Gość: kobieta
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
20.06.04, 16:05
Czytam czasem to forum, i dochodzę do wniosku, że kobiety-żony mają
generalnie podłe życie..
To one muszą łykać chemie,hormony albo zakładać kapturki, spirale czy inne
żelastwa w siebie i niszczyc sobie zdrowie jeśli nie chcą mieć czwartego czy
kolejnego dziecka..,
bo jeśli odmówią męzowi regularnego seksu to zaraz poczuje się
usprawiedliwiony do znalezienia sobie kochanki,(większość kolegów go zrozumie-
bo skoro żona nie chce sie kochać to facet musi gdzies znalezc upust! więc
to żony wina że facet zdradza)
a po latach zdrad i romansów zażyczy sobie rozwodu bo o 20 lat młodsza
panienka zamarzy o ślubie z nim bo naczytała się bzdur o romantycznych
miłościach, a doświadczonemu facetowi w to graj...
Mało który facet zarabia tyle żeby w domu była sprzątaczka czy gosposia. Te
role musi pełnić żona, bo męskie podejście do spraw czystości często jest na
dramatycznioe niskim poziomie a ileż razy można powtarzać że taki kibel to
też się czyści
(nie na darmo się mówi że gdzieś brak "kobiecej ręki").
Więc to żona musi jednak odbebniać domowe etaty, dobrze jeśli facet potrafi
choć (i jeśli chce!)pomóc przy dzieciach..
I gdy już wieczorem zmęczona kładzie się spać z perspektywą że o 6.30 pobudka
i do pracy na 10h trzeba wstawać, czasem małżonek wspaniałomyślnie zrobi
śniadanie ale skutkuje to tym że jak kobieta wróći z pracy to cała kuchnie
jest do posprzątania..
Więc, gdy już się kładzie to dotąd zmęczony małżonek natychmiast się ożywia
i domaga amorów, bo nie po to ma na stałe kobiete żeby nie mół się nie kochac
co dzień jak potrzebuje rozładować napierająca chuć..
Czy to mają byc uroki małżeńskiego stanu? :(