jak nazwac to uczucie do matki

19.12.11, 20:03
Mam problem z okresleniem i nazwaniem moich uczuc ado wlasnej matki.
Moze zaczne od poczatku. Moze to zabrzmi stereotypowo, ale moja matka mnie zniszczyla psychicznie, bo mnie niszczyla (celowo lub nie, o tym dalej) przez prawie 30 lat zycia, i teraz nastapilo zorientowanie:O

Matka zawsze pordkreslala, ze jestem ciezarem, ze duzo kosztuje i ze sie ze mna morduje, ze niszcze ja i niszcze jej zycie, zawsze 'pod gorke', zadnej popchwaly i same restrykcje i nagany- ale to nic gdyby to bylo chociaz 'po cos' a to bylo dla mnie niezrozumiale. Czlowiek akcpetuje rzecziwistosc w jakiej zycie i jak slyszy od dziecka codziennie przez lata ze jest zawalidroga i trutniem to zaczyna myslec, ze tak jest.

Tak czy owak, moje dorosle zycie moge uznac za niemal calkowicie nieudane, pod wzgledem osobistym, zawodowym, emocjonalnym, nic mnie nie cieszy i po latach blokady po roznych psychologach i lekturach zaczelo mi switac w glowie, ze to problem dziecinstwa. Zero wiary w siebie, poczucie bycia niepotrzebnym, zbednym, a wrecz ciezarem dla innych, zaleznosc od oczekiwan i opinii innych, strach itp.

Wiec tak, najpierw po 'odkryciu' tego pojawila sie refleksja ze matka mnie nienawidzila i nie chciala i faktycznie uwazala mnie (uwaza dalej poniekad, bo nie mieszkamy razem juz od lat i kontakt osobistty rzadki) za problem i sprawce problemow. To byla wizja egocentryczna.

Potem przyszla refleksja, ze moze po prostu mnie nie lubila i miala gdzies, nie bylem w centrum jej swiata, wrecz przeciwinie- choc stopien jej koncetracji na dowalaniu mi byl dosyc niepokajacy. Jednakze pojawila sie refleksja, ze po prostu traktowanie byllo instrumentalne.

Po latach i miesiacach nieustannych analiz i pytan ('jak matka moze nienawidziec wlasne dziecko?' 'dlaczego?"itp) dzis jest tak, ze nie wiem, po prostu nie wiem czemu, ale mmem ciagle te uczucia- no wlasnie, czego?

Nienawisc to nie jest, bo podswiadomie matke i tak kocham. Zal na pewno, ale wiem, ze zal jest bez sensu, bo matka jest zapewne zwichrowana psychicznie. Czuje jakby byla we mnie z jednej strony chec udowodnienia jej, ze jest we mnie jakas wartosc- ale zarazem poczucie, ze to bez sensu i jest chec zerwania stosunkow i zapomnienia o niej. Ale to wywoluje wyrzuty sumienia, bo jak to , stara matka itp. Dalej jest poczucie, ze ona sie nie zmieni i nie da sie utrzymywac dobrych relacji.

Tym bardziej, ze ona zyje w zaparciu czy niesdwiadomosci i raz sie 'przyznaje' raz nie, ale to nie ma znaczenia i nie wplywa na jej obecny stosunek. Moze tu jest glowny pies pogrzebany. Mam przekonanie, ze nadal nie ma w niej zadnej milosci do mnie, a nawet sympatii. Jedyne co ja interesuje to czy pracuje i odkladam pieniadze, bo sie panicznie boi ze jej sie 'zwale' na glowe do jej mieszkania (czego nigdy nie planuje i nie chce ale to jej paranoja).

Jedyne mam wrazenie co interesowalo moja matke cale zycie i interesuje do dzis, gdyby tak zdjac te etykietki 'matka-potomek' to to, na ile moge sie przydac, ile ze mnie pozytku i na ile moge potencjalnie przysporzyc kosztow i problemow. Mam wrazenie ze to relacja wykalkulowanej egoistycznej zimnej osoby (nie wiem na ile tego swiadomej) i z drugiej strony wiecznie uzaleznione od 'aprobaty mamusi' dorosle dziecko.

Wiec tak, reasumujac- zal i zlosc, wyrzuty sumienia, pretensje, chec zemsty, znowu wyrzuty sumienia, a z drugiej strony narastajaca obojetnosc (w negatywnnym slowa znaczeniu), chec odejscia, zerwania relacji. Zarazem frustracja, ze nie moge, i zlosc i na nia i na siebie.

Matka zaszczepila chyba jakies bomby z opoznionym zaplonem, jak zreczny manipulant, ze jakby czlowiek sie chcial uwolnic od jej toksycznego wplywu to zaraz przychodza do glowy czarne obrazy, ktore wdrukowywala cale zycie- matka w trumnie, biedna i mala i bezradna i opuszczona, nigdy juz nie wroci, kochaj ludzi poki zyja itp. Zarazem- poczucie, ze z drugiej strony nie ma zadnego 'kochaj poki zyja' a przeciwinie, ejst jakies podswiadome oczekwianie na moja smierc (oczywiscie wyparte, bo to taboo).
    • to.niemozliwe Re: jak nazwac to uczucie do matki 19.12.11, 20:37
      A jaka Ty jestes matka?
      • shachar Re: jak nazwac to uczucie do matki 19.12.11, 20:42
        a jaką może być? jakoś się pytasz od czapy, Niemożliwy.
        • to.niemozliwe Re: jak nazwac to uczucie do matki 19.12.11, 20:50
          Chyba przypisujesz mi niskie pobudki. Ja wierze w Psychozyrafe ;-).
          Pytanie o samoocene w roli spolecznej nie jest od czapy.
          Moze powiedziec conieco o osobie zaleznie od charakteru odpowiedzi. Widze, Shachar, ze Ty masz dobre serduszko i chcialabys wszystkie strapione duszyczki utulic, co?
        • shachar Re: jak nazwac to uczucie do matki 19.12.11, 20:54
          znaczy chciałam przez to wyrazić, że ktoś doświadczony złym traktowaniem, nie będzie dobrym rodzicem. Tzn. szczodrym i prostym, i dorosłym, to też jest ważne, zawsze jakieś pokręcenia dadzą znać.
          zara znajdę cycat z Maanam, ktory dobrze odzwierciedla to o czym mówie, o :
          "Nie może złych owoców dobre drzewo wydawać. Ani drzewo złe owoców dobrych wydawać nie może"
          • to.niemozliwe Re: jak nazwac to uczucie do matki 19.12.11, 21:01
            Niekoniecznie, nie kazde dziecko alkoholika tez pije, skazanego idzie do wiezienia, itp...
      • adamsowna Re: jak nazwac to uczucie do matki 19.12.11, 20:52
        Nie mam dzieci ani nawet poki co perspektywy ich posiadania.
        • to.niemozliwe Re: jak nazwac to uczucie do matki 19.12.11, 20:59
          A masz mysli jaka bylabys matka?
          • shachar Re: jak nazwac to uczucie do matki 19.12.11, 21:05
            a jakie to ma znaczenie, co ona myśli, jaką byłaby matką. Będzie taką, jaką widziała. Oczywiście można zaprzeczać, ale na ogól kończy się na takiej samej patologii.
            Więcej ja widziałam tego, niż jakichś cudownie odmiennych historii.
            • to.niemozliwe Re: jak nazwac to uczucie do matki 19.12.11, 21:18
              Mysli na jakis temat sa wazne, bo pozwalaja nieco sie dystansowac od swoich emocji. Niektorzy uwazaja mysli za cos takiego, co sie "ma". W sensie, jak sie ma katar, chec na szarlotke lub bol glowy.
              I jak te mysli nazwiesz, odseparujesz od siebie, to nagle zaczynasz dostrzegac, ze to tylko mysli.
            • ir1.easy Re: jak nazwac to uczucie do matki - do shachar 21.12.11, 00:16
              sorry shachar - upraszczasz. Moje dzieciństwo i relacje z matką są nie OK, ale nie ja tu jestem ważna. Mam dwóch braci - ich doświadczenia z naszą matką też nie były w porządku, tak jak i moje. Ja dzieci nie mam, ale moi bracia mają i są wspaniałymi ojcami oraz dobrymi mężami, stanowią oparcie dla swoich kobiet. Co widzi i docenia nawet nasza matka. A wzorców bracia nie mieli właściwe żadnych w tym względzie, a te szczątkowe które mieli - dobrymi wzorcami nie były.
              Moja przyjaciółka miała matkę alkoholiczkę zaniedbującą wszystko, w tym relacje z córką; związek małżeński z facetem, który jej córkę a moją przyjaciółkę bił i terroryzował psychicznie . Moja przyjaciółka miała spore problemy ze sobą, w tym narkomanię przeszła; ale - skończyła psychologię; w trakcie studiów jeszcze problemy dawały o sobie znać - teraz jednak (wiele lat temu) osiągnęła stabilizację (ma kochającego, atrakcyjnego męża i dziecko - jest cudowną mamą i wspaniałą żoną).
              Inna moja koleżanka, przyjaciółka z lat dziecinnych: pochodzenie - matka alkoholiczka, często zmieniająca partnerów (na oczach dzieci - tj. we wspólnym mieszkaniu); ojciec alkoholik i złodziej. Koleżanka miała brata o połowę młodszego od siebie. Oboje żyli w oparach alkoholu ciągłych libacji w mieszkaniu ich rodziców i z kolegami rodziców, facetami wciąż się przewijającymi. Kiedy ojciec wylądował w więzieniu sytuacja jeszcze się pogorszyła. I moja koleżanka, mająca wówczas 13 lat (wzorowa uczennica), zdesperowana i głównie w poczuciu odpowiedzialności za małego braciszka sprawiła, że oboje zostali usunięci z tego strasznego domu i umieszczeni w Domu Dziecka. W tym domu dziecka nie było im dobrze, zwłaszcza jej (Jej relację znam), ale lepiej niż w domu rodzinnym. Oboje mają maturę. Ona jest mgr inżynierem, ma męża tego samego od 20 lat - wyglądają na szczęśliwych; ma 2 dzieci - bardzo je kocha, a one Ją (to widać). Nie piją.
              Mogę mnożyć takie przykłady, przywołałam tylko najbardziej "reprezentatywne".
          • sabinac-0 Re: jak nazwac to uczucie do matki 23.12.11, 00:07
            to.niemozliwe napisał:

            > A masz mysli jaka bylabys matka?

            A co to ma do rzeczy?
            Ja matka jestem, chyba niezla, jak mowi moje dziecie "not bad" co w jego wydaniu oznacza absolutny zachwyt ;) , a co do mojej mamuski mam, to moje.

            Jak zdarza mi sie urzadzic seans kwekania lub uderzac w tony fortissimo, dziecie daje mi ostrzezenie ze "jestes jak babcia", co mnie lepiej chlodzi niz kubel lodu.
            • to.niemozliwe Re: jak nazwac to uczucie do matki 23.12.11, 07:32
              Ano ma do rzeczy i to bardzo. Proba ustosunkowania sie do takiego pytania pozwala na wykreowanie pewnego wizerunku i porowanie do wlasnej matki. Daje to jej mozliwosc bardziej obiektywnej oceny wlasnej relacji do matki.
              Zobacz - piszesz, ze nie ma to znaczenia (zadajac pytanie retoryczne), po czym dokladnie mi wyjasniasz jaka jest Twoja samoocena siebie samej w tej roli.
              Czyli...pytanie nie bylo bez sensu ;-)
              Gdyby bylo niewazne, to bys na nie sama, chetnie nie odpowiedziala.
              Wole czasami sam zadac jakies pytania, nawet jesli w odpowiedzi na nie inny forumowicz dostrzeze cos istotnego, co mi umknie.
              Czesto ludzie boja sie nazwac rzecz jej wlasciwym mianem, wiec posty-startery traktuje bardziej jako zaproszenie do rozwazan, niz pytanie w konkursie "Kto szybciej poda przepis na usuniecie plamy...":-)
              • sabinac-0 Re: jak nazwac to uczucie do matki 24.12.11, 23:01
                Mysle, ze to raczej przyklad mojej mamuski sluzy mi za ostrzezenie by nie wpasc w ten sam schemat w relacji z moim dzieckiem.
                Jak dotad, nie patrze na moje relacje z mamuska przez pryzmat mojego wlasnego macierzynstwa. Nie ma porownania po prostu - diametralnie inne czasy i inne okolicznosci.
                Sadze, ze gdybym nie miala dzieci, moja ocena mamuski bylaby identyczna.
        • amor_eli Adamsowna, przychodze z banalem...:=) 19.12.11, 21:10
          To co napiesze nie bedzie pocieszeniem, bo raczej nie pociesze ciebie, jezeli powiem,ze po swiecie duzo takich ludzi chodzi, jak ty, czy ja. Bo moja matka jest tez toksyczna, ale na inny sposob. I borykam sie z bardzo podobna trescia uczuciowa, o jakiej ty wspominasz.

          Probowalam nawet konsultacji z psychologiem, aby to goovno, ktore we mnie siedzialo rozmieklo, na tyle, aby wyszlo swobodnie. I wiesz co kiedys jakos sie uwolnilam od tego balastu oraz niemilych wspomnien, otrzymanych za sprawa matki.
          Coz takiego dala mi moja matka?
          Otoz stalam sie bardzo samodzielna i silna, pomimo wrazliwosci. To cierpienie mnie nie zabilo. Dala mi tez skale widzenia, pomiedzy tym co dobre, a zle. Dzieki, ktorej zakielkowala mi silna intuicja i wyczucie ludzi, ich charakter, i to czego mozna sie po nich spodziewac.

          A wiec, na tym goovnie rosna dzis piekne kwiatki, bo ziemie uczynilo to plodna. Widac byl w tym jakis sens?
          Raczej nikt ci nie podpowie, co i jak okreslic, tylko jak za gwiazada wschodzaca o brzasku, podazaj dalej sama, aby znalezc to co bylo sensem tego zes taka wlasnie, a nie inna matke od losu dostala.

          Zycze ci ciekawej podrozy... w siebie...:=)
    • lorusza Re: jak nazwac to uczucie do matki 20.12.11, 01:18
      "Nienawisc to nie jest, bo podswiadomie matke i tak kocham. "

      ja bym zaczela od tego. czasem odkrycie, ze nie kochamy naszych rodzicow potrafi baaaardzo wiele drzwi otworzyc. nawet nie chodzi o odkrycie tego a raczej o odwage by podwazyc to zdanie. nie rozumiem dlaczego kazde dziecko chce na sile kochac swoich rodzicow jakby ta milosc byla zakodowana genetycznie. w druga strone jest podobnie. prawda jest taka, ze czasem ludzie nie kochaja swoich rodzicow a czasem swoich dzieci i nie da sie tego zmienic, bo milosci nie da sie wymusic.

      "pojawila sie refleksja ze matka mnie nien
      > awidzila i nie chciala i faktycznie uwazala mnie (uwaza dalej poniekad, bo nie
      > mieszkamy razem juz od lat i kontakt osobistty rzadki) za problem i sprawce pro
      > blemow. "

      refleksja moze byc calkowicie trafna, moze byc tez tak, ze matka ma tyle nierozwiazanych broblemow ze swojej przeszlosci, ze nie jest w stanie widziec swojego dziecka takim jakim jest tylko skupia na nim swoje dawne, nierozwiazane emocje zwrocone do kogos zupelnie innego.

      ach, z doswiadczenia podpowiem, ze skupianie sie na tym co matka mysli, czuje, robi niewiele pomaga poza ucieczka od spojrzenia w siebie. najwazniejsze to widziec co nam to robi i sprobowac spojrzec na to od czego tak bardzo uciekamy
    • wypasiona_foczka Re: jak nazwac to uczucie do matki 20.12.11, 15:18
      Mnie zawsze zastanawia po grzyba ludzie się nad takimi rzeczami zastanawiają, po co to rozgrzebują i robią sobie krzywdę. Twoja matka jest do dupy, czas to powiedzieć głośno (moja też, jeśli komuś to ulży), machnąć na nią ręką i żyć sobie dalej, wg SWOICH reguł. Jeśli trzeba przeprowadzić się, zerwać kontakty i nie marnować życia na roztrząsanie, zastanawianie się "jak nazwać uczucie", "dlaczego taka jest", latanie od psychologa do psychologa by usłyszeć to co chcesz usłyszeć. To jest jakiś masochizm, grzebanie w temacie nad którym można po prostu przejśc do porządku dziennego. Bez toksycznych matek naprawdę da się żyć, po co to za sobą ciągnąć?
      • adamsowna Re: jak nazwac to uczucie do matki 20.12.11, 18:25
        Dzieki za odpowiedzi. Tak, zajmowanie sie tym jest beproduktywne, teoretycznie. Z dwoch powodow.
        1. Te sprawy ciagle wplywaja na obecne zycie- relacje z ludzmi, brak zaufania, sa kopia relacji wyuczonych w relacji z matka.
        2. Obecny kontakt z matka jest trudny do okreslenia- i tu jest duza czesc tego problemu. Mam swiadomosc i obawa ze matka nadal kontroluje, wysmiewa, nadal zle zyczy i nadal nie kocha. Okej, moznaby zapomniec, ale matka raz ze nalega na kontakt- choc wedlug jej standardow, czyli najleppiej przez telefon, za darmo, wypytuje co i jak i po co i zaraz ocenia i sie wpieprza.
        Nie da sie zerwac kontaktu, bo wyrzuty sumienia same z siebie sa ciezkie ale matka od razu by zaczela grac na zalobna nute, ze umrze, ze matka jest jedna itp.
        Nie da sie tez utrzymac, bo jak mozna udawac, usmiechac sie i 'cieszyc; na widok matki?

        Ona chce kontakt utrzymywac, lubi te gre pozorow, udawania ze kocha dzieci i ze rodzina jest spojna i cool, chyba przed rodzina i sasiadami sie czesciowo wstydzi, no i musi komus grzebac w zyciu.

        Z drugiej strony po co dwonic do siebie czy odwiedzac sie jak sie ma warczec na siebie albo przymuszac? I tu jest tez problem z matka najwiekszy, bo ona 'chce i nie chce', nawet z odwiedzinami tak jest, ma obsesje ze jak przyjade to zostane za dlugo albo ze jej sie zwale na leb (paranoja) ale w ogole nie odwiedzic to zle, trzeba sie 'pokazac' i odbebnic gre pozorw, a ja tego nie lubie a ona inaczej nie chce.



        • no1teresa Re: jak nazwac to uczucie do matki 20.12.11, 20:58
          zachowujesz się jak bezradne małe dziecko, może czas byś sobie uświadomiła, że uczestniczysz w tej "grze" na równi z matką, ba! umożliwiasz ją biorąc w niej udział, że jesteś równie odpowiedzialna za takie a nie inne relacje z matką
          • lorusza Re: jak nazwac to uczucie do matki 20.12.11, 23:17
            mysle , ze to jest najwiekszy problem otoczenia... zwalanie winy na tego, kto sie znalazl w takiej sytuacji. "jesteś równie odpowiedzialna za takie a nie inne relacje z matką"

            to jak mowienie bitej kobiecie, ktora nie odchodzi od meza... durna jestes , ze go nie zostawisz to sie mecz.... proponuje olac takie komentarze, sa najczescie wypowiedziane przez osoby, ktore albo nie maja pojecia o temacie albo boja sie tego co w nich siedzi i udaja, ze tego nie ma... idz za tym co czujesz i nie poddawaj sie glupiemu pieprzeniu ludzi... nikt nie wie jak byc tob, jak ci jest i jak bylo i nikt nie da ci dobrego rozwiazania. jedyny pozytek z tego to spojrzenie z innej perspektywy ale z tym tez trzeba uwazac, bo nie kazda perspektywa jest dobra. nigdy nie lekcewaz tego co ci podpowiadaja uczucia, szczgolnie, gdy ludzi ci mowia bys je zignorowala... to jest nalepszy znak, ze to cos jest wazne
        • to.niemozliwe Re: jak nazwac to uczucie do matki 21.12.11, 19:50
          Czytalas o analizie transakcyjnej i komunikacji w trojkacie dramatycznym?
          • wypasiona_foczka Re: jak nazwac to uczucie do matki 22.12.11, 20:06
            Nie nie i po stokroć NIE! :D
            • to.niemozliwe Re: jak nazwac to uczucie do matki 22.12.11, 20:16
              Dlaczego po stokroc, skoro wystarczy raz NIE?
        • sabinac-0 Re: jak nazwac to uczucie do matki 23.12.11, 00:24
          adamsowna napisała:

          > Mam swiadomosc i obawa ze matka nadal kontroluje,

          Jesli, jak napisalas, mieszkasz daleko od matki i twoje kontakty z nia sa sporadyczne, matka nie ma mozliwosci cie kontrolowac.
          To ty sama sie kontrolujesz, patrzac na wszystko przez pryzmat "co by na to powiedziala moja mama".

          > w
          > ypytuje co i jak i po co i zaraz ocenia i sie wpieprza.

          A po cholere jej odpowiadasz?

          Jak moja robi ten numer (zwykle poprzedzony sms-em "zadzwon"), odbijam pileczke pytajac "a co tam u was?". Z reguly mamuska zaczyna wtedy opowiadac o czyms neutralnym, np. metodach zakladania skalniaka, tresci blogow polskich politykow lub losach jakiegos blizszego lub dalszego znajomego - i rafa zostaje ominieta.

          > Ona chce kontakt utrzymywac, (...) no i musi komus grzebac w zyciu.
          >
          Tu jest zapewne pies pogrzebany.
          Byc moze mamusce sie nudzi.

          Moja uspokoila sie, jak poszla na zaoczne studia na Akademii Rolniczej (bedac na emeryturze, jej pierwsze studia i zawod byly z zupelnie innej branzy). W zyciu nie rozmawialo mi sie z nia tak dobrze jak wtedy, choc rachunki za telefon wzrosly bo mamuska potrafila godzine tlumaczyc mi np. sklad pasz dla bydla rogatego.

          Niestety, ma juz dyplom WysRol i znow jej sie nudzi.
          Moze znowu pojdzie cos postudiowac... oby. ;)
    • mskaiq Re: jak nazwac to uczucie do matki 20.12.11, 19:29
      To jest Twoja ocena że matka Cię nienawidzi. Masz argumenty, traktowała
      Ciebie z nienawiścią, same nagany, żadnej pochwały, nieustanne pretensje
      i obwinianie Ciebie za wszystko.
      Mimo to wcale nie musiała Cię nienawidzidzieć.
      Ona mogła być w taki sposób traktowana przez swoją matkę. Czasem dzieci
      potrzebują tak bardzo miłości że gotowe są akceptować działania nienawistne
      jako miłość.
      Nawet teraz po wielu latach ona żyje w zaparciu albo nieświadomości tego
      że to co robiła nie jest miłoscią. Nawet jeśli już zaczyna to widzieć to nie jest
      w stanie zaakceptować tego. Uswiadomnienie sobie tego oznaczałoby bardzo
      wielki ból, wyrzuty sumienia, tak silne że nie mogłaby sobie tego darować, że
      nie mogłaby z tym żyć.
      Jeśli popatrzysz na swoja matke w taki sposób, wtedy może znajdziesz siłę
      aby jej wybaczyć tzn pokochać ją wbrew temu co zrobiła.
      Bez tego całe Twoje życie bedzie nieudane bo nie możesz dopuscić do siebie
      miłości której potrzebujesz, a tylko ona może zmienić Twoje życie.
      Serdeczne pozdrowienia.


    • paco_lopez Re: jak nazwac to uczucie do matki 22.12.11, 22:38
      mam matke hipsterkę. a sam jestem rockersem. jak to sie mogło stać ?
      • mskaiq Re: jak nazwac to uczucie do matki 24.12.11, 10:49
        Sa badzo różne wzorce. To zależy od rodziny od stopnia patologii albo jego
        braku a takze od dziecka. Od tego z jakim lekiem sie rodzi.
        Serdeczne pozdrowienia.
    • sabinac-0 Re: jak nazwac to uczucie do matki 23.12.11, 00:01
      adamsowna napisała:

      > Matka zawsze pordkreslala, ze jestem ciezarem, ze duzo kosztuje i ze sie ze mna
      > morduje, ze niszcze ja i niszcze jej zycie, (...)

      > Tak czy owak, moje dorosle zycie moge uznac za niemal calkowicie nieudane,

      A co ma piernik do wiatraka?

      Jesli mamuska nie byla hardcore na tyle by porzucic nas gdzies w stogu jako noworodka, dorastamy i mamuska staje sie tylko jednym z aktorow naszej sagi. Zwykle drugo- lub trzecioplanowym.

      Zal mozna miec, ale nie widze sensu, by zwalac na nia wine za wlasne kleski. Chyba, ze szuka sie dyzurnego winnego, wtedy prosze bardzo, zajmie zaszczytne miejsce obok psa sasiadki i przesladowcy z podworka.

      > zaczelo mi switac w glowie, ze to pro
      > blem dziecinstwa. Zero wiary w siebie, poczucie bycia niepotrzebnym, zbednym, a
      > wrecz ciezarem dla innych, zaleznosc od oczekiwan i opinii innych, strach itp.
      >
      To dobrze, ze zdalas sobie sprawe, ze to nie brak zdolnosci cie blokuje, a jedynie dziecinne strachy na lachy.

      > matka jest zapewne zwichrowana psychicznie.

      Trudno powiedziec. Z jednej strony kazdy ma swojego mola, a z drugiej na swiecie zyja zastepy ludzi bezinteresownie wrednych.

      Jedno jest pewne - mamuska byla dorosla i wiedziala co robi. Nie ma sensu usprawiedliwianie jej na sile np. doszukujac sie u niej chorob czy "zwichrowania".

      > Czuje
      > jakby byla we mnie z jednej strony chec udowodnienia jej, ze jest we mnie jaka
      > s wartosc- ale zarazem poczucie, ze to bez sensu i jest chec zerwania stosunkow
      > i zapomnienia o niej. Ale to wywoluje wyrzuty sumienia, bo jak to , stara matk
      > a itp. Dalej jest poczucie, ze ona sie nie zmieni i nie da sie utrzymywac dobry
      > ch relacji.
      >
      Witaj w klubie. ;)

      > Jedyne co ja interesuje to czy pracuje i odklada
      > m pieniadze, bo sie panicznie boi ze jej sie 'zwale' na glowe do jej mieszkania
      > (czego nigdy nie planuje i nie chce ale to jej paranoja).
      >
      Nie wiem skad to sie bierze, ale czesto rodzice ktorzy np. nigdy nie pomogli dzieciom materialnie, posadzaja je o dybanie na ich majatek, rodzice, ktorych dzieci wczesnie sie usamodzielnily boja sie jak wampir czosnku ze dziecko mogloby ich kiedys o cos prosic lub wykorzystac... itd, itp., mozna mnozyc.

      > czarne obrazy, ktore wdrukowywala cale zycie- matka w trumnie
      > , biedna i mala i bezradna i opuszczona, nigdy juz nie wroci, kochaj ludzi poki
      > zyja itp.

      Znalam pewna starsza pania, ktora notorycznie, jak tylko sobie wypila kieliszeczek na rodzinnym przyjatku, ku rozpaczy rodziny zaczynala snuc wizje swego pogrzebu - kto bedzie sie smial, kto bedzie plakal, jaki wieniec przyniosa etc.

      Numer stary jak swiat.
    • lfi jak nazwac to uczucie? 23.12.11, 21:16
      To nie jest uczucie, to jest cale sprzezone ze soba zachowanie. Gdzie pozostale czesci tego zachowania napedzaja pozostale. Np. pomyslisz A, to masz uczucie B.

      Czesciowo wynika to z syndromu stresu pourazowego. Kiedys ten rodzaj stresu byl zarezerwowany jedynie dla ofiar, czy swiadkow niebezpiecznych sytuacji, czy wydarzen. Obecnie sie poszerzyl i obejmuje juz szersze spectrum wydarzen traumatycznych. W tym krzywd jakie odnosza dzieci, czy inni czlonkowie rodziny zyjacy z ludzmi toksycznymi, ktorzy niszcza ich psychicznie-werbalnie, a nawet fizycznie.

      Moim zdaniem to nie kontaktu z matka powinnas szukac, a z psychologiem i rozpoczac terapie na bazie kognitywnej terapii. Mi sie wydaje ze masz duze szanse na to, aby z tego dosc szybko wyjsc a przynajmniej spojrzec na matke z zupelnie innej perspektywy.
      • adamsowna Re: jak nazwac to uczucie? 24.12.11, 02:19
        Dobra, problemy sa dwa. Rozumiem, na logike, nie na praktyke- biadolenie nic nie da i szukanie winnych nie da nic. Ale chodzi o dwie rzeczy.
        Jedna to jest teraz- nie da sie z matka miec nornalnej relacji, bo nie wiem jak. Zerwanie nie wchodzi w gre, bo po pierwsze to oznacza zerwanie tez z ojcem a i pewnie z reszta rodziny. Dwa- wyrzuty sumienia, a a pewno szantaze by sie pojawily blyskawicznie. Ale utrzymac kontakt trudno- bo raz moze trudno uwierzyc ale matka ciagla wsciubia nos, wypytuje, komentuje.
        Najgorsze, ze ona mnie zna i wie jak celnie uderzyc- nie wiem na ile celowo- i albo dosra albo postraszy albo zastrasza albo wysmiewa.

        Podam przyklad- matka jak mam nowa prace zawsze wypytuje ile zarabiam, w koncu wydusi ile i wtedy wywiaduje sie, ile place za mieszkanie, jakie mam rachunki itp i nastepnie robi 'kalkulacje' ile wedlug jej wyliczen powinno dac sie zaoszczedzic i sprawdza czy tak jest. Na przyklad mowi " kup sobie nowa kurtke na zime bo ta stara; a ja powiem 'nie mam pieniedzy' a ona 'jak to nie masz pieniedzy, przeciez zarabiasz X i wydajesz na mieszkanie Y to powinno zostac 1000PLN' I ja mowie' ale wydane na wyjazd tu i tam' a ona 'a po co tam jechac' albo ' niemozliwe ze az tyle wyjazd kosztowal, bilety kosztuje mniej'

        I taki miks: dyrygowania, sprawdzania i kwestionowanie wszystkiego. I tak jest ze wszystkim. Na dodatek po ojca ojcu zostala przepisana mnie ziemia na ktorej tez matka lape kladzie, twierdzac, ze jak bede 'wyrodnym dzieckiem; to ona wydziedziczy.


        Wiec o jest kwestia terazniejszych kontaktow, na przykladzie podanym, ale to sie rozszerza na wiele wiecej kwestii, po prosty dwa slowa wystarcza by sie z matka klocic. Albo wypytuje, albo krytykuje ( a po co to a czemu nie to) porownuje, a ostatnio na dodatek doszlo jedno.

        Matka daje niedwuznacznie do zrozumienia, ze jest 'poszkodowana' a zarazem biedna i pokrzywdzona, bo naleza jej sie wnuki korych ja oczywiscie nie dostarczam. Poglebkiem rzucane teksty, ze wsyscy juz maja, ze wiek, ze czas, ze ona bedzie za stara. Obawiam sie ze sie wnukow ani ode mnie ani od rodzenstwa (podobnie zwichrowanegio) nie doczeka, ale jeszcze za to obwinia.


        No i na koniec- ten zal i pamiec dobija, bo te schematy myslenia wdrukowane przez nia dzialaja do dzis i dominuja zycie i myslenie. Ciagla obawa o pieniadze 'czy wystarczy', mimo ze mam oszczednosci i prace, inni ludzie jada na teneryfe za ostatni grosz a ja ukiszone ka kontach kilkadziesiat tysiecy i ciagly strach. Strach, ze matka umrze. Obawa, ze ludzie nie lubia, ze odrzuca. itp.

        To sie odbija jak czkawka.
        • to.niemozliwe Re: jak nazwac to uczucie? 24.12.11, 08:14
          Nie mow ile zarabiasz i na co wydajesz, nie masz obowiazku informowania, zwlaszcza, ze gra tym przeciwko Tobie pozniej.
          Przenies informacje o tym w sfere prywatnosci, a odpowiedzi zbywaj zartem "O wiele za malo", "A chcesz cos dolozyc?", "Robie z kasa co chce", itp.
          Przenies te kwestie w prywatnosc. Zobacz, jakbym Cie zaczal tu wypytywac o szczegoly zycia erotycznego, to bys mnie wysmiala.
          Reaguj podobnie na wypytywanie matki. Przygotowuj sobie w glowie schematy odpowiedzi, zaskakiwana odpowiadaj "Rozwaze to", dociskana "Kiedy?", odpowiedz "W odpowiednim czasie".
          Poczytaj o asertywnosci i uwierz w siebie.
          Tylko darczynca osobiscie moze odwolac darowizne i to w warunkach razacej niewdziecznosci obdarowanego, ktora musi udowodnic przed sadem. Nie wystarczy powiedziec, ze corka mnie nie slucha. Jezeli to szantaz, ze nie dostaniesz czegos w testamencie,, to zaloz sobie wewnetrznie, ze tego nie ma. Nie istnieje, spadkodawcy sa biedni i nic Ci nie dadza.
          Na pytanie o dziecko odpowiadaj, konfrontacyjnie ze najpierw musisz znalezc odpowiedniego faceta, a mezczyzne, to ona Ci nie bedzie wybierala.
          Jestes, moim zdaniem za malo stanowcza w wyrazaniu swoich racji wobec matki. Oddziel uczucie dla niej i szacunek od wlasnej podmiotowosci, bo ta jest nienaruszalna i Twoja istotna wartoscia.
          • to.niemozliwe Re: jak nazwac to uczucie? 24.12.11, 08:29
            Tak naprawde, to ten schemat toksyczna, ofensywna psychicznie, kontrolujaca matka i ubezwlasnowolniona, miotana pomiedzy oddaniem rodzinie a utracona tozsamoscia corka jest dosc typowy.
            Twoja sytuacja nie jest jakas odosobniona lub nietypowa, byly tu juz na forum takie watki, a takze przynajmniej dwie forumowiczki musialy sie z tym zmierzyc osobiscie. Proponowalem Ci tez poczytac Berne i o rolach trojkata dramatycznego, nie odnioslas sie do tego...
        • mskaiq Re: jak nazwac to uczucie? 24.12.11, 10:46
          Ona Cie kontroluje tak jak małe dziecko i Ty na to pozwalasz. Myslę że nie
          nastąpiła separacja pomiedzy Toba a matką.
          Musisz sie tego nauczyć i nauczyć matkę że masz swoje sprawy i nie musisz
          jej mówić o nich.
          Możesz to zrobić delikatnie bez urażenia jej ale cały czas trzymać tą linie bo
          pomimo że jej powiesz to i tak bedzie sie dopytywała. Z czasem przestanie
          kiedy nie bedziesz jej mówiła o tym o czym nie chcesz.
          Serdeczne pozdrowienia.
        • lfi Re: jak nazwac to uczucie? 28.12.11, 17:24
          Jedna to jest teraz- nie da sie z matka miec nornalnej relacji, bo nie wiem jak. Zerwanie nie wchodzi w gre, bo po pierwsze to oznacza zerwanie tez z ojcem a i pewnie z reszta rodziny. Dwa- wyrzuty sumienia, a a pewno szantaze by sie pojawily blyskawicznie. Ale utrzymac kontakt trudno- bo raz moze trudno uwierzyc ale matka ciagla wsciubia nos, wypytuje, komentuje.
          ===
          Napewno ty znasz matke najlepiej. Z tego co wiem, to trudno jest zmienic osobe toksyczna, w wyrozumiala i lagodna. Moze zmienic swoj stosunek do niej i traktowac ja z duzym dystansem.
          Nie przejmowac sie tym co mowi, bo w koncu, nie o tobie mowi, a monolog jaki prowadzi to raczej o niej samej i o jej trudnosciach w pokananiu lekow.
          Moze dobrze by bylo nauczyc sie jej odpowiadac w taki sposob, aby zabraklo jej argumentacji?
          Inna sprawa to warto sie zastanowic, czy gdyby tak zachowywala sie jakas obca kobieta, czy przyzwalalabys jej na to? Pewnikiem nie.
    • mika22.0 Re: jak nazwac to uczucie do matki 25.12.11, 12:04
      Zachowanie Twojej matki wskazuje na źle pojętą przez nią troskę o Ciebie. Widocznie ona wychowywała się w rygorze rodzinnym, zawsze pod okiem swojej matki, ojca nawet jak założyła swoją rodzinę - stąd dla niej jest sprawą naturalną wgląd w Twoje finanse i próba zarządzania. Rygor rodzinny często eliminuje uczucia emocjonalne, które powinny łączyć rodzinę i których Twoja matka chyba jest pozbawina, nie wyniosła tego ze swojego domu. Dominowało zimne wyrachowanie, co nie znaczy, że całkiem nie było więzi rodzinnej. Gdyby któryś z członków rodziny był zagrożony z całym oddaniem Twoja matka udzieliła by pomocy. Napisz do matki list. Napisz co Ci się w relacjach z nią nie podoba i napisz jak byś chciała żeby Wasze relacje wyglądały. Napisz stanowczo co czujesz i poproś żeby matka to przemyślała. Niech nie dzwoni tylko odpisze Ci. Na każde zdanie (może w punktach) niech się wypowie. Moim zdaniem matka ma dobre intencje, chce dobrze dla Ciebie ale nie zna poprawnych relacji rodzinnych i Ty możesz się tego domagać.Tym domaganiem możesz zmienić znacznie jej postępowanie. Pozdrawiam!
      • adamsowna Re: jak nazwac to uczucie do matki 25.12.11, 17:23
        Tak ale co to sa te dobre intencje? Ja nie rozumiem. Na moja glowe to jak mam dobre intencje dla kogos to chce zeby sie ta osoba dobrze czula, dobrze sie jej wiodlo, miala latwo i dobrze. A moja matka mam wrazenie ze tak nie mysli. Jak wypoczywam czy mam wolny dzien to zaraz ma pretensje, ze lenistwo i nierobstwao i ze mozna jakies nadgodziny brac i dorobic. Powiem, ze kupuje ksiazki bo lubie czytac to zaraz pretensje ze po co mi ksiazki i lepiej odkladac i ze sie w dupie przewraca mi ze kupuje ksiazki i 'udaje ksiezniczke'. Jak sie pojde do klubu pobawiac to zaraz ze sie wlocze i wysrywam pieniadze (chociaz to moje pieniadze).
        Mam wrazenie ze matka by najchetnioej widziala mnie w pracy cala dobe i jesc chleb i wode i odkladac (nie wiadomo po co i na co).
        Dodam ze ciagle przytyi za inni to lepiej sie ustawili i maja wiecej talentu i ze rodzice maja wiecej 'pociechy z nich' i ona tez by chciala pocieche z dzieci a nie ma. Dodam ze matka przez cale zycie nigdy nie dzwonila tyllko chciala zeby do niej dzwonic a od roku czy 2 ma wolne minuty z plusa to dzwoni coodzien i wypytuje.
    • leda16 Re: jak nazwac to uczucie do matki 25.12.11, 16:18
      adamsowna napisała:
      > Matka zawsze pordkreslala, ze jestem ciezarem, ze duzo kosztuje i ze sie ze mna
      > morduje, ze niszcze ja i niszcze jej zycie, zawsze 'pod gorke', zadnej popchwa
      > ly i same restrykcje i nagany-
      to pro
      > blem dziecinstwa.


      A co z ojcem? Przecież drogą partenogenezy na świecie się nie pojawiłaś. Poza tym gdyby tak Cię nienawidziła, to byłabyś wychowanką DD nie jej. Cóż to był 30 lat temu za problem oddać niechcianego bachora do adopcji? Żaden. Poza tym weź panna pod uwagę, że Ty nie tylko o matce ale i o absolutnie nikim z rodziny z życzliwością i sympatią się nie wyrażasz. Więc jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.


      > Wiec tak, najpierw po 'odkryciu' tego pojawila sie refleksja ze matka mnie nien
      > awidzila i nie chciala i faktycznie uwazala mnie (uwaza dalej poniekad, bo nie
      > mieszkamy razem juz od lat i kontakt osobistty rzadki) za problem i sprawce pro
      > blemow. To byla wizja egocentryczna.


      Zamiast "refleksować" powinnaś ją po prostu zapytać. Kto pyta nie błądzi, natomiast Twoje fantazje są zależne wyłącznie od Ciebie. Zwykle nijak się mają do rzeczywistości.



      > Nienawisc to nie jest, bo podswiadomie matke i tak kocham. Zal na pewno, ale wi
      > em, ze zal jest bez sensu, bo matka jest zapewne zwichrowana psychicznie. Czuje
      > jakby byla we mnie z jednej strony chec udowodnienia jej, ze jest we mnie jaka
      > s wartosc- ale zarazem poczucie, ze to bez sensu i jest chec zerwania stosunkow
      > i zapomnienia o niej. Ale to wywoluje wyrzuty sumienia, bo jak to , stara matk
      > a itp. Dalej jest poczucie, ze ona sie nie zmieni i nie da sie utrzymywac dobry
      > ch relacji.


      Więzów rodzinnych nigdy nie zerwiesz, choćbyś na koniec świata uciekła. Zawsze będziecie matką i córką, ojcem i córką, ten sam garnitur genealogiczny, upodobania i nawyki. Sama już widzisz, że ustawiczne babranie się w nieudanym dzieciństwie niczego dobrego nie przynosi a tylko fiksuje człowieka na pewnym etapie życia i ambicjonalnie uwstecznia, bo zamiast zadowalać swoje dążenia, przyjaciół, faceta, koleżanki, szefa, nadal starasz się zadowolić tylko matkę



      > Tym bardziej, ze ona zyje w zaparciu czy niesdwiadomosci i raz sie 'przyznaje'
      > raz nie, ale to nie ma znaczenia


      No to po cóż ja mękolisz, żeby biła się w piersi i pokutowała za Twoje nieudane życie. Weźże wreszcie 30-to letnia kobieto odpowiedzialność ZA SIEBIE, za to, co SAMA, swoją wolną i nieprzymuszoną wolą zrobiłaś ze swoim życiem, zamiast obciążać tym matkę. Jak sobie pościeliłaś, tak śpisz - ot, cała prawda. Zacznij sobie ścielić inaczej, to będziesz wygodnie spała.



      Zarazem frustracja, ze nie m
      > oge, i zlosc i na nia i na siebie.


      Frustracja i złość w tej sytuacji są oczywiste. Tylko, czy rzeczywiście to wina matki, że nie masz atrakcyjnego finansowo zawodu, męża, dzieci, celów w życiu, pasji, zainteresowań, że przepieprzasz życie na rozczulaniu sie nad sobą i ustawicznym analizowaniu swoich relacji rodzinnych z dzieciństwa? A może jednak Twoja, bo to Twoje myśli rodzą te negatywne emocje.


      >
      > Matka zaszczepila chyba jakies bomby z opoznionym zaplonem, jak zreczny manipul
      > ant, ze jakby czlowiek sie chcial uwolnic od jej toksycznego wplywu to zaraz pr
      > zychodza do glowy czarne obrazy, ktore wdrukowywala cale zycie- matka w trumnie


      Ty też będziesz kiedyś w trumnie i co z tego? Taka jest kolej rzeczy i nic na to nie poradzisz.


      > , biedna i mala i bezradna i opuszczona,


      Czy umrze w biedzie, bezradności i opuszczeniu, to natomiast zależy wyłącznie od Ciebie. Więc zdecyduj się, czego chcesz.


      ejst jakies podswiadome oczekwianie na moja smierc (oczywis
      > cie wyparte, bo to taboo).


      Schlałaś się w Wigilię czy przejęzyczyłaś z emocji? Po co matka miałaby czekać na Twoją śmierć?
      • adamsowna Re: jak nazwac to uczucie do matki 25.12.11, 17:30
        Ty jestes jakas agresywna. Kto powiedzial ze ja nie szanuje nikogo z rodziny ani matki, to na odwrot moj problem jest za bardzo szanuje i slucham i traktuje powaznie a nikt mnie nie szanuje (to znaczy matka) a ojciec to ma i mial wszystko gdzies wiec sie nie liczy i on nie mial sily na matki dyktatorstwo to sie wycofal i woli w cieniu przemykac przez zycie.


        tak nikt tu sie nie schlal takie mam wrazenie zawsze ze matce zawalam cale zycie i ze mnie nie oddala do domu dziecka to nie to ze sie nie dalo albo bo nie chciala i kochala tylko rodzina patrzyla na rece i ludzie wiec by tak nie mogla i tak zrobic, chyba ze by zyla gdzies na prowincji bez sasiadow i rzucila w lesie, wiec to nie opcja.

        To chyba nie jest tak jak ja nie widze zadjen milosci ani przywiazania ani zyczliwosci matki, chyba cos nie jest tak. Ja nie powiem ze niektorzy znajomi to od rodzicow dostaki dobre studia, samochody czy posagi albo mieszkanie to corce kupili to synu a u mnie matka nic nie dala jedynie to ojciec posag po swoich ojcach a i na tym matka juz kladzie reke i straszy ze zabierze.

        Tak wiec ja sie duzo nie domagam nawet i nigdy tak nie byllo. Nie chce pieniedzy ani mieszkania ani nawet pomocy w domu czy przy dzieciach nie chce nic, tylko moim pragnieniem zawsze bylo zeby matka podniosla telefon i powiedziala 'dziecko odpocznij troche, pobaw sie, kup sobie cos fajnego, pojedz na dobre wakacje' a takze 'dziecko kocham cie, jestes dobre dziecko, masz takie i takie zalety, wierze w ciebie, ufam ci'

        Nigdy takk nie ma. Tylko- czemu tak, czemu nie, a ona to nic ze mnie nie ma, a ja to zawalidroga, a to ciezar, a czemu inni to maja lepiej a czemu ze mna jagorzej, a ja to beztalencie a na dodatek w ramach chyba pokuty nalezy mi sie zero przyjenosci w zyciu i sama ciezka praca, bo przyjemniosci to wyuzdanie.
        • to.niemozliwe Re: jak nazwac to uczucie do matki 25.12.11, 18:35
          Musisz spodziewac sie, piszac tu, ze beda takze wypowiedzi o charakterze manipulacji.
        • leda16 Re: jak nazwac to uczucie do matki 25.12.11, 19:18
          adamsowna napisała:

          > . Kto powiedzial ze ja nie szanuje nikogo z rodziny an
          > i matki,


          Nikt nie powiedział. Po prostu Ty nie napisałaś o nikim z rodziny - ojca nie wyłączając - ani jednego życzliwego słowa.

          nikt mnie nie szanuje (to znaczy matka)


          a matka to cała rodzina?


          a ojciec to ma i mial wszystk
          > o gdzies wiec sie nie liczy


          A jednak Twój post zawiera pretensje wyłącznie do matki. To, że ojciec też ma Cię gdzieś, wyraźnie Ci nie przeszkadza. Co więcej - On się dla Ciebie "nie liczy". Dokładnie tak, jak Ty rzekomo dla matki. Ciekawe...skąd ten całkowity brak wymagań wobec ojca?


          i on nie mial sily na matki dyktatorstwo to sie wyc
          > ofal i woli w cieniu przemykac przez zycie.



          Czy mam przez to rozumieć, że Ty jednak miałaś siłę na ...żarcie się z matką, czyli rywalizowanie o dominację w rodzinnym stadzie?
          >
          >
          > tak nikt tu sie nie schlal takie mam wrazenie zawsze ze matce zawalam cale zyci
          > e i ze mnie nie oddala do domu dziecka to nie to ze sie nie dalo albo bo nie ch
          > ciala i kochala tylko rodzina patrzyla na rece i ludzie wiec by tak nie mogla i
          > tak zrobic, chyba ze by zyla gdzies na prowincji bez sasiadow i rzucila w lesi
          > e, wiec to nie opcja.


          Przecież mogła odejść od ojca i zostawić mu dziecko na wychowanie. Wiele kobiet niezadowolonych z roli matki tak robi. I z jakiego tytułu wyobrażasz sobie, że bardziej liczyła się z opinią sąsiadów niż z własnym egoizmem?

          >
          Ja nie powiem ze niektorzy znajomi to od
          > rodzicow dostaki dobre studia,


          Więc uważasz, że studiów nie powinnaś zrobić samodzielnie, tylko "dostać" od rodziców? Osobliwe podejście.


          samochody czy posagi albo mieszkanie to corce k
          > upili to synu a u mnie matka nic nie dala


          E tam, podręcznik gramatyki możesz sobie w wieku 30 lat kupić sama i nauczyć odmiany rzeczownika. Na naukę nigdy nie jest za późno.


          nie chce nic, tylko
          > moim pragnieniem zawsze bylo zeby matka podniosla telefon i powiedziala 'dziec
          > ko odpocznij troche, pobaw sie, kup sobie cos fajnego, pojedz na dobre wakacje'
          > a takze 'dziecko kocham cie, jestes dobre dziecko, masz takie i takie zalety,
          > wierze w ciebie, ufam ci'


          A czemu nie wymagasz tego od ojca? Zresztą, dorosła już jesteś, niezależna finansowo, mieszkasz osobno. więc powiedz sobie to sama a potem zrealizuj - kup sobie wystrzałowy ciuch, zaoszczędź na wycieczkę do Egiptu czy gdzie tam chcesz.. Ludzie nie papugi, nie powiedzą Ci akurat tego, co chcesz usłyszeć.


          czemu ze mna jago
          > rzej, a ja to beztalencie a na dodatek w ramach chyba pokuty nalezy mi sie zero
          > przyjenosci w zyciu i sama ciezka praca, bo przyjemniosci to wyuzdanie.


          Cóż, jeśli w to wierzysz, to też tylko Twoja wina.
        • sabinac-0 Re: jak nazwac to uczucie do matki 25.12.11, 20:04
          adamsowna napisała:

          > Ty jestes jakas agresywna. Kto powiedzial ze ja nie szanuje nikogo z rodziny an
          > i matki,

          Nie przejmuj sie, ta uzytkowniczka wypisuje twarde oskarzenia kazdemu, kto sie zwierza z problemow w relacjach z matka.
          Byc moze ma problem z wlasnymi dziecmi, nie wiem, zreszta to nie ma znaczenia.

          > Ja nie powiem ze niektorzy znajomi to od
          > rodzicow dostaki dobre studia, samochody czy posagi albo mieszkanie to corce k
          > upili to synu a u mnie matka nic nie dala jedynie to ojciec posag po swoich ojc
          > ach a i na tym matka juz kladzie reke i straszy ze zabierze.

          Moja mamuska tez mi "daje i odbiera" wirtualny spadek w zaleznosci od humoru i fazy ksiezyca. Po mnie juz to splywa od lat.

          > moim pragnieniem zawsze bylo zeby matka podniosla telefon i powiedziala 'dziec
          > ko odpocznij troche, pobaw sie, kup sobie cos fajnego, pojedz na dobre wakacje'
          > a takze 'dziecko kocham cie, jestes dobre dziecko, masz takie i takie zalety,
          > wierze w ciebie, ufam ci'
          >
          Piszesz, jakbys bez aprobaty matki nie mogla kupic sobie czegos albo pojechac na wakacje (za wlasne pieniadze) i bez jej pochwaly nie widzialabys wlasnych zalet.

          Wobec mamuski ze sklonnosciami do dolowania najlepsza jest taktyka "psy szczekaja a karawana idzie dalej".
          • to.niemozliwe Re: jak nazwac to uczucie do matki 25.12.11, 20:26
            Psy szczekaja, a karawana jedzie dalej, to jest dosc cynicznie i zlosliwie powiedziane.
            Za taka postawa kryje sie zdolnosc do wychwycenia cudzych (matczynych fiksacji) i odseparowanie od ich wplywu.
            To jest do nauczenia sie, choc niekoniecznie samodzielnie.
            • sabinac-0 Re: jak nazwac to uczucie do matki 26.12.11, 15:02
              to.niemozliwe napisał:

              > Psy szczekaja, a karawana jedzie dalej, to jest dosc cynicznie i zlosliwie powi
              > edziane.

              Cynizm w srednim wieku to pochodna lez wylanych za mlodu.
    • nextvivi Re: jak nazwac to uczucie do matki 25.12.11, 22:47
      do adamsowna

      Za co mamę kochasz? Potrafisz na to odpowiedzieć?
      • adamsowna Re: jak nazwac to uczucie do matki 25.12.11, 22:53
        Za nic konkretnie. Po prostu no jest matka i jest to naturalne przywiazanie.
        A jak tak mam analize zrobic to hmm, nie wiem. Chyba nie mam powodu.
        Ale to jest dodatkowy specyficzny punkt, bo matka zawsze powtarzala jak dzieci powinny kochac matke i jak to ona dla dzieci zyje. W takim sensie ze sie poswieca, ze tak wiele daje itp.
        Zawsze np grozila smiercia i rakiem i 'tylko chce was wychowac i wtedy moge umierac, bo dzieci bez matki to zgina". Ale to taka gadka tylko aby pokazac, jak bardzo 'daje z siebie'.
        Ona zawsze mowi tez mi 'wychowanie ciebie to jak czworo inne dzieci' i jak sie poswiecila i zmarnowane zycie miala bo musiala nas dziecmi sie opiekowac.
        A czemu pytasz?
        • nextvivi Re: jak nazwac to uczucie do matki 26.12.11, 01:08
          Czytalam kiedyś wypowiedź dziewczyny która cały czas myślała, że matkę bardzo kocha. Aż jak po raz kolejny się na matce zawiodła (toksyczna matka), jak się ktoś jej zapytał, za co kochasz matkę to nie potrafiła znależć odpowiedź na to pytanie.
          • adamsowna Re: jak nazwac to uczucie do matki 26.12.11, 01:50
            rozumiem. u mnie w domu chyba milosc byla mylona z litoscia i rezygnacja oraz z tragedia i lzami na pogrzenie po zmarlym.
          • sabinac-0 Re: jak nazwac to uczucie do matki 26.12.11, 16:04
            Po tym, co przezylam z moimi starymi, nie wiem czy ich kocham. Utrzymuje z nimi poprawne kontakty. Nawet nie staram sie zdefiniowac moich uczuc do nich - bo po co?
      • sabinac-0 Re: jak nazwac to uczucie do matki 26.12.11, 15:58
        nextvivi napisała:

        > Za co mamę kochasz? Potrafisz na to odpowiedzieć?

        Cymesik tekscik ;D
        Jest to rodzaj podpuchy, obliczonej na wzbudzenie w rozmowcy poczucia winy.
        Cos jak ciotka, ktora przerywa siostrzenicy uskarzajacej sie z placzem na wredna siostre, ciumkajac na slodko - kwasno: "alez ty kochasz siostrzyczke, pomysl co bys czula gdyby ona umarla". Siostrzenica czuje sie potworem bez serca a ciocia zaciera lapki ze zdolala komus napluc.
        • nextvivi Re: jak nazwac to uczucie do matki 26.12.11, 22:07
          Bardzo się mylisz, żadna podpucha i nie zamierzałam wzbudzać w autorze poczucia winy.

          DDD (dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych) często mylą poczucie miłości z litością, i nawet autor wątku o tym napisał. Może jak sobie uświadomi że matki tak naprawdę nie kocha a tylko myślał ze kocha być może będzie mu się łatwiej żyło.
    • nosorozecwlochaty Re: jak nazwac to uczucie do matki 26.12.11, 22:20
      Męczysz się z tym wszystkim, bo w Polsce mamy taką zakłamaną moralność, że matkę trzeba kochać. Taki jest obowiązek i już. Kto nie kocha, ten musi być złym człowiekiem. Spróbujcie powiedzieć komuś "Ja nie kocham mojej matki" i poobserwujcie te zdziwione i oburzone miny.

      Tymczasem różnie to w życiu bywa. Niedobra matka wcale nie musi być potworem bijącym dziecko, czy menelką która zmienia dom w melinę. Może to być zupełnie "normalna" kobieta, która jednak swoimi tekstami, złośliwościami, emocjonalnymi szantażami setki razy sprawiła, że odechciewało się żyć.

      Ale coś z tyłu głowy mówi "Ja muszę ją kochać". Tylko że do miłości zmusić się nie można, kończy się to tylko bezsilną frustracją i wyrzutami sumienia.

      Jedyna rada - olać to wszystko, nie zastanawiać się dlaczego tak było i nie próbować teraz matki zmieniać. Starzy ludzie się nie zmnieniają, naszarpiesz się i nic nie wskurasz.

      Ograniczyć kontakty do minimum i żyć swoim życiem. A gdy będzie stara i chora wtedy pomóc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja