nikifo
03.01.12, 19:40
Mam problem, bo nie wiem sama co o tym myśleć, może nie mam racji i nie rozumiem pewnych reguł panujących między kobietą a mężczyzną, a może po prostu jestem inna i mam nieco inne priorytety i plany, ale posłuchajcie i wyraźcie swoją opinię.
Ponad rok temu poznałam chłopaka na portalu randkowym. Po kilku miesiącach rozmów na gg postanowiliśmy się spotkać. Spotkanie wg mnie było strzałem w 10. Świetnie się dogadywaliśmy, spedziliśmy ok 4h cały czas rozmawiając, a ja nawet mogłabym dalej tam siedzieć i rozmawiać. Później jednak zaczęło się coś psuć, ale raczej w mojej strony nie widziałam szans na jakiś związek, po prostu poznałam go lepiej uznałam, że lepiej będzie, jak zostaniemy po prostu przyjaciółmi choć może to i za duże słowo, a dlaczego: bo wiedziałam, że spotyka się z innymi dziewczynami co prawda nic mi o tym nie mówiąc, ale cóż skromnie mówiąc jestem niezłym szpiegiem i wiele się domyślałam, nie przeszkadzało mi to spotkać się z nim czasem, w końcu byliśmy tylko znajomymi, ale on każde spotkanie traktował jak randkę. Zbliżał się Sylwester i zaprosił mnie jako osobę towarzyszącą, ale nie zgodziłam się, bo chciałam spędzić ten czas z moimi przyjaciółmi. Pomyślałam, żeby on spedził ten Sylwester ze mną i z moimi przyjaciółmi. I tu zaczęły się schody, zaczął mnie podrywać, mówić mi, że mu się podobam itp.itd. Nie urażając go, mogłam kiwnąć jednym palcem i byłby mój, no, ale po co. Szanuję uczucia innych, spokojnie mu wytłumaczyłam, że z mojej strony to tylko przyjaźń i nic więcej. Zdecydował się na tego Sylwestra ze mną i z moimi przyjaciółmi i tu zdarzyło się coś, co mi się bardzo nie podoba. Jak go pytałam gdzie spędza Sylwestra mówił, że chyba w domu i wtedy go zaprosiłam, powiedział, że się zastanowi i da mi odpowiedz. Kiedy już odpowiedział, że tak powiedział, że miał zaproszenia od swoich lepszych i gorszych znajomych. Ci jego lepsi znajomi mieli pójść na bal, on wtedy chciał ze mną pójść, ale się nie zgodziłam i on nie miał z kim, a przepraszam mógłby zabrać jakąś koleżankę, ale stwierdził, że ona jest ‘’zbyt ciemna’’ tak to określił. Miał jeszcze jedną propozycję od swoich gorszych znajomych, miała to być taka popijawa z kumplami do północy się zachlać i wszyscy spać, ale z tego zrezygnował, ale nie powiedział tym znajomym, że ma propozycję innego Sylwestra, tylko że idzie na bal. A tym lepszym znajomym, że poznał fajną laskę (mnie) i że może to będzie jego dziewczyna i dlatego idzie ze mną. Powinna mi się wtedy zapalić czerwona lampka, ale cóż….. w późniejszej rozmowie znów mnie podrywał itp. Itd. I znów wyraziłam się jasno i wyraźnie, że jest dobrze jak jest i po co to zmieniać. Następnie powiedział mi, że od dwóch miesięcy spotyka się z jakąś dziewczyną i ma nadzieję, że to będzie coś poważnego?! Widywali się co najmniej 3 razy w tygodniu, i ona zaprosiła go do domu 1 stycznia na kawę, dlatego my mamy wracać wcześniej z tego Sylwestra?! Na to powiedziałam nie, jak on chce, niech wraca wcześniej, ja zostaję, co ja będę w domu robić, na co on, że może ja go zaproszę na kawę. Nie zgodziłam się, stwierdziłam, że po prostu on wróci wcześniej jak tak bardzo chce i już, następnie nadszedł Sylwester na którym poznał moich znajomych i się zaczęło, w ogóle ze sobą nie rozmawialiśmy, był tak zafascynowany moimi znajomymi, zwłaszcza spodobała mu się moja koleżanka, za którą cały czas łaził. Było mi głupio i czułam się źle. I mogłabym dalej pisać, ale to może w kolejnych postach, co wy o tym myślicie? Dlaczego on tak postępuje? Jak można mówić dziewczynie, że mu się podoba i chciałby coś więcej by za chwilę powiedzieć, że spotyka się od dwóch miesięcy z inną, która jednak tego 1 stycznia go olała i jednak się nie spotkali. A kiedy wspominaliśmy nasze pierwsze spotkanie powiedział mi, że to był całkowity niewypał, że w ogóle chciał uciec z tego spotkania bo uznał, że w ogóle nie pasujemy do siebie i jesteśmy z dwóch różnych bajek, a jak go zapytałam to po co wziął ode mnie nr telefonu to powiedział, że to ze stresu!? Ale później jak mnie poznał totalnie zmienił zdanie i już wcale tak nie myśli…..Trochę mnie to zabolało, bo ja po pierwszym naszym spotkaniu miałam całkowicie inne zdanie. Myślałam, że bedzie moim fajnym kumplem, ale chyba się pomyliłam......