Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji?

15.06.04, 23:09
Nie wiem nawet jak to opisać takie to zamotane...
Nie, nie o mnie chodzi, tylko o kogoś kto mi jest bardzo bliski, bliższy niż
przyjaciel.
Ma dziewczynę. Są ze sobą prawie 5 lat (z krótkimi przerwami). Ona była (i
jest!!) dla niego pierwszą i jedyną kobietą. Ona jest chora psychicznie
(dosłownie i w przenośni) i nie daje mu odejść. Pomyślicie - co to znaczy nie
daje mu odejść? To znaczy tyle,że nawet jak próbują to się nie da. Mają
wspólnych znajomych, zainteresowania (a raczej to ona przywłaszczyła sobie
jego zainteresowania), miejsca, etc. Nawet jak już się rozchodzą to ona mu
smsy śle..."Kocham cie, bla bla", pakuje mu się do łóżka, terroryzuje,
wydzwania, etc. Wśród przyjaciół zrobiła mu opinię taką, że hej! Oni muszą
się rozejść... On już zaczyna być wrakiem człowieka. Jak mu pomóc? Co on
powinien zrobić, żeby ona się odpier... raz a dobrze? Jak utrzymać zdala od
siebie osobę, która nie jest normalna? Jak wytłumaczyć idiotce, że ma się
zając czymś innym...? Wiem, że to wszystko jest nieposkładane jak cholera,
ale tego się nawet nie da opisać jaka jazda tam jest...
Chodzi mi o to, czego ci ludzie się boją, gdzie jest ich słaby punkt?
Pozdrafiam,
Mia
    • Gość: menel Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 23:17
      Jak on jest sirota Boza, to co tu mozna pomóc?
      • mijaczek Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 16.06.04, 00:26
        Gość portalu: menel napisał(a):

        > Jak on jest sirota Boza, to co tu mozna pomóc?
        gdyby nie był "sirotą" to nie chciałabym mu pomóc, sam by już od niej dawno
        odszedł! I tu jest wic!
    • vlad_palovnik Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 15.06.04, 23:18

      mijaczek napisała:
      >Chodzi mi o to, gdzie jest ich słaby punkt?

      W przypadku komandosa-jaja i koza
      u imagina zaś -cały imagin

      :D
    • moc_ca Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 15.06.04, 23:39
      Słaby punkt ma tylko ON, ona jest szczwaną i kutą na cztery nogi babą.Po prostu
      umyśliła sobie że będzie z nim i realizuje swój plan! Znam takie , jej podobne
      dziewczyny.Tak długo mordują faceta, np. grożąc samobójstwem (nawet!) że ów
      w końcu kapituluje i zostaje jej mężem ku swojej zagładzie. W efekcie tworzą
      chorą rodzinę lub zaklamany, pełen oszustw i zdrad związek, unieszczęśliwiając
      tym samym siebie i dzieci! Ech! Szkoda słów!
      Jeszcze jedna wersja:
      "przypadkiem" zachodzi w ciążę i ... skutek ten sam!
      Przyjaciel powinien stanowczo jej powiedzieć: KONIEC miłości i odejść bez
      względu na konsekwencje i okoliczności jakie będą temu postanowieniu
      towarzyszyły. Musi pozostać nieczuły na jej prośby i grożby, dla swojego
      i JEJ dobra.
      pozdrawiam
      • mijaczek Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 16.06.04, 00:28
        moc_ca napisała:

        > Słaby punkt ma tylko ON, ona jest szczwaną i kutą na cztery nogi babą.Po
        prostu
        > umyśliła sobie że będzie z nim i realizuje swój plan! Znam takie , jej podobne
        > dziewczyny.Tak długo mordują faceta, np. grożąc samobójstwem (nawet!) że ów
        > w końcu kapituluje i zostaje jej mężem ku swojej zagładzie. W efekcie tworzą
        > chorą rodzinę lub zaklamany, pełen oszustw i zdrad związek,
        unieszczęśliwiając
        > tym samym siebie i dzieci! Ech! Szkoda słów!
        > Jeszcze jedna wersja:
        > "przypadkiem" zachodzi w ciążę i ... skutek ten sam!
        > Przyjaciel powinien stanowczo jej powiedzieć: KONIEC miłości i odejść bez
        > względu na konsekwencje i okoliczności jakie będą temu postanowieniu
        > towarzyszyły. Musi pozostać nieczuły na jej prośby i grożby, dla swojego
        > i JEJ dobra.
        > pozdrawiam

        I o to właśnie chodzi! Tak to jest! Bogu dzięki ta wariatka jest na pigułkach!
        (choć ja sama ją kiedyś odwiedzałam na patologii ciąży, bo własnemu elkarzowi
        tak zamąciła w głowie, że myślał,że jest w ciąży!)
        Jest źle...
    • robertoniro Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 16.06.04, 00:18
      mijaczek Ty masz wyraznie na niego ochote
      • mijaczek Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 16.06.04, 00:25
        robertoniro napisał:

        > mijaczek Ty masz wyraznie na niego ochote

        Kurde, wiedziałam, że tak będzie. Nie nie mam na niego ochoty! To mój brat!
        Jest dla mnie jednym z najlepszych przyjaciół i nie mogę patrzeć jak się z nią
        męczy! A to też padło... ona jest zazdrosna o wszystkich! Ale to dokumentnie!
        Totalnie.. kiedyś nawet powiedziała, że pachnie jej ta nasza przyjaźń
        kazirodztwem (sic!)... no comments...
        • agnida Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 16.06.04, 02:17
          a czemu nie napisalas wczesniej ze brat?????
          • mijaczek Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 16.06.04, 09:21
            agnida napisała:

            > a czemu nie napisalas wczesniej ze brat?????
            no bo nie chciałam.
    • mskaiq Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 16.06.04, 03:57
      Mysle ze nie mozna pomoc, to ich sprawa. Kazda ingerencja moze tylko pogorszyc
      co jest a sam mozesz zostac ofiara tego.
      Oni musza sami odnalesc swoja droge.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • j_ar Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 16.06.04, 11:38
      niestety, ale brat chyba wie z kim chodzi do lozka? nie jest chyba osoba
      uposledzona i niezdolna do podejmowania decyzji? czy kiedykolwiek prosil o
      pomoc bo nie daje sobie rady a chce uciec od swojej dziewczyny?
      • bandyta1 Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 16.06.04, 14:42
        To jedynie twoj brat moze byc silny aby zostawic te relacje w spokoju. szukanie
        jej slabych punktow nie ma sensu.
    • jmx "toksyczna miłość"? 16.06.04, 14:47

      Jedyna rada to odseparowanie się od niej. Brak rozmów, nie dobierać telefonów,
      zmienic numer najlepiej, nie czytać listów, nie chodzić tam gdzie ona może być,
      nie wpuszczać do domu. Innej rady nie ma. Ale on musi CHCIEĆ rozstania.
      • mijaczek Re: "toksyczna miłość"? 16.06.04, 15:27
        Toksyczna? Hm.. mało powiedziane... Widziałeś kiedyś telefon z nieodebranymi
        ponad 260-ma telefonami od jednej osoby? (to jej 3-dniowy wynik)Ja widziałam. A
        był to telefon mojego brata. Widziałeś kiedyś akcje pt. "wchodzisz do pokoju, a
        tam dwoje ludzi się szarpie za co tylko mogą, a pokój generalnie wygląda jak po
        bitwie?", albo sceny w stylu mój brat gada z kolesiem, coś mu tłumaczy, ona
        metr dalej stoi z jakimiś fagasami i użala się nad swoją dolą jaka to ona
        zaniedbana przez mojego brata, jak on ją źle traktuję, etc. po czym podchodzi
        do mojego brata, przerywa mu rozmowę i każe mu do siebie przyjść. On na to - X,
        poczekaj, rozmawiam. Na to ona do tych kolesi - no i widzicie jak mnie ignoruje?
        Słowo "toksyczna" można użyć tutaj jako najdelikatniejsze określenie...
        Już nie wiem co robić, dlatego, że to mój brat.
        Odpowiadając na czyjeś tam pytanie - On nigdy nie prosił mnie o pomoc
        bezpośrednią (a wystarczyłoby słowo, a odwiedziłabym ją z psychiatrą, który po
        raz drugi już nie wypuściłby jej z psychiatryka), ale jak ja mogę siedzieć
        spokojnie, kiedy mój brat przychodzi i mi mówi - siostra, ja już nie mogę, mam
        kaszanę w głowie... wczoraj, gdyby nie kolega Y to bym coś zdemolował, bo nie
        mam już sił.
        On w tym momencie próbuje utrzymać status quo mające na celu zyskanie kilku
        tygodni na napisanie pracy i jej obrone, a potem, a potemu już będzie łatwiej,
        bo nie będzie szkoły, która go tam trzyma.
        Bosze, czemu niektórzy są poper...
        Ja jestem w super związku i tak bym chciała, żeby mój brat też był szczęśliwy...
        Mia
        • Gość: konrad Re: "toksyczna miłość"? IP: 194.235.127.* 16.06.04, 15:38
          jeśli jest tak jak mówisz to rzeczywiście to szczwana suka.
          może wypowiedz jej wojnę jak Twój braciszek nie ma siły. jesteś silna - 2
          chlasty po ryju i po kłopocie :))
          bez ostrych zagrań będą się mędlić aż w końcu ta szmata zniszczy mu życie.
          • Gość: lisek Re: "toksyczna miłość"? IP: *.dialup.mindspring.com 17.06.04, 21:58
            Cos mi tu ryba jedzie.
        • tynia3 Re: "toksyczna miłość"? 16.06.04, 15:50
          No chyba mu z tym dobrze, więc daj spokój, bo tylko się przeciw Tobie obróci.
          Takie ingerencje bywa, że cementuja chore związki. A każdy ma swoją granicę
          wytrzymałości. nawet, jesli brat na razie ją przesuwa, to w końcu ją
          przekroczy. Zapewniam.
        • kraxa taa, jasne ona mu się sama pakuje do łóżka 11.08.04, 16:25
          A on mówi siostra ratuj-może ja kocha, a ty go na siłe nie uszczęśliwiaj, a
          swoja drogą bardzo sie dziwię, że twoje dobre rady, ktore serwujesz ludziom na
          forum nie skutkują na Twojego brata, przecież ma taki świetlany przykład-ten
          idealny związek, naprawdę, i jeszcze praca licencjacka w toku
    • Gość: daga Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 15:49
      Rozumiem,że brat jest chwilowo uwiązany przez obowiązki edukacyjne, ale potem
      niech sie spakuje razem z Tobą i Twoim facetem, zostawiając w domu komórkę i
      jedźcie w jakiś rajd po Polsce albo i dalej, przez np 2 m-ce. On powinien odżyć
      i mieć siłę ja w końcu kopnąć a ona może sobie inną "ofiarę" znajdzie? To jedyne
      wyjście jakie widzę i jeszcze jedno uważajcie żeby się o waszych planach nie
      dowiedziała, bo gotowa jeszcze was śledzić. Najlepiej spakuj brata a o wyjeździe
      powiedz mu w dzień wyjazdu, bo jeszcze gotów się wygadać w przypływie czułości.
      Powodzenia.
      • mijaczek Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 16.06.04, 16:21
        No właśnie... te 260 telefonów to było jak zabrałam brata na 3 dni w góry,
        totalna konspiracja... wyjechaliśmy dzien później niż mówiliśmy, żeby jej
        przypadkiem nie spotkać, bo ona potrafiłaby nas wyśledzić.
        A swoją drogą to może jest tu psycholog jakiś, który ma ochote popraktykować
        szczególny przypadek "debilismus magnificus" względnie przy innym ujęciu
        choroby - "cretinism maximis"? mogę podać namiary na ten ciekawy samorodny
        przypadek choroby psychicznej :o) będzie się mógł cały rocznik habilitować!
        Mia
        • Gość: Halina Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? IP: *.ip-pluggen.com 16.06.04, 16:50
          Czy ta dziewczyna pracuje czy jest na utrzymaniu swoich rodzicow?

          A co na to mowia WASI rodzice, kiedy ona przychodzi i pakuje sie Twemu bratu
          do lozka?
          • mijaczek Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 16.06.04, 18:12
            Gość portalu: Halina napisał(a):

            > Czy ta dziewczyna pracuje czy jest na utrzymaniu swoich rodzicow?
            >
            > A co na to mowia WASI rodzice, kiedy ona przychodzi i pakuje sie Twemu bratu
            > do lozka?

            Od jakiegoś czasu ona ma zakaz wstępu do naszego mieszkania, ale co z tego,
            skoro mieszka w tym samym bloku (i to jeszcze moja mama znalazła jej to
            mieszkanie!!!!!)
            Moi rodzice też się stresują tą sprawą, ale mój brat nie chce ich mieszać w to.
            Masssssakra!
            Mia
    • ziemiomorze Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 16.06.04, 17:07
      mijaczek napisała:

      Calkiem powaznie radze Ci wrzucic swoj watek tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=529
      to jest forum teoretycznie dla kobiet, ale sposoby na przesladujacych sa,
      podejrzewam, uniwersalne, a obydwaj eksperci naprawde swietni i godni zaufania
      (nie jedno widzieli i slyszeli i niejednego doswiadczyli).

      szmo.
      • mijaczek Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 16.06.04, 18:29
        ziemiomorze napisała:

        > mijaczek napisała:
        >
        > Calkiem powaznie radze Ci wrzucic swoj watek tutaj:
        > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=529
        > to jest forum teoretycznie dla kobiet, ale sposoby na przesladujacych sa,
        > podejrzewam, uniwersalne, a obydwaj eksperci naprawde swietni i godni
        zaufania
        > (nie jedno widzieli i slyszeli i niejednego doswiadczyli).
        >
        > szmo.
        >

        Dzięki. Mia
        • Gość: Zofia Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? IP: *.ip-pluggen.com 17.06.04, 20:12
          A traz zobaczymy jakie nowe, wymyslone fakty zostana dodane do tej historii na
          forum poswieconym obronie czynnej kobiet narazonych na przemoc.
          Moze ktorys z tych chwytow zastosuje brat mijaczek, kiedy jego psychicznie
          chora narzeczona bedzie go ciagnac do lozka?
          • mijaczek Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 17.06.04, 20:25
            Gość portalu: Zofia napisał(a):

            > A traz zobaczymy jakie nowe, wymyslone fakty zostana dodane do tej historii
            na
            > forum poswieconym obronie czynnej kobiet narazonych na przemoc.
            > Moze ktorys z tych chwytow zastosuje brat mijaczek, kiedy jego psychicznie
            > chora narzeczona bedzie go ciagnac do lozka?

            Sorry, ale chyba nie rozumiem sarkazmu, albo zainteresowania. Jeśli to sarkazm
            to no comment, jeśli zainteresowanie to mam nadzieję choćby dowiedzieć się, że
            inni ludzie sobie z tym poradzili, i że można taką osobę "odciąć" od siebie.
            Mia
            • Gość: Zofia Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? IP: *.ip-pluggen.com 17.06.04, 20:36
              Taka osobe MOZNA odciac od siebie, ale to musi zrobic wlasnorecznie TWOJ BRAT.
              Jesli on dalej wchodzi jej do lozka, to nie masz zadnych szans...
              On nie widzi jej prawdziwego oblicza, a Twoje rady moga go jeszcze bardziej
              umacniac w przekonaniu, ze na nia sie uwzielas, czy masz jakies inne powody
              aby dazyc do zerwania ich znajomosci.
              Zreszta ktos watpil, czy on jest rzeczywiscie Twoim bratem, bo Twoje
              wyjasnienia sytuacji sa nieco naciagane, sorry, ale tak to sie odczuwa...
              • mijaczek Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 17.06.04, 21:43
                Gość portalu: Zofia napisał(a):
                > Zreszta ktos watpil, czy on jest rzeczywiscie Twoim bratem, bo Twoje
                > wyjasnienia sytuacji sa nieco naciagane, sorry, ale tak to sie odczuwa...
                Jassssne! dajcie spokój. Mój brat jest ważny dla mnie i jest on moim bratem,
                zreszta gdybyś nas zobaczyła nie miałabyś wątpliwości. dajcie spokój z tymi
                podejrzeniami. Plizzz...
                Mia sjestra brata
            • kraxa Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 11.08.04, 16:28
              mijaczek napisała:

              > e można taką osobę "odciąć" od siebie-można spróbować, ale napewno nie łączyc
              się z nią sztywnym holem, jak Twój braciszek Mijaczku
              > Mia
              >
              >
          • Gość: Zofia Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? IP: *.ip-pluggen.com 17.06.04, 20:27
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=6691993&a=11334762
            A to przyklad "tworczosci" na polecanym forum...
            • mijaczek Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 17.06.04, 21:44
              akurat przed chwila to czytalam, bez twojej rekomendacji. Mia
            • ziemiomorze Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 17.06.04, 21:48
              Gość portalu: Zofia napisał(a):

              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=6691993&a=11334762
              > A to przyklad "tworczosci" na polecanym forum...
              Ani eksperci, ani gazeta nie ponosi odpowiedzialnosci za radosna tworczosc
              piszacych na forum. Pisalam nie o zwroceniu sie o rade do forumowiczow, ale
              ekspertow (w watku, podanym przez Ciebie, reakcja eskperta jest tu:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=6691993&a=9886066 )

              Znam co najmniej dwie osoby, ktore dzieki radom eskpertow z forum wyszly z
              bardzo podobnych do tej, ktora opisywala mijaczek historii.

              zet.
              • mijaczek Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 17.06.04, 22:22
                ziemiomorze napisała:

                > Znam co najmniej dwie osoby, ktore dzieki radom eskpertow z forum wyszly z
                > bardzo podobnych do tej, ktora opisywala mijaczek historii.
                >
                > zet.
                >
                >
                I o to mi właśnie chodzi. O pomoc. A jeśli kogoś dziwi przyjaźń między
                rodzeństwem to powiem tylko tyle - przyjaciel to przyjaciel, a jeśli jest to
                twój brat i/lub siostra to jeszcze lepiej. Przeszliśmy etapy tłuczenia się
                nawzajem, gryzienia (to głównie ja), wyrywania włosów (to głównie on, choć
                teraz zajmuje się tym ONA), zamykania się w kartonach i turlania po mieszkaniu
                (znowu on), przedrzeźniania się (oboje :o)), kłótni o byle gó.no, wykradania
                pamiętników (on) i innych ciekawych bratnio - siostrzanych przyjemności, ale od
                kilku lat jesteśmy przyjaciółmi i bardzo sobie chwalę ten stan rzeczy. A jak
                się komuś nie podoba to - won z mojego wątku.
                Mia
                • jmx Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 18.06.04, 00:55

                  Gdyby Twój brat był tak stanowczy jak Ty tutaj, to miałby już z głowy tę
                  pannicę...
                  • mijaczek Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 18.06.04, 09:46
                    Wiesz, to trochę inaczej wygląda, bo ja przeszłam przez podobny związek, ale
                    mnie uratował wyjazd na rok za granicę, a teraz, kiedy już z perspektywy czasu
                    wiem, że z takich związków trza się wylogować jak najszybciej, chcę pomóc
                    bratu. A poza tym, wiesz jacy są faceci... :o)
                    Mia
                    • kraxa Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 11.08.04, 16:31
                      mijaczek napisała:


                      > wiem, że z takich związków trza się wylogować jak najszybciej, chcę pomóc
                      > bratu. A poza tym, wiesz jacy są faceci... :o)
                      > Mia

                      Taa, oni sa od penetrowania, a facetki od bycia penetrowanym więć jaki problem
                      z pchaniem się do łóżka, poczytajcie żMIJAcZKA na innych wątkach. Padaczka
                      • mijaczek Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 11.08.04, 16:49
                        kraxa napisała:

                        > mijaczek napisała:
                        >
                        >
                        > > wiem, że z takich związków trza się wylogować jak najszybciej, chcę pomóc
                        >
                        > > bratu. A poza tym, wiesz jacy są faceci... :o)
                        > > Mia
                        >
                        > Taa, oni sa od penetrowania, a facetki od bycia penetrowanym więć jaki
                        problem
                        >
                        > z pchaniem się do łóżka, poczytajcie żMIJAcZKA na innych wątkach. Padaczka

                        A ciebie co boli? Mia
              • j_ar Re: Jak pomóc w beznadziejnej sytuacji? 18.06.04, 11:03
                > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=6691993&a=9886066

                pawet drozdziak-fakt, zawodowiec, nie znam na obecna chwile lepszego w tym co
                robi
Inne wątki na temat:
Pełna wersja