jmx
09.06.04, 01:49
Parę dni temu ktoś napisał, że łatwo powiedzieć za co się kogoś lubi, łatwo
podać takie cechy, zalety lubianej osoby. Zaczęłam się nad tym zastanawiać i
doszłam do wniosku, że to wcale nie jest takie oczywiste, przynajmniej dla
mnie. Wg mnie lubienie jest w jakimś stopniu bezinteresowne, nawet jak dane
zachowanie jest drażniące czy złości to pozostaje fundament - właśnie
lubienie, które się nie zmienia nawet pod wpływem jakichś "zgrzytów".
A lubienie "za coś", jeśli łatwo stwierdzić co to są za cechy, mija gdy
człowiek zachowuje się inaczej niż do tej pory, gdy zachowanie jest inne od
spodziewanego. Jakby się lubiło tę konkretną cechę u kogoś a nie
jej "nosiciela" w całości.
A co wy sądzicie na ten temat? Jak jest u was?