nie lubię przechodzić obok ludzi...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 18:58
Nie lubię przechodzić obok ludzi, bardzo mnie peszy jak ktoś idzie z
naprzeciwka. Jak się tego pozbyć?
Mam 26 lat...i męczy mnie to męczy od lat..
    • caorle Re: nie lubię przechodzić obok ludzi... 02.06.04, 19:04
      To ty idż z naprzeciwka w takim razie.
      Zamień się z tym kimś miejscami.
      Bez jego wiedzy oczywiście:-)
      • Gość: Oleńka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 19:13
        Ti piace l'azzuro del Mare Adriatico? ;)
        • caorle Re: :) Si,bella 02.06.04, 19:14
          • Gość: Oleńka molto bene :) che buona ragazza! ;) nt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 19:17
            • caorle Re:la ragazza con la valigia...:-) 02.06.04, 19:29
              • j_ar Re:la ragazza con la valigia...:-) 03.06.04, 08:22
                eeee... to jakies swinstwa piszecie do siebie?..nie mozna po ludzku tego
                napisac? np po hebrajsku?
                • iwan_w Ktoś mi mówił, że ucello i vafuncullo 03.06.04, 09:01
                  to wulgaryzmy, ale ja wiary nie daję...

                  Przy takiej melodii słów?
      • Gość: mimi Re: nie lubię przechodzić obok ludzi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 19:18
        beczeć mi się chce...
        • caorle Re: czego beczy... 02.06.04, 19:23
          nie beczeć tylko iść!!!!!!!!!!!:-)
          • Gość: mimi Re: czego beczy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 19:28
            ale właśnie iść to problem i dlatego beczy!kuźde...
            • caorle Re: Idż mimi, 02.06.04, 19:36
              bo cię kopnę na rozpęd!:-)))
              Idż teraz na ulicę(ale tylko się przejść!!!):-), wróć za 5 minut i napisz jak
              było...czy terapia poskutkowała:-)))
    • natalie27 Re: nie lubię przechodzić obok ludzi... 02.06.04, 19:21
      Spróbuj popracować nad swoim poczuciem wartości. Polecam artukuł:
      Brak pewności siebie nie jest wadą. Jest cechą charakteru, nad którą możesz
      zapanować. Lecz nie za pomocą licznych zabiegów mających przekonać ludzi, że
      jesteś kimś innym, niż jesteś. Jeśli naprawdę chcesz poczuć się pewniej,
      pamiętaj, że pierwszą i najważniejszą osobą, która musi w Ciebie uwierzyć,
      jesteś Ty sama.

      Pewni siebie są atrakcyjniejsi
      Pewność siebie jest oceniana lepiej niż cnota skromności. Zarówno w pracy, jak
      i miłości. W związkach preferujemy partnerów pewnych swej wartości. Taki
      mężczyzna gwarantuje bezpieczeństwo. Nie potrzebuje też ciągłego potwierdzania
      własnej wartości. Nie spala siebie i Waszej miłości w ogniu strachu, że nic się
      nie uda. - Atrakcyjność pewnych siebie kobiet polega na tym, że całą sobą
      informują, iż nie boją się mężczyzn, znają swoją wartość i doskonale potrafią
      zadbać same o siebie - uważa Izabela Wożyńska-Więch, psycholog z Gabinetu
      Psychologicznego "Centrum Ja". Takie kobiety pociągają facetów dużo bardziej
      niż gąski
      ze wzrokiem wbitym w ziemię. To także duży atut w sprawach zawodowych. Dużo
      łatwiej będzie Ci wynegocjować podwyżkę, jeśli będziesz sprawiać wrażenie
      osoby, która wie, czego chce, i do tego dąży. Pewność siebie procentuje też w
      życiu towarzyskim. Inni ludzie najczęściej wychodzą z założenia, że Ty sama
      znasz się najlepiej. Toteż nie ma powodu, aby Ci nie wierzyć, gdy
      sygnalizujesz, że jesteś najlepsza lub, przeciwnie, do niczego. Jednak o ile
      nieśmiałość może być w części cechą wrodzoną, o tyle nikt nie rodzi się z
      przysłowiowymi żyletkami w łokciach.

      W niewoli wewnętrznego krytyka
      Walka z własną niepewnością nie jest łatwa. Ten proces musi się rozpocząć w
      głowie i duszy. Na początek rozpoznanie przeciwnika. Poznaj Wewnętrznego
      Krytyka. Sama go stworzyłaś, więc jest tylko Twój. Jego ulubione kwestie
      to "Jesteś beznadziejna, za gruba, za brzydka, za głupia, nigdy ci się nie uda"
      i tak dalej. Krytyk nie przebiera w słowach. Dla niego zawsze jesteśmy
      niedoskonali. Krytyk odzywa się zawsze wtedy, gdy bardzo nam na czymś zależy:
      staramy się o pracę czy jesteśmy zakochane. Najczęściej przybiera postać
      surowego rodzica lub nielubianej nauczycielki z podstawówki. Nie bez powodu są
      to postaci związane z dzieciństwem, bo w tym właśnie okresie zaczyna się
      kształtować nasze poczucie własnej wartości. Zdaniem Izabeli Wożyńskiej-Więch
      to, na ile pewnie czujesz się dzisiaj, bardzo często jest wynikiem doświadczeń
      z dzieciństwa. Osoby, których potrzeb i naturalnych zdolności nie szanuje się w
      dzieciństwie, które zmusza się do spełniania zachcianek dorosłych, nabierają
      przekonania, że te zdolności są nic niewarte. Tego przekonania często nie
      wypierają nawet odnoszone w dorosłym życiu sukcesy. Po takim "treningu" wydaje
      nam się, że każdy sukces to przypadek, a porażka odzwierciedla rzeczywiste
      możliwości. A raczej ich brak. Często wybieramy w życiu cele bardzo trudne albo
      łatwe, odbierając sobie tym samym szansę realnego sprawdzenia się. Pochwałę
      traktujemy jak zwykły wyraz uprzejmości, czasem obłudę. I najważniejsze,
      przeceniamy znaczenie pojedynczego niepowodzenia, umacniając w sobie
      przekonanie "Nic mi się nigdy nie udaje". Tymczasem realne możliwości i nasza
      samoocena często nie mają ze sobą nic wspólnego. Wielu ludzi ma sporo
      obiektywnych powodów do samozadowolenia, lecz sami odbierają sobie tę
      przyjemność. Uprzedzenie wobec siebie, tak określają zbyt niską samoocenę
      psychologowie. Zbyt wysoka jest ich zdaniem pozytywną iluzją. Jednak lepiej żyć
      w różowych okularach niż z lękiem, że znowu nic się nie uda.

      Jeśli Ty uwierzysz w siebie, uwierzą także inni
      Czas przystąpić do ataku i z wdziękiem wgnieść Krytyka obcasem w ziemię. Jak to
      zrobić? Przede wszystkim przestań się porównywać z innymi. Ćwicz zdrowy
      realizm. W stosunku do wszystkich. Skup się na swoich dobrych stronach. Jeśli
      Ty w nie uwierzysz, inni też je zauważą. Staraj się rozpatrywać i oceniać różne
      sytuacje z korzyścią dla siebie, zamiast widzieć wszystko w ciemnych barwach.
      Oczywiście innym człowiekiem nie staniesz się z dnia na dzień. Daj sobie tyle
      czasu, ile potrzebujesz. I najważniejsze. Zamiast po raz kolejny zadawać sobie
      pytania "Dlaczego miałoby mi się udać? Dlaczego on miałby mnie pokochać?
      Dlaczego miałabym dostać tę pracę?", zapytaj "A dlaczego nie?".

      Kiedy wreszcie uwierzyłam w siebie
      Anna Zadrożna, 25 lat, konsultant w agencji doradztwa personalnego
      W liceum czułam się kompletnie nieatrakcyjna. Ale poza jęczeniem przed lustrem
      nic z tym nie robiłam. Aż do drugiego roku studiów. Studiowałam psychologię i
      pewnie to pomogło mi się przełamać. Zacisnęłam zęby i w dwa miesiące schudłam
      12 kilo. Zmieniłam kolor włosów, okulary zastąpiłam szkłami kontaktowymi, z
      szafy wyrzuciłam szare ciuchy. Świadomość własnej kobiecości dodała mi pewności
      siebie w kontaktach towarzyskich. Zaczęłam poznawać nowych ludzi, w tym mojego
      obecnego męża. Nowa Ania podobała mi się. Innym też. Na ulicy oglądali się za
      mną mężczyźni. Już nie czułam się niewidoczna w tłumie. To jeszcze bardziej
      umacniało moją wiarę w siebie. Pewność emanowała ze mnie na tyle, że inni
      ludzie zaczęli mnie odbierać jako pewną siebie i swojej wartości dziewczynę.

      Ela Głowacka, 29 lat, kierownik produkcji filmów reklamowych
      Podczas studiów zaczęłam pracę jako asystent kierownika produkcji. Robiłam to,
      co lubię, nie ponosząc za to odpowiedzialności. Po prostu wypełniałam cudze
      polecenia. Myślałam o samodzielnych projektach, ale nie chciałam brać na siebie
      odpowiedzialności za wysoki budżet i pracę kilkudziesięciu ludzi. Bałam się, że
      sobie nie poradzę. I pewnie długo trwałabym w tym strachu, gdyby moja
      kierowniczka nie podjęła decyzji za mnie. Pewnego dnia poleciła mi wyprodukować
      tzw. dokrętkę. Samodzielnie! Byłam przerażona, ale postanowiłam spróbować.
      Skoro uznano, że sobie poradzę, może potrafię. Ten kredyt zaufania pomógł mi. Z
      czasem poczułam się na tyle pewnie, że dwa lata później, podejmując decyzję o
      odejściu z firmy, mogłam zakładać, że sobie poradzę. I jak dotąd udaje mi się.

      7 sposobów na pokonanie niepewności - Jak owinąć sobie życie wokół palca, radzą
      Bernardo Carducci i John Gottman, eksperci od nieśmiałości.
      1. Zaplanuj swoje życie towarzyskie. Przestań wyrzucać zaproszenia na imprezy.
      Zapraszaj ludzi do siebie. Obserwuj osoby, które chciałabyś poznać lepiej.
      Postaraj się zachowywać podobnie, lecz swobodnie.
      2. Myśl pozytywnie. Ludzie niepewni siebie często niepokoją się, że zostaną
      odebrani jako nieinteresujący czy głupi. Dlatego nie robią i nie mówią nic.
      Pewni siebie są przekonani, że każda reakcja na ich osobę będzie pozytywna.
      3. Skoncentruj się na innych. Niepewni siebie tak wiele uwagi poświęcają temu,
      żeby nie zrobić czegoś niewłaściwego, że zapominają o rozmówcach. A przecież
      dużo ważniejsze od bycia interesującym jest bycie zainteresowanym.
      4. Rozmawiaj, rozmawiaj, rozmawiaj. Gdy na spotkaniu towarzyskim zapadnie
      chwila ciszy, wykorzystaj ją, aby zaistnieć. Zadaj pytanie albo zacznij rozmowę
      na inny temat. Ale nie mów najwięcej i najgłośniej. Tylko bankietowi nudziarze
      cały czas gadają. Inteligentni uczestniczą w rozmowie, umiejętnie ją
      podtrzymując.
      5. Oswój porażki, spotykają one wszystkich. Każdy kiedyś był odrzucony, nawet
      ci, których nigdy byś o to nie podejrzewała. Ale tylko ludzie niepewni siebie
      są przekonani, że sami są sobie winni, bo są do niczego, głupi, brzydcy i źli.
      6. Pokaż, że żyjesz. Przechodząc przez biuro, idąc ulicą, nie krzycz swoją
      postawą "Mam nadzieję, że nikt mnie nie widzi". Bo i tak widzą. Dlaczego
      zamiast wystraszonej biedulki nie mieliby zobaczyć atrakcyjnej dziewczyny?
      Wyprostuj się, unieś głowę do góry i patrz na ludzi, których mijasz.
      7. Uśmiechnij się! Mówiąc "cześć" lub "dziękuję", popatrz drugiej osobie w oczy
      i uśmiechnij się. Śmiech to najbardziej przyda
      • Gość: mimi-gąska Re: nie lubię przechodzić obok ludzi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 19:50
        mądry tekst...

        moja niepewność siebie chyba wynika też z niepewności wyglądu, nie wiem co mogę
        o sobie myśleć, kiedy czuję że wyglądam oki to czuję się też pewniej ale może
        się zdarzyć że zobaczę się w lustrze w sklepie i momentalnie zmienia mi się
        samopoczucie, bo zazwyczaj zastrzeżenia co do mojego wyglądu dotyczą mojej
        figury...nie wiem czy siebie akceptuję a pewnych rzeczy się w sobie nie zmieni
        na przykład wzrostu(mogłabym być wyższa), budowy ciała(mogła by być inna...)

        Fakt , faktem jak zrobię coś co ktoś doceni to czuję się później pewniej.

        Denerwuje mnie to że każde wyjście jest dla mnie stresem, przejście obok ludzi.
        Stanie na przystanku.
        Czasem też jak się tak peszę to zaczynam mieć wrażenie że mam paskudny wyraz
        twarzy i zaczynam się bać że ktoś mnie uderzy, doczepi się. Widząc, że się
        boję to mnei uderzy, że kogoś sprowokuję.
        Oj pisałam już kiedyś o tym tutaj...
        Te moje lęki chyba mają coś wspólnego z tym jak traktował mnie brat. On jest
        strarszy ode mnie o dwa lata ale bardzo szybko się wkurza - typowa dla niego
        reakcja to na słowo "NIE" to złość i plaskacz w szyję albo jak to nazwać on
        jest dorosły ale ja go nazywam dziecko z ADHD.
        Kiedyś mi dokuczał, że nigdy nie mógł przejśc obok mnie spokojnie - dokuczał mi.
        Czasem mnie tylko straszył, że mnie uderza to było cholernie męczące.
        Czy to też może być źródłem moich problemów?
        Czy to nie dziwne, że zawsze jak o tym pisze to chce mi się płakać, chociaż te
        sytuacja się już nie zdarzają, bo już z nim nie mieszkam.

        Zakładając że dokuczanie mi przez brata miało wpływ na moje poczucie
        bezpieczeństwa na zewnątrz? To jak sobie poradzić z takim urazem?



        • caorle Re: mimi, 02.06.04, 19:56
          ja ci jedynie mogę pomóc tylko w jeden sposób...jak wyjdziesz na ulicę to
          pomyśl o Caorle, że trzyma za Ciebie kciuki:-)
          Pozdr.
          • Gość: mimi Re: mimi, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 19:59
            to już dużo gdyby ktoś częściej trzymał za mnie kciuki z pewnością było by mi
            łatwiej...
            dzięki...
        • Gość: natalie Re:natalie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 19:58
          jeszcze raz dzięki za tekst druknę go sobie
          • Gość: mimi Re:natalie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 19:59
            mimi miało być;-) jako autor
            • Gość: biedronka Re:natalie IP: *.cable.ubr02.basi.blueyonder.co.uk 02.06.04, 22:57
              A czy Ty kiedy przechodzisz obok ludzi lub podczas jakis sytuacji zyciowych mam
              na mysli rozmowy - czerwienisz sie? Kiedy jest z Toba najgorzej?W jakich
              sytuacjach?
        • f_durkee Re: nie lubię przechodzić obok ludzi... 03.06.04, 01:02
          hej mimi,
          to co opisujesz wygląda na standardowe objawy nerwicy i fobii społecznej.
          relacja z bratem może być (a sądząc po opisie, prawie na pewno jest) jedną z
          przyczyn. z tego stanu można wyjść, ale potrzebna jest fachowa pomoc –
          psychiatry (diagnoza, leki), psychoterapeuty (terapia indywidualna, grupowa).
          to może Ci się wydać grubą przesadą, ale wierz mi – oni pomagają nie tylko
          psychotykom, ale właśnie ludziom z nerwicą, z problemami i objawami dokładnie
          takimi jak Twoje. także – nie zawracaj sobie na razie głowy mantrami o
          asertywności, tylko idź do lekarza. jeśli obawiasz się reakcji otoczenia –
          nikomu nie musisz o tym mówić. sorry za te dość chaotyczne uwagi. sam mam dość
          podobne problemy. aha, polecam forum „depresja” – tam jest sporo sensownych
          ludzi, którzy przez podobne rzeczy szczęśliwie przeszli – załóż tam wątek, na
          pewno dadzą Ci parę cennych, mniej chaotycznych niż moje, rad. pozdrawiam.
          • kvinna Dokładnie tak 03.06.04, 12:29
            Też myślę, że to fobia społeczna.
            Mimi, psycholog albo psychiatra, ok?
            Pozdrawiam, zdroworozsądkowe rady na f.s. nie pomogą.
            Acz jeden wpis, dłuugi, piękny.

            Forum Depresja? Tam bywa przygnębiająco...To tak na marginesie.
        • natalie27 Re: nie lubię przechodzić obok ludzi... 03.06.04, 13:19
          Przeczytałam Twój list i bardzo Ci współczuję, że jak dotąd nikt z bliskich Ci
          osób nie potrafił Ci powiedzieć,że powinnaś siebie cenić za to,jaka jestes,nie
          jak wyglądasz. Musisz się czuć bardzo samotna, skoro nawet w sobie nie
          potrafisz znaleźć oparcia.Jeśli chodzi o niepewność wyglądu,nie mogę niczego
          napisać na ten temat, po prostu dlatego,że nie wiem, jak wyglądasz. Ale nawet
          zakładając najgorszy wariant, to wygląd można zmienić i wiele kobiet, które na
          początku wyglądało smutno i nieciekawie,teraz może powiedzieć o sobie "jestem
          atrakcyjna".Zresztą sama piszesz, ze nieraz podoba Ci się Twoje oblicze w
          lustrze. Mnie bardziej martwi Twoje nastawienie psychiczne, myślisz,że jesteś
          nic nie warta i daltego zgodzę się z niektórymi osobami na forum, że powinnaś
          porozmawiać z psychologiem, on pomoże Ci się otworzyć, przede wszystkim TY
          musisz uwierzyć,że jesteś wiele warta, nieśmiałość dotyczy wszystkich, każdy ma
          takie sytuacje,w których czuje się niepewnie, ale TY się zamknęłaś przed
          ludźmi,wydają Ci się wrogo nastawieni,a to jest poważny problem, bo zwykłe
          sytuacje życia codziennego wydają Ci się nie do przejścia, nie mówiąc już o
          wyrażaniu własnego zdania. I tak życie ucieka CI przez palce. Naprawdę warto
          byś porozmawiała o tym z psychologiem. Trzymam kciuki za Twój powrót do życia:)
          >Trzymaj się ciepło smutasku mój:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja