Gość: Mamusia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.04, 04:57 co zrobić, by im sie chciało rzucić w świat? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: ja Re: usamodzielnianie dorosłych dzieci IP: *.acn.waw.pl 22.06.04, 07:42 przestac podcierac pupcie, gotowac obiadki i sprzatac pokoje Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: usamodzielnianie dorosłych dzieci 22.06.04, 07:58 Mysle ze nie nalezy nic przyspieszac, odejda wtedy kiedy przyjdzie ich czas aby odeszly. Moja Corka odeszla jak miala 19 lat a moj Syn byl w domu o wiele dluzej, On tego potrzebowal. Dzisiaj jest juz samodzielny. Trzeba cierpliwosci i nie pokazywac zniecierpliwienia, to wbrew pozorom chyba najskuteczniejszy sposob. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
malvvina Re: usamodzielnianie dorosłych dzieci 22.06.04, 07:59 nie prac nie prasowac nie rozpieszczac ulubionymi daniami nie dawac pieniedzy no i najwazniejsze : zyc wlasnym zyciem Odpowiedz Link Zgłoś
ulik1955 Re: usamodzielnianie dorosłych dzieci 22.06.04, 08:31 Najgorsze co mozesz zrobic, to byc sluzaca wlasnych doroslych dzieci. Znam rodziny, gdzie dzieci po studiach, z dobrymi zarobkami nadal mieszkaja u rodzicow i nie placa za nic, a matka ledwo dyszy ekonomicznie zywiac 26- letniego syneczka. TAKIE dzieci sa juz zmarnowane przez glupote rodzicow. Masz prace synku, to plac za swoje utrzymanie w domu lub sie wyprowadz na swoje. Wyprowadzi sie, gwarantuje, i na pewno dobrze mu to zrobi. Odpowiedz Link Zgłoś
moc_ca Re: usamodzielnianie dorosłych dzieci 22.06.04, 09:54 ulik1955 napisała: Masz > prace synku, to plac za swoje utrzymanie w domu lub sie wyprowadz na swoje. > O Boże! Cóż za brak miłości do własnego dziecka! "Masz pracę i wynocha z domu"! Zwierzęta pozwalają usamodzielnić się potomstwu przy własnym boku i etapami wchodzić w dorosłość a człowiek ..? Ech, ulik1955 pewnie jestes owocem takiego 'zimnego wychowu' propagowanego w zamierzchłych czasch ale dziś, na szczęście, już nie stosowanego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inka_s Re: usamodzielnianie dorosłych dzieci IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.06.04, 10:45 moc_ca napisała: > ulik1955 napisała: "Masz prace synku, to plac za swoje utrzymanie w domu lub sie wyprowadz na swoje" > O Boże! Cóż za brak miłości do własnego dziecka! "Masz pracę i wynocha z > domu"! Przepraszam bardzo Moc_co, to nie brak miłości, to ostatnia próba nadrobienia zaległości wychowawczych. Bo jeżeli DOROSŁY i PRACUJĄCY synuś czy córka mieszka z rodzicami i nie poczuwa się sam z siebie do uczestniczenia w kosztach utrzymania - wybacz, chyba to ni ejest normalne? Chyba że jest to ustalone z rodzicami - np. zarabia na własne mieszkanie, żeby móc się usamodzielnić. Nie wyobrażam sobie, żeby rodzice robili bokami utrzymując dorosłe pracujące dziecko - a ono wydawało forsę jedynie na własne przyjemności! Od razu dodam, że i mnie rodzice wspierali. Ale to było WSPÓLNE ustalenie. Dzięki temu nie siedzę im na głowie do dziś, tylko mieszkam we własnym mieszkaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
ulik1955 Re: usamodzielnianie dorosłych dzieci 22.06.04, 14:43 Moc-ca, to nie o moich dzieciach pisalam, ale ogolnie. W Polsce pokutuje przekonanie, ze trzeba sie zacharowac, aby dziecko mialo lepiej niz rodzice. Dlatego rodzice chodza w szmatach z ciucholandu i zywia byczki 26-letnie, ktore wydaja forse na balangi i dziewczyny. Nadal jest takie ofiarowanie sie w modzie, a dryblas z tego korzysta. No i wychowujemy niezaradne, materialnie nastawione pokolenie, ktoremu sie wydaje, ze swiat sie wokol nich kreci i rodzicom juz nic sie z zycia nie nalezy. Dostal juz wystarczajaco - wyksztalcenie na koszt rodzicow! Gwarantuje ci, ze puszczenie takiego dryblasa na glebokie wody zrobi z niego czlowieka - ptaki wyrzucaja swoje male z gniazda, aby je nauczyc latac!! Odpowiedz Link Zgłoś
miriah Re: usamodzielnianie dorosłych dzieci 22.06.04, 14:57 ulik bardzo podoba mi się twoje podejście, mam takie samo zdanie na temat pomocy w usamodzielnieniu się dzieciom a mój ulubiony przykład przyrodniczy to taki, że dorosłe ptaki kiedy podrośnięta latorośl nie chce odlecieć z gniazda mimo że czas po temu, wypychaja go najzwyczajniej a nastolatek chcąć niechcąc musi zacząc machać skrzydłami :-) Odpowiedz Link Zgłoś
alkmaar jak powiedział CG Jung : 22.06.04, 15:23 "podstawš zdrowego życia psychicznego jest uniezależnienie od swojej rodziny" (chodziło mu o rodzinę pierwotnš). Jung także pisał o pochłaniajšcej matce, która nie pozwala usamodzielnić się swemu dziecku, zniewalajšcego go emocjonalnie, czynišcš z niego życiowego kalekę nie potafišcego zadbać siebie (jeżeli niczego nie będzie potrafił, to nigdy nie odejdzie) - a wszystko w imię jej wielkiej miło?ci do dziecka. to jeden z najczarniejszych aspektów matczynej miło?ci ... Odpowiedz Link Zgłoś
kvinna Amen 22.06.04, 15:39 :) Z czego rżniesz? przepraszam - cytujesz :) Podawaj źródło. C.G.Jung "..." etc. Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: usamodzielnianie dorosłych dzieci 22.06.04, 15:54 Mysle ze dzieciom przede wszystkim nalezy okazywac milosc i uczyc jej, bez niej bedzie im bardzo trudno zyc. Mysle ze w domu gdzie jest milosc i to obustronna nie istnieje problem wychodzenia dzieci z domu. Rodzice zgadzaja sie na to cokolwiek dziecko zdecyduje sie zrobic. Jesli chce odejsc to nie zatrzymujemy go, jesli chce zostac jest zawsze najblizszym przyjacielem. Mysle ze mozna uczyc tylko poprzez dobro i milosc, kazdy inny sposob przynosi niechec i zlosc. Czego mozna nauczyc sie dziecko kiedy powiemy mu zeby odszedl nawet jesli mamy najlepsze intencje. Zostanie zal do Rodzicow ze nie pozwolili mu zostac ze nie pozwolili jemu podjac decyzji. Ten zal czesto przeradza sie w obojetnosc i niechec do wlasnych Rodzicow. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
moc_ca Re: usamodzielnianie dorosłych dzieci 22.06.04, 16:38 Nie zgadzam się z Waszym poglądem na wychowywanie dzieci.Dziecko należy wychowywać od początku tak aby samo mogło w tym odpowiednim czasie podjąć (lub nie) decyzję o usamodzielnieniu.Jeśli tego nie zrobi tzn. że albo je źle wychowaliśmy (wówczas ten ciężar nadal spoczywa na nas - mówię o nauczeniu go że tak powinno postąpić) lub nie jest do tego gotowe z innych powodów a wówczas również musimy mu pomóc w osiągnięciu owej 'gotowości'. Właśnie po to dziecko nas ma. Zgadzam się że to powinna być wspólna decyzycja ale nie brutalne wypchnięcie z domu z komentarzem: wystarczająco dużo dostałeś - wykształcenie na KOSZT rodziców!!!! Przepraszam za ostre słowo ale to jest zasrany obowiązek rodziców a już mówienie o cudzych dorosłych dzieciach "byczek 26 letni", dryblas .. wybacz uliku1955, jest niesmaczne nawet jeśli (co zaznaczasz na swoje usprawiedliwienie???) " nie o swoich dzieciach pisałaś". Bliskie mi są poglądy które głosi mskaiq, bardzo. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: usamodzielnianie dorosłych dzieci IP: *.acn.waw.pl 22.06.04, 16:54 Skoro padlo to pytanie to pare rzeczy powinno byc jasnych: - rodzice sa zmeczeni utrzymywaniem dzieci (wychodze z zalozenia ze dzieci sa dorosle skoro nawet matka chce sie ich "pozbyc") - rodzice nie wychowali dzieci na tyle "dobrze", zeby sie dzieci same zorientowaly, ze czas opuscic cieple gniazdko. Po cholere wiec roztrzasac problem "ze powinni tak wychowac, zeby..."? Ile te dzieci maja lat? Sa samodzielne finansowo? to chyba kluczowe pytania do dalszej dyskusji... Zakladajac, ze dzieci sa dorosle i same na siebie pracuja, to mamy problem. I najprosciej (najtrudniej?) posadzic delikwenta przed soba i wylozyc, ze juz jestes zmeczona i od dzisiaj kazdy po kolei bedzie kibelek czyscil i obiadki gotowal. A jesli nie pasi to czas na swoje. Bo gosposie dzisiaj sporo kosztuja. Mocca pisze o milosci...jakaz to milosc jak stary kon z matki gosposie robi???? Odpowiedz Link Zgłoś
moc_ca Re: usamodzielnianie dorosłych dzieci 22.06.04, 17:22 Gość portalu: ja napisał(a): > Mocca pisze o milosci...jakaz to milosc jak stary kon z matki gosposie robi???? Dlaczego "stary koń"? Przypuszczam że dla matki ów "stary koń" na zawsze jest jej dzieckiem a poza tym miłość do dzieci powinna być bezwarunkowa, dziecko się kocha, po prostu, i bez względu na to jak się zachowuje.Można myśleć ze jego zachowanie jest nieprawidłowe ale nie jest to powód aby przestać je kochać, to nawet niemożliwe. Nie mowimy o patologii, gdzie dorosłe dziecko, nie pracuje, nie czyni starań aby pracę zdobyć, leży na sofie, każe sobie podawać obiad i kupować papierosy bo mu się 'coś' od życia należy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja zaraz zaraz... IP: *.acn.waw.pl 22.06.04, 19:27 "O Boże! Cóż za brak miłości do własnego dziecka! "Masz pracę i wynocha z domu"! " - ktoz tak napisal? Milosc do dzieci JEST bezwarunkowa. I kazdy "stary kon" jest zawsze dzieckiem. Co nie zmienia faktu, ze przychodzi czas, zeby wypelzl z domu. Czy to jest oznaka braku milosci, ze matka tego oczekuje???? Dlaczego tylko matka ma kochac bezwarunkowo i biegac kolo dziecka. A dziecko to nie powinno matce ulzyc???? O patologii nie mowimy, ale czy to znaczy, ze skoro pracuje to ma prawo oczekiwac zeby mamusia wiecznie obiadki pod nos podtykala? a dlaczegoz to, co? A jesli "dziecko" nigdy nie wypelznie? Dla mnie doroslosc polega na tym, ze oprocz przyjemnosci sa tez obowiazki. Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: zaraz zaraz... 22.06.04, 19:32 dojrzala milosc matki bynajmniej jest warunkowa a jednak niesie ze soba "popchniecie" dziecka w strone drzwi bo milosc matki, rodzica to nie tylko obiad pod nosem i papier toaletowy w lazience milosc rodzica to zrobienie wszyskiego by dziecko SAMO dalo sobie rade w zyciu pozdr.cossa Odpowiedz Link Zgłoś
moc_ca Re: zaraz zaraz... 22.06.04, 21:28 cossa napisała: > dojrzala milosc matki > bynajmniej jest warunkowa > > a jednak niesie ze soba > "popchniecie" dziecka w strone drzwi Popchnięcie lecz nie WYPCHNIĘCIE za drzwi, prawda? > > bo milosc matki, rodzica > to nie tylko obiad pod nosem > i papier toaletowy w lazience > > milosc rodzica to zrobienie wszyskiego > by dziecko SAMO dalo sobie rade w zyciu Tak właśnie, zrobienie WSZYSTKIEGO. pozdr. :-) > > pozdr.cossa > > Odpowiedz Link Zgłoś
moc_ca Re: zaraz zaraz... 22.06.04, 21:26 Gość portalu: ja napisał(a): > "O Boże! Cóż za brak miłości do własnego dziecka! "Masz pracę i wynocha z > domu"! " - ktoz tak napisal? Ja tak napisałam! A gdzies temu zaprzeczam? Oczywiście bez "masz pracę i wynocha z domu" - tu bowiem lekko sparafrazowałam słowa mojej przedmówczyni. > > Milosc do dzieci JEST bezwarunkowa. I kazdy "stary kon" jest zawsze dzieckiem. > Co nie zmienia faktu, ze przychodzi czas, zeby wypelzl z domu. Czy to jest > oznaka braku milosci, ze matka tego oczekuje???? Dlaczego tylko matka ma kochac > bezwarunkowo i biegac kolo dziecka. A dziecko to nie powinno matce ulzyc???? Powinno. Ale jeśli nie wypełza to matka powinna powiedzieć, cytuję z postu ulika1955: "plac za swoje utrzymanie w domu lub sie wyprowadz na swoje." ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: zaraz zaraz... IP: *.acn.waw.pl 22.06.04, 22:00 prawie dochodzimy do porozumienia :) zgadzam sie z ostatnim zdaniem tylko czy "plac za utrzymanie..." zalatwia problem? pieniazki to jedna rzecz a druga to zadbanie o pusty zoladek i poprane gacie nie sadzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
moc_ca Re: zaraz zaraz... 22.06.04, 22:05 Gość portalu: ja napisał(a): > prawie dochodzimy do porozumienia :) > zgadzam sie z ostatnim zdaniem > tylko czy "plac za utrzymanie..." zalatwia problem? > pieniazki to jedna rzecz > a druga to zadbanie o pusty zoladek i poprane gacie > nie sadzisz? generalnie sądzę że rodzice powinni tak wychować dziecko aby chciało w odpowiednim momencie swego życia wyfrunąć o własnych siłach z uroczego gniazdka rodzinnego! :-)) powtarzam się bo już o tym pisałam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja no, jeju moc_ca ... IP: *.acn.waw.pl 22.06.04, 22:15 ona widac tak nie wychowala... i tu caly problem.. mam w dalszej rodzinie podobny przyklad i jedno co moge stwierdzic, to raczej nie jest to wina dziecka dziecku jest po prostu wygodnie niestety... zawsze mozna miec nadzieje, ze znajdzie sobie panienke/faceta ktore od tesciowej zechce sie trzymac z daleka :) Z utesknieniem oczekuje komentarzy, milczacej jak dotad, mamusi !!! Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: zaraz zaraz... 22.06.04, 22:16 moc_ca napisała: > generalnie sądzę że rodzice powinni tak wychować dziecko aby chciało > w odpowiednim momencie swego życia wyfrunąć o własnych siłach z uroczego > gniazdka rodzinnego! :-)) powtarzam się bo już o tym pisałam. Moc_ca jak juz swoje wypuścisz z gniazda to zamelduj jak ci sie udało. :) Rodzice to tylko normalni ludzie. Omylni. Popełniający błędy. Jestes nieomylna? Nie popełniasz błędów? Myślisz że wychowasz dziecko jakbys była chodzącym ideałem?? Chyba nie. Błędy mozna i nalezy naprawiac. Rodzic któremu nie udało sie wychowac dziecka tak żeby samo wyfrunęło na czas z gniazda maja prawo do naprawiania swych błędów. Rodzice powinni.. dzieci powinny.. ach jakiż ten świat byłby prosty i nieskomplikowany.. Odpowiedz Link Zgłoś
moc_ca Re: zaraz zaraz... 22.06.04, 22:28 procesor napisała: > moc_ca napisała: > > generalnie sądzę że rodzice powinni tak wychować dziecko aby chciało > > w odpowiednim momencie swego życia wyfrunąć o własnych siłach z uroczego > > gniazdka rodzinnego! :-)) powtarzam się bo już o tym pisałam. > > > Moc_ca jak juz swoje wypuścisz z gniazda to zamelduj jak ci sie udało. :) > > Rodzice to tylko normalni ludzie. > Omylni. Popełniający błędy. > > Jestes nieomylna? Nie popełniasz błędów? Myślisz że wychowasz dziecko jakbys > była chodzącym ideałem?? > Chyba nie. > Błędy mozna i nalezy naprawiac. > Rodzic któremu nie udało sie wychowac dziecka tak żeby samo wyfrunęło na czas > z gniazda maja prawo do naprawiania swych błędów. > > Rodzice powinni.. dzieci powinny.. ach jakiż ten świat byłby prosty i > nieskomplikowany.. O co chodzi, procesor? Mają rodzice prawo do błędów. Nigdzie nie piszę że jestem idealem. Nie sądzę że wychowam dziecko bo nie jestem chodzącym ideałem. Błędy trzeba i można naprawiać. Tak właśnie, rodzice powinni, dzieci powinny .. a życie sobie płynie .. a moc_ca i inni dyskutują w wątku z zadanym pytaniem: "co zrobić by dzieciom chciało się rzucić w świat" A Ty co masz do powiedzenia na temat? Pisz śmiało bo na razie udzielasz mi reprymendy a ja nie wiem za co.Zresztą Ty tez nie wiesz. > Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: zaraz zaraz... 22.06.04, 22:38 Wiesz Moc_ca ty to tak stale masz podniesiony poziom agresji?? Nic dziwnego że nie wiesz za co ci reprymendy udzielam. Bo jej NIE udzielałam. Łatwo sie pisze "powinni..". Trudniej napisac - JAK? Nie ma recept, sama wiesz. Więc nie ma co pisac rodzicowi doreosłego już dziecka "a bo to trzeba sie było wcześniej za to zabrac..". Bo teraz to oni sami to wiedza.. Co mam w tym względzie do powiedzenia? Wychowuje panienke która za te 10 lat będzie dorosła. I właśnei teraz mam czas na to by ja do tego przygotowywac. Tak jak i przez 8 poprzednich lat. :) Odpowiedz Link Zgłoś
moc_ca Re: zaraz zaraz... 22.06.04, 23:42 procesor napisała: > Wiesz Moc_ca ty to tak stale masz podniesiony poziom agresji?? Wiesz Procesor Ty to tak stale lubisz pouczać? > > Nic dziwnego że nie wiesz za co ci reprymendy udzielam. Bo jej NIE udzielałam. hmmm .... :-)) > > Łatwo sie pisze "powinni..". > > Trudniej napisac - JAK? Nie ma recept, sama wiesz. Więc nie ma co pisac > rodzicowi doreosłego już dziecka "a bo to trzeba sie było wcześniej za to > zabrac..". Bo teraz to oni sami to wiedza.. Gdzie tak napisałam? Napisałam że nie zgadzam się z poglądami wg których osiągnięcie dorosłości lub uzyskanie dyplomu automatycznie staje się momentem w ktorym rodzic mówi: WYPROWADŹ SIĘ Z DOMU bo już dość od nas dostałeś! Napisałam gdzies że trzeba BYŁO się wcześniej za to zabrać? Nie mam w zwyczaju mówić o tym co było.Powiem jeszcze raz: od najwcześniejszych lat należy tak wychowywać dziecko aby przygotować je do momentu w ktorym będzie wiedziało że trzeba zacząć żyć na własny rachunek ALE .. jeśli dziecko mimo dorosłości nie jest gotowe do podjęcia tego ryzyka należy nadal zapewnić mu oparcie i nadal uczyc JAK TO ZROBIĆ - aż zrozumie.Po to dzieci mają rodziców! Ich dorosłość nie zwalnia nas z moralnego obowiązku nauczenia ich życia samodzielnego. Zgodziłam się z Cossą że można je popychać w stronę drzwi ale nie wypychać za drzwi, i napisałam że bliskie mi są poglądy na wychowywanie dziecka prezentowane przez mskaiq która pisała o miłości do dziecka, przede wszystkim. Tak sądzę i tak napisałam w odpowiedzi na pytanie mamusi zawarte w pierwszym poście. > > Co mam w tym względzie do powiedzenia? Wychowuje panienke która za te 10 lat > będzie dorosła. I właśnei teraz mam czas na to by ja do tego przygotowywac. Tak > > jak i przez 8 poprzednich lat. > :) Właśnie tak samo myślę i o tym napisałam. Gdzie więc ten błąd za ktory udzielasz mi pouczeń w stylu: "łatwo się pisze 'powinni'" , "nie ma co pisać", "jesteś nieomylna?"Nie popełniasz błędów? Myślisz że wychowasz dziecko jakbys była chodzącym ideałem??" Czy dalej uważasz ze stale mam podniesiony poziom agresji? Czy tez może bronię swoich poglądów pouczana przez Ciebie, patrz wyżej? Czytaj dokladniej a potem udzielaj mi porad jak powinnam to napisać. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja agresje jednak nieco czuc... IP: *.acn.waw.pl 23.06.04, 07:50 bo nijak nie dopuszczasz do siebie chocby ciut ciut innych argumentow... moc_ca to wszystko prawda co piszesz, choc sama sie gubisz bo najpierw piszesz, ze "trzeba tak wychowywac dziecko...", a potem ze nigdzie nie pisalas , ze "trzeba bylo sie wczesniej zabrac..." - dla mnie nieco sprzeczne, jak widze procesor ma podobne zdanie czy rzeczywiscie nie zetknelas sie nigdy ze "starymi koniami", ktorzy mimo tego, ze zarabiaja, sa dorosli ilp. a dalej siedza rodzicom na glowie? bo jest podany obiad i nie trzeba pamietac, ze sie pasta skoczyla... sa cudownymi dziecmi, kochajacymi itd., ale nie potrafia pojac, ze moze by tak czas byl samemu sie soba zajac i wcale nie mam na mysli wypychanie na sile za drzwi, bo juz pracuje... takie czekanie "az dorosnie do tej mysli" moze trwac w nieskonczonosc i co potem? 40-letnie duze dziecko nadal trzeba glaskac po glowce, bo jeszcze nie dojrzalo do samodzielnej egzystencji... to chyba nie na tym rzecz polega, zeby z dnia na dzien wystawic walizki ale jak sie nic nie robi, zeby dziecko oprocz przyjemnosci z "bycia doroslym" mialo idace za tym obowiazki i ponosilo konsekwencje swoich czynow, to nici z tego Ja bym nie chciala zeby 18-latek wyprowadzal sie z domu. Dorosly to on dla mnie nie jest. Ale chwala dla Mamusi, ze dzisiaj o tym mysli. Do 25 czy 30 moze mu cos jeszcze wpoi. Pytanie jak? i to Ona chce wiedziec A mnie interesuje jak wyglada rola dziecka w domu. Ma jakies obowiazki, skoro pracuje czy doklada sie do wydatkow itp., czy mamusia wszystko kolo niego robi...tu dla mnie jest pies pogrzebany. a i tak najskuteczniejsza bedzie synowa... Czego Mamusi zycze z calego serca :) Odpowiedz Link Zgłoś
moc_ca hmm.. 23.06.04, 08:40 Gość portalu: ja napisał(a): > bo nijak nie dopuszczasz do siebie chocby ciut ciut innych argumentow... > moc_ca to wszystko prawda co piszesz, choc sama sie gubisz bo najpierw piszesz, Niedopuszczanie do siebie argumentów nazywasz agresją? Co do 'gubienia się' - nie masz racji. Otóż cytujesz: > ze "trzeba tak wychowywac dziecko...", a potem ze nigdzie nie pisalas , > ze "trzeba bylo sie wczesniej zabrac..." - dla mnie nieco sprzeczne, jak widze > procesor ma podobne zdanie Oba zdania wzięte przez Ciebie w cudzysłów, różnią się ale drugie nie jest mojego autorstwa.Jeśli tego nie widzisz i nie rozumiesz - trudno, nie chce mi sie już tłumaczyć.Sorry. > czy rzeczywiscie nie zetknelas sie nigdy ze "starymi koniami", ktorzy mimo > tego, ze zarabiaja, sa dorosli ilp. a dalej siedza rodzicom na glowie? Tu Cię boli! "Stary koń" - to niezbyt odpowiednie określenie dziecka mamusi i to Ci zarzuciłam. Zetknęłam się ze zjawiskiem o ktorym piszesz.. Mamusia - autorka wątku, nie mówiła jednak o swoim dziecku NIC podobnego, ja też zastrzegłam że nie mówię o patologii - tak trudno to zauważyć? > bo jest podany obiad i nie trzeba pamietac, ze sie pasta skoczyla... > sa cudownymi dziecmi, kochajacymi itd., ale nie potrafia pojac, ze moze by tak > czas byl samemu sie soba zajac > i wcale nie mam na mysli wypychanie na sile za drzwi, bo juz pracuje... > takie czekanie "az dorosnie do tej mysli" moze trwac w nieskonczonosc > i co potem? 40-letnie duze dziecko nadal trzeba glaskac po glowce, bo jeszcze > nie dojrzalo do samodzielnej egzystencji... j.w.- pytanie zawarte przez autorkę wątku nie sugerowało potrzeby głaskania 40 letniego starego konia! > to chyba nie na tym rzecz polega, zeby z dnia na dzien wystawic walizki > ale jak sie nic nie robi, zeby dziecko oprocz przyjemnosci z "bycia doroslym" > mialo idace za tym obowiazki i ponosilo konsekwencje swoich czynow, to nici z > tego > Ja bym nie chciala zeby 18-latek wyprowadzal sie z domu. Dorosly to on dla mnie > > nie jest. Ale chwala dla Mamusi, ze dzisiaj o tym mysli. Do 25 czy 30 moze mu > cos jeszcze wpoi. > Pytanie jak? i to Ona chce wiedziec > A mnie interesuje jak wyglada rola dziecka w domu. Ma jakies obowiazki, skoro > pracuje czy doklada sie do wydatkow itp., czy mamusia wszystko kolo niego > robi...tu dla mnie jest pies pogrzebany. > > a i tak najskuteczniejsza bedzie synowa... > Czego Mamusi zycze z calego serca :) Tak samo myślę jak Ty.Przedstawiłam swoje zdanie na ten temat i mam nadzieję że Mamusia zrozumiała mnie zgodnie z moją intencją (w przeciwieństwie do Ciebie i procesor). Zmęczyły mnie już te tłumaczenia 'co poeta miał na myśli'. Odpowiedz Link Zgłoś
procesor z dedykacją :) 23.06.04, 10:28 A, u sia, la, la, la - mam dwie lewe ręce A, u sia, la, la, la - nie mam pieniędzy A, u sia, la, la, la - nie mam ochoty A, u sia, la, la, la - wziąć się do roboty Zamiast pracować ja wolę leniuchować Mama i tato mówią mi: synu masz lat pięćdziesiąt trzy Najwyższy czas byś skończył szkołę, inaczej będziesz stary matołem Mnie mama i tata nic nie obchodzi, niech życie w szkole marnują młodzi A, u sia, la, la, la... Mama i tato są zmartwieni, że syn się jeszcze nie ożenił Że nie ma domu i samochodu, że się marnuje chłopak za młodu Ja na takie teksty przymykam oczy, wolę na miasto z kumplami skoczyć A, u sia, la, la, la... Mama i tato głowę mi trują, że już pół wieku mam nie pracując Że lat trzydzieści dają pieniądze, by zaspokoić synalka żądze Ja im współczuję i na nich nie krzyczę, przecież was kocham moi rodzice ************************************** To że Mamusia napisała w swojej sprawie - nie wyklucza rozważań na szersza skalę. A po wielomiesiecznej lekturze tego forum wydaje się to jak najbardziej usprawiedliwione. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mamusia Re: agresje jednak nieco czuc... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.04, 10:26 :) tyle agresji w tych wypowiedziach, podważania umiejętności wychowawczych, "jasnowidztwa" w ocenie sytuacji. "trzeba było to, czy tamto" :) a skąd wiadomo, że tego czy tamtego nie było? Pytanie które tu podrzuciłam brzmiało - co zrobić - by komuś się chciało RZUCIĆ... w świat, zaryzykować, zaistnieć. Dzieci na różnych etapach życia mają różny stopień samodzielności i ja to wiem, bo przez te etapy przeszłam. Wyjeżdżają same na kolonie, obóz, zdają swoje pierwsze egzaminy i przeżywają pierwsze uczuciowe rozterki i rozczarowania. Według mnie głaskanie po główce nie stoi w sprzeczności z samodzielnością. Problemem dla mnie jest zerwanie więzi, gdy ktoś się wyprowadza z domu, jak tak się wyprowadziłam, po kłótni. Czy to dobre? Nie sądzę. Czy jest inny sposób? - synowa? może, ale dla 23-4 latka na synową zdecydowanie za wcześnie :-) Więc jak? "ja" - czy masz dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja no wlasnie IP: *.igik.edu.pl 23.06.04, 13:12 teraz zaczna sie argumenty typu: nie masz dzieci=nie masz pojecia Nie mam dzieci. Co nie zmienia faktu, ze mam prawo miec zdanie na ten temat. I uwazam ze dorosly czlowiek powinien byc samodzielny i w pewnym momencie wyfrunac z gniazdka. Lub tez mieszkajac z rodzicami ponosic wspolodpowiedzialnosc materialna i organizacyjna. Bo inaczej to jest to patologia. Nie odpowiedzialas mi na pytania odnosnie co dziecko w domu robi, jaki jest jego udzial w "gospodarstwie". Dlaczego? Dlaczego masz obawy, ze dziecko samo nie dojrzeje do mysli o wyfrunieciu? ze wyprowadzi sie po klotni? a o synowej to mial byc zart na pocieszenie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mamusia Re: no wlasnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.04, 17:28 Nie zaczną się :), ale jakaś prawda w tym jest, że proste rozwiązania znajduje sie tam, gdzie nie zna sie dokładnie tematu. A wszystko można dokładnie poznać odbywając w danym temacie gruntowną praktykę - po prostu. Nie neguję Twojego prawa posiadania własnego zdania na ten temat, chciałam tylko wiedzieć, czy jesteś praktykiem, czy teoretykiem. Co do dziecka- zdało maturę i bedzie zdawało na studia, pomagało: prowadząc firmę, gdy miało 16 lat, zajmuje się czasem młodszym bratem, czasem gotuje, ale nie jest w tym orłem, sprząta swój pokój oczywiście. Jest bardzo odpowiedzialne to dziecko... Dlaczego nie odpowiedziałam? bo to nie stanowi problemu, nie pomoże w odpowiedzi na pytanie. Jak widzisz, nie pasuje do szablonu starego chłopa na garnuszku, któremu mamusia podciera... Patologia... fajne słowo, zapewne z jakichś ostatnich zajęć na pedagogice specjalnej czy czymś takim. Dla mnie patologia to powiedzenie swojemu dziecku wynocha... idź z domu, bo juz jestes dorosły. To jest chore. Dlaczego się zastanawiam jak pomóc, bo świat w koło mało przyjazny dla nieopierzonych ptaszków, bo chciałam poznać ścieżki innych ludzi, ich doświadczenia, ale tylko częściowo mi się to udało. Po co tyle agresji? Jesteś nieszczęśliwa? Musiałaś się wyprowadzić z domu, a nie chciałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: no wlasnie IP: *.acn.waw.pl 23.06.04, 20:12 proste rozwiazania mozna tez dostrzec z boku patrzac, bo nie jest sie emocjonalnie z tym zwiazanym - odnosnie skutecznosci tego realizacji nie bede sie wypowiadac, bo to akurat latwe pewnie nie jest mam na patelni podawane przyklady co do ktorych sie wypowiadalam i bezradne znajome pytajace "co zrobic, zeby poszedl na swoje". Twoje pytanie brzmi identycznei. Twoj pierwszy post dla mnie byl jednoznaczny : co zrobic zeby im sie chcialo rzucic w swiat. Wniosek:znaczy ze nie chca Dyskusja poszla nieco nie w te strone co trzeba, ale daleko mi do agresji. Wkurzylo mnie tylko to, ze ktos tu napisal "dziecko trzeba wychowywac od poczatku tak...", nie znosze takich tekstow, bo sa bez sensu. Z pedagogika tez nic nie mam wspolnego, mimo "patologii" powtorzonej za moc_ca. Tobie tez zlosliwosci latwo przychodza, jednak:) Nie musialam sie wyprowadzac z domu "na sile". Mialam 19 lat jak wyszlam z domu. I nikt mnie nie zmuszal. To bylo naturalne, choc nie przypominam sobie jakis specjalnych "zabiegow" czy staran ze strony rodzicow, zebysmy uczyli sie samodzielnosci. Pewnie rodzice tez mieli rozterki, bo dopiero po dluuugim czasie przyznali, ze im sie dzieci madrzejsze udaly niz im sie wydawalo:)) To przyszlo samo. Skad u Ciebie obawa, ze Twoje dziecko tez do tego samo nie dorosnie? chcesz mu pomoc i slusznie, ale czy nie sadzisz, ze aby nauczyc sie samodzielnosci musi na wlasnej skorze poznac nieprzyjaznosci tego swiata? zaufaj swojemu dziecku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mamusia Re: zaraz zaraz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.04, 22:21 Dziecko ma 18 lat, już dorosłe, a jednak dziecko. Nie wyobrażam sobie rozmowy, która kończy się tak: pracujesz, zarabiasz, wyprowadź się... Tak ewentualnie można powiedzieć komuś obcemu, komu się przez chwilkę pomagało i nadużywa naszej gościnności, ale nie własnemu dziecku. Chodziło mi o to, żeby ono samo dążyło do tej samodzielności, żeby w pewnym momencie wybrało, że woli mieszkać samo, niż ze mną. I żeby to się nie odbyło z powodu kłótni.:) Odpowiedz Link Zgłoś
moc_ca Re: zaraz zaraz... 22.06.04, 22:30 Gość portalu: Mamusia napisał(a): > Dziecko ma 18 lat, już dorosłe, a jednak dziecko. > Nie wyobrażam sobie rozmowy, która kończy się tak: pracujesz, zarabiasz, > wyprowadź się... > Tak ewentualnie można powiedzieć komuś obcemu, komu się przez chwilkę pomagało > i nadużywa naszej gościnności, ale nie własnemu dziecku. > Chodziło mi o to, żeby ono samo dążyło do tej samodzielności, żeby w pewnym > momencie wybrało, że woli mieszkać samo, niż ze mną. I żeby to się nie odbyło z > > powodu kłótni.:) Tak właśnie Cię zrozumiałam. pozdrawiam. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: zaraz zaraz... IP: *.acn.waw.pl 22.06.04, 23:17 18 lat... to pelnoletnie jest a nie dorosle skad wiesz, ze w pewnym momencie nie wybierze mieszkania bez mamusi? zakladasz/obawiasz sie ze nie... dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matak/babcia Re: usamodzielnianie dorosłych dzieci IP: *.proxy.aol.com 25.06.04, 20:14 Moc-ca wtrzadzasz WIELKA krzywde swoim dziecia Twoja milosc jest slepa,nie ma nic wspolnego z madra matczyna miloscia 25 lat to jest przepraszam ciebie ale stary kon na podawanie mu wszystkiego pod nos on dobrze zna zycie nie martw sie o to jemu jest tak wygodnie GRAC niezdare bbo wie ,za mama wszystko zrobi Tys juz zrobila teraz jest Twoj czas na zycie on lub ona niech sobie radzi sama /sam/a Ty tylko skoryguj,gdy zajdzie potrzeba.Nie WMAWIAJ sobie,ze ten czlowiek nie potrafi sprzatac,gotowac itp wiadomo nie od razu ale krok po kroku i bedzie dobrze zobaczysz nie wyreczaj i nie ROB KRZYWDY WLASNYM DZIECIOM daj im zyc czs przedszkola monal jesli on liu on wie jak isc na randke i nie bierze ciebie do pompcy to znaczy,ze dorosla/dorosl/ byc samodzielny.NIE ROB KALEKI Z WLASNEGO DZIECKA.zmarznie na drugi dzie ubierze sie cieplej bedzie glodny sam znajdzie chleb zobaczysz jak twoje dziecko szybko poanuje sztuke zycia TYLKO MU POZWOL.Slepa milosc rodzicow nie jednemu dziecku zniszczyla zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: usamodzielnianie dorosłych dzieci 22.06.04, 19:21 traktowac ich jak doroslych :) z wszystkimi plusami i minusami bycia doroslym ;) pozdr.cossa Odpowiedz Link Zgłoś
alkmaar chciałbym się zgodzić z moccą - 23.06.04, 08:55 nazywanie dorosłych dzieci siedzących na garnuszku u rodziców "starymi koniami" jest ohydnym, bestialskim nadużyciem. To okropne, że bezduszne, cyniczne, zwyrodniałe panie śmiały je tu tak nazwać. Nazwałaś to, mocca, lekką przesadą - dla mnie to zbrodnia !!! Odpowiedz Link Zgłoś
p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: usamodzielnianie dorosłych dzieci 23.06.04, 10:41 " ZERO ZŁOTYCH " -------------------------- Któregoś wieczoru, gdy mamusia przygotowywała kolację, jedenastoletni syn stanął w kuchni, trzymając w ręku kartkę. Z oficjalną miną, dziecko podało kartkę matce, która wytarła sobie ręce w fartuch i przeczytała, co było napisane: - za wyrwanie chwastów na ścieżce: 5 złotych; - za uporządkowanie mojego pokoju: 10 złotych; - za kupienie mleka: 1 złoty; - za pilnowanie siostrzyczki (3 popołudnia): 15 złotych; - za otrzymanie dwukrotnie najlepszego stopnia: 10 złotych; - za wyrzucanie śmieci co wieczór: 7 złotych. Razem: 48 złotych. .... Mama spojrzała czule w oczy syna. Jej umysł pełen był wspomnień. Wzięła długopis i na drugiej stronie kartki napisała: - Za noszenie ciebie w łonie przez 9 miesięcy: 0 złotych; - Za wszystkie noce spędzone przy twoim łóżku, gdy byłeś chory 0 złotych; - Za te wszystkie chwile pocieszania ciebie, gdy byłeś smutny 0 złotych; - Za wszystkie osuszone twoje łzy: 0 złotych; - Za to wszystko, czego ciebie nauczyłam dzień po dniu: 0 złotych; - Za wszystkie śniadania, obiady, kolacje, podwieczorki i śniadania do szkoły: 0 złotych; - Za życie, które ci daję każdego dnia: 0 złotych. Razem: 0 złotych. Gdy skończyła, uśmiechając się matka podała kartkę synowi. Ten przeczytał to, co napisała i otarł sobie dwie duże łzy, które pojawiły się w jego oczach. Odwrócił kartkę i na swoim rachunku napisał: "Zapłacono". Potem objął mamę za szyję i obsypał ją pocałunkami. Gdy w osobistych i rodzinnych stosunkach zaczynają się pojawiać rachunki, wszystko się kończy. Miłość jest bezinteresowna albo nie istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś