Jestem uzależniona od matki

16.02.12, 14:39
Witam pisze iż mam nie mały problem. Mam niespełna 30 lat, męża, (jestesmy razem od 11lat) oraz dwójkę dzieci.Jestem blisko związana z matką-a bliżej mówiąc związana finansowo,gdyz moja matka zawsze mnie wspierała finansowo, zanim urodziłam dzieci pracowałam z nią, dzięki temu mama troche zarobila i nie szczedzila mi......zanim załozyłam rodzine powiedziala ze bedzie mnie wspierac finansowo poki dzieci nie pojda do przedszkola, a potem razem wrocimy do pracy.....ale problem polega na tym ze matka wylewa na mnie pomyje za swoje niepowodzenia, .........wlaściwie za wszystko...wiecznie mnie krytykuje poprostu nawet nie bede pisac bo dnia by niestarczyło....wszystko co robie...robie zle....mowi ze mam mózg jak dziesieciolatka....że gdyby nie ona nie mogłabym sobie pozwolic na drugie dziecko...bo by mi nie starczyło na życie....teksty typu że dziecko zrobiło sobie dzieci są na okrągło....ostatnio usłyszałam że jestem tworem jej wyobrazni Szczerze mówic niewiem czemu ten tekst miał służyc. Do tego woiadomo jestem z nia najblizej i czesto jak sie pokłóce z mężem to jej się "spowiadam "- a ona jak ma dobry dzien to mi tłumaczy ze bedzie ok ...( jednym słowem zachowuje sie jak na matje przystało) a innym razem tak mi obrzydza męża że gdyby nie jego upór to juz dawno nasze małżenstwo byłoby przeszłoscia. Ona zachowuje sie jak królowa tylko ona ma racje obraża sie za jakąkolwiek prawdę.....szkoda gadac. Wiem ze MAM ODCIĄC PĘPOWINĘ ale w moim przypadku nie jest to proste, gdyz mam 2 małych dzieci 3 lata i 11m starszy chodzi do przedszkola i........wiecznie choruje .........młodszy nie chce nic jesc oprócz piersi ( wiec nawet nie oddałabym go do żłobka ) więc jestem na łasce matki ( gdyż ona daje mi kase ) ( zarobki meza nie wystarcza na utzrymanie nas samochodu i domu) pozatym gdzie ja zarobie tyle co mi matka daje ( ok 4000zł miesiecznie ) A tak to siedzac cicho przynajmniej moge chowac dzieci w spokoju ( a nie oddawac do żłobka czy do opiekunki ) ale prawda jest taka ze psychicznie jestem wykonczona przez te relacje
Napiszcie prosze cos na otuche,,,może któs też podziela mój los
Pozdrawiam
    • amanda-lear Re: Jestem uzależniona od matki 16.02.12, 14:49
      otuchy ci raczej nie dodam. predzej czy pozniej trzeba odciac pepowine. 4000 to bardzo duzo pieniedzy i ty nie dostaniesz ich nawet jak wrocisz na rynek pracy, ale musisz wybrac pomiedzy byc a miec. Im predzej to zrobisz(odetniesz sie) tym szybciej staniesz na nogi.
      • nikitaa83 Re: Jestem uzależniona od matki 16.02.12, 14:55
        no właśnie max zarobie 2000-2500 w życiu nie utrzymam domu i dwójki dzieci za to mam wiec do wyboru albo znosic to i zyc na poziomie albo ujac sie honorem i ledwo wiązac koniec z końcem MAM DZIECI -nie chce żeby chowały sie w gorszych warunkach niż dotychczas
        • mona.blue Re: Jestem uzależniona od matki 16.02.12, 15:04
          Wg mnie to nieprzywoite brać taka ilośc kasy od matki, tym bardziej, że maż zarabia. Woele osób mało zarabia ijakoś dają sobie radę. Nie mówię, żebyście w ogóle nie przyjmowali pomocy. ale w takiej sytuacji niewiele możesz zrobić - jak matka daje kasę to w jej mniemaniu i obiektywnie nie jestes niezależna.
        • amanda-lear Re: Jestem uzależniona od matki 16.02.12, 15:06
          a twoj maz nie zarabia? poza tym dzieci nie musza miec wszystkiego, nie na tym polega ich wychowywanie. chyba ze chcesz aby sie chowaly na konformistow, ktorzy nie przeciwstawia sie nikomu by nie stracic papu.
        • yoma Re: Jestem uzależniona od matki 16.02.12, 16:12
          > MAM DZIECI -nie chce żeby chowały sie w gorszych w
          > arunkach niż dotychczas

          Zostaw dzieci matce, a sama z mężem spadaj. Póki jeszcze masz męża.
        • mona.blue Re: Jestem uzależniona od matki 17.02.12, 20:36
          No to razem z mężem będziecie mieli 5000 -wiele rodzin może tylko pomarzyć o takiej kwocie.
          • nikitaa83 Re: Jestem uzależniona od matki 19.02.12, 11:12
            mona.blue napisała:

            > No to razem z mężem będziecie mieli 5000 -wiele rodzin może tylko pomarzyć o ta
            > kiej kwocie.
            razem z meżem mamy 6500
            • mona.blue Re: Jestem uzależniona od matki 19.02.12, 12:30
              nikitaa83 napisała:

              > mona.blue napisała:
              >
              > > No to razem z mężem będziecie mieli 5000 -wiele rodzin może tylko pomarzy
              > ć o ta
              > > kiej kwocie.
              > razem z meżem mamy 6500

              pisałam, że mielibyście tyle, gdybyś poszła do pracy
        • lejdi111 Re: Jestem uzależniona od matki 17.03.12, 15:32
          nikitaa83 napisała:

          > no właśnie max zarobie 2000-2500 w życiu nie utrzymam domu i dwójki dzieci za
          > to
          A dochód męża się liczy? Powiedźmy, że zarobi drugie tyle. Nie utrzymacie się? Ludzie mają o wiele mniej i nawet zaoszczędzą.
    • yoma Re: Jestem uzależniona od matki 16.02.12, 16:11
      Matka cię uwiązała smyczą pod tytułem kasa, dopóki nie odgryziesz smyczy, będzie nią szarpała.

      > tak mi obrzydza męża że gdyby nie jego upó
      > r to juz dawno nasze małżenstwo byłoby przeszłoscia.

      Słucham???
    • l-witch-l Jestes zwyczajnie zepsuta! 16.02.12, 19:04
      Jezeli wolnosc prywatna, ktora sprzedalas toksycznej matce wynosi 4000 to jestes bardzo tania...
      Powiedz jej ze idziesz do pracy, a za jakis czas wyjezdzasz z rodzina zagranice...Powinno bylo podzialac. Kogo wtedy bedzie trula?
      • marzeka1 Re: Jestes zwyczajnie zepsuta! 16.02.12, 19:50
        "no właśnie max zarobie 2000-2500 w życiu nie utrzymam domu i dwójki dzieci za to mam wiec do wyboru albo znosic to i zyc na poziomie albo ujac sie honorem i ledwo wiązac koniec z końcem MAM DZIECI -nie chce żeby chowały sie w gorszych warunkach niż dotychczas"

        - obrzydliwe, naprawdę: masz WŁASNĄ rodzinę, masz dzieci i pracującego męża; a wisisz na toksycznej matce, bo ci daje za gnojenie ciebie 4 tyś. I nie ty masz utrzymać, tylko TY I MĄŻ, bo to wy tworzycie rodzinę.
    • cynta Re: Jestem uzależniona od matki 16.02.12, 21:11
      Bosze! co za patologia!! nie matka tylko ty oczywiscie. Ona kupuje sobie wladze wiec jej uzywa ale ty? Masz 30 lat, 2 dzieci, meza i jestes na utrzymaniu matki???? Jedynym rozwiazaniem jest pojscie do pracy, nawet za 1000zl i nie branie od matki ANI CENTA. Ale tego nie zrobisz bo jestes pazerna na forse ;) Niebawem maz cie zostawi i wtedy juz na zawsze wyladujesz na garnuszku mamusi.
      PS. W sumie fajnie ze czasem takie posty sie pokazuja, czlowiek czyta i mysli: Ale jestem fajna kobieta! brawo ja! hehehe!
      • azoorek Re: Jestem uzależniona od matki 16.02.12, 21:38
        Piszesz tak jakby matka była problemem. Problemem jesteś ty sama dla siebie. Matkę zostaw w spokoju-każdy ma własne życie do przeżycia. Mysle, ze masz więcej problemów, a matka to tylko tak dla odwróceni uwagi. Chcesz tej relacji, bo gdyby jej nie było, to musiałabyś stanąc oko w oko ze sobą. A tak jest zadyma, jest osoba winna całej sytuacji- masz na kogo zwalić. Ale dobrze zaczełaś-jesteś uzależniona. To się nazywa wspóluzależnienie. Czy twoj ojciec nie miał problemów z alkoholem, albo opuścił was? co do finasów- jeszcze niedawno opłata za przedszkole pochłaniała całą moja pensję-pracowałam za friko. Ale przemęczyłam się przez rok i znalazłam lepszą pracę. I wiele rodzin tak żyje.
      • bombalska Re: Jestem uzależniona od matki 01.03.12, 09:55
        cynta napisała:
        > Bosze! co za patologia!! nie matka tylko ty oczywiscie.

        Cynta, ty masz ton wypowiedzi niczym opisywana mamusia. Chyba nie tego chce slychac autorka watku?
    • yoma Re: Jestem uzależniona od matki 17.02.12, 13:19
      Faktycznie, masz problem :D
    • amanda-lear Re: Jestem uzależniona od matki 17.02.12, 19:39
      problem w tym ze matka kiedys umrze. wtedy nie bedzie tych 4 tys. a ty bedziesz poza rynkiem pracy. nie mowiac o skladkach na ubezpieczenia spoleczne. Nieistotne. pytanie brzmi czego oczekiwalas piszac to co napisalas. Opinie bywaja rozne jak rozni sa ludzie ktorzy je wyrazaja. Piszac cos chcialas osiagnac. pytanie co?

      ( biorac pod uwage faktyczny koszt pracownika to te 4 tys nie jest duzo wieksze niz 2500, ze skladkami emerytalnymi i podatkami)
    • cynta Re: Jestem uzależniona od matki 17.02.12, 20:32
      Jak sie tutaj pisze to mozna czasem uslyszec pare slow nie takich jak by sie chcialo, coz, takie ryzyko. Jak tak wolisz zyc to czego sie skarzysz? Dla mnie osobiscie jest nie do uwierzenia ze takie zycie moze cie satysfakcjonowac. Ja w twoim wieku mialam 3 dzieci, bylam od 6 lat na emigracji, przeszlam juz przez przyslowiowe acz doslowne mycie kibli, mialam ukonczone studia zagranica i pracowalam, a po nastepnych 2 latach zaczelam kolejne studia. A mamusia zostala w Polsce i mi nie pomagala... aha, i to ja w wiekszosci utrzymywalam rodzine... Moje 3 corki pracuja i studiuja, ja ich nie utrzymuje.... Po prostu powala mnie twoja postawa. Na poczatek naucz sie opanowywac nerwy... ;)
    • lifeisaparadox Re: Jestem uzależniona od matki 17.02.12, 22:03
      Powiedział bym że jesteś uzależniona od kasy i w sprytny sposób wykorzystujesz zależność matki
      • nikitaa83 Re: Jestem uzależniona od matki 18.02.12, 15:50
        Napisze tak-przez 3 lata pracowałam z matką i dzieki temu że z nią współpracowałam-ona zarobiła naprawde niezłe pieniadze....wiec matka tak jaby odwdziecza mi sie za moj czas i pomoc, a jak dzieci pojda do przezdszkola to mam zamiar dalej pracowac ( z matka -gdyz nigdzie indziej nie zarobie takich pieniedzy ) a potrzeby mojej rodziny nie maleją
        Ja nie tylko dlatego daje sobie wchodzic na głowe bo matka mnie "chwilowo dotuje", ale dlatego ze wczesniej przyjazniłysmy sie a do tego jestem wychowana tak że starszym daje sie bezgraniczny szacunek- dlatego ciezko mi jest "odciac pepowine"
        • kalistera Re: Jestem uzależniona od matki 18.02.12, 16:16
          Rodzice często używają pieniędzy,by kontrolować swoje dorosłe już dzieci.Nie przejmuj się tymi potępiającymi cię uwagami i nie tłumacz.Myślę,że w ich podtekście mogła być zazdrość.
          (narażam się teraz wielu uczestnikom forum)
          Napisałaś to dość wyraźnie w pierwszym poście,że przyczyniłaś się do tego,że matka teraz tyle zarabia. Większość mam i babć wspiera swoje dorosłe dzieci i nie ma w tym nic złego,jeśli robią to dobrowolnie, z miłości do dziecka i wnukó i nie odbywa się to kosztem zaniżenia ich standardu życia. .U Twojej matki występuje strach,że zostanie sama i dlatego tak się zachowuje.
          Nie widzę potrzeby zrywania z nią kontaktów,lecz czeka cię bardzo trudna rozmowa z nia i układanie na dorosłych warunkach swoich relacji z nią.Obawiam się,że będzie ci trudno samej uporać się z tym.Myślę,że powinnaś skorzystać z pomocy psychoterapeuty.
          W wątku" toksyczne matki" możesz przeczytać trochę więcej na ten temat.Ty nie masz aż tak skrajnie trudnych problemów,ale problem kontroli z jej strony istnieje.Gdybyś nawet odmówiła brania tych pieniędzy,to problem i tak pozostanie.Samo zerwanie kontaktów,czy nawet wyjechanie do innego miasta problemu nie rozwiąże.Są dorośli ,którzy nadal odczuwaja kontrolę swych zmarłych rodziców-tak mocno mają zakodowane ich przekonania i wskazania,że nawet po ich po śmierci nie potrafią się od nich uwolnić.
          • l-witch-l Re: Jestem uzależniona od matki 18.02.12, 20:35
            Rodzice często używają pieniędzy,by kontrolować swoje dorosłe już dzieci.Nie przejmuj się tymi potępiającymi cię uwagami i nie tłumacz.Myślę,że w ich podtekście mogła być zazdrość.
            (narażam się teraz wielu uczestnikom forum)

            ____

            O co zazdrosc? Dlaczego uwazasz,ze zarabianie na siebie bycie samodzielnym jest goovnem, a nalezy zazdroscic kobiecie, ktorej matka wspiera, jednoczesnie jedna reka daje i druga zabiera...Czyniac ja w ten sposob malo samodzielna i uzalezniona jak jaka 'prostytutka'. Czego jej tutaj zazdroscic?! Chyba nie myslisz,ze ludzie sa tak zepsuci i bez ambicji, aby za grosz od matki pozwlac soba pomiatac?

            Tu raczej ludzie jej doradzaja, co sami by zrobili w podobnej sytuacji i to raczej, o nich dobrze swiadczy.

            Sam fakt,ze male dziecko choruje, autorka postu sama wyglada na zzarta ciezka nerwica, to wszystko ma wplyw na jej dzieci.
            To dzieci, placa cene za jej uzaleznienie od cycka matki! Nie widzisz tego?

            Dziecko/dzieci to w jakis sposob odchoruja. Gdy podrosna beda to nadal odchorowywac jako zawod, jaki matka najpierw w kolejnosci sobie sprawila, a potem im. Kto wie czy nie siegna wtedy po alkohol, dragi inne aby zwrocic na siebie uwage, czy po prostu zabic smutek i poczucie odtracenia....


            Matka ktora nie kocha siebie nie przekaze dobrych wzorcow swoim dzieciom. Nie nauczy ich jak siebie kochac i szanowac...Od tego o krok od dna tego zycia. I nie wazne czys z domu o marmurowych posadzkach, czy z glinianki... zasady dobrych wzorcow nie maja z pieniedzmi nic wspolnego.
            • kalistera Re: Jestem uzależniona od matki 18.02.12, 20:52
              Ja wcale tak nie uważąm,że bycie samodzielnym i zarabianie samemu na siebie jest nic nie warte.Nie widzę też nic złego w tym,że matka chce wspierać swoją córkę i wnuki,bo ma po temu warunki.
              Złe natomiast jest,że dając pieniadze jednocześnie uważa,że ma prawo ingerować i kontrolować życie swojej córki i niszczyć jej małżeństwo.Prawdopodobnie robiłaby to i wtedy, gdyby nie miała tych pieniędzy ,by je im dawać. A tak, ma w ręku dobre narzędzie!
              Nie o same pieniądze tutaj chodzi.Córka sama chodzi do matki i jej różne rzeczy opowiada, w nadziei,że uzyska wsparcie od niej,a ta później to wykorzystuje przeciwko niej. Na tym polega właśnie uzależnienie,z którego zawsze trudno się wyzwolić.
              • amanda-lear Re: Jestem uzależniona od matki 19.02.12, 00:41
                kalistera napisała:

                > Ja wcale tak nie uważąm,że bycie samodzielnym i zarabianie samemu na siebie jes
                > t nic nie warte.Nie widzę też nic złego w tym,że matka chce wspierać swoją córk
                > ę i wnuki,bo ma po temu warunki.
                > Złe natomiast jest,że dając pieniadze jednocześnie uważa,że ma prawo ingerować
                > i kontrolować życie swojej córki i niszczyć jej małżeństwo.Prawdopodobnie robił
                > aby to i wtedy, gdyby nie miała tych pieniędzy ,by je im dawać. A tak, ma w ręk
                > u dobre narzędzie!
                > Nie o same pieniądze tutaj chodzi.Córka sama chodzi do matki i jej różne rzecz
                > y opowiada, w nadziei,że uzyska wsparcie od niej,a ta później to wykorzystuje p
                > rzeciwko niej. Na tym polega właśnie uzależnienie,z którego zawsze trudno się w
                > yzwolić.

                Mam wrazenie, ze odwracasz kota ogonem. Witch pyta cie o to czego niby uczestniczacy w tej dyskusji mieliby autorce zazdroscic, a ty sie odnosisz do tego ze zarabianie na siebie nie jest zle. Cos tu nie halo z tym rozumieniem slowa pisanego chyba. Nie ustawiaj sie w pozycji dobrego policjanta mowiac, ze inni to tacy zli i niedobrzy i autorki nie rozumieja i jej zazdroszcza. Byc moze pomaga to wyciagnac z delikwentki dodatkowe wyznania, ale jest nie w porzadku w stosunku do pozostalych osob. Oswiadczam ci zatem ze nie zazdroszcze autorce mimo ze ladna sumke otrzymuje za bycie podnozkiem mamusi. Nie oceniam tez jej wyborow, bo ma prawo decydowac jak chce zyc. Niemniej zwracam jej uwage ze wszystko sie zmienia w czasie i jej wybory maja okreslone skutki. Mam wrazenie, ze na to samo zwraca uwage Witch w swojej wypowiedzi.
                • amanda-lear Re: Jestem uzależniona od matki 19.02.12, 01:04
                  Aha i jeszcze jedno. Autorka twierdzi, ze matka w sumie dzieki niej niezle zarobila, zatem teraz niejako splaca dlug wdziecznosci wobec corki.Wysnuwajac wnioski z tego co pisze, dziewczyna ma talent do pozyskiwania pieniedzy(zarabiania), gdyby wiec postanowila stworzyc firme konkurencyjna wobec firmy matki mogloby sie jej udac. Przez okres kilku lat(2 dzieci w wieku od 0 do 3 lat= 4do6 lat) moglaby odlozyc niezbedny po temu kapital. Reasumujac, ktos zdesperowany i chcacy zmiany znalazlby sposob na to, by sie wyzwolic spod wplywu matki. Widocznie autorka tego nie chce, a ten post to tylko ruchy pozorne.
                • kalistera Re: Jestem uzależniona od matki 19.02.12, 10:45
                  Bardzo proszę nie imputujcie mi rzeczy,kórych nie napisałam!
                  Witch napisała mi,iż zarabianie samemu uważam za gó... i do tego się odnoszę.
                  Być może nie wyraziłam się wystarczająco jasno i stąd nieporozumienia.
                  Nie,nie grałam i nie zamierzam grać roli dobrego policjanta i nic z nikogo wyciągać.Nie mam takiej potrzeby.Nie uwierzę też w to,że na forum i w tym wątku pisały same ,pozbawione ludzkich uczuć, takich jak -zazdrość, anioły.
                  Wierzę,żę większość kierowała się dobrymi intencjami,lecz cżęsto te rady sprowadzały się do tego,że powinna przestać brać pieniądze od matki i zerwać z nia kontakty,To według mnie nie jest dobre rozwiązanie,bo narazi na cierpienie obie strony,a nie rozwiąże problemu.Matka będzie żyć w samotności i przekonaniu,że ma wyrodną córkę,która nie potrafiła docenić tego,co od niej dosatała,a córka pozostanie z poczuciem winy i żalu do matki.
                  Problem nie leży w tym,że ona bierze od matki pieniądze,tylko w tym,że uważa,że to daje matce prawo do sprawowania kontroli i ingerowania w ich życie.
                  Na podobnej zasadzie ,inne dorosłe dzieci uważają,że jeśli nadal mieszkają w domu rodziców,to muszą się w e wszystkim dostosowywać i całkowicie podporządkować,a to nie jest prawdą.Owszem, muszą szanować prawa rodziców,ale też mają prawo bronić swoich praw.Samemu jest trudno wyrwać się z uzależnienia i podporządkowania matce dlatego sugerowałam jej skorzystanie z pomocy psychoterapeuty,który nauczy ją jak ma się prawodłowo komunikować z matką ,nauczy stawiać jej granice oraz pomoże zweryfikować błędne przekonania i wzorce,bo sama tego nie jest w stanie zrobić.
                  • amanda-lear Re: Jestem uzależniona od matki 19.02.12, 12:12
                    To,że nie wierzysz w dobre intencje forumek nie uprawnia do mowienia, ze ktos jej zazdrosci kasy jaka ona dostaje. Twoja wiara bądź jej brak nie jest wyrocznią. Osobiscie nie zauwazylam ani jednego postu, w ktorym ktos z tzw. zawisci dosadzil autorce watku. Oczywiscie moje zdanie nie jest wyrocznia( podobnie jak i twoje) ale juz wskazuje jak roznie odbieramy komunikaty jakie do nas docieraja. Zatem reasumujac, jezeli chcesz poradzic komus cos to radz, ale nie podpieraj sie w tych radach zla wola innych uczestniczacych w dyskusji. Twoje rady na tym nie straca, a uwazam nie tobie oceniac intencje osob trzecich i nie masz wystarczajacych narzedzi aby wysnuwac tak daleko idace wnioski.
                    • kalistera Re: Jestem uzależniona od matki 19.02.12, 20:15
                      O rany,czy Ty umiesz czytać ? Przecież ja nic takiego nie napisałam,że nie wierzę w dobre intencje piszących,a wręcz przeciwnie.Skąd to wzięłaś ?
                      • amanda-lear ... 20.02.12, 11:46
                        kalistera napisała:

                        > O rany,czy Ty umiesz czytać ? Przecież ja nic takiego nie napisałam,że nie wier
                        > zę w dobre intencje piszących,a wręcz przeciwnie.Skąd to wzięłaś ?

                        stąd:
                        Nie przejmuj się tymi potępiającymi cię uwagami i nie tłumacz.Myślę,że w ich podtekście mogła być zazdrość

                        i stąd:
                        Nie uwierzę też w to,że na forum i w tym wątku pisały same ,pozbawione ludzkich uczuć, takich jak -zazdrość, anioły.


                        Jeszcze jakieś pytania?
                        Z moim czytaniem ze zrozumieniem jest uwazam lepiej niz z twoim rozumieniem wlasnych komunikatow. Popracuj nad tym.
                    • kalistera Re: Jestem uzależniona od matki 20.02.12, 12:05
                      Cóż za piękny przykład projekcji !!!

                      Widząc,że autorka wątku Waszymi odpowiedziami została doprowadzona
                      do szewskiej pasji i rzuca mięsem, napisałam tylko,że w podtekście niektórych wypowiedzi mogła być zazdrość.
                      Nie ,że była,nikomu personalnie nie zarzucałam,że kieruje się zawiścią,ani zazdrością ani,że miał złe intencje.
                      Napisałam ponadto,że rozwiązanie jakie proponowano nie niej dobrym rozwiązaniem,że widzę inne i je zaproponowałam.
                      Z postu autorki wynikało,że zdaje sobie sprawę z tego,że jest uzależniona od matki,bo już z tytułu postu to wynika.
                      Napisała też wyraźnie,że pomagała Matce rozkręcić biznes i Matka ma pewne zobowiązania wobec niej z tego tytułu. Radzenie jej,że ma odciąć pępowinę od Matki,albo zaprzeczanie jej uzależnieniu,to mniej wiecej to samo, co mówienie alkoholikowi,by zerwał z nałogiem,albo zaprzeczanie jego alkoholizmowi.Nie wiem czemu ponadto miało służyć wyliczanie jej ; ile to ma pieniędzy,albo nazywanie faktu,że bierze pieniadze od niej i pozwala się wtrącać i rządzić Matce- obrzydliwością.I takie wypowiedzi też się zdarzały.
                      To Ty mi przypisałaś,że nie rozumiem słowa pisanego,że usiłuję się bawić w dobrego policjanta,że nie odpowiadam zgodnie z Twoim oczekiwaniem na post,który napisała Witch itd.itp.
                      I co teraz mam sądzić o Twoich intencjach ?

                      • amanda-lear Re: Jestem uzależniona od matki 20.02.12, 12:40
                        Mysl co chcesz. Mnie to szczerze powiedziawszy zwisa.
                        Moje wyliczenie mialo uswiadomic to, ze gdy chce sie cos robic, to sie to robi bo wyjscia z sytuacji zawsze sa a czlowiek ktory jest zdesperowany i chce cos zmienic to to robi.
                        Wedlug mnie autorka nie chce zmieniac bo jej jest tak wygodniej. Ten jej post to tylko manifestacja tego ze wie.Oki wie, my tez wiemy ze wie i nic z tego nie wynika.
                        Byc moze personalnie nie zarzucalas niemniej odnosilo sie to waskiego grona osob, ktore w tej dyskusji uczestnicza a od ktorej ty sie tak " elegancko" odcielas. Jesli ci z tym dobrze, mnie to rybka, nauczylam sie juz ze swiata nie zbawie niemniej takie zachowanie mnie razi i dalam temu odpor. Byc moze powinnam schylic glowe i posypac ja popiolem, ale nie widze nic zlego w tym co powiedzialam ja i inni, rady byly tej samej wartosci co twoja rada, ani lepsze ani gorsze.
                        To ze zostala doprowadzona do szewskiej pasji, to swiadczy o tym ze nie potrafi przyjac krytyki mimo ze poczatkowo piszac post deklarowala inaczej. To nie wina osob, ktore jej odpowiedzialy, gdyby nie napisala postu nie uslyszalaby slow krytyki, nieprawdaz?
                        Owszem zarzucilam ci to co ci zarzucilam, taki mam oglad sytuacji, po tym co napisalas. Jako jedyna zaczelas stawiac sie ponad pozostalych i poklepywac po ramieniu autorke, a na pytania czego niby mamy jej zazdroscic kluczysz i mowisz ze czarne jest biale lub odwrotnie.
                        I nie spinaj sie tak to niepotrzebne. Nie przekonasz mnie do swoich racji, mam wlasne zdanie, zarowno na temat autorki watku jak i twoj. Pozdrawiam.
                        • kalistera Re: Jestem uzależniona od matki 20.02.12, 12:53
                          Twoje posty coraz bardziej mnie utwierdzają też w moim zdaniu co do Ciebie.
                          Czego jej ktoś może zazdrościć ? Kasy ! Jest to tak oczywiste w świete niektórych wypowiedzi,że nie uważałam za potrzebne tego rozwijać. Typowe polskie piekiełko !
                          • amanda-lear Re: Jestem uzależniona od matki 20.02.12, 13:01
                            kalistera napisała:

                            > Twoje posty coraz bardziej mnie utwierdzają też w moim zdaniu co do Ciebie.

                            No i super, czyli zdanie mamy wyrobione.

                            > Czego jej ktoś może zazdrościć ? Kasy ! Jest to tak oczywiste w świete niektóry
                            > ch wypowiedzi,że nie uważałam za potrzebne tego rozwijać.

                            To ty tak twierdzisz.


                            Typowe polskie pieki
                            > ełko !

                            O bialych myszkach zapomnialas wspomniec;)
                          • to.niemozliwe Re: Jestem uzależniona od matki 01.03.12, 00:02
                            Kalistera, moim zdaniem popelniasz blad atrybucji.
                            • kalistera Re: Jestem uzależniona od matki 01.03.12, 01:06
                              Jestem pewna,że nie popełnam błędu,który mi zarzucasz.
                              Różnica między Twoim myśleniem o tym problemie jest taka,że Ty myślisz w kategoriach konfrontacyjnych- zwycięzca-przegrany,a ja nie.
                              Właśnie konfrontacja doprowadzi do tego,że wszyscy wyjdą przegrani.
                              W takim sporze, nie jest ważne kto ma rację,bo każda ze stron ma swoje racje i powody , dlaczego tak,a nie inaczej się zachowuje.(Nie nam je osądzać).Istotną rolę odgrywają też nawykowe zachowania,przyzwyczajenia.
                              Właśnie po takim postawieniu sprawy ;"Ja (My) mam rację " wybuchały wojny,wydziedziczano i wyrzucano z domów nieposłuszne dzieci i wiele, wiele innych złych rzeczy się działo.
                              Jeszcze raz Ci mówię,że to ,że córka stwierdzi,że mama jest rozczarowana nią, nie jest przyznaniem racji matce.
                              • to.niemozliwe Re: Jestem uzależniona od matki 01.03.12, 01:32
                                Piszac "blad atrybucji" mialem na mysli przypisywanie przez ciebie zlych intencji forumowiczom krytykujacym Nikite, szczegolnie zazdrosci o pieniadze. Ten rodzaj argumentowania w oparciu o domniemanie niskich pobudek jest uznawany za blad logiczny i wlasciwie, to teza udowadniana takimi przeslankami (bo zazdroscicie) powinna byc nie brana pod uwage. W poscie powyzej nie odnosilem sie do meritum problemu Nikity.
                                Co do myslenia konfrontacyjnego, to nie rozumiem o co ci chodzi.
                                Konfrontacja w obronie swoich wartosci jest naturalna i uzasadniona. To nie to, co agresja, czy ofensywnosc, czy nadpobudliwosc.
                            • kalistera Re: skoro już zabrnęłam w te ciemne rewiry 01.03.12, 14:40
                              zakazanych, nieakceptowanych i niewyrażonych uczuć,to spróbuję przedstawić z grubsza ,jakie mechanizmy napędzają ten konflikt.

                              Nie wiemy co spowodowało ,że autorka ma takie,a nie inne problemy z uzależnieniem od innych osób.
                              Prawdopodobnie, korzenie tego tkwią w dzieciństwie,ale nic o nim nie wiemy.
                              Autorka w żadnym z dwóch wątków nic na ten temat nie pisze.Nie wiadomo też ,jaka jest rola ojca w tym wszystkim.
                              Autorka w obu wątkach nie wspomina ani słowa o nim.Tak, jakby w ogóle nie istniał.

                              Patrząc teraz na sprawę ze strony matki : Widzi,że córka wyszła za nieodpowiedniego człowieka,który ją tłucze.Ta córka ma z nim dwoje dzieci,o które się ma prawo babcia lękać ,tak samo jak o swoją córkę.Równocześnie narasta w niej złość.Nie dość ,że córka wyszła za nieodpowiedniego człowieka,to jeszcze pozwoliła sobie zrobić dwoje dzieci,które jej przychodzi utrzymywać.Tak więc, jest wściekła na swoją córkę i dlatego tak często ją krytykuje.Tak naprawdę matka zamiast krytykować w ten sposób córkę jak to robi, powinna jej wygarnąć.:
                              Jestem wściekła na Ciebie,że wyszłaś za takiego..xxxx.....i dałaś sobie zrobić dwoje dzieci,którę musze utrzymywać...

                              Córka natomiast ,czuje się bez przerwy krytykowana i jak pisze, wszystko co zrobi ,robi źle.Nie wiemy czy zawsze tak było,ale teraz tak jest.
                              W takiej osobie, poddanej takiej psychicznej przemocy, również narastają takie uczucia jak: złość,wściekłość,a nawet nienawiść do osoby,która ją maltretuje.Są to uczucia całkiem normalne i uprawnione w takiej sytuacji.

                              Dzieci do rodziców żywią najczęściej uczucia ambiwalentne.Jest to miesznina miłości,wdzięczności,troski połączona ze złością ,czasami nienawiścią i żalem do nich.
                              Jednocześnie dziecko uczy się tłumić te negatwne uczucia w stosunku do rodziców.Czasami gdy matka nie zaspakaja jego potrzeb,małe dziecko tak nienawidzi swojej matki,że życzy jej śmierci.Taka myśl u niego powoduje ,że wpada w panikę,bo jednocześnie dzieci myślą magicznie.Uważają,że taka ich myśl może spowodować śmierć matki , bez której nie mogłyby istnieć.Trudno mu jest więc myśleć ,że to matka jest zła.
                              Zaczyna więc obwiniać siebie.Taka mniej więcej ,w wielkim uproszczeniu, jest geneza powstawania neurotycznego poczucia winy.
                              Uczucia złosci do matki,nienawiści zostaja wyparte i zepchnięte w głąb nieświadomości.

                              Rzadko który dorosły potrafi swojej matce powiedzieć twarzą w twarz :.Mamo nienawidzę Cię.Jestem zły na Ciebie o to i to....Mam żal do Ciebie o to i to.....
                              Zazwyczaj, występuje jednocześnie z tymi uczuciami silny lęk przed utratą miłości matki, oraz przed jej zranieniem
                              Czasami ludzie potrafią opowiadać o swojej złości do rodziców czy opisywać jaka to matka jest niedobra,lecz nie potrafią wprost jej zakomunikować: ?".Mamo! jestem zła na Ciebie gdy tak mnie bez przerwy krytykujesz". Te niewyrażone uczucia buzują wewnątrz takiej osoby i robią olbrzymie szkody.Taka osoba zaczyna sama siebie obwiniać i myśleć o sobie,że jest wszystkiemu winna.

                              Nie namawiam nikogo,by rzucał w twarz rodzicom ,że ich nienawidzi.Warto jednak rozpoznać w sobie te uczucia i je wyrazić.Robi się to w trakcie terapii do zastępczego obiektu.

                              Co więc autorka powinna powiedzieć swojej matce ?: wg. mnie coś takiego:
                              Mamo kocham Cię i jestem Ci wdzięczna za pomoc jaką nam okazujesz,ale jednocześnie mam żal do Ciebie,że nigdy mi nie dałaś tyle wsparcia, bym mogła stać się naprawdę dorosła i niezależna.
                              Jestem zła na Ciebie,że tak mnie nieustannie krytykujesz i wszystko co robię uważasz ,że robię źle.Odbiera mi to całą pewność siebie.Czuję się wtedy winna całemu złu na świecie i czuję,że nigdy Ci nie dogodzę.
                  • l-witch-l Terapia... 19.02.12, 13:52
                    napewno potrzebna jest terapia i to nie tylko dlatego, bo 'czuje sie mala i zle ze mna', ale sa rozne "terapie" w ktorej uczysz sie zmienic zachowanie drugiej osoby wzgledem ciebie, taka forma jest najbardziej wskazana, gdy mamy doczynienia z ludzmi toksycznymi, trudnymi z jakimis ulomnosciami psychicznymi, czy wrecz inteletualnymi, nazywa sie to "Coping". Jest na zasadzie odbijania pileczki. Bardzo ciekawa terapia potrzebna wrecz wszystkim, ktorzy pracuja z innymi ludzmi.

                    Negatywna strona tej terapii jest to ze moze nam pozostac jako czesc zachowania w relacji z druga osoba, na zawsze...stajesz sie jej terapeuta.

                    W Coping- chodzi o wypracowanie pewnej postawy. To ty jestes ta osoba, ktora ma "wladze" nad sytuacja i relacja. W ciebie oczywiscie matka toksyczna, czy kto inny wali ciosy, gromy i grzmi, jednak twoja postawa jest odwrotna. Ty te ciosy przyjmujesz, a to co odsylasz to racjonalne, spokojne, bardzo wyciszone- choc nie ulegle i poddancze- zachowanie.

                    I tak jak z pileczka, na poczatku odbijanie wychodzi niezdarnie az po jakims czasie ta toksyczna, negatywna osoba- uczy sie twojego zachowania. Odbija ci tym samym. Zlosc i agresja przestaje eskalowac. Zaczyna byc miejsce na racjonalne rozumowanie i dialogi. Bez negatywnych emocji....

                    Jedni to potrafia i maja wyssane z mlekiem....rodzica. Inni musza sie nauczyc...


        • lifeisaparadox Re: Jestem uzależniona od matki 19.02.12, 03:50
          Ja myślę że masz dużo tzw. mechanizmów obronnych które biorą czynny udział w tworzeniu problemów szczególnie gdy ktoś odnosi się do Twojego "ja". To takie przejmowanie się sobą, czyli na przykład krytyką ze strony matki, albo pouczaniem z jej strony.
          Takie usposobienie przejawia się tym że np. często delikwent przejmuje się tym co o nim myślą inni, jak oceniają, postrzegają, odbierają. Perfekcjonizm, egotyzm.

          Gdybyś się takimi ocenami z otoczenia zupełnie nie przejmowała, było by po problemie.
          Właściwie to nikt nie jest w stanie nazwać swojego problemu, znaleźć jego przyczyny, tak samo Ty źle dopatrujesz się jakiegoś uzależnienia i cierpienia z tym związanego. Po prostu to nie jest żaden problem, problemem jest to jak bierzesz do siebie wszystko, a w dodatku przez to cierpiąc, uzasadniasz to że bierzesz do siebie wszystko i cierpisz tym, że robisz to z powodu pieniędzy i uzależnienia. Natomiast gdyby się to zmieniło, nadal będziesz cierpieć z powodu np. konfliktu związanego z kimś kto nie akceptuje Twojej awersji do dotykania twojego "ja".
          Tego się trzeba pozbyć po prostu, patrzenia na siebie przez obraz siebie.
          • lila122 Re: Jestem uzależniona od matki 20.02.12, 14:36
            ......a ja mysle,ze Twoja matka poprostu widzi iz Ty nie radzisz sobie z wlasnym zyciem.....nawet......majac meza.
            Ciesz sie,ze ona Ci daje 4000 zl.(???????) i pomaga jak tylko moze.Nie kazda matka ma pieniadze!,nie kazda jest zdrowa,nie wszystkie matki zyja.
            Ona sie frustruje,ze Ty masz juz 30 lat,dzieci,meza.......a nadal nie potrafisz stanac na nogi.
            Jesli meza pensja nie wystarcza na wszystko,to po cholere jeszcze posiadacie auto?????
            Na tel.komorkowe,auta-macie pieniadze,ale......na samodzielne utrzymywanie sie.......jest wam ciezko?????
            Poczekaj az drugie dziecko pojdzie do przedszkola,a potem szukaj prace......nawet jesli to nie bedzie praca za 4000 zl.
            Twoja mama ma racje.............gdyby nie ona, to nic byscie nie mieli.
            Trzeba miec zero honoru,aby dac sie utrzymywac przez mame.Zrozumialabym gdybys byla sama z dziecmi,ale.....Ty masz meza!!!
            Dobra rada dla Ciebie............przygotuj dla mamy naprawde fajna niespodzianke.Cos,co ja wzruszy,cos co pokarze,ze ona jest dla was bardzo wazna-nie ze wzgledu na pieniadze-ale jako-mama,tesciowa.Ona tego oczekuje,a Ty siedzisz i sie wkurzasz.
            • lila122 Re: Jestem uzależniona od matki 20.02.12, 15:08
              DO "CYNTA".....................brawo!!! Mozesz byc dumna z siebie:):):)
              Madra i silna kobieta............tak mozesz powiedziec o sobie:)
            • 0didi Re: Jestem uzależniona od matki 21.02.12, 11:45
              Po prostu nie wierzę. Matka Ci pomaga, a Ty jeszcze ją krytykujesz, obgadujesz. Potem obgadujesz swojego męża do matki.
              Jesteś PASOŻYTEM, w dodatku niewdzięcznym.
              • lila122 Re: Jestem uzależniona od matki 21.02.12, 22:15
                Dokladnie tak jest jak pisze"Odidi"................Poza tym Jestes bardzo arogancka i atakujesz tutaj ludzi,a ponoc chcesz od wszystkich rady.
                Czytajac Twoje wulgaryzmy,wiem,ze Jestes prymitywna i as....baba,ktorej sie udalo,ze ma mame,wykladajaca pieniadze.
                Ubiera,karmi i utrzymuje sie mala dziewczynke,ale nie-babe 30-letnia,ktora w dodatku..........ma dzieci i ...........................meza!(?????????????)
                Poza tym......................masz dzieci i meza,bo Ci mama pomaga?????????:) :( :) :(
                Rada:
                -Sprzedaj meza
                -Sprzedaj auto
                .............a potem oddaj pieniadze,ktore dostalas od mamy.
                i..................nie zapomnij powiedziec:"dziekuje za wszystko co zrobilas dla mojej rodziny".
    • lila122 Re: Jestem uzależniona od matki 23.02.12, 14:23
      Moment,..................Ty jestes wdzieczna,ze Ci matka pomaga i wiele razy mowilas jej "dziekuje"???????..........kobieto!.............to nie zawracaj nam wszystkim na forum d....y i przestan sie zalic na matke!
      Jak ktos jest WDZIECZNY i potrafi powiedziec DZIEKUJE................to nie obgaduje wlasnej matki......nie zali sie,ze ona ma pretensje.
      Zrozum kapusciana glowo,ze matka wam pomaga,bo widzi,ze Ty w ogole nie radzisz sobie z wlasnym zyciem.Masz meza,ktory nie potrafi utrzymac rodziny.
      Ona Wam pomaga nie ze wzgledu na Ciebie,ale ze wzgledu na te biedne dzieci,ktore sami sobie zrobiliscie,aby matka miala wieksze zapie.......na nastepne "nascie"-lat.
      Podnies wreszcie swoj 30-letni tylek,daj dziecko do zlobka i zacznij pracowac.Matka juz odchowala Ciebie i ma prawo do wlasnego zycia i pieniedzy.
      "Pomagac".........to nie znaczy utrzymywac stare 30-letnie konie.Po co Ty masz meza??????
      Wywal go,to bedzie matce latwiej Ciebie i dzieci utrzymac.
      To,ze bylas posluszna,wspierajaca-nie oznacza,ze teraz masz byc na utrzymaniu mamusi.
      Ja kiedys tez bylam wspierajaca i zawsze pomocna,ale nigdy nie oczekiwalam wiecznej pomocy.
      Tak,napisze ze Jestes niewdzieczna-jeszcze raz,bo jak ktos jest wdzieczny,to nie"smaruje" wlasnej matki.Ona Cie urodzila,karmila i myla tylek-przez dlugie lata i bylo tych lat wiecej,niz te-przez ktore matce pomagalas!
      Tak,masz racje...............lepiej aby dzieci byly w domu,niz w zlobku...........ale Ty nie mozesz sobie pozwolic na siedzenie w domu,bo masz wystarczajaco duzo lat,abys wreszcie zrozumiala,ze musisz utrzymywac sie sama i isc do pracy!
      Ja,nie mam potrzeby sprzedawac siebie,bo potrafie utrzymywac sie sama(.....a nie jestem zupelnie sama),wstaje o 6 rano i wracam o 15 do domu.Mam wielkie mieszkanie,za ktore place ogromna mase pieniedzy.W mieszkaniu mam wszystko nowe(....i moi domownicy),ale ja na to pracuje i zarobilam SAMA na wszystko.Nikt mi nie pomaga,bo mieszkam daaaaaleko od Polski.Ja nie siedze na d....e i placze,ale DZIALAM.
      Nie siedze na garnuszku u mamy i nikt nie wrzuca mi na konto pieniedzy,a jesli juz sa.....to tylko dzieki mojej pracy.Mezulka,ktory nie potrafi utrzymac rodziny......tez nie mam,bo dla mnie to poprostu facet bez jaj.
      Powiem Ci cos jeszcze:
      To ja wspieram finansowo rodzine w Polsce.
    • tilik Re: Jestem uzależniona od matki 23.02.12, 16:37
      oj, kobieto! Zrób sobie bilans zysków i strat. I podejmij odpowiedzialną i dojrzałą decyzję. Pieniądze to nie wszystko!
      • lila122 Re: Jestem uzależniona od matki 23.02.12, 16:57
        ...........ale ona nie wie co to jest bilans strat i zyskow...........:)
    • nazzilla Re: Jestem uzależniona od matki 23.02.12, 17:37
      Jestes po prostu leniwa, wygodna i uzalezniona od kasy, ktora daje Ci matka. Starsze dziecko choruje... poczekaj co bedzie z mlodszym, ktory w wieku 11 miesiecy nie dostaje niczego oprocz piersi. Normalne matki wiedza, ze dziecko od pol roku zycia potrzebuje normalnego jedzenia oprocz mleka, owocow, warzyw, miesa i innych rzeczy niezbednych do zdrowego funkcjonowania. No ale mamusia ma 4 tys i pewnie szkoda kasy na sloiczki, ktore kosztuja, poza tym mamusia zaleniwa, ze karmic dziecko ze sloiczkow, to przeciez kosztuje czas. Dziecko 11 miesieczne ma przeciez zeby, ktore do czegos sluza.
      Szkoda slow.
      • lila122 Re: Jestem uzależniona od matki 23.02.12, 21:13
        Tak,szkoda slow.Ciekawe co oni robia z tymi pieniedzmi,bo przeciez dzieci i tak nic nie jedza.
        NAZZILLA:)...............ja niestety zabkow nie mialam w wieku 11 miesiecy:)
        Chodzilam jeszcze szczerbata w wieku 13 miesiecy,ale na szczescie teraz zeby juz mam;););)
        • nazzilla Re: Jestem uzależniona od matki 24.02.12, 19:34
          lila122 napisała:

          > Tak,szkoda slow.Ciekawe co oni robia z tymi pieniedzmi,bo przeciez dzieci i tak
          > nic nie jedza.
          > NAZZILLA:)...............ja niestety zabkow nie mialam w wieku 11 miesiecy:)
          > Chodzilam jeszcze szczerbata w wieku 13 miesiecy,ale na szczescie teraz zeby ju
          > z mam;););)

          Z rozwojem u dzieci jest roznie, jednym rosna szybciej zeby, innym wlosy, jedne szybciej zaczynaja chodzic, inne mowic. Ja mialam na mysli jedynie to, ze przy takich zasobach finansowych jak na poskie warunki dziecko 11 miesieczne nie dostaje nic oprocz mleka z piersi, ktore jest oczywiscie gratis. Jak dziecko w tym wieku nie ma zebow, mamusia moze kupic sloiczki ze 100 zmielonymi produktami.
          Ale... nie moje rybki, nie moje akwarium:)
    • anaisanais ah te trolle 24.02.12, 20:01
      kosz i paszol
      • lila122 Re: ah te trolle 24.02.12, 23:19
        No wiesz,chcialabym aby to byly tylko Trolle;)
    • lila122 Re: Jestem uzależniona od matki 24.02.12, 23:12
      .......nie na tym polega forum,aby wlasna matke wysmiewac przy obcych ludziach...........
      Przykro mi bardzo,ale nie mam zadnego meza i na szczescie moge sobie wybrac,ktory facet moze mi"ulzyc".Tobie,Twoj maz potrafi ulzyc,dlatego teraz macie dzieci,ktorych nie mozecie sami wychowac.
      Juz raz Ci napisalam:
      -Sprzedaj auto i wreszcie oddaj matce pieniadze.
      -zacznij prac swoje majtki,bo masz juz 30 lat.
      Ja Ciebie nie obrazam,tylko pisze prawde o kobiecie,ktora ma maly mozg,jak u biedronki.
      ............i nie na tym polega forum,aby publicznie reprezentowac swoje kalectwo umyslowe i uswiadamiac ludziom,ze w wieku 30 lat zyje sie za 4000 tys.od mamusi.
      Przykro mi,ale to nie ja,tylko Ty Jestes sfrustrowana,bo nie potrafisz isc do pracy i kupic za wlasne pieniadze tylko jednej pary majtek.
      Twoja matka zawsze bedzie Ciebie wkurzac,bo to jest nie do przyjecia,aby miec corke,ktora w wieku 30 lat,z mezem(bez jaj!) i dwojka dzieci(za 4000tys,)............nie potrafila utrzymac swojej rodziny.Ty sie jeszcze dziwisz,ze matka ma do Ciebie pretensje??????Tak,ma......i bedzie miec wiecej:)
      Oczywiscie 1000zl to nie jest duzo,ale jesli chcesz miec te 4000 tys.to przeciez kobieta taka jak Ty moze je szybko zarobic.Macie tam chyba jakies Nocne Kluby.Opieke do dzieci juz masz.
    • kalistera Re:To niemożliwe 25.02.12, 15:49
      Nie rozumiem czemu tutaj nie interweniujesz.na problem,który opisuje autorka wątku może być różnie odbierany i oceniany.Ewidentnie sobie nie radzi w tej sytuacji i nie wie co ma robić i jak się zachowywać i dlatego prosi o radę.
      To wszystko nie jest jeszcze powodem,by forumowicze napadali na nią jak sfora rozjuszonyche kundli i używali różnych poniżająch ją obelg.
      Ona w odpowiedzi też rzuca mięsem i robi się karczemna awantura,a Ty milczysz i nie reagujesz.
      • to.niemozliwe Re:To niemożliwe 25.02.12, 17:33
        Dzieki, jakos przeoczylem ten watek. W razie problemow z wulgaryzmami klikaj na kosz obok posta, wtedy sprawdzi to redaktor dyzurny. Pozdrawiam :-)
        • lila122 Re:To niemożliwe 26.02.12, 14:02
          Mi sie wydaje,ze ktos powinien zamknac ten temat,bo nie mozna nic wytlumaczyc osobie 30-letniej na temat zycia,jesli KTOS mysli,ze w tym wieku,z dziecmi i mezem(he,he,he-mezem?)
          matka musi utrzymywac rodzine.To jest poprostu straszne.
          Dziewczyna idzie na forum i prosi ludzi o co????.......o rade,a pozniej jak juz te rade dostaje,to znowu jakies glupie "tlumaczenia".Z takimi problemami nie chodzi sie na forum tylko do......matki i meza.My jej tutaj nie "wskrzesimy" pracy za 4000 tys.,nie porozmawiamy z jej matka.
          Z kazdej sytuacji jest wyjscie,chociaz czasami jest bardzo trudno............wiem co pisze.
          Ja daje tej dziewczynie ostatnia rade: niech te wszystkie zale,o ktorych tutaj pisze-wyrzuci do swojej matki,ale nie na forum do obcych ludzi.
          Pozdrawiam.
          • anaisanais Re:To niemożliwe 26.02.12, 16:36
            no przeciez to toll jest nie ma takich osob, a jak sa to nie rzucalaby miesem na kazdego, w koncu niby zahukana jest
    • l-witch-l Sorry panienki... 26.02.12, 18:31
      Alescie sie rzucily na te 30-letnia kobiete jak HIENY!

      I kazda z was odbyt sobie wytarla nia dokladnie manifetsujac przy okazji caly szereg niedoleczonych kompelksow.



      • kalistera Re: Sorry panienki... 26.02.12, 20:17
        l-witch-l napisała:

        > Alescie sie rzucily na te 30-letnia kobiete jak HIENY!
        >
        > I kazda z was odbyt sobie wytarla nia dokladnie manifetsujac przy okazji caly s
        > zereg niedoleczonych kompelksow.

        Dodam do tego typową, polską, bezinteresowną zawiść w czystej postaci !." Co oni z tymi pieniędzmi robią ? " Ja to porównałam do sfory rozwścieczonych kundli,ale hieny też są dobre!
        >
        >
        >
        • l-witch-l Re: Sorry panienki... 26.02.12, 21:17
          Mnie cala gama tych wpisow: "sprzedaj samochod, meza.." "Ja w twoim wieku..." Itp.

          Tak ze niestety, chyba masz racje, ludzie sa...zazdrosni?
          • lila122 Re: Sorry panienki... 27.02.12, 11:15
            ......a przepraszam,o co zazdrosni?????......o to,ze w wieku 30 lat corka jest utrzymywana przez matke?:):):)
            Idz na ulice i zapytaj sie ludzi co o tym mysla:)..........pozniej powiesz,ze oni wszyscy sa tez zazdrosni???:):):):)
            Mam nadzieje,ze to tylko Trolllllll:):):).......bo przeciez czlowiek nie moze byc az takim kaleka zyciowym.
            • l-witch-l Ona nie wyglada na kaleke 27.02.12, 11:36
              zyciowego. I jej decyzja w innych okolicznosciach gdzie np. matka jest zyczliwa, bylaby moze i bardziej rozsadna i sluszna...W sytuacji gdzie ludziom wkrotce przyjdzie pracowac do 70 lat, bycie w domu choc przez kilka lat, aby podchowac dzieci to odrobina, ktora dzieciom sluzy i rodzinie....Praca w domu przy dzieciach to ciezka praca, do tego oblozyc sie jeszcze dodatkowo praca...? A co ta kobieta to jakis slon, durna silaczka? Robol bez inteligencji?


              Problemem w jej sytuacji jest jedynie toksyczna matka. Wiedz, ze NORMALNA matka przy
              zdrowych zmyslach w ten sposb NIGDY do swoich dzieci nie mowi, a mowi jedynie zle wychowana samolubna idiotka....


              My tez mamy juz dorosle dzieci i z firmy maz wyplaca co miesiac sume na konta dzieci, jako pracownikow, choc tu nie pracuja. I tak bedziemy robic do konca, jak dlugo tu jestesmy. Zamiast wydac na podatki, z ktorymi niewidomo co robi to panstwo, my dajemy naszym dzieciom...I powiem ci szczerze nigdy ani maz ani ja nie odezwalibysmy sie w tak chamski sposob do naszych dzieci...To nie znaczy ze nie bylo bez konfliktow, byly...kiedy dorastaly.
            • kalistera Re: Sorry panienki... 27.02.12, 13:41
              Jeśli nie kieruje Wami zawiść o to,że ktoś może dostawać 4000 miesięcznie,to dlaczego niektóre osoby wyliczają jej ile to ma pieniędzy ?
              Dlaczego z taką zajadłością ją atakujecie i poniżacie ?
              Setki tysięcy młodych ludzi korzysta z pomocy rodziców i mieszka z nimi z powodu braku szans na własne mieszkanie.Ci ludzie często też znoszą wtrącanie się i kontrolowanie ich życia przez rodziców i co; to oni wszyscy też są "życiowe kaleki" ,bo nie potrafią sobie zarobić na mieszkanie mimo,że wiele innych osób to robi ?

              Czy mało osób wykorzystuje babcie do opieki nad wnukami,by mama mogła pójść do pracy?

              Czy, gdyby tak było w tym wypadku,że pomoc babci polegałaby na opiece nad wnukami,a nie na dawaniu pieniędzy, też byście ją tak atakowały ?
              Kobieta z dwójką tak maleńkich dzieci jest w bradzo trudnej sytuacji.Oddanie malutkiego dziecka do żłobka prawdopodobnie spowoduje ,że dziecko zacznie chorować.
              Rozłąka z matką ,w tym wieku, może też odbić się niekorzystnie na jego psychice na całe życie.
              Czy naprawdę uważacie,że zerwanie stosunków z matką jest najlepsze dla wszystkich stron? To znaczy; dla niej,dla wnuków i dla babci ?
              Ona użyła wulgaryzmów dopiero w odpowiedzi na ataki piszących,bo widocznie nie potrafi inaczej się bronić,a jej agresja w takiej sytuacji jest zrozumiała.
              Dziewczyna bez watpienia ma problem,z którego zresztą zdaje sobie sprawę.
              Sama napisała ,że jest uzależniona od matki.
              I to nie chodzi tylko o pieniądze,ale o to również,że tak bardzo potrzebuje jej wsparcia i bliskości,że mimo,że matka zachowuje się wrogo wobec jej męża i niszczy jej małżeństwo, ona mimo to, nadal niepotrzebnie mówi różne dotyczące ich sprawy i uważa,że musi to znosić.
              Słowem nie potrafi sie skutecznie bronić przed przekraczaniem jej granic przez matkę,tak samo, jak nie potrafi się bronić przed Waszymi atakami.
              Problem jest w tym,że jej matka chce nadal utrzymać symbiozę z córką i traktuje ją jak swoją własność,a córka się temu poddaje i dostosowuje.
              Córka nie potrafi się temu przeciwstawić i narasta w niej agresja i żal do matki. Takie tłumienie złości do niczego dobrego nie prowadzi.
              Powinna rzeczywiście odciąć pępowinę.Co wcale nie oznacza,że trzeba zerwać stosunki z matką i nie można przyjąć od niej pomocy finansowej.
              Wszystko co córka powinna zrobić to nauczyć się bronić przed nadużyciami
              .
              Tak jak teraz jest ,to wygląda,że autorka ma w stosunku do matki zakodowane,że: nie powinna zauważać problemu i nie powinna się bronić. Po czym można rozpoznać nadużycie ? Możemy to rozpoznać po naszych uczuciach jakie w nas budzi czyjeś zachowanie !
              Przywoływanie autorki do porządku i pisanie ,że nie powinna czuć złości do matki ,bo jej pomaga, tylko wdzięczność, jest nieporozumieniem.Świadczy tylko, jak osoba pisząca mało wie o tym, o czym pisze.
              Zaprzeczanie uczuciom,tłumienie emocji ma właśnie taki skutek jak w tym wypadku,że dziewczyna jest już na skraju załamania nerwowego.
              Co wobe tego powinna zrobić ?

              Powiedzieć mamie:
              " Mamo! jestem bardzo Ci wdzięczna za pomoc jaką nam świadczysz!.
              Bez Ciebie i Twojej pomocy trudno byłoby nam obecnie sobie poradzić.

              Muszę Ci jednak powiedzieć,że przestanę Ci cokolwiek mówić o sprawach naszego małżeństwa,bo nadużywasz mojego zaufania i później to wykorzystujesz przeciwko mojemu mężowi,a to rozbija nasze małżeństwo.
              To powoduje ,że robię się coraz bardziej nerwowa i odbija się to na dzieciach,bo przestaję panować nad emocjami.Jestem już kłębkiem nerwów!
              Bardzo źle to wpływa również na nasze małżeństwo.
              Jeśli chcesz nam nadal pomagać będziemy Ci wdzięczni.
              Nie mogę jednak pozwolić byś nadal ingerowała w ten sposób w nasze sprawy.
              Jeśli nadal będziesz to robić ,to zrezygnujemy z Twojej pomocy."

              Taką rozmowę autorka powinna przeprowadzić z matką.
            • leda16 Re: Sorry panienki... 27.02.12, 21:37
              lila122 napisała:

              > ......a przepraszam,o co zazdrosni?????......o to,ze w wieku 30 lat corka jest
              > utrzymywana przez matke?:):):)



              No i całe ich dochody to zaledwie 1625 zł na osobę. Jest czego zazdrościć...a zwłaszcza infantylniutkiego trolowania . Zresztą idę o zakład, że dziewczątko jeszcze tornister nosi do prowincjonalnego gimnazjum, stąd wykasowane przez admina szczeniackie wulgaryzmy, jakimi sypnęła przy pierwszej sugestii, że zmyśla, a Wy się tak naparzacie aż śmiech bierze :)))
              • kalistera Re: Sorry panienki... 28.02.12, 09:18
                leda16 napisała:

                > lila122 napisała:
                >
                > > ......a przepraszam,o co zazdrosni?????......o to,ze w wieku 30 lat corka
                > jest
                > > utrzymywana przez matke?:):):)
                >
                >
                >
                > No i całe ich dochody to zaledwie 1625 zł na osobę. Jest czego zazdrościć...a z
                > właszcza infantylniutkiego trolowania . Zresztą idę o zakład, że dziewczątko j
                > eszcze tornister nosi do prowincjonalnego gimnazjum, stąd wykasowane przez admi
                > na szczeniackie wulgaryzmy, jakimi sypnęła przy pierwszej sugestii, że zmyśla,
                > a Wy się tak naparzacie aż śmiech bierze :)))
                >
                >
                Te 1650,-zł na osobę, jak widzisz Leda, dla nie których ,piszących w tym wątku, stanowią górę pieniędzy,stąd ich zastanawianie się ,co oni z tymi pieniędzmi robią.
                Sypnęła wulgaryzmami,bo zamiast oczekiwanego wsparcia, dostała kubeł pomyj wylanych na siebie. Ja uważam,że to nie jest żadne trolowanie tylko rzeczywista sytuacja i dziewczyna naprawdę potrzebuje pomocy.
                Nie rozumiecie czym jest uzależnienie i niemożność samemu uporania się z nim.
                • kalistera Re: P.S. 28.02.12, 09:21
                  Słowo "niektórych" piszemy oczywiście razem,a nie tak jak mi sie napisało w poprzednim poście.
                  • 0ps To bez znaczenia... 28.02.12, 11:46
                    Podobnie jak bez znaczenia sa wulgaryzmy, ktore dla coponiektorych tu piszacych sa obrazliwe.
                    Problem polega na tym, gdy ci co tu pisza prowokuja tekstami do takich zachowan. Prowokacje prowadza, ze ludzie na ogol grzeczni, mili i kulturalni zachowuja sie w taki sposob w jaki w normalnym zyciu na codzien nigdy by sie nie zachowali.

                    Wiekszosc ludzi slowo- wulgarne- poczytuje za obrazliwe i jako zamach na ich "godnosc" a w sumie same teksty jakie napisaly te kobiety pod jej adresem sa wulgarne, brudne i wrecz ukazuja jak mocno brak im szacunku do siebie samych...

                    Kalistra, ty jestes jedyna osoba chyba na tym forum, ktora ma jakis normalny i mocny kontakt z rzeczywistoscia.
                    czy pracujesz jako terapeuta?
                    • kalistera Re: To bez znaczenia... 28.02.12, 18:36
                      Wybacz ,lecz wolę zachować pełną anonimowość.
                    • leda16 Re: To bez znaczenia... 01.03.12, 19:30
                      0ps napisała:
                      > Problem polega na tym, gdy ci co tu pisza prowokuja tekstami do takich zachowan
                      > . Prowokacje prowadza, ze ludzie na ogol grzeczni, mili i kulturalni zachowuja
                      > sie w taki sposob w jaki w normalnym zyciu na codzien nigdy by sie nie zachowal
                      > i.


                      Podobnie jak zgwałcona prowokowała mini spódniczką, tak? A gwałciciel to taki grzeczny, miły, kulturalny człowiek, na co dzień nigdy by się tak przecież nie zachował... Ale ta kiecka go sprowokowała :)



                      a w sumie same teksty jakie napisaly te kobiety pod jej adresem sa wulg
                      > arne, brudne i wrecz ukazuja jak mocno brak im szacunku do siebie samych...


                      A cóż jest bardziej wulgarnego niż pasożytowanie na starej, schorowanej matce i kąsanie ręki, która pasożyta karmi? I co to ma wspólnego z szacunkiem Dyskutantek do siebie samych?

                      > czy pracujesz jako terapeuta?


                      Ja Ci odpowiem. Może jako terapeuta pracuje, ale jako psychoterapeuta nie. Certyfikowanego manipulatora wyczuwam przez monitor :).
                • leda16 Re: Sorry panienki... 01.03.12, 19:21
                  kalistera napisała:
                  Nie rozumiecie czym jest uzależnienie i niemożność samemu uporania się z nim.


                  Uzależnieni od pieniędzy jesteśmy wszyscy. Ale uzależnienie od pasożytnictwa to socjopatia. Zresztą Ona nie chce się uporać. Chce, żeby macierz zatrzasnęła dziób i pozwoliła się bezproblemowo doić.
    • nextvivi Re: Jestem uzależniona od matki 27.02.12, 19:28
      Moim zdaniem wiele osób mogłoby Ci pozazdrościć wsparcia które masz w mamie. A każdej matce i bogatej, i biednej w końcu może przejsc przez gardło kilka nieprzyjemnych uwag do swojej córki.
      Może warto docenić to co się dostaje od mamy, być dla niej miłą, zapytać czy może mamie w czymś pomóc. Powiedzieć mamie komplement, i często mówić jak miło że tak o Was dba i Wam pomaga.
      Uwierz, jest wiele gorszych matek od Twojej. Poczytaj fora.
      Pozdrawiam.
      • kalistera Re: Jestem uzależniona od matki 27.02.12, 20:05
        A skąd Ty wiesz,jaka jest naprawdę jej mama ? Co w tej rodzinie się dzieje ? Autorka nie wdaje się w szczegóły i tego nie pisze..Pisze tylko,że to, co matka robi powoduje,że jest jednym kłębkiem nerwów i przestała panować nad swoimi emocjami,co odbija się na dzieciach.
        Sugerujesz,że nadal ma być miła,lojalna wobec matki i wdzięczna i nie reagować na krzywdzące zachowania Matki ?
        Autorka wg.Ciebie ma zaprzeczyć swoim uczuciom,wziąć się w garść i nie dać poznać po sobie,że ją zachowanie Matki głęboko rani ?
        Czytając takie rady ,nasuwa mi się przysłowie, że "dobrymi radami jest piekło wybrukowane "!
        • kalistera Re: nikita 27.02.12, 20:58
          Jak sobie radzić gdy mama Cię poniża i jak odpowiadać pisżę trochę w wątku Toksyczna matka.
          Myślę,że Twoja matka sama cierpi na małe poczucie własnej wartości i ma różne deficyty w zakresie samoakceptacji i przelewa to na Ciebie.
          Nie będzie to proste,lecz musisz nauczyć się jej przeciwstawiać,ale spokojnie,bez wyzywania jej i atakowania.
          Powiedz jej- gdy Ci zarzuca,że bez jej pomocy byście sobie nie dali rady: "Jeśli nie chcesz mi pomagać, to tego nie rób, ,ale proszę byś przestała mnie poniżać.
          Głęboko mnie ranisz swoim zachowaniem wobec mnie .Jestem Ci wdzięczna,ale nie pozwolę dłużej Ci się obrażać i poniżać."
          • kalistera Re: nikita 29.02.12, 13:06
            Trochę trudno uczyć kogoś przez internet prawidłowej komunikacji i wołałabym byś poszła na terapię rodzinną.Najpewniej taka terapia przydałaby się Wam wszystkim.
            Podpowiem Ci tylko jak masz jej odpowiadać gdy np.zarzuca Ci ,że masz umysł jak dziesięciolatka.
            Odpowiedz jej wtedy :" Wiem mamo ,że jesteś rozczarowana mną,lecz Twoje słowa nie uczynią mnie bardziej dorosłą,a wręcz przeciwnie, pozbawiasz mnie w ten sposób resztek pewności siebie" .
            Gdy Cię krytykuje za coś innego ".Wiem,że jesteś niezadowolona z tego co robię (czy: jak to robię) ,lecz krytykując mnie w ten sposób nie pomagasz mi. Bardziej się tylko denerwuję.

            • to.niemozliwe Re: nikita 29.02.12, 20:25
              kalistera napisała:

              > Odpowiedz jej wtedy :" Wiem mamo ,że jesteś rozczarowana mną,lecz Twoje słowa nie uczynią mnie bardziej dorosłą,a wręcz przeciwnie, pozbawiasz mnie w ten sposób resztek pewności siebie" .
              Dlaczego taki komunikat i jakie jest jego sens?
              • kalistera Re: nikita 29.02.12, 21:14
                Za zachowaniem ludzi kryją się określone emocje,nastroje.Jeśli matka ją krytykuje za to ,że jest dziecinna,to znaczy,że jest w jakiś sposób rozczarowana nią.
                Gdyby tak nie było ,nie byłoby tej krytyki.
                Córka mówiąc;" wiem,że jesteś rozczarowana", -daje komunikat,że zauważa uczucia matki,że wczuwa się w jej uczucia.
                Wszyscy chcemy,by liczono się z naszymi uczuciami i zwykle ogarnia nas złość, a nawet wściekłość, gdy zauważamy,że ktoś lekceważy nasze uczucia.
                Dalsza część komunikatu, ma na celu uświadomienie matce,że jej krytyka odnosi odwotny skutek od pożądanego.Matka przecież nie krytykuje córki dla rozrywki,ani z sadyzmu tylko dlatego,że chciałaby,by ta była bardziej dorosła i samodzielna.
                Faktycznie nikt od tego,nie zmądrzeje,że ktoś mu ciosa kołki na głowie,a raczej doprowadzi go to do paraliżu w działaniu, wywołanego lękiem.
                • ps.witch Re: nikita 29.02.12, 22:01
                  Tak ale tu jest sytuacja dosc odwrotna. To matka zachowuje sie infantylnie i dziecinnie. To matce brak dosroslosci, a niekoniecznie brak jest doroslosci w zachowaniu corki.
                  To matka nie wczuwa sie we wlasne uczucia aby moc logicznie je przeanalizowac.

                  Najczestszym powodem takich zachowan jest zwyczajny egoizm i samolobstwo matek. A sam sposob zachowania matki nie prowadzi na szczyty komunikacji, a raczej na jej samo dno.

                  matka wie doskonale ze efekt bywa odwrotny a to co jest toksyczne w tej sytuacji to KONTROLA matki, ktora w ekspansywny sposob chce ogarnac nowe to terytoria zycia corki.

                  I stad moje rady byly, aby odciac sie od matki. Na tak dlugo jak dlugo potrzeba aby relacja mogla byc bardziej poprawna...
                  • to.niemozliwe Re: nikita 29.02.12, 23:53
                    O co chodzi z tym Ascendentem w Skorpionie?
                    • ps.witch Re: nikita 01.03.12, 00:00
                      to.niemozliwe napisał:

                      > O co chodzi z tym Ascendentem w Skorpionie?
                      ---
                      Ciekawe co nie? :=)) U faceta oznacza, ze dosc agresywny. Jeszcze do tego jak ma jakas silna planete to...moze pobic, jak sie zdenerwuje.

                      A u kobiety jak sie wkurzy, to sie wkurzy, ale tak solidnie, przeklenstwa leca i wszytkie znane i mniej znane wulgaryzmy najczesciej- tlumaczone w kilku obcych jezykach...:=)
                      • to.niemozliwe Re: nikita 01.03.12, 00:25
                        Znasz dobrze jakiegos Skorpiona? ;-)
                        • ps.witch Re: nikita 01.03.12, 10:53
                          Nie. Omijaja mnie, ale za to przyciagam same Barany..:=)
                          • kalistera Re: nikita 01.03.12, 11:10
                            Dobre !
                  • kalistera Re: nikita 01.03.12, 00:51
                    ps.witch napisała:

                    > Tak ale tu jest sytuacja dosc odwrotna. To matka zachowuje sie infantylnie i
                    > dziecinnie.
                    To matce brak dosroslosci, a niekoniecznie brak jest doroslosc
                    > i w zachowaniu corki.
                    > To matka nie wczuwa sie we wlasne uczucia aby moc logicznie je przeanalizowac.


                    Masz rację,że matka nie zachowuje się dojrzale.Jeśli jednak córka zarzuci jej egoizm czy infatylność,to jedyny skutek jaki odniesie, to obraza matki.
                    Pytanie czego chcemy? Czy pokłócić się na śmierć i życie czy też ułożyć sobie względnie stosunki ,jeśli już nie serdeczne,to przynajmniej na zasadzie nieagresji i poszanowania wzajemnego.
                    Córka zachowuje się dziecinnie,bo sama pisze,że jak się pokłóci z mężem to idzie się skarżyć matce,co nie powinno mieć miejsca,tym bardziej,że matka to później obraca przeciwko mężowi.Nie zgadzam się z Tobą,że jeśli ktoś zachowuje się toksycznie to już nie da się nic z tym zrobić.Da się, tylko trzeba się trochę napracować nad tym.
                    >
                    > Najczestszym powodem takich zachowan jest zwyczajny egoizm i samolobstwo matek.
                    > A sam sposob zachowania matki nie prowadzi na szczyty komunikacji, a raczej na
                    > jej samo dno.
                    >
                    > matka wie doskonale ze efekt bywa odwrotny a to co jest toksyczne w tej sytuacj
                    > i to KONTROLA matki, ktora w ekspansywny sposob chce ogarnac nowe to terytoria
                    > zycia corki.
                    >
                    > I stad moje rady byly, aby odciac sie od matki. Na tak dlugo jak dlugo potrzeb
                    > a aby relacja mogla byc bardziej poprawna...
                    • ps.witch Z calym szacunkiem Kalistera... 01.03.12, 11:25
                      Masz rację,że matka nie zachowuje się dojrzale.Jeśli jednak córka zarzuci jej egoizm czy infatylność,to jedyny skutek jaki odniesie, to obraza matki.

                      No i tu sie kolo zamyka. Dlaczego matka jest tak obrazalska? I rzuca niecnym slowem w odwecie? To jaki przyklad daje matka corce? I czy w takich okolicznosciach corka nie staje sie "matka dla matki"? Jakby to nie wypadalo to TAKA RELACJA GDZIE DZIECKO JEST RODZICEM DLA rodzica jest wyniszczajaca i oslabiajaca dla dziecka,,,I patologiczna.
                      Dziecko ma prawo byc dzieckiem. A rodzic ma obowiazek pokazac jak sie zachowac w trudnych sytuacjach na podstawie swojego przykladu.Pokazac jak zachowuje sie dorosly, to od niego idzie przyklad. NIE NA ODWROT. Zawsze kura przed jajem, a nie jajo przed kura.

                      Pytanie czego chcemy? Czy pokłócić się na śmierć i życie czy też ułożyć sobie względnie stosunki ,jeśli już nie serdeczne,to przynajmniej na zasadzie nieagresji i poszanowania wzajemnego.

                      Na smierc i zycie? To jaki to rodzic doprowadza do takich sytuacji? I czy to oby rodzic, a moze zwyczajnie rodzicielka. Kiedys w polskim jezyku bylo popularne rozgraniczenie pomiedzy matka, taka prawdziwa, a jedynie ta ktora urodzila. I pamietam osobe, ktora pracowala w ministerstwie dla dzieci i mlodziezy. Ona sama znajac zycie jak malo kto, zwyczajnie mowila ze w polskim spoleczenstwie- to wiekszosc matek to sa rodzicielki, a nie matki. Pokutuje obraz' matki polki', jak w Indiach swietej krowy.


                      Córka zachowuje się dziecinnie,bo sama pisze,że jak się pokłóci z mężem to idzie się skarżyć matce,co nie powinno mieć miejsca,tym bardziej,że matka to później obraca przeciwko mężowi

                      Bo moze nikogo zaufanego nie ma w poblizu na tyle aby porozmawiac o swoich klopotach. Bedac z malymi dziecmi w domu, jest odizolowana od swiata, a wygadac sie przed kims musi i pozalic na swoj los. Chocby tyle...To nie jest zadnym dowodem zdziecinnienia, co raczej dowodem na to ze ciagle JESZCZE WIERZY w ta swoja bezmyslna matke. Bo w kogo ma?


                      .Nie zgadzam się z Tobą,że jeśli ktoś zachowuje się toksycznie to już nie da się nic z tym zrobić.Da się, tylko trzeba się trochę napracować nad tym.

                      I tu tez lezy pewien blad w mysleniu. To nie ty masz zmienic te osobe na nietoksyczna (tak mysle ze o to ci chodzi), ale toksyczna osoba ma zmienic siebie sama. Musi sama dojrzec do takiej decyzji. I problem polega na tym, ze takie osoby nigdy zazwyczaj do takich decyzji niedorastaja. Chocby ze wzgledu ze latwiej jest rozedrzec 'jape', jak jaka przekupa na rynku, pogrozic piesciami, wyzywac, tupac nozkami I DOSTAC TO CO SIE CHCE- NATYCHMIAST, niz cierpliwie i z pokora oraz miloscia dac dziecku pierwszenstwo i zrozumiec jej/jego potrzeby jako pierwsze, z szacunkiem i bez agresji. Nie oczekujac nigdy niczego wzamian, wszak milosc jest bezinteresowna.
                      Na tego typu altruizm ludzi toksycznych nigdy nie stac...Zaplatani w swoich zawilych sciezkach myslenia o sobie, nie sa w stanie przeanalizowac z dystansu swoich niszczacych slow i zachowan..'.Kochaja' swoje dzieci tak jak zostali sami z domu nauczeni 'kochac'.

                      Duzo by o tym pisac, ale to moze w innym temacie.
                      • kalistera Re: Z calym szacunkiem Kalistera... 01.03.12, 12:33
                        ps.witch napis
                        >
                        >..... I czy w takich okolicznoscia
                        > ch corka nie staje sie "matka dla matki"? Jakby to nie wypadalo to TAKA RELACJA
                        > GDZIE DZIECKO JEST RODZICEM DLA rodzica jest wyniszczajaca i oslabiajaca dla
                        > dziecka,,,I patologiczna.
                        Zgadzam się ,że taka relacja jest nieprawidłowa,lecz teraz ,tutaj nie mówimy o takiej relacji ponieważ jej córka nie jest małym dzieckiem,lecz dorosłą osobą,która ma prawo układać z matką partnerskie stosunki ,a nie stosunki zależności.

                        >.... Dziecko ma prawo byc dzieckiem. A rodzic ma obowiazek pokazac jak sie zachowac
                        > w trudnych sytuacjach na podstawie swojego przykladu......
                        Tak masz rację,tylko,że córka obecnie ma 30 lat i nie jest już od dawna dzieckiem,bo ma sama dwoje dzieci.

                        >
                        >... Na smierc i zycie? To jaki to rodzic doprowadza do takich sytuacji? I czy to ob
                        > y rodzic, a moze zwyczajnie rodzicielka. ...
                        Do takich sytuacji doprowadzają zwykle dwie strony.Ze tak jest w polskim społeczeństwie ,to wynika z tego,że nie ma u nas powszechnej edukacji w zakresie psychologicznym nawet w najbardziej podstawowym zakresie.
                        >
                        > Bo moze nikogo zaufanego nie ma w poblizu na tyle aby porozmawiac o swoich klop
                        > otach. Bedac z malymi dziecmi w domu, jest odizolowana od swiata, a wygadac sie
                        > przed kims musi ....
                        Tutaj masz rację,że nie ma w nikim wsparcia i dlatego próbuję jej pokazać jak powinna się zachowywać, by takie wsparcie uzyskać od matki.
                        >
                        > I tu tez lezy pewien blad w mysleniu. To nie ty masz zmienic te osobe na nietok
                        > syczna (tak mysle ze o to ci chodzi), ale toksyczna osoba ma zmienic siebie sa
                        > ma. ....>

                        Tutaj nie ma błędu w myśleniu.
                        Ja nie chcę drugiej osoby zmieniać. Chcę tylko, by córka zmieniła swoje zachowanie wobec matki.
                        Być może to spowoduje zmianę zachowania matki.Takiej gwarancji nie ma ,ale istnieje taka szansa.
                        > Na tego typu altruizm ludzi toksycznych nigdy nie stac...
                        >> z domu nauczeni 'kochac'

                        Dlatego właśnie namawiam na terapię rodzinną.Ja sama już tutaj ,wbrew temu,że nie chciałam tego robić, weszłam dość głęboko na teren psychoterapii.
                        >
                • to.niemozliwe Re: nikita 29.02.12, 23:44
                  Aha. Tylko ja sie obawiam, ze to da skutek odwrotny. Rozumiem schemat dostrojenie-przekaz, ale tu jest za duzo uleglosci i podporzadkowania.
                  "Wiem, ze jestes rozczarowana" oznacza wyrazne "przyznaje ci racje, skrewilam, dalam ciala, itd...". To jest przyznanie sie matce, ze ma znow racje.
                  Druga czesc komunikatu, to juz skamlenie o litosc. Tak, jakby mowic, "no masz racje, ale ja nie umiem inaczej".
                  To co powie na to matka?
                  Ano powie: "Anie mowilam, sluchaj sie mnie!"

                  Czyli wracamy do poglebienia relacji dominacja-podporzadkowanie. Potwierdzamy ubezwlasnowolnienie.
                  Czyz nie?
                  • ps.witch Re: nikita 29.02.12, 23:47
                    Zgadzam sie z ta analiza komunikatu. Nie wyglada na dobra, a raczej jeszcze bardziej przekonuje toksyczna, osobe ze jej dzialania sa sluszne...
                    Tylko jak z kims takim w ogole rozmawiac?
                    • ps.witch Temat toksycznych ludzi... 29.02.12, 23:54
                      Swietnie ujela w swojej ksiazce- 'Toksyczni ludzie'- wieloletnia i doswiadczona psychoterapeutka, Ingellil Ross.
                      Gdzie zwyczajnie pisze ze nie ma sposobu na dogadanie sie z ludzmi toksycznymi. I naiwnoscia oraz glupota jest wierzyc ze kiedys taka osobe mozna przestawic na inny 'tor'.
                      • to.niemozliwe Re: Temat toksycznych ludzi... 01.03.12, 00:19
                        Oczywiscie, ze nie da sie z toksycznymi ludzmi dogadac. Bo porozumienie ogranicza ich neuroze, a tego nie moga zniesc, wiec je pogwalca. Toksycznym sie stawia granice w oparciu o podstawowe wlasne wartosci: przede wszystkim godnosc, uczciwosc, wolna wole, prawo do podmiotowosci.
                        I co najwazniejsze - pielegnuje sie w sobie to poczucie nieprzekraczalnosci tych granic, do konfrontacji wlacznie lub z gotowoscia do ponoszenia ofiar. Wyzwolenie wymaga ofiary.
                        Oczywiscie zawsze jest otwarte pytanie, czy zniewolony chce w istocie wolnosci, czy tylko poprawy warunkow egzystowania?
                        Nie wiemy dokladnie czego Nikita chce. Niewatpliwie wszystkiego na raz, przynajmniej tymczasowo - i pieniedzy i spokoju od matki, miec nie moze.
                        • ps.witch Re: Temat toksycznych ludzi... 01.03.12, 12:21
                          Granice z toksycznymi ludzmi sa chyba najwazniejsze...
                          Cala sytacja autorki postu jest trudna. Jest w niej tyle spraw nie wyjasnionych. Bo w koncu nic nie pisze na temat ojca. Jak rowniez ojca, swoich dzieci itp.

                          Jest zapewne jakies wyjscie z tej sytuacji. Tzn. Nie rezygnujac z tych pieniedzy, wszak jak gdzies informuje, to ona przyczynila sie w duzym stopniu do tego, ze firma matki jest na chodzie i przynosi zyski. A wiec ma prawo tez wyciagnac z niej swoj zainwestowany dochod. W koncu dzieci podchowa i moze wroci do firmy, a jezeli jest obrotna, to w krotkim czasie te pieniadze sie zwroca.

                          Problem polega na kochaniu owej matki uczuciem ciagle jeszcze uzaleznionego malego dziecka. Gdy dorastamy musimy zmienic tez i nasz stosunek do rodzicow, z malych ludziow, uzaleznionych, czujacych i bezradnych- na ludzi samodzielnych i niezaleznych emocjonalnie i kierujacych swoimi uczuciami w wybiorczy sposob. Widzacych tych swoich rodzicow z duzego dystansu i perspektywy. Spojrzec na matke jakgdyby- patrzala na obca juz jej kobiete.Oraz zmienic zachowanie na tyle zeby ustalic dozwolone granice:"Ty kiedys mi ustalas granice, a teraz ja je tobie wyznacze..."

                          Trudne to, ale przynosi o tyle ulge,ze przecina to te stara pepowine. Czlowiek tworzy taka zdrowa granice pomiedzy, soba a matka oraz jej destruktywnym zachowaniem, mowiac sobie: "te uczucia bezradnosci, nie sa juz moimi uczuciami, one nalezaly do malej dziewczynki, teraz jestem juz inna osoba i sama przyzwlam na uczucia wobec niej jakie chce, a jakie nie sa mi do szczescia potrzebne..." Przy okazji pamietajac,ze ma prawo do bycia asertwna.

                          Z ludzmi toksycznymi trudne sa relacje, bo czlowiek jest zmuszony ciagle i ustawicznie przywracac zaburzony balans i ustawiac to co w emocjonalny sposob zostalo rozwalone, na swoje miejsce...To jest jak praca w szkole, z rozbrykanymi uczniami, cigle powtorki i powtorki tych samych zwrotow...i zachowan, aby w koncu nauczyc te dzieci zachowywania pewnych ustalonych GRANIC.
                  • kalistera Re: nikita 01.03.12, 00:41
                    to.niemozliwe napisał:

                    > Aha. Tylko ja sie obawiam, ze to da skutek odwrotny. Rozumiem schemat dostrojen
                    > ie-przekaz, ale tu jest za duzo uleglosci i podporzadkowania.
                    > "Wiem, ze jestes rozczarowana" oznacza wyrazne "przyznaje ci racje, skrewilam,
                    > dalam ciala, itd...". To jest przyznanie sie matce, ze ma znow racje.
                    > Druga czesc komunikatu, to juz skamlenie o litosc. Tak, jakby mowic, "no masz r
                    > acje, ale ja nie umiem inaczej".
                    > To co powie na to matka?
                    > Ano powie: "Anie mowilam, sluchaj sie mnie!"
                    >
                    > Czyli wracamy do poglebienia relacji dominacja-podporzadkowanie. Potwierdzamy u
                    > bezwlasnowolnienie.
                    > Czyz nie?

                    Absolutnie nie! Ten komunikat wcale nie przyznaje racji matce.Stwierdza tylko fakt,że takie są uczucia matki.Córka wcale nie musi spełniać oczekiwań matki .Możemy mylić się w myśleniu,ale nasze uczucia zawsze są prawdziwe.Można komuś zarzucić ,że się myli w myśleniu,ale nie można powiedzieć,że źle czuje.
                    To znaczy można powiedzieć, tylko,że to wtedy jest bzdura.To tak mniej więcej, jak powiedzieć komuś,kogo boli ząb.;"Wiesz tobie się tylko zdaje ,że cię boli."
                    Fakt jest taki,że matka jest rozczarowana córką i ją krytykuje nieustannie.
                    Córka jest coraz mniej pewna siebie na skutek tej krytyki i tylko to stwierdza, nic ponadto. onaRÓWNIEŻ MÓWI -JAK SIĘ Z TYM CZUJE.Nie ma tutaj żadnego błagania o litość,to już Twoja nadinterpretacja. Jeśli matce naprawdę na sercu leży dobro córki,(a wydaje się,że tak jeśli co miesiąc wykłada kasę)
                    po takim komunikacie powinna zmienić swoje zachowanie.
                    Jasne ,że nie będzie to natychmiast,ale stopniowo ,jeśli będzie dostawać podobne komunikaty,ręczę że ich stosunki się zmienią.Pod warunkiem ,że córka potrafi to spokojnie, bez oskarżeń i wyzwisk powiedzieć matce.
                    Jak ogromnie ludzie nie potrafią mówić o swoich uczuciach najlepiej świadczą Twoje wątpliwości i interpretacje. Jest to główna przyczyna konfliktów w relacjach międzyludzkich.
                    • to.niemozliwe Re: nikita 01.03.12, 01:54
                      Niestety, ale matka jest wladcza i dominujaca (na co wskazuja tez sukcesy biznesowe) i komunikat, ktory zaproponowalas odbierze wlasnie jako wyraz uleglosci i przyznania jej racji.
                      Tu dygresja..."nasze uczucia sa zawsze prawdziwe". Co to znaczy prawdziwosc w odniesieniu do uczuc? Czy facet, ktory kocha zone i rownoczesnie kocha kochanke jest prawdziwy w swoich uczuciach wobec obu? Co, jesli on naprawde gleboko wierzy, ze kocha je obie tak samo silnie? Jest prawdziwy?

                      To, ze matka wyklada kase nie oznacza od razu, ze dobro corki lezy jej na sercu. Moze tez oznaczac, ze nie wierzy w to, ze corka umie zarzadzac swoim domem, odmowe prawa do samodzielnosci. Czyli dzialanie z litosci z ukrytym aspektem kontroli.
                      Gdyby to bylo z serca, to byloby bezwarunkowe - chyba sie ze mna zgodzisz, ze dzialania z milosci sa bezwarunkowe? Moglaby matka, np. oplacac im gaz, prad, wode, itp...a ona daje kase i rownoczesnie krytykuje i kieruje, ingeruje. T
                      o nie jest przejaw dzialania jedynie z dobrych pobudek.

                      Wreszcie, jak piszesz, ze zrodlem wielu konfliktow jest to, ze ludzie nie potrafia mowic o uczuciach. No niby tak, w psychologii dialogu to by moze tak bylo, ale "cala rzecz polega na tem, by pogodzic dupe z batem" ;-). Czyli z osobami o sklonnosciach sadystycznych lub socjopatycznych, ale takze paranoidalnych mozesz sobie gadac im do woli, co czujesz kiedy traktuja cie " z buta". Tylko ich utwierdzisz, ze albo jestes zagubiona, albo zmanipulowana albi sciemniasz.
                      Zastanow sie dlaczego matka poucza dorosla kobiete i ingeruje w jej zycie? Bo nie wierzy, ze 30-latka sama sobie poradzi. Ma o tym glebokie przeswiadczenie. Sa takie kombinacje par o uzupelniajacych sie cechach osobowosci, co chyba tu ma miejsce: sadysta-wygodny, ze ten pierwszy zajedzi drugiego na smierc, ale ten drugi sie nie uwolni, bo mu dobrze i przede wszystkim nie wierzy, ze da sobie rade.
                      • kalistera Re: nikita 01.03.12, 09:30
                        Czyli TY uważasz,że forumowicze zgnoili ją w dobrych intencjach.?
                        Natomiast wiesz,że matka nie ma dobrych intencji.Ciekawy sposób widzenia.
                        Nawet Witch napisała ,że panienki wytarły sobie nią odbyt.
                        Wynika, z tego,że to tak z dobroci serca zrobiły.

                        Tak !twierdzę,że za niektórymi wypowiedziami kryła się zazdrość,a za wszystkimi wrogimi ich własne kompleksy.
                        Problem polega na tym,że mało jest ludzi,którzy potrafią przyznać się przed sobą samym,a co dopiero przed innymi,że odczuwają takie nieakceptowane uczucia jak zawiść,zazdrość itp.Dlatego ironicznie napisałam,że nie wiedziałam ,że tutaj piszą same świetliste anioły pozbawione ludzkich uczuć takich jak zazdrość.
                        Przewidziałam,że takie właśnie będziesz miał wątpliwości :Czy nasze uczucia zawsze są prawdziwe ? I co to oznacza w odniesieniu do uczuć.?
                        Pytasz, czy facet,który kocha dwie kobiety jednocześnie jego uczucia są prawdziwe ? Są !
                        Co nie oznacza,że takie uczucia są zadowalające dla tych kobiet jeśli wiedzą o sobie.
                        Najpewniej, każda by chciała być ta jedyną.Może być też taka sytyacja,że nie kocha żadnej,a z jedną jest tylko z przywiązania i wygody,a z drugą dla dobrego seksu.Wtedy to nie jest miłość tylko inne uczucia mylnie nazywane miłością.

                        Miłośc bezwarunkowa? hm! większość o niej marzy,ale znajdź taką! Jest miłością idealną i tylko miłość matczyna czasami do tego ideału się zbliża.Rzadko kochające się osoby nie pragną w drugiej osobie niczego zmieniać.I nic ich nie drażni w drugiej osobie.
                        Tak jest może w fazie zakochania,ale później zwykle pojawiają się jakieś problemy.


                        Żeby była jasność ;ja wcale nie bronię matki,ani jej nie usprawiedliwiam.Staram się tylko zrozumieć ją i córkę.
                        Masz rację,że w stosunkach z osobami psychpatycznymi czy socjopatami takie gadanie o uczuciach nic nie pomoże.Takie osoby wydają się czasami całkowicie pozbawione empatii i sumienia . Chociaż nawet u takich złych ludzi jak pedofile czy gwałciciele prowadzi się terapię opartą na uświadomieniu im tego, co ich ofiara czuła podczas tego co im robili. Wyświetla się im filmy na których ofiara ze szlochem opowiada co czuła ,czytają opisy pełne łez ofiar,a później przestępcy opisują swoje czyny z punktu widzenia ofiar i odgrywają swoje czyny ,ale występując w roli ofiary.
                        Wszystko po to,by wzbudzić w nich empatię,którą wyparli.
                        Przestępcy,którzy zostali poddani tej terapii, po wyjściu z więzienia popełniają o połowę mniej przestępstw na tle seksualnym niż osoby ,które takiej terapii nie miały.
                        Tacy ludzie oszukują się w różny sposób mówiąc np.gwałciciel-"Tak naprawdę to kobiety chcą być gwałcone",albo "Skoro się opiera,to znaczy ,że udaje".Pedofile-"Ja nie czynię temu dziecku żadnej krzywdy po prostu okazuję mu miłość".
                        Rodzice znęcający się nad dziećmi-"To tylko uczenie dyscypliny".

                        "Empatia dla ofiary zmienia postrzeganie tak,że zaprzeczenie faktowi sprawiania bólu staje się trudne nawet w fantazji" -powiedział twórca tej metody terapii William Pithers.
                        Nie wiemy,jak jej matka zareaguje na ten komunikat.Nie można z góry zakładać,że źle.
                        Z opisu córki wynika,że matka nie jest całkiem pozbawiona empatii,bo są momenty,że ją pociesza i wspiera czyli jak sama napisała,zachowuje się jak na kochającą matke przystało.

                        Po takim komunikacie córka może wypowiedzieć swoje pozostałe uczucia.
                        Napiszę w następnym poście jak to powinno z grubsza wyglądać.
                        • leda16 Re: nikita 01.03.12, 20:24
                          kalistera napisała:
                          > Tak !twierdzę,że za niektórymi wypowiedziami kryła się zazdrość,a za wszystkimi
                          > wrogimi ich własne kompleksy.



                          Niekoniecznie kompleksy, raczej pogarda dla pasożyta, który mordą, nienawiścią i brakiem wdzięczności odpłaca za świadczone mu dobro, oraz bez skrupułów wykorzystuje altruizm matki. Ocena moralna cudzego postępowania a zwłaszcza postępowania tej egoistki może też mieć przyczyny w innych standardach etycznych niż te, które zinternalizowała autorka wątku.


                          Takie osoby wydają się czasami całkowicie pozbaw
                          > ione empatii i sumienia . Chociaż nawet u takich złych ludzi jak pedofile czy g
                          > wałciciele prowadzi się terapię opartą na uświadomieniu im tego, co ich ofiara
                          > czuła podczas tego co im robili. Wyświetla się im filmy na których ofiara ze sz
                          > lochem opowiada co czuła ,czytają opisy pełne łez ofiar,a później przestępcy op
                          > isują swoje czyny z punktu widzenia ofiar i odgrywają swoje czyny ,ale występuj
                          > ąc w roli ofiary.
                          > Wszystko po to,by wzbudzić w nich empatię,którą wyparli.


                          Być może te programy bazują na hipotezie "wypartej empatii", żeby usprawiedliwić szastanie pieniędzmi podatników :). Natomiast WSZYSTKIE monografie dotyczące osobowości dyssocjalnych wskazują na niedorozwój uczuciowości wyższej jako przyczynę braku empatii. Powszechny w psychologii jest termin - moral insanity analogicznie do niedorozwoju umysłowego, a nie freudowskie teoryjki wyparcia współczucia dla pokrzywdzonych.


                          > Przestępcy,którzy zostali poddani tej terapii, po wyjściu z więzienia popełniaj
                          > ą o połowę mniej przestępstw na tle seksualnym niż osoby ,które takiej terapii
                          > nie miały.


                          A jakie są dowody, że unikanie przestępstw seksualnych po wyjściu z więzienia nie bierze się ze specyficznego "treningu wychowawczego", jakiemu są oni poddawani przez współwięźniów? O więziennych "ciotach" i cw...ach" cośkolwiek słyszałaś?


                          > Tacy ludzie oszukują się w różny sposób mówiąc np.gwałciciel-"Tak naprawdę to k
                          > obiety chcą być gwałcone",albo "Skoro się opiera,to znaczy ,że udaje".Pedofile-
                          > "Ja nie czynię temu dziecku żadnej krzywdy po prostu okazuję mu miłość".
                          > Rodzice znęcający się nad dziećmi-"To tylko uczenie dyscypliny".


                          Oszukują? Nie, oni na prawdę w to wierzą, m.in. wskutek braku możliwości wglądu czy dystansu wobec własnego postępowania. Zaś co do pedofilów, to jest to b. psychologicznie złożona grupa ludzi, ale większość pedofili nigdy nie hańbi się przestępstwami seksualnymi wobec dzieci. Nie każde też przestępstwo seksualne wobec dziecka jest wyrazem orientacji pedofilnej. Powiedziałabym - mało które.



                          > "Empatia dla ofiary zmienia postrzeganie tak,że zaprzeczenie faktowi sprawia
                          > nia bólu staje się trudne nawet w fantazji"
                          -powiedział twórca tej metody t
                          > erapii William Pithers.


                          No więc temu Pithersowi przydałaby się kilkuletnia praktyka na sali sądowej. Empatia jest tam z reguły udawana, żeby uzyskać niższy wyrok. Ci ludzie są dobrymi aktorami. Zresztą nie podejrzewam tego pana o frajerstwo i naiwność. To raczej cwaniak eliminujący fakty, które nie potwierdzają jego teorii ;).


                          matka... zachowuje się jak na kochając
                          > ą matke przystało.


                          Za to córka nie zachowuje się tak, jak na kochającą córkę przystało. Zachowuje się jak egoistyczny, roszczeniowy pasożyt, który od matki oczekuje wdzięczności za to, że raczy przyjmować od niej pieniądze.
                          • kalistera Re: nikita 01.03.12, 21:58
                            leda16 napisała:

                            > Być może te programy bazują na hipotezie "wypartej empatii", żeby usprawiedliwi
                            > ć szastanie pieniędzmi podatników :). Natomiast WSZYSTKIE monografie dotyczące
                            > osobowości dyssocjalnych wskazują na niedorozwój uczuciowości wyższej jako przy
                            > czynę braku empatii. Powszechny w psychologii jest termin - moral insanity anal
                            > ogicznie do niedorozwoju umysłowego, a nie freudowskie teoryjki wyparcia współc
                            > zucia dla pokrzywdzonych.
                            Pedofile czy gwałciciele niekoniecznie muszą być całkowicie pozbawieni empatii.Dotyczy to tylko psychopatów,którzy jej nie mają wcale,ani wyrzutów sumienia.Np.seryjni mordercy.

                            > A jakie są dowody, że unikanie przestępstw seksualnych po wyjściu z więzienia n
                            > ie bierze się ze specyficznego "treningu wychowawczego", jakiemu są oni poddawa
                            > ni przez współwięźniów? O więziennych "ciotach" i cw...ach" cośkolwiek słyszała
                            > ś?
                            > To uważasz,że ta grupa przestępców ,która nie była poddana tej terapii nie doświadczyła tego "treningu wychowawczego".?Ciekawe na jakiej podstawie.?COś Ci logika szwankuje Leda.

                            > Oszukują? Nie, oni naprawdę w to wierzą, m.in. wskutek braku możliwości wglądu
                            > czy dystansu wobec własnego postępowania. Zaś co do pedofilów, to jest to b. p
                            > sychologicznie złożona grupa ludzi, ale większość pedofili nigdy nie hańbi się
                            > przestępstwami seksualnymi wobec dzieci. Nie każde też przestępstwo seksualne w
                            > obec dziecka jest wyrazem orientacji pedofilnej. Powiedziałabym - mało które.
                            Właśnie na tym polega samooszukiwanie się.


                            > No więc temu Pithersowi przydałaby się kilkuletnia praktyka na sali sądowej. Em
                            > patia jest tam z reguły udawana, żeby uzyskać niższy wyrok. Ci ludzie są dobrym
                            > i aktorami. Zresztą nie podejrzewam tego pana o frajerstwo i naiwność. To racze
                            > j cwaniak eliminujący fakty, które nie potwierdzają jego teorii ;).
                            Ten cwaniak, jak go nazywasz ,jest psychologiem więziennym i ma ogromne doświadczenie w pracy z takimi ludźmi.
                            >
                            > Reszty nie będę komentować,bo szkoda mi czasu.Poza tym ,ogarnęło mnie współczucie dla Ciebie Leda.
                            >
                            >
                            >
                            • kalistera Mam takie pytanie : 01.03.12, 22:53
                              Co robić,jeżeli potrzeba utrzymywać kontakty z kimś,kogo inteligencja emocjonalna jest równa zeru?
                              Wykluczam ucieczkę,morderstwo i próbę dialogu.
                            • leda16 Re: nikita 02.03.12, 21:40
                              kalistera napisała:
                              Pedofile czy gwałciciele niekoniecznie muszą być całkowicie pozbawieni empatii.
                              > Dotyczy to tylko psychopatów,którzy jej nie mają wcale,ani wyrzutów sumienia.N
                              > p.seryjni mordercy.


                              Nikt nie jest całkowicie pozbawiony empatii, ponieważ niedorozwój uczuć wyższych nie jest równoznaczny z ich brakiem.


                              > > To uważasz,że ta grupa przestępców ,która nie była poddana tej terapii ni
                              > e doświadczyła tego "treningu wychowawczego".?Ciekawe na jakiej podstawie.?COś
                              > Ci logika szwankuje Leda.


                              A skąd Ty jesteś pewna, że doświadczyła, skoro nie wiesz, jakie zmienne pośredniczące decydowały o wyniku? I to by było tyle, jeśli chodzi o ignoranckie podpieranie się w dyskusji wynikami "badań", o których metodologicznej poprawności nie masz bladego pojęcia ;). Więc daruj sobie na przyszłość cytowanie wyników "badań" wpływu faz Księżyca na wysokość IQ niemowląt urodzonych w drugiej dekadzie pełni :).


                              > Właśnie na tym polega samooszukiwanie się.



                              Wiara polega na samooszukiwaniu się??? Każda wiara, czy jakiś wycinkowy fragment wiary?


                              > Ten cwaniak, jak go nazywasz ,jest psychologiem więziennym i ma ogromne doświad
                              > czenie w pracy z takimi ludźmi.


                              To o niczym nie świadczy (pomijając już elementarny drobiazg, że nie ma w ramach tego zawodu specjalizacji "więziennej") a już na pewno nie wyklucza selekcji faktów pod kątem potwierdzenia stawianej przez Ciebie hipotezy.


                              > > Reszty nie będę komentować,bo szkoda mi czasu.Poza tym ,ogarnęło mnie wsp
                              > ółczucie dla Ciebie Leda.

                              Jeśli potrafisz spędzić go mądrzej niż na wymyślaniu argumentów ad persona, to gorąco Cię do tego zachęcam. Zaś współczucie dla mnie wsadź sobie w dupę :))).


                              Do admina: termin cw...", "przecwelić" i podobne wchodzi w zakres unikalnego na rynku polskim dzieła naukowego pt. "Słownik gwary więziennej" autorstwa Macieja Szaszkiewicza. Strach pomyśleć, że jakiś niedowarzony cenzor mógłby wszystko wykropkować. Więc mniej purytanizmu życzę chłopczyku :). Zabawę w psychologa zostaw dorosłym.
                              • to.niemozliwe Re: nikita 05.03.12, 06:19
                                leda16 napisała:

                                >
                                > Do admina: termin cw...", "przecwelić" i podobne wchodzi w zakres unikalnego narynku polskim dzieła naukowego pt. "Słownik gwary więziennej" autorstwa Maciej
                                > a Szaszkiewicza. Strach pomyśleć, że jakiś niedowarzony cenzor mógłby wszystko wykropkować. Więc mniej purytanizmu życzę chłopczyku :). Zabawę w psychologa z
                                > ostaw dorosłym.
                                >
                                Agresja znow wylacza ci logiczne myslenie. Ten schemat "ja i caly swiat przeciwko mnie", ktory reprezentujesz, w tym natezeniu, praktycznie wobec wszystkich ma w sobie cos z paranoi.
                                Gdybys troche pomyslala, a nie szukala dzialan tego zlego moderstora, to zauwazylabys, ze na forach gazety wulgaryzmy sa wykropkowane przez program na serwerach agory przed publikacja. Tak, ze zaden zlosliwy cenzor nie stoi nad toba i nie kropkuje twoich "wybitnych" wypowiedzi.
                                Nieszczesna kobieto.
                      • panidemonka Re: nikita 01.03.12, 10:25
                        Możliwe, że matka miała powody, żeby wątpić w to, że autorka wątku sobie poradzi.
                        Kiedyś już nikitaa83 pisała o swoich problemach rodzinnych. Nie było mowy o matce ale o mężu i pieniądzach.

                        forum.gazeta.pl/forum/w,898,105370519,105370519,Prosze_o_rade_bliska_rozstania_bliska_zalamania.html
                        Teraz pieniędzy nie brakuje i też jest problem.
                        • panidemonka Re: nikita 01.03.12, 10:27
                          Nie oceniam Nikity ani jej wyborów życiowych tylko wydaje mi się, że ma problemy nie tylko z matką.
                          • kalistera Re: nikita 01.03.12, 10:55
                            Oczywiście,że tak jest! Jest to widoczne gołym okiem,że dziewczyna sobie nie radzi w różnych sferach swojego życia i szczerze mówiąc nie wiem jak nazwać gnojenie jej za to.
                            To,że sobie nie radzi z czymś, nie uprawnia nikogo jeszcze nazywać ją kaleką życiowym,ani innymi epitetami,które tu padły.
                        • kalistera Re: nikita 01.03.12, 12:04
                          Przeczytałam wątek dot.męża.Tylko to potwierdza,że matka ma swoje powody,by się tak zachowywać.Autorka nie pisze co obecnie się dzieje w ich związku.
                          Obwinianie za to ,co się dzieje między nimi ,matkę czy córkę nic nikomu nie pomoże,podobnie jak rozsądzanie ,która z nich ma rację.
                          Córka miała swoje powody ,by utrzymać małżeństwo,a matka by się obawiać o przyszłość tego małżeństwa i swojej córki,a także wnuków.Powodami córki był lęk:
                          ,że odbierze dziecku ojca,
                          że mogą jej odebrać dziecko,bo mąż przedstawi ją w złym świetle i będzie je wychowywać inna kobieta,
                          że to ona będzie wszystkiemu winna.
                          Miała też nadzieje ,że mąż się poprawi,bo okresami zachowywał się dobrze.
                          Czy te obawy i nadzieje były uzasadnione, czy nie, to jest zupełnie inna sprawa.Teraz jeszcze pojawiło się drugie dziecko.
                          • lila122 Re: nikita 01.03.12, 14:53
                            Ludzie,to pewnie Troll-ik.
                            Nawet,jesli to prawda,to ta dziewczyna nie wyjdzie z tej sytuacji tak latwo(szybko),bo ona poprostu tego nie potrafi.
                            Pisanie o zazdrosci jest poprostu smieszne:) Ja sie utrzymuje sama i wlasnie dlatego NIE MAM takich problemow.Niestety to jest duzy problem,byc uzaleznionym od matki w wieku 30 lat.To sa wlasnie te wszystkie pretensje,zale........i o to mam byc zazdrosna????:):):)
                            Przeciez tutaj sa tylko nerwy tej dziewczyny i ciagla dominacja matki.
                            Gdyby wszystko bylo tak super perfekt,to rozumiem zazdrosc forumowiczow,ale to????...........takie zycie z taka matka jest straszne i z takim mezem.....
                            Jak Warszawskie Getto.....
                            • kalistera Re: nikita 01.03.12, 15:15
                              To ,że ma takiego męża nie było wiadome.Podała tylko,że matka daje jej 4000 tys miesięcznie i zaczęło się liczenie :" Co oni z tymi pieniedzmi robią" ?.Stwierdzenia,że to jest dużo kasy i inne w tym stylu.

                              Jeśli się nie zgadzacie z moją opinią, to macie do tego prawo.To jest Wasza sprawa.
                              Powiedzcie mi tylko, co powodawało Wami,że z taką gwałtownością rzuciłyście się kopać leżącą ?
                              (Ja po nickach nie pamiętam kto co konkretnie pisał,ale całokształt dobrze pamiętam.)
                              • mona.blue Re: nikita 01.03.12, 17:27
                                kalistera napisała:

                                > To ,że ma takiego męża nie było wiadome.Podała tylko,że matka daje jej 4000 tys
                                > miesięcznie i zaczęło się liczenie :" Co oni z tymi pieniedzmi robią" ?.Stwie
                                > rdzenia,że to jest dużo kasy i inne w tym stylu.
                                >
                                > Jeśli się nie zgadzacie z moją opinią, to macie do tego prawo.To jest Wasza spr
                                > awa.
                                > Powiedzcie mi tylko, co powodawało Wami,że z taką gwałtownością rzuciłyście s
                                > ię kopać leżącą ?
                                > (Ja po nickach nie pamiętam kto co konkretnie pisał,ale całokształt dobrze pami
                                > ętam.)

                                Już Ci któryś raz odpowiadamy, że to nie zazdrość. Mamy swoje pieniądze i mamy za co żyć. Jak pisałam, dla mnie chora jest sytuacja, gdy matka taką kasę daje dorosłej córce. Rozumiem, jakby trochę pomagała. I nic dziwnego, że jak daje taką kasę to próbuje ją zdominować i szantażować. Jedynym wyjściem byłaby niezależność finansowa, ale jak widać autorka zbytnio uzależniła sie od łatwej kasy.
                                • kalistera Re: mona. blue 01.03.12, 17:43
                                  Widzisz, to jest Twój punkt widzenia.Dla ledy natomiast, to nie są wcale wielkie pieniadze.
                                  Nie wiemy, jakie jej rodzice mają dochody.Jeśli są naprawdę zamożni,to te 4 tys.mogą być dla nich niewielką kwotą.
                                • leda16 Re: nikita 01.03.12, 20:46
                                  mona.blue napisała:
                                  Jedynym wyjściem byłaby niezale
                                  > żność finansowa, ale jak widać autorka zbytnio uzależniła sie od łatwej kasy.


                                  Dawniej to się nazywało lenistwo i egoizm. Teraz "uzależnienie" :))). Więc pewnie jeszcze za terapię tej ordynarnej bździągwy podatnicy mają zapłacić? Niezrównoważona emocjonalnie, roszczeniowa, żre się z mężem, z matką, czyli wg. Kalistery "nie radzi sobie" . Ja mam dla niej radę, skoro ona dla siebie nie ma - relanium w dupę 3 x dziennie i do miotły.
                                • lila122 Re: nikita 01.03.12, 21:21
                                  Ja nie pytalam co ona robi z tymi pieniedzmi,ale.........jak to moze byc,ze matka utrzymuje 30-latke.
                                  Wiesz,w tym momencie nie jest wazne czy to jest 4000 czy 1000 zloty.........poprostu chodzi o to,ze dziewczyna nie ma 10 lat.Ona byla na tyle dojrzala,aby wyjsc za maz i miec dzieci,wiec musi byc na tyle dojrzala,aby utrzymac swoja wlasna rodzine i dac mamie WRESZCIE spokoj.
                                  Pewnie,ze to normalne jesli rodzice pomagaja.Ja tez bede pomagac.
                                  Chodzi o te "granice" i tylko tyle.
                                  Poza tym,patrze troche inaczej na te 4000 tys.zloty,poniewaz ja mam Euro. 4000 euro a 4000 tys. zloty-to jednak roznica:)
                                  • kalistera Re: nikita 01.03.12, 21:53
                                    Ja nie tyle oczekiwałam tłumaczeń się i wyjaśnień, co raczej rzuciłam to pytanie z myślą,by każdy zastanowił się nad swoimi motywacjami.
                                    Leda pisze,że motywacją mogła być pogarda dla takiego zachowania. Ja twierdzę,że pogarda dla innych ,jest objawem niskiego poczucia własnej wartości.
                                    • leda16 Re: nikita 02.03.12, 07:23
                                      kalistera napisała:

                                      >
                                      > Leda pisze,że motywacją mogła być pogarda dla takiego zachowania. Ja twierdzę,ż
                                      > e pogarda dla innych ,jest objawem niskiego poczucia własnej wartości.


                                      Dlaczego tak twierdzisz?. I czy w ogóle odróżniasz pogardę "dla INNYCH" od pogardy dla nikczemnego postępowania?
                              • leda16 Re: nikita 01.03.12, 20:38
                                kalistera napisała:
                                > Jeśli się nie zgadzacie z moją opinią, to macie do tego prawo.To jest Wasza spr
                                > awa.
                                > Powiedzcie mi tylko, co powodawało Wami,że z taką gwałtownością rzuciłyście s
                                > ię kopać leżącą ?


                                Dziękujemy pięknie za pozwolenie nie zgadzania się z Twoja opinią. Tym bardziej że - jak widzisz - jednak większość nie nazwała pasożytującej na dochodach matki leniwej egoistki "leżącą", na co już jakoś, he, he zgody nie wyrażasz, a oceny moralne jej postępowania nazywasz "gwałtownym rzuceniem się do kopania leżącej". Dodaj Jej Kalistera jeszcze drugie 4000 zł w ramach terapii wsparcia. Może Ci podziękuje dobrym słowem, zamiast eskalacją roszczeń :))).
                          • lzejszao20 Re: nikita 05.03.12, 01:04
                            Łatwo wskoczyć na kogoś, łatwo ocenić, osądzić..
                            Sama miałam matką taką silną i wydawało mi się, że dobrą relację, tylko czasem drobiazgi mi przeszkadzały. Na terapii normalnie miałam poczucie winy, że złe słowo o matce mówię - jakbym grzeszyła. Oddzielenie się od Niej było trudniejsze niż myslisz. Kiedy się kocha tak mocno, strach jest odejść i jeszcze się człowiek martwi jak Mama będzie sobie sama radzić..
                            To nie są proste sprawy.
                      • kalistera Re: nikita 01.03.12, 17:13
                        Poniekąd Cię rozumiem.Chłopcy są trenowani w tłumieniu uczuć i ich okazywanie mogą uważać za słabość i uległość. "Chłopaki nigdy nie płaczą" -prawda ?
                        Dziewczynki mają większe przyzwolenie na okazywanie uczuć.Natomiast jeśli chodzi o okazywanie złości i agresji to z kolei dla chłopców jest większe przyzwolenie.
                        Dlatego mamy tyle znerwicowanych kobiet leczących się na depresję.
                        Ja uważam,że okazywanie uczuć wcale nie świadczy o słabości charakteru,lecz o sile człowieka,który nie boi się ujawnić swoich uczuć w obawie,że zostaną zranione.
                        Napisałeś,że nie rozumiesz co mam na myśli pisząc o postawie konfrontacyjnej.
                        Większość piszących w tym wątku zajmuje taką postawę: obwinia matkę za to co się dzieje lub druga grupa -córkę. Takie obwinianie i osądzanie,że matka jest taka i taka ,a córka taka i taka, do niczego dobrego nie prowadzi.Nie jest również istotne; kto ma racje w tym konflikcie.Bo nie o rację tutaj chodzi tylko o zranione uczucia.Tak, jak napisałam gdzie indziej, obie strony mają swoje powody i racje ,że zachowują się tak,a nie inaczej i nie do nas nalezy ich ocenianie,która jest dobra,a która zła.
                        Owszem, trzeba doprowadzić do konfrontaqcji między nimi,ale na poziomie emocji i uczuć,a nie obwiniania wzajemnego i oskarżania .
                        Ja też w innym wątku pisżę,że należy się przeciwstawić rodzicom i że jest to bardzo trudne dla osoby,która nie ma zdrowych relacji z rodzicami.
                        Są rodzice,którzy dają swemu dziecku przyzwolenie,że może im powiedzieć,że ich nienawidzi,jeśli czuje w danej chwili nienawiść do nich.Takie dziecko w chwili złości może to wykrzyczeć,a za chwilę zapomina o tym i nie staje się kolekcjonerem krzywd zaznanych od nich.

                        Nie chę być wobec nikogo niegrzeczna i pozostawiać bez odpowiedzi jego postów.Czuję się też w obowiązku dokładnie wyjaśnić swoje twierdzenia,które jak widzę, budzą nieraz spore kontrowersje.
                        Ostatnio jednak zbyt wiele czasu poświęciłam na forum i będę musiała zająć się swoimi sprawami.
                        • kalistera : nikita 01.03.12, 17:15
                          Mój poprzedni post jest odpowiedzią dla To niemożliwe.
                    • leda16 Re: nikita 01.03.12, 19:41
                      kalistera napisała:
                      >M
                      > ożna komuś zarzucić ,że się myli w myśleniu,ale nie można powiedzieć,że źle czu
                      > je.
                      > To znaczy można powiedzieć, tylko,że to wtedy jest bzdura.


                      Nie taka znowu bzdura. Uczucia nienawiści, zazdrości, radości z cudzego cierpienia itp, to uczucia socjopatyczne, niskie moralnie czyli złe.


                      To tak mniej więcej,
                      > jak powiedzieć komuś,kogo boli ząb.;"Wiesz tobie się tylko zdaje ,że cię boli."


                      Ale to już nie działa w przypadku bólów fantomowych. Ludziom po amputacjach faktycznie zdaje się, że ich boli lub swędzi nie istniejąca już kończyna.



                      > Fakt jest taki,że matka jest rozczarowana córką i ją krytykuje nieustannie.
                      > Córka jest coraz mniej pewna siebie na skutek tej krytyki i tylko to stwierdza,
                      > nic ponadto.


                      Owszem, krytyka ją wkurza i nie tylko krytyka matki. Nasza też.
                      • kalistera Re: nikita 01.03.12, 20:47
                        leda16 napisała:
                        >
                        >
                        > Nie taka znowu bzdura. Uczucia nienawiści, zazdrości, radości z cudzego cierpie
                        > nia itp, to uczucia socjopatyczne, niskie moralnie czyli złe.
                        Leda już Ci raz pisałam nie kompromituj się.!Uczucia zazdrości,nienawisci , okręślane jako negatywne są odczuwane od czasu do czasu przez wszystkich ludzi,a nie tylko socjopatów.
                        W tym ,że ktoś je odczuwa nie ma jeszcze nic złego.Uczucia takie jak gniew ,złość też są potrzebne.Służą nam do obrony naszych granic i czasami granic innych.
                        Złe jest tylko jego ewentualne złe zachowanie pod wpływem tych uczuć.
                        Ty na przykład pałasz nienawiścią do wszystkich i co; też trzeba Cię zaliczyć do socjopatów ?
                        >
                        >
                        >
                        > Ale to już nie działa w przypadku bólów fantomowych. Ludziom po amputacjach fak
                        > tycznie zdaje się, że ich boli lub swędzi nie istniejąca już kończyna.

                        Leda znowu się kompromitujesz.
                        Tych ludzi faktycznie boli nieistniejąca kończyna,a nie wydaje im się to.Dlaczego się tak dzieje nie będę Ci tłumaczyć,bo obawiam się,że nie jesteś w stanie tego zrozumieć.
                        >
                        >
                        >
                        > >
                        >
                        > Owszem, krytyka ją wkurza i nie tylko krytyka matki. Nasza też.

                        Ciebie Leda natomiast nieodmiennie cieszy i sprawia satysfakcję czyjaś krytyka pod Twoim adresem,dlatego ją prowokujesz.
                        To,że masz skłonności sadystyczne już ktoś Ci napisał.Teraz się okazuje ,że masz również skłonności masochistyczne.sado-maso?
                        >
                        >
                        >
                        >
                        >
                        • leda16 Re: nikita 02.03.12, 07:45
                          kalistera napisała:
                          > Leda już Ci raz pisałam nie kompromituj się.!

                          Wręcz przeciwnie, to TY usiłujesz mnie skompromitować, ponieważ brak Ci rzeczowych kontrargumentów.



                          > Ty na przykład pałasz nienawiścią do wszystkich


                          I znowu wniosek na podstawie totalnie błędnego, najwyraźniej urojonego założenia. Nie znasz mnie, nigdy w życiu nie spotkałaś ale wiesz, że "pałam nienawiścią". Kompromitacją jest argument rodem z jarmarku. Szkoda, że tego nie wiesz. Zresztą to Twoja stała metoda dyskusji; jeżeli nie umiesz znaleźć merytorycznych kontrargumentów, usiłujesz skompromitować rozmówcę zarzucając mu ignorancję oraz brak "rozumienia" Typowy przykład alogicznego rozumowania jest poniżej. I tylko wymiękasz, jeśli Cię zapytać jak może boleć coś, CO NIE ISTNIEJE? "Tłumaczyć nie będziesz" z chińskiego na nasze...dobre sobie :))). A faktycznie nie potrafisz wytłumaczyć pozbawionych logiki absurdów własnego rozumowania.


                          >
                          > Leda znowu się kompromitujesz.
                          > Tych ludzi faktycznie boli nieistniejąca kończyna,a nie wydaje im się to.Dlacze
                          > go się tak dzieje nie będę Ci tłumaczyć,bo obawiam się,że nie jesteś w stanie t
                          > ego zrozumieć.



                          > To,że masz skłonności sadystyczne już ktoś Ci napisał.Teraz się okazuje ,że ma
                          > sz również skłonności masochistyczne.sado-maso?


                          To, że różni "ktosie" sprowadzają każdą merytoryczną dyskusję do insynuacji na temat cech MOJEGO CHARAKTERU, najlepiej świadczy o miałkości ich rozumowania. Jeden używa wyzwisk, inny pomówień, jeszcze inny prostackiej deprecjacji, ale metoda wciąż ta sama, żałosna ;).
                          • kalistera Re: leda 16 02.03.12, 13:07
                            leda16 napisała:
                            >
                            > Wręcz przeciwnie, to TY usiłujesz mnie skompromitować, ponieważ brak Ci rzeczow
                            > ych kontrargumentów.
                            >
                            > Mylisz sie Leda !
                            Wcale Cię nie usiłuję skopmromitować
                            .Dostroiłam się tylko do Ciebie i odzwierciedlam Twoje zachowanie.
                            Równie dobrze mogę je całkowicie ignorować.

                            • leda16 Re: leda 16 02.03.12, 21:45
                              kalistera napisała:
                              .Dostroiłam się tylko do Ciebie i odzwierciedlam Twoje zachowanie.
                              > Równie dobrze mogę je całkowicie ignorować.

                              Oczywiście, niektórym bardzo trudno zmusić szare komórki do pracy nad racjonalną argumentacją, zaś ignorowanie to żaden wysiłek. Widać z natury jesteś asteniczna ;).
                              • kalistera Re: leda 16 02.03.12, 22:19
                                Otwarłam Twoje posty i aż mi się piana przez ekran monitora wylewa.Muszę kończyć ,bo mi całą klawiaturę zalewa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja