Co warte jest życie?

16.05.12, 09:42
Kiedy rano słyszę budzik, to już wiem, że za chwilę zacznie się koszmar. Próbuję się ratować kolejnymi drzemkami, ale to na nic - trzeba wstać. Ważna rzecz: rano wszystko mnie napie.... Wszystko. Plecy, kolana, gardło, głowa. To prosta konsekwencja lat spędzonych przed komputerem i oddychania brudnym miejskim powietrzem. Próbuję się trochę rozciągnąć, ale to tylko pogarsza sprawę. Jak się już dowlokę do łazienki, usiłuję wydmuchać nos (mam bez przerwy zapchany), a potem biorę wrzący prysznic, co przywraca mi nieco życie. Dlaczego jestem taki zmęczony?

Śniadanie, kanapki do roboty, prasówka z laptopem. Od mojego wstania minęło już prawdopodobnie jakieś półtorej godziny. Mam wrażenie, że czas zlatuje mi szybciej niż innym.

Teraz tramwaj. To dopiero tortura! Jeśli jest miejsce, to siadam i udaję, że czytam, ale nie czytam, bo nie mogę się skupić. A udaję, żeby się odizolować od pozostałych pasażerów, ponieważ źle znoszę obecność innych ludzi. Czasem trafi się jakaś ślicznotka, to sobie myślę, że gdybym był atrakcyjny, to moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej.

Po pół godzinie wchodzę do biura i robię to, co robię najlepiej: siadam do komputera. Gazeta, forum... wyrzucą mnie kiedyś chyba z tej roboty, coraz trudniej mi się zabrać za pracę, bez przerwy muszę robić to samo, wciąż i wciąż. Czasem idąc do toalety, mijam na korytarzu ładną dziewczynę. Wtedy sobie myślę, że moje życie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej, gdybym tylko był atrakcyjny dla kobiet i miał w porządku z głową.

Mija 8 godzin. Tramwaj, mieszkanie, posiłek, browar albo drink - i znów przed komputer. Wiem, że powinienem robić coś konstruktywnego. Może poczytać? Mam cały regał nowiutkich książek, które ciągle kupuję, sam nie wiem po co. A może pomyśleć wreszcie o własnej firmie? Tak, koniecznie... muszę się rozwinąć i coś osiągnąć w życiu, w końcu mam już prawie 30 lat... ale to jutro... jutro pomyślę o tym poważnie, dzisiaj jestem zbyt zmęczony.

O, już północ. Kiedy to się stało? Cóż, trzeba iść spać, by rankiem powitać kolejny dzień.
    • hatroha Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 09:53
      Po prstu oddałeś życie przypadkowi, to on planuje Twoje życie.
      Doskonale wiesz co ci dolega i co powinienes zmienic a jednak walczysz z tym jak ze sraczką.
      Kurwa, masz jakieś zyciowe pasje, upodobania? idź tym tropem
      juz dzisiaj ten cytat wklejałem, powinien ci pomóc

      Dalajlama, zapytany o to, co go najbadziej zadziwia w ludzkości, odpowiedział:

      "Człowiek. Bo poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego, jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera,tak na prawdę nie żyjąc."
      • co_to_za_taki_swiat Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 11:06
        > Kurwa, masz jakieś zyciowe pasje, upodobania?

        Mam, ale nic z tym nie robię.

        > "Człowiek. Bo poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś
        > poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego, jest tak zaniepokojony swoją
        > przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w
        > teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po
        > czym umiera,tak na prawdę nie żyjąc."

        Coś tym jest, niewątpliwie.
        • hatroha Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 11:08
          Jakie upodobania?
          • co_to_za_taki_swiat Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 11:16
            > Jakie upodobania?

            Głównie czytelnicze, interesuję się wieloma rzeczami, ale nie mam obecnie siły, żeby te zainteresowania rozwijać. W dodatku bardzo mnie to dobija, że nic nie osiągnąłem i nie osiągnę. Chciałbym, ale nie mogę, nie potrafię się za nic sensownego zabrać.
            • hatroha Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 11:28
              Na yotube jest fajny film, myślę że Ci troche pomoze
              zobacz film
              Siła spokoju / Peaceful Warrior (2006)
              na portalu zalukaj tez mozesz go zobaczyc.
              Jestem ciekaw Twojego zdania, zobacz go proszę
              • hatroha Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 11:30
                czytelnicze? a precyzyjniej?
                Ja we trójkę, czytamy wspolnie na głos Flanagana
                • co_to_za_taki_swiat Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 11:38
                  > czytelnicze? a precyzyjniej?
                  > Ja we trójkę, czytamy wspolnie na głos Flanagana

                  Ja raczej głównie s-f i fantasy, plus trochę o psychologii, socjologii itp. Ale, jak pisałem, nie mam ostatnio siły, mam mnóstwo książek, ale leżą nietknięte, nie mogę się zabrać za czytanie.
                  • depcan Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 12:14
                    rowniez nie moge sie skupic na czytaniu ale jakis czas temu znalazlem audiobooki z wiedzminska saga Sapkowskiego - powinny byc dobre na tramwaj
                    • co_to_za_taki_swiat Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 12:24
                      > rowniez nie moge sie skupic na czytaniu ale jakis czas temu znalazlem audiobook
                      > i z wiedzminska saga Sapkowskiego - powinny byc dobre na tramwaj

                      Nie znoszę audiobooków. :/ A wiesz, dlaczego nie możemy się skupić na czytaniu? Przez internet, przez bombardowanie nadmiarem informacji. Czytałem o tym ostatnio, że w wyniku ciągłego bycia online, zmienia się struktura mózgu. Człowiek traci cierpliwość, wytrwałość, wszystko musi mieć szybko, zaraz. Szczególnie informację. Czasy nie sprzyjają wnikliwości, studiowaniu zagadnienia, dlatego książki leżą na półkach, a pod wiedzę udajemy się na Wikipedię.
              • lifeisaparadox Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 22:49
                hatroha napisał:

                > Na yotube jest fajny film, myślę że Ci troche pomoze
                > zobacz film
                > Siła spokoju / Peaceful Warrior (2006)
                > na portalu zalukaj tez mozesz go zobaczyc.
                > Jestem ciekaw Twojego zdania, zobacz go proszę

                A ja się zainteresowałem i obejrzałem. Dzięki za namiar, bardzo fajny, perełka ;)
                • anty-cialo Re: Co warte jest życie? 18.05.12, 22:17
                  Fragment bardzo ciekawy, zabieram się za resztę
    • depcan Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 12:06
      Kobieta nie rozwiaze problemu, dojdzie ich wiecej.
      Moge podpowiedziec kilka rzeczy ktore mi pomogly na czysto fizyczne dolegliwosci:

      - ograniczylem internet w domu - po prostu go nie wlaczam jesli nie mam czegos konkretnego do zrobienia.
      - duzo pije, ponad 3 litry wody dziennie
      - pije swiezo wycisniete soki warzywno owocowe w duzych ilosciach - musisz je robic sam, kupne nie dzialaja
      - staram sie nie jesc na miescie, unikam na ile moge chemii w jedzeniu - gotuje sam z jak najmniej przetworzonych skladnikow
      - nie siedze po nocy, klade sie kolo 22, staram sie nie wgapiac w ekran godzine przed spaniem

      - wez z jakiegos schroniska kota - to swietny antydepresant. jesli nie masz mozliwosci to zorganizuj jakis sloik i kup rybke. kup kwiatka w doniczce i o niego dbaj - cos zywego i nie w depresji w mieszkaniu dobrze robi.

      - jesli chodzi o nos - wypierz porzadnie posciel (90 stopni), czesto odkurzaj, wypierz dywan lub wykladzine, wyczysc materac na lozku, wietrz pokoj - jesli to alergiczne to powinno Ci sie poprawic

      jeszcze raz - utnij internet. ja tez 8 godzin w pracy wgapiam sie w monitor - to wystarczy
      • co_to_za_taki_swiat Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 12:21
        > Kobieta nie rozwiaze problemu, dojdzie ich wiecej.

        Wiem, zresztą to w dużej mierze kobiety odpowiadają za mój obecny stan. Inna rzecz, że przy ostatniej, bardzo ładnej, byłem szczęśliwy, dopóki się nie zaczęło wszystko sypać. Nawet przez chwilę myślałem, że uda mi się może ułożyć wreszcie życie. Teraz tak czy inaczej nie nadaję się do związku, zresztą i tak nie mam na niego szans. Ale pomarzyć sobie można. :)

        > jeszcze raz - utnij internet. ja tez 8 godzin w pracy wgapiam sie w monitor -
        > to wystarczy

        Nierealne, spójrzmy prawdzie w oczy: jestem uzależniony od internetu. :(
        • depcan Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 12:38
          > Nierealne, spójrzmy prawdzie w oczy: jestem uzależniony od internetu. :(

          no to sie ku*rwa oduzaleznij. potrafilem patrzec sie w ekran i w tym samym czasie plakac ze jestem tak beznadziejny ze trace czas na nicnierobienie na sieci. jesli masz przelew do zrobienia, konkretny film do obejrzenia to wlacz lapka i wylacz jak skonczysz. zmien haslo do fejsbuka* na randomowe i wyslij kumplowi na maila z zastrzezeniem zeby ci go nie dawal przed uplywem miesiaca. kwejka i inne badziewia nadrobisz i tak nastepnego dnia w pracy. nawet jesli bedziesz sie mial wpatrywac w sciane to i tak lepsze, przynajmniej nie daje po oczach.

          *czy czegos innego na czym przesiadujesz
          • giga70 Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 14:09
            ale masz nudne życie
            • co_to_za_taki_swiat Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 14:29
              > ale masz nudne życie

              Ta? A Ty jakie masz?
        • rzeka.suf Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 16:59
          a co robisz, jak wyglada twoja aktywnosc zyciowa, kiedy jestes szczesliwy?
          i jak myslisz, czemu zaczelo sie sypac w zwiazku?
          • szczesliwy_pierozek Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 17:15
            Dorzucam pytanie - z jakich swoich dokonań jesteś dumny? Co Ci przynosiło ostatnio głębszą satysfakcję?
            • co_to_za_taki_swiat Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 18:10
              > Dorzucam pytanie - z jakich swoich dokonań jesteś dumny?
              > Co Ci przynosiło ostatnio głębszą satysfakcję?

              Ostatnio nic. Kiedyś praca dawała mi satysfakcję, zanim się wypaliłem zawodowo.
              • szczesliwy_pierozek Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 22:08
                co_to_za_taki_swiat napisał:

                > > Dorzucam pytanie - z jakich swoich dokonań jesteś dumny?
                > > Co Ci przynosiło ostatnio głębszą satysfakcję?
                >
                > Ostatnio nic. Kiedyś praca dawała mi satysfakcję, zanim się wypaliłem zawodowo.

                To jest jakiś trop. Wypalenie, burnout. Sprawdź składniki syndromu poniżej, moim zdaniem bingo:

                pl.wikipedia.org/wiki/Wypalenie_zawodowe
                Bierzesz urlop? Jak często, na ile, i co wtedy robisz?
                • co_to_za_taki_swiat Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 23:54
                  > To jest jakiś trop. Wypalenie, burnout

                  No to mam, ale to akurat nie jest mój główny problem, mam poważniejsze.

                  > Bierzesz urlop? Jak często, na ile, i co wtedy robisz?

                  Od trzech lat nie miałem, weekendy też zazwyczaj mam zajęte.
          • co_to_za_taki_swiat Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 18:09
            > a co robisz, jak wyglada twoja aktywnosc zyciowa, kiedy jestes szczesliwy?

            Nie pamiętam. :(

            > i jak myslisz, czemu zaczelo sie sypac w zwiazku?

            Wg naukowców miłość trwa 2 lata.
            • rzeka.suf Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 19:27
              dzizaaassss, moze sprobujesz jeszcze raz, bardziej przykladjaca sie do odpowiedzi. albo chociaz wprost powiesz ' nie twoja sprawa, odczep sie'? / forma pisemna wypowiedzi wplywa na mnie uspokajajaco/
              • co_to_za_taki_swiat Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 23:57
                > dzizaaassss, moze sprobujesz jeszcze raz, bardziej przykladjaca sie do odpowiedzi.

                Naprawdę nie pamiętam, czy jak mi było lepiej, to czy prowadziłem sensowniejszy tryb życia, ale chyba nie. A związek się rozpadł, ponieważ moja narzeczona przestała mnie kochać, poprzednia zresztą też.
                • rzeka.suf Re: Co warte jest życie? 17.05.12, 00:19
                  szukaj typu mamusi moze.
    • eirene-the-best Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 23:29
      Masz typowe objawy neurotyka,który boi się rozpoczynającego się dnia. Jedna uwaga, wrzący prysznic nie jest najlepszy na przebudzenie się.Najlepiej na przebudzenie i podniesienia ciśnienia działa zimny prysznic.Najlepiej takie prysznice brać naprzemiennie-ciepły-zimny,albo przynajmniej gorącą kąpiel zakończyć zimnym prysznicem.Żebyś nie dostał szoku, to polewa się najpierw jedną nogę,później drugą,później rękę jedną i drugą,a póżniej idąc od dołu resztę ciała.Działa doskonale na krążenie krwi.
      Staraj się wychodzić na spacery na świeże powietrze i słońce.Będziesz miał lepszy nastrój.
      • lifeisaparadox Re: Co warte jest życie? 16.05.12, 23:46
        Co wam z dawania tych porad, skoro kolega z żadnych nie skorzysta
      • co_to_za_taki_swiat Re: Co warte jest życie? 17.05.12, 00:04
        > Masz typowe objawy neurotyka,który boi się rozpoczynającego się dnia.

        Nie boję się, po prostu na samą myśl, że mam przeżyć dzień, jest mi niedobrze. Ale nie ze strachu, raczej ze zmęczenia.

        > Jedna uwaga, wrzący prysznic nie jest najlepszy na przebudzenie się.

        Głównie chodzi o to, żeby mnie przestały napie...ć plecy i żeby udrożnić nos. Ale o przebudzenie też, jakoś mnie aktywuje, bez tego w ogóle bym nie wystartował.
        • eirene-the-best Re: Co warte jest życie? 17.05.12, 09:46
          Nie boję się, po prostu na samą myśl, że mam przeżyć dzień, jest mi niedobrze.
          > Ale nie ze strachu, raczej ze zmęczenia.
          >
          Myślę,że nie bardzo zdajesz sobie sprawę ze wszystkich uczuć,które w Tobie drzemią i wpływają na Twój stan psychofizyczny.Zmęczenie jest objawem stłumienia lub wyparcia różnych uczuć. U Ciebie dokłada się do tego jeszcze znużenie jednostajnością i brakiem ruchu i świeżego powietrza,a prawdopodobnie również nieprawidłowym odżywianiem.
          Także Twój zapchany nos jest objawem tego,że nie pozwalasz wszystkim emocjom i uczuciom się uzewnętrznić.Alergie mają najczęściej podłoże psychiczne,a katar uważany jest za "płacz ciała".Przypuszczam,że w ten sposób ciało Ci sygnalizuje,że ma dosyć takiego życia jakie prowadzisz.Myślę,też,że są w Tobie ogromne pokłady smutku,których nie uzewnętrzniasz.Przynajmniej w Twoich postach tego nie widać.Widać beznadzieję, złość,negację, rezygnację,ale smutku i rozpaczy nie.
          • eirene-the-best Re: Co warte jest życie? 17.05.12, 11:50
            Wracając jesze do tych Twoich objawów dodam,że objawy psychosomatyczne mają swoją symboliczną wymowę.To tak, jakby ciało mówiło za Ciebie; mam po dziurki w nosie takiego życia jak prowadzisz!
            Piszesz,że źle się czujesz z ludźmi w tramwaju.No cóż ja też nie czuję się komfortowo w ścisku,albo gdy ktoś obok mnie jest brudny ,śmierdzący,lub bardzo niesympatyczny.
            Natomiast normalnie, ludzie wokół mi nie przeszkadzają.Myślę,że za Twoją niechęcią do ludzi również kryje się lęk przed nimi.
            Już więcej nie będę Ci żadnych rad dawać.Podpowiedziałam wszystko co mogłam.Czy z tego skorzystasz czy nie to jużTwój wybór.
            • eirene-the-best Re: Co warte jest życie? 17.05.12, 12:45
              Miałam się już nie odzywać,ale to już nie rady,a interpretacje.
              Podczas pisania postu w innym wątku przypomniał mi się Twój problem.
              Mój post dot.tłumienia gniewu i przypomniały mi się Twoje epizody hipochodnryczne i myśli samobójcze.
              Przyczyną takich myśli są zapasy nagromadzonego i niewyrażonego gniewu.
              Małe dzieci często fantazjują na temat choroby i śmierci dla "wyrównania rachunków".Na zasadzie ja;" zachoruję,będę cierpiał i umrę,a Wy będziecie stać przy moim łożku,płakać i będzie wam żal."
              Przyczyna myśli samobójczych jest podobna.Samobóstwo jest wyrazem niemożności wyrażenia słowami uczuć,rozczarowań i nieporozumień.,które powodują nawartswiające się urazy.
              Jest wynikiem kompletnego załamania komunikacji między sobą a innymi, spowodowanej niezdolnością czy nieumiejętnoscią komunikowania gniewu.Przypuszczam ,że w Twoich związkach tłumiłeś ten gniew w stosunku do partnerek w obawie,że Cię opuszczą i rezultat jest taki jaki jest.
              Urojenia hipochondryczne mają identyczną przyczynę.Jest to sposób na uporanie się z ukrytym gniewem oraz ogromnym lękiem.
              Jak masz nie czuć się zmęczony jeśli posługujesz się własnym ciałem dla ochrony przed wydostaniem się na zewnątrz objawów gniewu,który jest nagromadzony w Tobie.
              Pisałeś w którymś poście,że masz zacięty wyraz twarzy.Myślę,że spowodowane to jest obawą,że chwilowy brak kontroli ujawni prawdziwe Twoje uczucia .Twoje ciało jest w stałym napięciu spowodowanym napięciem emocjonalnym oraz dodatkowo brakiem ruchu.
        • depcan Re: Co warte jest życie? 17.05.12, 11:05
          > Głównie chodzi o to, żeby mnie przestały napie...ć plecy i żeby udrożnić nos. A
          > le o przebudzenie też, jakoś mnie aktywuje, bez tego w ogóle bym nie wystartowa
          > ł.

          Na nos sprobuj tego co pisalem o poscieli. To sa pewnie oczywiste rzeczy dla wiekszosci kobiet ale ja - chlop glupi i ciemny, zwiedziony reklamami, cale lata pralem sobie posciel w 60 stopniach. Posciel nigdy nie pachniala jak powinna i byla siedliskiem wszelkiego rodzaju mikroorganizmow ktore mogla uczulac a ktore gina prze 90 stopniach.

          Na plecy - sprawdz lozko. Pol dziecinstwa spalem na rozkladanym lozku ze zbyt miekka gabka i deska na srodku ktora wbijala sie w cialo. Teraz spie na duzym, dosyc twardym nateracu, unikam wysokich poduszek choc je lubie ale boli mnie pozniej szyja i kark. Unikaj tez przeciagow i przewiania - takie rzeczy kolo trzydziestki powoli zaczynaja juz miec znaczenie.

          Te, czysto fizyczne tematy sa w duzej mierze korygowalne - pisze z wlasnego doswiadczenia.
          Jeszcze raz napisze tez o internecie - odstaw go w domu. Ja tak zrobilem choc wczesniej biegalem srac ze smartfonem a dzien zaczynalem z kawa i google readerem. Wrzuc zamiast tego radio, posluchaj odglosow miasta albo odpocznij w zupelnej ciszy - mi to pomaga.
    • jan_stereo zieeeeeeew... n/txt 16.05.12, 23:55
      .
      • co_to_za_taki_swiat Re: zieeeeeeew... n/txt 17.05.12, 00:00
        > zieeeeeeew...

        A mnie moje życie myślisz nie nudzi? Ty przeczytałeś raz, a ja muszę ten scenariusz przerabiać codziennie, każdego dnia, bo każdy mój dzień jest taki sam. Co ja mam powiedzieć?
        • jan_stereo Re: zieeeeeeew... 17.05.12, 00:19
          co_to_za_taki_swiat napisał:

          > Co ja mam powiedzieć?

          No wlasnie, nie gadaj tyle tylko zacznij robic, bo mnie to prozne gadanie nuzy zwyczajnie, a nie opisywany dzien powszedni. Idz do jakiego schroniska ze zwierzakami badz ludzmi i cos zrob w weekend, moze Ci sie zachwieje ta obecna stagnacja i ruszysz w nowym kierunku.
          • renkaforever Re: zieeeeeeew... 17.05.12, 06:35
            Siedziec przed komputerem 12 godzin dziennie nie jest latwo, chyba, ze sie to lubi. Radiacja, elektrostatyka, bole w krzyzu, bole plecow.. to maja wszyscy w tej branzy. Dobrze jest poplywac, pobiegac. Zamiast jechac pol godziny tramwajem, jedz na rowerze, zajmie ci to 45 minut. Paprocie wokol komputera poprawia elektrostatyke a moze i pole EM .
    • aroden rownie durnych bab - jak ty 17.05.12, 13:27
      jest na kopy.
      nie trac wiec nadziei.
      • co_to_za_taki_swiat Re: rownie durnych bab - jak ty 17.05.12, 14:22
        > rownie durnych bab - jak ty jest na kopy. nie trac wiec nadziei

        Po pierwsze, nie można stracić czegoś, czego się nie ma. Po drugie: jestem straconym człowiekiem, życie zupełnie nie ma dla mnie sensu, nienawidzę świata, siebie nienawidzę jeszcze bardziej - naprawdę sądzisz, że zrobi na mnie wrażenie obelga forumowego nicka? Podpowiem Ci: nie, nie zrobi; nie da się obrazić człowieka będącego na dnie, przykro mi.
        • depcan Re: rownie durnych bab - jak ty 17.05.12, 14:48
          CTZTZ - czy Ty autentycznie wierzysz w to co piszesz? Ja rozumiem ze wlasne problemy sa dla kazdego najwazniejsze ale sprobuj sie zdobyc na odrobine perspektywy i odpowiedz mi prosze - faktycznie uwazasz ze w miare inteligentny, wyksztalcony, wrazliwy, pracujacy facet, majacy gdzie mieszkac, co do garnka wlozyc, majace po dwie zdrowe rece i nogi to "dno"? Nie bede sie z Toba licytowal na zyciowe tragedie choc kiedys bym pewnie tak zrobil. Dzisiaj rano wzialem do reki Heban Kapuscinskiego i walnelo mnie jak mlotem zdanie: "Obracamy się tu wśród ludzi, którzy nie myślą o transcendencji i istocie duszy, o sensie życia i naturze bytu. Jesteśmy w świecie, w którym człowiek, czołgając się, próbuje wygrzebać z błota kilka ziaren zboża, żeby przeżyć do następnego dnia."
          Czy Ty naprawde i bez sciemy uwazasz ze facet ktory przejechal sie na kilku kobietach, nie jest w swoich oczach atrakcyjny, ma byc moze problem z jakims uzaleznieniem jest w tak ciemnej dupie ze nic sie nie da zrobic?
          • eirene-the-best Re: rownie durnych bab - jak ty 17.05.12, 15:14
            Pytasz Depcan czy CTZTZ faktycznie wierzy w to co pisze ?
            Czy Ty nie widzisz,że on jest mistrzem w samooszukiwaniu siebie ?
            Przeczytaj sobie jeszcze raz, jak opisuje, gdy miał te urojenia hipochondryczne !
            Jak się zachowywał wtedy ? Czy powiedział; cieszę się,że się wreszcie skończy to zasrane życie ? Nie ! Jeździł po lekarzach,robił badania ,wydzwaniał do rodziców,bo jak każdy, normalny człowiek chce żyć . Robi jednak wszystko, by sabotować jakąkolwiek zmianę na lepsze w swoim życiu,bo przywiązał się do roli ofiary.
            • co_to_za_taki_swiat Re: rownie durnych bab - jak ty 17.05.12, 15:24
              > Czy powiedział; cieszę się,że się wreszcie skończy
              > to zasrane życie ? Nie ! Jeździł po lekarzach,robił badania ,wydzwaniał do
              > rodziców,bo jak każdy, normalny człowiek chce żyć .

              Nie moja wina, że instynkt samozachowawczy działa u mnie nawet jak już nie chce żyć. Zostałem skazany na istnienie, w tym rzecz. Wolałbym się nie urodzić, ale zabić się nie umiem.
            • depcan Re: rownie durnych bab - jak ty 17.05.12, 16:03
              > Robi jednak wszystko, by sabot ować jakąkolwiek zmianę na lepsze w swoim życiu,bo
              > przywiązał się do roli ofiary.

              czasem to jest wlasnie sposob zeby dostac ta odrobine uwagi czy wspolczucia, jakas namiastke milosci moze. widze takie rzeczy na co dzien, nie dziwi mnie to tyle ze to do niczego dobrego nie prowadzi a napewno zamyka droge do ewentualnej poprawy. nie uwazam go po tym co przeczytalem za zawodowego attention addict, mysle ze jak najbardziej moze sie ogarnac zwlaszcza ze nie przesladuja go przesadne problemy egzystencjalne ;)
              • eirene-the-best Re: rownie durnych bab - jak ty 17.05.12, 16:27
                Jest dokładnie jak piszesz!
          • co_to_za_taki_swiat Re: rownie durnych bab - jak ty 17.05.12, 15:19
            > CTZTZ - czy Ty autentycznie wierzysz w to co piszesz?

            Tak.

            > faktycznie uwazasz ze w miare inteligentny, wyksztalcony, wrazliwy, pracujacy facet, majacy
            > gdzie mieszkac, co do garnka wlozyc, majace po dwie zdrowe rece i nogi to "dno"?

            Po pierwsze nie jestem wykształcony, po drugie niemal codziennie napie.rdalają mnie kolana. Po trzecie nie jestem dnem, bo coś tam niby sobą reprezentuję (jeśli postarać się spojrzeć obiektywnie), tylko jestem na dnie, tak się w każdym razie czuję.

            > Czy Ty naprawde i bez sciemy uwazasz ze facet ktory przejechal sie na kilku
            > kobietach, nie jest w swoich oczach atrakcyjny, ma byc moze problem z jakims
            > uzaleznieniem jest w tak ciemnej dupie ze nic sie nie da zrobic?

            Na dwóch, ale nie chodzi tylko o kobiety, chodzi o wiele różnych rzeczy. Możliwe, że da się coś zrobić. Czasami tak myślę, jak mam lepszy nastrój. W tej chwili jednak jestem przekonany, że się nie da nic.

            > "Obracamy się tu wśród ludzi, którzy nie myślą o transcendencji i istocie duszy, o sensie
            > życia i naturze bytu. Jesteśmy w świecie, w którym człowiek, czołgając się, próbuje
            > wygrzebać z błota kilka ziaren zboża, żeby przeżyć do następnego dnia."

            Zawsze uważałem Kapuścińskiego za grafomana, ale większość jego książek przeczytałem, całkiem ciekawe. Wiem, co się dzieje w Afryce, ale jakoś mnie to nie pociesza. I nie, nie mam wyrzutów sumienia, że ktoś w Afryce nie ma co pić i głoduje, a ja rozpaczam z błahych w stosunku do tego powodów. Zawsze można znaleźć kogoś, kto ma gorzej, nie w Polsce, to w Kongo, nie w Kongo to w Korei Pn. Co z tego ma wynikać?

            Ponadto ja też nie myślę o transcendencji i duszy, mam na te kwestie dość ciężko wyjebane, prawdę mówiąc. W ogóle to najchętniej bym był hedonistą, tylko nie mam niestety ku temu warunków, poza tym miałbym wyrzuty sumienia będąc hedonistą, bo żyję w ciągłym poczuciu winy i obowiązku.
            • depcan Re: rownie durnych bab - jak ty 17.05.12, 15:56
              co_to_za_taki_swiat napisał:

              > Po pierwsze nie jestem wykształcony, po drugie niemal codziennie napie.rdalają
              > mnie kolana. Po trzecie nie jestem dnem, bo coś tam niby sobą reprezentuję (jeś
              > li postarać się spojrzeć obiektywnie), tylko jestem na dnie, tak się w każdym r
              > azie czuję.

              podejrzewam ze skonczyles wiecej niz pare klas podstawowki? piszesz skladnie i inteligentnie - o tym pisalem, w moim odczuciu jestes gosciem z ktorym mozna na wiele tematow pogadac i sie nie zanudzic. a wlasciwie moznabybylo gdybys nie zabijal cynizmem i czarnowidztwem, troche zreszta sztucznym - widac ze sie z tym nie urodziles.

              > Na dwóch, ale nie chodzi tylko o kobiety, chodzi o wiele różnych rzeczy. Możliw
              > e, że da się coś zrobić. Czasami tak myślę, jak mam lepszy nastrój. W tej chwil
              > i jednak jestem przekonany, że się nie da nic.

              Nastroj mozna podregulowac na wiele sposobow - najprosciej alkiem co juz testowales - slabe rozwiazanie na dluzsza mete. przy odrobinie wiecej wysilku - np odpowiednia dieta - na mnie dziala wiec czemu mialoby nie podzialac na Ciebie. Nie pisze o problemach zwiazanych z glowa - niech sie wypowiadaja ci co sie na tym znaja ale tematy jak bole nog czy wyczerpanie czesto mozna strosunkowo LATWO naprawic jesli tylko sprobujesz

              > Zawsze uważałem Kapuścińskiego za grafomana, ale większość jego książek przeczy
              > tałem, całkiem ciekawe. Wiem, co się dzieje w Afryce, ale jakoś mnie to nie poc
              > iesza. I nie, nie mam wyrzutów sumienia, że ktoś w Afryce nie ma co pić i głodu
              > je, a ja rozpaczam z błahych w stosunku do tego powodów. Zawsze można znaleźć k
              > ogoś, kto ma gorzej, nie w Polsce, to w Kongo, nie w Kongo to w Korei Pn. Co z
              > tego ma wynikać?

              Nie chodzilo mi ani o analize tworczosci Kapuscinskiego ani o wzbudzanie w Tobie poczucia winy ze "inni maja gorzej". Czytalem te slowa rano w cieplym i slonecznym pokoju a na kolanach mialem kota, wczesniej zjadlem dobre sniadanie a wczoraj zalilem sie na internecie jak to brak mi sensu i sily do przezycia dnia. Inni w tym czasie zdychaja w blocie z glodu czy na malarie. Ot - zauwazylem po prostu roznice miedzy moja a ich sytuacja. Mniej ma sie czlowiek ochote nad soba uzalac kiedy zauwazy ten kontrast.

              > Ponadto ja też nie myślę o transcendencji i duszy, mam na te kwestie dość ciężk
              > o wyjebane, prawdę mówiąc. W ogóle to najchętniej bym był hedonistą, tylko nie
              > mam niestety ku temu warunków, poza tym miałbym wyrzuty sumienia będąc hedonist
              > ą

              bylbym, mialbym, po co gdybac, po co pobozne zyczenia. nie jestes hedonista bo ci sumienie nie pozwala. nie musisz tez tak uparcie podkreslac ze masz wyjebane na religie bo jesli masz sumienie i jestes dobrym czlowiekiem to to wlasnie wedlug mnie sie liczy. czy sku*wielom jest latwiej w zyciu? - moze i tak ale do cholery - przeciez nie bedziesz nigdy jednym z nich bo juz jestes inaczej uksztaltowany wiec po co teoretyzowac.



              • co_to_za_taki_swiat Re: rownie durnych bab - jak ty 17.05.12, 16:34
                > podejrzewam ze skonczyles wiecej niz pare klas podstawowki?

                Doszedłem do któregoś tam roku studiów, ale nie skończyłem.

                > w moim odczuciu jestes gosciem z ktorym mozna na
                > wiele tematow pogadac i sie nie zanudzic

                Wiem parę rzeczy, bo kiedyś miałem rozległe zainteresowania i sporo czytałem (to zresztą powód, dla którego nie popełniam na ogół większych błędów ortograficznych czy interpunkcyjnych i sprawiam w piśmie wrażenie wykształconego, chociaż wykształcony nie jestem). Natomiast nigdy mi wiedza książkowa nie przydała atrakcyjności towarzyskiej, nie mam niestety za bardzo z kim prowadzić poważniejszych rozmów i wpędza mnie to w ogromną samotność.

                > nie musisz tez tak uparcie podkreslac ze masz wyjebane na religie

                Stare nawyki. Kiedyś, kiedy jeszcze prowadziłem aktywniejsze życie intelektualne, byłem zagorzałym krytykiem religii. Teraz mam wyjebane nawet na sceptycyzm. Co za różnica, kto w co wierzy albo nie wierzy?

                > bo jesli masz sumienie i jestes dobrym czlowiekiem to to wlasnie wedlug mnie sie liczy

                No mam. Ale nie zauważyłem, żeby to się jakoś szczególnie liczyło. Wg mnie liczy się przede wszystkim bycie atrakcyjnym fizycznym i towarzysko dla innych ludzi, wtedy można być szczęśliwym, bo komuś na tobie zależy, jesteś wszędzie zapraszany, dostajesz SMS-y, telefony, chodzisz na randki, imprezy, masz wielu partnerów seksualnych i tak dalej. Takie życie musi być niezwykle przyjemne i dawać dużo satysfakcji. No ale cóż, nie każdy może być szczęśliwy, prawda?
                • eirene-the-best Re: rownie durnych bab - jak ty 17.05.12, 17:23
                  A z jakiego powodu nie skończyłeś studiów ?
                  • co_to_za_taki_swiat Re: rownie durnych bab - jak ty 17.05.12, 17:37
                    > A z jakiego powodu nie skończyłeś studiów ?

                    A, bo beznadziejne były te studia i nic mi nie dawały. Poza tym zacząłem pracować i trudno było mi godzić jedno z drugim.
                • depcan Re: rownie durnych bab - jak ty 17.05.12, 18:00
                  co_to_za_taki_swiat napisał:

                  > wykształcony nie jestem). Natomiast nigdy mi wiedza książkowa nie przydała atra
                  > kcyjności towarzyskiej, nie mam niestety za bardzo z kim prowadzić poważniejszy
                  > ch rozmów i wpędza mnie to w ogromną samotność.

                  Tak mi sie tez wydawalo - ze u Ciebie najwiekszy problem to samotnosc. Mnie samemu to dokucza, w ciagu kilku ostatnich lat bardzo zmniejszylo sie grono znajomych. W pracy poznaje troche nowych ludzi ale jestem dosyc wybredny jesli chodzi o towarzystwo. Mimo tego w ciagu ostatniego roku zdobylem dwoch nowych kumpli. Jeden szybko odpadl przez intrygi jego dziewczyny ale drugi zostal - jest z kim wyskoczyc w teren czy sie napic.
                  Ludzi poznaje sie na zywo - znajomosci internetowe w znakomitej wiekszosci (z mojego doswiadczenia) nie przeloza sie na kontakty w realu, pozostana wirtualnymi kontaktami miedzy wirtualnym Toba a wirtualnym kimstam po drugiej stronie kabla. Internet jest bezpieczny bo mozna wiele rzeczy ukryc, wiele zataic, nie widac ze ktos sie jaka, ktos inny ma opasly brzuch, zakola czy zla cere. Ale internetowe kontakty daja tylko namiastke kontaktu z czlowiekiem - kiedy wylaczysz laptopa - jestes jeszcze bardziej sam i jeszcze bardziej wk*rwiony.

                  Nie masz jakiegos kumpla z dawnych lat z ktorym kontakt sie dawno urwal? Moze warto by go odszukac i sie ustawic na browara? Cholera - chetnie sam bym sie z Toba ustawil gdybym tylko mieszkal w PL.

                  > No mam. Ale nie zauważyłem, żeby to się jakoś szczególnie liczyło. Wg mnie licz
                  > y się przede wszystkim bycie atrakcyjnym fizycznym i towarzysko dla innych ludz
                  > i, wtedy można być szczęśliwym, bo komuś na tobie zależy, jesteś wszędzie zapra
                  > szany, dostajesz SMS-y, telefony, chodzisz na randki, imprezy, masz wielu partn
                  > erów seksualnych i tak dalej. Takie życie musi być niezwykle przyjemne i dawać
                  > dużo satysfakcji. No ale cóż, nie każdy może być szczęśliwy, prawda?

                  Nie podpuszczaj mnie. Smsy, randki, bycie popularnym, wielu partnerow do lozka? Mowiles wczesniej ze szukasz czegos innego - pisales o ksiazkach, wrazliwosci i zaniedbanych zainteresowaniach. Nie znam Cie ale jakos mi to do Ciebie nie pasuje po przeczytaniu tych paru maili. Jesli wrazliwa osoba jakims nieszczesciem dostaje sie w wir takiego zycia to jeszcze bardziej cierpi. Wiele przygodnych partnerek dla wrazliwca? - stary - najszybsza droga na kozetke psychiatry albo na sznurek. Jesli faktycznie marzysz o zyciu takiego klubowego zigolo to odloz troche kasy, zainwestuj w ubrania, kosmetyczke, trenera osobistego czy jakis kurs uwodzenia. Albo zaloz konto na jakims portalu erotycznym, ustaw sie z kims kto szuka tego samego i sie dogadacie... niezaleznie od tego jak malo jestes atrakcyjny - tam tez nie spotkasz samych modelek... a potem badz jeszcze bardziej nieszczesliwy. Roznie sobie sam definiowalem szczescie ale nie sadze zeby mozna je bylo liczyc iloscia smsow czy zaliczonych kobiet.

                  • co_to_za_taki_swiat Re: rownie durnych bab - jak ty 17.05.12, 21:45
                    > Tak mi sie tez wydawalo - ze u Ciebie najwiekszy problem to samotnosc.

                    To tylko jeden z moich problemów, wcale nie jestem pewny, czy największy.

                    > Cholera - chetnie sam bym sie z Toba ustawil gdybym tylko mieszkal w PL.

                    Miło z Twojej strony. :)

                    > Nie masz jakiegos kumpla z dawnych lat z ktorym kontakt sie dawno urwal?

                    Sprawa jest trochę bardziej skomplikowana. Mam jednego prawdziwego przyjaciela oraz jednego kumpla (razem 2), ponadto ten pierwszy ma liczne grono znajomych, z którym niekiedy przestaję. Na ogół jestem lubiany w towarzystwie, ponieważ mam poczucie humoru (nie chcę, żebyś to odebrał jako objaw samozachwytu, po prostu staram się w miarę obiektywnie widzieć swoje wady i zalety), zresztą dostawałem niekiedy sygnały pewnej sympatii. Tak że nie jest tak do końca, że nie mam ludzi, tylko że jakoś oni nie zaspokajają mojego głodu ludzi.

                    Moim marzeniem jestem utrzymywanie koleżeńskich stosunków z moją pierwszą dziewczyną, ponieważ jest to kobieta mająca pewien poziom intelektualny. Spotkaliśmy się ostatnio, ale prawdopodobnie coś zrobiłem źle, bo się nie odzywa już. :(

                    Prócz tego moim marzeniem jest poznać ludzi mających podobne zainteresowania co ja, którzy wpłynęliby stymulująco na mój rozwój i z którymi mógłbym wymienić doświadczenia oraz prowadzić rozmowy o książkach itp. - niestety, zupełnie nie wiem, gdzie takich szukać.

                    > Nie podpuszczaj mnie. Smsy, randki, bycie popularnym, wielu partnerow do lozka?
                    > Mowiles wczesniej ze szukasz czegos innego - pisales o ksiazkach, wrazliwosci
                    > i zaniedbanych zainteresowaniach. Nie znam Cie ale jakos mi to do Ciebie nie
                    > pasuje po przeczytaniu tych paru maili. Jesli wrazliwa osoba jakims nieszczesciem
                    > dostaje sie w wir takiego zycia to jeszcze bardziej cierpi.

                    Masz rację. Już na siłę wymyślam rzeczy, które są dla mnie nieosiągalne i do których się nie nadaję, i sobie wyobrażam, że dałyby mi szczęście. To rodzaj masochizmu. Dodam, że niejako z natury jestem monogamistą, tylko że niestety monogamia mnie doprowadziła do tego miejsca, w którym jestem teraz, czyli na dno. Zupełnie nie potrafię siebie zaakceptować, więc sobie wyobrażam, jak by wyglądało moje życie, gdybym był kimś innym.
                    • eirene-the-best Re: rownie durnych bab - jak ty 17.05.12, 22:08
                      No właśnie ! Pisałeś już wcześniej,że jak chcesz,to potrafisz być duszą towarzystwa.
                      Czyli masz pewne umiejętności komunikacyjne,które pozwalają Ci nawiązać kontakt i być atrakcyjnym towarzysko.
                      Jeśli uporasz się ze swoimi uczuciami,staniesz się też atrakcyjny jako partner w związku z kobietą.
                      Sam tego nie zrobisz.Potrzebna Ci jest fachowa pomoc.
                      Pozdrawiam Cię serdecznie i z całego serca Ci życzę wszystkiego najlepszego.!

                    • lifeisaparadox Re: rownie durnych bab - jak ty 17.05.12, 22:53
                      co_to_za_taki_swiat napisał:

                      > Masz rację. Już na siłę wymyślam rzeczy, które są dla mnie nieosiągalne i do kt
                      > órych się nie nadaję, i sobie wyobrażam, że dałyby mi szczęście. To rodzaj maso
                      > chizmu. Dodam, że niejako z natury jestem monogamistą, tylko że niestety monoga
                      > mia mnie doprowadziła do tego miejsca, w którym jestem teraz, czyli na dno. Zup
                      > ełnie nie potrafię siebie zaakceptować, więc sobie wyobrażam, jak by wyglądało
                      > moje życie, gdybym był kimś innym.

                      Jak Cię czytam to mam wrażenie że wypowiada się kilka osób jednocześnie, co jedno zdanie ktoś inny. Jedna osoba czerpie przyjemność z monogamii, druga się w niej dusi, trzecia krytykuje jedną i drugą postawę, czwarta ma dążenia i wysokie aspiracje, piąta całkiem nie wierzy w swój potencjał.

                      Może do Twojego jajeczka zamiast jednego plemnika wpakowało się dużo więcej i wszyscy razem teraz?
                      • rzeka.suf Re: rownie durnych bab - jak ty 17.05.12, 23:08
                        mam podobne wrazenie. ale mysle, ze to wynik podatnosci na sugestie i wpadania w jakis nurt siebie, co rusz inny. tzw niestabilny obraz siebie;)

                        ale to malo istotne, bo noc i tak dokona kasacji tego wszystkiego i jutro rano znow narodzi sie po prostu najnieszczesliwsza na swiecie calym osoba, ktora wiedziec bedzie tylko tyle, ze wszystko jest totalnie be i chce, zeby bylo fajnie i ze fajnie nie bedzie, wiec be, be, be. buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
                        jakies calkiem realne zagrozenie przywrociloby te siedem wymyslonych nieszczesc do pionu, zresetowaloby gre.
                        ewentualnie czas, w koncu cos sie stanie, cos trzeba bedzie ze soba zrobic, kuleczki sie zderza wreszcie i cos sie mimowolnie wymysli.
                        • lifeisaparadox Re: rownie durnych bab - jak ty 18.05.12, 01:23
                          Jaki jest sens radzenia mu, skoro na każdą radę czy kierunek działania obudzi się inna część "jego", zgłaszająca sprzeciw i znowu powrót do biadolenia.
                          • rzeka.suf Re: rownie durnych bab - jak ty 18.05.12, 11:58
                            to raczej cudna okazja, zeby sie wykazac, takie cwiczenia z kreatywnosci ;)
                            oczekiwanie, ze oto ctzts podniesie sie z fotelika i pojdzie wcielac w zycie otrzymane tu porady, jest naiwne. przeciez juz ustalilismy, ze to ciezki przypadek, dlatego nie mozna oczekiwac, ze latwo sie zmieni, naprawi czy co tam...
                            najpierw musi zebrac do kupy to, co o sobie mowi, stworzyc z tego jakas spojna postac / o charakterystyce bardziej szczegolowej niz ' jestem zjebany'/, dopiero wowczas moze cos ze soba zrobic. wtedy sobie moze zaczac wybierac z podanych metod.
                    • depcan Re: rownie durnych bab - jak ty 18.05.12, 11:05
                      > To tylko jeden z moich problemów, wcale nie jestem pewny, czy największy.

                      Wabisz male dzieci na cukierki i proponujesz im przejazdzki? Chodzisz w prochowcu po miescie i obnazasz sie przed przechodniami? A moze nie daj boze mieszkasz jeszcze z rodzicami (co za wstyd - przeciez WSZYSTKICH mlodych w Polsce stac na wlasne lokum!) Albo moze chodzi Ci o ten tramwaj? - fakt, to problem - przeciez KAZDY facet pod trzydziestke smiga Porsche!*

                      Kazdy ma jakies rzeczy ktorych sie wstydzi, ktore go gryza, do ktorych boi lub wstydzi sie przyznac sam przed soba. Nie jestes sam.

                      > niekiedy przestaję. Na ogół jestem lubiany w towarzystwie, ponieważ mam poczucie humoru > (nie chcę, żebyś to odebrał jako objaw samozachwytu, po prostu staram się w miarę
                      > obiektywnie widzieć swoje wady i zalety), zresztą dostawałem niekiedy sygnały pewnej
                      > sympatii.

                      Znowy zmieniasz zeznania ;) Przeciez mowiles ze jestes zjebany i beznadziejny - TRZYMAJMY SIE TEJ WERSJI! Przeciez poczucie humoru, inteligencja i potrzeba monogamii to cechy ktore moga sie podobac wielu kobietom - a to z kolei podwazaloby Twoja teze ze nie masz im nic do zaoferowania ;)

                      > Moim marzeniem jestem utrzymywanie koleżeńskich stosunków z moją pierwszą
                      > dziewczyną, ponieważ jest to kobieta mająca pewien poziom intelektualny. Spotkaliśmy się
                      > ostatnio, ale prawdopodobnie coś zrobiłem źle, bo się nie odzywa już. :(

                      Wiec tesknisz za byla bo jest inteligentna? Marzysz po nocach zeby grac z nia w warcaby i rozkminiac Nietzschego? Kolezenskie stosunki po tym jak sie kogos kochalo? - owszem - po jakis 30tu latach, moze. Nie probuje sie widywac z bylymi, nie licz na to ze im sie odmieni, nie licz na to ze kiedy sie przejedzie na jakims frajerze to Cie doceni i wroci. To jest babranie w starych ranach, ucinaj takie kontakty jak szybko tylko mozesz.

                      Druga sprawa - stary - zobacz co wlasnie napisales: "prawdopodobnie coś zrobiłem źle, bo się nie odzywa już". To znaczy co - wepchnales ja na powitanie do stawu z okrzykiem "welcome to jackass"? Czy moze ublizyles jej matce? Jesli nie to co Ty niby mogles zle zrobic? Myslisz ze jesli zmienisz sie dla kogos i pod kogos to bedzie ok? Szczesliwy bedziesz z kims kto cie zaakceptuje takiego jakim jestes. Jesli kobieta przekona sie ze udajesz kogos kim nie jestes to po zwiazku.

                      > Prócz tego moim marzeniem jest poznać ludzi mających podobne zainteresowania co ja,
                      > którzy wpłynęliby stymulująco na mój rozwój i z którymi mógłbym wymienić doświadczenia > oraz prowadzić rozmowy o książkach itp. - niestety, zupełnie nie wiem, gdzie takich szukać.

                      Mi tez tego brakuje. Szukam w realu, z umiarkowanymi rezultatami. Nie szukam w sieci.

                      > Zupełnie nie potrafię siebie zaakceptować, więc sobie wyobrażam, jak by wyglądało moje
                      > życie, gdybym był kimś innym.

                      I po raz kolejny - to jest ksiazkowy przyklad tego czym zajmuja sie psychologowie. To tez jedna z pierwszych zreczy ktora przerobi z Toba psycholog czy sie o to upomniesz czy nie. Nie potrzeba tu profesora - kazdy terapeuta to z Toba przepracuje. Kiedy kobieta odchodzi spada Twoja pewnosc siebie i samoakceptacja. Kiedy odchodzi nastepna - nic po nich nie zostaje, siedzisz i zadreczasz sie myslac "co zrobilem nie tak". Niczego nie zrobiles nie tak ale ja Cie o tym nie przekonam ani Ty sam siebie tez. Bedziesz sobie latami wkrecal jaki jestes zjebany, uwierzysz w to i unieruchomi Cie to zupelnie w kazdej dziedzinie zycia. Niestety terapia to wydatek, i nie sadze zeby skonczyla sie na mniej niz 10 sesjach. Moze jednak poczekaj z puszczaniem kasy na solaria i po knajpach ;) - zaplac terapeucie bo terapeuta potrafi cie poskladac do kupy.

                      Na koniec - to forum nie jest moderowane, rozni ludzie tu zagladaja i rozne bzdury wypisuja. Jesli jakas szczyl stara Ci sie wmowic ze poprawi Ci sie od przesiadki z tramwaju na harleya i oddania ksiazek "bo nikt dzisiaj nie czyta ksiazek(sic!)" to "wiesz co z nim zrobic" ;)

                      *trzeba byc naprawde ostrym kretynem zeby stac w korku samochodem jesli masz dobre polaczenie tramwajem, w Londynie nie da sie wrecz podrozowac inaczej niz metrem, nikt nie jezdzi po city swoim samochodem
                      • rzeka.suf Re: rownie durnych bab - jak ty 18.05.12, 12:00
                        Renia nie jest 'szczylem', to kobieta w slusznym juz wieku. takie ma zdanie na ten temat, ktore i mi cokolwiek bzdurne sie wydaje. ale kto wie...
                        • depcan Re: rownie durnych bab - jak ty 18.05.12, 12:15
                          Co "kto wie"? Nie wiesz co sie moze stac z facetem ktory jest zalamany, bez nadziei, po kilku nieudanych zwiazkach, bez grosza wiary w siebie i w depresji jesli mu ktos wciska ze kobieta nie bedzie z facetem ktory jezdzi tramwajem i musi wyrzucic ksiazki zeby ktos sie nim zainteresowal? To Ci powiem - przeczytasz o nim predzej czy pozniej w rubryce o samobojcach. Ludzie, to nie jest zabawa, troche empatii i odpowiedzialnosci - takie posty moga zabic.
                          • rzeka.suf Re: rownie durnych bab - jak ty 18.05.12, 12:42
                            mysle, ze przesadzasz. predzej zabije go inercja niz zrobienie czegos.
                            ty mowisz tylko do tej jego czesci, ktora uwaza sie za - mimo wszystko- lepsza niz reszta swiata. a jest przeciez tez czesc, ktora pragnie byc wlasnie taka jak inni, cieszyc sie zyciem tak, jak ciesza sie nim inni, doswiadczac tego 'pustego', 'prymitywnego' zadowolenia. i do tej czesci gada Renka.
                          • eirene-the-best Re: rownie durnych bab - jak ty 18.05.12, 12:53
                            Tak masz rację! Mnie często też razi zupełny brak empatii w niektórych wypowiedziach.
                            Na szczęście CTZTS ma swoje zdanie o wszystkim i nie ulega zbyt łatwo temu ,co mu ktoś mówi.
                            Ja uważam,że on ma wszystkie dane ,by się z tego podnieść.Jest inteligentny i ja uważam,że ponadprzeciętnie.Ma zdolność autorefleksji i analizy,a to jest przydatne podczas terapii.
                            Obecnie nienawidzi siebie,bo większość tych tłumionych uczuć skierował przeciwko sobie, zamiast na zewnątrz.Natomiast, wbrew temu co pisze, ten epizod hipochondryczny chyba mu uświadomił,że nie zatracił instynktu samozachowawczego i chce żyć, jak każdy z nas. Jest też emocjonalnie związany z rodzicami,a to też jest bardzo ważne.
                            Oczywiście,że nie trzeba profesora,by poradzić sobie z jego przypadkiem.Polecałam ten ośrodek ,bo daje rękojmię profesjonalizmu,czego nie można powiedzieć o wszystkich ośrodkach i terapeutach w Polsce.Poza tym jest to w ramach NFZ,co może być istotne dla niego.
                            Nie wiem gdzie mieszka i nie zamierzam pytać,ale myślę,że również w większych miastach ,zwłaszcza wojewódzkich, mogą być całkiem przyzwoite ośrodki leczenia nerwic przy przychodniach ZP w ramach NFZ.
                            • depcan Re: rownie durnych bab - jak ty 18.05.12, 14:07
                              > Oczywiście,że nie trzeba profesora,by poradzić sobie z jego przypadkiem.Polecał
                              > am ten ośrodek ,bo daje rękojmię profesjonalizmu,czego nie można powiedzieć o w
                              > szystkich ośrodkach i terapeutach w Polsce.Poza tym jest to w ramach NFZ,co moż
                              > e być istotne dla niego.

                              w zadnym wypadku nie odnosilem sie w tamtej wypowiedzi do Twojego posta. chodzilo mi o to, ze sam nie bardzo wierzylem, ze z moim, jakze skomplikowanym problemem swiezak po psychologii sobie nie poradzi. i sie na szczescie mylilem.
                              • eirene-the-best Re: rownie durnych bab - jak ty 18.05.12, 17:25
                                No tak bym optymistycznie znowu tego nie ujęła.Świeżak po psychologii raczej na pewno sobie z takim problemem nie poradzi.Musi mieć doświadczenie w terapii.
                                Nawet z tego, co tutaj na forum ludzie piszą wynika,że wiele terapii pozostawia sporo do życzenia.Niezbyt dawno, dziewczyna pisała o swojej, po której wpadła w depresję.Z jej słów wynikało,że terapia ograniczała się do analizy problemów .Taką terapię, to można sobie gdzieś wsadzić .Pacjent musi podczas terapii skontaktować się ze swoimi prawdziwymi uczuciami i je przeżyć,wtedy jest szansa na wyzdrowienie.
                      • co_to_za_taki_swiat Re: rownie durnych bab - jak ty 18.05.12, 12:39
                        > A moze nie daj boze mieszkasz jeszcze z rodzicami

                        Nie, wynajmuję sam.

                        > Albo moze chodzi Ci o ten tramwaj?

                        Też nie. Z tramwajem chodził po prostu o to, że mnie męczy to jeżdżenie wte i wewte. Nie mam akurat kompleksów na tle swojej zaradności czy finansów, np. tego, że nie mam samochodu (zresztą u mnie, podobnie jak w Londynie, jazda do pracy samochodem to i tak byłby absurd, korki). Samochodu nie mam świadomie, więcej byłoby z takim kłopotów niż pożytku.

                        > Wiec tesknisz za byla bo jest inteligentna?

                        Tak.

                        > Kolezenskie stosunki po tym jak sie kogos kochalo? - owszem - po jakis 30tu latach, moze.
                        > Nie probuje sie widywac z bylymi, nie licz na to ze im sie odmieni, nie licz na to ze kiedy sie
                        > przejedzie na jakims frajerze to Cie doceni i wroci.

                        Nie, zupełnie nie o to chodzi, nie jesteśmy już razem od ładnych paru lat. Wierz lub nie: chodziło mi jedynie o zwykłe kumplostwo, mamy podobne zainteresowania. O żadnym powrocie nie może być mowy, zresztą niemożliwym jest się powtórnie zakochać w tej samej osobie. Ona też początkowo była, jak sądzę, zapalona do tego pomysłu, ucieszyła się z mojej propozycji spotkania i chętnie przyszła.

                        Co zrobiłem źle i dlaczego przestała się odzywać? Nie jestem pewien, ale chyba pod koniec naszego spotkania zacząłem przynudzać oraz mówić o zbyt osobistych sprawach (m.in. o kolejnym związku i skłonnościach do depresji) - wiem, nie powinienem był tego robić, stało się.

                        > Mi tez tego brakuje. Szukam w realu, z umiarkowanymi rezultatami. Nie szukam w sieci.

                        Wydaje mi się, że nieco demonizujesz kwestię kontaktów towarzyskich w necie. Ja sam co prawda ilekroć spotykałem się z kimś poznanym w sieci, nie wypalało, ale to były randki. Natomiast ludzi z podobnymi zainteresowaniami można poznać w sieci, to dobre miejsce do tworzenia społeczności skupionych wokół wspólnych pasji.

                        > Jesli jakas szczyl stara Ci sie wmowic ze poprawi Ci sie od przesiadki z tramwaju na
                        > harleya i oddania ksiazek "bo nikt dzisiaj nie czyta ksiazek(sic!)" to "wiesz co z nim zrobic" ;)

                        W zasadzie wiem, chociaż chyba pewną rację ta osoba miała. Nie wiem, może moje wrażenie jest mylne, ale chyba żyjemy w czasach hedonizmu... wydaje mi się, że coraz więcej ludzi stawia po prostu na dobrą zabawę i przyjemne, beztroskie życie.

                        Osoba, z którą powinienem, jak mawiał raper Rychu Peja, "wiedzieć, co zrobić", miała rację w jednej jeszcze rzeczy: nie nadążam za czasami. To prawda Żyjemy obecnie w okresie przejściowym, bardzo burzliwym, wszystko się zmienia i to zmienia się w tempie zawrotnym. Zupełnie nie potrafię się w tym odnaleźć, że tak powiem, intelektualnie. Niby radzę sobie, zresztą pracuję w obszarze nowych technologii, ale w gruncie rzeczy się w tym gubię. Uciekam więc w przeszłość, czytując głównie literaturę XX-wieczną (nowej nie rozumiem), w dodatku wyznaję światopogląd oświeceniowy, też przebrzmiały; na domiar złego ostatnio zaczęło mnie ciągnąć do książek historycznych.

                        Nie podoba mi się to, co dzieje się z cywilizacją. Nie znoszę Facebooka, ćwierkania, pobieżnych znajomości. Całego tego stylu. Związki nietrwałe, pieniądze i dyplomy w zasadzie bez pokrycia, bylejakość na każdym kroku, brak wnikliwości, wszystko jakieś takie pobieżne. Nie potrafię się w tym odnaleźć.
                        • depcan Re: rownie durnych bab - jak ty 18.05.12, 13:59
                          > Nie, wynajmuję sam.

                          to nie bylo z mojej strony pytanie.

                          > > Albo moze chodzi Ci o ten tramwaj?

                          to rowniez nie bylo pytanie, pomimo znaku zapytania.

                          > > Wiec tesknisz za byla bo jest inteligentna?
                          >
                          > Tak.

                          tesknij wiec ale na odleglosc.

                          > Co zrobiłem źle i dlaczego przestała się odzywać? Nie jestem pewien, ale chyba
                          > pod koniec naszego spotkania zacząłem przynudzać oraz mówić o zbyt osobistych s
                          > prawach (m.in. o kolejnym związku i skłonnościach do depresji) - wiem, nie powi
                          > nienem był tego robić, stało się.

                          I znowu sam siebie biczujesz. Probujesz oszczedzac innych, tlumaczyc ich a nagromadzona agresje wyladowujesz sam na sobie. Jedziesz po sobie po calosci, nie oszczedzasz siebie w zaden sposob - lzysz, umniejszasz, szufladkujesz siebie samego. Agresja wobec samego siebie wcale nie jest ok. Lzyc i krzywdzic siebie samego nie jest wcale niczym lepszym niz lzyc i krzywdzic obca osobe. Jesli nie bedziesz potrafil kochac troche samego siebie (nie mowie bynajmniej o hedonizmie czy niezdrowym egoizmie), wybaczyc sobie bledy, dac sobie prawo do pomylek to jak ktos obcy ma uwierzyc ze jemu dasz takie prawo? Jesli widzisz na ulicy czlowieka nasmiewajacego sie z czyjegos wygladu to co o nim myslisz? Albo matke dzieciaka ktory rozwalil kolano i smarki mu wisza do lokci, ktora zamiast obetrzec mu nos i opatrzec kolano - bije go i opieprza ze taki niezdarny? Ty to sam sobie robisz - kto Ci dal prawo siebie samego tak traktowac?

                          > Wydaje mi się, że nieco demonizujesz kwestię kontaktów towarzyskich w necie. Ja
                          > sam co prawda ilekroć spotykałem się z kimś poznanym w sieci, nie wypalało, al
                          > e to były randki. Natomiast ludzi z podobnymi zainteresowaniami można poznać w
                          > sieci, to dobre miejsce do tworzenia społeczności skupionych wokół wspólnych pa
                          > sji.

                          sam siebie okresliles jako osobe uzalezniona od internetu. internet to narzedzie ktore moze byc uzyteczne tak jak alkohol to uzywka ktora stosowana z umiarem jest ok. uzaleznienia leczy sie jednak przez odstawienie - takoz od alkoholu jak i internetu.

                          > chyba żyjemy w czasach hedonizmu... wydaje mi się, że
                          > coraz więcej ludzi stawia po prostu na dobrą zabawę i przyjemne, beztroskie życie.

                          A slyszales o Pompejach? Wiesz o co wybuchla wojna trojanska? Jak wygladala najbardziej w owych czasach kulturalna rozrywka w Koloseum? Wiekszosc ludzi zawsze stawiala, stawia i bedzie stawiala na szybka i dobra zabawe. Nie ma w tym nic nienaturalnego ani zlego (przynajmniej dopoki nie kaza tym nielicznym ktorzy w takich rozrywkach nie gustuja przesiadac sie na harleje)

                          > becnie w okresie przejściowym, bardzo burzliwym, wszystko się zmienia i to zmi
                          > enia się w tempie zawrotnym. Zupełnie nie potrafię się w tym odnaleźć, że tak p
                          > owiem, intelektualnie. Niby radzę sobie, zresztą pracuję w obszarze nowych tech
                          > nologii, ale w gruncie rzeczy się w tym gubię. Uciekam więc w przeszłość, czytu
                          > jąc głównie literaturę XX-wieczną (nowej nie rozumiem), w dodatku wyznaję świat
                          > opogląd oświeceniowy, też przebrzmiały; na domiar złego ostatnio zaczęło mnie c
                          > iągnąć do książek historycznych.

                          witaj w klubie. ja rowniez zawodowo zajmuje sie nowymi technologiami, korzystam z nich na co dzien, po czesci nawet je tworze i rowniez nimi rzygam. zeby odpoczac, siegam po zakurzone i anachroniczne ksiazki (choc od dawna jestem zbyt roztrzesiony zeby je czytac), ostatnio zrobilem szafke do mieszkania korzystajac wylacznie z narzedzi recznych choc elektronarzedzia lezaly obok. Znam skrillexa ale slucham muzyki o 10 lat starszej, mam tv ale nie uzywam, wiem ze niektorzy zakladaja do marynarki podkoszulke i dzinsy a ja zakladam dobrze uprasowana koszule i buty o klasycznym kroju. Bo lubie - i nie mam sie z tego zamiaru nikomu tlumaczyc.
                          Piszesz ze interesuja Cie ksiazki historyczne? "Niestety"??? Stary - jak najszybciej rob z soba porzadek bo szkoda zeby taki gosc jak Ty siedzial tam i marnowal sie - daj ludziom z siebie skorzystac ;)
                          • rzeka.suf depcan 18.05.12, 17:47
                            depcan, czytales calosc tworczosci ctztsa na forum psychologia? mam wrazenie, ze nie i dlatego znow zaczynamy od poczatku. ale moze tobie lepiej pojdzie...
                          • co_to_za_taki_swiat Re: rownie durnych bab - jak ty 19.05.12, 00:28
                            > Ty to sam sobie robisz - kto Ci dal prawo siebie samego tak traktowac?

                            Po prostu zastanawiam się nad przyczynami swoich niepowodzeń, np. tego ze spotkaniem z byłą. Zresztą akurat jeśli chodzi o życie towarzyskie to jest to w moim przypadku pasmo niepowodzeń, czyli coś muszę robić źle, w jakiś sposób zniechęcam ludzi. To nie jest samobiczowanie, tylko szukanie przyczyn.

                            > Piszesz ze interesuja Cie ksiazki historyczne? "Niestety"???

                            "Niestety" w kontekście tego, że nie nadążając za światem, uciekam w przeszłość.

                            > Stary - jak najszybciej rob z soba porzadek bo szkoda zeby taki gosc jak Ty siedzial tam i
                            > marnowal sie - daj ludziom z siebie skorzystac ;)

                            Wczoraj wieczorem wyszedłem ze znajomymi. :) Dzisiaj też mnie zapraszano na imprezę, ale niestety jestem zmęczony i mam mało czasu, bo wziąłem zlecenia na weekend, tak że nie mogłem skorzystać z zaproszenia. W każdym razie teraz sobie postanowiłem, że jak tylko będzie okazja wyjścia do ludzi, to korzystam w miarę możliwości.
                            • depcan Re: rownie durnych bab - jak ty 21.05.12, 10:28
                              > Wczoraj wieczorem wyszedłem ze znajomymi. :) Dzisiaj też mnie zapraszano na imp
                              > rezę, ale niestety jestem zmęczony i mam mało czasu, bo wziąłem zlecenia na wee
                              > kend, tak że nie mogłem skorzystać z zaproszenia. W każdym razie teraz sobie po
                              > stanowiłem, że jak tylko będzie okazja wyjścia do ludzi, to korzystam w miarę m
                              > ożliwości.

                              Zlecenia na weekend, brak urlopu od 3 lat, styl zycia sprzyjajacy chorobom cywilizacyjnym, odczuwalne juz w tej chwili dolegliwosci fizyczne i psychiczne. Jest maj - a jakby tak wziac tydzien urlopu i sypnac w Bieszczady? - poloniny musza byc piekne w maju :) Firma - jakakolwiek by nie byla - nie zawali sie od Twojej tygodniowej nieobecnosci.
                              • eirene-the-best Re: rownie durnych bab - jak ty 24.05.12, 17:37
                                CTZTŚ ! Polecam Ci do przeczytania artykuł :http:/www.setman.pl/skrypty/simonton.pdf
                                Może wtedy docenisz wgaę nastawienia psychicznego ?
                        • anty-cialo Re: rownie durnych bab - jak ty 18.05.12, 22:29
                          co..swiat - Marudzisz i mącisz, mieszasz zmyślenia i prawdę, to jesteś miły i uprzejmy, to znów atakujesz i przekraczasz granice. Takie zachowanie nie budzi zaufania
                      • renkaforever Re: rownie durnych bab - jak ty 18.05.12, 18:35
                        "Na koniec - to forum nie jest moderowane, rozni ludzie tu zagladaja i rozne bzd
                        > ury wypisuja. Jesli jakas szczyl stara Ci sie wmowic ze poprawi Ci sie od przes
                        > iadki z tramwaju na harleya i oddania ksiazek "bo nikt dzisiaj nie czyta ksiaze
                        > k(sic!)" to "wiesz co z nim zrobic" ;)
                        >
                        > *trzeba byc naprawde ostrym kretynem zeby stac w korku samochodem jesli masz do
                        > bre polaczenie tramwajem, w Londynie nie da sie wrecz podrozowac inaczej niz me
                        > trem, nikt nie jezdzi po city swoim samochodem"

                        Wiesz dlaczego nie mieszkam w Nowym Yorku? Bo tam trzeba jezdzic metrem i nie mozna miec praktycznie samochodu , bo parking kosztuje 15 dolarow za 15 minut:))) samochod daje wolnosc wyboru, wsiadasz i jedziesz gdzie chcesz , nie tylko do tej nudnej pracy dla 85 latka o bystrym umysle :) Stanie w korkach tez nie jest przyjemnoscia, dlatego nie mieszkam JUZ w duzym miescie. Harley czy motorynka to lepsze od tramwaju, przynajmniej od ciebei zalezy trasa, tramwaj wiezie cie jak swinie na rzez. I tak sobie wyobrazam tego biednego programiste. Wieziony do pracy jak swinia na rzez. W metrze to samo.
                • eirene-the-best Re: rownie durnych bab - jak ty 17.05.12, 21:59
                  ." Wg mnie liczy się przede wszystkim bycie atrakcyjnym fizycznym i towarzysko dla innych ludzi, wtedy można być szczęśliwym, bo komuś na tobie zależy, jesteś wszędzie zapraszany, dostajesz SMS-y, telefony, chodzisz na randki, imprezy, masz wielu partnerów seksualnych i tak dalej. Takie życie musi być niezwykle przyjemne i dawać dużo satysfakcji. No ale cóż, nie każdy może być szczęśliwy, prawda? "
                  Mylisz się mój drogi.Bycie atrakcyjnym fizycznie wcale nie przesądza o atrakcyjności towarzyskiej.Atrakcyjność fizyczna ma większe znaczenie u kobiet,niż mężczyzn,bo wy jesteście wzrokowcami.
                  Tak sobie myślę,że łatwiej Ci jest myśleć,że Twoje niepowodzenia w relacjach z kobietami wynikają z braku atrakcyjności niż,że są skutkiem popełnionych przez Ciebie błędów,bo nie wiesz jakie błędy popełniasz.
                  Jeśli mam rację ,w tym co Ci napisałam o blokowaniu uczuć gniewu i smutku,a opisane przez Ciebie objawy zdają się ją potwierdzać ,to myślę,że to może być powodem.
                  Takie odcięcie się od swoich uczuć, czyli ukrywanie ich i tłumienie jest swoistym autoznieczuleniem,lecz to znieczulenie wyrządza ogromne szkody w Twojej osobowości i ma niszczący wpływ na Twoją zdolność budowania związków.
                  Jeśli zakładasz blokadę na te uczucia,to niestety cierpi na tym zdolność przeżywania również uczuć pozytywnych jak miłość,radość itp.Znieczulony człowiek czuje mało,albo nawet prawie nic.Nie potrafi być spontaniczny i nie potrafi budować związków z innymi.
                  To tak, jak w odmrożonej nodze może wywiazać się emocjonalna gangrena,która oddala nas od innych i od siebie samego.Jak możesz budować związek z innymi skoro niewiele ,albo nic nie czujesz ?
                  Ty nie jesteś typem samotnika,któremu jest dobrze samemu.Ty chcesz związków z innymi i cierpisz z tego powodu,że jesteś sam. Gdy odblokujesz swoje uczucia ożyjesz i poprawi się Twoja zdolność nawiązywania stosunków z ludźmi.
                  Musisz wiedzieć,że prawdziwe,głębokie przyjaźnie nawiązujemy w dzieciństwie. Te, które przetrwają są zwykle na całe życie.Później,czym jesteśmy starsi ,jest to coraz trudniejsze.Zwykle mamy znajomych,a nie prawdziwych przyjaciół.Ci znajomi otaczają nas, dopóki dobrze nam się wiedzie i jesteśmy zadowoleni ze swej sytuacji i z życia.Jesteśmy wtedy atrakcyjni towarzysko.
                  Gdy ta sytuacja się zmienia ,zwykle i znajomi znikają.Taka jest prawda,że wiele znajomości jest bardzo interesownych.Ludzie są wokół nas gdy coś dostają,albo liczą,że dostaną od nas; materialnie,lub psychicznie,energetycznie.Nikt nie chce przebywać z osobą niezadowoloną z życia,narzekającą na wszystko i wszystkich,zgorzkniałą.Jest to wtedy taki wampir energetyczny,który chce zaczerpnąć energii od innych i ludzie to podświadomie czują i się odsuwają.
        • eirene-the-best Re: rownie durnych bab - jak ty 17.05.12, 14:58
          Powtarzam po raz ostatni;Nie jesteś stracony,tylko wymagasz głębokiej psychoterapii.
          Takiej, w której dopuścisz do siebie te uczucia,które tutaj Ci wymieniłam, i je przeżyjesz .Będziesz się wtedy czuł kompletnie rozwalony.
          Wtedy nastąpi katharsis i będziesz się składał na nowo.Poczujesz się jak nowonarodzony! Gwarantuję Ci to !.
          • renkaforever Re: Irene, masz racje 17.05.12, 22:33
            Jak czytam te historie niezadowolonego z zycia to mysle sobie, ze jego zycie jest bardzo smutne. Taki tryb zycia odpowiedni bylby dla 80 latka z dobra sprawnoscia umyslowa, a nie 30 latka! Gdyby chociaz kupil jakiegos Harleya albo Honde i jezdzil jednosladowcem do pracy zamiast sie wlec z emerytami tramwajem.. juz nawet rowerek malutki skladany do szpanowania (koszt moze byc znaczny, wiec jest czym zaszpanowac wsrod jego "towarzyskiej elyty") zmiana ogolnego stylu, wygladu sposobu ubierania sie , to sa sprawy ktore mozna zrobic.. na pewno zmienilyby jego image na bardziej interesujacy. Bo na dzisiaj? ktora kobieta chce byc z facetem jezdzacym do pracy tramwajem z emerytami? I ktora sie interesuje ksiazkami? To bylo 50 lat temu, dzisiaj ksiazki czytasz na ipodzie albo androidzie. Filozofowanie sie skonczylo. Wszystko juz dawno wymyslono. Teraz sie baw czlowieku , ciesz sie zyciem. Tylko zmien te zabawki swoje , bo sa stare i nikt sie takimi dzisiaj juz nie bawi. Chyba, ze jakis lunatyk w kacie..Zacznij od tego, ze sprzedasz wszystkie swoje ksiazki. Przez to bedzie ci sie lepiej oddychalo. Nos ci sie odetka, bo nie odkurzasz ich, tych cegiel, he?
            • co_to_za_taki_swiat Re: Irene, masz racje 17.05.12, 22:52
              > I ktora sie interesuje ksiazkami? To bylo 50 lat temu, dzisiaj ksiazki czytasz na ipodzie albo
              > androidzie. Filozofowanie sie skonczylo. Wszystko juz dawno wymyslono. Teraz sie baw
              > czlowieku , ciesz sie zyciem. Tylko zmien te zabawki swoje , bo sa stare i nikt sie
              > takimi dzisiaj juz nie bawi.

              Zgrabne podsumowanie mojej życiowej tragedii, w każdym razie jej części. To prawda, nie pasuję do tych czasów, teraz liczy się tylko frajda, zabawa. Kłopot polega na tym, że nie mogę tego rzucić i po prostu cieszyć się życiem, to nie dla mnie, nie w moim stylu. Poza tym bardzo lubię swoją bibliotekę, wcale nie jest zakurzona... trochę ostatnio nie mam motywacji do czytania, ale kiedyś to wszystko przeczytam. :)
              • renkaforever Re: Irene, masz racje 17.05.12, 23:15
                No to buduj swoje zycie z "nudy", braku zainteresowania innymi sposobami na zycie, z braku wiary w swoja wartosc jako mezczyzny, z braku akceptacji swojej innosci, z odkladania dobrych spraw na pozniej, z braku dbalosci o siebie.. ciekawe, co zbudujesz z takich klockow.. cokolwiek by to bylo, nie ma to spoiwa i budowla ci sie rozpadnie, czego aktualnie doswiadczasz. Spoiwo nie pochodzi od drugiego czlowieka, ale drugi czlowiek moze ci pomoc je znalezc w sobie..skoro sam nie potrafisz. Przeciez juz zbudowales podstawowa egzystencje w sam raz dla swojego dziadka. Ty musisz zbudowac cos na miare wnuka ! Tylko bez ekscesow, prosze, zawsze miej swoje dobro na mysli najpierw. Zadnych eksperymentow ze "starymi" narkotykami. Dzisiejsze "narkotyki" to zupelnie nowe pokolenie zabawek.
              • eirene-the-best Re: Irene, masz racje 18.05.12, 01:27
                A odkąd to księgozbiór przeszkadza w cieszeniu się życiem ? Można cieszyć się lekturą i korzystać z innych uroków życia.
    • georgia241 Re: Co warte jest życie? 18.05.12, 02:07
      Życie to twój czas na miłość. Miłość to rozwój, o ile służysz innym a nie sobie.
      • renkaforever Re: a po co te ksiazki 18.05.12, 07:03
        Czytanie ksiazek zostawiam na daleko posunieta starosc. Zycie jest zbyt krotkie i mija tak szybko..ksiazki to ucieczka od zycia, od rzeczywistosci, a przeciez zycie trzeba budowac, a nie uciekac od niego. Mnostwo ksiazek jest dzisiaj bezuzytecznych, mimo, ze napisano je z duzym zaangazowaniem emocjonalnym, mimo, ze kiedys byly zrodlem wiedzy dla profesjonalistow, to teraz sa juz niepotrzebna nikomu przeszloscia, bo zmieniaja sie technologie, punkty widzenia, kultury.. Czas weryfikuje wszystko beznamietnie, takze i ksiazki. Trzyletnie dzieci ucza sie slow, grajac w gry na smartfonach. Moje dzieci paredziesiat lat temu mialy ksiazeczki , ktore byly wodoodporne, takie do czytania w wannie, podczas kapieli :). Oczywiscie te, ktore zaliczaja sie do perel swiatowych, bo poruszaja wartosci ogolnoludzkie, te zawsze beda potrzebne. Wlasciwie mozna powiedziec idea zrodla wiedzy, ksiazka istnieje, ale zmienia sie ciagle jej forma, bo zmienia sie technologia. Ja swoje dzieci wychowalam w oparciu o ksiazke "Dziecko ".. Mnie sie w glowie nie miescilo, ze mozna dziecko wychowac praktycznie w foteliku samochodowym :)) ale czas jest tak krotki i tyle pieknych rzeczy wokol do zrobienia, do zobaczenia, do przezycia..ze tradycyjne, sprzed 30 lat podejscie do zycia oferuje bardzo ubogie emocjonalnie zycie, wlasciwie zycie nudne, przepelnione zalami i smutkiem, abo to , abo tamto. Bo jak tu jechac tramwajem, kiedy obok przelatuje szybki motor, albo samochod, to takie symbole wolnosci, wiatru w oczy..a w tramwaju smrod i tlok..
        • renkaforever Re: nie chce byc zle zrozumiana 18.05.12, 19:13
          Ale percepcja zalezy od wielu czynnikow. Skoro ludzie sie bawia tak, czy inaczej, to jaki jest sens siedziec w kacie i narzekac? Jechac do pracy jak na rzez...chcesz byc atrakcyjny towarzysko, to zobacz co ich bajeruje.. pierdoly! Takie drobiazgi, ktore tym zafanatyzowanym terapeutom do glowy nie przyjda :) Terapia to jest cos, co trwa latami i nie czyni cudow, to ty masz sie przeobrazic, od ciebie zalezy rezultat. Terapeuta to jest twoj aniol rozsadku, ktory chce, abys ty sam byl autorem swojego sukcesu, on ci tylko pomaga zrozumiec, ze to tylko ty i naprawde ty ksztaltujesz swoje zycie.. Zycie jest tu i teraz , trzeba zrobic to, co mozesz teraz zrobic, cos dobrego dla ciebie, co nic nie kosztuje, a jesli kosztuje to warto poniesc koszty , bo to da ci ulge w cierpieniu. Idz na plywalnie, wymasuj swoje obolale cialo w jaccuzzi i zacznij to robic REGULARNIE. To na poczatek..., zmien swoj image na taki, jaki Tobie sie podoba, zapisz sie na terapie , to nastepne..itd itd, ty sam wiesz, co najwazniejsze. Kobiety nie zlatuja sie do smutasow, one lubia smiech, zarty, dobry wyglad i pozycje faceta. Ale czlowiek musi byc dumny z tego, co robi, a nie jechac do pracy jak swiniak na rzez :)
        • 1xprzepraszam Re: a po co te ksiazki 18.05.12, 19:44
          > Czytanie ksiazek zostawiam na daleko posunieta starosc. Zycie jest zbyt krotkie
          > i mija tak szybko..ksiazki to ucieczka od zycia, od rzeczywistosci, a przeciez
          > zycie trzeba budowac, a nie uciekac od niego.

          Bardzo ryzykowna i raczej nietrafoina teza.
          Czy piszesz aby zobaczyc co napisłas, czy liczysz na odzew?
          czy werifikujesz swoje zdanie na forum? czy chcesz jakos zaistnieć !
          Dobra ksiązka jest niezastapiona, bywa BYWA.. jak dobre buty... ułatwia chodzenia..
          w miejsca umownie niedostępne:)
          Profesojnaliści będą sięgac do książek, no powiedzmy w internetowej bibliotece.
          Fakt, ze za jakis 1000 książek ,które były po ojcu zostawiłem z 10 ..
          Pocztówek juz prawie nikt nie wysyła ,w latach 7o-tych nakłady byly po 100 tys.
          Ale zbieracze sa ..na niemiecki e-Bayu widziłaem kiedys ok 1 miliona pocztówk
          Na allegro do 50 tys..
          Smartfom moze byc dodatkiem do ksiązki lub jej uproszczonym gadżetem..
          >Wlasciwie mozna powiedziec idea zrodla wiedzy, ksiazka istnieje, ale zmienia sie ciagle jej >forma, bo zmienia sie technologia.
          >Oczywiscie te, ktore zaliczaja sie do perel swiatowych, bo poruszaja wartosci ogolnoludzkie, >te zawsze beda potrzebne

          No i w ten sposób trochę zaprzeczasz sobie
          Czytam czasem cos tutaj i nie wiem, kto z tego korzysta...
          • renkaforever Re: a po co te ksiazki 18.05.12, 23:30
            Wiesz, ja pisze w ramach wlasnej terapii, istnieje wystarczajaco dlugo, zeby to zauwazyc. Jestem sprzecznoscia i ciesze sie z tego, bo to mi ulatwia zycie wsrod radykalnych w swoich opiniach Polakow :))) Jest jak jest, ciesz sie, ze zyjesz, ze piekna pogoda i mily wieczor, ze masz kogos, kto cie kocha i nie jestes glodny. Reszta to iluzja:)
    • staraimarudna Re: Co warte jest życie? 18.05.12, 18:45
      to co zechcesz
    • kkalipso Re: Co warte jest życie? 19.05.12, 22:39
      Myślalam,że to pisze 60 dziadek....
    • szczesliwy_pierozek Re: Co warte jest życie? 24.05.12, 18:42
      Masz syndrom wilka stepowego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja