mój ojciec

IP: 80.72.34.* 03.06.04, 18:18
Mój ojciec obraził się na mnie, bo mam opory przed poręczeniem jego kredytu.
Dodam, że przez parę lat pożyczył ode mnie kilkadziesiat tysięcy - głównie na
zaległe płatności. Nie ma głowy do interesów, ale jak mu mówię, żeby
zastanowił się przed podjęciem decyzji to słyszę, że jestem przeciwko niemu.
Długo by opowiadać moją historię... Grunt, że nie mam w nim żadnego oparcia,
ale jak on coś potrzebuje to od razu biegnie do mnie.
Nie bardzo wiem co robić - zgodzić się na to poręczenie i żyć ze
świadomością, że zaraz będę musiała za niego spłacać ten kredyt (bo on nie ma
z czego go spłacać), czy nie zgodzić się i mieć na pieńku z ojcem?
    • ulcus_duodeni [...] 03.06.04, 18:31
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: magggie ciekawe IP: 80.72.34.* 03.06.04, 19:09
        ciekawa jestem co napisałeś, skoro wywalili Twojego posta...
        • trzydziestoletnia Re: ciekawe 03.06.04, 19:42
          Gość portalu: magggie napisał(a):

          > ciekawa jestem co napisałeś, skoro wywalili Twojego posta...

          Ee.. jakies pierdoly, zdazylam przeczytac, gosc jakis "wyrwany z kontekstu" ;)
          • Gość: magggie Re: ciekawe IP: *.sasiedzi.pl 03.06.04, 19:50
            Ale pewnie jakieś wulgaryzmu, skoro go wywalili :-)
    • trzydziestoletnia Re: mój ojciec 03.06.04, 18:38
      Gość portalu: magggie napisał(a):

      > Dodam, że przez parę lat pożyczył ode mnie kilkadziesiat tysięcy - głównie na
      > zaległe płatności. Nie ma głowy do interesów (..)

      > (..) nie zgodzić się i mieć na pieńku z ojcem?

      Magggie - poreczysz czy tez nie, splacisz za niego czy nie - ojca nie zmienisz.
      A tak to wyglada, jakbys sie jeszcze łudzila, ze jak zgodzisz sie na jego
      zachcianki (nawet jesli bedzie Cie to kosztowac kolejne tysiace) to cos sie
      zmieni, "przekupisz" ojca, bedzie blizszy, wdzieczny, lepszy.. A NIE BEDZIE.
      Dowodem tego sa chocby realne koszty, ktore juz ponioslas, a ktore przeciez go
      nie zmienily. Nadal nie masz wsparcia i ojca jakiego bys chciala - i nie licz
      ze poreczenie to zmieni. I chyba nie masz co sie obawiac tego "na pienku" z
      ojcem, skoro i tak nie moesz na niego liczyc... Przynajmniej nie bedzie wiecej
      Cie "naciagal". Jest dorosly i powinien ponosic odpowiedzialnosc za swoje
      zycie/decyzje, a nie wymagac ponoszenia tego ciezaru przez swoje dzieci.

      Powodzenia, odezwij sie jak to sie skonczylo. I jesli podejmiesz decyzje
      nielozenia na ojca to trzymaj sie jej dzielnie, bo on moze grac na wszelkich
      emocjach.
      • Gość: magggie Re: mój ojciec IP: *.sasiedzi.pl 03.06.04, 19:08
        Dzięki za ciepłe słowa. Mam jednak wyrzuty sumienia i moralniaka, że własnemu
        ojcu nie chcę pomóc. Przecież to moja rodzina. Wiem, że sam się wpakował,
        ale... jak mu pomogę, to przyzwyczai się i już zawsze tak będzie...
        • Gość: zlosliwa Re: mój ojciec IP: 151.8.104.* 03.06.04, 19:22
          przeciez juz tak jest- pozyczalas i nie oddawal. ale jak cie stac to pomoz...
          co innego mozna zrobic
          • Gość: magggie Re: mój ojciec IP: 80.72.34.* 03.06.04, 19:28
            Teoretycznie mogę sobie na to pozwolić. Praktycznie jednak jeśli to zrobię to
            sama nie będę mogła wziąć kredytu. A muszę go wziąć - na mieszkanie. Inaczej
            nigdy się nie usamodzielnię i w wieku 30 lat nadal nie będę miała swojego kąta.
            Pytanie tylko co ważniejsze - założenie swojej rodziny, czy spłacanie długów
            ojca?...
            • Gość: zdziwiona Re: mój ojciec IP: 151.8.104.* 03.06.04, 19:36
              jesli nie mozesz to nie mozesz. ale... co "grozi" ojcu bez tych pieniedzy?
              • Gość: magggie Re: mój ojciec IP: 80.72.34.* 03.06.04, 19:49
                Chyba niewykaraskanie się z jakichś innych długów. Tak jest już od kilku lat -
                na okrągło. Ma firmę, która przynosi straty. A on zamiast ją zamknąć na siłę
                próbuje dalej to ciągnąć zapożyczając się. Potem przychodzi do mnie żeby
                pomogła mu wybrnąć z sytuacji na przykład poręczając jego kredyt, dzięki
                któremu spłaci tamte długi. Ale tym samym tworzy nowe. I tak dalej, i tak
                dalej... Niby twierdzi, że jak będzie miał te pieniądze z kredytu to pospłaca
                to co najważniejsze i może uda mu się wyjść na prostą. Ale ja niestety wiem jak
                to może się skończyć. Mówi, że sprzeda samochód, żeby mieć na spłacenie kilku
                rat kredytu, ale będzie jak te pieniądze się skończą - ja jako poręczyciel będę
                musiała spłacać. I jestem umoczona na najbliższe parę lat - bo nie wierzę, że
                ojciec znajdzie sposób i kasę na pozostałe raty. Po prostu nie wierzę... bo
                wiem, jak było w przeszłości. Na prawdę nie wiem co mam robić...
                • Gość: zlosliwa Re: mój ojciec IP: 151.8.104.* 03.06.04, 20:07
                  nie wiem co ci poradzic... najlatwiej napisac nie pozyczaj ale...
                  a ktos inny z rodziny? moze im wiecej bedzie osob zaangazowanych w pomoc tym
                  bardziej ojciec sie bedzie poczuwal do odpowiedzialnosci.
                  • Gość: magggie Re: mój ojciec IP: *.sasiedzi.pl 03.06.04, 20:10
                    Z tego co wiem jest zadłużony także u dziadka - swojego ojca. I pewnie jeszcze
                    u kogoś, ale nic mi o tym nie wiadomo. Mama nie wchodzi w grę, bo są w
                    separacji - nie odzywają się do siebie. Moja siostra jest na garnuszku mamy. A
                    dziadek upomina się już o swoje pieniądze...
                • noie Re: mój ojciec 03.06.04, 20:27
                  A gdybys go troche...poszantazowala? Tzn moze bylaby taka mozliwosc ze ty w
                  zamiast za poreczenie....(albo nawet wzielabys pozyczke dla niego) chcialabys
                  pelnomosnictwo w jego sprawach finansowych lub tzw opieke nad nim ? Moze gdybys
                  wziela finanse ojca w swoje rece...udaloby ci sie moze cos zdzialac? Wiem ze to
                  ciezko tak radzic...Ale...jesli to jego firma...to i tak kiedys ktos z rodziny
                  ja przejmie? Moze moglabys troche mu pomoc w ten sposob ? Niech ci powie gdzie
                  jakie dlugi ma...I jesli tak zle (bankructwo totalne) nie jest...moze wzielabys
                  wszystko w swoje rece? Obojetnie co zrobisz...zycze ci sily na dalszej
                  drodze... :-)
                  Pozdrawiam
                  noie
                  • Gość: magggie Re: mój ojciec IP: *.sasiedzi.pl 03.06.04, 20:29
                    Myslałam nad tym. Jeśli jednak wezmę pożyczkę za niego, wówczas nie będę mogła
                    wziąć kredytu mieszkaniowego i się usamodzielnić. Kółko się zamyka. Ale jeszcze
                    zastanowię się nad takim rozwiązaniem. Może coś wymyślę. Dzięki :-)
            • trzydziestoletnia Re: mój ojciec 03.06.04, 19:54
              Gość portalu: magggie napisał(a):

              > (..) A muszę go wziąć - na mieszkanie. Inaczej
              > nigdy się nie usamodzielnię i w wieku 30 lat nadal nie będę miała swojego
              kąta.
              >
              > Pytanie tylko co ważniejsze - założenie swojej rodziny, czy spłacanie długów
              > ojca?...

              Zejdz na ziemie Maggie.. Co wazniejsze - wlasne, samodzielne zycie czy
              nieustanna 'opieka finansowa' nad pochopnym rodzicem.. Mam wrazenie, ze w tej
              kwestii finansowej odbija sie caly system 'odwrotnych' relacji z
              ojcem/rodzicami. ZADBAJ O SIEBIE i wlasne zycie. Nawet alkoholika leczy sie
              zostawiajac go samemu sobie z narobionymi problemami, a wlasną stabilnosc
              zaczyna od zaprzestania trzesienai sie nad 'pijawką'..

              Odmowic mozna, mam przyjaciolke z matka rownie nieodpowiedzilna finansowo,
              ktora ma dlugi wszedzie i u kazdego, bierze ile sie da. W sytuacji podbramkowej
              placze corce w sluchawke groazac, ze jak nie znajdzie kasy to ona nie widzi
              sensu w zyciu i cos sobie zrobi. Po latach takiego ulegania kolezanka omowila,
              mama zyje i nie zwala sie jej na glowe ;)

              A ze masz moralniaka i wyrzuty sumienia to normalne i pewnie ojciec swietnie
              sie do tego przyczynia swoim zachowaniem..
              • Gość: magggie Re: mój ojciec IP: *.sasiedzi.pl 03.06.04, 20:04
                Mój ojciec też tak kiedyś zrobił - zadzwonił z płaczem, że dla niego życie się
                już kończy bo on jest nieudacznik, nie wyjdzie z długów i że nam tylko problemy
                sprawia... i jak mogłam mu wtedy nie pomóc?
                Boję się sama podjąć decyzję, ale wiem, że nikt tego za mnie nie zrobi...
                Z drugiej strony gdybym ja miała problemy chciałabym, żeby ktoś był przy mnie i
                podał mi rękę :-( Ja to chociaz mam mądrego narzeczonego, który nie pozwoli mi
                zrobić głupstwa. On z resztą jest przeciwny temu, żebym znowu ojcu pomogła.
                Chyba masz rację - dopóki ojcec wie, ze może przyjść do mnie w podbramkowej
                sytuacji zawsze będzie to wykorzystywał...
                • asica74 Re: mój ojciec 03.06.04, 20:35
                  magggie
                  trudna sytuacja. Rozumiem cie bardzo chcoc nieco z innej strony. Moj ojciec
                  terrozyzuje mnie i wszystkich dookaola swoim zdrowiem, tj,np. jezeli nie wroce
                  do domu (a ja mam niemal meza i samodzielne zycie!), to on umrze, etc. Szopki
                  po prostu.
                  Ale wracajac do ciebie: polska tradycja jest pomagac sobie w rodzinie. I to
                  jest piekne, ale moim zdaniem ma to swoje granice. Wplatywanie innych w swoje
                  problemy finanswe jest po prostu naduzyciem wszelkiego zaufania. Nie pakuj sie
                  w to, wyznacz granice i sie jej trzymaj. Ty masz swoje problemy i swoje zycie,
                  jestes dorosla i ojciec musi stanac wobec tego faktu.Pozyczajac pieniadze,
                  ktore przepadna w jego dlugach narazasz sie na dlugoletnie dlugi etc. A od
                  wdzeczny za to nie bedzie i jeszcze wine zwali na ciebie. Stan przy swoim
                  narzeconym, czlowieku z ktorym spedzisz zycie.
                  to co mysle napisalam, a decyzja jest nadal twoja.
                  • Gość: magggie Re: mój ojciec IP: 80.72.34.* 03.06.04, 20:43
                    Jak to jest, że młodzi ludzie, próbujący się usamodzielnić, zamiast liczyć na
                    pomoc rodziców - sami muszą tę pomoc zapewnić im własnie?... Oczywiście -
                    prawdziwa pomoc nie oczekuje rewanżu, ale jak długo można pomagać kosztem
                    siebie i swojego dopiero rozpoczynającego się przecież zycia?...
                    Ciężko jest wyznaczyć granice komuś, kto prawie szantażem o pomoc wzywa. Ale
                    spróbuję :-)
                    • asica74 Re: mój ojciec 03.06.04, 23:24
                      maggie
                      nie jestes wyrodna corka. myslisz tak, na wynik utyskan twojego ojca, calej
                      sytuacji, etc, no i presji spolecznej. Nam tak wpojono, ze MUSIMY zajac sie
                      rodzicami i byc w potrzebie. I zgadam sie z tym, ale twoja sytuacja jest
                      emocjonalnym szantazem!
                      a tak na marginesie i moze troszke humorystycznie:
                      jezeli nie zgodzisz sie poreczyc kredytu i ojciec cie wydziedziczy, to chyba
                      nie tracisz wiele. Z tego co piszesz wynika,ze w spadku mozesz dostac tylko
                      jego dlugi?
                      powodzenia
    • Gość: magggie Re: mój ojciec IP: *.sasiedzi.pl 03.06.04, 21:27
      Smutno mi trochę, bo czuję się jak wyrodna córka...
      • procesor Re: mój ojciec 03.06.04, 21:51
        Nie czuj sie wyrodną córką.
        I zrezygnuj z etatu matki twego ojca, Bo w tym układzie to TY jestes rodzicem a
        on dzieckiem. Nie "dorośnie" jeśłi będziesz za niego przejmowała
        odpowiedzialność. Skoro doskonale wiesz czym to sie skończy - nie poręczaj. I
        dowiedz sie co słychac z tymi przepisami o ogłaszaniu bankructwa.

        Jeśłi jestes w stanie - sprawdź w jakiej kondycji jest firma ojca, co mozna
        uratować.
        Nie daj sie wyrzutom sumienia. Ojciec nie prosi cię o pieniadze na chleb.
        Kurcze co za ojciec. Tak żerowac na własnym dziecku??
        • Gość: magggie Re: mój ojciec IP: *.sasiedzi.pl 03.06.04, 22:40
          Dzięki. Na prawdę mi pomagacie. Dzięki Waszym odpowiedziom ma coraz więcej siły
          w sobie, żeby jednak powiedziec w końcu NIE. Na pewno potem będzie mnie
          prześladował moralniak. Ale to przeciez nie tylko dla mojego, ale także dla
          jego dobra...
          Bardzo dziękuję za ciepłe słowa :-)
    • Gość: Cienszki Re: mój ojciec IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.04, 02:51
      Cienszka sprawa bo wyjście proste jak drut a do zrealizowania cienszkie.

      ZDECYDOWANIE NIE PORĘCZAĆ!
    • j_ar Re: mój ojciec 04.06.04, 08:54
      pomagac ojcu finansowo, ale nie poreczac kredytow, ktorych nie jest w stanie
      sam splacic..a ze sie obrazi,.. no trudno, tacy juz sa niektorzy ludzie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja