Już nie jest jak dawniej...

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.02, 23:06
Wiecie, zanim wyszłam za mąz lepiej znałam mojego chłopa niż teraz: dwa lata po
ślubie. Wraca z pracy , je obiad, siada do kompa, a potem idzie spać. Czasem
tylko coś pomarudzi, że jest zmęczony. Sex - coraz rzadziej.
Przed ślubem to mu się chciało a teraz nie? Zarówno odnośnie sexu , jak i
rozmów i czułości. Dlaczego takie fajne rzeczy przemijają z czasem? A może mu
się znudziłam?
    • xmag Re: Już nie jest jak dawniej... 14.03.02, 07:27
      Paula sprawdz moze dokladnie czym on jest tak zajety przy tym komputerze.
      • Gość: Kim Re: Już nie jest jak dawniej... IP: 213.77.91.* 14.03.02, 09:02
        Takie fajne rzeczy nie powinny przemijać, ale czasem ludzie tracą ze sobą
        kontakt, bo jednej ze stron się nie chce, nie docenia, że o miłą codzienność
        trzeba dbać i to nie spada z nieba. Trzymam kciuki za Was - powiedz mu, że Cię
        to boli... Zresztą pewnie już mówiłaś...przytulałaś...prosiłaś.
      • Gość: Paula Re: Już nie jest jak dawniej... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.02, 09:08
        xmag napisał(a):

        > Paula sprawdz moze dokladnie czym on jest tak zajety przy tym komputerze.

        Akurat wiem, że prawie cały czas gra. Moje argumenty, że mogłby,trochę ograniczyć
        komputer, nie skutkują. Ja też sobie lubię posiedzieć przy kompie- ale bez
        przesady, godzinę czy dwie. On potrafi siedzieć bez przerwy cały wieczór i pól
        nocy...I tak powoli zaczynamy żyć obok siebie.
    • Gość: dorkasz Re: Już nie jest jak dawniej... IP: 217.98.233.* 14.03.02, 09:27
      z tego co wiem z autopsji malzenstwo wcale nie musi po dwoch latach wygladac
      tak jak opisujesz - cos niedobrego sie dzieje i nie mozna tak po prostu
      powiedziec ze sie mu znudzilas, ze sex nie ten, ze on gra - musisz zakasac
      rekawy i zabrac sie za to malzenstwo jak najszybciej, bo potem moze byc za
      pozno. jesli sie kochaliscie przed slubem to czemu po nim ma byc inaczej? nad
      tym trzeba pracowac i jesli taki argument nie trafi do Twojego meza to ja juz
      nie wiem bo fakt - Twoja dobra wola tu nie wystarczy. przekonaj go jakos, nie
      powiem jak masz to zrobic, ale on tez jest potrzebny do planu naprawczego. nie
      sadze zebym Ci pomogla, ale z mojej wypowiedzi wniosek jeden jest: w
      malzenstwie tez potrafi byc tak jak wczesniej a nawet lepiej i uwierz w to!
      pozdrawiam
      • Gość: zula Re: Już nie jest jak dawniej... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 09:59
        Moje małżeństwo było... prawie takie samo... było... skończyło się po czterech
        latach bo nie zauważyłam, że to samodestrukcja... pozwalałam na to by sobie
        grał, jeśli miał na to ochotę, jednocześnie oglądał telewizję, bo i to i to
        było równie ciekawe... a ja jeszcze kolacyjkę podawałam... no bo musi się
        odstresować po pracy, jakże ciężkiej, stresującej... no to sobie zgotowałam...
        dziś mój obecny facet, wie że telewizor i gry komputerowe to wróg, umiejętne
        korzystanie -ok, ale popadanie w przesadę wyprowadziłoby mnie zrównowagi... już
        nie jestem taka tolerancyjna... Porozmawiaj z nim, wyjciągnij go gdzieś
        wieczorem, pójdźcie na spacer, do kina, kawiarni... może przesiadywanie w domu
        nie służy mu by rozmawiać... zacznij go czymś zaskakiwać, rozwijaj siebie i
        swoje zainteresowania może wtedy zrozumie, że życie nie zaczyna i nie kończy
        się na pracy i grach komputerowych...

        Cieszę się, że w małżeństwie, może być tak jak przed... u mnie nie było i
        zaczęłam w to już wątpić.
        Pozdr.
        • Gość: Paula Re: Już nie jest jak dawniej... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.02, 10:35
          Próbowałam nz różne sposoby aby oderwać go od tego nieszczęsnego komputera, np.
          przychodziłam sama do niego aby się chociaż przytulić( z reguły wtedy marudzi
          żeby mu nie przeszkadzać). Ale nawet jeśli uda mi się - z trudem- sprawić, że
          wyłącza komputer ,to on wtedy idzie spać, mówi że jest zmęczony itp. także i
          tak nie udaje mi się z nim porozmawiać. Kocham go i on mówi, że mnie kocha. Ja
          jednak coraz częściej mam wrażenie, że mu sie znudziłam - po prostu. Może uznał
          że i tak już się niczym nie można zaskoczyć po tych kilku latach? Moje próby
          aby go zaskoczyć - w stylu romantycznej kolacyjki- nie wychodzą.
          • Gość: Kim Re: Już nie jest jak dawniej... IP: 213.77.91.* 14.03.02, 10:39
            To przykre, wiem, jak bardzo to przykre, kiedy się starasz i już nie wiesz, co
            masz robić. Nie chcę Ci pisać, że ja też tak miałam, bo po co Cię dołować. Moim
            zdaniem mogłaby pomóc szczera rozmowa, ale sama wiem, że o to najtrudniej.
            Pozdrawiam.
    • Gość: moi Re: Już nie jest jak dawniej... IP: 213.25.85.* 14.03.02, 10:53
      Wyjedź na weekend sama. Nie pytaj się o pozwolenie. Spakuj się i wychodząc życz
      mu miłego weekendu przy komputerze. Z troską w głosie powiedz, że nie chcesz
      zmuszać go do wspólnego wyjazdu, ale Ty czujesz potrzebę weekendowego wypadu.
      Nic nie ryzukujesz a możesz wiele zyskać. Ta szokowa metoda została już
      sprawdzona - facet przemyślał sprawę i teraz spędza więcej czasu ze swoją żoną.
      • Gość: Kim Re: Już nie jest jak dawniej... IP: 213.77.91.* 14.03.02, 11:31
        A mnie martwi to, że ci ukochani są tak mało domyślni, trzeba stosować terapie
        szokowe, podchodzić, kombinować. Czy oni nie wiedzą nagle, jak się kocha?
        Zapominają. Ja nie chcę, żeby ktoś się dla mnie zmieniał ze strachu, że coś się
        rozsypię. Oczekuję wzajemności - nie tego, że ukochany będzie na moje posyłki,
        ale że będziemy razem iść przez życie. Jeśli on nie potrzebuje tej bliskości,
        to co wtedy???
        • Gość: dorkasz Re: Już nie jest jak dawniej... IP: 217.98.233.* 14.03.02, 17:08
          faceci nie sa domyslni, bo po prostu mysla o czyms innym zupelnie, sa zupelnie
          inni. w sumie niedawno mnie co do tego oswiecilo i czuje sie z tym naprawde
          dobrze. a wracajac do watku - moim zdaniem zamiast proponowac kolacyjke
          romatyczna po prostu zakomunikuj ze wychodzisz - wieczorem, ladnie ubrana, i ze
          nie wiesz kiedy wrocisz na pytanie gdzie idziesz powiedz np ze do kina - sama.
          jest taka zasada: jesli faect odkryje ze jestes atrakcyjna dla innych, to juz
          jest Twoj :-) moze by tak jakis tajemniczy wielbiciel? przyjaciel? to bardzo
          podgrzewa atmosfere - oczywiscie wszystko trzeba robic z umiarem i przy uzyciu
          ogromnej dyplomacji, ale jesli nic nie skutkuje to moze to? pozdrawiam
    • Gość: ati Re: Już nie jest jak dawniej... IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 20:48
      Chyba pora zepsuć komputer!!!!!!!!!!!!!!
      • zlakobieta Re: Już nie jest jak dawniej... 14.03.02, 21:12
        Gość portalu: ati napisał(a):

        > Chyba pora zepsuć komputer!!!!!!!!!!!!!!

        He he he...
        To nieprawdopodobne ale wlasnie weszlam na ten watek, zeby napisac dokladnie to
        samo :))))
        Zeby tylko wtedy nie kupil sobie gameboya albo playstation ;)

    • Gość: Pastwa Już nie jest jak dawniej i nie będzie.. IP: 172.17.15.* 14.03.02, 21:29
      Cóż nikt jeszcze nie dowiódł, że czar pierwszej chwili u każdego z nas trwać
      będzie tyle ile byśmy chcieli tli się on, zatem 2, 6, 14, 30 (na wszelki
      wypadek ·) lat, ale kiedyś minie nie rozpaczaj to normalne tacy są ludzie:))
      Najważniejsze, aby suma przyjemności przeważyła takową nieprzyjemności( a to, z
      kim, ile lat to już rzecz wtórna, oby jednak jak najdłużej)

      Pastwa
      • Gość: Kim Re: Już nie jest jak dawniej i nie będzie.. IP: 213.77.91.* 15.03.02, 08:45
        To chyba nie tak, że faceci są niedomyślni i myślą o czymś innym - to raczej
        kwestia konkretngo człowieka i wzajemnego poznania się.
        • Gość: Pastwa Re: Już nie jest jak dawniej i nie będzie.. IP: 172.17.15.* 15.03.02, 09:54
          :-)
    • Gość: moi Re: do Ati i zlejkobiety IP: 213.25.85.* 15.03.02, 10:18
      Zepsucie kompa nie jest dobrym pomysłem - facet się wścieknie a i tak będzie
      nad nim tak długo siedział, aż go naprawi. A jeszcze może okazać się, że musi
      coś tam dokupić... . Horror w domu.
      • Gość: Paula Re: do Wszystkich IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.03.02, 10:28
        Dziękuję bardzo za wszystkie podpowiedzi , co robić. Zepsucie kompa nie wchodzi
        w grę, bo mój luby jest informatykiem, i prędzej czy póżniej naprawi. Rozważam
        natomiast wyjazd na weekand... to mogłoby zrobić na nim wrażenie.
        Pozdrawiam! Paula
        • Gość: pestka Re: do Wszystkich IP: 195.117.10.* 15.03.02, 13:04
          Ja osobiście pokazałabym mugdzie "raki zimują" i odlałabym sie na niego i jego
          komputer , słuchaj ja też jestem niecałe dwa lata po ślubie .Nie wyobrażam
          sobie żeby mój mąż nie przejawiał zainteresowania moja osobą.Jest do tego
          obligowany i wzajemnie. Ty zapytaj swojego łaskawce po co się z tobą żenił bo
          chyba nie po to żeby grać na komputerze bo to chyba lekka przesada. Ja bym
          przestała gotować, prać,prasować jednym słowem przestałabym dbać o jego
          pieprzony,zagrany i wiecznie zmęczony tyłek.Zapytaj go czy chciał mieć zonę czy
          posługaczke, bo kochanki z tego co piszesz to on też z ciebie nie ma więc może
          ma gdzie indziej.
          pozdrawiam
          pestka

          p.s. Sorry za ostre słowa ale szlak mnie trafia jak facetnic nie robi a kobieta
          wypruwa sobie flaki a i tak związku nie uratuje.
    • Gość: Inez Re: Już nie jest jak dawniej... IP: *.unizeto.pl 15.03.02, 15:28
      Paula, doskonale Cię rozumiem. U mnie jest podobnie, no może mój luby nie
      spędza tyle czasu przed komputerem, raczej przed telewizorem, ale wtedy kiedy
      jest w domu. Fakt, gdy wraca do domu,przeważnie późnym wieczorem jest bardzo
      zmęczony(dwie prace, na różne zmiany, dosyć wyczerpujące). Najbardziej jest mi
      przykro,że gdy nawet "pada z nóg", to nie ma siły, żeby ze mną porozmawiać, ale
      ma ZAWSZE siłę, żeby obejrzeć telewizję. Na pieszczoty i kochanie też nie ma
      już sił. Zresztą kochamy się bardzo rzadko. Przeważnie pracuje na nocne zmiany,
      a w dzień śpi, a potem idzie do drugiej pracy.
      Paula, mi też brakuje tych naszych wspólnych rozmów, wzajemnej wymiany
      myśli...Kiedyś rozmawiał ze mną o wszystkim, teraz tego jakoś nie potrafi, a
      już w ogóle nie umie rozmawiać o sprawach bardziej intymnych, o łóżku i naszym
      seksie... Bardzo mi tego brak, dobrze, że jeszcze czasem obejmie mnie, przytuli
      mnie do siebie, ale najczęściej ja to prowokuję.. Mówi, że mnie bardzo kocha.
      Ktoś powie zaraz:"że może ma kogoś na boku"...myślę jednak, że nie. Każdą wolną
      chwilę spędzamy przeważnie razem, razem jeździmy do rodziny, do znajomych,
      razem idziemy na spacer, do pubu, zawsze razem jeździmy na zakupy, nawet jak
      siedzi przy kompie, to woła mnie do siebie...Dobra, do garażu z nim nie jadę,
      chociaż by nieraz chciał...Niby wszystko w najlepszym porządku, a jednak coraz
      częściej odnoszę wrażenie, że żyjemy obok siebie, a nie razem... Czy po 6
      latach wspólnego życia tak jest zawsze...Nie wiem. Może za dużo oczekuję od
      niego. Aha, a taki wypad na weekend odpada, mój luby bardzo jest o mnie
      zazdrosny, myślę, że to by nie miało sensu. Jest też trochę złośliwy, gdybym
      sama gdzieś wyjechała, on odźwięczyłby się tym samym. Nie chcę wzbudzać w nim
      jeszcze większej zazdrości... Dodam, że mam syna, któremu też muszę poświęciś
      dużo czasu..Pozdrawiam.Trzymaj się Paula.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja