Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzutek...

01.09.12, 13:52
Skończyłam 30-stkę - rok podsumowań i dla mnie niestety niezbyt optymistycznych wniosków.
Tak, zmarnowałam swoje życie, choć jestem niegłupia (podobno), niebrzydka i miałam całkiem niezłe perspektywy. Z każdą podejmowaną decyzją dążyłam jednak do rychłego upadku.
Cóż, wychodzi na to, że nie jestem zaradna życiowo i do tego podejmuję niewłaściwe decyzje.
Zawsze myślałam, ze będzie dobrze, nie docierało do mnie, ze tak skończę, jednak teraz nie ma się już co oszukiwać.
A jak do tego doszło?
Tak pokrótce...

Do momentu mniej więcej polowy liceum byłam dobrą, pilną uczennicą, miałam liczne zainteresowania, zawsze uważałam, że będę miala fajne życie, tak poprostu musiało być.
Później zaczęły się imprezy, mniej lub bardziej szemrane towarzystwo i w końcu poznałam jego. To była może naiwna ale wielka miłość, przynajmneij tak wtedy sądziłam. Odpłynęłam totalnie.
Po 2-letniej znajomości wzięliśmy potajemny ślub cywilny (rodzice nie akceptowali naszego związku)... zaszłam w ciążę na 2-gim roku studiów...
Potem studia porzuciłam (całkiem dobry kierunek medyczny), wyprowadziliśmy się od rodziców i od tego czasu zaczęły się problemy, kłótnie, brak kasy. No bo jak w takim wieku zarobić na siebie i dziecko? Bez wykształcenia?
Z podkulonym ogonem wróciliśmy do moich rodziców, zamieszkalismy z nimi, pomogli mi finansowo skończyc studia, ale już kieruek przeciętny i zaoczne. Moi rodzice są dosyc toksyczni, ale to temat na inny wątek. Mąż nie mógł wytrzymać z tesciami pod jednym dachem, psuło się między nami, w końcu odszedł do innej. Zostałam rozwódą w wieku lat 25...

Zaczęłam samotne życie, życie beznadziejne, tak wtedy uważałam. Chciałam jak najszybciej znowu założyć rodzinę. Po skończeniu przeciętnego kierunku studiów, miałam przeciętną pracę,mieszkanie u dziadka.. Jedynie pocieszeniem było udane dziecko.

Kolejny związek, tym razem, bez miłości,"z rozsądku", byle nie być samą, byle zaakceptował mnie z dzieckiem. Był to mój wieloletni przyjaciel, pomocna dłoń.
Odeszłam od niego po 3 latach...
Mamy 3-letnie dziecko i bardzo dobry kontakt, ale tylko jako przyjaciele.
Żałuję, ze wogóle się z nim związałam, teraz bym tego nie zrobiła.
Ale wtedy... nie umiałam być sama.
Teraz już mam siłę być sama, ale mam kompletnie zmarnowane zycie. Musze spojrzeć prawdzie w oczy. Czuję się jakbym stała w miejscu, albo jeszcze gorzej, jakbym co chwilę zaczynała na nowo. Niczego nie osiągnełam, żadnej stabilizacji.
Za późno na zmianę ścieżki kariery, do końca będę pracowała na beznadziejnie nudnym stanowisku (z resztą nigdy nie byłam specjalnie sprecyzowana ani uzdolniona w żadnej konkretnej dziedzinie). Mam spory kredyty, ledwo wiążę koniec z końcem.
Nie mam szansy na udany związek, poza tym w ogóle nie chcę się wiązać, nie jestem na to aktualnie gotowa, nie wierzę już w udane związki, ale też nie chciałabym zostac sama do końcqa życia...
Mam dwójkę cudownych dzieci, to jedyne co mi się udało.

Wolałabym być starsza, krócej musiałabym się męczyć.
Kiedyś byłam zadowoloną z życia dziewczyną, teraz boję się, że zrobię się zgorzkniała.
Mam aż/dopiero 30 lat i kompletnie rozwalone życie.
Gdybym mogła cofnąć czas, to wszystko zrobiłabym inaczej, ale jak?
    • larusse Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 01.09.12, 13:57
      nie narzekaj. dzieci masz przynajmniej. i to dwoje.
      niektórzy bezpłodni-adoptować muszą. a nie każdemu dają.
      nie jest najgorzej. :-)
    • bibe08 Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 01.09.12, 14:47
      A jako, że nie możesz czasu cofnąć najwyższy czas polubić siebie i to co masz dziś. Nawet jakbyś potrafiła cofnąć czas nikt nie da Ci gwarancji że miałabyś dzisiejszą mądrość, .......
    • szaman.ka Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 01.09.12, 14:52
      Przede wszystkim zmień przesłanki swojego myślenia.Zauważam, w tym co napisałaś, takie depresyjne nastawienie u Ciebie.
      Masz 30 lat,czyli dopiero jakiś ułamek niewielki z dorosłego życia za sobą.

      Owszem, masz spory bagaż zyciowy ,ale też jesteś bogatsza o doświadczenia,dojrzalsza.
      Wiesz już czego nie chcesz.Masz juz trochę odchowane,jak piszesz, udane dzieci.
      Postaraj się zdefiniować czego chcesz i zacznij do tego dążyć i to realizować.
      Trzydzieści lat,to żaden wiek.Jeśli nie ma Twojego kierunku,który chciałaś pierwotnie studiować w systemie zaocznym,to może jest pokrewny ? A może po namyśle zdecydowałabyś się na jeszcze inny,albo jakieś kursy ? Kiedyś spotkałam osobę,która była profesorem i do tego doszła pokonując wszystkie szczeble potrzebnych studiów w systemie zaocznym.
      Takie studia wymagają więcej wysiłku,ale niekoniecznie są gorsze od stacjonarnych ponieważ zwykle studiują tam osoby dojrzalsze i bardziej zainteresowane uzyskaniem wykształcenia niż te,które wysłali na nie rodzice.
      Teraz jest wiele możliwości pracy niekoniecznie zgodnie ze swoim wykształceniem.Ważne ,by mieć to wykształcenie wyższe,a zawsze można się przekwalifikować i zająć pracą albo bardziej satysfakcjonującą,albo przynoszącą większą kasę i wtedy realizować swoje marzenia w innych obszarach życia.
      Jeśli ,jak piszesz ,miałaś toksycznych rodziców,to warto byłoby przejść terapię,która poprawiłaby Twoje funkcjonowanie w relacjach. Bardzo słusznie robisz nie chcąc teraz wchodzić w nowy związek.Warto byłoby najpierw zobaczyć,jakie błędy robiłaś do tej pory,by ich nie powtarzać.Są możliwości odbycia takiej terapii również w ramach NFZ.
      Pozdrawiam,
      Szamanka
    • lifeisaparadox Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 01.09.12, 15:06
      Ja przed chwilą odkryłem zbawienne działanie magnezu z witaminą B6. Po raz pierwszy w życiu nie czuję się fatalnie jak jestem niewyspany. Łał.

      To był offtopic.
      Jakoś nie bardzo wiem co można Ci poradzić tak żeby od razu utrafić. Piszesz że sama dążysz do upadku, czyli taki mechanizm autodestrukcji, cichego sabotażu? To z czegoś musi wynikać, być może masz dajmy na to problemy charakterologiczne które sprawiają że co byś nie robiła, to będzie klapa. Myślę że jeśli jakoś trafiam w okolicę Twojego problemu, to tutaj właśnie szukał bym rozwiązania tego, co sprawia że masz poczucie że co nie zrobisz to będzie porażka i już sama próbujesz dopomóc losowi aby mieć poczucie siły sprawczej i kontroli nad swoim (fatalnym) życiem.
      To jest chyba najgorszy mechanizm obronny w psychologii.

      No i tutaj nie ma skończonego tematu. Temat naprawiania ludzi, ich relacji z otoczeniem, pracy z sobą i swoimi odczuciami to cała terapia, ale właściwa dla Ciebie a nie pierwszy lepszy psycholog i przebijanie głową muru (ludzie z tym mechanizmem obronnym będą przeć na złego psychologa po to tylko aby nie paść ofiarą nieudanej terapii i poczucia definitywnej osobistej porażki).
      30tka to dobry okres na poprawienie siebie, bo tak jak życie jako lekkoduch uchodzi płazem w wieku dwudziestu-paru lat, dużo rzeczy traktuje się pobłażliwie, tak po trzydziestce zaczyna się etap myślenia na poważnie i potrzeba zmian pod tym kątem.
    • nazzilla Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 01.09.12, 15:38
      Trudno powiedziec, ze bedzie slodko i latwo, szczegolnie samotnej kobiecie z dwojka dzieci. Jednak, masz wyksztalcenie, prace, kochajace Cie potomstwo, wiec nie nalezy sie zalamywac. Zacznij moze od zmiany nastawienia do samej siebie. Nie jestes ani pierwsza, ani ostatnia kobieta, ktora tego typu przeciwnosci losu spotkaly, spojrz na to obiektywnie, wiekszosc zwiazkow pod jednym dachem z rodzicami/tesciami konczy sie predzej czy pozniej rozwodem, wiec nie jestes przypadkiem odosobnionym. Nie ma tez co sie czarowac, ze wchodzenie w zwiazki z przyjaciolmi rowniez w 99% konczy sie fiaskiem, na szczescie potrafiliscie zachowac pozytywne, przyjacielskie relacje i z tego nalezy sie cieszyc (macie przeciez razem dziecka, wiec wrogosc wzajemna bylaby destrukcyjna). Moim zdaniem powinnas skupic sie na dzieciach i na samej sobie, zapomniec czasowo o poszukiwaniu kolejnego partnera, moze doksztalcic sie (tak, jak napisala Ci Szamanka), co pomoze znalezc Ci lepsza prace i zapewni latwiejsza przyszlosc. Jezeli nie masz wsparcia w rodzicach, to moze rozejrzyj sie wokol siebie za przyjaciolmi, czy wartosciowymi znajomymi, ktorzy w jakis sposob pomoga Ci uwolnic sie od negatywnego myslenia o samej sobie, urozmaica Ci towarzysko zycie.
      Ja Ci zycze duzo sily i powodzenia.
    • seth.destructor Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 01.09.12, 15:59
      O zmarnowaniu życia może mówić tylko ktoś inny, kto zamierzał cię wykorzystać w jakimś celu, którego nie osiągnęłaś. Stawiając się na tej pozycji, próbujesz się przypodobać tym, którzy cię krytykują i zarzucają ci nie przystawanie do ich wymagań. Ale czy ty jesteś czyimś narzędziem czy też niezależnym człowiekiem? Zobacz ile nauczyłaś się z błędów, które popełniłaś. Zawsze można rozpocząć żyć na nowo, ale ważne jest, żeby to było po swojemu, a nie po rodzicowemu!
    • shachar Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 01.09.12, 17:44
      Kiedy rozglądam się wkoło, patrzę na ludzi, to zadziwia mnie, jak ich pozycja materialna i społeczna ma się nijak do ich szczęscia, przynajmniej jej prezentacji na zewnątrz.

      Kto nie pokocha od razu kogoś, kto ma przyjacielskie nastawienie do otoczenia, traktuje cię z szacunkiem ale jak równego sobie, ma dla ciebie uśmiech i klepnięcie w plecy, że jutro będzie lepiej, ba! nawet dzisiaj już będzie lepiej.
      Większość niestety chodzi struta. Nieważne czy mają dwoje dzieci, czy są bezdzietni, zawsze będzie nie tak. Nie wspominając już ze nie mają stu tysięcy innych rzeczy. Ha, no i mieć nie będą, bo to jest fizycznie niemożliwe, w takim razie należy od razu zastrzelić się.
      Czego babo chcesz, żebyśmy ci męza znależli? :-) Nie zatruwaj swoim nastrojem życia dzieciakom, ani sobie, ale dzieciakom przede wszystkim.
      Wierzę, że są na swiecie rejony, gdzie matki mają po pięcioro dzieci i o wiele lepszy humor od twojego. Przenieś się tam, będziesz dla nich biała pani, nauczysz się radzić sobie, ogarniesz trochę rozumem wszystko, na pewno znajdzie się jakiś muchacho, co ci w zęby da ale i zatańczy tango i będzie wesoło.

      ja tak do siebie piszę:-)
      • jan_stereo Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 01.09.12, 17:56
        Temat tego watku jakos nie pokrywa sie specjalnie z jego trescia. To w czym konkretnie zmarnowalas sobie to zycie, tak konkretnie ? Wymieniasz tu rozne rzeczy na ktore inne babki sie napalaja jak pogiete, uznajac dzieci, wejscie badz przejscie, przez zwiazek z facetem za oznake spelnienia, a Ty meczysz w druga strone te historie.

        Jakbys nie miala tych dzieciakow, mezow bylych i przecietnej pracy tylko te medyczne studia, tez bys tutaj narzekala jak to sobie zycie zmarnowalas, ze nie mialas czasu na zwiazki dzieci i ze juz po wszystkim. Nie zyjemy w jakims raju do cholery jasnej, za duzo telenoweli sie chyba naogladalas....
        • lifeisaparadox Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 01.09.12, 19:54
          Jan dobrze to ujął, bez dzieci i związków niewypałów była byś zgorzkniałą singielką zamiast osobą z czystym kontem, wolną na wszystkie opcje. Albo będąc w małżeństwie w którym pojawiają się problemy, też mogła byś twierdzić że marnujesz sobie w takim układzie życie.

          Takie skłonności do odnajdywania się w gorszym położeniu też wynikają z różnych uwarunkowań. Często przerzucają się w linii prostej na widzenie przyszłości oraz wyprzedzają fakty w życiu w czasie rzeczywistym, tak że masz nawet poczucie że wszyscy w koło Cię dołują mówiąc nieprzychylne rzeczy, gdy w rzeczywistości możesz się takich treści doszukiwać w tych informacjach zwrotnych, porównywać z niekorzystnej perspektywy.
          To są właśnie takie nawyki charakterologiczne, schematy i różne sposoby myślenia powodujące częste nie tylko odnajdywanie się w zlej pozycji wobec różnych osądów, ale prowadzące do takich zdarzeń i tego typu rozwiązań, wyborów, relacji interpersonalnych.
          To jest temat rzeka i zahacza o więcej niż jeden wątek psychologiczny, są rzeczy które naprawdę można z pomocą psychologa przepracować z pozytywnym rezultatem i myślę że powinnaś się nad taką opcją zastanowić i podjąć właściwą decyzję.
    • to.niemozliwe Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 01.09.12, 19:53
      Nie da sie cofnac czasu, a zatem nie ma sensu rozpatrywac w nieskonczonosc tego, co kiedys bylo, bo sie tego juz nie zmieni. Co nie oznacza, ze trwale Cię to uszkodziło, "popsuło", "wybrakowało".
      Jest wiele osób koło 30-stki z dużym kredytem, to zwykle początki kredytowej "przygody", wiec i raty są ogrome. Niekoniecznie praca musi byc taka sama i beznadziejna do konca zycia.
      Piszesz, ze osiągałas dobre wyniki w szkole, potrafilas sie zdyscyplinowac i uczuć. Takich umiejetnosci sie nie zapomina tak szybko, wiec wciąż masz szanse na skuteczne podnoszenie kompetencji.
      Przede wszystkim nie mysl o sobie w kategoriach, ze ten trudny okres bedzie trwał wiecznie. Sa okresy OK i okresy ciezkie. Co pewne, to ze sie odmieniają. Sam znam pare, oboje po 50-tce i przejsciach (rozwodach, itd), zeszli sie dwa lata temu. Mieszkają razem są szczesliwi.
      Male dzieci z czasem dorastają, wbrew pozorom, po 35-40 tym roku tez sie żyje ;-)
      Jak sie ogarnąć? Zrób spokojnie i uczciwie bilans, co masz, a co chciałabyś, realnie poprawić w ciagu roku. Nie mysl o wielkich zmianach, mysl w kategoriach systematycznego poprawiania malymi krokami. Np. skontaktuj sie z jakąś dzieciatą znajoma, ze możecie się raz w tygodniu opiekowac dzieciakami tak, by jedna z Was miala wolny wieczór na kino, spacer po sklepach, moze randke. Żyj tym co masz, a nie umieraj z powodu tego, czego Ci brak. :-)
      • paniflorek Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 01.09.12, 21:21
        Dziękuję za Wasze porady.
        Muszę nad tym wszystkim pomyśleć. Moze faktycznie nie jest aż tak beznadziejnie, jak to postrzegam.
        Kiedyś nie byłam tak źle nastawiona, wszystko nasiliło się ostatnio, w ciagu kilku ostatnich miesięcy.
        Wkurza mnie to, bo nigdy nikomu niczego nie zazdrościłam w sensie materialnym, raczej cieszyłam się z sukcesów innych, a teraz zaczęłam (głównie pod wpływem mojej matki) porównywać się z innymi koleżankami, które w większosci mają ustabilizowane życie.
        Martwie się, żeby nie skończyć jako zrzędliwa stara babcia z piecioma kotami, przesiadująca całe dnie w oknie na poduszce:)
        • lifeisaparadox Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 01.09.12, 21:27
          Chyba najbardziej opłacało by Ci się kontynuować tą retorykę dobrych życzeń dla innych, a nie porównywania się z nimi pod kątem bycia gorszym. Wtedy zaczyna się reakcja łańcuchowa - oni dosrywają mnie że im dobrze i mają tak a nie inaczej, to ja im będę wbijać szpile i szukać w nich mankamentów i niedoskonałości żeby nie byli tacy lepsi a Ty gorsza na ich tle.
          Tak się zaczyna zrzędliwość ;)

          Poza tym stare babcie z pięcioma kotami potrafią być bardzo fajne i sympatyczne jeśli nie wpadają w tego typu retorykę, świat nie jest zły tylko nasze złe myślenie względem świata i ludzi.
    • sumersby Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 01.09.12, 23:24
      Ja skończyłam stomatologię. i jakis tydzień temu czułam sie podobnie jak Ty, ze zmarnowałam swoje zycie. Myslałam po co do cholery była mi ta stomatologia? w liceum sie uczyłam, na studiach sie uczyłam. A koleżanki chodziły tu i tam i szukały swoich przyszłych meżów, kiedy ja czytałam jakieś nudy. Do tego przez studia moje poczucie własnej wartości spadło drastycznie!. Wielu wykładowców traktuje studentów jak kogos gorszego gatunku. Przez 5lat wysłuchiwałam jak się do niczego nie nadaję, zero pochwał ewentualnie- "niech bedzie ta trójka". Kolezanki się pozareczały, powychodziły za mąż i maja cudowne dzieciaki. I jeśli sa tak szczesliwi jak na tych zdjeciach to ja im oddaje moją stomatologię, a zabieram to udane życie rodzinne:). Ty masz fajne dzieci, masz zawód, pracę. Uwierz każdy narzeka co jakiś czas.
      • sumersby Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 01.09.12, 23:31
        Nie musze chyba dodawać, że wiekszość z nas żałuje pewnych rzeczy i gdyby cofneła czas zrobiłaby cos inaczej;).
      • anbale Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 01.09.12, 23:35
        Jak (nie daj Boże i wcale Ci tego nie życzę); ten wymarzony mąż puści kantem albo znajdzie młodszy model, to bardzo Ci się ta stomatologia przyda, żeby dzieci wykarmić...
        Strasznie masz jakieś ciasne poglądy na życie. Zafiksowałaś się na tym życiu rodzinnym, że to jakaś bajka i sens jedyny; i w ogóle nie bierzesz pod uwagę, że jak wszystko na tym padole, może się okazać jakimś niewypałem. Mam wrażeniem, że z tą swoją naiwniacką mentalnością jesteś skazana na jakieś bardzo twarde lądowanie,
        • sumersby Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 01.09.12, 23:55
          Wiem, że w dzisiejszych czasach trzeba byc niezaleznym i cieszę się, że studia skonczyłam. W dodatku kierunek w którym dobrze się czuje, sprawia mi radość i myslę, że niezle mi wychodzi. Co ja poradze, że sie zafiksowałam na zyciu rodzinnym? mam wysoko postawiona poprzeczke bo wychowałam sie w domu gdzie zdecydowanie była miłość między moimi rodzicami i co w tym złego, ze chcę tak samo?. Zdaje sobie sprawę, ze róznie w zyciu może byc i facet moze mnie puscic kantem i nie uwazam, że życie to bajka. To, że sobie marze i bardzo chcę i poki co wierze, ze mi się uda nie znaczy, ze jestem naiwna bo widzę jakie są czasy i ile wokół rozwodów. A to, ze zazdroszcze koleżankom zycia rodzinnego to taka pozytywna zazdrość . Zdaje sobie sprawę, że moze wcale nie są szczesliwi ale dlaczego mam tak od razu podchodzic do sprawy? ze wszystko badzie zle, ze sie nie ulozy, ze maz zostawi mnie/ ją dla mlodszej, ze zycie rodzinne to nie maliny. To już wolę moje naiwne podejście, bo chcę i zrobię wszystko zeby byc w zyciu szczesliwą.

          • sumersby Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 02.09.12, 00:22
            Zrobię wszystko żeby byc szczesliwa ale czy to wyjdzie to już nie w moich rękach. Twarde ladowanie juz zaliczyłam bedąc w nieudanym związku, liczac ze sie zakocham i bojąc się samotnosci.
            • anbale Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 02.09.12, 00:36
              Ja patrzę jakby z drugiej strony lustra. Jestem od Ciebie starsza, po rozwodzie.
              Twardego lądowania jeszcze nie zaliczyłaś, uwierz, nie runęło Ci nic co budowałaś latami z wiarą, że ma to sens. Wtedy się okazuje, że liczyć możesz tylko na siebie i na to, co sama wypracowałaś w swojej sprawie, czyli np. dobre wykształcenie, dobra praca, siła charakteru itp.
              Faceci przychodzą, odchodzą, bywa super a potem tragicznie, nic człowiekowi nie jest dane raz na zawsze, nie należy bać się samotności, trzeba nauczyć się z nią żyć bo spada na łeb nie raz w życiu.
              • sumersby Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 02.09.12, 01:26
                Przykro mi. Oczywiscie, że wiem jak jest z facetami, wiem, ze w zyciu nic nie jest pewne i wiem, że wykształcenie sie przyda bo kobieta musi byc niezalezna. Ja chyba mam za słaby charakter, nie potrafie byc sama- ogarnia mnie wtedy przerazenie co ze mną dalej bedzie. Nie wiem co ze mna nie tak i czego w jakiejś sferze nie mam wypracowane. Powoli bede rozwijac niezaleznosc tzn praca, mieszkanie z dala od rodziny w wynajmowanym mieszkaniu i moze to w jakis sposob pomoze. Trzymam kciuki zaa Ciebie:). To co najgorsze masz juz za soba to teraz moze byc tylko bajkowo:).
                • larusse Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 02.09.12, 13:48
                  Najlepiej to poważnie się wziąć za szukanie męża dopiero kiedy można jak ta pani:

                  www.youtube.com/watch?v=6iCaXTXf1Dw
                  Wtedy masz chyba największe szanse, że trafisz na to co trzeba.
                  Ale innym się trafia wcześniej, za pierwszym razem bywa. Niektórzy pecha mają. Loteria.


                  sumersby napisała:

                  > Ja chyba mam za słaby charakter, nie potrafie byc sama- ogarnia mnie wtedy prze
                  > razenie co ze mną dalej bedzie. Nie wiem co ze mna nie tak i czego w jakiejś s
                  > ferze nie mam wypracowane.
    • 1lapaz Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 02.09.12, 19:43
      Masz jakies gorsze dni ? Jak mozna miec fajne dzieci i zmarnowane zycie ? Jak mozna nie doceniac tego co blisko, oczywiscie marzac jednoczesnie, bo tylko zycie pelne marzen ma jakis sens. Jesli ich nie ma to gorzej, a facet ? To jakas farsa z tym wizerunkiem nieszczesliwej kobiety bo bez partnera, ktory czesto okazuje sie kula u nogi. Komu potrzebna do szczescia kula i problemy. Dzieci jak nikt inny daja milosc i pozytywna, nie skazona niczym, energie.
    • renkaforever Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 05.09.12, 04:22
      Twoje zycie jest interesujace, a ty sama sobie zaprzeczasz. Zdobylas wiele doswiadczen, ktore ulatwia ci pokonywanie kolejnych barier zyciowych, bo, ze sie one pojawia, to jest pewne. Zawsze sie pojawiaja. Gratuluje ci udanych dzieci. Teraz chyba wiesz, w co masz inwestowac swoj talent i wszystkie pieniadze? I dalej, byle do przodu, juz calkiem pokazna gromadka:)
    • dot82 Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 06.09.12, 19:17
      mi do 30-ki brakuje parę miesięcy. W liceum byłam niezłym uczniem, przykładnym dzieckiem, miałam swój krąg bezpiecznych przyjaciół z którymi raz na jakiś czas wychodziłam. poszłam na przeciętne studia, bo jakoś trudno mi było odgadnąć czego chce. Studia skończyłam, poszłam prostą droga na staż a potem do dobrej pracy. Zawsze byłam taka akuratna, nigdy żadnych szaleństw żadnych ekscesów. Teraz mam wrażenie, że mi przez to życie umknęło. Ty masz dzieci, ja się boję czy będzie mi dane je mieć. Marzę o normalnym związku, ale jakoś nie jest mi to dane. Jakkolwiek nie poddawajmy się. Przecież w końcu MUSI BYĆ lepiej, co nie?
      ....gg 43818829
      • renkaforever Re: Zmarnowałam swoje życie, czuję się jak wyrzut 09.09.12, 03:38
        Jak ci sie nie podoba , to wyjedz do Peru i mieszkaj w szalasie w gorach. Bedzie to niesamowita przygoda zyciowa. Jak przezyjesz tydzien, napisz o tym ksiazke.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja