nikitaa83
16.02.12, 14:39
Witam pisze iż mam nie mały problem. Mam niespełna 30 lat, męża, (jestesmy razem od 11lat) oraz dwójkę dzieci.Jestem blisko związana z matką-a bliżej mówiąc związana finansowo,gdyz moja matka zawsze mnie wspierała finansowo, zanim urodziłam dzieci pracowałam z nią, dzięki temu mama troche zarobila i nie szczedzila mi......zanim załozyłam rodzine powiedziala ze bedzie mnie wspierac finansowo poki dzieci nie pojda do przedszkola, a potem razem wrocimy do pracy.....ale problem polega na tym ze matka wylewa na mnie pomyje za swoje niepowodzenia, .........wlaściwie za wszystko...wiecznie mnie krytykuje poprostu nawet nie bede pisac bo dnia by niestarczyło....wszystko co robie...robie zle....mowi ze mam mózg jak dziesieciolatka....że gdyby nie ona nie mogłabym sobie pozwolic na drugie dziecko...bo by mi nie starczyło na życie....teksty typu że dziecko zrobiło sobie dzieci są na okrągło....ostatnio usłyszałam że jestem tworem jej wyobrazni Szczerze mówic niewiem czemu ten tekst miał służyc. Do tego woiadomo jestem z nia najblizej i czesto jak sie pokłóce z mężem to jej się "spowiadam "- a ona jak ma dobry dzien to mi tłumaczy ze bedzie ok ...( jednym słowem zachowuje sie jak na matje przystało) a innym razem tak mi obrzydza męża że gdyby nie jego upór to juz dawno nasze małżenstwo byłoby przeszłoscia. Ona zachowuje sie jak królowa tylko ona ma racje obraża sie za jakąkolwiek prawdę.....szkoda gadac. Wiem ze MAM ODCIĄC PĘPOWINĘ ale w moim przypadku nie jest to proste, gdyz mam 2 małych dzieci 3 lata i 11m starszy chodzi do przedszkola i........wiecznie choruje .........młodszy nie chce nic jesc oprócz piersi ( wiec nawet nie oddałabym go do żłobka ) więc jestem na łasce matki ( gdyż ona daje mi kase ) ( zarobki meza nie wystarcza na utzrymanie nas samochodu i domu) pozatym gdzie ja zarobie tyle co mi matka daje ( ok 4000zł miesiecznie ) A tak to siedzac cicho przynajmniej moge chowac dzieci w spokoju ( a nie oddawac do żłobka czy do opiekunki ) ale prawda jest taka ze psychicznie jestem wykonczona przez te relacje
Napiszcie prosze cos na otuche,,,może któs też podziela mój los
Pozdrawiam