wspolzycie bez slubu...

IP: *.magma / *.magma-net.pl 08.06.04, 18:05
witam wszystkich,
Mam pytanie, calkiem z innej beczki,
nie dotyczy ono moze depresji,ale dla mnie stanowi niemaly dylemat.
Moje pytanie brzmi:
ktora/y z Was jest katoliczka/iem, a kocha sie bez slubu
i nie widzi w tym nic zlego i nie uwaza tego za grzech?
pozdrawiam
    • malvvina Re: wspolzycie bez slubu... 08.06.04, 18:07
      i oto dlaczego nigdy nie wroce zyc do polandii...
      niestety nie moge ci odpowiedziec na pytanie - nie mam pojecia o czym mowisz.



      > witam wszystkich,
      > Mam pytanie, calkiem z innej beczki,
      > nie dotyczy ono moze depresji,ale dla mnie stanowi niemaly dylemat.
      > Moje pytanie brzmi:
      > ktora/y z Was jest katoliczka/iem, a kocha sie bez slubu
      > i nie widzi w tym nic zlego i nie uwaza tego za grzech?
      > pozdrawiam
      • Gość: ree Re: wspolzycie bez slubu... IP: *.acn.waw.pl 08.06.04, 19:28
        Myślisz jak typowa zakompleksiona emigrantka. Polski katolizyzm jest płytki i
        miałki. Przeciętny polski katolik nie stawia sobie takich pytań; seks przed
        ślubem to raczej norma. Prawdziwych katolików którzy przestrzegają przykazań i
        żyją zgodnie z naukami Kościoła znajdziesz wszędzie, tam gdzie mieszkasz
        również.
        • malvvina Re: wspolzycie bez slubu... 08.06.04, 19:29
          ????
        • Gość: Ethlinn Re: wspolzycie bez slubu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.04, 15:57
          Tylko co to znaczy "przeciętny polski katolik".
      • qw5 Re: wspolzycie bez slubu... 09.06.04, 11:52
        malvvina napisała:

        > i oto dlaczego nigdy nie wroce zyc do polandii...

        zoska założyla niebieską sukienkę i dlatego z nią dziś i nie tylko dziś nie
        zatańczę i jeszcze na dodatek nazwę ją zochną przez małe zet, bo mam w nosie
        pewne wartości i zasady, które jacyś głupole wtłaczali mi od dziecka
    • caorle Re: Beatko... 08.06.04, 18:14
      Jesteś powalająca.:-)
      Jesteś katoliczką? Jeżeli jesteś, to wiesz co masz robić.
      Jeżeli nie jestes, to po jaki kij ci ta wiedza.
      A to co zrobisz, to Ty zrobisz a nie Małgosia.
      W sprawach tego typu zwracaj się z pytaniami do osoby
      najbardziej "kompetentnej" a nie do Jacka czy Małgosi. Co to Cię obchodzi, co
      oni robią i sądzą na ten temat.
      W grupie rażniej...?:-)
      Jak jeden bałwan przechodzi na czerwonych światłach to i ty też?
      Myśl dziewczyno!
    • Gość: Mikołaj Re: wspolzycie bez slubu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 19:36
      Z żoną jesteśmy małżeństwem od trzech lat. Dwa lata byliśmy narzeczonymi. Przez
      ten czas zachowaliśmy czystość, mimo, że nie było to zadanie proste, wymagało
      od nas dwojga dużo wysiłku. Nie mogę jednak powiedzieć, że było to męczeństwo.
      Był to błogosławiony czas. Faktycznie dla osób, które korzystają z przywilejów
      życia małżeńskiego przed ślubem, a jeszcze jak mieszkają razem, zawarcie
      małżeństwa to tylko niczego nie zmieniające podpisanie papierka. Dla nas był to
      jedyny, wyjątkowy dzień w naszym życiu.

      Nie jesteśmy jakimś wyjątkiem, jedynym takim małżeństwem, jest nas wielu! Znam
      kilkanaście małżeństw, które nie współżyły przed ślubem tylko wśród samych
      moich przyjaciół i wszyscy oni bez wyjątku tego nie żałują. I odwrotnie. Znam
      wiele osób, które nie zachowały czystości przed ślubem. Niektórzy ulegli
      pokusie, inni argumentowali, że to w sumie żadna różnica, przed ślubem, czy po,
      bo oni i tak się kochają „na zawsze”. I nie przetrwali próby. Prędzej, czy
      później, czasami po roku, czasami nawet trwało to krócej, większość z nich się
      rozstała. Zostały tylko wzajemne żale, pretensje, rany. Cytuję jedną taką
      dziewczynę, która po bodajże pół roku takiego życia mówiła: „Jesteśmy sobą tak
      znudzeni. Czuję się jakbym była w małżeństwie z pięćdziesięcioletnim stażem...”
      Gdzie tu radość, gdzie miłość, gdzie szczęście?

      • malvvina Re: wspolzycie bez slubu... 08.06.04, 20:29
        A teraz jestescie brudni ?

        > Z żoną jesteśmy małżeństwem od trzech lat. Dwa lata byliśmy narzeczonymi.
        Przez ten czas zachowaliśmy czystość,



        No jak to gdzie ??? w .......Przecie wiadomo ze milosc to seks !!!
        > Gdzie tu radość, gdzie miłość, gdzie szczęście?
        >
        • procesor Re: wspolzycie bez slubu... 08.06.04, 20:48
          malvvina napisała:
          > A teraz jestescie brudni ?

          Z punktu widzenia ich wiary - nadal sa czyści.
          Są wierni wyznawanym przez siebie zasadom. Żyja zgodnie ze swą wiarą.

          Malwino - czy to powód by z nich kpic?

          Przeciez ciebie nie zmuszają bys przyjęła ich punkt widzenia??
          • malvvina Re: wspolzycie bez slubu... 08.06.04, 22:09
            Pompa jest zawsze smieszna. Wzniosle wyrazenia, nadmuchane zdania - drewniany
            jezyk nie dotyczy tylko i wylacznie polityki. Kpie z kiczowatej formy ktora
            przeslania mi ewentualnie tresc.
            Lubie kpic. Najgorsze ze mniej wiecej ze wszystkiego.

            A gdyby mnie uslilowali do czegokolwiek zmusic lub przekonac to i tak nic by to
            nie zmienilo - jestem nieprzemakalna :-)

            > Malwino - czy to powód by z nich kpic?
            >
            • caorle Re: Wiesz malwina 08.06.04, 22:13
              ja do tej pory mam rozterki, czy mogę kpić z kogoś kto nie wie, jak się jada
              karczochy...
              Powaga.
              • malvvina Re: Wiesz malwina 08.06.04, 22:17
                chcesz przez to powiedziec ze ten czlowiek nie wie jak pisac ? nie ma problemu -
                maly kurs alfabetyzacji i bedzie dobrze.

                PS karczochami obloz nogi wieczorowa pora a skora ci zbieleje.
                • caorle Re: A może on miał 08.06.04, 22:24
                  tremę - przed psychologami?:-)))

                  PS Kiedy kogut zapieje w trzy raza zwróć swe morde do ślusarza:-)))
                • Gość: krish Re: Wiesz malwina IP: 62.233.233.* 08.06.04, 22:26
                  Na nogach?
        • qw5 Re: wspolzycie bez slubu... 09.06.04, 11:43
          >
          > No jak to gdzie ??? w .......Przecie wiadomo ze milosc to seks !!!

          Niekoniecznie.
          Ale skoro tego nie wiesz, to może i lepiej dla Ciebie.
          • malvvina Re: wspolzycie bez slubu... 09.06.04, 12:24
            a ironie zna ???? :-)
            > >
            > > No jak to gdzie ??? w .......Przecie wiadomo ze milosc to seks !!!
            >
            > Niekoniecznie.
            > Ale skoro tego nie wiesz, to może i lepiej dla Ciebie.
      • Gość: ja Re: wspolzycie bez slubu... IP: *.acn.waw.pl 08.06.04, 21:00
        Balabym sie ze po slubie moze sie okazac ze seks z ta osoba nie do konca jest
        tym czego oczekiwalam.
        A nie potrafilabym byc z kims z kim nie mam udanego seksu.
        Ale to moje zdanie.
        • caorle Re: Nie życzę 08.06.04, 21:06
          Ci więc, by twój przyszły wyśniony, wymarzony mąż nagle zachorował i nie
          mógł...nic "zrobić" przez powiedzmy 5 lat...:-)
          • Gość: ja Re: Nie życzę IP: *.acn.waw.pl 08.06.04, 21:25
            Oj zle mnie oceniles.
            Ale coz skoro ocenia sie po jednym poscie.

            A nie tylko on "moze cos zrobic". Ja tez.

            A nie bralam pod uwage rozpatrywania sytuacji ekstremalnie tragicznych, a
            jedynie stosunek do ...stosunku :)
        • k.j Re: wspolzycie bez slubu... 09.06.04, 11:31
          a nie boisz sie, ze przed slubem facetowi chodzi tylko o seks?
          moim skromnym zdaniem wszystko zalezy od konkretnych osob, od ich przezyc,
          wychowania itd. itp., kazdy stara sie zyc zgodnie ze swoim sumieniem :)
      • cossa Re: wspolzycie bez slubu... 08.06.04, 22:13
        czy sadzisz, ze seks przed slubem
        czy po slubie
        przesadza o "zyciu razem dlugo i szczesliwie"?

        pozdr.cossa
      • Gość: Dera Re: wspolzycie bez slubu... IP: *.telprojekt.pl 29.06.04, 22:20
        Wszystkiego najlepszego. Podziwiam i doceniam, sama przez to przeszłam.
        Niestety nie okazało się różowo. BARDZO żałuję, że nie sprawdziłam. W życiu nie
        wyszłabym za tego faceta i nic na to nie poradzę. Nie warto marnować życia dla
        nie całkiem zrozumiałych zasad. Bo niby co? Że byłeś pierwszy? I masz teraz
        gwarancję? A pewny jesteś, że jej dobrze? Niestety, życie nie jest takie proste
        i zasadnicze. Do dobrego seksu potrzeba bardzo wielu rzeczy. Na pewno miłości,
        szacunku itd., ale i tego czegoś. Tego nie da się sprawdzić inaczej i już. Całe
        szczęście nikt nas już za to na stosie nie pali. Pozdrawiam. D
      • czarna_jagodka Re: wspolzycie bez slubu... 29.06.04, 23:46
        Gość portalu: Mikołaj napisał(a):

        > Z żoną jesteśmy małżeństwem od trzech lat. Dwa lata byliśmy narzeczonymi.
        Przez
        >
        > ten czas zachowaliśmy czystość, mimo, że nie było to zadanie proste, wymagało
        > od nas dwojga dużo wysiłku. Nie mogę jednak powiedzieć, że było to
        męczeństwo.
        > Był to błogosławiony czas. Faktycznie dla osób, które korzystają z
        przywilejów
        > życia małżeńskiego przed ślubem, a jeszcze jak mieszkają razem, zawarcie
        > małżeństwa to tylko niczego nie zmieniające podpisanie papierka. Dla nas był
        to
        >
        > jedyny, wyjątkowy dzień w naszym życiu.
        >
        > Nie jesteśmy jakimś wyjątkiem, jedynym takim małżeństwem, jest nas wielu!
        Znam
        > kilkanaście małżeństw, które nie współżyły przed ślubem tylko wśród samych
        > moich przyjaciół i wszyscy oni bez wyjątku tego nie żałują. I odwrotnie. Znam
        > wiele osób, które nie zachowały czystości przed ślubem. Niektórzy ulegli
        > pokusie, inni argumentowali, że to w sumie żadna różnica, przed ślubem, czy
        po,
        >
        > bo oni i tak się kochają „na zawsze”. I nie przetrwali próby. Prędz
        > ej, czy
        > później, czasami po roku, czasami nawet trwało to krócej, większość z nich
        się
        > rozstała. Zostały tylko wzajemne żale, pretensje, rany. Cytuję jedną taką
        > dziewczynę, która po bodajże pół roku takiego życia mówiła: „Jesteśmy sob
        > ą tak
        > znudzeni. Czuję się jakbym była w małżeństwie z pięćdziesięcioletnim
        stażem...&
        > #8221;
        > Gdzie tu radość, gdzie miłość, gdzie szczęście?
        >

        Co za bzdury!! Według Ciebie brak seksu przed slubem gwarantuje szczęśliwe
        wspólne zycie do samego końca.

        Twoi znajomi nie rozwodzą się nie dlatego, że przed slubem nie uprawiali seksu,
        tylko dlatego, że wynika to z ich głębokiej wiary. Nawet jesli ktoś z nich jest
        nieszczęśliwy w małżeństwie, nie może patrzec na swojego współmałżonka, albo go
        wręcz nienawidzi to i tak się do tego nie przyzna, bo wyznawana przez niego
        wiara nie pozwoli mu od niego odejść i wystąpić o rozwód.
        Brak rozstań i rozwodów nie wynika z braku seksu przed slubem, tylko oba
        wynikają z wyznawanych zasad wiary!!

        Ja osobiście uważam się za osobę wierzącą, ale nie wyobrazam sobie pójścia do
        slubu jako dziewica z mężczyzną, z którym wczesniej nie współzyłabym.
        • Gość: Mikołaj Re: wspolzycie bez slubu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.04, 12:19
          Czystość jest darem, który można dać tylko raz. Miłość, czułość można okazywać
          drugiej, ukochanej osobie na wiele sposobów. Pasjonujące jest ich odkrywanie,
          poznawanie życia, zwyczajów, radości, zachowań, niespodzianek swojej przeszłej
          żony. To tak, jak z pysznym tortem: można zjeść cały od razu - wtedy starczy na
          krótko i cię zemdli, albo delektować się kawałek po kawałku - wtedy starczy na
          dłużej, a i przyjemność jest trwalsza.

          Książki - poradniki do seksu mówią, że koniecznie „trzeba się sprawdzić”.
          Popatrz na ich autorów. Na tak podawane jako ideał życie wielu znanych ludzi.
          Czy są szczęśliwi w swoim własnym życiu?

          Prawda jest taka, że szczególnie kobiety jesli odkryją, że „chłopak” jest
          w ”wspaniały w łóżku”, to zaczynają przymykać oko na te kwestie, które na
          początku wydawać się będą mało istotne. Nie będą zwracać uwagi na takie
          drobnostki jak pozostawione brudne skarpetki, pretensje na niedobry obiad czy
          np. unikanie pewnych tematów w rozmowach. Nie dostrzega się wtedy milionów
          drobnostek, które później jak przejdzie fascynacja seksem staną się przyczyną
          milionów problemów, które staną się w konsekwencji zarzewiem kłótni i sporów.
          Istnieje wiele małżeństw, którym jedyna rzecz jaka się w ich związku udaje — to
          seks. Reszta zaś to nieustanne piekło.

          W łóżku nie dowiesz się tego, czy twój "chłopak" będzie dobrym mężem. Ani on
          nie dowie się w tym samym łóżku, czy będziesz dobrą żoną. W łóżku dowiesz się
          jednego — czy on jest dobry w seksie czy nie — i nic ponadto.

          Nikomu nic do tego co się dzieje pomiędzy tobą a Bogiem. Ale jeśli deklarujesz,
          że jesteś wierząca — to wierz we wszystkie nauki a nie te, które ty uważasz za
          słuszne odrzucając te, które ci nie pasują.
          Chyba, że uważasz iż wiesz lepiej od Boga.
          • Gość: inka_s Re: wspolzycie bez slubu... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.06.04, 12:42
            Jest dużo racji w tym co piszesz Mikołaju. Tylko spytam cię o jedno: co z
            parami które wstrzymały się z seksem do ślubu, wszystkie dziedziny życia są OK -
            ale seks okazała sie fatalny. I co? Zakładam np. ogromna różnicę w
            temperametach, tego sie nie zmieni raczej. Co wtedy?
          • Gość: UBoot Re: wspolzycie bez slubu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.04, 10:17
            Naprawdę bardzo podba mi się twoja postawa Mikołaju! Ciesze się, że w
            dzisiejszym swiecie są jeszcze ludzie myślący w ten sposób i wyznających te
            wartości. Pozdrawiam
    • procesor Re: wspolzycie bez slubu... 08.06.04, 20:46
      Zdecydowanie z dobrego serca polecam autorce zmianę forum.

      Poszukaj forum "kościół, religia".
      Tam masz większe szanse na normalna rozmowę..
      • Gość: baba Re: wspolzycie bez slubu... IP: *.acn.waw.pl 08.06.04, 22:21

        Mimo katolickich pogladow i stosowania sie do nich w zyciu wedle sumienia i
        mozliwosci nie lykam twierdzenia, ze ci, co w czystosci przed slubem to cudnie
        do zlotego wesela sielanka, a ci co nie to nie maja na to zadnych szans, bo
        grob dla wlasnego malzenstwa kopia wlasnymi... nie chce byc wulgarna.
        Znam bardzo szczesliwe malzenstwa z dlugim stazem co to przed i takie juz
        niestety nieistniejace co to bylo jak pan Bog przykazal.
        Niestety zycie sie nie da ujac w karby i regulki, nawet religijne.
        O sobie samej moge powiedziec, ze wiernosc swoim zasadom uchronila mnie
        najprawdopodobniej przed bardzo nieudanym malzenstwem.Mowie jednak tylko o
        sobie.
        Pozdrawiam
        • caorle Re:Ale znać warto 08.06.04, 22:26
          te zasady...:-)))
    • cossa Re: wspolzycie bez slubu... 08.06.04, 22:29
      a co Ci serce podpowiada?
      nie chemia, ale serce :)

      pozdr.cossa
      • caorle Re: oooooo... 08.06.04, 22:33
        to zależy, gdzie ktoś to serce ma...:-)
        Np. Komandos pięknie ujmuje czasami ten temat:-)))
        Bo ono nie ma niestety stałego miejsca zamieszkania i może być bardzo zawodne...
        (kto pamięta pana Zawodnego z Czterdziestolatka?):-)))
        • malvvina Re: oooooo... 08.06.04, 22:35
          aha aha aha
          bo skoro sprawa seksu (tak jak i zdraaady) jest tak wazna ze malzenstwa sie o
          nia trzaskaja raz dwa trzy to gdzie ta milosc rezyduje ? - pytam ja
          niewinnie....
          • caorle Re: Miłość 08.06.04, 22:38
            kochanie:-), rezyduje w rezydencji na ulicy Miłosnej w Starej Miłośnie.

            A co ty masz do seksu, Malwi?:-)))
            • malvvina Re: Miłość 08.06.04, 22:40
              a bo ja to lubiem seks :-)
              no i kota w worku bym za chyny nie kupila

              ale seks to tylko seks i trzeba mu jego miejsce nalezyte oddac. Nie
              diabolizujmy nie sakralizujmy. Spokojnie jest lepiej.
              • caorle Re: Ooooo tak 08.06.04, 22:46
                tylko spokój może powstrzymać mój dzisiejszy ból łba...
                Nawet moje najpiekniejsze psychologiczne forum nie powstrzymuje tego bólu...:-(
              • Gość: baba Re: Miłość IP: *.acn.waw.pl 08.06.04, 22:47

                W tym, co piszesz, jest duzo slusznosci.
                Nawet niektorzy mysliciele katoliccy przestrzegaja przed ocenianiu czlowieka
                GLOWNIE przez pryzmat seksu.
    • Gość: Ficka Re: wspolzycie bez slubu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.04, 22:46
      >ktora/y z Was jest katoliczka/iem, a kocha sie bez slubu
      > i nie widzi w tym nic zlego i nie uwaza tego za grzech?

      Co za durne pytanie!!! Kto "jest katolikiem" i "nie uważa tego za grzech"???

      Jeżeli ktoś jest katolikiem to dla niego to po porstu JEST grzech - i tyle.

      Ja nie widzę w tym nic złego ale według nauki kościoła katolickego po prostu
      JESTEM GRZESZNIKIEM - i tyle.

      Ty po prostu chcesz to zrobić i przyszłaś tu po rozgrzeszenie! Co to to nie!

      Jak nagrzeszysz to pójdziesz ze swoim problemem do konfesjonału :)
      • Gość: roxi Re: wspolzycie bez slubu... IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 09.06.04, 09:53
        A mnie zawsze najbardziej smieszyly te wszystkie brzuchate panny w wiankach i
        bialych sukienkach. Jak juz jestes katolikiem - zgrzeszyles - umiej sie do tego
        przyznac.
        • Gość: inka_s Re: wspolzycie bez slubu... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.06.04, 10:35
          Gość portalu: roxi napisał(a):
          > A mnie zawsze najbardziej smieszyly te wszystkie brzuchate panny w wiankach i
          > bialych sukienkach. Jak juz jestes katolikiem - zgrzeszyles - umiej sie do
          tego przyznac.

          Mają sie ubrac na czarno czy w wór pokutny?
          Nie przesadzasz?
          • Gość: baba Re: wspolzycie bez slubu... IP: *.acn.waw.pl 09.06.04, 11:12

            Mnie nie tyle smiesza, co traca Gombrowiczem.
            Moja ciotka, ktora owszem, przed i cos z tego wyniklo(cioci sie zmarlo po 35
            latach szczesliwego malzenstwa- maz do dzis nie moze dojsc do siebie), to
            mimo , iz nic nie bylo widac, poszla do slubu w dlugiej, blekitnej sukience BEZ
            welonu.
            Po prostu zasadnicza byla.
            Pozdrawiam
    • ulcus_duodeni seks dla ubogich w pochwie i prąciu 09.06.04, 10:50
      O ile się słabo orientuję trzon nauki Chrystusa to miłość i wybaczanie,
      wybaczanie, wybaczanie nawet sekundę przed śmiercią. Wszelkie nakazy stworzone
      są dla was nędzne kreatury, celem ułatwienia wam życia i utrzymania choć jako
      takiego porządku. Wasz gatunek H. erectus ssp. pojebus uważa jednak, że skoro
      wraz z pojawieniem się pierwszego włosa łonowego piździsko woła o dopełnienie
      i....dopełniacie, to i całą naukę o dupę rozbić....
      • malvvina Re: seks dla ubogich w pochwie i prąciu 09.06.04, 12:22
        mam nadzieje ze wiesz (bo z kontekstu nie wynika) ze homo erectus znaczy ten co
        sie prosto na dwoch nogach trzyma .....


        Wasz gatunek H. erectus ssp. pojebus uważa jednak, że skoro
        > wraz z pojawieniem się pierwszego włosa łonowego piździsko woła o dopełnienie
        > i....dopełniacie, to i całą naukę o dupę rozbić....
        • ulcus_duodeni Re: seks dla ubogich w pochwie i prąciu 09.06.04, 12:45
          malvvina napisała:

          > mam nadzieje ze wiesz (bo z kontekstu nie wynika) ze homo erectus znaczy ten
          co
          >
          > sie prosto na dwoch nogach trzyma .....
          >
          I Ty przeciwko mnie Brutusie? Ja wiem wszyyyyyyyyyyyyystko! ale tego o
          erectusie akurat nie wiedziałem.....
          • malvvina Re: seks dla ubogich w pochwie i prąciu 09.06.04, 12:48
            zebym nie musiala powtarzac !!! : TO JA WIEM WSZYYYSTKO !!!
            > >
            > I Ty przeciwko mnie Brutusie? Ja wiem wszyyyyyyyyyyyyystko! ale tego o
            > erectusie akurat nie wiedziałem.....
            • ulcus_duodeni Re: seks dla ubogich w pochwie i prąciu 09.06.04, 12:59
              malvvina napisała:

              > zebym nie musiala powtarzac !!! : TO JA WIEM WSZYYYSTKO !!!
              > > >
              > > I Ty przeciwko mnie Brutusie? Ja wiem wszyyyyyyyyyyyyystko! ale tego o
              > > erectusie akurat nie wiedziałem.....
              >
              >
              bien entendu!...embrassements...:)
              • malvvina Re: seks dla ubogich w pochwie i prąciu 10.06.04, 13:35
                Ha !

                signé : malwina = l'eternité :-)))
                > >
                > bien entendu!...embrassements...:)
    • j_ar Re: wspolzycie bez slubu... 09.06.04, 11:44
      wspolzycie bez slubu? a fuj.....bezboznicy, sodomia i gomoria, no...
    • noie Do Beatka, Mikolaj i ree 10.06.04, 15:07
      Wiecie temata religji to czerwona plachta na mnie. mamy rozne zdania i to jest
      dobrze bo swiat bylby nudny...ale...jesli sa, istnieja tacy katolicy , ktorzy
      przestrzegaja co kosciol nakaze, zyja wedlog tego ( niestety nie znam takich,
      raczej byli to ludzie ktoryz robili wszystko na pokaz) to powiedzcie mi....Ile
      maja oni dzieci ? jesli czekali az do slubu...to dalej zyja rowniez zgodnie z
      wola kosciola. Tzn. seks maja tylko wtedy gdy chca dzieci, nie zabezpieczaja
      sie przed ciaza.... Wyglada to tak, ze jesli pozadanie jednak wygra to maja
      potem mala gromadke...( co rok prorok ? )
      moze odpowiecie mi to ? Mikolaj...ile masz dzieci ? czy naprawde wstrzymujesz
      sie....?
      Pozdrawiam i nie bylo to w formie prowokacji...ale ciekawa jestem teraz
      waszych odpowiedzi.... :-)
      noie
      • Gość: baba Re: Do Beatka, Mikolaj i ree IP: *.acn.waw.pl 10.06.04, 21:04

        Istnieje cos takiego jak antykoncepcja naturala polegajaca nie tylko na
        szklance wody zamiast :-)
        U duzej czesci populacji skuteczna, jesli sie nabierze troche wprawy i gdzies
        tydzien w cyklu jest sie w stanie wstrzemiezliwic.
        Oczywiscie przy obecnym kulcie ciala i przezyc roznorakich taka postawa moze
        sie jawic jako niepotrzebne dziwactwo. Ja do takich dziwaczek naleze i znam
        kilka innych (najwyzej troje dzieci- wszystkie planowane).
        Religijne wymogi odpowiadaja mojemu usposobieniu- mam taka wewnetrzna
        potrzebe, zeby nic mna nie rzadzilo, a juz na pewno nie chcica na chlopa.
        Nie mam zreszta poludniosego temperamentu- gdybym miala, to nier wiem, moze
        bym przeszla na protestantyzm ?
        Zaznaczam, zde mowie o sobie, nikogo nie oceniam.
        Pozdrawiam
        • anek2004 zeby nic mna nie rzadzilo.. 30.06.04, 14:32
          > Religijne wymogi odpowiadaja mojemu usposobieniu- mam taka wewnetrzna
          > potrzebe, zeby nic mna nie rzadzilo, a juz na pewno nie chcica na chlopa.

          a religijne wymogi to Toba nie rzadza? jesli jest tak jak mowisz to powinnas
          swoja wlasna filozofie wypracowac
          pzdr
    • goidbaum Lojezu.!!! 10.06.04, 15:12
      znajomy xiondz, z ktorym czasem popijamy sobie Wisnioweczke,
      mowil mi zawsze, ze grzech to jest wtedy, gdy sie zdradza swoja slubna zone.

      Sypianie zas w stanie wolnym (z kims drugim wolnym) bez slubu,
      to tylko nieczystosc.
      (ale prosze cicho, sza, powiedzial mi, ze moze mi to rzec tylko na ucho!)
      • noie Re: Lojezu.!!! 10.06.04, 15:17
        A ty to partnera masz czy ten ksiadz tak tylko byscie nie mieli wyrzutow
        sumienia ;-) hihihi
        Pozdrawiam
        noie :-)
        • goidbaum mam 10.06.04, 15:47
          "wlasna slubna" i hiba dlatego wizyty u owego xiondza ograniczam
          do wspolnej degustacji znakomitej zreszta Wisnioweczki.
          • noie Re: mam 10.06.04, 16:26
            No to OKi...no bo w zyciu wszystko jest mozliwe ;-) hihihih
            Tylko....niech on tyle nie pije :-)
            Pozdrawiam
            noie
            • goidbaum znam lepiej: 10.06.04, 16:37
              zycie jest piekne, ale drogie.
              moze nie byc drogie, ale wtedy nie jest juz piekne.

              Masz jakis pomysl, aby ten "paradygmat" ominac?
              na Wisnoweczke, to mnie jeszcze stac,
              ale na dwie Wisnieske to juz coraz mniej.
              Zdaje sie, ze Urzad Skarbowy wyzwoli mnie wkrotce od problemow z moralnoscia...
    • Gość: wiu Re: wspolzycie bez slubu... IP: *.saska.krakow.pl 30.06.04, 11:01
      Beatko,

      Byłam w związku,rozpoczętym (jak to teraz oceniam) fascynacją fizyczną. Tylko
      że wtedy tego nie wiedziałam. Zbliżenie z tym człowiekiem fascynowało mnie,
      wzlatywałam na wyżyny, wierzyłam, że "to jest TO". Traktowałam wszystko jako
      całość, czułam się wspaniale, że przydarzyło mi sie coś tak CUDOWNEGO.
      Traktowałam to jako ... może ktoś się oburzy .. niemal jako DAR Z NIEBA. Byc
      tak blisko drugiego człowieka, tworzyć jedność, dawać sobie ciepło, przeżywać
      wspólnie uniesienie ... i całą sobą wierzyłam, że będziemy razem. Działo się to
      między nami, bo chciałam BYĆ Z NIM. Tylko potem okazało się, że on nie potrafił
      być ze mną. Albo może - powinnam powiedziec uczciwie - nie potrafiliśmy być ze
      sobą. Akurat tych dwoje ludzi - nas - nie potrafiło być ze sobą. Nie
      potrafiliśmy zadac sobie trudu, by zbliżyc się do siebie - albo tez było to
      niemożliwe, bo w istocie zbyt się od siebie różnilismy. Nie chciałam zerwania,
      bardzo cierpiałam. Chciałam walczyć o ten związek. Teraz widzę, że gdyby wtedy
      przydarzyło nam się dziecko, moglibyśmy unieszczęśliwić się na całe nasze
      życie. Tak włąściwie to czysty fuks, że nie zaszliśmy w ciążę wtedy. Ale to już
      sprawa naszej nierozwagi.
      Cóż, minął potem rok, odcierpiałam, zapomniałam, odzwyczaiłam się od wspomnień
      i nadziei o nim. Z nienacka, przypadkowo, poznałam mojego męża. Okazał się
      wspaniałą osobą. Miałam szczęście, że na niego trafiłam, bo tym razem
      zachowałam się równie nierozważnie, kładąc na szali całą siebie. Miałam fuksa,
      że okazało się, że to TEN. On dostrzegł we mnie wartość, umiał ją docenić. Był
      na tyle.... bo ja wiem ... porządny, żeby nasze zbliżenia były dla niego ważne.
      Istotne. Chodziliśmy ze sobą ponad 2 lata i pobraliśmy się. Wspominam sobie,
      jak bolesna była myśl, że to nie z nim przezyję ten pierwszy raz. Musiałam mu
      powiedzieć, chciałam żeby wszystko było między nami jasne, chciałam być uczciwa
      i szczera. Chciałam, żeby mnie znał. Powiedział wtedy, że nie może powiedzieć,
      żeby to nie miało dla niego znaczenia, ale ... mówi się trudno. I był przy mnie
      nadal. Ja nadal bardzo pragnęłam być blisko fizycznie i w końcu to się stało
      między nami.
      Fakt, lepiej by było gdyby ten pierwszy raz przydarzył się z moim mężem.
      Dlatego, że (i nikt nie zaprzeczy) to wyjątkowe przeżycie i chciałam to przeżyc
      razem z nim. Bo był taki wyjątkowy dla mnie. Wykazałam się niecierpliwością i
      niepohamowaniem, ale Ten Który Patrzy Na Mnie Z Góry wie, dlaczego tak się
      stało i rozumie mnie. Dlatego nie obwiniałam się i nie obwiniam tym jak jakąś
      śmiertelną przewiną. Mogłam to wszystko prowadzić lepiej w swoim życiu, ale
      stało się. Miałam dobre intencje, popełniłam jednak (ludzki przecież) błąd
      płynący z niewiedzy. Dzięki Jego ...jak to powiedzieć.... łasce nie zniszczyłam
      sobie życia niechcianą ciążą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja