Bajeczka na dobrą noc

07.07.04, 02:24

Po piaszczystej drodze szła niziutka staruszka.
Chociaż była już bardzo stara, to jednak szła tanecznym krokiem,
a uśmiech na jej twarzy był tak promienny, jak uśmiech młodej,
szczęśliwej dziewczyny. Nagle dostrzegła przed sobą jakąś postać.
Na drodze ktoś siedział, ale był tak skulony, że prawie zlewał się z
piaskiem. Staruszka zatrzymała się, nachyliła nad niemal bezcielesną
istotą i zapytała:
"Kim jesteś?"
Ciężkie powieki z trudem odsłoniły zmęczone oczy, a blade wargi wyszeptały:
"Ja? ... Nazywają mnie smutkiem"
"Ach! Smutek!", zawołała staruszka z taką radością, jakby spotkała dobrego
znajomego.
"Znasz mnie?", zapytał smutek niedowierzająco.
"Oczywiście, przecież nie jeden raz towarzyszyłeś mi w mojej wędrówce.
"Tak sądzisz ..., zdziwił się smutek, "to dlaczego nie uciekasz przede mną.
Nie boisz się?"
"A dlaczego miałabym przed Tobą uciekać, mój miły?
Przecież dobrze wiesz, że potrafisz dogonić każdego, kto przed Tobą ucieka.
Ale powiedz mi, proszę, dlaczego jesteś taki markotny?"
"Ja ... jestem smutny." odpowiedział smutek łamiącym się głosem.
Staruszka usiadła obok niego.
"Smutny jesteś ...", powiedziała i ze zrozumieniem pokiwała głową. "A co Cię
tak bardzo zasmuciło?"
Smutek westchnął głęboko. Czy rzeczywiście spotkał kogoś, kto będzie chciał
go wysłuchać? Ileż razy już o tym marzył.
"Ach, ... wiesz ...", zaczął powoli i z namysłem, "najgorsze jest to, że nikt
mnie nie lubi. Jestem stworzony po to, by spotykać się z ludźmi
i towarzyszyć im przez pewien czas. Ale gdy tylko do nich przyjdę, oni
wzdrygają się z obrzydzeniem. Boją się mnie jak morowej zarazy." I znowu
westchnął. "Wiesz ..., ludzie wynaleźli tyle sposobów, żeby mnie odpędzić.
Mówią: tralalala, życie jest wesołe, trzeba się śmiać.
A ich fałszywy śmiech jest przyczyną wrzodów żołądka i duszności.
Mówią: co nie zabije, to wzmocni. I dostają zawału.
Mówią: trzeba tylko umieć się rozerwać.
I rozrywają to, co nigdy nie powinno być rozerwane.
Mówią: tylko słabi płaczą. I zalewają się potokami łez.
Albo odurzają się alkoholem i narkotykami, byle by tylko nie czuć mojej
obecności."
"Masz rację,", potwierdziła staruszka, "ja też często widuję takich ludzi."
Smutek jeszcze bardziej się skurczył. "Przecież ja tylko chcę pomóc każdemu
człowiekowi. Wtedy gdy jestem przy nim, może spotkać się sam ze sobą.
Ja jedynie pomagam zbudować gniazdko, w którym może leczyć swoje rany.
Smutny człowiek jest tak bardzo wrażliwy. Niejedno jego cierpienie podobne
jest do źle zagojonej rany, która co pewien czas się otwiera. A jak to boli!
Przecież wiesz, że dopiero wtedy, gdy człowiek pogodzi się ze smutkiem
i wypłacze wszystkie wstrzymywane łzy, może naprawdę wyleczyć swoje rany.
Ale ludzie nie chcą, żebym im pomagał. Wolą zasłaniać swoje blizny fałszywym
uśmiechem. Albo zakładać gruby pancerz zgorzknienia."
Smutek zamilkł. Po jego smutnej twarzy popłynęły łzy: najpierw pojedyncze,
potem zaczęło ich przybywać, aż wreszcie zaniósł się nieutulonym płaczem.
Staruszka serdecznie go objęła i przytuliła do siebie.
"Płacz, płacz smutku.", wyszeptała czule.
"Musisz teraz odpocząć, żeby potem znowu nabrać sił. Ale nie powinieneś już
dalej wędrować sam. Będę Ci zawsze towarzyszyć, a w moim towarzystwie
zniechęcenie już nigdy Cię nie pokona."
Smutek nagle przestał płakać. Wyprostował się i ze zdumieniem spojrzał na
swoją nową towarzyszkę:
"Ale ... ale kim Ty właściwie jesteś?"
"Ja?", zapytała figlarnie staruszka uśmiechając się przy tym tak beztrosko,
jak małe dziecko. "JA JESTEM NADZIEJA!"
    • Gość: az Re: Bajeczka na dobrą noc IP: *.magtel.net.pl 07.07.04, 02:44
      Śliczna bajka.

      Dziękuję :-)
      • etceter Re: Bajeczka na dobrą noc 07.07.04, 02:46
        Sie mi przypomnialy Bajki dla Doroslych i Jan Kobuszewski. Och ta telewizja
        PRL. Najlepiej pamietam bajke o Czarnej Godzinie.
        • Gość: az Re: Bajeczka na dobrą noc IP: *.magtel.net.pl 07.07.04, 03:05
          Pamiętam, ale żadnej nie pamiętam.
          Pamiętam ino, że warto było wysłuchać tych bajek.
          Jeśli Kobuszewski to nie telewizja PRL. Jak już to telewizja czasów PRL.
    • bocca Tanczyla Nadzieja ze Smutkiem 07.07.04, 11:50
      kroczki, dlugie, kroczki krotkie
      w jej welonie zielonkawym
      powpinane liscie trawy
      Ona, cala dzis promienna
      Perla lata, lekko senna
      wirowala wraz ze Smutkiem
      kroczki dlugie, kroczki, krotkie
    • kvinna dziękuję 07.07.04, 12:17
      zobaczyłam to.
      umiejscowiłam sobie staruszkę "na drodze" u babci, taka piaszczysta droga, obok
      dom z drewna, pociemniały.
    • unbeaten Re: Bajeczka na dobrą noc 07.07.04, 16:44
      .. i tak wedruja reka w reke, Smutek i Nadzieja zakrzywina sciezka zycia.
      Piekna bajka. Dziekuje jmx!
    • jmx Nie ma za co! :-))) 08.07.04, 02:28

      To tak a propos pocieszania "na siłę"...

      Czasem trzeba się uśmiechać a czasem płakać ze Smutnym.
      Żeby tylko umieć rozróżnić...
    • ten_sam wzruszajace... 08.07.04, 02:37
      dzieki Jmx - czasami lubie sie wzruszac
    • iwan_w Re: Bajeczka na dobrą noc 08.07.04, 09:14
      Napisane przez Ciebie, Jmx?
      • jmx Re: Bajeczka na dobrą noc 09.07.04, 02:19

        A bo co? ;-)
        • iwan_w Re: Bajeczka na dobrą noc 09.07.04, 08:12
          Bo chciałem skomplementować, a nie wiem kogo:)
    • maika7 Re: Bajeczka na dobrą noc 08.07.04, 11:56
      Jmx, bajeczka właśnie idzie w liście do osoby, której jest bardzo potrzebna.
      Dzięki serdeczne. Właściwe słowa we właściwym czasie.
      :-)
      M.
      • jmx Re: Bajeczka na dobrą noc 09.07.04, 02:23

        Cieszę się, że to się komuś przyda :-)

        Ale przykro, że komuś ciężko... Oby było lepiej, przesyłam pozdrowienia :-)))
        • maika7 Re: Bajeczka na dobrą noc 09.07.04, 10:20
          "...a po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój..."
          Smutek, wędrujący z nadzieją pod rękę - łatwiej przeżyć.
          Wypogodzi się.
          Dzięki.
          M.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja