stresuje sie- nowa praca, nowe miejsce

26.09.12, 12:22
W przyszłym tygodniu idę do mojej pierwszej pracy:). Mam zmienne nastroje- wczoraj byłam podekscytowana, uśmiechnięta, ze zaczynam nowe życie, a dzisiaj chodzę zestresowana czy sobie poradzę. Bedzie to tez nowe miejsce, w którym prawie nie mam znajomych. Tego się tez boję, ze nie bede miała w nikim oparcia ani w rodzicach(ok telefonicznie) ani w chłopaku(rozstałam się) ani w przyjaciółce(ona dostała pracę 600km od moej pracy wiec rowniez telefonicznie). Wprawdzie byłam już w tym nowym miejscu pozałatwiać kartę obiegowa i poznałam bardzo sympatyczną dziewczyne, która równiez nikogo nie zna i jest rownie zagubiona co ja i razem załatwiałyśmy kartę, porozmawiałyśmy i myślę, ze się zaprzyjaznimy. Mimo wszystko czuję taki lęk, pomieszany z radością. Lęk bo to moja 1 praca, nowe miejsce zamieszkania, brak znajomych i czy ja dam sama radę? Podpowiedzcie coś żeby dodać sobie odwagi!
    • out23 Re: stresuje sie- nowa praca, nowe miejsce 26.09.12, 12:33
      Diabeł ubiera się u Prady - Weisberger Lauren
      www.empik.com/szukaj/produkt?title=Diabel+Ubiera+Sie+U+Prady&author=Weisberger+Lauren&pl=on&category=book&gclid=CNnnjp6F07ICFURa3godFx0AEQ
      • 228agata Re: stresuje sie- nowa praca, nowe miejsce 26.09.12, 12:46
        Na pewno przeczytam:). Ogladałam film ale dość dawno.
    • jeriomina Re: stresuje sie- nowa praca, nowe miejsce 26.09.12, 12:37
      Lepiej się w pracy nie zaprzyjaźniać i nikomu nie ufać, bo się można potem ładnie przejechać na tym...
    • larusse Re: stresuje sie- nowa praca, nowe miejsce 27.09.12, 19:20
      Ciesz się, że Cię stać na takie "stresy". :)
      Niektórzy po prostu muszą pracować... nie stać ich na więcej.
    • kropidlo5 Re: stresuje sie- nowa praca, nowe miejsce 28.09.12, 09:28
      Od dziecinstwa bylem bardzo mocno osadzony 'lokalnie', mialem problem jak szedlem na studia, bo zostawialem ulubione kino, kluby, znajomych, rodzine. ALe poszedlem i pocatkowo bylo ciezko, wyczekiwalem weekendow aby moc na 'stare smieci'. Potem wynioslem sie do innego miasta- znowu nowe miejsce, nowi ludzie- choc wynajmowalem chate ze starymi kumplami z miasta rodzinnego- ale juz bylo latwiej.

      Potem, ponad dziesiec lat temu- skok na gleboka wode. Sam jak palec pojechalem do Londynu, zatrzymalem sie poczaatkowo u rodziny, ktorej przedtem nie widzialem wiele lat. PRzyjeli mnie bardzo w porzadku, odbrali z dworca, podkarmili pierwsze dni, mieszkalem u nich- ale umowa byla taka, ze to ja za siebie odpowiadam. Dostalem instrukcje co i jak i ruszylem. Sam do centrum Londynu. Wysiadlem w centrum swiata, obcy jezyk, wiele narodowsci, wielkie miasto, legenda, ruch, a poza tym- inna cywilizacja, inna kultura. W srodku ja, prowincjonalny chlopaczyna. Powiem Ci, ze bylo leipiej niz myslalem, po dwoch tygodniach czy trzech czulem sie w Londynie jak w drugim domu, po pol roku musialem opuscic miasto bo to byl jeszcze okres wiz (przed Unia) i do dzis wspominam okres ten jako jeden z najlepszych w moim zyciu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja