myślę że kobiety tak jak lwice,walc
              > zą o swoje stado-i to je czasami gubi

              Raczej uznanie bliznich za "swoje stado" tzn. proba kontrolowania wszystkiego i wszystkich.

              Powiedzenie "problem lezy w postepowaniu meza" implikuje, ze to do niego bedzie nalezec rozwiazanie go i to on jest odpowiedzialny za atmosfere w domu - ale wtedy przyznajesz, ze stan rodziny nie zalezy od ciebie i ze nie mozesz kontrolowac sytuacji.

              Kontrolowanie otoczenia jest jedna z najwazniejszych potrzeb jednostki (bez tego traci poczucie bezpieczenstwa).
              W naszej kulturze mezczyzna usiluje kontrolowac otoczenie bezposrednio - za pomoca wladzy, prestizu, sily fizycznej lub... przemocy (jesli nie moze dochrapac sie wczesniej wymienionych atrybutow). Kobieta nie ma tylu mozliwosci wiec trzyma kontrole posrednio - za pomoca erotyzmu, dawania jedzenia, opieki, wzbudzania instynktow opiekunczych (np. slodka bezradnoscia lub "chorowaniem"), ofiarnosci, poswiecenia i pomocy.

              Dlatego wiele kobiet woli sie samobiczowac, wystawiac na kolejne ciosy, lub podejmowac heroiczne wysilki by "wyleczyc" sprawce - byleby tylko zachowac iluzje, ze to od nich a nie od sprawcy zalezy szczescie rodzinne.
              • gadagad Re: żyję z psychopatą 24.11.11, 00:11
                Model życia, który zaakceptowała, jest okrutny dla niej, jako wartości kobiety. Ja tylko konstatuję. Z tej pozycji, jej walka o uczucia syna, jest równie efektywna, jak o uczucia męża. Ona chciała, by na tych samych zasadach, syn zareagował inaczej. A tu trzeba było zmienić podejście, bo tylko tak się osiągnie inny efekt Jeszcze można pójść inną drogą.
        • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 14:00
          elzbietaplonka1970 napisała:

          > moje obawy wzięły się z doznanych przeze mnie przeżyć.W
          > iem że pisanie o mężu -psychopata, (...)

          Jakim widzisz swego syna, takim go bedziesz miala.
          Jesli patrzysz na niego przez pryzmat meza (lub "diagnozy" ktora mezowi postawilas) z pewnoscia syn dopasuje sie do twoich oczekiwan i postara sie do ojca upodobnic.
          • gadagad Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 21:44
            Kobieta ma trzeci problem akceptowania siebie. Syn powinien ją kochać i akceptować. Brakuje jej dystansu do zachowań syna, bo syn swoim stosunkiem do niej, powinien nobilitować jej prawdy. A tu się nałożyło wiele problemów. Ona akceptowała stosunek męża do siebie, jako dobra dziewczynka, która będąc wartościowa, musi zdobyć dobry stosunek męża do siebie. Jak go nie zdobywa, to ona, w roli dobrej żony, wartościowej kobiety, się nie sprawdza. Zamiast jako człowiek, piz888ć drugim wrednym o ścianę. Oczekuje po zachowaniach syna, bez wnikania w jego prawdy problemy rozwój, potwierdzenia swojej wartości, do której , pomimo doświadczeń nie dorosła. Nie jest przekonana o sobie, potrzebuje od drugiego faceta w jej życiu, uznania. Nie wiem czy jej mąż miał psychopatyczne cechy, czy tylko był mizogenicznym chamem traktującym ją jak mebel i jemu potrzebną funkcję, ale na pewno kobieta, nie nie umie wyjść z roli niewolnika, którego wartość w zasłużeniu na traktowanie.
            • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 23.11.11, 23:11
              gadagad napisała:

              > Oczekuje po zachowaniach syna, bez wnikania w jego
              > prawdy problemy rozwój, potwierdzenia swojej wartości, do której , pomimo doświ
              > adczeń nie dorosła. Nie jest przekonana o sobie, potrzebuje od drugiego faceta
              > w jej życiu, uznania.

              Gadagad, okrutna jestes!
              Jako matka krnabrnego nastolatka przezywam podobne katusze a obrazalski pryszczaty dryblas wykorzystuje moje matczyne rozterki jak moze (ostatnio kupujac w necie jakas kretynska gre, za moja karte kredytowa, grrrrr)...

              > kobieta, nie nie umie wyjść z roli niewolnika, którego wartość w za
              > służeniu na traktowanie.

              Co chcesz, kobiety byly niewolnicami przez pare tysiecy lat a sa wolne dopiero od kilkudziesieciu.
              Biotrac pod uwage, ze mentalne wychodzenie z niewolnictwa trwa tyle czasu, ile trwala niewola, jeszcze sporo przed nami.
            • andalus Re: żyję z psychopatą 24.11.11, 08:10
              to wszystko słowa, słowa. Po co w ten sposób opisywać ten problem. To nic nie zmienia.
              z własnego doświadczenia uważam,że nie jest tak,że potrzebujesz potwierdzania swojej wartości. Na poczatku po prostu nie możesz uwierzyć,że dotyczy to własnie ciebie. na końcu boisz, bo rzeczywiście może ci zrobić krzywdę. W grupie dla ofiar przemocy mówilismy o bardzo konkretnych rozwiązaniach.Czas na analizę może kiedyś. natomiast większość z nas uwazała,że przemoc jest jak choroba. jak wirus. Po kolei zaczyna dotykać członków rodziny.
              Daltego ela się martwi o syna
              • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 24.11.11, 18:58
                andalus napisała:

                > to wszystko słowa, słowa. Po co w ten sposób opisywać ten problem. To nic nie z
                > mienia.
                > z własnego doświadczenia uważam,że nie jest tak,że potrzebujesz potwierdzania s
                > wojej wartości. Na poczatku po prostu nie możesz uwierzyć,że dotyczy to własnie
                > ciebie. na końcu boisz, bo rzeczywiście może ci zrobić krzywdę. W grupie dla o
                > fiar przemocy mówilismy o bardzo konkretnych rozwiązaniach.Czas na analizę może
                > kiedyś. natomiast większość z nas uwazała,że przemoc jest jak choroba. jak wir
                > us. Po kolei zaczyna dotykać członków rodziny.
                > Daltego ela się martwi o syna
                Jak najbardziej się z Tobą zgadzam-przemoc jest chorobą i to okrutną dla całej rodziny.A konkretne rozwiązania też przychodzą z czasem.Ja doprowadziłam do tego że nie mieszkam z mężem-trochę podstępem ale nie krzywdząc go.Zostało mieszkanie po rodzicach,zaproponowałam żeby tam urządził sobie siedzibę firmy bo szukał lokalu,wiedziałam że dzięki temu on tam będzie spędzał więcej czasu ,a ja będę miała więcej spokoju i syn.I tak jest,tam pracuje,śpi a do mnie przychodzi odwiedza syna, syn nie widzi awantur i jest dużo lepiej.Też korzystałam z pomocy grup wsparcia dla osób dotkniętych przemocą,byłam jakiś okres w ośrodku dla takich kobiet-to mi bardzo pomogło
    • paco_lopez Re: żyję z psychopatą 24.11.11, 09:18
      może napisz chociaż jedno opowiadanie, bo z tekstu wprowadzającego nie widać żadnych cech psychopatycznych twojego męża a jedynie twoje pomówienie oraz skargę na to, ze syn nie jest mamusi synusiem, a to akurat nie jest żaden problem. więc w czym problem ? przy odrobibnie złej woli napisałbym, ze zyję z psypchopatką, miałem psychopatycznego tatę, oczywiście jeszcze nigdy nikt tu nie napisał, że sam jest psychopatą. trzeba uważać o czym sie plotkuje do obcych ludzi. nie każdy łyka kit.
      • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 24.11.11, 12:14
        paco_lopez napisał:

        > może napisz chociaż jedno opowiadanie, bo z tekstu wprowadzającego nie widać ża
        > dnych cech psychopatycznych twojego męża a jedynie twoje pomówienie oraz skargę
        > na to, ze syn nie jest mamusi synusiem, a to akurat nie jest żaden problem. wi
        > ęc w czym problem ? przy odrobibnie złej woli napisałbym, ze zyję z psypchopatk
        > ą, miałem psychopatycznego tatę, oczywiście jeszcze nigdy nikt tu nie napisał,
        > że sam jest psychopatą. trzeba uważać o czym sie plotkuje do obcych ludzi. nie
        > każdy łyka kit.
        Witaj,
        opowiadań pisać nie umiem,a ponieważ jest to forum dyskusyjne-chodzi bardziej o dyskusję,o to właśnie jak inni postrzegają dany problem.Nie było moim zamiarem pomawianie męża-jak wcześniej pisałam, nie jestem psychologiem,to wynikło z moich własnych przeżyć i z tego że szukałam odpowiedzi dlaczego mąż się tak a nie inaczej zachowuje.Jeżeli chodzi o kwestię tego że ,, odrobinie dobrej złej woli napisałbym że żyję z psychopatką,,-pewnie że tak można.Nie napisałam tak pod wpływem impulsu,czy też złości.Jeżeli mój mąż nie jest psychopatą to bardzo dobrze,a do takiego określenia przywiodły mnie jak napisałam,moje przeżycia.Myślę że potrafię być również krytyczna w stosunku do siebie, jednak nie jestem osobą która miałaby potrzebę prowokowania do takich czy innych zachowań.O tym że kobiety inaczej postrzegają świat,problemy niż męższczyżni,wszyscy wiemy,ja wie jak go postrzegam,nie wiem jak mąż-Kobiety są z Wenus,męższczyżni z Marsa.A wad napewno i ja wiele posiadam-gdybym np.miała stwierdzone jakieś zaburzenia, nie miałabym problemu żeby się do tego przyznać.Wiele kobiet,ale też męszczyzn,dzieci dotyka popularna depresja.Ja mam wiele znajomych borykajacych się z nią-i nie mają problemów aby o tym mówić.Co do syna mamusi.Oczywiście że jest synem mamusi,ale też synem tatusia.Jeżeli to miałeś na myśli-zazdrość o miłość ojca, to nie w moim przypadku.Syn ma 14-lat i cieszę się że autorytetem jest dla niego ojciec-ja nie chodzę z nim na hokeja np ,ani nie nauczę go grafiki,nie porozmawiam też o męskich sprawach.Wiem że dla chłopaka w tym wieku tata jest bardzo ważny.Chodziło mi bardziej o to ,że nie chciałabym żeby syn nabrał złych cech,takich które mi się w zachowaniu męża nie podobają,i które uważam za złe.Dam Ci prosty przykład,jeżeli mąż odnosi się do mnie w sposób wulgarny,tak samo zaczyna się odnosić syn/nie zawsze ale tak bywa.Mąż mówi tak ,bo go np.czymś zdenerwowałam,syn bo słyszy jak mówi ojciec .Nie wiem dlaczego piszesz że to jest kit.Jestem ogólnie otwartą osobą,i nie mam powodu żeby pisać nie prawdę.Nie jestem również jakąs kobiecą szowinistką-nie postrzegam męższczyzn jako maszynek do zarabiania pieniędzy czy utrzymywania rodziny.Z mojego punktu widzenia-kobiety,świat w jakim żyjemy,zmiany społeczne,powodują, że na kobiety spada coraz więcej obowiązków-chcesz być dobrą matka, żoną,chcesz np.osiągnąc sukces zawodowy-i zaczyna się młyn,aby to wszystko pogodzić.Piszę dużo,bo też mówię duzo-może to też jedna z moich wad.A może poruszony przeze mnie temat też komuś pomoże.
        • paco_lopez Re: żyję z psychopatą 24.11.11, 12:29
          nie chcę cie urazić, ale z tego ile napisałaś widac , że masz tłuczek do ubijania piany. każdy by sie wściekł czy z marsa czy z saturna czy z jowisza. zależałoby ci najbardziej na tym, żeby chłop uznał iz jest psychopatą. lubisz pobabrać się w ludzkich słabościach i ustalić diagnozę. uważaj bo ci się obsesja wmontuje. sa tacy co jak tylko kogos mają na wizjerze , to próbują mu zaopiniować jakieś paskudztwo.
          • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 24.11.11, 17:40
            paco_lopez napisał:

            > nie chcę cie urazić, ale z tego ile napisałaś widac , że masz tłuczek do ubija
            > nia piany. każdy by sie wściekł czy z marsa czy z saturna czy z jowisza. zależa
            > łoby ci najbardziej na tym, żeby chłop uznał iz jest psychopatą. lubisz pobabra
            > ć się w ludzkich słabościach i ustalić diagnozę. uważaj bo ci się obsesja wmont
            > uje. sa tacy co jak tylko kogos mają na wizjerze , to próbują mu zaopiniować j
            > akieś paskudztwo.
            Nie urażasz mnie.Tłuczek mam-ale do ubijania mięsa.Nie zależy mi na tym aby ,aby mąż uznał że jest psychopatą-po co?Jak napisałam jeżeli tak nie jest to tylko lepiej dla mnie,bo z tego co wyczytałam w postach takim ludziom pomóc się nie da.Napisze ci tylko że jego zachowania wykraczają poza normy.A posty na ten temat dały mi dużo do myślenia.I dlaczego uważasz ,że lubię się babrać w ludzkich słabościach-akurat nie lubię.To był po prostu temat,który poruszyłam.A żeby nie było tylko o moim mężu,przeczytałam Twoja wypowiedż w wątku-psychologia jest nadrzędna.Ponieważ interesuje Cię,jak dobrze zrozumiałam matematyka-też w kontekście psychologii,czy oglądałeś film ,,Piękny umysł,,?.Matematyka ,geniusz i choroba-schizofrenia.Pozdrawiam
            • gadagad Re: żyję z psychopatą 24.11.11, 21:08
              Żyjąc w socjopatycznym mikroświecie, zawsze wpada się w współuzależnienie. Działania współuzależnionego, w najświętszym przekonaniu, że walczy z problemem, mają mechanizm utrwalający -patyczną- sytuację. Zamiast czekać, aż twój syn dojrzeje do wlania ci, poszukaj fachowej pomocy. Nawet izolując syna od męża, będziesz go wychowywać na mężopodobnego. Będąc przekonana, że jak najlepiej czynisz coś wręcz przeciwnego. Do tego, syn może mieć genetyczny profil , który należy kształtować bardziej świadomą postawą mechanizmów psychologicznych.
              • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 25.11.11, 08:10
                gadagad napisała:

                > Żyjąc w socjopatycznym mikroświecie, zawsze wpada się w współuzależnienie. Dzi
                > ałania współuzależnionego, w najświętszym przekonaniu, że walczy z problemem, m
                > ają mechanizm utrwalający -patyczną- sytuację. Zamiast czekać, aż twój syn dojr
                > zeje do wlania ci, poszukaj fachowej pomocy. Nawet izolując syna od męża, będzi
                > esz go wychowywać na mężopodobnego. Będąc przekonana, że jak najlepiej czynisz
                > coś wręcz przeciwnego. Do tego, syn może mieć genetyczny profil , który należy
                > kształtować bardziej świadomą postawą mechanizmów psychologicznych.
                Bardzo dziękuję za Twoją wypowiedż.Zdaję sobie sprawę, że żyjąc w takim związku,przez tyle lat, nie poptrafię oceniać sytuacji tak jak osoba,która funkcjonuje w normalnym związku.Moją największą poptrzebą było nie udawadnianie że mąż jest psychopatą czy nie ,ale szukanie przede wszystkim spokoju.Zdaje sobie sprawę, że pewne cechy się dziedziczy,ale wiem też że ogromny wpływ na rozwój dziecka jest środowisko w którym przebywa.Mój strach o syna wynikał z konkretnych obserwowanych sytuacji,kiedy mąż by l agresywny,wyzywał mnie czy obrażał.Widziałam że syn albo zamykał się w sobie,albo zaczynał powtarzać to co mówi tata.Nie znam mechanizmów psychologicznych,chociaż czytam trochę o rozwoju nastolatków.Z mojego życia,najbardziej przykre,jeżeli chodzi o syna były dla mnie dwie sytuacje.Pierwsz kiedy po jakiejś karczemnej awanturze,syn miał chyba 11 lat, narysował szubienice z wiszącym ludkiem.Druga, kiedy po odejściu męża, bo sam kilkakrotnie się wyprowadzał do innych kobiet,obudził się w nocy strasznie szlochając,mówiąc że chce iść do tatusia.Myślałam że peknie mi serce,dzwoniłam do mężą żeby przyjechał-nie przyjechał.Gdzieś w postach wyczytałam,że może wyglądać to tak iż jestem zazdrosną o taką miłość syna do ojca.Też zastanawiałam się nad tym,jednak myślę że syn wie iż zawsze może na mnie polegać,że zawsze jak będzie miał problem może do mnie przyjść,że ja go nigdy nie zostawię,a tata może odejść, bo kilka razy tak robił i tego się boi-nie chce go stracić.Ja tak to widzę.Mam też pytanie ,czy dziecku należy mówić prawdę,a jeżeli tak to w jaki sposób?
                • easyblue Re: żyję z psychopatą 25.11.11, 13:57
                  > Mam też p
                  > ytanie ,czy dziecku należy mówić prawdę,a jeżeli tak to w jaki sposób?
                  Oczywiście, że tak! Jak będziesz kręcić, będą niedomówienia, to dziecko od razu wyczuje twój fałsz. Nawet dwulatek pozna, gdy matkę coś gnębi, a jej zapewnienia: "nic mi nie jest" nie tylko nie uspokajają go, ale wręcz spowodują większe jego zdenerwowanie. Nigdy nie oszukuj dziecka. Gdy prawda jest bolesna, przekazuj spokojnym głosem. Kończ takie rozmowy optymistyczną nutą. To i tak nie chroni przed numerami, które dzieciak może wykręcić, ale prędzej czy później doceni twoją szczerość.
                  Jeżeli chroniłaś go przed przykrościami, to nie dziw się, że woli teraz ojca - panicznie bał sie, ze odejdzie, waszego rozwodu, a teraz to sie stało /odszedł/. Dla niego odejscie ojca moze oznaczać twoja winę - wszak to on się wyprowadził, nie ty. Teraz awantur nie ma i z ojcem mu dobrze.
                  • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 28.11.11, 11:27
                    Tak-tylko co robić kiedy dziecko się pyta dlaczego tata taki jest.Kiedy mąż się wyprowadzał-kilka razy,syn wstydził się tego ,mówił kolegom że tata pojechał do pracy-do innego miasta,prosił mnie żebym nikomu o tym nie mówiła/że tata nie mieszka w domu,odszedł/Dzieci z sady chcą mieć obydwojga rodziców.
                    • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 28.11.11, 16:08
                      elzbietaplonka1970 napisała:

                      > Tak-tylko co robić kiedy dziecko się pyta dlaczego tata taki jest.

                      Uczciwie powiedziec ze nie wiesz czemu taki jest ale nie zamierzasz tolerowac zlego traktowania.

                      Dlaczego ty masz tlumaczyc meza przed synem? Niech maz sie sam tlumaczy.

                      > Kiedy mąż się
                      > wyprowadzał-kilka razy,syn wstydził się tego ,mówił kolegom że tata pojechał d
                      > o pracy-do innego miasta,prosił mnie żebym nikomu o tym nie mówiła/że tata nie
                      > mieszka w domu,odszedł/Dzieci z sady chcą mieć obydwojga rodziców.

                      Ale zadne dziecko nie chce patrzec na pobita matke.

                      Moj maz mi opowiedzial, jak strasznie sie czul majac 5 czy 6 lat, widzac matke pobita przez ojca lezaca na podlodze i probujac ja podniesc.

                      Druga sprawa: spoleczenstwo zwyklo obarczac kobiete odpowiedzialnoscia za wszelkie problemy w rodzinie, nawet te zawinioone przez meza.

                      To nie twoja wina ze twoj maz jest agresywny i twoj syn musi to raz a dobrze zrozumiec.
                      I niech do ojca zglasza pretensje ze rodzinka nie jest jak z serialu. I niech sie ojciec wylga w szkole.
                      • to.niemozliwe Re: żyję z psychopatą 28.11.11, 19:52

                        > Druga sprawa: spoleczenstwo zwyklo obarczac kobiete odpowiedzialnoscia za wszelkie problemy w rodzinie, nawet te zawinioone przez meza.

                        Jakos nie obserwuje tego obwiniania kobiet za wszelkie problemy w rodzinie, wrecz przeciwnie, to mezczyznom przypisuje sie lekkomyslnosc, porywczosc, uleganie nalogom, ucieczke w pracoholizm lub seksoholizm. Bez porownania wiecej mezczyzn jest skazywanych za przemoc domowa niz kobiet.
                        Troche sie zagalopowalas...;-)
                        • gadagad Re: żyję z psychopatą 28.11.11, 20:15
                          A nie zauważyleś, że się mówi, że facet to robi, bo nie ma dobrej baby?
                          • to.niemozliwe Re: żyję z psychopatąj 04.12.11, 19:18
                            Nie miewam z takimi kretynami, ktorzy by tak twierdzili - kontaktu.
                        • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 29.11.11, 22:29
                          to.niemozliwe napisał:

                          > to mezczyznom przypisuje sie lekkomyslnosc, porywczosc, uleganie
                          > nalogom, ucieczke w pracoholizm lub seksoholizm.

                          A nastepnym zdaniem zwyklo byc: "zle wybrala", "pozwolila sie oszukac/zgwalcic/okrasc/wykorzystac", "bezmyslnie poszla do lozka/wpadla/poszla do oltarza.
                          Albo ze "nie wie, czego chce", "ma fochy", "denerwuje go","nie pozwala zmeczonemu sie odprezyc" (to o partnerkach pracoholikow, cholerykow i nalogowcow).

                          A jak ktoras zauwaza te prawidlowosc, ze "nienawidzi mezczyzn" lub "zagalopowala sie". ;P
                          • to.niemozliwe Re: żyję z psychopatą 04.12.11, 19:25
                            Chyba nie zrozumialas, co napisalem. Twierdzenie, ze w powszechnym odczuciu wina za bycie ofiara przemocy domowej jest przypisywana kobiecie - uwazam za falszywe.
                            • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 06.12.11, 19:59
                              to.niemozliwe napisał:

                              > Twierdzenie, ze w powszechnym odczuciu win
                              > a za bycie ofiara przemocy domowej jest przypisywana kobiecie - uwazam za falsz
                              > ywe.

                              A ja nie.
                        • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 30.11.11, 13:15
                          Mniej mężczyzn o tym mówi,nie wiem może ze względu na wstyd-co ma powiedzieć-żona mnie bije-do kolegów?Mniej jest skazanych,bo mniej takich spraw-zgłaszanych przez mężczyzn.Uważam że tak samo mężczyżni doznają przemocy w rodzinie,i fizycznej i psychicznej.
                          Przykład-w mojej klatce,ona potężna kobieta,on drobny,wydaje się sympatyczny.Nieraz idąc do siebie słyszę jak na niego wrzeszczy,z pozoru miła kobieta.Aż nie chcę myślec co by było,gdyby go uderzyła-ona jest ogromna.Był też reportaż o mężczyznie,którego partnerka w końcu zabiła-nożem.Wokół się wszyscy domyślali że jest żle,on tłumaczył-podrapanie/wpadłem na krzaki/.Wracał do niej bo ponoć ją kochał,w końcu wrócił po śmierć.I nie jest tak że kobiety obarcza się za wszystkie problemy w rodzinie-inna jest rola kobiety,inna mężczyzny.Coraz więcej jest mowy o równouprawnieniu,tak się dzieje,/w pracy/w domu nie koniecznie.Na kobiety spada za dużo obowiązków-zaczyna się flustracja.Ja sobię radzę i dobrze mi z tym równouprawnieniem
                          • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 30.11.11, 14:10
                            elzbietaplonka1970 napisała:

                            >.Uważam że tak samo mężczyżni doznają przemocy w rodzinie,i fizy
                            > cznej i psychicznej.

                            To nie tak, Elu.
                            Przemoc domowa dzieli sie zasadniczo na trzy grupy:
                            1- przemoc "okolicznosciowa" - ma konkretna przyczyne (konflikt, nalog jednego z partnerow, trudna sytuacja w rodzinie, sprawa rozwodowa itp.), ktora sprawia, ze jedno lub oboje partnerow zaczynaja przejawiac agresje. Gdy konfliktowa sytuacja sie rozwiaze (np. uzalezniony partner podda sie terapii, para sie wyprowadzi i zniknie konflikt z tesciami itp.), agresja znika lub przynajmniej sie zmniejsza.
                            Sprawcy tego typu przemocy czesto sa osobami majacymi problemy z samokontrola lub podatnymi na frustracje.
                            JEST TO JEDYNY RODZAJ PRZEMOCY, KTOREJ SPRAWCA MOZE BYC ZAROWNO MEZCZYZNA, JAK I KOBIETA. I jedyny, gdzie psychoterapia sprawcy moze dac efekty.

                            2- przemoc "systematyczna" - obejmuje wiekszosc przypadkow przemocy domowej (jakies 80-90% w zaleznosci od kraju). Jej podstawa jest przekonanie (wpojone w rodzinie, srodowisku, kulturze) o "naturalnie" wyzszej pozycji mezczyzny i powinnosci kobiety akceptowania jego wladzy i poddania sie jego woli. To powoduje, ze mezczyzna czuje sie moralnie uprawniony do "karania" kobiety za to, co uwaza za przejaw nieposluszenstwa z jej strony. Przemoc NIE JEST w tym przypadku wyladowaniem agresji czy skutkiem braku samokontroli (sprawca na ogol skrupulatnie wybiera miejsce i czas "kary", np. czeka z awantura az obiad u mamy sie skonczy i wroca do domu), lecz jest czynnoscia PLANOWANA, stosowana swiadomie i Z PREMEDYTACJA w okreslonym celu tzn. by wymusic posluszenstwo.
                            Poza domem sprawca ma opinie spokojnego, serdecznego, czlowieka "z zasadami" i moralnego, nie ma powazniejszych konfliktow w pracy, czesto jest bardzo szanowany w swoim srodowisku.
                            Razem z "karami" sprawca stosuje tez "nagrody" za "dobre sprawowanie" czyli posluszenstwo (tzw. metoda kija i marchewki), co sprawia, ze ofiara jest przekonana, ze "on jest dobrym czlowiekiem, tylko przeze mnie wpada w nerwy".
                            Sprawcy tego typu przemocy sa ZDROWI umyslowo, nie maja problemow emocjonalnych i nie stwierdza sie u nich zaburzen osobowosci czesciej niz wsrod nie stosujacych przemocy.
                            Jak widac, sprawcami tego typu przemocy sa WYLACZNIE MEZCZYZNI, jako ze przemoc "systematyczna" jest pochodna wielowiekowej tradycji przyznajacej wladze mezczyznie.

                            3- przemoc "systematyczna rozszerzona" - podobna do poprzedniej, jedyna roznica, iz sprawca przejawia agresje nie tylko w domu, ale wszedzie gdzie sie znajdzie. Brutalnie wymusza posluszenstwo wobec partnerki lub partnerek, dzieci, wspolpracownikow, nieznajomych i ogolnie od kazdej osoby, ktora uzna za slabsza od siebie.
                            Sprawca tego typu przemocy rowniez sa wylacznie mezczyzni ("wladza sily" i "meska wladza" to bliscy krewni), ale, w odroznieniu od poprzednich, nie wzbudzaja szacunku, raczej strach, czesto sa marginalizowani i wchodza w konflikt z prawem. Wsrod tych sprawcow spotyka sie wielu osobnikow z antysocjalnym zaburzeniem osobowosci (tzw. "psychopatia"), wiecej niz w ogolnej populacji.

                            > Nieraz idąc do siebie słyszę jak na niego wrzeszczy,z pozoru miła kobieta.Aż nie
                            > chcę myślec co by było,gdyby go uderzyła-ona jest ogromna.Był też reportaż o mę
                            > żczyznie,którego partnerka w końcu zabiła-nożem.

                            Wiekszosc aktow przemocy ze strony kobiety to w rzeczywistosci proby obrony ofiary wobec sprawcy. Praktycznie we wszystkich przypadkach zabojstwa mezczyzny przez partnerke, sprawczyni byla przez lata systematycznie dreczona fizycznie i/lub psychicznie.

                            Do realizowania przemocy systematycznej nie jest potrzebna postura buldoga. Nieraz widzialam wysokie, korpulentne kobiety, sparalizowane panicznym lekiem przed dreczycielem, znacznie drobniejszym fizycznie niz one i pozornie lagodnym jak baranek.

                            > Wokół się wszyscy domyślali że
                            > jest żle,on tłumaczył-podrapanie/wpadłem na krzaki/.

                            Zadrapania to obrazenia typowe dla SPRAWCY, nie ofiary przemocy, bo sa wynikiem proby uwolnienia sie ofiary gdy jest np. przyciskana do sciany, duszona lub gwalcona.

                            U ofiar obrazenia sa inne.

                            >-inna jest rola kobiety,inna mężczyzny.

                            To przekonanie, mocne zarowno wsrod sprawcow jak i ofiar, jest podstawa przemocy systematycznej.

                            > Ja sobię radzę i dobrze mi z
                            > tym równouprawnieniem

                            Ale od kiedy jestes rowniouprawniona? Od dwoch tygodni jesli sie nie myle.
                            A i to niezupelnie bo nie akceptujesz ani ani odpowiedzialnosci meza za porazke zwiazku, ani tego ze masz prawo np. do polowy waszego wspolnego dorobku.
                            • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 30.11.11, 23:31
                              Sabinac-0.W moim przypadku,jak najbardziej odniosłabym moja sytuację do punktu drugiego.
                              Lecz,to co pisałaś w punkcie trzecim,też mogłabym do naszego życia odnieść.Mąż miał konflikt z prawem,za agresywne zachowania-kilka.Z pracy odszedł,dajac szefowi na koniec po prostu w twarz.Był ścigany,przez policję,tak naubliżał kierowcy,za jakaś bzdurę,nie wiem czy do uderzł,bo nie było mnie przy tym,ale skończyło się na pościgu/jak w filmach/,i zakuto go w kajdanki,kilka policyjnych samochodów,Policjanci z bronią/jak gangstera/To było przy naszym synu,wiesz jak on się wystraszył,że coś zrobią ojcu.Nie chciał wyjść za mną z komisariatu,bał się że ojcu coś zrobią.Zresztą wiele było takich sytuacji-i co?Nigdy nie został ukarany,chyba miał jakieś kolegia,a pewnie o wielu rzeczach nie wiem.Co do majatku,chyba wszystko położyłam na jedną kartę,i tak przede wszystkim ja utrzymywałam dom,pomimo że mąż dobrze zarabia,nauczyłam się liczyć tylko na siebie,rodzice nie żyją/najbliższe,oprócz syna mi osoby/.Tak więc majątek nie ma dla mnie wielkiego znaczenia-wolałabym żeby coś zapisał synowi.Jeżeli będę zdrowa,to dam sobie radę,materialnie na pewno.
                              • andalus Re: żyję z psychopatą 01.12.11, 07:58
                                i dopiero teraz piszesz o takich smaczkach :) No proszę - to świetny dowód dla sądu.Nawet jeśli nie został ukarany ( rózne mogą być tego przyczyny).
                                • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 01.12.11, 19:43
                                  Wiem o tym.Pisać mogłabym dużo,pewnych sytuacji nie wymyśliłaby osoba pisząca scenariusze,z dużą wyobrażnią,a życie pisze.Dzięki odpowiedziom takim czy innym spojrzałam,na problem oczami innych,mi to dużo dało.A co do przyczyn,z mojego doświadczenia,
                                  zdarzają się pomyłki sądowe,idą siedzieć osoby niewinne.Myślę,że przede wszystkim chodzi o sytuacje w których nie ma przemocy,a druga osoba chcę ją udowodnić,bo chce np.wykurzyć mężą z mieszkania,bo znalazła innego i trzeba mieć wytłumaczenie.Dla mnie to jest jasne,uderzył, dla innych wcale być nie musi-no chyba że masz tabun świadków,a oni też mogą być bezstronni.Ja tym pisaniem przepisów nie zmienię,gdybym mogła to na pewno bym to zrobiła.Przede wszystkim,sprawca przemocy powinien od razu być odseparowany od ofiary,tak jest w wielu krajach na zachodzie,i to działa.
                              • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 01.12.11, 22:07
                                elzbietaplonka1970 napisała:


                                >Tak więc majątek nie ma dla mnie wielk
                                > iego znaczenia-wolałabym żeby coś zapisał synowi.

                                No tak, wg kodeksu grzecznych dziewczynek role mezczyzny i kobiety sa odmienne, rola mezczyzny jest brac a kobiety dawac - wspanialomyslnie, nawet krzywdzicielowi lub rozpuszczonemu synkowi co jeszcze w zyciu grosza nie zarobil ale juz trzeba mu wszystko dac (znaczy "zapisac"). P:

                                Potem sie spotyka osamotnione, schorowane starowinki, ktore w glorii kobieco-matczynego altruizmu lekka reka oddaly dorobek swego zycia tym, ktorzy niekoniecznie na ten gest zasluzyli.

                                Pierwszym krokiem do emancypacji jest pomyslenie o sobie oraz zapomnienie o kodeksie grzecznej dziewczynki.

                                > Jeżeli będę zdrowa,to dam sobi
                                > e radę,materialnie na pewno.

                                Czy bedziesz zdrowa, nie wiadomo. Moze tak, moze nie.
                                Pewne jest, ze wzbranianiem sie przed wyegzekwowaniem tego, co ci sie nalezy, nie kupisz soobie ani zdrowia, ani milosci syna.
                • leda16 Re: żyję z psychopatą 01.12.11, 23:00
                  elzbietaplonka1970 napisała:
                  , kiedy po odejściu męża, bo sam kilkakrotni
                  > e się wyprowadzał do innych kobiet,obudził się w nocy strasznie szlochając,mówi
                  > ąc że chce iść do tatusia.Myślałam że peknie mi serce,dzwoniłam do mężą żeby pr
                  > zyjechał-nie przyjechał.


                  Ty dzwoniłaś? Zamiast dać mu szlochającego syna do telefonu? Druga ewentualność - przecież mogłaś zawieźć syna pod adres ojca i zostawić go tam nawet, jeśli tym miejscem gdzie przebywa jest mieszkanie kochanki. A potem wnieść o rozwód.


                  syn wie iż zawsze może na mnie polegać,że zawsze jak będzie miał pro
                  > blem może do mnie przyjść,że ja go nigdy nie zostawię,a tata może odejść, bo ki
                  > lka razy tak robił i tego się boi-nie chce go stracić.


                  Normalne. Nie ceni się tego, co jest zawsze na wyciągnięcie ręki.


                  Ja tak to widzę.Mam też p
                  > ytanie ,czy dziecku należy mówić prawdę,a jeżeli tak to w jaki sposób?


                  Wszystko zależy od tego, jaka to prawda. Jeżeli "twoja prawda" o jego ojcu - zachowaj ją dla siebie.
                  • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 02.12.11, 19:31
                    Nie pomyślałam o tym-emocje ,adresu kochanki nie znałam,o mężu tak myślę/co nie oznacza,że w każdej sytuacji żle/Jest dobrym artystą,biznesmenem,ma dobry kontakt z synem.Może nie jest psychopatą,może jest zły,lyb ma pokiereszowana psychikę przez ojca alkoholika może,może-odpowiedzi nie znam,i chyba nie chcę jej juz szukać.Pozdrawiam
              • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 25.11.11, 16:19
                gadagad napisała:

                > Zamiast czekać, aż twój syn dojr
                > zeje do wlania ci, poszukaj fachowej pomocy.

                Jak na razie nic nie wskazuje, ze syn jest osobnikiem patologicznym, ktory zamierza bic matke.
                Przedwczesne szukanie "pomocy" i traktowanie go jak kryminaliste in spe moze dac skutek odwrotny od zamierzonego, wyzwalajac w nim agresje.

                Wmawiajac komus ze ma w sobie "wrodzone zlo" sprawisz, ze stanie sie zly.

                > Do tego, syn może mieć genetyczny profil

                Bzdura.
                • easyblue Re: żyję z psychopatą 25.11.11, 18:13
                  > > Do tego, syn może mieć genetyczny profil
                  Ten "genetyczny profil" to najczęsciej matka alkoholiczka tudzież ojciec, skąpany w totalnym braku miłości. Czasami ta miłość owszem, jest, ale spaczona.
                  • gadagad Re: żyję z psychopatą 25.11.11, 20:20
                    To co opisałaś, to czynniki zewnętrzne, nie genetyka. Jest już przyklepane, że to czy czujemy się w życiu szczęśliwy, w 50% jest dane genetycznie, a to na ile wykorzystamy daną nam zdolność, zależy od czynników zewnętrznych.Jeżeli problemy z zachowaniami ojca, powstały z tego, że jest on osobnikiem dominującym, którego ukształtowanie dominującej osobowości poszło w kierunku zachowań niesocjalnych, nie oznacza, że syn jest genetycznie zły. Skłodowska też była osobowością dominującą, tylko inaczej swoją zdolność wykorzystywała. Wszystko zależy od tego, dlaczego syn przyjmuje taką postawę. Czy postawa ojca zaspakaja jego potrzebę ekspansywności i pod ręką jest wzór ojca depczącego matkę, czy może jest osobowością uległą i przeżyty strach, uczy go postawy ojca, by nie być ofiarą. Oba profile wymagają innego postępowania w wychowaniu. I to najlepiej skonsultować ze specjalistami dla ofiar przemocy. Jakby nie było, matka jest wciąż ofiarą przemocy,a wchodząc w problemy z synem widać, że nieustającą. To wcale nie oznacza, że jest tylko skrwiawioną owieczką. Osoby szukające pomocy i czujące się ofiarami, przeżywają szok, dowiadując się ile w ich działaniu było agresji, presji i negatywnego działania.Ofiara agresji, jest ofiarą zaistniałej całościowo atmosfery agresji, jej mechanizmów, a nie wskazywania ten jest tylko katem, a ten ofiarą.
                    • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 26.11.11, 08:36
                      gadagad napisała:

                      > To co opisałaś, to czynniki zewnętrzne, nie genetyka. Jest już przyklepane, że
                      > to czy czujemy się w życiu szczęśliwy, w 50% jest dane genetycznie, a to na il
                      > e wykorzystamy daną nam zdolność, zależy od czynników zewnętrznych.Jeżeli probl
                      > emy z zachowaniami ojca, powstały z tego, że jest on osobnikiem dominującym, kt
                      > órego ukształtowanie dominującej osobowości poszło w kierunku zachowań niesocja
                      > lnych, nie oznacza, że syn jest genetycznie zły. Skłodowska też była osobowośc
                      > ią dominującą, tylko inaczej swoją zdolność wykorzystywała. Wszystko zależy od
                      > tego, dlaczego syn przyjmuje taką postawę. Czy postawa ojca zaspakaja jego pot
                      > rzebę ekspansywności i pod ręką jest wzór ojca depczącego matkę, czy może jest
                      > osobowością uległą i przeżyty strach, uczy go postawy ojca, by nie być ofiarą.
                      > Oba profile wymagają innego postępowania w wychowaniu. I to najlepiej skonsulto
                      > wać ze specjalistami dla ofiar przemocy. Jakby nie było, matka jest wciąż ofiar
                      > ą przemocy,a wchodząc w problemy z synem widać, że nieustającą. To wcale nie oz
                      > nacza, że jest tylko skrwiawioną owieczką. Osoby szukające pomocy i czujące się
                      > ofiarami, przeżywają szok, dowiadując się ile w ich działaniu było agresji, pr
                      > esji i negatywnego działania.Ofiara agresji, jest ofiarą zaistniałej całościowo
                      > atmosfery agresji, jej mechanizmów, a nie wskazywania ten jest tylko katem, a
                      > ten ofiarą. się że jego zachowanie,związane jest jak napisałaś bardziej z osobowością uległą i strachem.Strachem że tata odejdzie ,bo tak już bywało,oraz tym iż będąc uległym np.wobec ojca zaskarbi sobie jeszcze większą jego miłość i akceptację.Dam Ci przykład,to było kiedy mąż nie mieszkał z nami/wyprowadzał się kilkakrotnie/ usłyszałam że syn bardzo szlocha,spytałam się co się stało,a on zaczął powtarzać jak jakąś mantrę,ja chcę do tatusia.
                      Zadzwoniłam do niego ,prosiłam żeby przyjechał-nie przyjechał.Myślałam wtedy że pęknie mi serce.Nie wiem dlaczego?,spędziliśmy miły dzień z synem,on chyba bardzo tęsknił.Jeżeli chodzi o fachowe porady-psychologów dziecięcych,korzystałam z takich,jak najbardziej.Problem w tym że sytuacja moja była i pewnie jest dość skomplikowana,chyba też z punktu psychologicznego.I też przykład z mojego życia-kiedy zanalazłam się w ośrodku dla ofiar przemocy,bez syna/Takie były okoliczności,ojciec nie pozwolił synowiiść ze mną/,rozmawiałam z psychologiem jak zrobić żeby syn był za mną w ośrodku,min.spotkałam się ze zdziwieniem dlaczego syn został z ojcem a nie jest ze mną.Psycholog doradziła ,żebym nie brała syna od ojca,bo dziecko przeżyje traumę.Powiedziałam wtedy,czy dziecko nie przeżywało traumy widząc jak ojciec mnie np.bił?I nie mówię że psycholog doradzał żle,bo pewnie dobrze.U mnie największym problemem jest zrozumienie tego wszystkiego.Może dlatego że ja wychowywałam się w domu,gdzie w ogóle nie było jakiejkolwiek przemocy,kazdy problem był rozwiązywany rozmową.Ja przemocy nie rozumiem,nie rozumiem dlaczego ludzie/też mój mąż robią/.Co do mojego zachowania-też dzięki psychologom poznałam tzw.syndrom uzależnienia od sprawcy przemocy.I dlatego często kobiety tkwią w takich związkach latami.Kiedy ktoś pierwszy raz uderzy jest szok, z czasem na prawdę zaczynasz się do tego przyzwyczajać.Ja doszłam już do takiej patologii/myślę że jest to patologia/,kiedy np.straszył mnie że wybije mi zęby,a ja myślałam tylko,trudno wstawię sobie sztuczne.Lub,potrafiłam po zajsciu,np.pobiciu,chyba po godzinie,zachowywać się tak jak gdyby nic się nie stało-pragnęłam spokoju.I na koniec, jeżeli napisałam że żyję z psychopatą, to nie dlatego że chcę żeby mąż taki był,ja tak go widzę-i nie jest to bezpodstawne.A dlaczego?-jeżeli takich ludzi nie da się zmienić/tak jak psychopatów/ dla mnie staje się jasnym,że trzeba to wszystko jak najszybciej zakończyć.Jeśli natomiast powodem jego zachowań są inne czynniki,to znaczy że można coś jeszcze zrobić.Wiesz że ja potafię do tej pory mu pomogać,również w kwestiach zawodowych np.załatwiać kontrakty?
                  • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 28.11.11, 11:16
                    Mam nadzieję że psychopatii nie można genetycznie odziedziczyć.Dlaczego boję się o syna,bo ktoś kiedyś powiedział/też matka/żeby on/mąż/nie zrobił z syna takiego człowieka jakim sam jest.A co do określania mężą-psychopata.Nie napisałam tak o nim złośliwie.Szukajac przyczyn takiego zachowania mężą,gdzieś w artykułach natknęłam się na opis cech charakterystycznych dla psychopaty/egoizm,narcyzm brak empatii,egocentryzm,agresja/,lubowanie się w zemście.Ja w nim te cechy odnajduję.Czy jest dobry dla syna-bo go kocha,czy też ma w tym jakiś cel.Kiedyś,gdy odszedł napisał mi że go nienawidzi bo przypominam mu jego.Natomiast nigdy syna nie uderzył,rzadko na niego krzyknie,czasami mówił mi czy Ty myślisz że ja go nie kocham?
                    Pewnie kocha na swój sposób,ja nie muszę nikogo się pytać czy kocham syna-bo tak jest,bardzo
                    • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 28.11.11, 11:45
                      elzbietaplonka1970 napisała:

                      > Mam nadzieję że psychopatii nie można genetycznie odziedziczyć.

                      Uczepilas sie tej rzekomej "psychopatii" jak pijany plota.
                      Aby rozwazac o dziedziczeniu czegos "genetycznie" trzeba to cos najpierw zdiagnozowac.

                      > Dlaczego boję si
                      > ę o syna,bo ktoś kiedyś powiedział (...)

                      Aha, ktos kiedys cos powiedzial... no, jak ktos powiedzial to juz musi swieta prawda byc. ;P

                      > opis cech charakterystycznych dla psychopaty/egoizm,narcyzm
                      > brak empatii,egocentryzm,agresja/,lubowanie się w zemście.

                      Takie cechy przejawia mnostwo ludzi, w wiekszosci zupelnie normalnych.

                      >,czasami mówił mi czy Ty myślisz że ja
                      > go nie kocham?
                      > Pewnie kocha na swój sposób,ja nie muszę nikogo się pytać czy kocham syna-bo ta
                      > k jest,bardzo

                      Zauwaz, tak sie zafiksowalas na twojej teorii "psychopaty", ze nawet jego wyznanie o milosci do syna (faceci tak wyznaja - pytaniem lub aluzjami, oni nie potrafia mowic wprost) sluzy ci jako potwierdzenie jego rzekomej "psychopatii".
                    • easyblue Re: żyję z psychopatą 28.11.11, 22:03
                      Psychopaci rodzą się w normalnych domach pełnych miłości, ale /i to częściej/ w takich, gdzie przemoc i brak miłości są dominujace. Twój mąż mimo, iż ma cechy wspólne z psychopatami, psychopatą nie jest.
                      Wiem, ze "zdiagnozowanie" pomogło by ci w zrozumieniu jego czynów. Sama szukałam w bracie czegoś nienormalnego, bo wydawało mi się, ze taka reakcja /nie chcę wchodzić w szczegóły/ nie zdarza się normalnym ludziom. Też przyszedł mi do głowy psychopata, ale kupiłam książkę Roberta Hare i wiem więcej. To nie to rozwiązanie. Pewnie gdyby przyjrzał się mu psychiatra doszedł by do wniosku, że to mieszanka narcyzmu, głupoty i złego wychowania. Ot, cała "psychopatia":)
                      Nie doszukuj się broń Boże w dziecku cech ojca! Nigdy nie mów /tym bardziej w złości!/: jesteś jak ojciec. Twój mąż naprawdę psychopatą nie jest, mimo: egoizm,narcyzm, brak empatii,egocentryzm,agresja/,lubowanie się w zemście. Jeżeli dodasz do tego złe wychowanie/złe przykłady z domu rodzinnego i twój brak zdecydowanego sprzeciwu, to masz właśnie obraz swojego męża. Może gdybyś była wredną babą, która potrafi dać facetowi w zęby, po pierwszym wyskoku byłby potulnym mężusiem. Moja mama też sobie swojego męża tak "wychowała" - bo tak jej wpojono, że facet ma zawsze rację, bo przecież to głowa rodziny. I tak mężusia traktowała. A ten odpłacał jej pięknym za nadobne. Doszło do tego, że nie przyjmuje do wiadomości, jaki jest naprawdę, idealizuje, gloryfikuje. Zresztą podobnie było z rodzicami mojego znajomego - po śmierci tego małego tyrana jego żona zaczęła piać peany na jego cześć. Że taki wspaniały był za życia, taki czuły, taki kochający. Rozumiem, ze lepiej wcale niźli źle o zmarłym, ale dojrzałość polega na w miarę subiektywnym spojrzeniu na rzeczywistość. Ty takiego etapu nie będziesz przechodziła - i tu zwyciężyłaś. Przestałaś czekać na cud. Będzie ci bardzo ciężko, ale w końcu zaczniesz odżywać, czego ci z całego serca życzę:)
                      Zajrzyj też tu:
                      forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
      • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 30.11.11, 13:34
        Panie Paco-nie potrafię pisać opowiadań-jestem ekonomistką.A jeśli by mi to przszło do głowy-to mgłabym napisać o pięknym związku moich rodziców/szacunku,miłości itd/To że piszę dużo ,bo mówię dużo i robię dużo-taka moja natura.Nie szukam tutaj,przepisu na to jak żyć z psychopatą-to byłby żart,a nie nie żartuję tak jak Ty.Napisałam że dla mnie to określenie,to słowo w ktorym zawrałam cechy mężą/egoizm,narcyzm,mściwość itd/Tak jak zdarza mi sie powiedzieć cholera-czytaj dosadnie.To że syn ma dobry kontakt z ojcem,to dla mnie tylko radość a nie zazdrość.A ,nikt nie napisał o sobie,że jest psychopatą./czy ulży Ci jeśli jeżeli tak bym o sobie napisała/Znam swoje wady i potrafię o nich mówić wprost-jestem zapominalska,mam trudności z planowaniem,czasami nadgorliwa i bywam niezorganizowana.Jestem energiczna,robię dużo na raz-może to niektórym się nie podobać.Ale też próbuję to zmieniać.A i dużo gadam,nie tylko piszę.A mężczyzn lubię,kobiety też,dzieci przyrodę itd.I nie jestem typem plotkary-tego możesz być pewny
    • jan_stereo Re: żyję z psychopatą 25.11.11, 19:57
      elzbietaplonka1970 napisała:

      > Proszę o radę. Od 18-stu lat jestem żoną psychopaty.O tym że mój mąż ma cechy p
      > sychopaty,dowiedziałam się z artykułów na ten temat.

      Matko, cale szczescie ze to z artukulow bylo, a nie z zycia, nie masz sie wiec czym przejmowac, zarzuc tylko te czasopisma, poza tym 18 lat razem chyba o czyms swiadczy i nie ma sie co czepiac o nazewnictwo, maz czy psychopata, grunt ze chce byc razem, nie ?
      • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 26.11.11, 08:43
        jan_stereo napisał:

        > elzbietaplonka1970 napisała:
        >
        > > Proszę o radę. Od 18-stu lat jestem żoną psychopaty.O tym że mój mąż ma c
        > echy p
        > > sychopaty,dowiedziałam się z artykułów na ten temat.
        >
        > Matko, cale szczescie ze to z artukulow bylo, a nie z zycia, nie masz sie wiec
        > czym przejmowac, zarzuc tylko te czasopisma, poza tym 18 lat razem chyba o czym
        > s swiadczy i nie ma sie co czepiac o nazewnictwo, maz czy psychopata, grunt ze
        > chce byc razem, nie ?
        Jak najbardziej z życia,w artykuły o których napisałam,szukałam odpowiedzi dlaczego.Na pytanie dlaczego żyję z takim człowiekiem tyle lat odpowiedział mi psycholog/sama nie raz zadawałam sobie to pytanie,jak również moi bliscy znajomi/.Jest tzw. zespół uzależnienia od sprawcy przemocy,prowadzący nawet do tego, że zaczynasz pomagać osobie która cię krzywdzi.U mnie to miało miejsce.A być razem to znaczy jak?Ja już nie chcę być razem-dojrzałam do tego właśnie po 18-stu latach.Natomiast wyjście z takiego związku jest bardzo trudne-ja nie wiem jak np,zachowa się mąż,czy będzie mi chciał odebrać syna,czy będzie się mścił np.
        • andalus Re: żyję z psychopatą 26.11.11, 10:46
          czy kiedykolwiek zastanwiałaś się aby go ukarać? załozyć sprawę? Jak wynika z postów mieszkasz obecnie sama, co stoi na przeszkodzie aby rozwiązać prawnie tą sytuację?
          Wiem,że może się mścić ale wychodzenie z kregu przemocy to też danie sobie szansy na inne życie. Wiem,ze nie jst to łatwe ale jak napisałam wcześniej na syna działasz przez przykład. No to że nie akcpetujesz takiego zachowania i mąż musi ponieść jego konsekwencje. Przypomnę,że wiem o czym mówię ( sama przez to przechodzę ) Rozumiesz - pokazanie ,że konsekwencją przemocy jest nei tylko twoja bezradnosć i wyprowadzka. W moim przypadku sąd odrzucił sprawę o uszkodzenie ciała ( była założona przez prokuraturę ) ale po znalezieniu adwokata założyłam sprawę o znęcanie. mój syn jest ze mnie dumny,że nie rezygnuję z walki i wielkokrotnie o tym mówi.
          • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 26.11.11, 14:32
            andalus napisała:

            > czy kiedykolwiek zastanwiałaś się aby go ukarać? załozyć sprawę? Jak wynika z p
            > ostów mieszkasz obecnie sama, co stoi na przeszkodzie aby rozwiązać prawnie tą
            > sytuację?
            > Wiem,że może się mścić ale wychodzenie z kregu przemocy to też danie sobie szan
            > sy na inne życie. Wiem,ze nie jst to łatwe ale jak napisałam wcześniej na syna
            > działasz przez przykład. No to że nie akcpetujesz takiego zachowania i mąż musi
            > ponieść jego konsekwencje. Przypomnę,że wiem o czym mówię ( sama przez to prze
            > chodzę ) Rozumiesz - pokazanie ,że konsekwencją przemocy jest nei tylko twoja b
            > ezradnosć i wyprowadzka. W moim przypadku sąd odrzucił sprawę o uszkodzenie cia
            > ła ( była założona przez prokuraturę ) ale po znalezieniu adwokata założyłam sp
            > rawę o znęcanie. mój syn jest ze mnie dumny,że nie rezygnuję z walki i wielkokr
            > otnie o tym mówi.
            Witaj, co do wyprowadzki wyjaśnię ,że to mąż się wyprowadził,trochę przy mojej pomocy/trochę podstępem/.Po moich rodzicach zostało mieszkanie,a w nim brat który nie był w stanie go utrzymać.W tym czasie mąż szukał lokalu na siedzibę firmy,zaproponowałam żeby kupił bratu małe mieszkanie a wtym po rodzicach zrobił siedzibę firmy-tak się stało.Wiedziałam że będzie tam spędzał dużo czasu,tam też śpi,a ja mam spokój.Co do spraw o uszkodzenie ciała.Ja też zakładałam takie sprawy i je wycofywałam.Po ostatnim razie kiedy miałam wstrząśnienie mózgu i ogolnie byłam poobijana,prokurator odrzucił sprawę,dlatego że wcześniejsze sprawy wycofałam.Nie wziął pod uwagę,że może w końcu dojrzałam i chcę to wszystko zakończyć.Bałam się też zeby mąż nie poszedł siedzieć-ja miałam poważne pobicia.Co do rozwodu-trzymam kciuki,zwrócę Ci tylko uwagę,czy zastanawiałaś się jak zareaguje Twój mąż.Ja również myślałam o rozwodzie,ale wiem że mój mąż jest mściwym człowiekiem,poza tym mógł by być problem z podziałem majątku,ale najważniejsze iż nie jestem pewna czy syn w takiej sytuacji tzn.rozwodu nie chciałby być przy ojcu.Po prostu bałam się go stracić.Co do -ponoszenia konsekwencji,ja już nie mam ani uczucia nienawiści ani miłośći,dla mnie najlepiej by było gdyby zniknął jak zły sen.Jeżeli chodzi o sprawę-znęcanie, tylko z mojego doświadczenia mogę Ci napisać,że warto przy takich sprawach mieć adwokata z ośrodków dla ofiar przemocy,ani znają się bardzo dobrze na tym jak prowadzić takie sprawy a usługi są za darmo.U Ciebie odpada kwestia opieki nad synem,bo stoi za Tobą murem.I jeszcze jedno,czy pomyślałaś o tym,że może mąż będzie chciał winę zrzucić na Ciebie-w Sądach liczą się suche fakty,i warto tam iść z mocnymi argumentami.Będzie kwestia alimentów,udawadniania lub nie winy,podziału majatku itd.To może długo trwać,jeżeli będziesz chciała udowodnić winę-prokurator sprawę o naruszenie ciała odrzucił,a taka sprawa w takich rozwodach jest bardzo ważna.Piszę tak ponieważ wczesniej,rozmawiałam na ten temat,czyli ewentualnego rozwodu z adwokatem prywatnie,czyli mu płaciłam-i się bardzo bardzo zawiodłam,nie osiągnęłam nic tracac przy tym pieniądze.
            • andalus Re: żyję z psychopatą 26.11.11, 15:58
              odpowiadam - tak pomyslałam, Rozstanie to wojna, wygra ten kto jest lepiej przygototwany.
              PO pierwsze przygotowałam się do tego - dowody, dowody i jeszcze raz dowody. nie bez znaczenia jest fakt,że starszy syn osiągnął wiek, kiedy może zeznawać jako świadek.
              Pomoc- pierwsza w centrum interwencji kryzyzowej, potem w KOPD. Prawnik zna się na rzeczy - pracuje społecznie w KOPD.
              Mąż nadal mi grozi ( każdą rzecz zgłaszam policji, również groźby nagrałam zgodnie z zaleceniem). Tylko ja już się go nie boję.Oczywiscie podział majatku jest problemem ale nawet jeśli miaabym wszystko stracić to warto.Jestem niezależna finansowo całkowicie to też jest ważne. On jest alkoholikiem nie ma szans w sądzie. 3 lata poświęciłam aby mieć wszsytko co jest potrzebne do wygrania sprawy.
              • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 26.11.11, 16:29
                Trzymam kciuki.U Ciebie jest inna sytuacja,bo mąż jest alkoholikiem,tak jak był ojciec mojego męża.W sadzie o wiele łatwiej jest udowodnić takie sprawy,np.gdy Policja przyjeżdża na interwencję-widzi pijanego męża-to jest nie podważalne.Zgłaszaj wszystko.U mnie jest zupełnie inaczej,mąż nie pije w domu,poza.U mnie bardziej -to wspomagacze/narkotyki,te drogie/.Poza tym mój mąż jest człowiekiem niesamowicie inteligentnym o wysokiej pozycji społecznej,wie co robić,a pewnie gdyby wziął prawnika to też dobrego.Ja też jestem niezależna finansowo,i pewnie gdyby doszło do rozwodu też byłabym w stanie zrezygnować z podziału majątku.Syn stoi za Tobą bo widzi pijanego ojca wszczynającego np.awantury.U mnie syn widział ojca bijącego matkę,ale ojca który też kupował mu prezenty,ojca który dobrze zarabia,osiąga sukcesy.Ojca który odchodził,wracał.Syn walczy o jego miłość,bo moją ma i on o tym wie.Co do alkoholizmu-wiem że to straszne.Mieszkałam z rodzicami mężą,trzy lata-ojciec pił-w tym okresie był już totalnym dnem,któremu nikt juz nie umiał pomóc.Widziałam padaczkę alkoholową,słyszałam jego krzyki całą noc,kradzieże pieniędzy.W tym czasie mój mąż był dorosły,więc też potrafił się jemu przeciwstawić.Czy ojca szanuje-nie,czu mu pomaga-czasami,czy go kocha-też chyba nie,i czy mu wybaczył-też nie.A minęło dwadzieścia lat.Może w naszym małżeństwie tak wiele stało się złego,bo miał taki a nie inny przykład,bo wychował się w takiej rodzinie.I czasami wydaje mi się że agresja mojego mężą wynika między innymi z tego co przeżył w dzieciństwie.Także bardzo mocno trzymam kciuki
              • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 26.11.11, 16:33
                andalus napisała:

                > odpowiadam - tak pomyslałam, Rozstanie to wojna, wygra ten kto jest lepiej przy
                > gototwany.
                > PO pierwsze przygotowałam się do tego - dowody, dowody i jeszcze raz dowody. ni
                > e bez znaczenia jest fakt,że starszy syn osiągnął wiek, kiedy może zeznawać jak
                > o świadek.
                > Pomoc- pierwsza w centrum interwencji kryzyzowej, potem w KOPD. Prawnik zna się
                > na rzeczy - pracuje społecznie w KOPD.
                Trzymam kciuki.U Ciebie jest inna sytuacja,bo mąż jest alkoholikiem,tak jak był ojciec mojego męża.W sadzie o wiele łatwiej jest udowodnić takie sprawy,np.gdy Policja przyjeżdża na interwencję-widzi pijanego męża-to jest nie podważalne.Zgłaszaj wszystko.U mnie jest zupełnie inaczej,mąż nie pije w domu,poza.U mnie bardziej -to wspomagacze/narkotyki,te drogie/.Poza tym mój mąż jest człowiekiem niesamowicie inteligentnym o wysokiej pozycji społecznej,wie co robić,a pewnie gdyby wziął prawnika to też dobrego.Ja też jestem niezależna finansowo,i pewnie gdyby doszło do rozwodu też byłabym w stanie zrezygnować z podziału majątku.Syn stoi za Tobą bo widzi pijanego ojca wszczynającego np.awantury.U mnie syn widział ojca bijącego matkę,ale ojca który też kupował mu prezenty,ojca który dobrze zarabia,osiąga sukcesy.Ojca który odchodził,wracał.Syn walczy o jego miłość,bo moją ma i on o tym wie.Co do alkoholizmu-wiem że to straszne.Mieszkałam z rodzicami mężą,trzy lata-ojciec pił-w tym okresie był już totalnym dnem,któremu nikt juz nie umiał pomóc.Widziałam padaczkę alkoholową,słyszałam jego krzyki całą noc,kradzieże pieniędzy.W tym czasie mój mąż był dorosły,więc też potrafił się jemu przeciwstawić.Czy ojca szanuje-nie,czu mu pomaga-czasami,czy go kocha-też chyba nie,i czy mu wybaczył-też nie.A minęło dwadzieścia lat.Może w naszym małżeństwie tak wiele stało się złego,bo miał taki a nie inny przykład,bo wychował się w takiej rodzinie.I czasami wydaje mi się że agresja mojego mężą wynika między innymi z tego co przeżył w dzieciństwie.Także bardzo mocno trzymam kciuki














                • gadagad Re: żyję z psychopatą 26.11.11, 18:12
                  Wciąż jesteś ofiarą. Żyjesz jak przycupnięty zając, jak cię nie widać, to dobrze jest. Syn widocznie żyć w przycupnięciu nie chce. Kontakt z prawnikiem jest często dobrą terapią. Bo masz chociaż rozdzielność majątkową, by to co budujesz bez męża, nie było w połowie jego własnością? Nie chcesz nic od męża, to nic na rozwodzie nie tracisz, tylko dostaniesz prezenty. Boisz się, że jednak ci się należą inwektywy męża, którymi cię może zarzucać przy rozwodzie? Wystarczy zachować spokój i mieć to skonsultowane. Boisz się o syna? I tak zrobi co chce. Ani go siłą nie zatrzymasz, ani nie uformujesz pod przymusem. Nawet jakby zdecydował się na ojca, to jeśli ty będziesz samodzielną, radzącą sobie osobą, nie bojącą się chodzić wyprostowana pod słońcem, nie kimś chowającym się, to do ciebie wróci.
                  • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 27.11.11, 11:28
                    Dziękuję za Twoją wypowiedż
    • nangaparbat3 Re: żyję z psychopatą 02.12.11, 23:34
      Elu, syn ma czternaście lat, czas, żeby uniezalezniał się od rodziców.
      Piszesz tak:
      Bardzo kocham syna, przebolałam to że zniszczyłam swoje życie,ale nie potrafię się pogodzić z tym, że niszczy to co budowałam całymi latami-chodzi mi o uczucia dziecka.

      Nie umiem sobie nawet wyobrazić, co miałoby znaczyć, że budowałaś uczucia dziecka, czuję jednak, że więź między Wami jest niesłychanie silna. I żeby syn dorósł, żeby stał się męzczyzną, musi się rozluźnić. A ponieważ ta więź między Wami jest tak mocna, zwrócił się ku swemu naturalnemu sojusznikowi - ojcu. To wszystko wydaje się najzupełniej normalne.
      Mnie się zdaje, że 14 lat to taki wiek, kiedy matka spokojnie już może się zająć własnymi sprawami, własnym hobby, dodatkowymi studiami, jakąś extra pracą czy nawet działalnością społeczną. Syn poradzi sobie bez Ciebie, najwyżej od czasu do czasu trzeba będzie się nim zajmować. Teraz szuka raczej partnerów do przemyśleń, dyskusji.
      To co w niego włożyłaś, będzie procentować już zawsze. Przestań się martwic, zadbaj teraz o siebie :)
      • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 03.12.11, 16:37
        Nangaparbat-lubisz góry?O więzi napisałam w odniesieniu do męża,starałam się i staram syna uczyć miłości,szacunku,współczucia,czerpania z życia.Nie agresji,którą widział w domu.Wiem że staje się mężczyzną,i w tym wieku autorytetem będzie dla niego ojciec-mężczyzna,koledzy.Jest jedynakiem-może dlatego ta więż jest tak silna,nie dzielona.Ale rozumiem to,i nie staram się być taką kwoką.Co do marzeń mam ich wiele,nie wiem czy starczy mi życia,chciałabym zobaczyć Angkor w Kambodży,pojechać w Himalaje-postać ,i wchłonąć ich czar.Rozumiem,i naprawdę się cieszę że ma taki kontakt z ojcem.Ja go nie nauczę fotografii/bo nie umiem/,dżudo,nie porozmawiam o męskich sprawach-to ich świat-i ja nie przeszkadzam
        • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 04.12.11, 16:29
          elzbietaplonka1970 napisała:

          > starałam się i
          > staram syna uczyć miłości,szacunku,współczucia,czerpania z życia.Nie agresji,kt
          > órą widział w domu

          Niestety, dzieci ucza sie WYLACZNIE nas przykladzie.
          Jesli znosilas latami przemoc, syn latami uczyl sie, ze przemoc jest dopuszczalna. Nie ma zadnego znaczenia jakie mu w tym czasie prawilas kazania.
          • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 04.12.11, 17:52
            Tak w odniesieniu do mnie,bo to widział,mieszkam teraz z nim sama,myślę że zapomni,ja uczę go miłości,szacunku do siebie i innych-wiem brzmi patetycznie
            • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 06.12.11, 19:58
              elzbietaplonka1970 napisała:

              > Tak w odniesieniu do mnie,bo to widział,mieszkam teraz z nim sama,myślę że zapo
              > mni,ja uczę go miłości,szacunku do siebie i innych-wiem brzmi patetycznie

              Coz, lepiej pozno niz wcale.
      • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 04.12.11, 09:23
        Limba

        Wyłącz reklamy na
        miesiąc • rok






        Samotna limba szumi
        na zboczu stromem,
        U stóp jej czarna przepaść
        zasłana złomem.

        Wkoło się piętrzy granit
        zimny, ponury,
        ponad nią wicher ciemne
        przegania chmury.

        W krąg otoczona taką
        pustką okrutną,
        samotna limba szumi
        bezdennie smutno...
        • to.niemozliwe Re: żyję z psychopatą 04.12.11, 19:40
          Czy Twoj syn zdradza obecnie objawy agresji, porywczystosci, stosowania przemocy, checi postawienia na swoim i zdominowania innych? Czy to jest jeden z wyznacznikow jego postepowania?
          Ps
          Czy mozesz po kropce stawiac spacje i dopiero potem litere? Czy widzisz jak piszesz?
          • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 04.12.11, 21:22
            Nie,nie przejawia-w ogóle.Piszę szybko/widzę jak piszę/szybko piszę,szybko żyję to taka moja zła cecha/z którą walczę.Ale się postaram,przez szacunek do piszących
            • to.niemozliwe Re: żyję z psychopatą 04.12.11, 21:29
              To malo prawdopodobne, zeby w przyszlosci objawial te cechy, tak, ze Twoje obawy w tym kierunku sa, moim zdaniem zbedne.
              Ps
              Dziekuje za probe pisania w sposob czytelniejszy. Pisz tu na forum czesciej, mozesz przekazac cenne wskazowki dla osob doswiadczajacych przemocy domowej. Podoba mi sie Twoja asertywnosc w obliczu atakow, choc to po czesci skutek Twojej krancowo niskiej zdolnosci do konfrontacji.
              • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 05.12.11, 18:57
                Witaj-moja obawa wynika z następującej przyczyny.Mieszkałam z mężem przed ślubem trzy lata,w jego domu rodzinnym-ojciec w najgorszym stadium alkoholizmu.Podziwiałam męża za to,że w bardzo skrajnych sytuacjach-dotyczących ojca,potrafił zachować się w sposób spokojny,nigdy do nie uderzył/a bywały sytuacje straszne/.Postrzegałam go i tak było,jako głowę rodziny,spokojnego nawet zamkniętego-bo ojciec odkąd pamiętał pił./podziwiałam go za to/Efekt-mąż miał ojca alkoholika/rzadko mówił o strasznym dzieciństwie/mój syn ma ojca stosującego przemoc-fizyczną i psychiczną.U męża agresja,tak naprawdę się pojawiła po narodzinach naszego syna.Moja niska zdolność do konfrontacji,jest tylko w odniesieniu do męża,w życiu,w stosunku do innych osób,stawiam na swoim i egzekwuję,jestem typem walecznej kobiety.Na forum kobiety pisały,gdy chciał uderzyć np.ojciec...stanęłam i powiedziałam uderz,odtąd był spokój...mój mąż by uderzył.Boją się go nawet moi znajomi.Widzisz można eksmitować,sądzić się,rozwścieczać,ja go wyeksmitowałam w inny,spokojny sposób,do mieszkania po rodzicach-tam ma siedzibę firmy,tam spędza czas,śpi-ja mam spokój-mi przede wszystkim o to chodziło.
                • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 06.12.11, 20:09
                  elzbietaplonka1970 napisała:

                  > .Podzi
                  > wiałam męża za to,że w bardzo skrajnych sytuacjach-dotyczących ojca,potrafił za
                  > chować się w sposób spokojny,nigdy do nie uderzył/a bywały sytuacje straszne/. (...) U
                  > męża agresja,tak naprawdę się pojawiła po narodzinach naszego
                  > syna.

                  otwierdza to moje watpliwosci co do "psychopatii" meza. Jak widzisz, potrafi sie swietnie kontrolowac a agresje przejawia tylko w sytuacjach, kiedy uwaza, iz moze sobie na to pozwolic i, przede wszystkim, kiedy uwaza, ze agresja moze cos zyskac.

                  Najwyrazniej uznal, ze jako mloda matka bylas wystarczajaco bezradna.
                  • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 07.12.11, 22:35
                    Wiesz co Sabinac-0,jestem silna kobietą,mąż agresją nic nie zyskał, i nic nie zyska, myślę że o tum wie.Nie byłam młodą matką/choć w obecnych czasach bym pewnie była/miałam 27-lat,swoją działalność.i byłam zupełnie niezależna.Z 3-miesięcznym synem uciekałam w asyście policji do rodziców np.Nie byłam bezradna matką,żyli jeszcze rodzice,wspierał mnie brat jego żona i oczywiście przyjaciele.Nie wiem,uwierz skąd ta agresja,tak jest do dziś.Nawet kiedy teraz przychodzi do syna, lub pogadać,łączyło nas wiele lat życia,moment wystarczy do furii-ostatnio -ojciec alkoholik znalazł się w szpitalu psychiatrycznym,biegał po ośrodku opieki z nożem.Od razu doszło do kłótni-bez powodu-pomimo iż był w moim domu.Syn często siedzi z słuchawkami przy komputerze-także nie słyszy,mam nadzieję.Obecnie mówię mu po prostu-proszę wyjść,tu jest mój dom
                    • sabinac-0 Re: żyję z psychopatą 09.12.11, 17:37
                      elzbietaplonka1970 napisała:

                      > Wiesz co Sabinac-0,jestem silna kobietą,mąż agresją nic nie zyskał (...)
                      > byłam zupełnie niezależna.Z 3-miesięc
                      > znym synem uciekałam w asyście policji do rodziców np.

                      Ano zyskal - kilkanascie lat wygodnego zycia z grzeczna i wierna zona, ktora mogl poglaskac lub pobic kiedy zechcial.
                      Ze sie czasem troche pozloscila i uciekla z dzieckiem z domu, to zaden problem - i tak zawsze wracala.
                      Teraz tez pewnie liczy na to, ze bedzie jak zawsze, troche sie powscieka, pogada z jakims kraweznikiem na posterunku, wyplacze sie i wroci a on nic nie straci - ani siedziec nie pojdzie, ani majatku mu nie zabiora.
                      • andalus Re: żyję z psychopatą 10.12.11, 19:17
                        chciałam zapytać Elę co wg niej miał zyskać? Ja stawiam inaczej pytania co ja straciłam i jak długo to mam znosić ? oraz co zrobić żeby to zmienić. Siły w Eli nie widzę, widzę tylko chęć spokoju ale i to dobre na początek . Ja na początku nawet nie weidziałm,że chcę spokoju i bezpieczeństwa.Jestem przeciwna chowaniu głowy w piasek ( wyprowadzka męza do innego mieszkanie bez uregulowania kwestii prawnych ).
                • to.niemozliwe Re: żyję z psychopatą 06.12.11, 20:12
                  Zdolnosc do konfrontacji moze byc rozna wobec obcych i "swoich".
                  W tym drugim przypadku osoby o oddanej i uleglej wobec obiektu uczuc osobowosci nie sa zdolne do sprzeciwienia sie lub konfrontacji w sensie obrony swojej racji. Wydaje im sie to niestosowne i niepasujace do wizji wlasnej jak ma wygladac kochanie kogos. Takie osoby wydaja sie wrecz "spijac dziobkiem" najmniejsze nawet slady oczekiwania czegokolwiek obiektu swojej atencji. Moga tez zameczyc swoja potrzeba uwagi i akceptacji.
                  Sa to czesto matki-polki, definiujace sie jedynie przez sluzbe wobec meza i dzieci, czasem jeszcze matki. Ten rodzaj uzaleznienia wplywa negatywnie na wyrazanie obiektywnego zdania wobec bledow i zlych postepkow partnera, a takze bywa, ze zamyka te osoby na swiat zewnetrzny - przyjaciol, ksztalcenie, rozwoj zawodowy.
                  Bywa tez i skutek uboczny, mezczyzni nie szanuja takich kobiet jako partnerek (niektorzy), bowiem wyczuwaja ich bezradnosc i uzaleznienie. Czasem odnosza sie do nich z pogarda lub lekcewazaco. Bywa, ze i w towarzystwie innych.
                  A jak sie Twoj syn zachowuje wobec innych dzieci? Czy ma swoje hobby, ktore realizuje z innymi?
                  • andalus Re: żyję z psychopatą 06.12.11, 20:48
                    elu ty go nie wyeskmitowałaś. on nadal może do ciebie wrócić i ma prawo. Byłam w takiej sytaucji.Ty po prostu umozliwiłaś mu zamieszkanie gdzie indziej co nie jest eksmisją
                    • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 07.12.11, 22:47
                      Wiem o tym, ale mam sprawę o przejęcie głównego najemcy na mieszkanie po śmierci taty.Poza tym,on musi się zameldować w mieszkaniu po rodzicach/jeszcze nie wykupione/bo mieszkanie straci.Także tu jestem spokojna.Poza tym weszło prawo szybkiej eksmisji,sprawców przemocy, a on wie że dokumenty mam bardzo mocne,na Policji znają moja sytuację bardzo dobrze-jest w tzw.szachu.On lubi pieniądze,także będzie musiał się wymeldować, bo straci piękne mieszkanie,zresztą je wyremontował-nie ma wyjścia.
                    • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 07.12.11, 22:53
                      Andalus-ja wiem że mam pokiereszowaną psychikę,żyjąc tak 20-lat, nie można być normalnym.Zdaję sobie z tego sprawę,ale dla mnie-uwierz najważniejszy jest spokój.Mogłabym wiele pisać o koszmarach które przeżyłam, ale ja przeżyłam i jestem szczęśliwa
                      • andalus Re: żyję z psychopatą 08.12.11, 08:23
                        mnie natomiast kilkanaście lat przemocy nauczyło,że owszem spokój jest najważniejszy ale nalezy zadbać o siebie i swoje interesy, bo wybuchną w najmniej spodziewanym momencie a wtedy nici ze spokoju. Co do szybkiej eksmisji - wg mnei to martwy przepis. nei mówię tego na podstawie tylko własnego doświadczenia ale również osób z Punktu intwerwcji Kryzysowej oraz prawników tam pracujących.
                  • elzbietaplonka1970 Re: żyję z psychopatą 07.12.11, 22:43
                    Witaj, cieszę się że odpisałeś.Ja męża nie kocham, dlatego dałam sprawę o rozwód.Myślę, że on tego nie rozumie, nie jest w stanie przyjąć tego faktu do swojej świadomości.Napiszę wprost-gdybym chciała go w tej chwili zniszczyć-zrobiłabym to ,ale ja chcę powoli oddalić/szkoda mojego życia/Mówiono mi o uzależnieniu w Ośrodku dla Ofiar Przemocy-zresztą dyrektorką jest tam świetna psycholog,występuje czasem w programach Ewy Drzyzgi.Masz rację w tym, że może przyzwyczaiłam go ,że będę wiecznie wyrozumiała/a ja przeżyłam gehennę/Syn, ma hobby-hokej,grafika 3d,ma przyjaciół,jeżdzimy w góry,czasami choć ma 14 lat,mówi przytul mnie mamo-jest OK.Uczy się średnio,ale ma swoje zainteresowania które rozwija,historię,muzykę,grafikę.Bardzo go kocham,ale nie jak kwoczka.
                    • mona.blue Re: żyję z psychopatą 07.12.11, 22:56
                      Ja też podejrzewałam swojego męża o psychopatię, ale to faktycznie chyba tak jest jak juz inni pisali, że nie musi byc psychopatą, tylko osobą stosującą przemoc wobec słabszych.
                      Mój mąż też był taki, doskonale wiedział, kiedy może sobie pozwolić na akty przemocy - nie przy innych i nie wobec równych czy silniejszych.
                      Ja odeszłam od niego, teraz mam spokój chociaż jest trudniej finansowo i organizacyjnie.
                      Tobie też życzę odzyskania spokoju.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja