jiri-3
04.12.11, 11:17
Witam,
może ktoś będzie mi w stanie pomóc w moim problemie. Chodzi o to, że przez kilka lat okłamywałem moją żonę w sprawach mniejszych i większych. Nie chodzi tu o zdrady. Nie zdradziłem jej nigdy. Chodzi o wiele rzeczy naprawdę z szerokiego przekroju, przez które ona teraz nie ma do mnie zupełnie zaufania. Sytuacja przez to robi się fatalna, bo obecnie cokolwiek bym nie powiedział, ona nie wie, czy mi wierzyć, czy nie. Jest to męczące dla niej i dla mnie.
Chciałbym być osobą, której partner(ka) życiowa może ufać, przy której czuje się pewnie i przy której nie boi się, że zaraz gdzieś znienacka wypłynie jakieś moje kłamstwo. Czy tę sytuację mogę jakoś naprawić? Jak się zachowywać? Pewnie być szczerym... Myślę, że to mi obecnie wychodzi, ale co zrobić z tym, że ona zapamiętała, że ją okłamywałem i na tej podstawie ma prawo sądzić, że mogę ją okłamywać w każdej sprawie? Chodzi mi o to, co JA mogę zrobić. Nie chcę, żeby ona dodatkowo musiała się przejmować, jak tutaj teraz naprawić sytuację, w której psuciu miałem udział przede wszystkim ja.
Jak wziąć się za odbudowanie zaufania do siebie? Doradźcie coś, proszę... I z góry dziękuję za pomoc