Znowu mi ciężko na studiach

06.12.11, 12:35
Mam magistra z fil. germańskiej, licencjat z filologii angielskiej. Teoretycznie to powinno wystarczyć, ale tak jak szukam od paru miesięcy, tak nie znalazłam żadnych ciekawych ofert pracy. A jeśli znalazłam coś, to na rozmowach kwalifikacyjnych się skończyło i nie zostawałam przyjęta. Dla mnie w grę wchodzą tłumaczenia, lubię to i jestem w tym dobra, no i jeszcze szkoła (z wyjątkiem gimnazjum)- ale jak wiadomo jest niż demograficzny, nauczycieli raczej się zwalnia niż przyjmuje, na niemiecki zaopotrzebowanie jest małe, a z angielskiego z samym licencjatem ciężko... musiałby to być nauczyciel, który naprawdę świetnie radzi sobie z młodzieżą, co w weilu przypadkach kompensuje kompensuje ewentualne braki w wykształceniu. Ja nie jestem takim prtzypadkiem, wiem, że dla mnie lepiej jest postawić na wykształcenie. Takie są rozsądne argumenty. Z drugiej strony mam już dość tego ciągłego studiowania, najbardziej chciałabym pisac powieści (piszę zresztą, ale z powodu studiów brakuje mi czasu). Ale nie w tym rzecz tak naprawdę. Pojechałam na uzupełniające magisterskie do innego miasta. Studia nie są dla mnie trudne ani nudne, przeciwnie, jest ciekawie, ale...(znów, tak jak na germanistyce, kiedy jeszcze byłam tak młodziutka, niedojrzała i zależna od rodziców) czuję nad sobą pewną presję, że muszę koniecznie studiowac, pracować pilnie nad językiem, bo (znowu) oni mi to wszystko finansują, bo nie mam pracy. Dopóki robiłam licencjat swoim mieście, było mi łatwiej, bo nie czułam tej dodatkowej presji. A teraz czuję ból wręcz fizyczny, gdy muszę zasiąść do roboty nad słówkami. Jestem przecież silna, skoro 5 lat germanistyki wytrzymałam, ale ileż można? Studiować kosztem siebie? Potrafię ciężko pracować, jeśli mi studia dają satysfakcję, potrafię cięzko pracować nawet mając nad sobą „bat” w postaci wrednych nauczycieli (ale-na szczęście- tu żadnego bata nie ma), ale nigdy pod wpływem poczucia winy, że nie studiując dostatecznie pilnie, zaprzepaszczam pieniądze moich rodziców... Nie wiem, jak się z tego wyplątać, tak żeby studiowanie znów sprawiało mi przyjemność, a przestało być torturą psychiczną. Jak zlikwidować presję, a zostawić samą radość studiiowania i poczucie, że studiuję dla siebie?
    • georgia241 Re: Znowu mi ciężko na studiach 06.12.11, 16:06
      Są różne prace dorywcze, korepetycje. Zajmij się czymś i nie rycz.
    • to.niemozliwe Re: Znowu mi ciężko na studiach 06.12.11, 19:38
      Taka presje mozna zlikwidowac przyjmujac do wiadomosci, ze faktycznie studiuje sie z powodu braku pracy, faktycznie za namowa rodzicow.
      Osobiscie, to mysle, ze anglistyka nie poprawi Twojego startu zawodowego, a lepsze by byly studia zawodowe w dziedzinie (branzy) w ktorej chcesz sie realizowac, czy po prostu wydaje Ci sie ciekawa...nie wiem, finanse, marketing. Ale gora dwuletnie, specjalizowane, tzn. finanse jako inwestycje gieldowe, jak marketing, to np. w sluzbie zdrowia. Tak, ze w trakcie tych dwuletnich studiow szukasz praktyk, i potem szukasz szansy ze znajomoscia...trzech? Tak? jezykow, teoria i znajomoscia pewnej dziedziny w pewnej branzy. Moze to byc np. marketing wydawniczy i nowe media, jesli chcesz dzialac w ksiazkopisaniu.
      I wytrwalosci zycze :-).
    • karolajna83g Re: Znowu mi ciężko na studiach 06.12.11, 20:03
      Boże, ja na Twoim miejscu już dawno założyłabym jakieś biuro tłumaczeń. Języki to podstawa. Musisz to jakoś wykorzystać.
      A co ze szkołami nauki jęz. obcych?
      Korepetycje?
      Przygotowania do matury?
    • paco_lopez Re: Znowu mi ciężko na studiach 07.12.11, 11:03
      dobry tekst. rodzice chrońcie dzieci swoje przed filologiami. idzie tchnienie przełomu wieków XIX i XX . prosze czytać dziewczęta z nowolipek i ziemie obiecaną. tylko jedna osoba na cztery bedzie miała coś do roboty jeżeli wszyscy będą chcieli robic cos bardziej ambitnego niż opieka nad dziecmi lub starszymi. koniec europy socjalnej. nie da sie wyżyc z hobby, z dotacji, stypendium czy za pieniądze rodziców. w skrajnym przypadku pozostanie tylna częśc ciała do uzyskania obrotów.
      • to.niemozliwe Re: Znowu mi ciężko na studiach 07.12.11, 11:12
        Ty sobie nie rób jaj, bo ja się zastanawiam co mam zrobić, zeby moja córka nie waliła tak barankiem w ścianę. W dodatku, co mam jej mówić? Ucz się, to pójdziesz na bezrobocie?
        Albo ucz się, a i tak jedyne, co będa od Ciebie potrzebować, to żebyś umiała przycisk Send na faksie odnaleźć?
        75% młodzieży ma aspirację do pracy w biurze, nie cieleśnie, żeby nie pisac fizycznie, ale najchętniej za biurkiem z dokumentami, w cieple.
        A takiej pracy nie ma aż tyle.
        Myslę, ze czeka nas rewolucja w wynagradzaniu prac wykonywanych osobiście (wzrost) i w zatrudnianiu na godziny w celu wykonywania okreslonej pracy. Już teraz zawody biuralistyczne należą do mało opłacanych.
        • paco_lopez Re: Znowu mi ciężko na studiach 07.12.11, 18:36
          poważnie tak to widzę. czas na szeroką powszechną edukację universytecką przemija. a kierunki niepraktyczne i niekonkretne wiążą się z ryzykiem depresji u młodego człowieka. dzisiaj byłem na zebraniu i odebrałem ocenę opisową półroczną w trzeciej klasie. liczy dobrze, pisze wyraźnie, szybko nawiązuje kontakt, ale jest zaczepny :)
          • to.niemozliwe Re: Znowu mi ciężko na studiach 07.12.11, 19:41
            > dzisiaj byłem na zebraniu i odebrałem ocenę opisową półroczną
            > w trzeciej klasie. liczy dobrze, pisze wyraźnie, szybko nawiązuje kontakt, ale
            > jest zaczepny :)
            Czyli, normalny wesoły dziewięciolatek :).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja