awans = stres?? Proszę o rady..

17.08.12, 10:01
witam Was, zwracam się z prosbą do osób, które może podpowiedzą mi, co robić. Mój mąz pracuje od kilkunastu lat w dużej firmie, przez wiele lat pracował na samodzielnym stanowisku, miał nad sobą szefa i oczywiście zarząd. Zawsze bardzo dobrze zarabiał. Zawsze też marzył, żeby awansować i przejąć kierowanie działem. No i tak też się stało. Jego szef odszedł a na jego miejsce powołano mojego męża. Wszyscy współpracownicy z dnia na dzien odwrócili się od niego. Większość kolegów nie odzywała się, unikała lub wręcz dawała mu do zrozumienia, że decyzja zarządu im nie pasuje. Czuł się jak trędowaty. Minęło kolejne kilka miesięcy, sytuacja się trochę poprawiła, oczywiście wszystkie "przyjaźnie" zakończyły się z dniem "nominacji" ale przynajmniej koledzy i koleżanki nie pokazują już wręcz swojej niechęci do mojego męża (notabene dotąd bardzo lubianego, tzw. duszy towarzystwa). Nie... nie myślcie, że zmienił się. Mój mąż jest człowiekiem, który ma dobre wykształcenie, doświadczenie w zarządzaniu w innych firmach i naprawdę nie odbiła mu przysłowiowa sodówka. Cały czas stara się zachować równowagę pomiędzy swoimi pracownikami a zarządem, który wymaga od nich nie wiadomo jakich wyników. Jest człowiekiem bardzo słownym, któremu można zaufać, robi wszystko najlepiej jak potrafi, choć firma nie przesłoniła mu oczu i zawsze na pierwszym miejscu była i jest dla niego rodzina. No i tu zaczyna się problem. Odkąd awansował.. codzień przed pracą boli go brzuch, zżera go jakis stres, źle się czuje w pracy... czasem nawet płacze. Nie radzi sobie z tą sytuacją, choć wydaje się ona już opanowana. Nikt na niego nie wrzeszczy, nikt z nim nie zadziera, nie kłóci się. Co więcej, zarząd twierdzi, że to była ich najlepsza decyzja, jaką podjęli. Nie wiem, czy mówi mi całą prawdę. Ale ja już nie mogę patrzeć na wieczne smutne oczy mojego męża. Rozmawiamy, zastanawiamy się co zrobić, myślimy nawet o zmianie (tu wchodzą w grę naprawdę ogromne pieniądze), trudno będziemy mieli mniej ale może on poczuje się lepiej. Ale on mi nie wierzy, twierdzi, że ja jednego dnia mówię to, co on chce usłyszeć a następnego dnia będę mu wmawiała, że chłop, który ma 40 lat powinien pracować, zarabiać i dbać o rodzinę. Trochę mnie to przerasta. Dla mnie praca, szczególnie dobrze płatna praca, w dzisiejszych czasach to skarb. Sama pracuję od kilkunastu lat w jednej firmie i nie zastanawiam się, czy ja lubię tę robotę czy nie. Z drugiej strony, nie mogę pozwolić, żeby mój mąż, ojciec moich dzieci cierpiał katusze idąc do pracy. On nie chce zmienić firmy, twierdzi, że nie będzie już wyrobnikiem u kogoś. Własny biznes raczej nie wchodzi w grę, próbowaliśmy już czegoś szukać ale to raczej nie dla nas.. Myślę, że powinniśmy poszukać jakiegoś dobrego psychologa, z którym mąż mógłby przegadać wszystkie swoje problemy. Chodził do jakiegoś coucha w znanej firmie (bez sensu były te spotkania). On cierpi, ja tego nie rozumiem, choć staram się. Rozumiem, że nie wszyscy nadają się na menedżerów, ale on?? Kurczę, pracował już kilka razy jako dyrektor, radził sobie, a teraz??? O co chodzi? Kto mu może pomóc?
    • out23 Re: awans = stres?? Proszę o rady.. 17.08.12, 16:52
      nie jestem nikim znaczącym w sensie wiedzy hm, udokumentowanej do porad tego typu.
      Twój opis jest dla mnie jest czytelny.
      Jego poczucie wycobowania pochodzi stąd, że jego środowisko, przyjaciele, na których mogł liczyć w starym układzie, w nowym sie odwrócili. To były "sojusze" szympansów, w układzie równoleglym w hierarachii stada.
      Leader się zmienił.. teraz to on.
      Mamy 98,5 % genów wspólnych.
      W tym roku czytalem chyba R Coniffa "Zwierze korporacyjne" tutaj zalecane w dziale co czytać" i teraz N.Diamond "Trzeci szympans" i teraz tak czytam ludzi przez
      tzw atawizmy stadne, bo to sie pokrywa z moim obserwacjami.
      O ile mąż odczuwa napiecia to parady chyba tzreba szukać u psycholaga korporacyjnego lub biznesu.
      Takimi ktorych jakies publikacje czasem czytam, s Jacek Santorski i Leszek Melibruda.
      Czy oni trudnia sie doradztwem indywidulanym raczej nie chyba szkoleniami.
      Ale masz sugestie tropu.
      Uważam, że szkody wynikle z żcie w syersie, stanowia bagaz nie do odkrecenia przez lata a kwoty utopione w lekarzach sa spore.
      Mocno, nie ma reanimacji w tym sensie , ze do poprzedniego układy można wrócic,
      tak jak nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki.
      Tylko zaufanie do czlowieka o odpowiedniej wiedzy, pozwoli męzowi stanac na nogi.
      Coach - to trzeba zobaczyc jakie ma certyfikaty (nadymaja ego nimi) i dotzreć do jego środowiska , najlepiej na jakimś szkoleniu prowadzonym przez niego.

      Dwukrotnie wycofalem sie z kierowania ludzkimi zespołami z obawy przed róznymi ukladami.
      Może cos tam wiem.
    • lifeisaparadox Re: awans = stres?? Proszę o rady.. 18.08.12, 06:44
      Na pierwszy rzut oka widać że czuje się zagubiony w nowej roli, miał zupełnie inne przyzwyczajenia w tej firmie, a teraz zaczyna się taka przemiana.
      To jest zwyczajna zmiana nastawienia z współpracownika, na przełożonego. Moim zdaniem on teraz musi zacieśniać znajomość z zarządem, z innymi kierownikami/szefem i tam odnaleźć się na nowo w roli kolegi w pracy, odnaleźć się w nowym położeniu i w nim ugruntować. Stary rozdział bezpowrotnie został zamknięty, tak to już jest.
      Ja bym to sobie bardziej wyobrażał tak, że pracownicy ucichli i czekają co z niego wyjdzie pod wpływem awansu, jaką nową taktykę przyjmie bo przecież nie może zachowywać takich samych relacji jak przedtem. Pewnie też są unikający aby nie wszedł im na głowę, nie zaczął wydawać poleceń i w taki sposób go temperują wykazując chłód i dystans. Ponad to też jest zazdrość o lepsze zarobki i bez odrobiny zawiści się nie obejdzie. Znam firmy w których nikt nie chciał się pchać na kierownika, pracownicy woleli być zwyczajnymi pracownikami ale mieć grupę i święty spokój.
      Ja myślę że Twój mąż za bardzo się przejmuje tymi zmianami, nie ma w nich nic niezwyczajnego i problem na pewno nie leży po jego stronie i po stronie jego umiejętności czy możliwości. Doszukuje się nieprawdziwych przesłanek i wniosków wynikających ze zmiany nastawienia współpracowników szukając związku ze swoimi umiejętnościami i ich kwestionowaniem.
      • out23 Re: do lifeisaparadox 18.08.12, 11:21
        Bardzo mi sie podoba Twoje podejście, moje, to może tzw. zagrożeniowe.
        Prawdopodobnie uzupełnię (wpis w wątku), ale raczej jako kontynuację przyjętej oceny sytuacji .
    • 1lapaz Re: awans = stres?? Proszę o rady.. 18.08.12, 08:34
      Pewnie poradzisz sobie sama ze wspieraniem meza. Rozmowy i plany niedotyczace pracy pomoga oderwac sie od tego, co najbardziej stresujace. Zacznijcie zyc w innym wymiarze, bardziej domowym, musicie miec przeciez cos poza sfera zawodowa. Taki swiat obok, do ktorego sie wchodzi po wyjsciu z roboty i zapomina.
    • out23 Re: awans = stres?? Proszę o rady.. 20.08.12, 20:02
      Niejako kontynując..
      Z analizy twojego tekstu wynika , ze prawdopodobnie ktoś inny był brany pod uwage ,
      tylko nie on !
      >Wszyscy współpracownicy z dnia na dzien odwrócili się od niego. Większość kolegów nie
      >odzywała się, unikała lub wręcz dawała mu do zrozumienia, że decyzja zarządu im nie
      >pasuje.
      >Czuł się jak trędowaty.

      Czyli ogół tzw. przyjaciół Twojego męża, odwrócił sie od niego.
      Gdyby to byli przyjaciele w sensie zrozumienia i akceptacji nowej sytuacji,
      znaczącą większość dawałby staremu przyjacielowi sygnaly wsparcia,
      uśmiech, uściski dloni, wyrazy akceptacji , np: nadal mozesz na nas liczyć.
      Może nawet kilku podlizywałby sie lekko.
      ..
      Teraz są na przeczekaniu/przystosowaniu sie do nowej sytuacji.
      On jako człowiek wrażliwy jednak.. może zdradzać zewnętrzne objawy , niepewności
      ponieważ w jakiś sposób zawiódł sie na tych korporacyjnych przyjaźniach.
      cyt .>codzień przed pracą boli go brzuch,
      Konsekwencja ... objawy zespołu jelita drażliwego, może wrzody na żołądku.
      Zaryzykowałbym twierdzenie, ze nie jest to typ klasycznego przywódcy, który z radością rozdaje karty, aby poprawic sobie humor lub usprawnić prace firmy.
      Grupa uzna , ze lider jest słaby i zacznie w jakis sposób , walczyć o (przywództwo) ,
      cyt (tu wchodzą w grę naprawdę ogromne pieniądze).
      Intratne posady, jak mowisz z b.dobrymi zarobkami, to źródło nie tylko kasy ale i władzy.
      Walka o władze w korporacji ( f-mie), to jednak jakis cel dla stada.
      To rodzaj ustalania hierarchii, gdzie czasem bada sie siłę przywództwa róźnymi sposobami.
      Wydaje sie, ze mąż powinien, załatwic sobie szkolenia ( treningi) interpersonalne,
      2-3 dniowe kursy/wyjazdy.
      Na miejscu podejść do prowadzącego, delikatnie wspomnieć, ze ma pewne kłopoty z funkcjonowaniem po objęciu stanowiska i jak sie ustawić i regenerować, no pogadać.
      ________Moze z kilku takich rozmów powinnno się wyłonić jednego/dwóch do precyzyjnego pogadania.
      Ważne jest, aby mąż zaczął chodzic na jakies treningi fizyczne, po pracy, na siłownie
      / tenis, nie spotykając tam ludzi z pracy , którzy będą mu sie jakoś tam coś przypominać. ,
      od 1-3 godzin co dzień/dwa dni.
      Jak poczuje ulge /2 tygodniach/, to kontynuować.
      No mellisa w domu na uspokojenie rani i wieczorem.
      Ważne aby dobrze spał.
      Może powinien znać wszystkie posty w tym wątku, albo wybrane przeczytane na glos
      przez Ciebie, jako istotne.
      Uprzejmie " Proszę o rady... " osoby, o ile nie są na urlopie: kalistera, to.niemożliwe, irene-the-best oraz innych o szerszych niż moje horyzontach.
      Czy tylko z uwagi na sezon urlopowy, temat ten zostanie przeoczony !?
      • kalafiorek22 wielkie dzięki... 21.08.12, 09:52
        jesteście nieocenieni!
        Nie wiem, jak to jest, ale chyba jakis instynkt podpowiedział dokładnie to, o czym pisał/a out23, mąz zapisał się na siłownię oraz... uwaga: na naukę gry na perkusji ;-)
        zobaczymy, na razie nie widzę jakichkolwiek zmian w jego zachowaniu, nadal mocno przeżywa codzienną pracę.. Szkoda mi go, z jednej strony, a z drugiej, jestem na niego wściekła.. Dostał, to o czym marzył, i nie potrafi się wziąć w garść...
        a mówią: uważaj o czym marzysz.........
        • witamy_w_iowa Re: wielkie dzięki... 22.08.12, 00:27
          Z doświadczeń bliskich mi osób:

          Postaraj się, by mąż w domu odpoczywał, cieszył się czasem spędzonym z rodziną (o to już chyba zadbałaś, perkusja brzmi super :).

          I wpieraj go właśnie teraz, gdy "nie może wziąć się w garść". Postaraj się nie stwarzać dodatkowej presji i wspierać go w każdej jego decyzji - nawet, gdyby miało to oznaczać rezygnację z obecnego stanowiska.
          Żadna kasa nie jest warta jego spokoju i szczęścia.

          Natomiast Twoje wsparcie, pasje, może jakaś terapia, a także czas - pomogą mu być może w odnalezieniu się w nowej sytuacji. Bardzo Wam tego życzę.
        • hatroha Re: wielkie dzięki... 22.08.12, 07:19
          Co do siłowni, MUSI mieć partnera/instruktora inaczej sobie zaszkodzi na siłowni!
          BEZWZGLĘDNIE!!

          ===>Tool - Vicarious<===
          Angelspit - "100%" / ACDC - "Black Ice"
          Faith No More - "Kindergarten"
          HIROMI UEHARA - "Place To Be"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja