kobza16
24.10.12, 01:32
Janusz Korwin-Mikke powiedział, ze kobieta ma tyle wolność ile sobie wywalczy w .... rodzinie;) Jakkolwiek śmiesznie to brzmi i jakkolwiek irracjonalne mogą wydawac się jego poglady, to jednak kiedy słysze słowa jednej z czołowych feministek pani Joanny Senyszyn, że kobiety powinny być poddane polityce affirmacyjnej jak idnianie w Stanach, to zastanawiam się, który pogląd jest bardziej absurdalny?
Bo jeśli kobiety faktycznie są istotami na równi z panami, to po co te ulgi? Mądra kobieta nie potrzebuje taryfy ulgowej, poradzi sobie w srodowisku panów. Wydaje mi się, ze feministki wrecz osłąbiają role kobiet domagając się ulg typu parytety (stołki dla określonej grupy kobiet).
Jeśli jednak feministki dbają o interes kobiet, dlaczego nie protestwały przeciwko podniesieniu kobietom czasu pracy do 67 roku zycia? Gdzie tutaj walka o interes kobiet?