Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie??

IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.04, 23:52
Czy róznica wieku 12 lat nie przekresla miłości. Bo czy facet zblizajacy sie
do czterdziestki i patrzący na dwudziestokilkuletniądziewczynę widzi w niej
nie tylko fizyczność?? Czy to jest mozliwe, żeby ja pokochał, tak na cale
zycie, a nie tylko na miesiac czy trzy i zaraz wrocil do zony???
    • ta Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? 08.06.04, 00:25
      Następna! To jakaś epidemia. Pacnij go w kierunku żony :)
      To najlepsze wyjście dla was obojga.
      Pokochał... miłość...a żona go nie rozumie, czyż nie tak ?
      Myślenie nie boli, spróbuj

      Ta_
    • jmx Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? 08.06.04, 01:01

      Może ale nie żonaty ;-)
    • kohanek Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? 08.06.04, 01:14
      na Forum Romantica jest facet ponad 20 lat starszy od kobiety.On jest b.daleko
      od POlski.
      Prowadza internetowy romans juz kilka lat. Nigdy sie nie widzieli(czyli nie
      fizycznosc).A wyznaja sobie milosc. Czyli jest mozliwe.
    • mskaiq Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? 08.06.04, 05:28
      Roznica wieku nie przekresla milosci. Gdyby widzial tylko fizycznosc to moglby
      kupic seks nawet z mlodsza od Ciebie. Mysle jednak ze aby to wszystko moglo sie
      przeksztalcic w wspanilaly zwiazek On musi rozwiazac Swoje sprawy z Zona i musi
      to zrobic Sam.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • j_ar Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? 08.06.04, 08:18
        e tam..kupowac seks...poderwac malolatke, naklasc jej do glowy bzdur o swoim
        nieszczesciu, o milosci do niej, o niedobrej zonie, zaprosic na lody i do
        hotelu, duze oszczednosci w zyciu, a i partnerka niejakas tam tufta tylko
        glupiutka dziewczynka gotowa na wszystko, a poki mloda to nie bedzie za szybko
        o malzenstwie truc, mozna te kilka lat sie zabawic, a potem pokochac inna
        mlodziutka w ten sam sposob
        • Gość: ewcia Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.04, 23:34
          to dlaczego on chce sie ożenić ze mną, a ja nie????i powtarzam , zadnego sexu
          nie bylo????? i co wy na to?
          • j_ar Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? 11.06.04, 08:15
            a w takim razie to po prostu sie zakochal....ale jest niebezpieczenstwo, ze
            skoro sie nie seksowaliscie, to moze nie byc wcale tak fajnie w lozku jak w
            rozmowach, ten wiek....;)
            • Gość: ewcia Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.04, 23:25
              No tak, ten wiek, hahaha. No mysle, ze te trzydziesci pare lat dla faceta to
              nie koniec swiata....Rownie dobrze moge trafic na rowiesnika, bez
              zadnego "talentu" . ryzyko zawsze jest, hahaha
      • Gość: ewcia Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.04, 23:37
        serdeczne dzieki mskaiq, nie za te jedyne slowa pozytywne o mej historii, ale
        ze jest nadzieja, ze nie wszyscy ludzie ulegaja stereotypom na swiecie, ze
        skoro mlodsza i starszy, to ona glupia, on cwaniak, sex non stop itp. Uwazam
        dokladnie tak samo jak piszesz, wiec zostawilam go z tym samego, nic nie
        obiecujac, a wrecz przeciwnie, ze skoro sie decyduje na rozwod to ze
        swiadomsocia ze zostaje sam, a nie, ze zamienia zone na lepszy model...zle
        robie????
        • ta Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? 10.06.04, 01:06
          Połóż sobie loda na czółko ;)

          Potrzymaj go jeszcze trochę bez seksu i poproś o kopię pozwu rozwodowego.
          Czmychnie nim dojrzeją porzeczki.
          Życzę ci miłych wakacji w gronie rówieśników :))

          Ta_
        • ta Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? 10.06.04, 03:01
          "Miłość mimo tego, że on jest żonaty ??? To możliwe?? "

          O to tak naprawdę chodzi, tak?
          To po co tak kluczyć, dziewczyno, tu - na forum i w życiu?

          Ta_

          P.S.Lody na czółko ( dla otrzeźwienia) to miał byc żart, cóż nie wyszedł.
          Ostatnio mi nie do żartów, nie powinnam eksperymentować :).
          Przepraszam.
    • seksuolog Mozliwe hehe 08.06.04, 08:53
      Gość portalu: Ewcia napisał(a):

      > Czy róznica wieku 12 lat nie przekresla miłości. Bo czy facet zblizajacy sie
      > do czterdziestki i patrzący na dwudziestokilkuletniądziewczynę widzi w niej
      > nie tylko fizyczność?? Czy to jest mozliwe, żeby ja pokochał, tak na cale
      > zycie, a nie tylko na miesiac czy trzy i zaraz wrocil do zony???

      Taki facet jest rozdarty miedzy dwoma skrajnosciami. Z jednej strony zona,
      co by tu nie mowic stara klempa ze staroswieckim nudnym seksem ale do ktorej
      czuje sie przywiazanie jak do mebla w domu. Z drugiej strony mloda swieza
      laseczka z nowoczesnym ekscytujacym seksem (lody standard) wiec przynajmniej
      na pewien czas bedzie urozmaicenie szarego zycia. A juz zupelna rewelacja to
      dzialanie na dwie fajerki bo ze stara i mloda na przemian fajny kontrast.

      A wiec prosty test ktory mloda laska powinna zrobic chcac sie przekonac o
      intencjach to powiedziec mu: Kochany, doopcia z lodami to bedzie jak sie od
      starej wyprowadzisz i przyniesiesz papier ze sprawe o rozwod zalozyles w sadzie.

      Facet czmychnie w trymiga hehe.
      • Gość: 11anna11 Re: Mozliwe hehe IP: *.sgib.com 08.06.04, 09:18
        Seksuolog, lubie Cie ... ale ona i tak Ci nie uwierzy, ona wie że on ją kocha i
        wierzy w wielka miłość i wierzy, że jego małżeństwo to pomyłka, ale musi w nim
        tkwić ... itp. itd. itp. problemem jest tylko różnica wieku!!!
        • Gość: ewciaa Re: No to mozliwe czy nie???? IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.04, 23:32
          Jasne, jasne...skoro młoda i starszy to juz wszystko wiadomo, tak?? Nie bylo
          zadnego sexu, wiec co to za bzdury o lodach itd. (kto tak mowi sam sobie robi
          wizytowke,sorki).Po 2 miesiacach, jak sie przyznal do uczucia do mnie, wzial
          mnie po raz pierwszy za reke i...oczy mu sie zaszklily. Aaa, pewnie, ze tzreba
          takiego "pacnac" do zonki, popychalam i nadal to robie. Nie powiedzialm ani
          razu, ze go kocham i chce z nim byc, bo wiem, ze nie chce budowac przyszlosci
          na lzach innych ludzi (ponadto jestem katoliczka-tak, tak, nie wszystkie mlode
          dziewczyny robia loda facetowi!!) no i wiem< ze jesli chce sie rozwiesc,to musi
          to zrobic sam...a on zrobil to, ze swiadomoscia, ze go nie chce i nie bede
          chciala, ze bedzie sam, powiedzial jej jak jest i sie wyprowadzil, co nie bylo
          dla niej niespodzianka, bo od dawna, dawna sie nie ukladalo..ale oczywiscie
          znam te opowiesc tylko z jednej strony, z jego strony, wiec jak moge cokolwiek
          mowic, przeciez jestem glupia i naiwna, prawda??? No i jeszcze ejdno, jego zona
          wcale nie jest brzydka ani gruba, moim zdaniem ladniejsza ode mnie nawet...choc
          starsza, ale co to zmienia....
          • jmx spokojnie :-) 10.06.04, 01:38

            hej, hej, a po co te nerwy? Skoro mówisz, że sprawa z żoną wygląda tak jak
            wygląda, tzn, wyprowadzka i rozpoczęcie(?) rozwodu to zupełnie inna sytuacja.
            Bo moim zdaniem waszym "problemem" nie jest różnica wieku a jego stan cywilny.
            Uporządkuje swoje sprawy i wtedy można pomyśleć poważniej o waszym związku.

            Niektórym trudno w to uwierzyć ale jednak zdarzają się porządni faceci ;-).
            • Gość: Luty Re: spokojnie :-) IP: *.dialup.mindspring.com 10.06.04, 01:43
              jmx napisała:


              Niektórym trudno w to uwierzyć ale jednak zdarzają się porządni faceci ;-).

              Jestem wstrzasniety...



              • jmx Re: spokojnie :-) 10.06.04, 02:13
                Gość portalu: Luty napisał(a):

                > jmx napisała:
                >
                >
                > Niektórym trudno w to uwierzyć ale jednak zdarzają się porządni faceci ;-).
                >
                > Jestem wstrzasniety...

                Większość pań z tego wątku również ;-D
            • Gość: az Spokojnie?! IP: *.magtel.net.pl 10.06.04, 01:49
              > hej, hej, a po co te nerwy?

              Po co, to wiadomo. Po nic.
              Skąd, też wiadomo. Spójrz na opinie respondentów Ewci.
              No do kogo to hej hej skierować, też wiadomo. Raczej nie do Ewci.
              • jmx Re: Spokojnie?! 10.06.04, 02:12
                Gość portalu: az napisał(a):

                > No do kogo to hej hej skierować, też wiadomo. Raczej nie do Ewci.

                A właśnie do niej, przecież to ona się denerwuje ;-).
                Na tym forum panuje pewnien określony... hmmm, profil, że jak starszy (żonaty)
                spotyka się z młodszą to tylko po to, żeby się zabawić, tzw. kryzys wieku
                średniego a potem wrócić na łono rodziny - jakkolwiek ona wygląda. Tak jest
                najczęściej ale to nie jedyna możliwa sytuacja.

                Zdarzają się porządni, niezbyt szczęśliwi w małżeństwie, którzy poznawszy
                odpowiednią kobietę chcą sobie z nią ułożyć życie w sposób uczciwy.
                • Gość: az Re: Spokojnie?! IP: *.magtel.net.pl 10.06.04, 02:24
                  > A właśnie do niej, przecież to ona się denerwuje ;-).

                  Widzę to inaczej.
                  Nie "się" denerwuje, tylko ją "zdenerwowano".
                  Po mojemu "hej hej" skierowane jest pod niewłaściwy sdres.
                  • jmx Re: Spokojnie?! 10.06.04, 02:31

                    Ktoś ją zdenerwował i ona "się" denerwuje - niepotrzebnie bo traci energię i
                    zdrowie.

                    Choć z drugiej strony czasem trzeba wybuchnąć by się uspokoić ;-)
                    • Gość: az Re: Spokojnie?! IP: *.magtel.net.pl 10.06.04, 02:37
                      > Ktoś ją zdenerwował i ona "się" denerwuje - niepotrzebnie bo traci energię i
                      > zdrowie.

                      Różne rzeczy ludzie robią niepotrzebnie.
                      Szkoda, że czasem za przyczyną bliźnich.
                      Tak widzę tę sytuację.
                      • jmx Re: Spokojnie?! 10.06.04, 02:44

                        Jak bliźni gada głupoty to najlepiej machnąć ręką a nie wpadać w furię.
                        Wiem... łatwo powiedzieć ;-)
                        • Gość: az Re: Spokojnie?! IP: *.magtel.net.pl 10.06.04, 02:54
                          > Jak bliźni gada głupoty to najlepiej machnąć ręką a nie wpadać w furię.
                          > Wiem... łatwo powiedzieć ;-)

                          Ano prawda.
                          Myślisz, że Ewcia machnie ręką na to "hej hej"?
                          Może. Oby.
                          • jmx Re: Spokojnie?! 10.06.04, 02:59

                            Niech pomacha ręką na forum bo tu takie rady można przeczytać, że hej...!
                            Lepiej zająć się własnym życiem niż wpadać w depresję z powodu porad "dobrych
                            cioć" ;-)
                            • Gość: az Re: Spokojnie?! IP: *.magtel.net.pl 10.06.04, 03:03
                              > Niech pomacha ręką na forum bo tu takie rady można przeczytać, że hej...!
                              > Lepiej zająć się własnym życiem niż wpadać w depresję z powodu porad "dobrych
                              > cioć" ;-)

                              Jak jeszcze wspomnisz tu o zwiększeniu dystansu, to mogę mieć problem z
                              zaśnięciem.
                              Chyba muszę zwiększyć dystans...

                              Dobranoc jmx :-)
                              • jmx Re: Spokojnie?! 10.06.04, 03:13

                                Mój Boże, cóż za niemerytoryczna uwaga, teraz ja nie będę mogła zasnąć...
                                ;-)


                                pAz :-)
                                • Gość: ewcia Re: Spokojnie?! IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.04, 19:03
                                  Dzieki..nie wpdlam w furie ani nic takiego, ekran monitora tego we mnie nie
                                  wyzwala, ale fakt, to co mnie najbardziej wkurza an swiecie (juz nie tylko w
                                  moim problemie) to, kiedy ludzie oceniaja sytuacje, innych ludzi nic o tym, o
                                  nich nie wiedzac, no bo przeciez "ZAWSZE JEST TAK SAMO", "ZAWSZE CHODZI O TO
                                  SAMO", "ZAWSZE TO SIE TAK SMAO KONCZY", nawet sie nikt nie zastanawia glebiej,
                                  tylko mowi i pewnie, z enajlepiej taka dziewuszke wyzwac od glupich gasek itd.
                                  Nie mam urazy, bo wiem, ze taki schemat dziala w spoleczenstwie, ale zeby tak
                                  odrazu wszystkich ta sama miara????? No przepraszam, ani ja, ani On, ani Jego
                                  zona na to nie zaslugujemy. Tak wiec wdzieczna jestem za szersze spojrzenie na
                                  sprawe, nie tylko te moja.
            • Gość: ewciaa Re: spokojnie :-) IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.04, 19:07
              masz racje, dla mnie problemem jest jego stan cywilny i jego
              niezmiennosc....tak, on sie rozwiedzie, ale historia pozostanie....A pytalam o
              roznice wieku, bo jasne wciaz tak jak na tym forum slysze glosy, ze to jasne,
              co tu sie odgrywa, ze facet przechodzi kryzys, zwrocil sie do mnie, zaraz
              wraca, ze cos takiego sie nie zdarza, ze by to bylo uczucie prawdziwe. ALe ja
              juz wiem, ze to prawdziwe, tylko czy to bedzie na tyle silne, by budowac cos od
              nowa??? Ale , SA PORZADNI FACECI!!!!!!!!!! Tylko sie ejszcze zastanawiam, czy
              tylko jeden egzemplarz?????:)))No mysle, ze nie
              • jmx Re: spokojnie :-) 11.06.04, 21:16

                Nieee, ta furia była mocno przesadzona ;-)))).

                Moim zdaniem warto spróbować - facet traktuje Cię poważnie, Ty jego też, nie
                chcę tu powtarzać się za Seksuolog, że potrzebna wam poważna rozmowa o wizji
                wspólnego życia - bo jak rozumiem żadnych rozmów nie było póki się nie
                wyprowadzi, jednak przesłanki do szczęśliwego zakończenia są. Zawsze może się
                coś wydarzyć, również w związku rówieśniczym, ale jak nie spróbujecie to się
                nie przekonacie.

                "Historia zostanie" - tak, z tym też musisz sie uporać, że on ma "tamto" życie,
                dzieci? i dotąd życie będzie dzielił między dwie rodziny.

                Powodzenia! i napisz może od czasu do czasu jak się sytuacja rozwija :-)


                PS. OCZYWIŚCIE, że jest więcej porządnych facetów ;-)
                • Gość: ewcia Re: spokojnie :-) IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.04, 23:21
                  Rozmowy nawet byly-malzenstwo, jakis dzieciaczek itp, az po grob razem-to jegow
                  izaja, no nie powiem-przeciez wiekszosc o tym marzy, ale roznie to bywa....
                  Sytuacja sie rozgrywa tak, ze sie teraz nie widujemy, kontakt mamy slaby...A on
                  pelen nadziei, ze sie doczeka, ze jego cierpliwosc zostanie nagrodzona
                  itp..Wiecie co, ja naprawde ejstem niernormalna-trafia sie naprawde porzadny
                  facet-tyle ze starszy i "z historia", a ja setki problemow widze...Przeciez kto
                  powiedzial, ze gdybym wyszla za rowiesnika, kawalera to nie okazalby
                  sie "damskim bokserem", alkoholikiem czy takim tam....I wtedy to dopiero mozna
                  sobie zycie zmarnowac. Bo mysle, ze przy wszytskich dylematch, tzreba sobie
                  powiedziec NIGDY NIC NIE WIADOMO.....
                  a jesli sie cos zadzieje powazniejszego, dam znac!:)
                  • jmx Re: spokojnie :-) 14.06.04, 02:22

                    Jeśli wam na sobie zależy, nie tylko jemu ale i Tobie na nim to duże szanse na
                    powodzenie są. Jego sytuacja osobista to jedno ale liczy się jakim jest
                    człowiekiem, co do niego czujesz, jaki ma charakater, czy są jakieś rzeczy,
                    które was łączą - zainteresowania, poglądy itp. itd., ile czasu się znacie...
                    Przeciez to tak naporawdę będzie miało wpływ na wasze wspólne życie a nie ta
                    nieszczęsna różnica wieku - przynajmniej nie decydujące.

                    Jak sądzę, nie mieliście okazji dobrze się poznać, skoro był żonaty i teraz tym
                    należy się zając a plany ślubne, na razie, rozsądniej byłoby odłożyć ale nie na
                    zawsze oczywiście ;-).

                    "Nigdy nic nie wiadomo" - aż tak nie byłabym kategoryczna ;-). Nigdy nie ma się
                    stuprocentowej pewności, ale w niektórych przypadkach można przewidywać większe
                    bądź mniejsze powodzenie.

                    Powodzenia, trzymam kciuki :-)
    • agnida Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? 08.06.04, 10:55
      a zabierz go zonie, pozniej ktos Tobie (mlodsza ladniejsza) odbierze go
      I tak bedziecie sie nim dzielic.
    • joanna_1 Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? 08.06.04, 12:46
      yyy, studentka i młody doktorek habilitowany?
      zdaj egzamin i w długą ;)
    • Gość: Mila Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.04, 06:27
      jeśli twoim zdaniem fizycznośc nie jest ważna to dlaczego dziwnym trafem
      faceci najczęściej "zakochują się " w kobietach kilka- kilkanaście-
      kilkadziesiąt lat młodszych a nie w rówieśniczkach lub starszych ?
      facet chce sie odmłodzić z toba, a do tego cieszy go , ze jesteś "głupiutką
      gąską "
      • Gość: ewcia Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.04, 18:59
        T0o ja glupiutka gaska..w ktorejs tam opinii opisalam sytuacje i niby wpadlam w
        furie....ale ejsli chodzi o fizycznosc-pisalam juz-powtorze-jego zona wcale nie
        ejst brzydka, mysle, ze nawet ladniejsza ode mnie, szczuplejsza chyba-on sam
        przyznal racje, ale...jest to "ALE"!!!
        • seksuolog Ewcia katoliczka 11.06.04, 08:55
          Ewcia napisala:

          >Po 2 miesiacach, jak sie przyznal do uczucia do mnie, wzial
          >mnie po raz pierwszy za reke i...oczy mu sie zaszklily. Aaa, pewnie, ze tzreba
          >takiego "pacnac" do zonki, popychalam i nadal to robie. Nie powiedzialm ani
          >razu, ze go kocham i chce z nim byc, bo wiem, ze nie chce budowac przyszlosci
          >na lzach innych ludzi (ponadto jestem katoliczka-tak, tak, nie wszystkie mlode
          >dziewczyny robia loda facetowi!!) no i wiem ze jesli chce sie rozwiesc,to musi
          >to zrobic sam...a on zrobil to, ze swiadomoscia, ze go nie chce i nie bede
          >chciala, ze bedzie sam, powiedzial jej jak jest i sie wyprowadzil, co nie

          Jezeli jestes katoliczka i nie robisz lodow (porzadna staroswiecka dziewczyna?:)
          to powinnas tym bardziej wiedziec ze zonaci faceci sa be nawet tylko
          dowcipnie:).

          Masz natomiast racje wypominajac tutaj ze twoj przypadek jest potraktowany
          wedlug typowego schematu (facet szuka odskoczni na mlodej swiezej z lodami w
          menu). Oczywiscie zycie to nie tylko schematy, jakis % przypadkow jest
          nieschematyczny i w tym sensie wszystko jest mozliwe. Fakt ze twoj wielbiciel
          wyprowadzil sie od starej swiadczy o tym ze akcja moze rozegrac sie nietypowo.
          Jezeli on cie nadal kreci to postaw jeszcze warunek zeby rozpoczal proces
          rozwodowy i od tej strony bedzie w porzadku. Pozostana jeszcze do wyjasnienia
          sprawy w gruncie rzeczy o wiele powazniejsze: Czy facet mysli o stalym zwiazku,
          malzenstwie, w jakim okresie czasu? Jak rozwod wplynie na jego sytuacje
          materialna? Jak zapatrujecie sie na rozmnazanie? Starsi faceci po przejsciach
          bardzo czesto (to znowu schemat) maja ochote na seks ale bez skutkow ubocznych
          a mlode kobiety marza o tym.


          • Gość: ewciaaa Re: Ewcia katoliczka IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.04, 18:12
            tak to cenne pytania, tyle, ze on zdecydowal sie rozwiiesc na banka, dla niego
            to jest oczywiste, ze sie pobieramy (szkoda,z emozliwy jest tylkos lub
            cywilny, no ale trudno) i marzy by miec ze mna dziecko, a najlepiej
            dwoje....wiec to chyba nie ejst schematyczny przypadek??? :)
            • seksuolog To nie schemat 13.06.04, 21:47
              Gość portalu: ewciaaa napisał(a):

              > tak to cenne pytania, tyle, ze on zdecydowal sie rozwiiesc na banka, dla
              >niego
              > to jest oczywiste, ze sie pobieramy (szkoda,z emozliwy jest tylkos lub
              > cywilny, no ale trudno) i marzy by miec ze mna dziecko, a najlepiej
              > dwoje....wiec to chyba nie ejst schematyczny przypadek??? :)

              Rzeczywiscie, tu schemat odpada.

              Jestes wiec w punkcie zero tak jak by to bylo z facetem bez zobowiazan.

              Teraz wiec mozna przejsc do normalnej fazy znajomosci. Zaczynajac od tego czy
              facet cie kreci, czy to nie jest napor z jego strony a tobie nie pasuje,
              czy pasujecie do siebie, jaki ma charakter i tak dalej i tak dalej. To
              wszystko nalezy dokladnie rozwazyc, nie jest wiec wskazane zbyt szybkie
              pojscie do lozka.


        • Gość: Mila Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.04, 13:56
          nie obrażaj sie za "głupiutką gąskę " - chodzilo mi o to, że łatwiej może ci
          zaimponować , może ci "pokazać świat " , "uroki życia " itp :) żona zna go na
          wylot ...
          • Gość: ewcia Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.04, 18:14
            nie obrazam sie.....tak zdaje sobei sprawe, ze znam tylko jedna strone tej
            historii z jego ust, tyle ze jego zona nie jest taka "zlociutka"....
            • Gość: r Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? IP: *.zedat.fu / *.fu-berlin.de 13.09.04, 13:53
              nie tylko slub cywilny wchodzi w rachube, rowniez koscielny jednostronny
              • Gość: ewciaaa Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.04, 21:20
                oj chyba nie, nie ma takiej mozliwosci w kosciele...bo watpie bym cos przegapila
    • Gość: zuza Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? IP: *.b-m.pl 11.06.04, 10:02
      nie pakuj sie w to dziewczyno!!!poszukaj sobie faceta w swoim wieku, z ktorym
      bedziesz miala wspolne zainteresowania. Nie bierz sobie na glowe tatusia, ktory
      bedzie cie sprawdzal, pilnowal, robil dzieci i kazal o siebie dbac. bedziesz
      wykonczona siedzeniem w domu, gotowaniem obiadkow i jego marudzeniem. Kobieto,
      nie pakuj sie w to, bo za pare lat bedziesz chciala cofnac czas. A tego juz nie
      da sie zrobic
    • witch-witch Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? 11.06.04, 16:32
      Sama zadajac pytania udzielasz sobie odpowiedzi. Nie martw sie, zdarzaja sie
      wiekie milosci i napewno ty masz duze szanse taka spotkac, tylko po co ci 12
      lat starszy kapec?
      • jmx Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? 11.06.04, 21:18

        Od kiedy trzydziestoparoletni mężczyzna jest "starszym kapciem"?
        Hehe, chyba, że dla 15-latki.
    • Gość: mycha Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.04, 00:37
      kapeć...to brzmi strasznie, faceci w okolicach czterdziestki są właśnie
      najbardziej pociągający, zwłaszcza dla młodych dziewcząt...tak mi się
      przynajmniej wydaje, wiedzą jak postępować z kobietami. Nie wiem, czy warto od
      razu układać sobie życie z kimś kto już jest żonaty ale można spędzić razem
      czas z wzajemną korzyścią. On odmłodnieje, przynajmniej na trochę, Ty poczyjesz
      się KOBIETĄ (rozmiar czcionki ma znaczenie)...
      • Gość: 50-tka Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? IP: *.is.pl / 217.96.4.* 12.06.04, 01:08
        Ewciu- katoliczko! "Nie pozadaj zony blizniego swego" ( meza to tez dotyczy!) .
        Jak sie uporasz z tym problemem jak minie pierwsza fascynacja Twoim ukochanym?
        Jesli nawet teraz wszystko ulozy sie po Twojej mysli to wiesz co bedzie za
        kilkanascie lat? On bedzie lysawym/lysym starszym panem z brzuszkiem, ktory
        bedzie chcial miec swiety spokoj, bedzie mial humory, swoje dolegliwosci,
        oczekiwal obslugi , beda go denerwowaly Twoje inicjatywy i pomysly, bedzie
        przechodzil "kryzys wieku sredniego" ( o tym sie malo mowi , ale jest on tak
        samo przykry jak damskie klimakterium), "te" sprawy zejda z decydowanie na
        dalszy plan i bedzie "reglamentacja" 2-3 razy w miesiacu a jak do tego dodasz
        jeszcze swoje dziecko/dzieci , ktore w tym momencie beda pewnie zbuntowanymi
        nastolatkami to naprawde nie wiem czy ci sie ten interes "oplaci". Sama
        bedziesz miala wtedy okolo 40-tki i pewnie jeszcze bedziesz miala ochote
        korzystac z wszystkich urokow zycia. Zastanow sie , czy odpowiada Ci taki
        scenariusz. Przyznaje,ze jest on dosc nieciekawy ale rownoczesnie zapewniam, ze
        zyciowy i calkiem realny.
        Jesli nawet Twoj ukochany teraz definitywnie odszedl od zony to wcale jeszcze
        nie znaczy, ze to Ty musisz byc ta z ktora bedzie na nowo ukladal sobie zycie.
        • jmx Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? 12.06.04, 01:46

          Może nakreślisz równie realistyczny obraz pożycia z równolatkiem?
          Tak, dla równowagi ;-).
          • Gość: 50-latka Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? IP: *.is.pl / 217.96.4.* 12.06.04, 10:36
            Chodzi Ci o malzenstwo w wieku 50+ ? No coz, jesli sa rownolatkami, to i
            problemy maja podobne. Nie ma tez zalu do wspolmalzonaka o
            zmarnowane /niewykorzystane mozliwosci. Jest poczucie , ze bylo to co mialo sie
            zdarzyc - wszystko w swoim czasie. Byly szalone mlodziezowe eskapady,
            przetanczone noce, wspaniale plany, oczekiwanie na wlasne miejsce pod sloncem.
            Potem bylo bylo mlode zakochane malzenstwo, ktore wspolnie wilo gniazdko
            (najpierw na kolejnych sublokatorkach a potem po paru latach we wlasnym juz
            skromnym kacie), pojawilo sie dziecko- cud nad cudy, , potem drugie dziecko.
            Bylo wspolne chuchanie-dmuchanie na maluchy, wspolne swieta, ogniska na lonie
            natury, czytanie bajek na dobranoc, bieganie za pilka, jazda na rowerze, potem
            wyjazdy blizsze a jak dzieci podrosly to i dalsze. Mimo roznych trudnosci byla
            nadzieja i pewnosc, ze wszyscy razem damy sobie rade, bo jestesmy mlodzi,
            zdrowi, silni i duzo jeszcze przed nami. Po latach dzieci dorosly ,zalozyly
            swoje rodziny a my jeszcze jestesmy oboje na tyle zdrowi i sprawni, ze mozemy
            na wakacje pojechac ( samochodem, z plecakiem w bagazniku)pod namiot do Koziej
            Wolki z zaprzyjaznionymi rownolatkami lub wybrac sie na splyw kajakowy na
            Mazury- i wszystkich nas to ogromnie cieszy. Nie bedziemy juz pewnie wspinac
            sie po Rysach, ale tam juz bylismy - w swoim czasie. "Te" sprawy tez jeszcze
            istnieja , ale gdzies tam w tle, gdzie ich miejsce w tej chwili i zadne z nas
            nie przezywa z tego powodu frustracji.
            I co, jmx, zadowolona?
            • jmx Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? 13.06.04, 03:00

              Bardzo, fajnie, że tak Ci się wiedzie :-)
              Ale zdajesz sobie sprawę, że taki scenariusz nie jest "typowy" jak ten, który
              podałaś jako ilustrację związku starszy-młodsza?
              • Gość: falecik Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.04, 22:48
                no ale chyba sa jakies udane zwiazki, w ktorych roznica jest te 10 lat czy 20??
            • pollka do 50latkia 13.06.04, 03:43
              Nalezysz do tych niewielu szczesliwych (maly procent)
              Wiekszosc facetow jak by mogla, to by uciekla do mlodych.
    • Gość: Ewcia jak historia sie rozwija.... IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.08.04, 13:32
      no tak wiec mija juz dobrych pare miesiecy....on nie mieszka przez ten czas w
      domu, juz jest po drugiej rozprawie, jego zona znalazla sobie innego mezczyzne,
      i tez chce rozwodu. Z synem to ladnie zalatwili i to nie ejst problemem.W
      uczuciach do mnie wcale nie oslabl..wrecz przeciwnie, widze dojrzalosc tych
      uczuc, on planuje malzenstwo, kupno mieszkania dla nas, dziecko...te marzenia
      sa wspolne z moimi, ale ja nie jestem pewna czy to ten jedyny...spotkamy sie,
      ale nie tak czesto,jakbysmy chccieli. Moi rodzice sa calkowicie przeciwni temu
      zwiazkowi, nie chca go poznac...mialam wybierac oni albo on.Mieszkam z nimi
      teraz, a na wspolne mieszkanie z nim nie ejstem gotowa, no i nie cche wojny z
      rodzina.Wiec nasz zwiazek rozwija sie w ukryciu. Musze przyznac, ze ten brak
      pewnosci wynika troche z tego zarzucania mnie opowiesciami rodziny,ze takie
      zwiazki sie niegdy nie udaja, ze to szatanskie zwiazki. Choc sie z tym nie
      zgadzam, to jednak te slowa w jakims stopniu zostaja w
      podswiadomosci....Strasznie mi zle w tej sytuacji...
      No wlasnie czy naprawde takie zwiazki to jakas nienormalna i chora rzecz?

      I jeszcze jedno-on sie rozwiodl, ale nie obiecywalam mu niczego, nie zwodzilam
      i on o tym wie.
      • lune chyba co krecisz Ewcia ;) 05.08.04, 13:51
        Gość portalu: Ewcia napisał(a):

        > no tak wiec mija juz dobrych pare miesiecy....on nie mieszka przez ten czas w
        > domu, juz jest po drugiej rozprawie, jego zona znalazla sobie innego
        mezczyzne,
        >
        > i tez chce rozwodu.


        Minely zaledwie 2 miesiace od twojej info ze facet rozpoczal kroki rozwodowe -
        a tu prosze : juz po drugiej sprawie rozwodowej ? w przypadku malzenstwa z
        dzieckiem ??? zwykle pierwszy termin sprawy od wniesienia pozwu - to ladnych
        kilka miesiecy - szczegolnie w przypadku malzenstw z dziecmi (sad "daje czas"
        na ewentualne ochloniecie). Mam watpliwosci czy ty do konca szczera jestes.
        No ale moze sie myle.

        lune


        • Gość: ewcia chyba co krecisz Ewcia ;) IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.08.04, 15:00
          milo,ze ktos tak wnikliwie czyta...dzieki
          Masz racje Lune, to nadzwyczaj szybko...
          pozew zostal wniesiony kilka dni przed tym, jak mi wyznal, ze mnie pokochal
          (czyli jakos koniec marca-poczatek kwietnia). Poza tym temat rozwodu krazyl
          w jego domu od prawie roku. Ja o rzeczywistej dacie pozwu dowiedzialam sie
          znacznie znacznie pozniej, zrobil to by miec argument dla mnie w tym
          dniu-prawdy,ze przeciez jest zonaty i na pewno sie nie rozwiedzie. Z tym że
          ja wtedy zareagowalm calkiem inaczej. Moja reakcja dala mu odczuc ze nigdy
          nie odwzajmnie jego uczuc, wiec o pozwie nie wspomnial.A ja odwzajemnialam
          uczucia ale nie wiedzialam,czy moge sie do nich przyznac, skoro facet ma
          zone i dziecko,bo nie chcialam niczego rozbijac. Mialam mnostwo rozterek,czy
          to prawdziwe (swiadczy o tym sam fakt,ze poruszalam te kwestie tu na forum).
          I tu na forum napisalam, ze rozpoczal kroki rozwodowe bo gdy mi o tym
          powiedzial,ze wniosl pozew to nie mowil dokladnie jaka to byla data. Bylo
          tylko"złozylem pozew", "wyprowadzilem sie"...
          Gdy mi powiedzial,ze ejst juz po pierwszej rozprawie zdziwilam sie, ze tak
          szybko po zlozeniu pozwu..no i wtedy powiedzial kiedy dokladnie te procedure
          rozpoczal.

          Potoczylo sie szybko jak an takie sprawy...wiem, choc ogolnie tematyka rozpraw
          rozwodowych nie
          ejst mi znana....nawet teraz wcale sie tym nie interesowalam, chcialam byc z
          boku tego wszystkiego. Wiem tylko, ze wlasnie dzis rano byla druga rozprawa.
          Potoczylo sie szybko,bo oboje byli bardzo zgodni co do wszystkich warunkow,
          nie szarpali sie o pieniadze, rzeczy, mieszkania, a juz przede wszystkim nie
          o dziecko.

          No i tak powiem po cichu, ze pewnie duza role odegral tu fakt, ze ktos z
          rodziny jego zony (chyba siostra nawet) jest sedzina czy jakos tak, na pewno
          pracuje w sadzie...mysle, ze to moglo troche przyspieszyc tok sprawy.....
          • lune sa juz po ? 05.08.04, 15:09
            sa juz po rozwodzie ? w piec miesiecy ???????????
            malzenstwo z dzieckiem ..... bo sie nie szarpali o majatek ?

            podzial majatku, rzeczy, mieszkanie itd to zupelnie inna kwestia Ewciu ;
            tego sie hurtem nie zalatwia przy okazji sprawy rozwodowej ; podzial moze
            nastapic w porozumieniu bez zadnej szarpaniny - a jesli zgody nie ma to
            niestety ludzie mecza sie nawzajem w sadzie ;

            powatpiewam tez - bo piszesz ze zona "chce rozwodu" - jakby mial dopiero
            nastapic - a teraz okazuje sie ze to juz ;

            no dobrze .... moze i po znajomosci mozna tak szybko ;
            moze to upal taka we mnie podejrzliwosc wywoluje ;)

            lune

            • Gość: ewcia Re: sa juz po ? IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.08.04, 17:02
              pisalam "zona chce rozwodu", tak jak pisalam "on planuje kupno mieszkania" w
              czasie terazniejszym....
              moze sie go wypytam o szczegoly.....jak pislam wcale sie o to nie
              wypytywalam....nie chcialam zeby myslal,ze mi na tym zalzey wiec nawet na jego
              wypowiedzi o rozwodzie, ze idzie do sadu na rozprawe nic nie odpowiadalam....
              dzis wiem, ze byla w sadzie rozprawa, czy to juz ostatnia naprawde nie
              wiem...moze zaczac sie go wypytywac...??
              moze to wszystko zasialo jakas podejrzliwosc, ale to najwyzje wynika z mojego
              slabego zorientowania sie w ich poczynaniach sadowych, ja tu naprawde nie
              krece...i wcale sie nie orientuje jak rozwod przebiega
              a na dobra sprawe to niczego nie zmienia w moich problemach i rozterkach wiec
              na tym sie nie skupiam
              • grubala Re: sa juz po ? 05.08.04, 17:39
                GBowa do góry Ewcia, uBo|y sie i jego BYLEJ" zonie i WAM...
                Powodzonka
      • vielonick Re: jak historia sie rozwija.... 05.08.04, 22:18
        Gość portalu: Ewcia napisał(a):

        > no tak wiec mija juz dobrych pare miesiecy....on nie mieszka przez ten czas w
        > domu, juz jest po drugiej rozprawie, jego zona znalazla sobie innego
        mezczyzne,
        >
        > i tez chce rozwodu. Z synem to ladnie zalatwili i to nie ejst problemem.W
        > uczuciach do mnie wcale nie oslabl..wrecz przeciwnie, widze dojrzalosc tych
        > uczuc, on planuje malzenstwo, kupno mieszkania dla nas, dziecko...te marzenia
        > sa wspolne z moimi, ale ja nie jestem pewna czy to ten jedyny...spotkamy
        sie,
        > ale nie tak czesto,jakbysmy chccieli. Moi rodzice sa calkowicie przeciwni
        temu
        > zwiazkowi, nie chca go poznac...mialam wybierac oni albo on.Mieszkam z nimi
        > teraz, a na wspolne mieszkanie z nim nie ejstem gotowa, no i nie cche wojny z
        > rodzina.Wiec nasz zwiazek rozwija sie w ukryciu. Musze przyznac, ze ten brak
        > pewnosci wynika troche z tego zarzucania mnie opowiesciami rodziny,ze takie
        > zwiazki sie niegdy nie udaja, ze to szatanskie zwiazki. Choc sie z tym nie
        > zgadzam, to jednak te slowa w jakims stopniu zostaja w
        > podswiadomosci....Strasznie mi zle w tej sytuacji...
        > No wlasnie czy naprawde takie zwiazki to jakas nienormalna i chora rzecz?

        czesc Ewciu :), tu jmx

        nienormalna i chora rzecz?
        dla gleboko wierzacych katolikow-formalistow najczesciej tak
        nie dosc, ze zawsze gdzies w tle przewija sie motyw "porzuconej zony" (mniejsza
        czy trafny czy nie) i rozbitej rodziny
        to przy takim zwiazku powstaje mnostwo innych komplikacji - brak slubu
        koscielnego, czasem klopoty z chrztem dzieci, niemoznosc przyjmowania
        sakramentow itp.

        trudno mi tutaj cos radzic, moze popytaj na jakim forum religijnym?
        chyba sa takie prywatne

        Twoja rodzina wykonala chyba "dobra" robote bo Twoj pierwszy post byl bardziej
        optymistyczny niz ten obecny.... rozumiem, ze opinia rodziny jest dla Ciebie
        wazna, ale jestes juz dorosla kobieta i sama musisz zaczac podejmowac decyzje
        Twoja rodzina chce dla Ciebie jak najlepiej ale nie mozesz pozwolic by za
        Ciebie rzadzila w Twoim zyciu

        masz watpliwosci - w obecnej sytuacji trudno powiedziec czy one wziely sie ze
        stosunku rodziny do niego czy z Twoich rzeczywistych przemyslen na jego temat,
        jesli to Twoj pierwszy facet to sie nie dziwie ze sa, choc tutejsi znawcy
        tematu twierdza, ze jak milosc jest prawdziwa to zadnych watpliwosci nie ma.
        ja tam nie jestem az tak kategoryczna ;). Inni znawcy tematu mawiaja, ze
        wychodzenie za maz za pierwszego to droga do zdrady bo kiedys ciekawosc Cie
        popchnie w ramiona innego.

        ale to jest chyba glowny problem - kochasz go?

        i sprawa seksu (zajrzalam na watek primee) - jesli nie wspolzyjesz z nim
        dlatego, ze nie czujesz sie gotowa to w porzadku, jesli Twoje przekonania
        religijne na to nie pozwalaja to w porzadku. Ale jesli brak seksu to wg Ciebie
        test na "prawdziwosc uczuc" partnera to mozesz sie przeliczyc, bo sa faceci
        ktorym faktycznie zalezy na zaliczeniu naiwnej a jej opor tylko go bardziej
        podnieca i czuje sie "zdobywca". Oczywiscie nie zakladam, ze Twoj taki jest,
        wydaje mi sie tylko, ze powinnas sie zastanowic jakie sa powody zachowywania
        wstrzemiezliwosci

        trzymaj sie cieplo :)))
        • Gość: ewciaaa Re: jak historia sie rozwija.... IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.04, 09:44
          witaj jmx:)
          oj nie, braku sexu nie traktuje jako test.....bo oczywiscie cięzko byłoby
          zinterpretować wynik:)
          po czesci wynika to moze z przekonan religijnych....tyle juz czekalam...choc
          taka kategoryczna tez nie jestem, nie zakladalam ze dopiero po slubie, ale ze z
          czlowiekiem, z ktorym będzie mnie łączyło naprawdę bardzo duzo...
          a czy jestem gotowa? no nie wiem tak do konca, skoro nigdy tego nie
          przezyłam to tak naprawdę cięzko odpowiedziec czy jestem gotowa....bo w czym
          ta"gotowość"mialaby sie przejawiac? Choc z nim czuję, że chcialabym to
          przezyć.
          No i hamowala mnie jeszce jedna rzecz.....poki nie bylo rozwodu nie chcialam
          go jakos przywabiac w moja strone (ale przeciez nie bylo szantazu "jak sie
          rozwiedziesz,to bedzie lozeczko")....tyle jest historii, ze facet w ktoryms
          momencie "opamietuje sie" i wraca do zony. Moze ktos to wezmie za
          hipokryzje, ale dla mnie malzenstwo powinno byc nierozerwalne, no ale nic na
          sile...bo jak tu gdzies na forum przeczytalam "Malzenstwo jest sakramentem
          tylko dla tych, ktorzy sie kochaja". I wcale nie uwazam, ze ludzie po
          rozwodzie sa nic nie warci itd(co za bzdura) - po prostu nie wszyscy maja
          szczescie, by za pierwszym razem trafic na te właściwą droge.
          On nie wrocil do zony i teraz juz jestem pewna,ze to nigdy nie nastapi.
          Poznalam dobrze ich historie (nie tylko z jego ust) no i przeciez jego zona
          znalazla szczescie z innym.

          I masz racje ,ze najwazniejsza jest odpowiedz na pytanie,czy go kocham.
          Czuje, ze tak, ale przeciez drzemie we mnie mnostwo watpliwosci, czy moge
          sobie na takie uczucie pozwolic, czy lepiej sie nie przyznawac nawet przed
          soba i to zwalczac.....i tu trudno okreslic swoje uczucia na 100%. Wiem
          tylko, ze gdyby nie byl po rozwodzie to na pewno bylabym z nim. Wiek tu nie
          odgrywa duzej roli. Te nasze dodatkowe spotkania pozwolily mi go lepiej
          poznac....i to nie chodzi o jego piekne slowa, ale o zachowania w codziennym
          zyciu - kiedy bylam chora, kiedy mialam zalatwic wazna sprawe.....i inne....
          Ale pytanie podstawowe - czy liczy sie czlowiek jako czlowiek, co soba
          reprezentuje, jego charakter czy jego historia, jakas wizytowka? Swiat jest
          bardzo okrutny..
    • ouk Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? 05.08.04, 22:23
      Gość portalu: Ewcia napisał(a):

      > Czy róznica wieku 12 lat nie przekresla miłości. Bo czy facet zblizajacy sie
      > do czterdziestki i patrzący na dwudziestokilkuletniądziewczynę widzi w niej
      > nie tylko fizyczność?? Czy to jest mozliwe, żeby ja pokochał, tak na cale
      > zycie, a nie tylko na miesiac czy trzy i zaraz wrocil do zony???

      ciupciać mu się chce. Co w tym dziwnego. Jak mu sie spodoba to moze nawet do
      żony nie wróci
      • fredzia10 Re: Zastanów się Ewo.. 06.08.04, 08:26
        • Gość: ewcia.... Re: Zastanów się Ewo.. IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.04, 09:45
          a nad czym konkretnie droga fredziu? oj zastanawiam sie, zastanwiam, od paru
          miesiecy nic wiecej praktycznie nie robie, az mnie glowa boli, jestem
          wyczerpana psychicznia....
          • seksuolog Konkretnie 06.08.04, 10:03
            Gość portalu: ewcia.... napisał(a):

            > a nad czym konkretnie droga fredziu? oj zastanawiam sie, zastanwiam, od paru
            > miesiecy nic wiecej praktycznie nie robie, az mnie glowa boli, jestem
            > wyczerpana psychicznia....

            Pytanie czy ten facet naprawde mocno cie kreci czy tez jestes pod wplywem jego
            staran, dojrzalosci i zdecydowania.

            Teoretycznie ciekawe byloby tez dowiedziec sie cos niecos o przyczynach jego
            rozwodu ale ze strony zony. No bo wiesz, jezeli on mowi ze zona byla oziebla
            a zona ze on impotent to jest o czym pomyslec.

            No i czy jest na pewno sklonny do zalozenia rodziny. Bo czesto faceci kolo 40
            sa bardzo aktywni przed slubem ale potem im opada i nie maja ochoty na dzieci,
            a nawet seks nie jest na pierwszym planie w stosunku do kapci, piwka i
            telewizji.
            • Gość: ewciaaa Re: Konkretnie IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.04, 15:35
              "Pytanie czy ten facet naprawde mocno cie kreci czy tez jestes pod wplywem
              jego
              staran, dojrzalosci i zdecydowania. "

              sama sobie to pytanie kiedys zadalam......ale kiedys on
              stwierdzil, ze da mi troche spokoju, ze nie bedzie juz mnie zarzucal swoimi
              uczuciami....i w tym spokoju brakowalo mi go.
              Pewnie w jakims stopniu jestem pod wplywem jego dojrzalosci, pod wrazeniem jego
              dobroci.....ale to chyba lepsze niz gdybym byla pod wplywem jego kasy np.
              Ale tez przeciez nie tylko z wdziecznosci za jego milosc myslalabym o nim
              calymi dniami. To by bylo dopiero dziwne.
              Starania? Tez...gdyby nie jego zdecydowanie i walka o to uczucie ja sama bym
              pewnia nie zabiegala o to wlasnie dlatego, ze tyle sie nasluchalam o "takich
              związkach".
              Jego zdecydowanie? Tak, on jest pewien ze byloby dobrze, zero watpliwosci
              (przynajmniej nie pokazuje ich)...a ja ciagle widze setki problemow,
              analizuje..itd (wiem, ze to zle,ale coz poradze)...
              Wiem, pewnie duzo ludzi sobie mysli, ze jestem przewrazliwiona itd....

              Jesli chodzi o przyczyne rozwodu to raczej nie bedzie mi dana przyjacielska
              i szczera
              wymiana zdan z jego zona:) Wina jest zawsze po obu stronach. Nie o sex sie
              rozeszlo-to wiem:) On mnie nie zasypuje opowiesciami, jaka to mial straszna
              zone, a on taki biedny. On ja darzy szacunkiem z tego co widze. Z tego co
              wiem to nadal rozmawiaja ze soba jak ludzie, nie szarpali sie w trakcie
              rozwodu...ona kogos ma, i jest jej chyba dobrze. Pewnosci co jej odczuc
              naturalnie nie mam. A on sie z tego cieszy, ze jej sie uklada. Oni nie
              pobrali sie z milosci...milosci im brakowalo....wiec moze teraz rozstanie
              nie bylo trudne. No nie wiem....

              A chec zalozenia rodziny?Hmmm...on bardzo duzo o tym mowi, jak bardzo
              pragnie dzieciaczka.....ja sie wycofuje z tego tematu.....nie sadze by mu
              sie tak nagle zmienilo. O to sie nie boje.
          • lune Ewcia - ale bez przesady :) 06.08.04, 10:28
            Gość portalu: ewcia.... napisał(a):

            oj zastanawiam sie, zastanwiam, od paru
            > miesiecy nic wiecej praktycznie nie robie, az mnie glowa boli, jestem
            > wyczerpana psychicznia....

            Chyba nie ma takiej mozliwosci by odpowiedziec sobie na wszystkie pytania i
            podjac decyzje bez zadnych watpliwosci. Zawsze 'cos niepewnego' zostanie.Wazne
            bys byla tego swiadoma.
            Nikt z nas nie jest doskonala maszyna, jestesmy ludzmi :) wiec nawet gdy ze
            wszystkich sil staramy sie uniknac bledu - zdarza sie go popelnic.

            Ewciu :) nie ma tak lekko. Czasem cos co wydaje sie wymykac schematom - po
            latach okazuje sie jednak schematem, tym zlym niestety (gdzie mialam oczy ? a
            rozum gdzie spal ?) - ale nie przewidzisz :) Milosc wierzy, milosc daje
            nadzieje, milosc naklada rozowe okulary. Tak bylo, jest i bedzie :))

            Piszesz o tym ze twojego zwiazku nie akceptuje twoja rodzina, ze opinia
            otoczenia jest dla ciebie wazna ; zastanawiam sie czy jestes wystarczajaco
            silna ? pewnie w przypadku rodziny - z czasem - ta akceptacja sie pojawi (gdy
            bedziecie "juz oficjalnie" razem) ale "okres przejsciowy" moze byc trudny
            (szczegolnie dla ciebie) ;
            opinia otoczenia ? byl taki watek "czy dementowac plotki" - jesli nie ma
            tematu - ludzie sobie takowy wymysla ; nic nie poradzisz :) nigdy nie bedzie
            tak ze wszyscy beda cie kochac i szanowac - chocbys pekla z nadmiaru dobrych
            uczynkow dla ludzi :)) - nawet wtedy moze znalezc sie ktos kto w tej dobroci
            dopatrzy sie niedobrych intencji ; osoby gleboko wierzace - zawsze moga w tobie
            widziec kogos kto "rozbil" czyjas rodzine i zadne tlumaczenia nie pomoga itd.

            z tym mozna zyc - pod warunkiem
            ze bedziesz pewna swojego wyboru
            ze bedziesz kochac i czuc sie kochana

            dzieki temu zniesiesz przykry czas 'wahania sie' twojej rodziny i 'uodpornisz
            sie' na nieprzychylne komentarze otoczenia ;


            lune

            • Gość: ewciaaa Re: Ewcia - ale bez przesady :) IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.04, 16:44
              no wlasnie lune masz racje...to ze tyle sie zastanawiam to tylko przyczynia
              sie do tego, ze widze duzo problemow i czy sobie dam z nimi rade. Jestem w
              jakiejs slepej uliczce, bez niego bedzie mi zle, z nim tez najszczesliwsza
              nie bede, bo brak slubu, bo zakaz sakramentow, bo opinie innych...co z tego,
              ze sie z nimi nie zgadzam, ale nie ejstem niestety osoba, ktorej "wszystko
              lata i powiewa", a juz na pewno nie opinie rodziny, ktore tez sa i dla mnie
              i dla niego krzywdzace.
              Jestem tez osobą wierzącą, ale mysle,ze samo przystepowanie do komunii sw.
              czy spowiedzi nie swiadczy, czy ktos jest dobrym katolikiem czy nie, czy
              ktos zasluguje na potepienie czy nie...troche to niesprawiedliwe
              Wiem,ze watpliwosci bym miala przy kazdym innym mezczyznie....bo to powazna
              sprawa....ale jakby mi nie wyszlo z kawalerem to to juz by bylo "normalne"
              prawda,a jesli z rozwodnikiem to bym uslyszala "przeciez to bylo do
              przewidzenia","a nie mowiono Ci"....dziwny ten swiat!
              Boje sie tez tego, ze na poczatku bedzie dobrze, bede miala jeszcze te
              rozowe okulary wiec jakos z nieprzychylnoscia swiata dam sobie rade, ale
              potem.....przeciez to bywa roznie....


              • Gość: mia Re: Ewcia - ale bez przesady :) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 22.08.04, 23:22
                W miłości nie można sie zastanawiać.Miłość się czuje!To serce, nie rozum.Im
                więcej bedziesz sie zastanawiac ,tym wiecej stowrzysz problemow,ktorych w
                rzeczywistosci moze nie byc!!Ja tak zrobilam.Miałam 19lat-ktos by powiedzial-
                gówniara,ale..przez swoje myślenie i urojenia stracilam to co najwazniejsze w
                zyciu-miłosc!
                Dzis minęły juz 4 lata i wiem,o stracila.!Nie radze takiego zachowania!!
      • twoja_cholera Re: ouk - a Ty????? masz żonę 06.08.04, 10:15

    • Gość: ewcia The end - not happy end:((( IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.04, 21:04
      8 dni temu zostawilam Go...nie znioslam tych lamentow, uwag, grozb....umieram z
      tesknoty za nim, On podobno jest psychicznym wrakiem...ponoc czas przyniesie
      ulge...ale ile go potrzeba???
      • zosienka23 Re: The end - not happy end:((( 22.08.04, 10:14
        Czas na pewno Ci pomoze, wam pomoze....ktoz wie co jeszcze przed Wami....nie
        zalamuj sie....wszystko sie ulozy w najlepszy scenariusz..moze teraz ciezko w
        to uwierzyc ale z czasem zobaczysz, ze to prawda...moze ejszcze los polacza
        Wasze drogi, a moze to juz Koniec...to wlasnie Czas wszystko pokaze..Trzymaj
        sie!
      • vielonick Re: The end - not happy end:((( 23.08.04, 02:36
        nie, ja chyba snie...!

        dziewczyno, co Ty robisz najlepszego?
        kochasz go? jestes tego pewna?
        to klamory z domu i wte pedy do niego!

        dorosla baba z Ciebie
        chcesz zeby rodzina cale zycie Tobie urzadzala?
        to pierwsza, dorosla, powazna decyzja
        i nic dziwnego, ze sa tarcia

        ale z czasem zamiast lepiej bedzie gorzej
        jestes (mozesz byc) na rowni pochylej
        woz albo przewoz

        ale:
        jesli nie jestes pewna
        jesli czujesz ze to nie ten czlowiek
        jesli jakies cechy jego charakteru, osobowosci, temperamentu
        nie pozwalaja, w Twojej ocenie, na wspolne (nawet chwilowe) zycie
        to dobrze zrobilas, ze odeszlas

        ale nie zaslaniaj sie rodzina i rodzicami
        KAZDY SAM PONOSI KONSEKWENCJE WLASNYCH CZYNOW
        nie tatus, nie mamusia, ani ciocia z kuzynem
        Twoje zycie - Twoje decyzje - i takze Twoje konsekwencje
        dotykajace rowniez zakochanego w Tobie mezczyzny

        pozdrawiam i pisz co i jak
        chocby prywatnie jak nie chcesz publicznie :)
        • Gość: ewciaa Re: The end - not happy end:((( IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.04, 03:29
          To nie tak, ze tatus z mamusia zabronili, a ja powiedzilama "Dobrze"...braklo
          mi pewnosci.....moze ja zdobede...? nie wiem jeszcze co zrobie, ale nie spie
          po nocach (no swiadczy o tym pora umieszczeniu postu)Pozdrawiam i dziekuje
        • Gość: ewciaaa Re: The end - not happy end:((( IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.04, 03:52
          Jeszcze boje sie, ze on cos sobie zrobi.....Ten strach mnie paralizuje. Wiem,
          ze moze do tego byc zdolny, bo ma tez inne problemy w zyciu....ALe ja go
          dobilam....jeju.....Niech Bog nam pomoze, bo bedzie źle....
          • seksuolog O, to cos ZUPELNIE nowego... 23.08.04, 08:13
            Gość portalu: ewciaaa napisał(a):

            > Jeszcze boje sie, ze on cos sobie zrobi.....Ten strach mnie paralizuje. Wiem,
            > ze moze do tego byc zdolny, bo ma tez inne problemy w zyciu....ALe ja go
            > dobilam....jeju.....Niech Bog nam pomoze, bo bedzie źle....

            Jezeli facet sprawia wrazenie takiego co moze sobie "cos zrobic" (i "bo ma tez
            inne problemy zyciu") i robi na ten temat sugestie, to jest to PEWNY DOWOD na
            to ze od faceta trzeba TRZYMAC SIE Z DALEKA. I tu nie Bog mu pomoze tylko
            potrzebny jest PSYCHIATRA.

            Zadawanie sie z psycholami i swirami konczy sie demolka psychiczna. Bedzie to
            ciezka nerwica lub depresja. Poniewaz ten element psychiki faceta nie wyszedl
            wczesniej to wszystko co tu powiedziano poprzednio sie nie liczy.

            Nie wolno pod zadnym pozorem ulegac szantazowi takiego osobnika. Jezeli grozi
            ze sie targnie na zycie to poinformowac kogo sie da (rodzina, znajomi,praca?)
            zeby sprawe upublicznic a jego informowac o tym ze jest sie w dobrym humorze
            i opowiadac stosowne kawaly.
            • megxx Właśnie 23.08.04, 08:38
              Po ostatniej wypowiedzi facet jawi mi się lekko-psycho.
              Jeżeli wywołał niepokój, że coś sobie "zrobi" to nie warto angazować się w to.
              Tym bardziej, ze z wcześniejszych wątków nie czuło się, ze wspiera Cię w decyzji
              o odejściu z domu w sposób mądry, a raczej mówi to, co chciałabyś usłyszeć.

              Cierpisz bo go tak kochałaś? Czy dlatego, ze taką decyzję(obciążoną jego
              groźbą )podjęłaś?

              Potrzebujesz odpoczynku, może wyjazd z koleżanką choć na kilka dni?

              A jeżeli przyszłoby Ci do głowy zaryzykować własnym życiem i być z nim, to
              pomyśl, czy wytrzymasz jego presję w innych sprawach, czy jesteś gotowa dzielić
              życie z nim, dzieckiem i jego przeszłością.
              Czy znasz go tak dobrze, czy warto.....?
              • Gość: ewciaaa Re: Właśnie IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.04, 11:46
                Nie wspieral mnie w decyzji o odejsciu z domu, bo wiedzial ile rodzina dl amnie
                znaczy. Chcial sprawic, by go zaakceptowano.
                Owszem, zasialiscie we nie wtpliwosci co do "psychiki"
                Ale czy czlowiek, ktoremu zawalilo sie zycie i mowi, ze nie widzi sensu by
                dalej zyc, bo nie ma po co, ze na sile szuka jakiegos zaczepienia, by mu sie
                chcialo wstawac rano, to "swir"? Pytam serio, bo watpliwosci jak juz moiwlam
                zasialiscie...
                Nie zamierzam tego odgrzewac (chyba), ale cche wiedziec i tak ciagle o tym mysle
                • megxx Re: Właśnie 23.08.04, 12:23
                  Gdyby to był dwudziestolatek, to nie byłoby takiego podejrzenia prawie w ogóle,
                  ale 40 lat , to juz pewnej dojrzałości należy wymagać.
                  To, że Cię nie wspierał to źle, zostawił decyzje Tobie li wyłącznie....

                  A swoją drogą, jeżeli masz takie twarde zasady, wiesz, że nie potrawisz żyć
                  inaczej bez ogromnego obciążenia, to w ogóle nie interesuj się żonatymi,
                  rozwodnikami....a, czy Twojej rodzinie przypadkiem nie przeszkadzało głównie to,
                  że on tyle starszy?

                  Oby tylko przez ich naciski życie nie przeciekło Ci przez palce. Odwagi! Pozdrawiam.
                  • Gość: ewciaaa Re: Właśnie IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.04, 12:55
                    Tak masz racje...."nie interesuj sie żonatymi"....pewnie...nie powinnam.
                    Wiem, ze powinnam tym jakos inaczej moze pokierowac...nigdy nie sadzilam, ze
                    cos takiego mi sie przydazy, w glowie sie mi to nie miescilo ani tym, ktorzy
                    mnie znaja. Nie chce tu zwalac winy na okrutny los...ale tak sie stalo i
                    juz...I powiem, ze mimo wszystko nie żaluje, bo to co mi dal, bylo piekne.

                    No tak dojrzalosci sie wymaga w tym wieku. W wielu sytuacjach to wlasnie nia
                    mi zaimponowal. Ale tez wielka delikatnoscia i wrazliwoscia. Zostal
                    sam....naprawde nie ma nikogo, rodzicow rodzenstwa, jakies dalekie
                    kuzynostwo, z ktorym ma slaby kontakt, jakis kolega czy dwoch....A
                    teraz....rozpacza, pelen goryczy, ze wybralam rodzine nie jego...nie
                    spodziewal sie tego. Czy to zaburzenia psychiki??? Nie wiem...
                    Powiem wiecej, na odchodne tlumaczyl mi co mam teraz robic,bym zapomniala,
                    bym ulozyla sobie zycie, bym znalazla swojego mezczyzne....To byly nawet
                    dobre rady, bo od mamy slysze to samo....On zamikl na amen.
                    No nie mowil , "zostaw, olej rodzine i chodz do mnie, a bedziesz
                    szczesliwa". To blad? Wspieral mnie, kiedy to przezywalam, radzil jak
                    postepowac w konkretnych sytuacjach, ale nie chcial bym musiala rezygnowac z
                    rodziny dla niego, bo sadzil, ze damy rade tak zrobic, bym miala i jego, i
                    rodzine....
                    Nie nastawial mnie wrogo, wrecz przeciwnie, tlumaczyl to z punktu widzenia
                    rodzica...Caly czas powtarzal, ze mi we wszystkim pomoze, cokolwiek
                    zdecyduje...raz nawet przy mojej wiekszej klotni rodzinnej...chcial mnie
                    zabrac z domu, do siebie...nie chcialam tak. Sadzilam, ze kiedys zrozumieja
                    Moze jestem za mloda, za malo wiem, by rozpoznac prawdziwa milosc....
                    Brak mi pewnosci, to ja cierpie na niedojrzalosc.....
                    • psychoguru Lamenty wraka 23.08.04, 13:27
                      Gość portalu: ewciaaa napisał(a):

                      > No tak dojrzalosci sie wymaga w tym wieku. W wielu sytuacjach to wlasnie nia
                      > mi zaimponowal. Ale tez wielka delikatnoscia i wrazliwoscia. Zostal
                      > sam....naprawde nie ma nikogo, rodzicow rodzenstwa, jakies dalekie
                      > kuzynostwo, z ktorym ma slaby kontakt, jakis kolega czy dwoch....A
                      > teraz....rozpacza, pelen goryczy, ze wybralam rodzine nie jego...nie
                      > spodziewal sie tego. Czy to zaburzenia psychiki??? Nie wiem...
                      > Moze jestem za mloda, za malo wiem, by rozpoznac prawdziwa milosc....
                      > Brak mi pewnosci, to ja cierpie na niedojrzalosc.....

                      Widac ze dziala jeszcze u ciebie instynkt samozachowawczy.
                      Bo przeciez sama napisalas:

                      >8 dni temu zostawilam Go...nie znioslam tych lamentow, uwag, grozb....umieram
                      >z tesknoty za nim, On podobno jest psychicznym wrakiem...ponoc czas przyniesie
                      >ulge...ale ile go potrzeba???

                      Co to byly za grozby? lamenty?
                      40-letni facet jest psychicznym wrakiem??? Z tego powodu ze sie napalil na
                      ciebie?

                      To wyglada na swirowatosc. Leczeniem wrakow zajmuja sie lekarze, ty sie tym nie
                      zajmuj.
                    • megxx Re: Właśnie 23.08.04, 14:08
                      Usprawiedliwiasz go, czy nie za bardzo.
                      A może tylko po prostu nie dość go kochałaś, nie czułaś tego wszystkiego co
                      powinna czuc kobieta w zwiazku z mężczyzną niezależnie od wieku.
                      Przecież powiedziane jest, że "opuści człowiek ojca i matke swoją"...., jeżeli
                      na prawdę kochcłaś, czułaś, ze to dobry i wartościowy człowiek, to jednak
                      przegrałaś, dałaś sie zaszantażować. a kiedu\ys rodzice odejdą, a Ty będziesz
                      sama.(nie, może tak źle nie będzie:)
                      To Twoje życie.
                  • vielonick dojrzalosc 23.08.04, 15:20
                    > Gdyby to był dwudziestolatek, to nie byłoby takiego podejrzenia prawie w ogóle,
                    > ale 40 lat , to juz pewnej dojrzałości należy wymagać.

                    paradoksalnie dwudziestolatkowi moze byc latwiej w takiej sytuacji
                    chwilowe zalamanie, ale ma swiadomosc, ze zycie przed nim
                    mezczyzna Ewci dobiega czterdziestki
                    byc moze ma swiadomosc, ze to byla jego ostatnia milosc
                    pewnie spotka inne kobiety w zyciu
                    ale tak jak Ewci zadnej juz nie pokocha

                    kiedys na forum depresja pisal parafon
                    podobna historia z drugiej strony -
                    starszy ponadczterdziestoletni facet i dwudziestoparolatka

                    polecam lekture tamtego watku
                    wprawdzie okolicznosci tam byly nieco inne
                    ale mysle, bol po rozstaniu odczuwany jest podobnie

                    Ewciu jak widac chyba wybralas
                    zasady i spokoj rodzinny niz kochanego(?) czlowieka
                    widocznie tak mialo byc
                    obys cale swoje pozniejsze zycie nie tesknila za tym mezczyzna i jego uczuciem
                    nie zycze Ci tego
                    bo teraz co czujesz to 'tylko' przedsionek piekla

                    z tego co o nim napisalas ponizej wnioskuje
                    ze on jest dojrzaly i kocha Cie prawdziwie
                    ale jedna kochajaca osoba zwiazku nie stworzy

                    pozdrawiam :), z nadzieja, ze wiesz co robisz

                    • Gość: ewcia Re: dojrzalosc IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.04, 22:01
                      To mi brakuje dojrzalosci...wiem to.....za duzo mysle, za duzo sie
                      zastanawiama, zawsze pelno alternatyw....slaba jestem....oj tak
                      • vielonick Re: dojrzalosc 24.08.04, 02:07
                        no i...?

                        wybacz, ze tak mowie, nie znamy sie, troche z forum
                        ale naprawde tak Ci trudno podjac decyzje by byc z facetem ktorego kochasz?

                        czego sie obawiasz?
                        co tak naprawde stoi za Twoja decyzja?

                        chcialabym zrozumiec
                        • zosienka23 Re: dojrzalosc 03.09.04, 21:59
                          no przeciez jesli to miłosc to ona nam dodaje wiary i odwagi by powiedziec
                          VETO...a jesli jednym powodoem jest "Co na to rodzice" to chyba to tylko jakis
                          pretekst.....
                          Minelo troche czasu, jakies przemyslenia, zmiany????
                          • Gość: ewciaaa Re: dojrzalosc IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.04, 19:06
                            zadnych zmian...nie widujemy sie, czasem jakis list..on sie lekko pzbieral bo
                            twierszi ze nigdy nic nie wiadomo i dopoki za maz nie wyszlam to moze,
                            moze.....Ale rodzice zadowoleni, bo widza ze wszystko ucichlo, a ze ja jakas
                            markotna to to pewno wplyw pogody czy czegos tam..
                            Zycze wiecej szczescia w zyciu:))))
    • komandos57 Kup se gipsu na wszelki wypadek 22.08.04, 23:26
      Gość portalu: Ewcia napisał(a):

      > Czy róznica wieku 12 lat nie przekresla miłości. Bo czy facet zblizajacy sie
      > do czterdziestki i patrzący na dwudziestokilkuletniądziewczynę widzi w niej
      > nie tylko fizyczność?? Czy to jest mozliwe, żeby ja pokochał, tak na cale
      > zycie, a nie tylko na miesiac czy trzy i zaraz wrocil do zony???
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      Bo jak mu nie stanie,wtedy usztywnienie najbardziej wskazane.
    • kratus Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? 05.09.04, 21:16
      Kurde, no ja to przerabiam ale z drugiej strony...
      Dziewczyno, liczy sie czlowiek a nie paiery i przepisy...A jak rodzice maja go
      zaakceptowac skoro wiedza o nim tylko tyle co mowia paiery..
      Wiecej odwagi jesli rodzice Cie kochaja to zaakceptuja, ajesli Ssie Ciebie
      wypra...to coz to za rodzice..
      No chyba ze go nie kochasz..to sparwa oczywista i mas zjasnosc sytuacji i zero
      zmartiwen
    • kratus Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? 06.09.04, 21:14
      tak mozliwe, moj kuzyn jest z mlodsza o 15 lat kobieta, sa ze soba 12 lat i
      siwata poza soba nie widza...nic nie slabnie ich uczucie
      • Gość: ewcia Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.04, 21:03
        wiem że mozliwe...taka różnica to nic takiego ..wiem i wszystkim moge tu
        wykrzyczec, ze te cyferki przy nazwisku nie maja znaczenia, ale u mnie role
        zaczely odgrywac inne czynniki..
        P.S.Kurcze, ciesze sie, gdy slysze, ze takim parom jak Twoj kuzyn z zona sie
        udaje:)))))
        • komandos57 [...] 07.09.04, 21:05
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • vielonick Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? 14.09.04, 00:36
          Ewcia :)
          przeciez Ty wiesz c o masz zrobic

          a parom 'sie' nie udaje - to wysilek dwojga


          nieustajaco trzymam kciuki :))))
    • kotek_mru Re: Milość mimo różnicy wieku???To mozliwie?? 07.09.04, 10:38
      pytanie typu czy blondyn niebieskooki moze pokochac brunetke..???
      a problem zony ,to zupełnie inny temat:)
      jak sie dowie to da Ci klapa:DDD
Inne wątki na temat:
Pełna wersja