taaa, nie ma to jak prawdziwa koleżanka;-\

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.04, 19:59
Proszę wytłumaczyć mi, skąd u osoby którą posądzam o bycie jedną z moich
lepszych koleżanek świadome pragnienie udowadniania mi że nic dla niej nie
znaczę?
Jak wytłumaczyć to, ze wydzwania do mnie, prosi o spotkania, a potem nagle ni
z gruszki ni z pietruszki mówi/ robi rzeczy które nie mają nic innego na celu
jak wbicie szpili i zasygnalizowanie że każda przypadkowa osoba spotkana na
ulicy jest ważniejsza i bardziej godna uwagi niż ja?
Znam ją od 9 lat, kiedyś była moją rzeczywiscie-przyjaciółką, ale potem się
posypało co nie znaczy że nie mamy dość bliskiego kontaktu.
Rozmowa z nią na ten temat moze być trudna, bo najprawdopodobniej będzie
zaprzeczać.
Zupełnie nie wiem czym jej zachowanie może być spowodowane;-\
    • Gość: Venus Re: taaa, nie ma to jak prawdziwa koleżanka;-\ IP: *.vs.shawcable.net 28.06.04, 20:30
      Wyglada na to ze ma kompleksy, moze chcialaby by byc bardziej taka jak ty, nie
      potrafi wiec stara sie podniesc swoje poczucie wlasnej wartosci ponizajac ciebie.???
      Venus
      • Gość: Venus Re: taaa, nie ma to jak prawdziwa koleżanka;-\ IP: *.vs.shawcable.net 28.06.04, 20:32
        Jeszcze jedna rzecz przyszla mi do glowy- a jak ty ja traktujesz?
        moze to piekne za nadobne?
        Venus
        ps- jest mozliwe ze ty siebie nie widzisz
        • Gość: Ethlinn Re: taaa, nie ma to jak prawdziwa koleżanka;-\ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.04, 21:06
          Wydaje mi sie, że jestem wobec niej w porządku (choć oczywiście może mi sie tak
          tylko wydawać); zawsze gdy sie na coś umawiamy staram sie dotrzymywać słowa,
          jeśli tylko gdzieś sie wybieram niemal zawsze jej równiez to proponuję, często
          zapraszam do siebie (z czego ona rzaaadko korzysta bo nie lubi do mnie
          przyjeżdżać), zawsze pamiętam o jej urodzinach, imieninach, itp, jeśli tylko
          wyczuwam, że coś jest nie tak daję znać że jestem i że moze na mnie liczyć, a
          poza tym naprawdę ją lubię i myślę że ona o tym wie.

          Zgrzyt pojawił się gdy poznałam mojego meczyznę (ale to było 7 lat temu i myślę
          ze raczej już sie do tej sytuacji przyzwyczaiła, i wiem że go lubi).
          Z nią było tak: wielka przyjaźn przez pierwsze 2 lata, potem ze 4 lata
          totalnego nieporozumienia i mojego żalu że tak to się skończyło, i nagle po tak
          długim czasie zaczęła się do mnie znowu odzywać i ewidentnie szukać kontaktu.

          Co do kompleksów - to wiem że je ma, a poza tym duzo w życiu przeszła; pochodzi
          z rodziny patologicznej (ojczym biegający po mieszkaniu z siekierą i tym
          podobne klimaty), chodziła na jakieś spotkania dla dorosłych dzieci z takich
          rodzin, miała faceta który wyzywał ja od szmat i kurew, generalnie typ
          buntowniczki, o dość silnym charakterze, ale ma dziwne podejście do ludzi;
          dzieli ich według swoich jakichś tam kategorii, jednych uważa za lepszych,
          innych za gorszych, zupełnie nieraz obce osoby nazywa swoimi przyjaciółmi,
          obcym osobom potrafi opowiadać swoje bardzo osobiste przeżycia, potrafi
          godzinami opowiadać co zrobił znajomy jej znajomego (którego ona np. w ogóle
          nie zna), zasypuje mnie jakimiś opowiastkami z czyjegoś życia, i nawet nie daje
          mi dojść do słowa co u mnie się wydarzyło.
          Mam wrażenie że ona w ogóle nie potrafi sie cieszyć razem ze mna gdy coś mi się
          uda zrobić;-(
    • venus22 Re: taaa, nie ma to jak prawdziwa koleżanka;-\ 28.06.04, 22:47
      No to moze pomijajac fakt, ze zyjac w patologicznej rodzinie sama niestety jest
      w jakims stopniu patologiczna,
      moze jeszcze oprocz kompleksow, nie umie cieszyc sie twoja bezinteresowna
      przyjaznia,
      bo nieswiadomie obawia sie ze nie moze zawsze byc tak pieknie, kiedys musisz
      ja zranic (bo tak ja zycie nauczylo zachowanie ojca, przyjaciela) i zawczasu
      temu "zapobiega".
      z jednej strony chcialaby twojej przyjazni, uczucia, a z drugiej strach przed
      twoja ewentualna "zdrada" powoduje ze chce pomniejszyc twoje znaczenie.
      Moze byc tego kompletnie nieswiadoma.
      Jej podejscie na pewno nie jest zdrowe, ale z tego co piszesz wynika ze i nie
      jest to twoja wina.
      Mysle ze po takich przejsciach przydalaby sie kolezance dluga terapia u dobrego
      specjalisty.
      jedynie co mozesz zrobic to rzeczywiscie porozmawiac, starajac sie byc jak
      najmniej krytykujaca.
      Staraj sie nie uzywac np formy "nie lubie cie za.." tylko "nie lubie jak" -
      jest tu istotna roznica.

      Nie ma gwarancji ze bedzie tak jak bys chciala, ale najwazniejsze ze ty ze
      swojej strony zrobisz wszystko aby jej pomoc i waszej przyjazni.
      Bardzo to ladnie swiadczy o tobie.
      Good luck,
      Venus
Pełna wersja