kropidlo5
19.05.12, 18:30
Kiedy ktos krytykuje, podsmiewa sie (albo smieje w towarzystwie), wskazuje bledy czy wady, czesto ciezko jest wyznaczyc granice miedzy tym co dozwolone a tym do idzie za daleko. Na pewno pocucie humoru i dystans pomaga uporac sie z tym na poziomie odbiorcy, ale na etapie nadawcy podzial powinien byc bardziej czytelny (to znaczy, ktos z humorem moze wyjsc obronna reka nawet z bezspornego faux pas).
Gdzie dla was lezy granica? Podam kilka przykladowych sytuacji:
- komentowanie wygladu- czy tez urody- na zasadzie 'ty to masz wielkie stopy' albo 'masz maly nos w porownaniu do reszty twarzy- publicznie czy prywatnie (oko w oko)
- pytania o strefe intymna, tzn kontakty seksualne, preferencje itp (na zasadzie- na grillu wsrod znajomych czy na urodzinach 'kiedy miales ostatni konakt seksualny' itp)
Jak wyznaczacie granice? Tu sie zazebia wolnosc wypowiedzi, poczucie humoru, konstruktywnosc krytyki, prywatnosc, wiele wartosci.