Szlachetne kobiety czy zajadłe baby

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.04, 16:02
Może któres z pan forumowiczek (a także nielicznych panów) pomoga mi
rozwiklac te zagadkę: czemu w kobietach na tym forum tyle zajadłości? Jesli
jest gdzies jakikolwiek wątek w którym kobieta obwinia o cos męzczyne, czuje
się żle w zwiazku lub ma problem odzywaja się dziesiątki głosów: "Wyrzucic
bydlaka z 11 pietra", "spuść go ze schodów najlepiej", "czy nie widzisz jak
cie ten dupek wykorzystuje, wystaw mu walizki na schody". Cóż w
rzeczywistosci tak radykalne działania wykonywane sa stosunkowo rzadko, ale
tu tyle anonimowej złosci, agresji...MOze mi podpowiecie czemu to tak? NO i
choc czasem zlość przywraca wiare we wlasna wrtośc, chęc walki o siebie, to
przeciez częściej złe emocje sa zlym doradca. naprawde zlym.
    • Gość: baba zona Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.04, 16:13
      O, wypraszam sobie. Baba jestem, i owszem, ale nikomu krzywdy nie czynie...
      Prosze mi tu nie imputowac...
      ;)
    • moc_ca Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby 05.07.04, 16:15
      Gość portalu: eva07 napisał(a):

      > Może któres z pan forumowiczek (a także nielicznych panów) pomoga mi
      > rozwiklac te zagadkę: czemu w kobietach na tym forum tyle zajadłości? Jesli
      > jest gdzies jakikolwiek wątek w którym kobieta obwinia o cos męzczyne, czuje
      > się żle w zwiazku lub ma problem odzywaja się dziesiątki głosów: "Wyrzucic
      > bydlaka z 11 pietra", "spuść go ze schodów najlepiej", "czy nie widzisz jak
      > cie ten dupek wykorzystuje, wystaw mu walizki na schody". Cóż w
      > rzeczywistosci tak radykalne działania wykonywane sa stosunkowo rzadko, ale
      > tu tyle anonimowej złosci, agresji...MOze mi podpowiecie czemu to tak? NO i
      > choc czasem zlość przywraca wiare we wlasna wrtośc, chęc walki o siebie, to
      > przeciez częściej złe emocje sa zlym doradca. naprawde zlym.

      Widzisz co chesz widzieć. :-)
      po pierwsze jest tu sporo mężczyzn których nie rozpoznajesz po nickach, bo nie
      zawsze nick rodzaju męskiego należy tylko do mężczyzny i na odwrót.
      po drugie to nieprawda ze kobiety zawsze, tu na forum, prezentują agresję
      w stosunku do mężczyzn, poczytaj wszystkie wątki i spróbuj ująć wnioski
      w statystykę.
    • Gość: traba Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby IP: *.dialup.mindspring.com 05.07.04, 16:16
      Chyba przesadzsz...B
      • Gość: eva07 Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.04, 16:21
        Moze troche, ale przeczytajcie watek nieszczesnej Chryzokoli. Dziewczyna meczy
        sie, jest znerwicowana do imentu, ale przeciez nie wynika z tekstów postu, że
        to tylko faceta wina. Z postu nawet nie wynika, że on chryzokolę naprawdę
        zdradzał...A tam jest tyle tego co co cytuję powyzej.KObiety czuja się ogólnie
        skrzywdzone?
      • Gość: trąbka Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby IP: *.proxy.lucent.com 05.07.04, 16:36
        Gość portalu: traba napisał(a):

        > Chyba przesadzsz...B

        chybione
        • Gość: traba Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby IP: *.dialup.mindspring.com 05.07.04, 16:41
          "A wcale, ze nie"
          • Gość: nedi Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.04, 16:58
            Głupiś jak trąba
          • Gość: trąbka Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby IP: *.proxy.lucent.com 05.07.04, 17:13
            Gość portalu: nedi napisał(a):

            > Głupiś jak trąba


            a jednak zajadłe:)
    • jmx Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby 05.07.04, 16:20

      "Facet to świnia" ale z drugiej strony należy się o niego jak najzajadlej
      zabijać. Też paradoks z forum, którego jeszcze nie rozgryzłam ;-)
      • bocca Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby 06.07.04, 16:58
        jak dorosniesz, jmx, to zrozumiesz.
        sa kraje, gdzie trzyma sie kury na balkonie.
        o wiele bardziej praktyczna sprawa jest trzymanie domowych swinek we wannie.
    • mskaiq Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby 05.07.04, 16:21
      Bardzo czesto wyrzucenie z domu kojarzy sie nam z rozwiazaniem sprawy. Gdy sie
      kogos wyrzuci to czesto zdaje sie nam ze i problem przestanie istniec. Niestety
      mozemy wyrzucic osobe z ktora jestesmy ale problem pozostanie, wiecej zrobi sie
      wiekszy i trudniejszy.
      Czesto nie wierzymy rowniez w milosc, bez niej trudno wybaczyc i widziec druga
      osobe. Kiedy ma sie ja w sobie nigdy drugiego czlowieka nie mozna nazwac
      bydlakiem, po prostu milosc to wyklucza.
      Serdeczne pozdrowienia.

    • twoja_cholera Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby 05.07.04, 16:41
      oj Słodziutka zjedzą Cię jak nic, bo przecież większość to takie miłe i słodkie
      hipokrytki a napisz że masz żonatego kochanka to już koniec, nawet Cię nie
      posolą.
      • monopri Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby 05.07.04, 16:51
        Oj milutka , wiekszość to takie przeurocze dupodajki, poderwą ci męża i
        skonsumują go bez żenady.
        • twoja_cholera Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby 05.07.04, 17:02
          jasne, a spiją biedaka, zgwałcą, wmówią mu że żona go nie rozumie bo on taki
          biedulek co własnego zdania nie ma i na każda poleci..
          • Gość: twoja migrena Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.04, 17:11
            za suką z cieczką kazdy pies lata
          • Gość: Mewa Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby IP: *.telprojekt.pl 05.07.04, 17:12
            Pewnie nie przeczytałaś, co mi odpisali jak się przyznałam do romansu! Te wasze
            zdradzone istoty, to zawsze chodzące niewinności. Takie biedne, skrzywdzone i
            wykorzystane. Pewnie byłaś jedną z tych co mi nawsadzały?
            • Gość: eva07 Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.04, 17:23
              Raczej nie sadzę droga Mewo, bo dawno nie wchodziłam na to forum. Ale wierze,
              ze ci panie nawkładały niewąsko.
              • monika20 Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby 05.07.04, 17:38
                A wkładają, wkładają wszystkim nieprawym jak trzeba! Takie te zdrady
                emocjonujące, że i spychanie ze schodów i suki i jeszcze co inne leci bez
                zahamowań. Łatwo zapominamy, że do tanga trzeba dwojga,a partnerów sobie
                wybieramy z klucza (co niekoniecznie pięknie świadczy, o tym którym ja
                osobiście się posługuję). Ale fajnie jest na forum, jak jest trochę emocji, a
                zintersowanym łatwiej je przełknąć incoguto!
    • Gość: Monika Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby IP: *.telprojekt.pl 05.07.04, 17:07
      Zdarza mi się tu czasem coś o sobie napisać. Z reguły dostaję jak diabli - nikt
      mnie tu nie oszczędza. Walą mi prosto z mostu, czasem boleśnie, niektórzy nawet
      paskudnie. Nawet jeśli (za co dziękuję) spotykam się z dużą życzliwością,
      słyszę słowa krytyki. I choć narzekam na męża, to jeszcze nie usłyszałam, żebym
      go wyrzuciła itp., to raczej ja mam się jeszcze postarać, próbować go
      zrozumieć, coś w sobie zmienić. Więc teoria chyba kulawa.
      Aczkolwiek, wyjątek jest jeden - zdrada budzi duże emocje. I rzczywiście wtedy
      leci "spuszczanie ze schodów" oraz totalne potępienie dla trzeciej/trzeciego,
      choć on też przecież wchodzi w układ nie dlatego, że umie żyć tak fajnie, jakby
      może chciał/ła.
      Może wciąż warto rozpatrywać zdradę z różnych punktów - każdy ma swoje racje!
      • Gość: eva07 Nie tak latwo rozbic dobre mażeństwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.04, 17:32
        Masz absolutną racje, ze to zdrada budzi takie krancowe emocje. ja to nawet
        rozumiem, ale tak zyciowo to nie popieram. Bo tak czy inaczej nikt (ani
        kobieta, ani mezczyzna) nie sa swieci. I ani ta wstretna "dupodajka" co meza
        podrywa, bywa, ze nie jest taka całkiem wstrętna i ma swoje racje, tak i
        ta "nieszczesna" zona bywa, że latami sobie zarabiała na to co dostaje. Wiecie
        co wam powiem? Nie spotkałam sie jeszcze z sytuacja by sie "tej trzeciej" udalo
        rozbic naprawde dobre małżenstwo. Wejśc pomiedzy ludzi, którzy mimo wszystko
        sie kochają, lubią i przede wszystkim do siebie pasują. A wierzcie mi, że wiem
        co mówię. To ja byłam przez chwilę "tą trzecią" i nieźle oberwałam po krzyżu.
        Cóz należalo mi się. Ale nauczyłam sie tej właśnie prawdy, o której pisze
        powuyżej. Zaciągnąc faceta do łózka (tez nie zawsze) sie daje, ale odebrac go
        zonie z którą spedził ileś lat i ja ceni, i dzieciom, które kocha (jesli tak
        jest) jest bardzo trudno. Zauroczenie, atrakcyjność, nawet fascynacja niewiele
        wtedy znaczą.
        Zupełnie co innego jesli w malżenstwie od lat cos się chrzani.
        • Gość: Monika Re: Nie tak latwo rozbic dobre mażeństwo IP: *.telprojekt.pl 05.07.04, 17:45
          Podpisuję się obiema ręcyma. Nie znam przypadku, żeby facet sam odszedł od
          żony, nawet w zdrowo popapranym małżeństwie, a nie tylko w tym dobrym. Chyba,
          że żona sama "spuści ze schodów" (co się w emocjach zdarza). Facet szuka wrażeń
          albo mu kompleks Edypa zawadza, a żona i tak pierwsza. A że ją boli? Cóż,
          czasem facet potrafi się opamiętać (zwłaszcza jak żona serio chce odejść).
          • Gość: krish Re: Nie tak latwo rozbic dobre mażeństwo IP: 62.233.233.* 05.07.04, 21:13
            o kurwa mać, to znasz już pierwszy przypadek.

            krish
            • Gość: Monika Re: Nie tak latwo rozbic dobre mażeństwo IP: *.telprojekt.pl 05.07.04, 21:40
              Odszedłeś sam od żony do kochanki i żoncia nie pomogła. O kurwa mać, nie wierzę.
              • Gość: krish Re: Nie tak latwo rozbic dobre mażeństwo IP: 62.233.233.* 05.07.04, 21:41
                nie do kochanki. ot tak. o kurwa mać, nie wierz.
                • Gość: Monika Re: Nie tak latwo rozbic dobre mażeństwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.04, 11:40
                  Ot tak, to można. A znasz przypadek, że do kochanki, bo to serio rzadkie. Jak
                  żona wyrzuca, to rzdko kochanka jeszcze chce...
          • j_ar Re: Nie tak latwo rozbic dobre mażeństwo 07.07.04, 11:43
            > Nie znam przypadku, żeby facet sam odszedł od
            > żony, nawet w zdrowo popapranym małżeństwie, a nie tylko w tym dobrym.

            w dobrym malzenstwie po co niby ma odchodzic? odchodzi, kiedy nie jest mu tam
            dobrze i nie potrafi badz nie chce tego zmienic...
            p.s. ty tak na powaznie, ze nie znasz?.... to takie dziwne
    • Gość: inny Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby IP: 83.168.104.* 05.07.04, 17:56
      I tu się z Tobą zgadzam . Wszystkie kobiety są szlachetne - do czasu , później
      pozostają prawdziwie szlachetne . Najwięcej krzyczą te , których nikt nie chce
      albo tak "uprzyjemniły" życie partnerowi , że ten je zdradza lub porzucił .
      Większość mężczyzn jest leniwa i ani myśli zaczynać wszystko od nowa - dlatego
      też jeżeli zdradza to i wróci - pytanie tylko dlaczego zdradził ?
      Każda z kobiet uważa siebie za tę jedyną , najlepszą i w ogóle naj naj naj - a
      w realu to ciągłe zrzędzenie o pieniądze , o nie naprawiony kran , o nowe
      ciuchy , o ..... itd ,która z kobiet bez powodu powiedziała mężczyźnie , że
      tylko on się dla niej liczy , jest jej podporą lub prozaiczne KOCHAM CIĘ -
      niewiele prawda .
      Dlatego też zanim spuścicie ze schodów tego swojego partnera najpierw
      przyjżyjcie się sobie i pomyślcie czy aby przypadkiem partner nie miał ochoty
      zrobić z wami tego samego .
    • cossa Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby 05.07.04, 19:43
      kazda szlachetna ma w sobie cus z zajadlosci
      ktora przebudza sie (zajadlosc),
      np. gdy dotknie sie jej (kobiety)
      osobistego problemu

      pozdr.cossa
      • charmaine Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby 05.07.04, 23:58
        Skrzywdzona kobieta nie życzy facetowi niczego złego.
        Ona mu życzy wszystkiego najgorszego.
        Może dlatego?

        Kobiety bywają skrzywdzone.
        Przeważnie przez panów :)
        • jmx Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby 06.07.04, 00:12

          Albo własną głupotę....
          • charmaine Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby 06.07.04, 00:14
            To też, a dla kogo głupieją?
            Dla kobiet?

            Podobno głupota jest też pewną formą używania umysłu :D
            • jmx Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby 06.07.04, 00:30

              Hihi, więc to, że baba zgłupiała jest winą faceta? ;-)))
    • lune skrzywdzone, skrzywdzeni 06.07.04, 07:58
      mysle ze piszemy troche "ze swego zycia" :) dobrych i zlych doswiadczen,
      krzywd, smutkow - to naturalne ;
      rozbawiles mnie ta "zajadloscia" ktorej dopatrujesz sie w okresleniu "spuscic
      ze schodow" ; dla mnie to po prostu skrot oznaczajacy konsekwentna decyzje,
      konsekwentne NIE dla zachowan czlowieka ktory sie waha i probuje przerzucac
      odpowiedzialnosc "na reszte swiata" ;
      nie ma we mnie pogardy czy nienawisci dla tej trzeciej - bo dlaczego mialaby
      byc ? przeciez malzenstwo to on i ona wiec obarczanie wina za rozpad malzenstwa
      tej trzeciej jest bez sensu ! problem jest pomiedzy mezem i zona a nie pomiedzy
      zona i kochanka ;
      wybaczyc - nie wybaczyc ? to zupelnie inna sprawa, bardzo indywidualna - bo
      przeciez nie wiemy czy "wystarczy milosci" by udzwignac taka sytuacje ;

      nie potepiam za to ze zdradzil / -la (niech pierwszy rzuci kamieniem) ale za
      probe przerzucania odpowiedzialnosci czy ucieczke od decyzji ; musimy ponosic
      konsekwensje wlasnych czynow ; powinnismy ale to boli, uciekamy wiec od bolu,
      szukajac usprawiedliwienia, roznych okolicznosci "lagodzacych" ;

      pozdrawiam, Lune

      ps. nie lubie biednych misiow i nie lubie tez kobiet umozliwiajacych bycie
      biednym misiem swoim partnerom ;) generalnie wkurza mnie to ; podobnie wkurza
      mnie syndrom sierotki i nie mam szacunku dla mezczyzn ktorzy je hoduja ;)
      widzisz wiec ze jestem dosc uczciwa w swoich "lubie - nie lubie" :))




    • mika_forum Re: Szlachetne kobiety czy zajadłe baby 06.07.04, 13:37
      Ja z kolei zauwazylam, ze jesli napisze o klopotach w malzenstwie, od razu (!)
      posypia sie rady typu 'rozwod'. Czy malzenstwo nie jest dla ludzi zadnym dobrem
      o ktore nalezy walczyc?
      • lune klopot i klopot 06.07.04, 14:20
        mika_forum napisała:

        > Ja z kolei zauwazylam, ze jesli napisze o klopotach w malzenstwie, od razu (!)
        > posypia sie rady typu 'rozwod'. Czy malzenstwo nie jest dla ludzi zadnym
        dobrem
        >
        > o ktore nalezy walczyc?

        Dopoki jest milosc (choc troche tejze)- mozna przejsc RAZEM przez - prawie
        kazdy "klopot" (choc boli); dopoki chca tego ona i on - wszystko mozna
        przegryzc, naprawic, posklejac, ozywic i bo ja wiem co jeszcze. Ale gdy juz sie
        wypali, gdy prawie nic nie zostanie - to jaki sens trwac w czyms co bolesne lub
        puste ? Jakie to dobro ?
        Mozna walczyc gdy sie kocha ale i wtedy to uczucie nie wystarczy za uczucie
        obydwojga. To za malo, choc czujemy ze nas wypelnia ale to za malo.

        Rozwod jest czasem jedynym wyjsciem by nie zniszczyc siebie, ocalic w sobie
        czlowieka. Widze kobiety ktore walcza o swoje "terytorium" (takie mam
        skojarzenia bo w tej "wscieklosci i wrzasku" milosci juz nie ma - no chyba ze
        zraniona milosc wlasna), nakreca je zal i nienawisc a sensem ich zycia staje
        sie to by zabolalo "jego" lub "ta trzecia". Probujac "niszczyc" innych -
        niszczymy przeciez samych siebie.
        Dlatego warto czasem przyjac gorzka pigulke od losu, nie walczyc o cos co "se
        ne vrati".

        pozdrawiam, Lune
        • Gość: Mika Re: klopot i klopot IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.04, 16:46
          Ale haslo 'rozwod' pada w netowych dyskusjach od razu, juz przy blahostkach!!!!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja