Gość: Ewik
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
04.06.04, 18:46
Znam osobe, która na pozór jest bardzo miła , ma mnóstwo znajomych, udziela
się publicznie, no dosłownie lubi być w centrum. Do czasu, gdy nie poznałam
tej osoby bliżej wszystko w niej wydawało mi sie OK, nawet imponowało mi to,
że jest taka przebojowa. Nasza znajomość przeradzała się w przyjażń i z
biegiem czasu poznawałam , że w gruncie rzeczy mam do czynienia z kimś bardzo
kruchym, wrazliwym jak mimoza, podatnym na zranienia.Osoba ta najpierw lgnęła
do mnie, widziałam, że szuka mojej pomocy, ale gdy tylko zbliżyłam się zbyt
mocno odrzuciła mnie brutalnie a nawet chamsko twierdząc, że ta pomoc nie
jest jej potrzebna. Dodam, że osoba ta samookalecza się, mam wrażenie , jakby
karała się za coś albo... sprawdzała, czy nadal żyje.... Zwazywszy na to, że
nie potrafię przestć traktować kogoś jak przyjaciela tylko dlatego, że mnie
rani ( w końcu jest wybaczenie) nadal chciałabym temu komuś pomóc - tylko
jak, jesli powrót do relacji, które były jest niemozliwy?????