Jesli macie niepelnosprawne rodzenstwo...

IP: 148.196.3.* 16.06.04, 14:57
...to jak sobie radzicie z poczuciem winy i przyznaniem sobie prawa do
normalnego ( a raczej WLASNEGO) zycia? Bardzo mi zalezy ma poznaniu innych
opinii i doswiadczen niz moje. Serdecznie pozdrawiam.
    • ziemiomorze Re: Jesli macie niepelnosprawne rodzenstwo... 16.06.04, 15:01
      Gość portalu: gruszka_w_popiele napisał(a):

      > ...to jak sobie radzicie z poczuciem winy i przyznaniem sobie prawa do
      > normalnego ( a raczej WLASNEGO) zycia? Bardzo mi zalezy ma poznaniu innych
      > opinii i doswiadczen niz moje. Serdecznie pozdrawiam.

      Ale chodzi o? Bo moge sie jedynie domyslac, ze piszesz o rodzinie - natomiast
      nie mam pojecia, czy chodzi o rodzicow czy partnera?

      zet
      • kvinna własne, Zetta 16.06.04, 15:02
      • Gość: gruszka_w_popiele Re: Jesli macie niepelnosprawne rodzenstwo... IP: 148.196.3.* 16.06.04, 15:40
        Chodzi o rodzenstwo. Wlasne. O rodzenstwo, ktorego choroba zajmuje cale miejsce
        w zyciu rodzinnym, od zawsze, a Ty jestes z boku, calkiem niewazny/a, bo
        zdrowy/a. Mam 30 lat, zyje w tej sytuacji juz lat 28,i dopiero teraz
        stwierdzam, ze chyba przydaloby sie zdefiniowac MOJE istnienie. Nie mam
        pojecia, jak sie to robi. Mysl jest calkiem swieza i b. niewygodna. Dlatego
        szybciutko szukam kogos, kto moze juz cos...
        Bo chyba nie istnialeam przez te wszystkie lata...
        • ziemiomorze Re: Jesli macie niepelnosprawne rodzenstwo... 16.06.04, 15:52
          Gość portalu: gruszka_w_popiele napisał(a):
          > Mam 30 lat, zyje w tej sytuacji juz lat 28,i dopiero teraz
          > stwierdzam, ze chyba przydaloby sie zdefiniowac MOJE istnienie. Nie mam
          > pojecia, jak sie to robi. Mysl jest calkiem swieza i b. niewygodna. Dlatego
          > szybciutko szukam kogos, kto moze juz cos...
          > Bo chyba nie istnialeam przez te wszystkie lata...

          Hej, wybacz - nie zauwazylam tytulu.
          Czyli: nie wiesz, kim jestes? Nie wiesz, czego chcesz? Jakie sa Twoje aspiracje?
          W opisywanej przez Ciebie sytuacji pomijania trudno sie zauwazyc i uznac, ze
          jest sie waznym (czy tez w ogole sie istnieje). Licza sie cudze cierpienia i
          cudzy bol; Twoje - jako mniejsze - sa pomijane. Wyobrazam sobie ogromna
          samotnosc i cierpienie, ktore bylo Twoim udzialem.
          Mam wrazenie, ze pierwszy krok juz zrobiles - to znaczy zauwazyles ten stan i
          masz wole, zeby to zmienic; to bardzo duzo, w mojej ocenie jakas 1/4 pracy.

          I oczywiscie mozna reszte robic domowymi sposobami, ale ja na Twoim miejscu
          poszukalabym sobie jakiegos madrego terapeuty. Albo/i poprosila o wsparcie
          bliskich.

          zet.
    • kvinna Nie mam, 16.06.04, 15:01
      ale domyślam się, że to trudne.
      Ale inaczej się nie da. Bo zwariujesz.

      O poczuciu winy, ale w kontekście długotrwałej i wyczerpującej opieki nad osobą
      terminalnie chorą jest w końcowych rozdz. "Śmiertelni nieśmiertelni" K.Wilbera.
      • Gość: gruszka_w_popiele Re: Nie mam, IP: 148.196.3.* 16.06.04, 16:12
        Dzieki, znajde. I chyba wyniose sie z tym watkiem na depresje, bo im dluzej
        mysle, tym mi gorzej :-P
        Niemniej, jesli ktos sie w tym rozpoznaje to jeszcze raz: MAY DAY!!!
    • mskaiq Re: Jesli macie niepelnosprawne rodzenstwo... 17.06.04, 06:08
      To normalne ze slabsze albo chore Rodzenstwo przyciaga wiecej uwagi niz zdrowe.
      Jak bylem dzieckiem przechodzilem przez cos podobnego, bylem jakby na koncu.
      Pozniej zrozumialem ze te moje uczucia byly smieszne, w koncu bylem tym zdrowym
      i silnym. Wiem ze moj Brat potrzebowal wiecej uczucia i uwagi niz ja. Jego
      zycie potrzebowalo wiecej milosci i radosci. Ja potrafilem sobie ja znalesc a
      On nie.
      Piszesz ze teraz Ty czujesz ze potrzebujesz pomocy. Twoj problem moze brac sie
      z tego ze Ty zaczelas nasladowac Swoje Rodzenstwo aby przywolac uwage do
      Siebie. Musisz z tego odejsc, przestac przywiazywac emocjonalna wage do Siebie
      bo to Cie bedzi ciagnelo w dol. Nie mozna sie oslabiac bo zostaniesz slaba. Tak
      dziala nasz mozg, jestes tym w co wierzysz ze jestes.
      Za to zwroc uwage na fizjologiczna Siebie, pisze o dobrej zdrowej diecie, a
      takze o ruchu na powietrzu i to jak najwiecej.
      Serdeczne pozdrowienia.

      Wtedy
      • Gość: gruszka_w_popiele Re: Jesli macie niepelnosprawne rodzenstwo... IP: 148.196.3.* 18.06.04, 15:34
        Wiem ze moj Brat potrzebowal wiecej uczucia i uwagi niz ja. Jego
        > zycie potrzebowalo wiecej milosci i radosci. Ja potrafilem sobie ja znalesc a
        > On nie.
        No i ja tez chyba nie. Wlasnie dlatego zaczelam watek, aby moc porownac. Bardzo
        Ci dziekuje za odzew. Masz racje, na pewno zaczelam nasladowac brata. A
        jednoczesnie wzielam na siebie obowiazek "tej, ktora jest oparciem i nie ma
        zadnych klopotow". Nigdy nie pozwolilam sobie na slabosc, to moje cialo zaczelo
        w pewnym momencie decydowac, ze juz nie chce byc superwoman i pocieszycielka
        strapionych. (sorry za lekka ironie. Refleks obronny, a nie brak szacunku).
        Niemniej fizjologicznie jest ok, to raczej odkrycie, po latach, ze jakas czesc
        mnie ulegla atrofii. A tu nagle jej ptrzebuje. Nie potrafie tego lepiej
        sprecyzowac. To nie sa pretensje do rodzicow, bo nie ma o co, to nie poczucie
        winy, ze jestem zdrowa. Takie uczucie pustki... Nawet, jak biegam, gram w
        tenisa czy tancze.
        Serdecznie
        Gruszka.
    • Gość: ja Jak sobie radze? IP: *.acn.waw.pl 17.06.04, 07:39
      ... nie radze sobie:)
      Moze nie mam jakichs ekstremalnych odczuc, ze bylam zaniedbywana ze wzgledu na
      chorego brata. Ale przeraza mnie mysl, ze kiedy mamy zabraknie na mnie spadnie
      ciezar opieki nad nim. Czy mam prawo "isc na latwizne" i poszukac mu jakiegos
      domu opieki??? Czy mam zrezygnowac z wlasnego zycia i mu sie poswiecic?
      Dla ludzi w takie cos nieuwiklanych odpowiedz jest prosta: masz prawo do
      wlasego zycia. Tylko czy to takie proste???? To jednak jest moj brat.
      Coraz czesciej mam takie doly. Moze takze dlatego, ze moja mama kiedys
      wspomniala z pretensja, ze jak jej zabraknie to Wy go pewnie gdzies oddacie.
      Ona oczekuje, ze my sie poswiecimy dla niego. I nie rozumie chyba ze nawet ze
      wzgledow czysto organizacyjnych moze to byc trudne (do pracy trzeba chodzic,
      trzeba miec gdzie mieszkac itd. a on potrzebuje opieki 24 h)
      Moze moje obawy poteguje fakt, ze starsza siostra zyje wlasnym zyciem i nie
      lezy jej ten kamien na sercu, w zwiazku z czym mam swiadomosc, ze to bedzie moj
      problem.
      Nie umiem i nie radze sobie z takimi myslami. Przerazaja mnie i wykanczaja.
      • glassempire Re: Jak sobie radze? 17.06.04, 10:14
        Moja wypowiedz bedzie z troche innej strony - rodzica dziecka niepelnosprawnego
        i dzieci zdrowych.
        Myslicie ze my jako rodzice nie przezywamy takich dylematow? Ze nie kochamy z
        taka sama intensywnoscia kazdego z naszych dzieci? Ze nie martwimy sie o ich
        przyszlosc tak samo?
        Kazda milosc jest inna ale to nie znaczy ze gorsza czy lepsza.
        Moje zdrowe dzieci sa bardzo samodzielne od najmlodszych lat. Byly zmuszone
        przez sytuacje do opieki nad chorym bratem i dla nich to cos oczywistego.
        A wiecie co mnie wkurwia? Opinia ludzi i ich pelne politowania spojrzenia. Jak
        to my strasznie musimy cierpiec... Nic bardziej blednego! Dla nas to cos
        naturalnego jak najbardziej, to zaden ciezar - po prostu zycie jest takie i
        trzeba go wlasnie tak brac, isc do przodu, cieszyc sie...
        Ja tez sie martwie o przyszlosc chorego syna ale na pewno nie "zwale" go na
        barki zdrowego rodzenstwa. Syn ma rente inwalidzka ktora odkladam mu na konto
        bankowe i kiedy mnie zabraknie bedzie mogl zamieszkac w dobrym domu opieki a
        rodzenstwo bedzie go odwiedzac, zabierac na swieta i na weekendy.
        Mysle ze to uczciwy uklad.
        Nie mam na mysli "przetrwalni" jakie sie zdarzaja w Polsce (wyjatkiem jest
        osrodek w Lyszkowicach k/Krakowa) ale dobry dom opieki w kraju lub za granica
        (gdzie zreszta mieszkam na stale). To wcale nie jest "pojscie na latwizne" ale
        mniejsze zlo. Nie mam prawa obarczac moich zdrowych dzieci chorym bratem na
        reszte ich zycia - oni sami maja prawo do swoich wyborow i normalnej
        przyszlosci. Podobnie mysli wiele moich znajomych w identycznej sytuacji -
        uwierz mi.
        Twoi rodzice byli zmuszeni poswiecac wiecej czasu choremu bratu bo on tego
        wymagal, nie byl tak samodzielny jak Ty, postaraj sie spojrzec na to z tego
        wlasnie aspektu. I zrozumiec co oni czuli, czuja, w jakim rozdarciu wewnetrznym
        przyszlo im zyc.
        • cossa Re: Jak sobie radze? 17.06.04, 22:31
          a co bys odpowiedziala jako rodzic
          autorce watku?

          pozdr.cossa
        • Gość: Luty Re: Jak sobie radze? IP: *.dialup.mindspring.com 18.06.04, 16:35
          > A wiecie co mnie wkurwia? Opinia ludzi i ich pelne politowania spojrzenia. Jak
          > to my strasznie musimy cierpiec... Nic bardziej blednego! Dla nas to cos
          > naturalnego jak najbardziej, to zaden ciezar - po prostu zycie jest takie i
          > trzeba go wlasnie tak brac, isc do przodu, cieszyc sie...

          Zycie jest piekne, co nie znaczy, ze nie trudne, wtedy kiedy umiemy to piekno
          tworzyc...widzialem szczesliwe rodziny z uposlodzonymi dziecmi i nieszczesliwe
          ze zdrowymi...Szczescie to nic, co jest poza nami, szczescie to to ,co jest w
          nas...tylko ograniczeni ludzie moga oceniac cudze szczescie na podstawie swoich
          o szczesciu wyobrazen... Uposledzone dziecko jest darem, nie tylko dla
          rodzicow, jest darem dla wszystkich, ktorzy sie z dzieckiem zetkna, szkoda, ze
          nie wszyscy to rozumieja..
      • Gość: gruszka_w_popiele Re: Jak sobie radze? IP: 148.196.3.* 18.06.04, 15:57
        Coraz czesciej mam takie doly. Moze takze dlatego, ze moja mama kiedys
        > wspomniala z pretensja, ze jak jej zabraknie to Wy go pewnie gdzies oddacie.
        Moja mama powiedziala kiedys, ze jak moj brat umrze, to ona nie bedzie juz
        miala po co zyc. Stalam o 2 metry od niej.
        Nie umarl, wiec moge sie wypowiedziec o obowiazku opieki. Tylko jeszcze
        sprecyzuje: bardzo lubie mojego brata. To swietny gosc z charakterem i
        genialnym poczuciem humoru. Nie zmienia to faktu, ze uslyszalam wyrok jak
        mialam 6 lat: ty dorosniesz, my umrzemy, ty sie bedziesz opiekowac. O ile sie
        nie myle, mozg szesciolatka jest jeszcze na falach alfa, wiec klamka zapadla.
        Od tej pory nic juz nie bylo jak przedtem. Do szkoly chodzilam automatycznie,
        nie potrafilam juz wizualizowac innej przyszlosci niz przy lozku i aparaturze
        brata 24/24. wiedzialam, ze musze miec jakis zawod zeby miec pieniadze, ale nie
        mialam pojecia, kiedy ten zawod bede wykonywac i jak zrobic, aby byc naraz w
        pracy i przy lozku. Jakiekolwiek pasje czy zainteresowania stracily racje bytu,
        a raczej zostaly jako fantomy, na uzytek rodzicow, zeby mogli myslec, ze
        starsze dziecko jest normalne i moga go uzywac jako laski.
        Teraz pracuje i mieszkam b. daleko od domu, ale obroza funkcjonuje, wiem ze w
        kazdym momencie moze zadzwonic telefon z "przyjezdzaj", no o trzeba bedzie
        wszystko rzucic... nie pierwszy raz zreszta.
        Tez mnie to wykancza i tez sobie nie radze.
        Sciskam Twoja prawice, drogie Ja.
        Gruszka.
    • anonim_ka Re: Jesli macie niepelnosprawne rodzenstwo... 17.06.04, 19:03
      Witaj gruszka :))odezwij sie prosze na priv , zostaw jakies namiary .Mam troche
      doswiadczenia , bo od dawna pilotuje ludzikow z pewnymi obciazeniami.Nie mam
      poczucia winy ale .. kaganiec koniecznosci ze musze im pomoc .Czasem mi
      doskwiera , ale ciesze sie kazda zalatwiona sprawa .. Wykorzystuje bez
      skrupulow prywatnych znajomych itd. Daje swoja zyczliwosc i czas .
      Serdecznosci :))
      • Gość: gruszka_w_popiele Re: Jesli macie niepelnosprawne rodzenstwo... IP: 148.196.3.* 18.06.04, 13:47
        Anonimko, @.
        • anonim_ka Re: Jesli macie niepelnosprawne rodzenstwo... 18.06.04, 19:09
          gruszka:))
          anonim_ka@gazeta.pl
          POzdrawiam


Pełna wersja