Sprobojcie mnie przekonac ...

IP: *.unl.edu 15.06.04, 15:04
ze my ludzie jestesmy w prostej linii produktem Ewolucji.
Sprobojcie mnie przekonac, ze Ewolucja nie tylko wyprostowala nasze grzbiety,
ale i:
- nalozyla nam buty na nogi
- podala obcinaczki do paznokci
- zalozyla okulary
- zakryla nam przyrodzenia
- kazala zawierac zwiazki malzenskie ....

i tak (cholernie) dalej.

Sprobojcie mnie przekonac, ze Ewolucja, calkiem dobrowolnie, zaczela nagle
separowac nas od zewnetrznego swiata, poglebiajac przepasc pomiedzy NAMI
i cala reszta ...
Czyzby nagle Ewolucja spostrzegla swoj blad, sama siebie nazwala glupia,
i sciagajac nas z drzew kazala "uprawiac role w pocie czola" by cos wrzucic
do garnka ... blad ? moze bledem bylo przesterowanie naszego rozwoju w
kierunku, ktory tak dobrze znamy ...
Co ja o tym mysle ? Hm, czasami mam wrazenie, ze jestesmy wysadzonym desantem
na planecie zupelnie nam obcej, i na drodze "ewolucji" staramy sobie
przypomniec i imitowac swiat, do ktorego kiedys nalezelismy, swiat szklanych
domow, sztucznych miast, sklonowanych wujkow i braci, swiat chaosu i
pospiechu ...
Wyglada to tak, jakbysmy szli jedna z mozliwych drog rozwoju, wcale nie
najlepsza i niepasujaca do tej planety ... bedacy tu przypadkiem.
Imagine.
    • kwieto Pytanie na dzis 15.06.04, 15:09
      Czy czlowiek moze postepowac wbrew naturze?
      • Gość: Imagine Re: Pytanie na dzis IP: *.unl.edu 15.06.04, 15:20
        to zalezy jak zdefiniujemy Nature. Jesli Natura jest wszystkim tym, z czego
        sklada sie na ten Universe, to cokolwiek uczynilibysmy, nie bedzie przeciwko
        Niej, bo takie dzialanie bedzie w ramach samej Natury i jej praw, wlaczajac
        szkodzenie Jej.
        Jesli zas Nature zredukujemy do swiata zewnetrznego, do krolestwa zwierzat,
        roslin i skal, to tak, wtedy stanie sie jasne, ze My znajdujac sie poza Natura,
        mozemy zadawac Jej bol i postepowac wbrew Naturze.
        Imagine.
        • Gość: Imagine dodatek IP: *.unl.edu 15.06.04, 15:24
          swym pytaniem rzuciles swiatlo na temat tego watku. skoro zadajemy tyle bolu
          Naturze wynika z tego, ze przynajmniej w jakims stopniu nie jestesmy Jej
          czescia, wiec nie podlegamy Ewolucji (natury) w calej rozciaglosci ...
          Czy wiec na Ziemii dzieja sie dwie Ewolucje ?
          Imagine.
          • ziemiomorze Re: dodatek 15.06.04, 15:26
            Gość portalu: Imagine napisał(a):

            > swym pytaniem rzuciles swiatlo na temat tego watku. skoro zadajemy tyle bolu
            > Naturze wynika z tego, ze przynajmniej w jakims stopniu nie jestesmy Jej
            > czescia, wiec nie podlegamy Ewolucji (natury) w calej rozciaglosci ...
            > Czy wiec na Ziemii dzieja sie dwie Ewolucje ?

            Bez natury nie byloby kultury.
            Ewolucja kultury jest wiec, posrednio, ewolucja natury.

            z.z.
        • ziemiomorze Re: Pytanie na dzis 15.06.04, 15:25
          Gość portalu: Imagine napisał(a):
          > Jesli zas Nature zredukujemy do swiata zewnetrznego, do krolestwa zwierzat,
          > roslin i skal, to tak, wtedy stanie sie jasne, ze My znajdujac sie poza
          Natura,
          > mozemy zadawac Jej bol i postepowac wbrew Naturze.

          Jesli tak wlasnie przyjmiemy, to wtedy kazde postepowanie zgodne z Kultura
          bedzie postepowaniem przeciw Naturze.

          zz.
          • Gość: Imagine Re: Pytanie na dzis IP: *.unl.edu 15.06.04, 15:37
            napisalem, ze bedac poza Natura "mozemy" zadawac jej bol, wcale nie musimy.
            skad wiec pomysl, ze Kultura i kazde jej postepowanie jest przeciwko Naturze.
            jesli przycupne sobie w lesnej ciszy i zagram na fujarce (komandos, nie smiej
            sie )albo naszkicuje jakas lelije, czy to bedzie oznaczac dzialanie przeciwko ?
            Imagine.
            • ziemiomorze Re: Pytanie na dzis 15.06.04, 16:36
              Gość portalu: Imagine napisał(a):

              > napisalem, ze bedac poza Natura "mozemy" zadawac jej bol, wcale nie musimy.
              > skad wiec pomysl, ze Kultura i kazde jej postepowanie jest przeciwko Naturze.
              > jesli przycupne sobie w lesnej ciszy i zagram na fujarce (komandos, nie smiej
              > sie )albo naszkicuje jakas lelije, czy to bedzie oznaczac dzialanie
              przeciwko ?

              Przeciwko (bo to nie jest dzialanie 'naturalne' ale 'kulturalne'), ale nie na
              szkode. Zwrocilam na to uwage, bo w naszych czasach fetyszyzuje sie
              slowo 'natura' i 'naturalnosc' (to widac chocby w reklamach).

              zet.
        • kwieto Re: Pytanie na dzis 15.06.04, 15:43
          Nie uwazasz ze "redukowanie natury do swiata zewnetrznego" jest tylko sprytnym
          trickiem?
          Wiec?

          Pytanie nr2: czy jesli wydaje nam sie ze natura to swiat zewnetrzny, choc w
          rzeczywistosci tak nie jest (przekonaj mnie ze nie mam racji :"P) to czy jesli
          w naszej opinii postepujemy wbrew naturze, to tak jest w istocie?
          • Gość: Imagine Re: Pytanie na dzis IP: *.unl.edu 15.06.04, 15:59
            nie chcialbym, by ten watek zdryfowal na inne tory niz mu chcialem wyznaczyc,
            ale chyba nie obejdzie sie bez tego ...
            ja sie czuje gosciem na tej planecie, w sensie fizycznym i duchowym.
            ta planeta nalezy do zwierzat, ktore nigdy nie beda czytaly ksiazek i staly w
            kolejkach po zubrowke. i dobrze im tak, a byloby jeszcze lepiej bez nas.
            nie mam watpliwosci, ze BEDAC W TYM SWIECIE, NIE JESTESMY Z TEGO SWIATA.
            W pewnym sensie tylko redukowanie natury do zewnetrznego swiata jest trickiem.
            My ciagle nalezymy TO THE BIG PICTURE, podobnie jak mieszkaniec 4 pietra w
            blokowisku jes czescia calosci ze swoja nisza. Jednak dla pewnej modelowej
            wygody mozemy wyodrebnic elementy z calosci, by lepiej im sie przyjrzec.
            Imagine.
            • kwieto Nie z tego swiata 15.06.04, 16:45
              A skad?
              Zyjesz, czujesz, oddychasz, pijesz, jesz...
              Ok, mozna powiedziec ze to tylko powloka cielesna i nie nalezy sie do niej
              przywiazywac, ale wtedy 1:

              1. To samo dotyczy zwierzat (bo dlaczego mialoby nie?)
              2. Czy w takim razie przywiazywanie sie do ducha jest OK?
              • Gość: Imagine Re: Nie z tego swiata IP: *.unl.edu 15.06.04, 16:55
                nie idzmy dalej, poza ducha. nie mozna sie przywiazac do ducha z prostej
                przyczyny: duchem sie jest.
                zwierzeta nie posiadaja samoswiadomosci (awangarda ducha)w tym stopniu w jakim
                my. one reaguja uzywajac instynktownych narzedzi (podobnie jak wielu z nas).
                • ziemiomorze Re: Nie z tego swiata 15.06.04, 17:03
                  Gość portalu: Imagine napisał(a):

                  > zwierzeta nie posiadaja samoswiadomosci (awangarda ducha)w tym stopniu w
                  jakim
                  > my. one reaguja uzywajac instynktownych narzedzi (podobnie jak wielu z nas).

                  A naczelne? One 'wiedza, ze sa' i 'wiedza, ze one to one'. Chyba, ze piszac o
                  swiadomosci miales cos innego na mysli?

                  zet
                • kwieto Re: Nie z tego swiata 15.06.04, 17:29
                  > nie idzmy dalej, poza ducha. nie mozna sie przywiazac do ducha z prostej
                  > przyczyny: duchem sie jest.

                  A cialem nie?

                  > zwierzeta nie posiadaja samoswiadomosci (awangarda ducha)w tym stopniu w
                  > jakim my.

                  Skad pewnosc?

                  > one reaguja uzywajac instynktownych narzedzi (podobnie jak wielu z nas).

                  Obserwowales kiedys zwierzeta?
                  • Gość: Imagine Re: Nie z tego swiata IP: *.unl.edu 15.06.04, 17:41
                    moze troche inaczej. duch jest ta czescia, ktora zawiaduje. duch moze istniec
                    samodzielnie, a jak cialo wyglada bez ducha, mozesz zobaczyc w kostnicy.
                    obserwuje zwierzeta codziennie. zadne znich nie lapie pedzla do malowania, nie
                    placze na widok zabijanych ludzi w telewizji, nie pisze poezji ... wiesz o czym
                    mowie.
                    Imagine.
                    • kwieto Re: Nie z tego swiata 15.06.04, 18:37
                      > moze troche inaczej. duch jest ta czescia, ktora zawiaduje.

                      Skad pewnosc? Udowodnij!
                      Czy rozum (umyslowe procesy podejmowania decyzji etc.) to duch?

                      > duch moze istniec samodzielnie,

                      Skad pewnosc?

                      > a jak cialo wyglada bez ducha, mozesz zobaczyc w kostnicy.

                      Skad pewnosc, ze w martwym ciele nie ma ducha?
                      Na pewno nie przebiegaja w nim biologiczne procesy zycia, ale czy to jest rownoznaczne z brakiem
                      ducha? Hmmm... zbyt wiele domyslow przyjmujesz za pewnik

                      Z drugiej strony, zalozywszy ze w martwym ciele nie ma ducha - skad pewnosc ze duch istnieje poza
                      cialem a nie umiera wraz znim?

                      > obserwuje zwierzeta codziennie. zadne znich nie lapie pedzla do malowania, nie
                      > placze na widok zabijanych ludzi w telewizji, nie pisze poezji ...

                      No prosze, jeszcze niedawno mowiles o pelnym cierpienia wzroku rannej sarny a teraz mowisz ze
                      zwierzeta nie placza na widok zabijanych ludzi (swoja droga, dlaczego akurat ludzi, a nie zwierzat?)

                      I dlaczego wyznacznikiem obecnosci ducha mialaby byc umiejetnosc korzystania z narzedzi tudziez
                      zdolnosci tworcze? A wiesz ze koty potrafia jesc widelcem i nozem, ptaki wijac gniazda wykazuja sie
                      spora pomyslowoscia zarowno jesli idzie o miejsce, sposob budowy jak i rodzaj materialow?
                      Ze ryby potrafia sie uczyc, a delfiny maja wlasny jezyk?

                      I dlaczego, do diaska, obecnosc tych wszystkich elementow ma swiadczyc w jakikolwiek sposob o
                      duchu? Czy w takim razie czlowiek uposledzony, pedzacy zycie zywej rosliny jest ducha pozbawiony?
                      Zatem sterylizacja uposledzonych, promowana swego czasu w niektorych krajach jest tym samym co
                      sterylizacja zwierzat?

                      Duch jest konstruktem teoretycznym, wyodrebniajacym (nazywajacym) pewien akpekt zycia (bycia
                      zywym). Ale czy jakis odrebny byt, ktory mozna by nazwac "duchem" w ogole istnieje?
                      Skad pewnosc? Bo komus "pokazal sie" Jezus, innemu "objawil" zmarly brat a pare innych osob widzialo
                      tunel ze swiatlem?
                      • Gość: Luty Do kwieto IP: *.dialup.mindspring.com 15.06.04, 19:56
                        > Duch jest konstruktem teoretycznym, wyodrebniajacym (nazywajacym) pewien
                        akpekt
                        > zycia (bycia

                        Kazda, najmniejsza czastka materi jest w ustawicznym ruchu: poczawszy od
                        gluonow po zbiory galaktyk... jak myslisz, co powoduje ten ruch....?
                        • kwieto Re: Do kwieto 15.06.04, 21:07
                          Wzajemne powiazania tychze.

                          BTW, czytales "Dzienniki Gwiazdowe" Lema?
                          • Gość: Luty Re: Do kwieto IP: *.dialup.mindspring.com 15.06.04, 21:21
                            A skad te powiazania.?..czytalem jakies 8 lat temu...
                            • kwieto Re: Do kwieto 15.06.04, 22:01
                              Skad powiazania - nie wiem.
                              Jak rozumiem, wg Ciebie tym czyms co owe powiazania napedza jest "duch"?

                              I tu wlasnie dochodzimy do sedna sprawy. Bo jesli slowo "nie wiem" zastepujesz slowem "duch" to ow
                              "duch" jest jedynie haslem, majacym za zadanie wypelnic owo "nie wiem". Czyli oswoic nieznana strone
                              rzeczywistosci - wszak to co nazwane jest w pewnym sensie oswojone.
                              Dlatego mowie o tym ze "duch" jest li tylko konstruktem teoretycznym, pozwalajacym nadac owemu
                              nieznanemu jakis wspolny mianownik - tak jak np. "elektron" nie jest maciupka kuleczka (czy
                              czymkolwiek istniejacym jako byt materialny) biegajaca w kolko dookola atomowego jadra.
                              Bo tak naprawde nie wiadomo co skrywa sie pod haslem "duch" - jakas sila (w sensie fizycznym)?
                              Swiadomy byt? szereg powiazan ktore w danej konfiguracji akurat daja taki czy inny efekt.
                              Odwolanie do elektronu nie jest tu glupie, bo fizyka wymyslila nan haslo pt. "fale
                              prawdopodobienstwa", czyli cos co niby jest ale nie da sie go dokladnie okreslic.

                              Tak wiec "duch" jest jedynie pustym haslem, taka pokrywka pod ktora siedzi nieznane i nienazwane. W
                              miare poznania (a to postepuje co krok dalej) odkrywane powoli elementy nieznanego otrzymaja wlasne
                              nazwy i zostana oswojone w inny sposob. Wtedy cos takiego jak "duch" przestanie istniec - przestanie
                              byc po prosttu potrzebna. Moze tez byc tak, ze ktos nie czuje potrzeby nazwania owego nieodkrytego.
                              Jest w stanie pogodzic sie z tym ze nie wie.

                              Roznice miedzy nami upatruje w tym, ze ja jestem takim kims kto nie czuje potrzeby nazywania
                              nienazwanego - bo wiem, ze nazwa pelni jedynie role "etykietki zastepczej" ktora prawdopodobnie
                              nijak sie nie ma do rzeczywistosci. Po co sie wiec ladowac w schemat myslenia, ktory od samego
                              poczatku do konca jest pusty, nic za nim nie stoi?

                              Co do Dziennikow Gwiazdowych - w ktorejs podrozy jest swietny opis stworzenia zycia na ziemi -
                              mieszanie biologicznej brei lopatka zakrzywiona w lewo (bialko lewoskretne) i "tchniecie zycia" pod
                              postacia kichniecia. :")
                              • Gość: Luty Re: Do kwieto IP: *.dialup.mindspring.com 16.06.04, 04:12
                                kwieto napisał:

                                > Skad powiazania - nie wiem.
                                > Jak rozumiem, wg Ciebie tym czyms co owe powiazania napedza jest "duch"

                                Hej, duchow sie boisz...?

                                Napisales "nie wiem", nadzieje masz, ze naukowcy Ci to wyjasnia...Ale co z
                                tego, ze Ci wyjasnia. Proces fotosyntezy objasniony jest naukowo
                                perfekcyjnie...i co z tego...sam proces jest niewiarygodnym zjawiskiem w
                                przyrodzie, ...ale co tam fotosynteza, pogadajmy o roznicowaniu sie
                                komorek...Niewiarygonie skomplikowany proces, precyzyjny do absurdu, ale co tam
                                komorki, pogadjmy o ewolucji gwiazd...itd, kazdy najmniejszy, najbanalniejszy
                                proces zachodzacy gdziekolwiek jest niskonczenie precyzyjnym, skutecznym aktem
                                TWORZENIA...
                                Kwieto, czy wiesz, ze sa na swiecie ludzie, ktorzy WIEDZA na czy zasadza sie
                                nasza rzeczywistosc...?
                                >


                                > I tu wlasnie dochodzimy do sedna sprawy. Bo jesli slowo "nie wiem" zastepujesz
                                > slowem "duch" to ow
                                > "duch" jest jedynie haslem, majacym za zadanie wypelnic owo "nie wiem". Czyli
                                o
                                > swoic nieznana strone

                                Ludzie uzywaj roznych slow na okreslenie jednej i tej samej rzeczy....nie ma
                                znaczenia, czy nazwiesz to duchem, sila, bogiem...


                                > rzeczywistosci - wszak to co nazwane jest w pewnym sensie oswojone.
                                > Dlatego mowie o tym ze "duch" jest li tylko konstruktem teoretycznym,
                                pozwalaja
                                > cym nadac owemu

                                Nazwa "duch" niczego nie oswaja....


                                > nieznanemu jakis wspolny mianownik - tak jak np. "elektron" nie jest maciupka
                                k
                                > uleczka (czy
                                > czymkolwiek istniejacym jako byt materialny) biegajaca w kolko dookola
                                atomoweg
                                > o jadra.
                                > Bo tak naprawde nie wiadomo co skrywa sie pod haslem "duch" - jakas sila (w
                                sen
                                > sie fizycznym)?

                                Sila w sensie fizycznym...ha , to lubie, a fizycznosc, to skad sie wziela...?
                                Sama sie stworzyla?, wszystkie "parametry" fizyki, to skad...?
                                Jezel wiemy, ze piorun, to nie Zeus ciskajacy ogniem, a "jedynie" wyladowanie
                                elektryczne, to co tak na prawde wiemy...? A wiesz, ze codziennie na Ziemi jest
                                okolo 3600 burz, podczas ktorych tworzy sie ozon, ktory jest warstwa ochronna
                                Ziemi...? To czym jest burza...?





                                > Swiadomy byt? szereg powiazan ktore w danej konfiguracji akurat daja taki czy
                                > inny efekt.
                                > Odwolanie do elektronu nie jest tu glupie, bo fizyka wymyslila nan haslo
                                pt. "f
                                > ale
                                > prawdopodobienstwa", czyli cos co niby jest ale nie da sie go dokladnie
                                okresli
                                > c.
                                >
                                > Tak wiec "duch" jest jedynie pustym haslem, taka pokrywka pod ktora siedzi
                                niez
                                > nane i nienazwane. W
                                > miare poznania (a to postepuje co krok dalej) odkrywane powoli elementy
                                nieznan
                                > ego otrzymaja wlasne
                                > nazwy i zostana oswojone w inny sposob. Wtedy cos takiego jak "duch"
                                przestanie
                                > istniec - przestanie
                                > byc po prosttu potrzebna. Moze tez byc tak, ze ktos nie czuje potrzeby
                                nazwania
                                > owego nieodkrytego.
                                > Jest w stanie pogodzic sie z tym ze nie wie.
                                >
                                > Roznice miedzy nami upatruje w tym, ze ja jestem takim kims kto nie czuje
                                potrz
                                > eby nazywania
                                > nienazwanego - bo wiem, ze nazwa pelni jedynie role "etykietki zastepczej"
                                ktor
                                > a prawdopodobnie
                                > nijak sie nie ma do rzeczywistosci. Po co sie wiec ladowac w schemat
                                myslenia,
                                > ktory od samego
                                > poczatku do konca jest pusty, nic za nim nie stoi?

                                Kwieto, wierze ze nie wiesz, ale czy uwirzysz, ze sa ludzie, ktorze WIEDZA...?
                                >
                                > Co do Dziennikow Gwiazdowych - w ktorejs podrozy jest swietny opis stworzenia
                                z
                                > ycia na ziemi -
                                > mieszanie biologicznej brei lopatka zakrzywiona w lewo (bialko lewoskretne)
                                i "
                                > tchniecie zycia" pod
                                > postacia kichniecia. :")

                                Tylko ciekawe kto kichnal...?
                                >
                                >



                                • kwieto Re: Do kwieto 16.06.04, 09:39
                                  > kwieto napisał:
                                  >
                                  > > Skad powiazania - nie wiem.
                                  > > Jak rozumiem, wg Ciebie tym czyms co owe powiazania napedza jest "duch"
                                  >
                                  > Hej, duchow sie boisz...?

                                  Dlaczego boje? :")


                                  > Napisales "nie wiem", nadzieje masz, ze naukowcy Ci to wyjasnia...

                                  Nie, nie mam takiej nadziei. Nie czuje potrzeby wyjasniania, bo wiem ze jest z
                                  gory skazana na porazke

                                  > Ale co z
                                  > tego, ze Ci wyjasnia. Proces fotosyntezy objasniony jest naukowo
                                  > perfekcyjnie...i co z tego...sam proces jest niewiarygodnym zjawiskiem w
                                  > przyrodzie, ...ale co tam fotosynteza, pogadajmy o roznicowaniu sie
                                  > komorek...Niewiarygonie skomplikowany proces, precyzyjny do absurdu, ale co
                                  tam
                                  > komorki, pogadjmy o ewolucji gwiazd...itd, kazdy najmniejszy, najbanalniejszy
                                  > proces zachodzacy gdziekolwiek jest niskonczenie precyzyjnym, skutecznym
                                  aktem
                                  > TWORZENIA...

                                  No i?

                                  > Kwieto, czy wiesz, ze sa na swiecie ludzie, ktorzy WIEDZA na czy zasadza sie
                                  > nasza rzeczywistosc...?

                                  Wiedza, czy wydaje im sie ze wiedza?
                                  Jeszcze wrocimy do tego za chwilke


                                  > Ludzie uzywaj roznych slow na okreslenie jednej i tej samej rzeczy....nie ma
                                  > znaczenia, czy nazwiesz to duchem, sila, bogiem...

                                  Owszem, tak samo jak kosmitami, wygaszaczem ekranu w komputerze, czy walnieciem
                                  pioruna w takim a nie innym momencie.
                                  Koncepcja stworzenia swiata przez kosmitow (np. droga eksperymentu MDCLXXXII
                                  przeprowadzonego przez doc Staronia), albo jako swiata wykreowanego przez
                                  wygaszacz ekranu komputera jest moim zdaniem rownoprawna z tym ze zrobil to
                                  Bog. Mamy dokladnie tyle samo argumentow na obrone kazdej z tych tez, mysle ze
                                  spieranie sie nie ma sensu :")

                                  > Nazwa "duch" niczego nie oswaja....

                                  Przeciwnie. Jak juz powiedzialem - nazwanie czegos (np. "Bogiem") w jakis
                                  sposob ta nazwe okresla, jak rowniez stosunek do tego. Wiecej, wytycza
                                  konkretne ramy tego czegos, tyle ze ramy zakladasz na kompletnej pustce, skad
                                  pewnosc ze sa wytyczone wlasciwie? Dlatego mowie o tych ktorych okreslasz jako
                                  WIEDZACYCH na czym zasadza sie rzeczywistosc, ze WYDAJE im sie ze wiedza.
                                  Przyjeli takie a nie inne ramy i to okresla ich wiedze, ale nie mozna
                                  powiedziec ze ich "Wiedza" jest w jakikolwiek sposob" prawdziwsza czy bardziej
                                  prawdopodobna niz "wiedza" osoby ktora powstanie zycia i okreslenie formy
                                  swiata ceduje na karb kosmitow. Albo taka, ze jestesmy bohaterami gry
                                  typu "Sims". Albo taka, ze czasteczki tworzace nas poruszaja sie tak a nie
                                  inaczej z powodu walniecia pioruna miliardy lat temu. Skad sie wzial piorun? A
                                  skad mam wiedziec? dopuszczam jednak mozliwosc ze nie byla to jakas "sila
                                  stworcza". Mamy do czynienia z pustka i to ze my ustawimy barierki tak a nie
                                  inaczej nie oznacza ze cokolwiek (np. "ducha") w tych barierkach zamknelismy,
                                  tudziez ze cos, jakis byt ktory wytyczaja te nasze barierki w ogole istnieje.



                                  > Sila w sensie fizycznym...ha , to lubie, a fizycznosc, to skad sie wziela...?
                                  > Sama sie stworzyla?, wszystkie "parametry" fizyki, to skad...?

                                  Jak wyzej. Interpretacji jest mnostwo, dlaczego akurat ta konkretna (Bog, duch)
                                  mialaby byc lepsza od innych?

                                  > Jezel wiemy, ze piorun, to nie Zeus ciskajacy ogniem, a "jedynie" wyladowanie
                                  > elektryczne, to co tak na prawde wiemy...? A wiesz, ze codziennie na Ziemi
                                  jest
                                  > okolo 3600 burz, podczas ktorych tworzy sie ozon, ktory jest warstwa ochronna
                                  > Ziemi...? To czym jest burza...?

                                  Opadem deszczu.


                                  > Kwieto, wierze ze nie wiesz, ale czy uwirzysz, ze sa ludzie, ktorze WIEDZA...?

                                  Oj, ale znowu w kolo Macieju. Dlaczego interpretacja ze swiat rzadzi sie
                                  boskimi prawami ma byc lepsza od tego ze swiat jest gra komputerowa, albo
                                  Tworem kosmitow, albo w calosci rojeniami wariata, albo... ?
                                  Wiedza? Ale co wiedza? Skad? Poznanie sam wykluczyles, wiec intuicja, "glos
                                  wewnetrzny" itp? A skad pewnosc ze owa intuicja czy co innego nie wiedzie na
                                  manowce, nie kieruje w czysta iluzje? (pamietaj ze np. wariaci sa swiecie
                                  przekonani, ze to oni sa jedynymi normalnymi)


                                  > Tylko ciekawe kto kichnal...?

                                  No jak to kto? Ten bardziej przeziebiony i bardziej pijany.
                                  • caorle Re: Do kwieto 16.06.04, 10:17
                                    kim jest Bóg?
                                    1.Natura stwarzająca
                                    2.Stwórca wszechrzeczy
                                    Proste. Nie?:-) Kto chce może go nazwać Piorunem.

                                    Cokolwiek zmienia się, zmienia się pod wpływem czegoś innego.
                                    Cokolwiek przechodzi z nieistnienia do istnienia, otrzymuje istnienie od bytu
                                    innego albo inaczej - każdy skutek ma swoją przyczynę.
                                    Świat jest skutkiem czyli świat ma swoją przyczyne.
                                    Nieskończony ciąg skutków jest absurdem, musi więc istnieć jakaś baza tych
                                    skutków.Bazą jest jest przyczyna pierwsza nieutworzona, nie stworzona,
                                    niewyprodukowana, którą nazywamy Bogiem,
                                    Bóg nie ma swojej przyczyny sprawczej.
                                    Powodem jesgo istnienia jest sama jego Istota.Po hebrajsku:jahwe - Istniejący,
                                    ten który jest.

                                    Pozdrowienia od Caorle!
                                    :-)
                                    • kwieto Re: Do kwieto 16.06.04, 11:28
                                      > kim jest Bóg?
                                      > 1.Natura stwarzająca
                                      > 2.Stwórca wszechrzeczy
                                      > Proste. Nie?:-) Kto chce może go nazwać Piorunem.

                                      Pytanie czy istnieje cos takiego jak natura stwarzajaca, czy stworca
                                      wszechrzeczy?
                                      czy istnieje jakies "wahu-wahu" ktore mozna okreslic "Bogiem"?

                                      > Cokolwiek zmienia się, zmienia się pod wpływem czegoś innego.
                                      > Cokolwiek przechodzi z nieistnienia do istnienia, otrzymuje istnienie od bytu
                                      > innego albo inaczej - każdy skutek ma swoją przyczynę.
                                      > Świat jest skutkiem czyli świat ma swoją przyczyne.

                                      Ok, tylko czy przyczyna musi miec jakies "boskie" konotacje?
                                      Urwane kolo w samochodzie tez ma swoja przyczyne (przerdzewiale sruby), czy
                                      konieczna jest do tego boska interwencja? A jesli nie, to czy do powstania
                                      swiata jest?

                                      Co do przechodzenia od istnienia do nieistnienia - tu tez nie wiadomo do konca.
                                      Jest taka opowiastka o mnichu zen ktory bardzo bal sie smierci, dopoki nie
                                      uswiadomil sobie ze nie moze umrzec, bo sie nigdy nie narodzil...

                                      > Nieskończony ciąg skutków jest absurdem,

                                      W ramach ludzkiej logiki - tak. Pytanie czy nasza logika jest jedyna mozliwa?

                                      > musi więc istnieć jakaś baza tych
                                      > skutków.Bazą jest jest przyczyna pierwsza nieutworzona, nie stworzona,
                                      > niewyprodukowana, którą nazywamy Bogiem,
                                      > Bóg nie ma swojej przyczyny sprawczej.
                                      > Powodem jesgo istnienia jest sama jego Istota.Po hebrajsku:jahwe -
                                      > Istniejący, ten który jest.

                                      I tu okazuje sie, ze nasza logika nie ma sie na nic. Bo jesli wszystko ma
                                      przyczyne ale Bog nie, to znaczy ze logika mowiaca o tym ze "wszystko ma swoja
                                      przyczyne" jest wewnetrznie sprzeczna. A skoro przeczy sama sobie w kwesti
                                      Boga, to dlaczego nie mialaby byc sprzeczna rowniez gdzie indziej?
                                      Jesli opieramy sie na blednym rozumowaniu, czy jakiekolwiek wnioski mozna w
                                      ogole brac na powaznie?

                                      Jesli bog moze nie miec przyczyny to dlaczego swiat ma ja miec?
                                      Jak juz mowilem - Bog, swiat, przyczyna, stworzenie - to pewne konstrukty
                                      teoretyczne, ktore maja na pewnym poziomie ulatwic zycie. Tak jak na szczeblu
                                      makro swiata stosuje sie zasady fizyki Newtonowskiej a nie kwantowej.
                                      Tyle ze stosujacy Newtonowskie prawa fizyczne wiedza ze sa one jedynie pewnym
                                      modelem, ktory ulatwia poruszanie sie po makroswiecie - bo nikt przy zdrowych
                                      zmyslach wyliczajac np. tarcie lozyska nie bedzie sie bawil w sprowadzanie tego
                                      do kwantow - Newtonowska fizyka w pelni wystarczy.
                                      Problem zaczyna byc wtedy, gdy utozsamia sie przyblizenia i teoretyke z
                                      rzeczywistoscia. Na pewnym etapie jest to ok, pytanie czy zawsze i wszedzie?
                                      • kwieto Dopisek - fizyka teoretyczna a Bog 16.06.04, 11:47
                                        Nieprzypadkowo powoluje sie tutaj na analogie do fizyki kwantowej, bo jest to
                                        swiat ktory IMO uczy pokory.
                                        Fizycy teoretycy buduja swoje teorie odnoszace sie do oddzialywan rzadzacych
                                        swiatem na poziomie elementarnym itd, ale wiedza ze ich teorie sa jedynie
                                        konstruktem teoretycznym, ze wszystko co ukladaja sobie w glowach i
                                        potwierdzaja doswiadczeniami moze pewnego dnia runac jak domek z kart.
                                        Przyklad: jest taka czasteczka (zwana zdaje sie czastka Higgsa), ktora jest
                                        przewidziana teoretycznie - tzn wg teoretycznej fizyki kwantowej musi istniec.
                                        Sek w tym, ze nie dalo sie jej dotad doswiadczalnie zaobserwowac. Jesli owa
                                        czastka istnieje - teorie opisujace fizyke kwantowa sa sluszne. Jesli ona nie
                                        istnieje - wszystko czego dokonano poczawszy od teorii wzglednosci mozna
                                        wyrzucic na smietnik i spalic...

                                        Podobnie ze stworzeniem swiata i Bogiem - teoretycznie spinaja pewne
                                        watpliwosci ("skad sie wzial swiat, czlowiek"?i daja na nie prosta odpowiedz.
                                        Problem jest tylko jeden - brak potwierdzenia co do poprawnosci tej teorii.
                                        • caorle Re: Dopisek - fizyka teoretyczna a Bog 16.06.04, 11:50
                                          Pogadamy jak wrócę...
                                          :-)
                                      • caorle Re: Do kwieto 16.06.04, 19:50
                                        Punktem wyjścia argumentacji ścisłej na istnienie Boga musi być zaufanie do
                                        ludzkiego rozumu. Trzeba zaufać rozumowi, że może poznać to, co istnieje,
                                        chocby przekraczało granicę zmysłów.Poznanie nie musi wszak kończyć się na
                                        zmysle wzroku, słuchu i dotyku...
                                        Bo inaczej słuszne wydaje się twierdzenie:
                                        u5gjtksc45jmemrdkjd 5 jfoirjoxc - czy to ważne co tu napisałam...przecież i tak
                                        nie zyję...?:-))) To idż i pierdolnij staruszka w oko - przecież i tak nie
                                        żyjesz...Aaaa, ale musisz się zachowywać kulturalnie...ale dlaczego?
                                        No, dlaczego? Co cie powstrzymuje przed zdjęciem gaci na ulicy ?:-)
                                        Kulturalny "sen" - a kto napisał scenariusz?

                                        Z innej beczki:
                                        Co to znaczy, że łańcuch jest nieskończony? To znaczy, że nie ma ostatniego
                                        ogniwa. A jak nie ma ostatniego, to znaczy, że nie ma przedostatniego. Jeśli
                                        nie ma tego, to i dalszych też nie ma. A więc nie powinno byc ogniw nam
                                        najbliższych, tych bytów, które dzis istnieją. (Sen...?:_)))Kogo:_)

                                        Nieskończony ciąg zmian jest absurdem. A więc istnieje jakiś Byt ostatni(lub
                                        pierwszy), który jest żródłem zmian a sam się nie zmienia.

                                        W całym świecie panuje ustawiczny ruch.Tam gdzie jest ruch, tam konieczna jest
                                        siła poruszająca. Materia nie mogła byc siłą poruszającą, bo według praw fizyki
                                        materia jest bezwładnatj.obojetna na ruch i spoczynek a więc sama w sobie
                                        niezdolna do wprawiania się w ruch.
                                        Musi więc byc jakaś istota niematerialna, która pierwszą z rzędu materię
                                        wprawiła w ruch.

                                        Ludwig Pasteur powiedział:"Wszelka komórka żywa pochodzi z żywej".
                                        Jeszcze raz napiszę co już pisałam "Ludzie prości jeszcze dziś sądzą naiwnie,
                                        że robactwo powstaje samo z siebie z brudu..."




                                    • bikejbi Re: Do kwieto 16.06.04, 18:12
                                      Dlaczego uwarzasz, ze swiat nie moglby powstac bez zadnej przyczyny,jesli
                                      potrafisz sobie wyobrazic sutuacje w ktorej COS powstalo bez przyczyny
                                      (BOG),wiec rownie dobrze, tak samo mogl powstac wszechswiat,nawet jesli wydaje
                                      sie nam to trudne do ogarniecia.Fizycy juz niejednokrotnie w przeszlosci
                                      przyjmowali do swej swiadomosci istnienie bezprzyczynowosci w niektorych
                                      sutuacjach.
                                      Nie prosciej przyjac do swiadomosci, ze swiat jest,nie jako skutek,zwyczajnie
                                      jest,wowczas pytanie o jego przyczyne nie ma sensu.
                                  • Gość: Luty Re: Do kwieto IP: *.dialup.mindspring.com 16.06.04, 12:37
                                    Wiesz, dalsza dyskusja nie ma sensu, Ty sie trzymasz swego plota, ja
                                    swego...Pozyjemy - zobaczymy...
                                    • kwieto Re: Do kwieto 16.06.04, 12:41
                                      Blad!
                                      Ja sie nie trzymam plota, ja mowie ze plota nie ma :")
                                      • Gość: Luty Re: Do kwieto IP: *.dialup.mindspring.com 16.06.04, 13:31
                                        Blad...? OK, obawiam, ze plotow jest wiecej niz bys sobie zyczyl...Ty zajmujesz
                                        stanowisko, ktore ja zajmowalem pare lat temu...Ludzi nie interesuje, tak na
                                        prawde, co mysla inni i dlaczego, wszystkie dyskusje zmierzaja do tego, aby
                                        utrzymac swoje status quo...
                                        • kwieto Re: Do kwieto 16.06.04, 13:44
                                          Co mysla, a jakie sa przekonania to dwie rozne sprawy.
                                          Jedna z podstaw negocjacji: nie dyskutuje sie pogladow politycznych i przekonan
                                          religijnych (czytaj: stosunku do Boga).

                                          Dlaczego?
                                          Bo wszystkie sa rownoprawne i przekonywanie do plota zielonego w kropki, gdy
                                          komus innemu podoba sie niebieski w ciapki jest bez sensu.

                                          Tak samo jak stwierdzanie ze jeden z nich jest blizszy prawdzie etc.

                                          Niezaleznie od ilosci plotow, stawiam na elastycznosc i odejscie od
                                          przyjmowania ktoregokolwiek z nich za pewnik. Bo IMO to usztywnia i laduje w
                                          kanal.
                                          • Gość: Luty Re: Do kwieto IP: *.dialup.mindspring.com 16.06.04, 14:22
                                            kwieto napisał:

                                            > Co mysla, a jakie sa przekonania to dwie rozne sprawy.
                                            > Jedna z podstaw negocjacji: nie dyskutuje sie pogladow politycznych i
                                            przekonan
                                            >
                                            > religijnych (czytaj: stosunku do Boga).
                                            >
                                            > Dlaczego?
                                            > Bo wszystkie sa rownoprawne i przekonywanie do plota zielonego w kropki, gdy
                                            > komus innemu podoba sie niebieski w ciapki jest bez sensu.
                                            >
                                            > Tak samo jak stwierdzanie ze jeden z nich jest blizszy prawdzie etc.
                                            >

                                            No niby racja, ale co z tymi , ktorzy dysponuja wieksza iloscia danych, a
                                            zrodla danych sa niedostepne dla innych...?
                                            Stawiasz na elastycznosc, ale elastycznosci w tym co mowisz nie widze, na czym
                                            owa elastycznosc polega..? pytam nie zlosliwie, po prostu Twoje wypowiedzi
                                            mowia wrecz o braku elastycznosci...
                                            • kwieto Re: Do kwieto 16.06.04, 14:34
                                              Widzisz, jesli mnie olsni, jestem gotow uwierzyc w Boga czy sile stworcza - na
                                              tym zasadza sie moja elastycznosc. Nie mowie "nie", ale nie mowie tez "tak".

                                              Co do tych ktorzy "dysponuja wieksza iloscia danych" - odsylam do mojej rozmowy
                                              z Ziemiomorzem w watku "zdobyc sie na wysilek", a scislej do fragmentu
                                              odnoszacego sie do ludzi ktorzy widzieli Boga, rozmawiali z nim i sa pewni jego
                                              obecnosci.
                                              • j_ar Re: Do kwieto 16.06.04, 14:37
                                                pewnosc czyjejs obecnosci, czegos, zjawiska, u danej osoby jest pewnym
                                                fenomemen, ja osobiscie spotkalem goscia, ktorego ufo porwalo i przebadalo dosc
                                                solidnie..nie wspominajac o znajomej, ktora zly (chociaz moze i nie taki zly
                                                byl w zasazdie) duch molestowal i wykorzystywal, i to przez wiele miesiecy!!!!
                                              • Gość: Luty Re: Do kwieto IP: *.dialup.mindspring.com 16.06.04, 14:39


                                                > Widzisz, jesli mnie olsni, jestem gotow uwierzyc w Boga czy sile stworcza -
                                                na
                                                > tym zasadza sie moja elastycznosc. Nie mowie "nie", ale nie mowie tez "tak".


                                                No i tylko o to chodzi, jezeli Cie olsni...a mnie olsnilo jakis czas temu, a
                                                zdrowy jestem na umysle...musze pogodzic sie z faktami i byc olsniony, chociaz
                                                to nielatwe...
                                                >
                                                > Co do tych ktorzy "dysponuja wieksza iloscia danych" - odsylam do mojej
                                                rozmowy
                                                >
                                                > z Ziemiomorzem w watku "zdobyc sie na wysilek", a scislej do fragmentu
                                                > odnoszacego sie do ludzi ktorzy widzieli Boga, rozmawiali z nim i sa pewni
                                                jego
                                                >
                                                > obecnosci.
                                                • kwieto Re: Do kwieto 16.06.04, 14:59
                                                  Nie dziw sie mojemu sceptycyzmowi teraz.
                                                  Szczegolnie ze moje "olsnienia" prowadza do prostego wniosku ze Bog jako taki
                                                  (czy jest czy nie jest) jest zwyczajnie nieistotny...

                                                  Dlaczego mowisz, ze trudno Ci zyc z Twoim "olsnieniem"?
                                                  • Gość: Luty Re: Do kwieto IP: *.dialup.mindspring.com 16.06.04, 15:10

                                                    kwieto napisał:

                                                    > Nie dziw sie mojemu sceptycyzmowi teraz.
                                                    > Szczegolnie ze moje "olsnienia" prowadza do prostego wniosku ze Bog jako taki
                                                    > (czy jest czy nie jest) jest zwyczajnie nieistotny...


                                                    Nie dziwie sie, tez taki bylem...to prawda, ze Bog jest w gruncie rzeczy nie
                                                    jest istotny, nie w takiej formie istotnosci jaka znamy...
                                                    >
                                                    > Dlaczego mowisz, ze trudno Ci zyc z Twoim "olsnieniem"?

                                                    Bo trudno...znasz bajke o Zlotej Kaczce...?

                                                    Nie ma chwili w moim zyciu, zebym nie byl przy tym olsnieniu, na wszystko
                                                    patrze przez jego pryzmat...a inni nie, nawet moi najblizsi...wiec jestem sam z
                                                    tym wszystkim...
                                                    >


                                                  • kwieto Re: Do kwieto 16.06.04, 16:58
                                                    > Nie ma chwili w moim zyciu, zebym nie byl przy tym olsnieniu, na wszystko
                                                    > patrze przez jego pryzmat...a inni nie, nawet moi najblizsi...wiec jestem sam
                                                    > z tym wszystkim...

                                                    Smiem twierdzic: czerwone swiatelko. I syrena alarmowa
                                                  • caorle Re: Do kwieto 16.06.04, 20:02
                                                    Dla kogo to czerwone światło i syrena alarmowa...?

                                                    Bój się Boga
                                                    w swym sercu

                                                    którego nie masz...

                                                    Wierszyk taki z autobusu...
                                                  • Gość: Luty Re: Do kwieto IP: *.dialup.mindspring.com 16.06.04, 20:32
                                                    kwieto napisał

                                                    > Smiem twierdzic: czerwone swiatelko. I syrena alarmowa


                                                    ...ale co to znaczy..?nie mam pojecia...
                                                  • Gość: mmax20 Re: Do kwieto IP: *.b.dial.de.ignite.net 16.06.04, 20:44
                                                    czerwone światło to wiz'ja
                                                    syrena alarmowa to fon'ja
                                                    ale od czego to nie wiem, gadżeta brak
                                                    :)
                                                  • kwieto Re: Do kwieto 16.06.04, 21:00
                                                    Napisales:

                                                    "Nie ma chwili w moim zyciu, zebym nie byl przy tym olsnieniu, na wszystko
                                                    patrze przez jego pryzmat... a inni nie, nawet moi najblizsi...wiec jestem sam z tym wszystkim..."

                                                    Moze sie czepiam, ale jesli "olsnienie" ma od innych oddalac a nie zblizac, to...
                                                  • caorle Re: Do kwieto 16.06.04, 21:12
                                                    Czasami tak się dzieje.
                                                    Piłat też miał pewie raz wieczór zepsuty...a z żoną miał iść na jakieś
                                                    przyjątko...i może się nawet z nią pokłócił...?
                                                  • Gość: Luty Re: Do kwieto IP: *.dialup.mindspring.com 16.06.04, 22:08
                                                    Odpowiadasz na :
                                                    kwieto napisał:


                                                    > Moze sie czepiam, ale jesli "olsnienie" ma od innych oddalac a nie zblizac,
                                                    to.
                                                    > ..
                                                    To co...? Dlaczego oddalac...skad u Ciebie takie wnioski...aby na przekor...?
                                                    To nie jest oddalenie,to jest skarb, ktorym sie nie mozna z nikim podzielic...
                                                  • kwieto Re: Do kwieto 17.06.04, 10:30
                                                    Ten skarb ma kazdy, niezaleznie od stopnia "duchowego rozwoju".
                                                    Jesli "rozwoj" prowadzi w kierunku w ktorym dostepujesz "czegos czym nie mozesz
                                                    sie dzielic" to IMO nie jest dobrze.

                                                    Ale moze sie czepiam.
                                                  • Gość: Luty Re: Do kwieto IP: *.dialup.mindspring.com 17.06.04, 21:01
                                                    Ty kwieto jakas hollerna przekora jestes, bo piszesz tak jak bys niczego nie
                                                    rozumial...
                                                  • kwieto Re: Do kwieto 17.06.04, 22:17
                                                    Przyznam sie w sekrecie, ze wiem o co idzie bo sam tak mialem... ale IMO rozwoj duchowy to slepa
                                                    uliczka - serio!
    • zlewozmywak1 Re: Sprobojcie mnie przekonac ... 15.06.04, 15:37
      Kto lub co i dlaczego wymazał nam pamięć. Dlaczego nic nie mozemy wiedzieć o
      przyczynach desantu.
      • Gość: Imagine Re: Sprobojcie mnie przekonac ... IP: *.unl.edu 15.06.04, 15:39
        wiemy i to duzo. czytaj Zacharie Sitchina. oto link:
        www.sitchin.com/
    • Gość: mmax20 Re: Sprobojcie mnie przekonac ... IP: *.b.dial.de.ignite.net 16.06.04, 06:58
      ha, to co?, terraforming? - złoto, diamenty, bo to trzeba wybrać i przebrać, po
      to się ma mrówki homosapiens odpalające na wszystko co się świeci?
      ja myślę, że to tylko "produkt" uboczny jakichś wspólnych genów, a głównym
      zadaniem to "buda", czyli zakład zamknięty na wszystko, z czym w WIELKIEJ
      CYWILIZACJI nie można się publicznie pokazać .........
      hahahahahahahaha :)))))))
      sorry za cynizm, wiadomo, że to ostatni argument ludzi przegranych :)))), bo my
      tu gadu gadu, kłócimy się o słówka, a tam pada las 1 boisko footbolowe/sekundę,
      i już kończę, bo mi się jeszcze oberwie za agitację
      ciao,
      • Gość: Imagine Re: Sprobojcie mnie przekonac ... IP: *.unl.edu 16.06.04, 14:54
        hej hej hej, nie tak szybko kolego, prosze rozwin swoje mysli. zdaje sie, ze
        czujesz blusa. kontynuuj prosze.
        Imagine.
        • Gość: mmax20 Re: Sprobojcie mnie przekonac ... IP: *.b.dial.de.ignite.net 16.06.04, 15:06
          pytaj:)
          • Gość: Luty Re: Sprobojcie mnie przekonac ... IP: *.dialup.mindspring.com 16.06.04, 15:15
            Czy jestes wegetarianinem...hyhyhy...?
            • Gość: mmax20 Re: Sprobojcie mnie przekonac ... IP: *.b.dial.de.ignite.net 16.06.04, 18:02
              raczej tak, ale przyznam, że jak jestem na jakiejś "bibie" to czasami spróbuję
              tego i owego z ciekawości i do tej pory nie żałuję zamiany, próbowałem też
              vegan, ale nie wyszło, tzn. jakieś pół roku, do tego trzeba mieć chyba misję?,
              a ja raczej nie mam,
              :)
          • Gość: Imagine pytam IP: *.unl.edu 16.06.04, 15:38
            skad ci przyszlo do glowy, ze homosapiens jest tutaj do wydobywania kruszcow
            itp. nie wiem czy znasz "The 12th planet" by Sitchin, gdyz wlasnie tam, na
            podstawie odkopanych i przetlumaczonych glinianych tablic autor podaje tego
            typu informacje.
            Imagine.
            • Gość: mmax20 Re: pytam IP: *.b.dial.de.ignite.net 16.06.04, 18:04
              wystarczy spojrzeć co się dookoła dzieje, cała struktura gospodarki i finansów
              to jedna kopalnia złota, to logiczne...
              • Gość: mmax20 Re: pytam IP: *.b.dial.de.ignite.net 16.06.04, 18:04
                nie czytałem
              • Gość: mmax20 Re: pytam IP: *.b.dial.de.ignite.net 16.06.04, 18:11
                najciekawsze, że ci ludzie, którzy to robią nie mają najmniejszego pojęcia o
                tym, co robią. Im się wydaje, że coś TWORZA.
                • Gość: mmax20 nieznany obiekt IP: *.b.dial.de.ignite.net 16.06.04, 19:01
                  żeby było jeszcze bardziej tajemniczo: jakieś trzy lata temu trafiła mi się
                  info. o nieznanym obiekcie kosmicznym zbliżającym się do Ziemi, ma to się
                  zdarzyć -mogę się mylić bo z pamięci - za ok. 30 lat. Obiekt ten nie zachowuje
                  się w żaden znany sposób normalnie, tzn. nie jest to żadne ciało kosmiczne,
                  metor, kometa, itp., hm, próbowałem znaleźć ten typ ponownie - NASA oznaczyła
                  go jakimś numerem -, bo interesowało mnie, czy dowiedzieli się czegoś więcej
                  nt., ale grzebanie w archiwum NASA nie należy do moich hobby, poza tym, nawet
                  gdyby, to co mi po tym, niech sobie przylatują, hahahahahahaha... :))),
    • bikejbi Re: Sprobojcie mnie przekonac ... 16.06.04, 17:42

      Zauwaz, ze nie tylko ludzie mogliby sobie tak dzielic NATURE na rozne
      zewnetrzne i wewnetrze "natury", wowczas koty,myszy,nawet szyszki w lesie,
      mialyby swoje wlasne zewnetrze natury do ktorych by sie owe zyjatka nie
      wliczaly,tak ja Ty to chcesz uczynic dla ludzi.Ale idac ta droga nic nam sie
      nie przejasnia,bo czemoz tak sie uparles zeby z Ludzi robic jakis okaz przybyly
      z nicosci i duszacy sie otaczajacym nas bycie.
      A Ewolucja to nie jest jakas dama podrozuja samolotem,to taka nazwa wymyslona
      przez ludzi na to, co za jej znaczeniem chcemy opisac.
    • alkmaar a mnie się b. podoba 17.06.04, 10:56
      ten świat szklanych domów, sztucznych miast, sklonowanych wujków i braci, świat
      chaosu i pośpiechu, świat butów, obcinaczy do paznokci, okularów, zakrytych
      przyrodzeń i związków małżeńskich. kocham go.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja