ida771
08.04.12, 19:12
Witam. Piszę tu pierwszy raz z nadzieją że ktoś pomoże mi te sprawy poukładac sobie w glowie. Pracuje 5 lat w tej samej firmie. Jestem juz doswiadczonym pracownikiem w swoim zawodzie, mam dobry kontakt z -nazwijmy to- klientami, jestem bardzo zdyscyplinowana, empatyczna, kiedy trzeba to stanowcza, asertywna, nie pozwalam sobie wchodzic na glowe, nie przynosze spraw domowych do pracy, nie spozniam sie, jak ktos mnie prosi to zgadzam sie zamieniac zmiana w grafiku czyli ide wspolpracownikom na reke, jestem uczciwa, samodzielna zyczliwa, ogolnie ciezko jest sie przyczepic do czegos w mojej pracy. Od 2 lat mniej wiecej odczuwam ataki ze strony przelozonej najpierw jednej, potem drugiej. Dotycza one nic nie znaczacych drobiazgow ktore w uwagach tych osob urastaja do rangi przestepstwa straszliwego. A dzieja sie nie ze wzgledu na ma zla wole tylko uwarunkowania srodowiskowe ktore wszyscy znamy przeciez.
Skąd ta nienawisc? Co przez nia przemawia? Zazdrosc? Poczucie zagrozenia? Wypalenie zawodowe? Moze swoj stres /naciski centrali/ wyladowuja na mnie? Dodam ze zadna z nich nie ma dzieci, a ja mam dwoje. Czyzby to wlasnie wplywalo na tak rozne postrzeganie spraw dnia codziennego? Jestem zdezorientowana.