Gość: chryzokola
IP: 217.173.200.*
28.06.04, 20:55
Jesteśmy małżeństwem od 12 lat, mamy dwoje
dzieci,
budujemy dom i mamy duuuuży kredyt. 2 miesiace temu mąż oznajmił mi, ze nie
chce byc ze mną, chce rozwodu, zebym się od niego odczepiła itd. Szarpalismy
sie, obiecałam ze zrobie wszystko, by ratować nasz związek (zadna tam duma).
I
tak co dwa dni godzilismy sie i rozwodzilismy sie (tzn, on ze mną). W końcu
podjął ostateczna decyzję o rozwodzie, gdy stałam sie bardziej uległa spuścił
z
tonu, powiedział, ze chce ratować, za dwa dni chciał odejść. Koszmar. Tydzień
temu dogadaliśmy sie wreszcie, ja zaczęłam się starać, on też, było miło i
wspaniale uwierzyłam, ze mamy szansę. W czwartek wrócił o 1-ej w nocy,
nieswój.Ale nic.Na drugi dzień dowiedziałam się,ze spotkał się wieczorem z
dziewczyną, z która rozmawia od jakiegoś czau na gg. Poczułam się jak
uderzona
kijem w głowę. Straciłam do niego zaufanie. Przez cztery dni ciagle o tym
mówiliśmy, okazało się, ze gada z nią już od roku, od dwóch miesięcy spotyka
się z nia i rozmawiaja o swoich kłopotach , bo ona bardzo nieszczęsliwa w
małżeństwie jest. Próbowałam rozmawiać, ale nie chciał nic mówić, potem
troche
opowiedział mi o tych rozmowach, ale za cholere nie chciał bysmy sie poznały,
bał sie i ona też, że aż śmierdziało. I wczoraj dowiedziałam się ze owa pani
to
jego dawna dziewczyna, która zreszta wiele mi krwi napsuwła i dużo łez przez
nią wylałam. To nastepny był cios. Ale gdy przeczytałam jakie intymne rozmowy
prowadzili, jak sie podniecali przy komputerze opowiadając sprosne historie,
jak wspoinali tęsknie przeszłość i załowali, ze nie wyszło,jak przeczytałam,
ze
rozważali mozliwość przespania sie ze sobą, jak opowiadał jej o naszym
małżeństwie, o naszych kłopotach, jak jej zwierzał się, gdy ze mną prawie nie
rozmawiał itd. to nie mogłam wytzrymać.Dziś powiedziałam mu ze wszystko wiem,
to zmusiło go wreszcie do zaprzestania wypierania sie wszystkiego w żywe oczy
i
opowiedział mi o wszystkim. Twierdzi, ze to tylko niewinne rozmowy, ze nic do
niej nie czuje, ze nawet próbowała dać mu coś do zrozumienia ale odmówił itd
Od
dziś odbudowywujemy nasz związek (dał mi szansę)ale nie umiem mu ufać.
Spróbuję,ae boję się, ze ona będzie dalej mącić. Przyrzekł, ze nie bedzie sie
z
nią na razie spotykał dopóki nie naprawimy naszego związku, ale ja sie boje,
ze
nie dotzryma obitenicy i co wtedy, boję se zostac sama. Nie spotykał się z
nią
od tygodnia, ale po wczorajszej kłótni zaraz do niej zadzwonił i umówili sie
na
dzisiaj. Po dzisiejszej rozmowie miał jej powiedzieć, ze wyjaśniliśmy sobie
wszystko, ze ja o wszystkim wiem i nie będą się na razie spoytkać. Tylko czy
to
prawda to sie okaze. Bardzo się boję, bardzo. A najlepsze jest to, ze podobno
jej mąż też ją zdradzał jakiś rok temu. Niech zyje solidarnośc jajników!
Sorry za długi post, ale musiałam wygadać, bo tak mnie boli, ze aż dusi.A
jest
tego o wiele więcej:(
Jak ktoś ma ochote niech napisze do mnie. Chciałabym z kimś porozmawiać, kto
był/jest w podobnej sytuacji, bo zwariuję, nie wiem co robić.
chryzokola(małpa)gazeta.pl
dzięki za przeczytanie