arandano 22.11.11, 23:39 ale nie ich pieniedzy. ale bez wsparcia. i oparcia jakiegokolwiek. rozumianego w kazdym wymiarze tych slow. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
zebra12 Re: ktos z was daje rade bez rodzicow? 23.11.11, 05:58 Ja ciężko, ale daję sobie radę, ale właśnie z rodzicami. Choć psychicznie wymiękam. Mam bowiem od nich coś wręcz przeciwnego niż wparcie. Nie jest łatwo. Oto taki mały przykład z wczoraj: Córka dostała taką małą karteczkę w przedszkolu. Babcia chciała ją schować, ale Basia nie chciała jej oddać. W końcu po kilkunastu minutach znudziła się nią i rzuciła na podłogę (wiem, nie powinna tak robić, mówi, że na chwilę sobie tam połozyła), a potem nie chciała jej podnieść (też bardzo brzydko, ale tłumaczy, że miała zajęte ręce...) No i babcia się obraziła. Przez telefon wyrzucała mi, że Basia to nieusłuchana, niewychowana gó...ara i, że ona nie chce jej widzieć. Na Wigilii też... Staram się tym nie załamywać, ale częste telefony mej matki wychwalające inne dzieci tylko po to, by przyrównać je do mojej nieudanej córki, dobijają mnie. O, jak bardzo chciałabym mieć wsparcie w kimś, kto zrozumiałby mnie, pogadał, przytulił i pomógł w codzienności bym nie musiała narażać ocząt mojej rodzicielki na widoki swej znienawidzonej wnuczki, której wedle jej sugestii, a w zasadzie nakazów nie usunęłam zawczasu i mam teraz za swoje. Tymczasem babcia odbiera cudze dziecko z przedszkola i grupy mojej córki (za kasę) i ma porównanie jakie to moje dziecię beznadziejne i wyjątkowo beznadziejne. Zresztą jak my wszyscy. Dopiero co powtarzała nam przecież, że jesteśmy jej zbędne i w zasadzie mogłybyśmy zniknąć z jej życia... Jeszcze wieczorem dzwoniła, ze nie chce widzieć mordy mojego dziecka... Uważam, że byłoby dużo lepiej bez mojej matki. Odpowiedz Link Zgłoś
sabinac-0 Re: ktos z was daje rade bez rodzicow? 23.11.11, 15:45 Moja mamuska tez leci w podobnym tonie, wg. niej jestem jej kleska a co do mojego dziecka, ciagle lecialo ze "niedozywione/zaniedbane/nieszczesliwe" - raz nawet zaczela mi wmawiac ze syn ma Downa, bo ja klulo w oczy, ze nie dosc ze bylam samotna matka (niezalezna finansowo i nie korzystajaca z zadnej pomocy z jej strony), to jeszcze sie tym samotnym macierzynstwem smialam cieszyc a nie wstydzic lub rozpaczac. Oczywiscie jak poznalam mojego meza to polecialo ze "jestem uwiklana w toksyczna relacje z jakims draniem, ktory pewnie mnie wykorzystuje i krzywdzi dziecko" - taka teza poszla po rodzince. Prawdy w tej mamusinej "diagnozie" bylo mniej wiecej tyle, ile w tej z rzekomym Downem. Na szczescie od wielu lat mieszkamy w duzej odleglosci od siebie, wiec moge utrzymac mamuske na rozsadny dystans. Mamuska potrafi byc do rzeczy i nieraz milo sie z nia gada o drobiazgach, ale z powazniejszych problemow sie jej nie zwierzam. Odpowiedz Link Zgłoś
elzbietaplonka1970 Re: ktos z was daje rade bez rodzicow? 23.11.11, 11:31 arandano napisała: > ale nie ich pieniedzy. > ale bez wsparcia. i oparcia jakiegokolwiek. > rozumianego w kazdym wymiarze tych slow. Pewnie jestem dużo starsza od Ciebie.Moi rodzice już nie żyją,i napisze Ci że da tej pory jest mi ich bardzo brak.Nie wiem jaka jest Twoja relacja z rodzicami,bo mało napisałaś.Czy Ty z nimi rozmawiałaś na ten temat, czy powiedziałaś im że brakuje Ci z ich strony wsparcia,i czego od nich oczekujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
wltch Bez rodzicow... 23.11.11, 17:04 i z dala od nich w sumie jestem i zyje jakies ponad 32 lata. A 28 lat jak zyje zagranica. Z moja matka bylo roznie. Bardziej byla mna zajeta gdy bylam mala dziewczynka, posylala do szkol, ktore w koncu byly platne, a ktore rozwijaly moj talent artystyczny. Brat uczyl sie angielskiego, gdy zaczal raczkowac...:=) W sumie dbali o nas, dajac jednoczesnie wolnosc i przyzwalajac na b. duzo. A jednoczesnie czesto mialam sen, ktory przwijal sie przez wiele nocy i lata. Snilam, ze z bratem biegamy i bawimy sie wookol pieknego zabytkowego zamczyska, ale gdy zagladamy za dom, to jest to jedynie fasada. Nasz dom, w ktorym zesmy mieszkali byl troche w stylu starego zamku, z basztami po bokach. Jednak sens tego snu jest bardziej wyrazisty. Nie czulo sie domu i rodziny, a jedynie jakas fasade. Tata zawsze byl dobrym i zyczliwym czlowiekiem, moze zanadto dobrym. Z kolei stan psychiczny mojej matki zmienial sie z biegiem lat, jak sie starzala. I tak jak byla coraz bardziej starsza, tym trudniej bylo i jest z nia wytrzymac. To co sie dzialo to byla czysta'psychoza' na tle jej starzenia, zwlaszcza jak wpadla w manie odmladzania sie i zaczela ubierac w przykrotkie spodniczki, a ja dorastajac, stalam sie dla niej konkurentka. Niestety tak juz pozostalo na zawsze. Ona nie widzi we mnie corki, a kogos obecgo z kim konkuruje, dogryza, docina, umniejsza i manipuluje. Aktualnie jest to zgorzkniala samotna, starsza kobieta, ktora uwaza, ze cale jej zycie zostalo zmarnowane. Nic ja nie cieszy. Mowie jej wtedy, ze zycie sama sobie takie stworzyla i nikt jej w tym nie przeszkadzal. To byly jej wlasne wybory. Ja, w jej oczach - jestem oczywiscie tez nieszczesliwa z powodu ,ze mieszkam zagranica, a nie w Polsce, gdzie wszystkim w rodzinie wedlug jej slow zyje sie wspaniale a oleandry same im pod nogi padaja. No i oni mi oczywiscie wspolczuja, ze tu jestem. Mojego taty juz nie ma odszedl 2010, mama jeszcze zyje i namawiam ja przez caly czas, aby zyla jak najdluzej czyli tak jak inni jej zgorzkniali przodkowie prawie do 100 lat. Nie wiem czemu jakos za nia nie tesknie i jakos tak nie jest mi jej brak, moze czasami...Po prostu nie jestem w stanie sluchac tej calej gamy toksykologii i udawac, ze wszystko jest ok....Moj facet mowi aby to zlekcewazyc, i nie kontaktowac sie z nia, bo po co sobie niszczyc przez toksyczna osobe resztki zycia. Takie w koncu krotkie. Odpowiedz Link Zgłoś
cynta Re: Bez rodzicow... 23.11.11, 21:09 Kiedy sie mieszka na emigracji latwiej o , moim zdaniem, zdrowy kontakt z rodzicami. Odleglosc nie pozwala na codzienne kontakty, mieszanie sie, proby kontroli, narzucanie swojego zdania, zatruwanie zycia itp. Z drugiej strony latwiej pominac milczeniem jakies glupie komentarze, po prostu odlozy sie sluchawke i za 2 tygodnie znow bedzie cacy rozmowa. Ja sobie bardzo chwale odleglosc i taki kontakt. Po latach zrozumialam ze moje pretensje do matki sa nieuzasadnione. Owszem postepowala tak a nie inaczej, w/g mnie niesprawiedliwie w stosunku do mnie ale tak naprwade nie wiem czy nie postapilabym tak samo jak bym miala takie dziecko :) Teraz juz tylko daje jej to czego ona potrzebuje i co ja cieszy: opowiesci o mnie i dzieciach, ewentualne sukcesy itp. Ona sie tym cieszy, sledzi dokladnie co kto i kiedy a moje poglady?, decyzje zyciowe? moja sprawa, i o dziwo! na stare lata matka zrozumiala ze chodzi o to zeby byc szczesliwym a nie o to zeby bylo po jej mysli i chyba wreszcie powoli to widzi.... jak jeszcze zaakceptuje mojego obecnego meza w 100% to uznam ze sie pozytywnie zmienila na starosc i nie bede czekac az zaakceptuje np. ruch Palikota bo... sie nie doczekam hehe! Moj ojciec umarl wiele lat temu i... jest teraz bardziej ze mna niz byl kiedy zyl (rodzice byli rozwiedzeni), czasem nawet mysle ze dobrze jest tak jak jest. Gdyby zyl jego huraganowa sila charakteru i oryginalnosc napewno zawazylaby na mojej codziennosci a tak moge ja budowac sama w/g wlasnych pomyslow nie oczekujac niczego od nikogo. Wspieram sie w tym charakterem odziedziczonym po nim i w ten sposob daje sobie SAMA rade wysmienicie. Czy rodzice sa potrzebi doroslym? Napewno nie do codziennego zycia, raczej jako odnosnik, referencja czy feedback... ale mozna bez tego zyc.. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ir1.easy Re: Bez rodzicow... 23.11.11, 21:11 ja mam dwie matki. Z tą która mnie urodziła ostatnio mam jakiś kontakt, ale nie wiele wart. Byłam z nią do 7 roku życia, nie kochała mnie raczej, ale potrzebowała. Teraz rozmawiamy normalnie, ale czułości w tym brak. Czuję, że Ona tej czułości oczekuje, ale ja nie umiem jej tego dać. Ogólnie sztywno jest. Z drugą matką, tą która mnie wychowywała (od 7-mego roku życia) - b. Ją kochałam - jest gorzej - była bardzo toksyczna. Nie mamy kontaktu od 3-ch lat. Pokłóciłyśmy się, potem Ona zlikwidowała tel stacjonarny, komórkowego nie znam. Ale w sumie nie żałuję, ponieważ wiem, że przy każdym kontakcie sączyłaby ten swój jad, a ja nie mam na to ochoty, i znów musiałabym się pokłócić, a po co? Lepiej mi bez tych matek. I tak muszę sobie radzić z życiem. A one przynajmniej mi tego życia nie utrudniają. Odpowiedz Link Zgłoś
wltch Re: Bez rodzicow... 24.11.11, 13:02 ir1.easy, masz racje, jezeli moge to tak okreslic. Zastanawiam sie dlaczego z babami tak ciezko w zyciu sie uklada. Jakos z facetami nigdy nie mialam wiekszych problemow. Tez moglabym powiedziec,ze mam dwie matki. Gdy mialam 4-5 miesiecy moja mama zachorowala na gruzlice i zniknela na kilka lat z mojego zycia, do szpitala. Wtedy zajela sie mna siostra mojego taty. I moze to jakies dziwne, ale zawsze mi sie z nia uklada.Jakos tak rozumiemy sie na kazdym polu mysli, nawet po dzis dzien. Ale ona mnie nigdy za swoja corke nie uwazala..:=) dziwne jest mi 100Xkrotnie blizsza niz, ta ktora mnie urodzila. Dziwne jest tez i to ze spotkalam bardzo wiele kobiet, ktore maja podobnie w zyciu. Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: ktos z was daje rade bez rodzicow? 23.11.11, 20:57 Ja daję radę, oboje zmarli jakiś czas temu. Właściwie zawsze to ja byłem oparciem dla rodziców, ale brakuje mi tej więzi i bliskości. Odpowiedz Link Zgłoś
elzbietaplonka1970 Re: ktos z was daje rade bez rodzicow? 24.11.11, 17:48 arandano napisała: > ale nie ich pieniedzy. > ale bez wsparcia. i oparcia jakiegokolwiek. > rozumianego w kazdym wymiarze tych slow. Moi rodzice nie żyją.Ale ja miałam cudowny dom,właśnie bez pieniędzy,jeden pokój na poddaszu,fortepian i ogromna ilość książek.Z tego co zrozumiałam,brakuje Ci ich wsparcia.Ja bym Ci doradziła żebyś po prostu z nimi o tym porozmawiała-o tym czego od nich oczekujesz i czego Ci brakuje.Ja wychowałam się w takiej atmosferze-rozmów.Sama jestem rodzicem, i uwierz że czasami sami nie wiemy,czego dziecku brakuje, co jest dla niego ważne lub jaki ma problem.Dlatego warto rozmawiać, bo może oni/rodzice/ po prostu tego nie dostrzegają lub nie rozumieją.Mi osobiście rodziców brakuje bardzo,i cieszę się że miałam taki dom.Porozmawiaj z nimi,szczerze,to nic nie kosztuje,a może przynieść efekt. Odpowiedz Link Zgłoś