Od niskiej samooceny do uwielbienia siebie

26.09.12, 10:34

Długi czas miałam problemy ze sobą, wynikające z różnych przyczyn: sytuacji życiowej, dramatycznych i traumatycznych wydarzeń, toksycznego związku, problemów z alkoholem, depresji. Samoocena – dno i 5 metrów mułu. Gardziłam sobą, wstydziłam się siebie, każdy wydawał mi się lepszy i bardziej godny szacunku niż ja – cokolwiek bym nie zrobiła.
Szczęśliwie moje problemy życiowe jakoś udało się rozwiązać, problemy z alkoholem zażegnać, depresję wyleczyć, a toksyczny związek uzdrowić. Można powiedzieć – wydostałam się z czarnej d… i wróciłam do życia. Zaczęło mi się układać, poczułam nawet cos na kształt szczęścia, a z czasem zaczęłam siebie coraz lepiej oceniać. Coraz lepiej i lepiej, i lepiej.
I teraz łapię się na tym, że uważam się za osobę niemal doskonałą pod każdym względem – jestem rozsądna, poukładana, osiągam świetne wyniki w pracy zawodowej, jestem doskonałą panią domu, atrakcyjną kobietą, idealną partnerką, dobrą, opiekuńczą córką i mądrą, wspierającą matką.
W zasadzie mi z tym dobrze, że tak siebie lubię i podziwiam, ale z kolei zaczyna mnie wkurzać, że ja jestem taka super, a moja rodzina tylko to wykorzystuje, nie dając mi wiele w zamian. Przeszkadza mi, że nie dziękują mi (w jakikolwiek sposób) za to że mają taką świetną matkę, żonę, córkę. W pracy jest lepiej, bo jestem doceniana i często mam dowody uznania ze strony współpracowników i przełożonych. A w domu zachowują się tak, jakby uważali to za naturalne. Owszem, nieraz mąż pochwali mnie, czy wyrazi zachwyt z powodu, że ma taką super żonę, córka nazwie mnie „zaje… matką” ;-) ale to mało… Mam odczucie takiego marnotrawstwa – że taka cudowna osoba jak ja marnuje się dla takich niewdzięczników jak oni. To cos takiego jakby cenne dzieło sztuki niszczało na strychu zamiast być podziwiane przez tłumy w muzeum. Niezbyt umiem to wytłumaczyć…Jednocześnie mam cos w rodzaju poczucia „przepłacenia”, jakbym wydała dużo pieniędzy lub włożyła wiele starań, by cos kupić, a nabyty produkt okazał się zupełnie niewart swojej ceny. Coraz bardziej też krytycznie patrzę na moich bliskich – wydają się coraz bardziej beznadziejni, z mnóstwem wad, tak rażąco odbiegający od mojego poziomu…
Myslicie, że to naturalne, czy teraz z kolei zaczyna mi odwalać w przeciwną stronę ?
    • sorvina Re: Od niskiej samooceny do uwielbienia siebie 26.09.12, 11:15
      Moim zdaniem nadal nie uzdrowiłaś swojej samooceny, na razie tylko ją podniosłaś. Musisz popracować nad tym na czym budujesz poczucie własnej wartości. Z tego co rozumiem na razie na satysfakcji z tego co udało ci się osiągnąć (to jest zdrowe, ale nie powinno być jedynym źródłem samooceny) oraz na porównywaniu się z innymi , a to już niedojrzały mechanizm, który raczej służy do podniesienia swojej samooceny cudzym kosztem niż świadczy o jej wysokości.

      Brakuje Ci takich elementów poczucia własnej wartości jak szacunek do siebie jako człowieka bez względu na cokolwiek. Do swoich uczuć, potrzeb, czasu - bez tego musisz albo udowadniać swoją wartość, albo dajesz się wykorzystywać. Bez autentycznego szacunku do siebie, nie potrafisz szanować innych i możesz mieć tendencję do traktowania ich jako gorszych, dlatego, że nie spełniają tych kilku warunków na których ty zbudowałaś swoją samoocenę. A oni mogą mieć szereg innych zalet.

      Osoba z wysoką samooceną nie pozwoli się wykorzystywać, ale również nie potrzebuje do swojego dobrego samopoczucia by inni ją na każdym kroku doceniali - jeśli jest taka potrzeba, to z samooceną nie jest za dobrze.

      Możliwe, że naprawdę wybiłaś się ponad swoje otoczenie i po raz pierwszy w życiu widzisz ich wady i ograniczenia. Natomiast nie ma ludzi idealnych i obawiam się, że choć zasługujesz na szacunek i docenienie, nie na postawę "klękajcie narody - ideał idzie". Być może stworzyłaś sobie wizerunek doskonałej siebie, który bardzo Ci się podoba, ale jest równie nieprawdziwy jak kiedyś przekonanie o swojej bezwartościowości. To pachnie narcystyczną osobowością i reagowaniem agresją gdy ktoś nie czci odpowiednio intensywnie naszego wypracowanego wizerunku. Poczytaj sobie o narcystycznych osobowościach zrozumiesz na czym to polega.

      Jeśli masz żal do świata za to, że latami cię nie doceniał to musisz to przerobić, a nie wymagać teraz czasem od zupełnie innych osób by ci to wynagrodzili, chwaląc cię na każdym kroku. Weź pod uwagę, że może teraz jesteś super, ale oni znosili Cię przez te wszystkie lata taką jaką byłaś. I zastanów się po co coś robisz dla nich, bo jeśli licząc na wzajemność i obrażając się, że nie dając i jej w takiej formie jak sobie życzysz, to nie są zbyt zdrowe postawy. Powiem więcej, czuć takie nastawienie drugiej osoby i ono skutecznie zniechęca do okazywania wdzięczności.

      Polecam książkę "6 filarów poczucia własnej wartości" Brandena - pomoże ci zrozumieć czym jest poczucie własnej wartości i jak je zdrowo budować.
      • alcoola Re: Od niskiej samooceny do uwielbienia siebie 26.09.12, 12:12
        Sorvino,
        dziękuję za tak obszerną i wartościową wypowiedź. Dała mi do myślenia ...

        Faktycznie jestem dumna z siebie, że wygrzebałam się z dołka. I jest też coś w tym, że porównując się z innymi podnoszę sobie samoocenę - chociaż rzeczywiście nie pomyślałam o tym, że takie podejście jest trochę dziecinne...
        Czuję, że znacznie przewartościowałam swoje priorytety i zmniejszyłam tendencję do uzależniania swojej wartości od tego jak inni ją wyceniają, niemniej dalej to kuleje, faktycznie są takie chwile, że robię coś głównie z obawy, że zaniechanie spowoduje, że ktoś pomysli sobie : "no tak, ona jest jednak do niczego" - szczególnie dotyczy to sytuacji domowych, rodzinnych.
        Hmm, właściwie uświadomiłam to sobie teraz, po tym co napisałaś... :)
        Bo do tej pory uważałam to za przejaw mojego poczucia obowiązku (czyli zalety) - np. nie chce mi się jechać do matki w weekend, bo mam inne plany, jestem zmęczona, źle się czuję itp., ale to mój obowiązek więc kiedy tego nie zrobię to okażę się jednak nie tak obowiązkowa i doskonała jak powinnam być, będzie to skaza na moim wizerunku. W efekcie jadę, jestem zła, bo robię to z musu, a kiedy w dodatku matka jest np. marudna i w złym humorze, to mam poczucie, że ja się poświęcam, a ona i tak tego nie docenia. Podobnie np. z ugotowaniem obiadu - gotuję, chociaż akurat wolałabym tylko zamówić pizzę, ale.... j.w. :(
        Jeśli jednak zdecyduję się "olać" obowiązek (czy może przemóc chęć udowodnienia, że jestem the best ?) - też nie czuję się komfortowo, to mnie uwiera jeszcze bardziej. Teoretycznie umiem sobie pomyśleć "teraz zrobię tak jak dla mnie będzie dobrze, nie podoba się - trudno, wasz problem, nie mój" - ale to jest właśnie takie teoretyczne myślenie, bo rzeczywiste moje odczucia tego nie odzwierciedlają. Co prawda coraz częściej zdarzają się sytuacje, że folguję swoim potrzebom czy zachciankom, ale zawsze wtedy muszę tak "rozumowo" upewniać sama siebie, że nie robię nic złego... Nic, co mogłoby zachwiać mnie w poczuciu mojej doskonałości. Nie reaguję już tak nerwowo na krytykę, potrafię ją odeprzeć albo zlekceważyć albo - przyjąć i powiedzieć "no dobra, ale co z tego?" - niemniej tak w środku gdzieś nie umiem się z nią pogodzić... i zaczynam od poszukiwania winy w sobie. A kiedy jednak ustalę sobie, że to nie jest moja wina, tylko tej drugiej osoby, to raczej jest to na zasadzie właśnie porównywania z innymi (jego wina, bo jest gorszy niż ja) niż spokojnego stwierdzenia "to nie moja wina, czuję, że jestem w porządku".
        Cóż, wynika z tego, że masz rację pisząc, że nadal nie uzdrowiłam swojej samooceny... I że moje poczucie "bycia wspanialą" to coś co sobie wymyśliłam i narzuciłam (jak przebranie, maska) a nie coś co czuję naprawdę... :(
        • sorvina Re: Od niskiej samooceny do uwielbienia siebie 26.09.12, 12:45
          Zrobiłaś kawał dobrej roboty, po prostu teraz do wykonania jest kolejny. Jesteś na dobrej drodze by samoocenę przerobić do końca. Masz dużą samoświadomość, refleksję nad swoim postępowaniem, dzięki czemu możesz badać skąd wypływa dane zachowanie - czy z szacunku do siebie - wtedy robiąc coś czujesz się dobrze i pewnie, czy jednak z innych źródeł. Wesprzyj się literaturą w temacie - masz tam ćwiczenia, pomyśl może nad stosowaniem afirmacji by uzdrowić przekonania na swój temat (np. płyta z nagranymi afirmacjami "Moje prawo do istnienia" Darka Logi) i idź dalej. Powodzenia!
    • kropidlo5 Re: Od niskiej samooceny do uwielbienia siebie 27.09.12, 14:21
      Wg wielu teorii- ktor mnie akurat odpowiadaja- nie istnieje cos takiego jak zbyt wysoka samoocena lub poczucie wartosci. Zachowania swiadczace o zbyt wysokiej samoocenie tak naprawde sa manifestacja zanizonej samooceny, odbitej na zasadzie wyparcia. Nadmierna pewnosc siebie, pycha, chwalenie sie, zwracanie na siebie uwagi, uwazanie sie za ideal- to nie sa objawy prawidlowej samooceny (nie mowie, ze Ty tak masz, pisze ogolnie, w temacie).

      Prawidlowa samoocena moze byc tylko adekwatna lub zanizona. Adekwatna samoocena polega na tym, ze czlowiek nie ma dylematu samooceny. Czlowiek z taka adekwatna samoocena zna swoje dobre i zle strony, mozliwosci i ograniczenia, i je akceptuje. Nie uwaza sie za lepszego czy gorszeg- bo po prostu sie nie porownuje. Jest podan. Taka osoba interesuje sie budowaniem i aranzowaniem wlasnej dzialki, a nie porownywaniem jak ta dzialka ma sie do innych.
      Oczywiscie, pewien stopien porownywania czy wrazliwosci na krytyke i ocene jest nieunikniony i zdrowy, chodzi o to, ze to maly element, a nie glowny wyznacznik. Pornwywanie sie do innych natarczywe, czy to na plus czy na minus, jest symptomem problemow z samoocena.

      W ksiazce '6 filarow samooceny' jest takie porownanie fajne: kiedy patrzysz na bawiacego sie psa, widzisz istote o normalnej samoocenie- czyli bez takiego problemu. Pies bawi sie i cieszy sie, ze sie bawi- a nie ze sie bawi lepiej niz inny pies. Jak jest glodny to je- i cieszy sie ze sie najadl, a nie ze inne psy maja mniej. A jak dostanie za malo, to jest smutny, bo jest glodny- a nie dlatego, ze inne psey maja. Choc zwierzeta tez sa nieco zazdrosne- ale to jest element zdrowej samooceny- lekka zazdrosc- bo to jest elemtn socjalizcaji, czyli budowania pozycji w grupie.

      Drugim ciekawym rozroznieniem ktore wycztyalem w tej ksiazce, przelomowe dla mnie, choc i proste, jest rozroznienie miedzy udowadnianiem a ekspresje. Czlowiek z niska samoocne robi to, co robi, by udowodnic, ze jest ok, ze nie jest gorszy, ze potrafi, tak jakby doskakuje do poprzeczki. Czliowiek z adekwatna samoocena chce sie wyrazic dla samego wyrazenia, pograc w kosza dla przyjemnosci grania, a nie aby pokazac, ze jest dobrym sportowcem.

      tak troche chaotycznie, ale mam nadzieje zrozumiale.
      • mira-n-da Re: Od niskiej samooceny do uwielbienia siebie 27.09.12, 14:28
        kropidlo5 napisał:

        > tak troche chaotycznie, ale mam nadzieje zrozumiale.

        bełkot czterdziestoletniego młodzieńca
Inne wątki na temat:
Pełna wersja