dziecko.szczescia
26.05.12, 00:01
... w celu lepszego go zrozumienia.
Otoz tak, mam kolege, ktory czasem zachowuje sie dla mnie(i innych) niezrozumiale. Wlasciwie czesciej niz czasem. Wiem tez, ze jest mu ''ze soba'' zle i chcialabym byc mu oparciem, ale tak do konca nie wiem, co mu w glowie siedzi, pewnie on sam tez nie wie. Na pewno nie namowie go na wizyte u psychologa ani nic z tych rzeczy.
Kolega moj ma bardzo niskie poczucie wlasnej wartosci, probuje sie dowartosciowac na rozne sposoby, obsesyjnym dbaniem o wyglad, osiagnieciami w nauce, sukcesami zawodowymi, podbojami milosnymi, roznymi ''elitarnymi'' hobby itp. Jest bardzo przeczulony na krytyke ze strony osob bliskich natomiast gdy krytykuje go, obraza albo trakuje w inny sposob niesprawiedliwie osoba obca nie jest w ogole w stanie sie obronic, po prostu mysz pod miotla, glowa w piasek, oczy w podloge. W stosunku do osob bliskich natomiast zdarza mu sie byc ''oprawca'', potrafi dotkliwie krytykowac za byle co, zawsze znajdzie czuly punkt i wie jak w niego uderzyc.
Odnosnie jego relacji z osobami bliskimi wiem tez, ze byl w bardzo burzliwym zwiazku z pewna dziewczyna, rozstawali sie i schodzili przez kilka lat, relacja byla na wielu plaszczyznach sadomasochistyczna, dziewczyna wyszla z niej z praktycznie zerowym poczuciem wlasnej wartosci. On mial napady agresji, krzyczal, walil piescia w sciane. Nie wydaje mi sie, zeby dotychczas udalo mu sie stworzyc satysfakcjonujacy dla obu stron zwiazek a wiem, ze bardzo by chcial.
Miedzy mna i nim zaczelo przez chwilie ''iskrzyc'', ale przestraszylo mnie jego zachowanie i wycofalam sie z prob rozpoczecia jakiego blizszego zwiazku. Nie lubie sinusoidy, a bylabym na nia skazana,przyciagal mnie i odpychal, raz byl wobec mnie przemily, kiedy indziej stal dwa metry obok mnie i udawal ze mnie nie zna, raz czy dwa nakrzyczal na mnie bez powodu tylko po to, zeby godzine pozniej znowu sie przymilac.
A tak poza tym, co napisalam wyzej, kolega jest dusza towarzystwa, bardzo potrzebuje akceptacji srodowiska, nigdy sie nikomu nie sprzeciwi (co innego w relacji z osobami bliskimi, z ktorymi czuje sie pewnie), przyjmie wszelkie upokorzenia i docinki ze stoicka postawa, wszyscy go lubia, imprezowicz itp. Duzo pije i pali sporo marihuany (mowil mi, ze to jego uzaleznienie, nie wiem, czy to bylo na powaznie). Ma w sobie dosc duzo empatii (jesli to to a nie co innego), latwo mu przychodzi odczytywanie nastrojow innych osob, umie pocieszyc, dowartosciowac, rozbawic kazdego. A zauroczyc nawet wykladowczynie o 20 starsza :)
Odnajdujecie sie w tym opisie, znacie kogos, kto do niego pasuje? To prosze wytlumaczcie mi troche motywacje takiej osoby bo im dluzej znam kolege tym mniej go rozumiem a zrozumiec bym chciala :)
Pozdrawiam!