colala42
03.10.12, 15:45
W tym roku zaczęłam studia i mimo to, że minęły dopiero 3 dni zaczęłam myśleć, że to nie miejsce dla mnie. Mam straszny problem bo w dzisiejszych czasach ludzie z dyplomami mają straszne problemy ze znalezieniem pracy, a co dopiero bez. Uważam się za inteligentną osobe, zawsze miałam świetne wyniki w nauce i bardzo dobrze zdałam maturę, ale ciągle ogarnia mnie lęk, że dalej już sobie nie poradzę. Boję się, że obleje egzaminy, zbłaźnie się w oczach innych i podupadnie moja samoocena, która juz teraz jest bardzo niska. Jesli chciałabym naprawdę zrezygnować z dalszej nauki musiałbym wymyślić jakiś plan B (siedzenie w domu odpada) a narazie nie mogę nic wymyśleć. Ludzie wokół powtarzają mi, że musze przetrwać ciężki początek, ale ja czuję, że nie mam już chęci do nauki i że będę się strasznie męczyć ( nie mogę uwierzyć w to, ze znowu czuję się tak okropnie jak w liceum)..Przez długi czas byłam nieszczęśliwa i miałam nadzieję, że jak wejdę w ten nowy etap to moja sytuacja się zmieni. W tym momencie czuję się jeszcze gorzej i zastanawiam dlaczego niektórzy ludzie umieją być szczęśliwi, a ja chociaż tak naprawde niczego mi nie brakuje ciągle sama doprowadzam się do takiego stanu i sama siebie skazuje na życie w takim smutku i rozgoryczeniu? Mam chęć żeby wziąć sprawy we własne ręce i zrobić jakiś drastyczny krok, ale nie wiem jak się z to zabrać. Nie chcę spędzić kolejnych 3 lub 5 lat pogrążona w takim smutku jak praktycznie przez całe moje świadome życie (to chyba kwestia niepewności i fatalnego charakteru). Macie dla mnie jakieś porady?