Niepozorna uwodzicielka.

IP: *.proxy.aol.com 14.03.02, 20:31


Widze na tym forum wiele watkow o samotnosci, zyciu w pojedyne itp
A ja spotkalam w moim zyciu kobiete, ktora naprawde zniewalala wszystkich.
To trudne do wytlumaczenia, byla ladna kobieta, po 30 ale nie byla
pieknoscia.
Byla ona zona jednego z moich szefow i przy okazji moim wykladowca.
Mezczyzni w pracy i na studiach po prostu za nia szaleli i to prawie
wszyscy bez wyjatku. Jej magia dzialala na uczacych sie po 10 godzin kujonow,
nieszczesliwie zakochanych nie zwracajacych uwagi na nic dookola , na typowych
macho i na normalnych facetow. Relacje o meskiej reakcji na jej widok zdawal mi
moj przyjaciel zreszta reakcji tej nie sposob bylo nie zauwazyc.
Gdyby nie to, ze znalam rowniez reakcje facetow w pracy pomyslalabym, ze to
moze fascynacja nauczycielka - uczen ale nie to nie to.
Ona nie robila specjalnie nic po prostu byla , nawet wygladala troche jak szara
myszka, ladna kobieta ale nie rzucajaca sie w oczy.

Czy wy spotkalyscie w swoim zyciu takie czarodziejki, a moze znacie ich
tajemnice?

    • Gość: Kulka Re: Niepozorna uwodzicielka. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 20:53
      Nie, ale spotkałam dwóch takich czarodziejów ,niepozornych niskich facetów, bez
      specjalnego intelektu,poczucia humoru czy innych jakichkolwiek widocznych
      zalet.A kobiety bez wyjatku poszłyby za nimi w ogień.
      Może to feromony?
      • Gość: Mart@ Re: Niepozorna uwodzicielka. IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 14.03.02, 21:01
        Gość portalu: Kulka napisał(a):

        > Nie, ale spotkałam dwóch takich czarodziejów

        Zamknąć w jednym pomieszczeniu tych dwóch i tę jedną i zobaczyć po godzinie co to
        da ;-)
        Marta
        • Gość: Pastwa Re: Niepozorna uwodzicielka. IP: 172.17.15.* 14.03.02, 21:13
          Wiadomo co, jeden z nich przeżyje, (jeśli to prawda, że tamta poszłaby za nimi
          w ogień):))
      • Gość: Alla Re: Niepozorna uwodzicielka. IP: *.a2000.nl 14.03.02, 21:54
        Byc moze feromony. Bardzo byc moze. A moze i cos innego.
        Kiedys w "Playboyu" pisali o tym zjawisku i przepisze kawalek, bo zabawne i
        wydaje mi sie prawdziwe:
        "Mowi sie czasem, ze ona lub on ma "to" w oku. Jest to atawistyczny blysk,
        polaczony z chrypka i gestem obiecujacym wachlarz rozkoszy. Osoby obdarzone tym
        darem zawsze maja ogromne powodzenie u plci przeciwnej. Pozornie nijaki,
        sledziowaty, brudnawy brodacz albo krotkonoga okularnica w rozczlapanych
        szpilkach potrafia "wykosic" bogatych wielkoludow i lalki o talii osy. Maja to
        cos w oku, co obiecuje cos wiecej niz bezladna lupanine przy zgaszonym swietle.
        Rasowy mezczyzna i rasowa kobieta nieomylnie wybieraja tego typu osoby i pedza
        za nimi na zlamanie karku. Niewazna jest kasa, pozycja, auto i zaangazowanie
        obiektu. Jest to talent porownywalny z pianistycznym i malarskim - z tym
        czlowiek sie rodzi".
        • Gość: kasia28 Re: Niepozorna uwodzicielka. IP: *.atol.com.pl 14.03.02, 22:39
          Nie wiem, czy mam "to coś" w oku, ale fakt faktem, ze po pólgodzinnej rozmowie
          z jakimkolwiek facetem, zdradza on oznaki zbytniego zafascynowania mną, po
          dłuższej co drugi się zakochuje. I wcale mi z tym dobrze nie jest, męczy mnie
          to. Doszło do tego, ze czasem boję się już odezwać w towarzystwie mężczyzn.
          Jestem ładna(mój mąż uważa, ze piękna:)), niegłupia, ale nie jestem jakąś sex-
          bombą czy gejzerem intelektu, więc nie wiem co ja takiego robię?! Nawiasem
          mówiąc, nie wiem nawet dlaczego mój mąż po tylu latach jest wciąż we mnie
          zakochany i zapatrzony we mnie. :)
          • Gość: oak Re: Niepozorna uwodzicielka. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 22:46
            ... nie jestem pewien ale to pewnie ta SKROMNOŚĆ ich tak pociąga )))))

            ........ ratunku już jestem zakochany !!!!!! ))))) wiedziałem, wiedziałem że
            źle robię zamieniając zz Tobą słowo ))))))))
            • Gość: kasia28 Re: Niepozorna uwodzicielka. IP: *.atol.com.pl 14.03.02, 22:54
              Niestety to działa tylko w rozmowie osobistej:) Jeśli tak Cię wzięło to chyba
              za kochliwy jesteś?:)
              Nie chciałam wyjść na nieskromną, po prostu stwierdziłam fakt. Gdybym była
              nieskromna, nie dziwiłabym się temu, tylko uważałabym za naturalne takie
              zachowanie. A ja się DZIWIĘ i to bardzo i bardzo mnie to peszy. Mój mąż jest
              zadowolony i chyba w pewien sposób dumny, a ja nie widzę w tym powodów do
              zadowolenia.
              • Gość: Martyna Re: Niepozorna uwodzicielka. IP: *.proxy.aol.com 15.03.02, 02:08
                Gość portalu: kasia28 napisał(a):

                > Niestety to działa tylko w rozmowie osobistej:) Jeśli tak Cię wzięło to chyba
                > za kochliwy jesteś?:)
                > Nie chciałam wyjść na nieskromną, po prostu stwierdziłam fakt. Gdybym była
                > nieskromna, nie dziwiłabym się temu, tylko uważałabym za naturalne takie
                > zachowanie. A ja się DZIWIĘ i to bardzo i bardzo mnie to peszy. Mój mąż jest
                > zadowolony i chyba w pewien sposób dumny, a ja nie widzę w tym powodów do
                > zadowolenia.

                A jak min przejawia sie to zainteresowanie , czy co drugi mezczyzna wyznaje Ci
                milosc? Czy jest to bardziej erotyczne zainteresowanie czy tez innego rodzaju tzn
                Toba jako kobieta?
                • Gość: kasia28 Re: Niepozorna uwodzicielka. IP: *.atol.com.pl 15.03.02, 11:04
                  Z tym "co drugi" to była raczj przenośnia:) Nie liczę dokładnie. Kilku
                  powiedziało mi o swoich uczuciach, po innych widzę, co się z nimi dzieje, ale
                  wstrzymują się, bo jestem żoną kolegi(znajomego). Potrafię odróżnić faceta,
                  który zainteresował się mną od takiego, który "wyłazi ze skóry" na mój widok:)
                  I nie jest to zainteresowanie "erotyczne" tylko bardziej "uczuciowe", ze się
                  tak wyraze. Dlatego napisałam, ze większość się zakochuje, a nie pozada mnie.
                  Tzn. moze pozadają, ale to się miesci w ramach tego uczucia, a nie jest li
                  tylko pożadaniem. Ale zagmatwałam:)
                  I chyba dlatego też jest mi z tym źle, bo szkoda mi wielu z nich. Gdybym
                  wzbudzała "erotyczne" emocje tylko, nie przejmowałabym się tak i miałabym
                  łatwiejszą sytuację, by powiedzieć:"nic z tego". A tak mówię, daję do
                  zrozumienia, ale przykro mi gdy widzę, ze facet się męczy, a ja nie mogę mu
                  pomóc. Kocham mojego męża, należę do Niego(dobrowolnie:)i nie zamierzam być z
                  nikim innym.
                  Pewnie wiele kobiet o czymś takim marzy, ale w moim przypadku trafiło chyba na
                  nieodpowiednią osobę. Jestem bardzo nieśmiała, zakompleksiona, nie zostałam
                  wychowana nawet na osobę radzącą sobie w stosunkach damsko-męskich, a co
                  dopiero na "zdobywczynię serc":)(jeśli ktoś przeczytał o moim dzieciństwie w
                  wątku:"więzy krwi...",będzie wiedział, dlaczego). Wolę jak nikt na mnie nie
                  zwraca uwagi, a to mnie peszy. Tak samo zresztą jak to,że na ulicy też nie
                  mogę przejsć spkojnie. Nie jestem osobą, która niezauważona, pojawia się
                  gdziekolwiek. Nawet będąc w ciąży, z brzuchem "pod nosem" podobałam się
                  mężczyznom. Gdybym była pewną siebie kobietą pomagałoby mi to w życiu zapewne,
                  cieszyłoby mnie, a tak jest męczące i denerwujące. Najgorsze, ze nie wiem na
                  czym to polega i nie mogę nawet temu przeciwdziałać.
                  Kończę juz te "narzekania":)

                  Pozdrawiam
                  Kasia
        • Gość: Martyna Re: Niepozorna uwodzicielka. IP: *.proxy.aol.com 15.03.02, 02:05
          Gość portalu: Alla napisał(a):

          > Byc moze feromony. Bardzo byc moze. A moze i cos innego.
          > Kiedys w "Playboyu" pisali o tym zjawisku i przepisze kawalek, bo zabawne i
          > wydaje mi sie prawdziwe:
          > "Mowi sie czasem, ze ona lub on ma "to" w oku. Jest to atawistyczny blysk,
          > polaczony z chrypka i gestem obiecujacym wachlarz rozkoszy. Osoby obdarzone tym
          >
          > darem zawsze maja ogromne powodzenie u plci przeciwnej. Pozornie nijaki,
          > sledziowaty, brudnawy brodacz albo krotkonoga okularnica w rozczlapanych
          > szpilkach potrafia "wykosic" bogatych wielkoludow i lalki o talii osy. Maja to
          > cos w oku, co obiecuje cos wiecej niz bezladna lupanine przy zgaszonym swietle.
          >
          > Rasowy mezczyzna i rasowa kobieta nieomylnie wybieraja tego typu osoby i pedza
          > za nimi na zlamanie karku. Niewazna jest kasa, pozycja, auto i zaangazowanie
          > obiektu. Jest to talent porownywalny z pianistycznym i malarskim - z tym
          > czlowiek sie rodzi".

          Wydaje mi sie, ze kobieta o ktorej ja pisalam nie wzbudzala zainteresowania
          seksualnego -trudno to opisac.
          Gdybym jej nie spotkala to bym nawet nie uwierzyla, ze takie kobiety istnieja -
          owszem czytalam o tym rozne artykuly ale trudno bylo mi to sobie wyobrazic.
    • Gość: Martyna Re: Niepozorna uwodzicielka. IP: *.proxy.aol.com 15.03.02, 02:14


      Kobieta o, ktorej ja pisalam nawet nie musiala sie wogole rozmawiac
      ze "stracencami". Mialam wrazenie, ze gdyby nawetsie odezwala to nikt by na to
      nie zwracal uwagi bylby po prostu dumny, ze wogole zamienila z nim pare zdan.
    • Gość: Pastwa Re: Niepozorna uwodzicielka. IP: 172.17.15.* 15.03.02, 02:24
      Myślę, że ta kobieta miała mimowolny dar wzbudzania u facetów przekonania, że
      jest taka, jaką by oni chcieli a zarazem swoją szarością podkreślała nie
      nachalność swego zachowania wobec nich, co tym bardziej ich pociągało do niej.
      Przypuszczam tez, że trafiała dokładnie w chwilowe emocje tych mężczyzn dając
      im jednocześnie poczucie zrozumienia poprzez jakieś z pozoru proste gesty czy
      uwagi, co do nich. Prawdopodobnym jest jeszcze, iż zachowywała się bardzo
      swobodnie i pewnie a jej spokój (nie mylić z anemią) wywoływał u nich również
      poczucie relaksacji(pozwalając zapomnieć o problemach życiowych w tym czasie)
      związanej przez to z jej towarzystwem.

      Ps. trudno mi napisac cokolwiek sensowniejszego nie mając wcześniej kontaktu z
      ta osobą(a nabrałem na to ochoty:)))
      • martyna14 Re: Niepozorna uwodzicielka. 15.03.02, 16:11
        Gość portalu: Pastwa napisał(a):

        >wcześniej kontaktu z
        > ta osobą(a nabrałem na to ochoty:)))

        No widzisz jej magiczna moc dziala chyba w calym wszechswiecie samo mowienie o
        niej wzbudza emocje jak u Ciebie.
        Moze Ona zaprzedala dusze diablu?
        • Gość: Pastwa Re: Niepozorna uwodzicielka. IP: 172.17.15.* 18.03.02, 14:34
          Tak naprawdę to nabrałem ochoty, aby przekonać się czy na mnie tez by tak
          zadziałała.


          Ps. ciekawe tylko, dlaczego diabeł by być taki uwodzicielski potrzebuje dopiero
          kobiety?:)))




    • Gość: Otryt Re: Niepozorna uwodzicielka. IP: 195.117.141.* 15.03.02, 11:11
      Znam takie : wdzięk, inteligencja, skromność i coś jeszcze...

      Pzdr
      Otryt
      • Gość: A27 Re: Niepozorna uwodzicielka. IP: *.proxy.aol.com 15.03.02, 16:16
        Mialam kiedys koleznake na studiach, w ktorej nie widzialam nic specjalnie
        ladnego. Wszyscy chlopcy z mojego roku i wielu innych kochali sie w niej do
        bolu. Slodki glosik byl jednym z jej atutow, ale chyba nie jedynym. Nigdy nie
        zrozumialam tego fenomenu.
        • Gość: Otryt Re: Niepozorna uwodzicielka. IP: 195.117.141.* 15.03.02, 16:42
          Kobiety, które mają w sobie coś z dziecka albo wykazują się pewną subtelną
          nieporadnością budzą w mężczyznach uczucia rycerskie...

          Pozdrawiam
          :-)))
          Otryt
          • Gość: frisky2 Re: Niepozorna uwodzicielka. IP: 62.233.139.* 15.03.02, 16:57
            A moze raczej ojcowskie:))))
    • vicca są takie kobiety 15.03.02, 17:01
      Mam szczęście znać taką osobę od wielu lat (od początku liceum na dobrą
      sprawę) - w czasach licealnych nazywaliśmy ją "wiedźma". Mimo iż nie była (i
      nie jest) klasyczną pięknością wszyscy znani mi mężczyźni, którzy mieli z nią
      nawet przelotny kontakt (minięcie się w drzwiach itp) byli nią absolutnie
      zafascynowani (niektórzy do tego stopnia, ze wysuwali poważne oferty
      matrymonialne po 3 minutowej rozmowie z nią). Na czym to polega? Kompletnie nie
      mam pojęcia - może to magia?

      Pzdr V*
      • Gość: frisky2 Re: są takie kobiety IP: 62.233.139.* 15.03.02, 17:17
        To dziwne, bo ja takiej jeszcze nie poznalem
        • ekika Re: są takie kobiety 15.03.02, 17:39
          No proszę ja ,tu Greyem inni Freudem a może to po prostu nie te drzwi?
          Nigdy nie obserwowałam ilu mężczyzn lgnie do jakiejś kobiety,zawsze
          interesowało mnie ilu lgnie do mnie.
          Może dlatego nie zauważyłam tego fenomenu.
          A może to ja jestem taką kobietą? W końcu też jestem niepozorna ,spokojna
          nienachalnie pewna siebie i niektórzy mówią że intrygujaca .A w końcu
          najciemniej pod latarnią.....
          dużo uśmiechów :))))E.
    • Gość: mariposa przyjaciolka czarodziejki IP: *.biz.mindspring.com 15.03.02, 20:23

      czy ta magia dziala takze na kobiety?

      czy chca sie one z "czarodziejkami" przyjaznic, liczac na to, ze czesc
      uwielbienia splynie tez i na nie?

      czy wola raczej trzymac sie z daleka, nie chcac wiecznie pozostawac w cieniu?

      budza podziw czy zazdrosc?

      czy moze istnieje jakas inna "odmiana" uwodzicielek, ktorych czary dzialaja na
      inne kobiety?
      • Gość: marla do Kasi IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.02, 08:08
        A może Ty podczas rozmowy ich jakoś poświadomie kokietujesz, chodzi mi o coś
        bardziej subtelnego niż słodkie minki czy prowokacyjne uśmieszki. Może po
        prostu słuchasz, jakby mówili wyjątkowe mądrości, czyli bardzo uważnie, a oni
        traktują to jak przejaw zainteresowania i to im pochlebia, zwłaszcza jeśli
        jesteś ładną kobieta, jak piszesz. Akurat coś takiego znam z autopsji. Skąd
        wiesz, że co drugi się zakochuje, oni to deklarują czy tak czujesz?
        • Gość: kasia28 Re: do Marli IP: *.atol.com.pl 17.03.02, 21:51
          Niektórzy się zdeklarowali, innych wyczuwam. W końcu coś niecoś z psychologią
          miało się do czynienia:) Kokietką nigdy nie byłam, już pisałam, ze jestem
          osobą nieśmiałą i zakompleksioną, z czym mój mąż walczy niestrudzenie od kilku
          lat:)Fakt faktem, ze potrafię słuchać uważnie i ludzie lubią ze mną rozmawiać
          i kobiety i mężczyźni. Nie jestem też klasyczną pięknością, jestem po prostu
          ładna, albo inaczej-mam oryginalną urodę-dla jednych mogę być intrygująca,
          piękna, innym zupełnie się nie podobać. I dlatego sama nie wiem jak to działa.
      • ta_mar_ta Re: przyjaciolka czarodziejki 16.03.02, 11:28
        Gość portalu: mariposa napisał(a):

        > czy ta magia dziala takze na kobiety?
        > czy chca sie one z "czarodziejkami" przyjaznic, liczac na to, ze czesc
        > uwielbienia splynie tez i na nie?
        > czy wola raczej trzymac sie z daleka, nie chcac wiecznie pozostawac w cieniu?
        > budza podziw czy zazdrosc?
        > czy moze istnieje jakas inna "odmiana" uwodzicielek, ktorych czary dzialaja na
        > inne kobiety?

        Przyjaźniłam sie z taką "uwodzicielką" przez wiele lat; emigrowała daleko i
        przyjaźń siłą rzeczy przygasła :(

        Gdziekolwiek się pojawiła robiła takie wrażenie na mężczyznach, jak opisujecie,
        ale i także na kobietach! Nigdy nie zauważyłam odznak zazdrości ze strony kobiet
        i właśnie ten fenomen interesował mnie najbardziej.

        Jaka jest? Ładna-nie piękna, proporcjonalna-niezbyt zgrabna, wzrost średni, włosy
        blond, oczy naiwnie niebieskie, miły,łagodny cichy głos, serdeczny uśmiech,
        bardzo pogodny nastrój i bardzo naturalne bez żadnych udawań i sztuczności
        zachowanie.

        Uwielbiali jej towarzystwo mężczyźni i kobiety, mężczyźni zabiegali o miłość,
        kobiety o przyjaźń ( w przyjaźni jest niezwykle lojalna)

        I jeszcze jedno, o czym nikt dotąd nie wspomniał- przepięknie pachniała ! zawsze
        i wszędzie ! Uwielbiała dobre perfumy i miała do nich "nosa" !!!
        No i nosi imię EWA !

        Posdrawiam Ciebie Ewuniu, jak trafisz na to forum :)

        Ta_


    • Gość: Metaxa Re: Niepozorna uwodzicielka. IP: 212.244.106.* 16.03.02, 19:33
      Stawiam na feromony. Zauwazylam to sama po sobie: kiedy jestem zakochana, wtedy
      dookola mnie krazy roj facetow, mimo, ze feromony przeznaczone sa dla kogo
      innego.. Po prostu mezczyzni je wyczuwaja, ale nie rozumieja do konca co ich
      pociaga.. I nie mowie o tym, ze rzucaja sie na mnie w celach zaspokojenia
      chuci.. nie, ale lubia zagadnac, poflirtowac, lubia "ogrzac sie" przez chwilke
      w tym ciepelku uczuciowym ;)

      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja