Dodaj do ulubionych

presja rodziny negatywnie dziala na ambicje...

31.10.12, 17:39
Witam!

Nie wiem czy piszę na własciwym forum, ale chce sie poradzic. Mam dziwną sytuacje, rodzinno osobistą.. gubię sie w niej a w szczegolnosci nie daje mi ona poczucia spelnienia.
Mianowice od dwoch lat jestem w szczesliwym zwiazku zwiazku z obcokrajowcem, zaakceptowanym przez rodzicow moich ( tak sie wydaje), a napewno zaakceptowanym przez jego rodzine. ROk temu skonczylam studia, zostala tylko obrona pracy magisterkiej...( pisze ja , powoli.. ale obronie, musze) ... Nie mam w tym momęcie dobrze dochodowej rpacy, jakas malutką dorywczą, ale zawsze w wakacje pracuje za granicą w wakacjie aby zapenic sobie zycie na prawie caly rok. Nie ejst miz tym zle, Teraz chce pisac prace magisterską, wiec oprocz dorywczej pracy nie posiadam innej, ale jest mi dobrze. mieszkamy z chlopakiem ( jeszcze nie oficjalnym narzweczonym ) razem od ponad roku. Jest nam dobrze, moze za dobrze moze za normalnie.
Mam 25 lat, dodam.
Zatem tak mniej wiecej prezentuje sie moja sytuacja.
Pytania?
Nieustanna presja rodzicow o ty, iż "mam sie obronic" , bo oni tak chcą - momentalnie mnie zamyka, tu nie ma rozmowy , jest tylko oskarzenie . Nigdy nie mieli ze mna problemu. Zawsze studiowalam dla siebie ( tak myslaam , natomiast tata powiedzial ze studiowalam dla nich - dla satyswakcji mysle bardziej). Bylam na erasmusie, na stazu zagranicznym , cale studia dawalam sobie rade, pracą, podrozami , praca wakacyjna. Nie czuje w zaden sposob uznania tego co zrobilam, przeciez moglam pracowac w sklepie? tak mysle, a ja podrozuje, i ta moja prace tak czy siak obronie, ale dla mnie!
Druga sprawa - zwiazek - pojawil sie w cudownym czasie. nie za wczesnie, nie za pozno. To zle??? ze nie zaszlam w ciaze w liceum? ze nie jestem stara panna? ze facet jest z dobrej rodziny?
Ojceic ma pretensje ze mu sie nie spowowiada ze swocih zalozen wobec mnie, ale czesto mowimy o nas, co czujemy, tata tez nigdy nie wzial go na powazna rozmowe ( dodam iz chlopak mowi po polsku, z trudem, ale mowi).
Nastroj w domu mnie doluje, nie wiem czego odemnie chca... wymagania i tylko wymagania , ie czuje ciepla i uznania, ze sie ciesza z ejest dobrze.
Ciagle slysze zebym zycia nie zmarnowala, ze jak cos nie tak to z czym zosatne , bez magistra. Boze ! !! nie mozna cale zycie nas chronic.
jestem szczesliwa, mowie to im, bardzo! nie czuje sie gorsza ze jak inne kolezanki nie obronialam sie rok temu, ze zrobie to pozniej. Nie interesuje mnie to! Jestem szczesliwa z tym co mi przynosi dzien! Ale nie w domu, w domu nie odpedzam sie od stresu. Nie mam wolnosci., Nie moge wyjsc, bo po co ... mam siedziec w domu ( dobrze wiedza, ze cale studia biegalam tu i tam.. w domu bylam malo, taka juz jestem).
I teraz moje watpliwosci, moe znie watpliwosci, stres spowodowany domem i rodzicami.
mama ktora mowi ze che wnuki... ale juz ma , 3 - kę! tata ktory wyamga aby narzeczony sie wyspowiadal ( to akurat rozumiem, ale nie rozumiem , dlaczego nie zapyta!!!!!!)
no i narzeczony ( prawie), ktory mowi ze kocha, ze na zawsze , ale sie nie oswiadcza( prawdopodobnie przygotowywany ejst pierscionek rodzinny - podejrzewam).
Nie wiem , czy slub mam wziasc dla rodzicow ( chce moze nie za rok ale za 2-3 ) jesli mam weslee jakei bym chcaila musze na nie zarobic, oni nie sa w stanie go sfinansowac. to po co wymagania ze ma byc slub... skoro go nie pokryja .
po co pretensje, skoro zyje na swoim, zyje za swoje.
Nie wiem...
ja sie myle? oni się mylą??

Proszę o pomoc... o radę. Przyjaciolki ... radzą..ale potrzebuję kogos neutralnego... kto to przeczyta i stwierdzi swoja opinie...

dziękuje
Obserwuj wątek
      • to.niemozliwe Re: presja rodziny negatywnie dziala na ambicje.. 01.11.12, 08:32
        Projektuja swoje leki na Ciebie i nie moga sie od Ciebie odpepczyc.
        Stawiaj granice, tam gdzie podjelas decyzje i jednoczesnie wymagaj od nich pozytywnych dzialan wobec Twojego faceta.
        Sprobuj przedstawic swoje racje komus, kto ma na nich wplyw i bedzie Twoim ambasadorem (ich rodzenstwo, jakas ciotka). Ktos na pewno dyskretny. I moze troche mniej sie im spowiadaj co sie dzieje u Was, bo ich to zacheca do wtracania sie.
    • hatroha Hej mała! 01.11.12, 18:34
      Tu nie chodzi o rodzinę, kogokolwiek
      Tu chodzi o to jak sobie radzisz z presją.
      Rolą otoczenia jest mieć na Ciebie wpływ. Wszystko ma na nas wpływ. Takie jest życie.

      Zwróć uwagę na to, że wpływ otoczenia traktujesz jak presję a przecież wiele osób ma prawo do tego by na Ciebie wpływać. A ty masz prawo ich olać albo w pełni skorzystać z ich angażowania w twoje życie.

      Kolejna sprawa: skoro tak bardzo ingerują w to co ich zdaniem powinnaś zrobić, rzuć pytaniem - A JAK CHCECIE MI W TYM POMÓC BYM TO OSIĄGNĘŁA?
      Albo zrób krok dalej. Skoro tyle wymagacie ode mnie, to TY ZACZNIJ WYMAGAC OD NICH np - DLaczego mamo nie wyszłaś za mąż za lepszego męża? heh chciałbym widzieć ich minę.


      Nawiasem mała, to co czujesz będziesz co jakiś czas przeżywać. To taka "pora roku ludzkiej egzystencji" Czasami nadchodzi zima, nie zastanawiaj się czy coś robisz źle, ciesz się jej unikalnością- choćby tym, ze wszyscy chcą byś miała lepiej niż oni sami mieli.
      Przecież to oznaka miłości.

      pamiętaj, że bedziesz taka sama wobec własnego dziecka...

      Głowa do góry, więcej magnezu i leżenia w wannie. Zainwestuj w dobre samopoczucie. Może czas pisać bloga o czymś megakosmicznie wzniosłym?
    • lifeisaparadox Re: presja rodziny negatywnie dziala na ambicje.. 01.11.12, 19:45
      Może daj im coś dobrego, cennego, albo ingeruj w ich myślenie naświetlając pozytywy w ich życiu. Ja myślę że rodziców masz w słabej kondycji, dlatego są pesymistami. Do tego chcą Ci w tyłek wsadzić hak żebyś nie odleciała w świat zapominając o nich.
      Ja bym na Twoim miejscu wyjechał za granicę po studiach, wysyłał im fajne pieniądze i łechtał czułymi troskliwymi telefonami.
      Będą szczęśliwi i nie będą się bać że ich zostawisz samych bez otuchy. Nie będą Cię też kontrolować gdy nie znają Twoich zamiarów wobec nich.

      Chyba po prostu chodzi o tą samodzielność i ich dość takie rzeczowe podejście do Ciebie.
    • kobza16 Re: presja rodziny negatywnie dziala na ambicje.. 03.11.12, 02:08
      zielonaszminka napisała:
      > Nieustanna presja rodzicow o ty, iż "mam sie obronic" , bo oni tak chcą - mome
      > ntalnie mnie zamyka, tu nie ma rozmowy , jest tylko oskarzenie . Nigdy nie miel
      > i ze mna problemu. Zawsze studiowalam dla siebie ( tak myslaam , natomiast tata
      > powiedzial ze studiowalam dla nich - dla satyswakcji mysle bardziej). Bylam na
      > erasmusie, na stazu zagranicznym , cale studia dawalam sobie rade, pracą, podr
      > ozami , praca wakacyjna. Nie czuje w zaden sposob uznania tego co zrobilam, prz
      > eciez moglam pracowac w sklepie? tak mysle, a ja podrozuje, i ta moja prace tak
      > czy siak obronie, ale dla mnie!

      Problem jest w tym, ze miales w domu za dobrze i w dupie ci sie poprzewracało. "przeciez moglam pracowac w sklepie" - komu byc tym zrobila krzywde, sobie czy rodzicom?
      Jestes na tyle niedojrzala, ze :
      -nie nadajesz sie na małzenstwo
      -nie dziwie się, ze nie obronilas pracy mgr

      Rozumiem frustracje twoich rodzicow, bo wychowali cie, wyedukowali, wylozyli mase kasy a ty im sie odwdzieczasz gębą, rozszeniowym nastawieniem. Zyjesz z jakims gosciem, ktory cie utrzymuje, pracujesz w jakies shitowatej robocie, nie obronilas się i pewnie się nie obronisz, bo juz posmakowalas "wolnosci". ROZUMIEM TWOIM RODZICOW.

      > Druga sprawa - zwiazek - pojawil sie w cudownym czasie. nie za wczesnie, nie za
      > pozno. To zle??? ze nie zaszlam w ciaze w liceum? ze nie jestem stara panna? z
      > e facet jest z dobrej rodziny?

      Tutaj tylko potwierdza sie to co napisalam powyzej - masz problemy z dupy wyjęte, wracaj do przedszkola.

      > Ojceic ma pretensje ze mu sie nie spowowiada ze swocih zalozen wobec mnie, ale
      > czesto mowimy o nas, co czujemy, tata tez nigdy nie wzial go na powazna rozmowe
      > ( dodam iz chlopak mowi po polsku, z trudem, ale mowi).

      Skoro ojciec to powiedzial, tzn ze cos jest na rzeczy - gosc ma damrową dupe i tyle. Niekoniecznie chce sie z tobą wiązać na powaznie. Rodzice nie sa zadowoleni ze ich corka zyje w konkubinacie z jakims obcokrajowcem, bez ukonczenia szkoly, pracujac w shitowatej robocie.

      > Nastroj w domu mnie doluje, nie wiem czego odemnie chca... wymagania i tylko wy
      > magania , ie czuje ciepla i uznania, ze sie ciesza z ejest dobrze.
      > Ciagle slysze zebym zycia nie zmarnowala, ze jak cos nie tak to z czym zosatne
      > , bez magistra. Boze ! !! nie mozna cale zycie nas chronic.

      Nawet rodzice zwracaja ci na to uwage, ale jestes zaslepiona glupotami. bosz, masz juz 25 lat a mentalnosc 14 latki, ktora urwala sie ze smyczy....

      > jestem szczesliwa, mowie to im, bardzo! nie czuje sie gorsza ze jak inne koleza
      > nki nie obronialam sie rok temu, ze zrobie to pozniej. Nie interesuje mnie to!

      Problem jest taki ze sie NIE OBRONISZ. Wiem co mowie, z doswiadczenia swoich najblizszych przyjaciol z roku, mam kolezanki, ktore wciaz sie nie obronily po 5 latach ukonczenia mgr i wciaz sie ludzą, ze to zrobią. Energia i zapal juz nie te, informacje wywietrzyly sie z glowy. NIE OBRONIĄ SIĘ JUZ NIGDY I TY TAKZE!!!

      > Jestem szczesliwa z tym co mi przynosi dzien! Ale nie w domu, w domu nie odpedz
      > am sie od stresu. Nie mam wolnosci., Nie moge wyjsc, bo po co ... mam siedziec
      > w domu ( dobrze wiedza, ze cale studia biegalam tu i tam.. w domu bylam malo, t
      > aka juz jestem).
      > I teraz moje watpliwosci, moe znie watpliwosci, stres spowodowany domem i rodzi
      > cami.
      > mama ktora mowi ze che wnuki... ale juz ma , 3 - kę! tata ktory wyamga aby nar
      > zeczony sie wyspowiadal ( to akurat rozumiem, ale nie rozumiem , dlaczego nie z
      > apyta!!!!!!)
      > no i narzeczony ( prawie), ktory mowi ze kocha, ze na zawsze , ale sie nie oswi
      > adcza( prawdopodobnie przygotowywany ejst pierscionek rodzinny - podejrzewam).
      > Nie wiem , czy slub mam wziasc dla rodzicow ( chce moze nie za rok ale za 2-3 )

      Myslalam ze slub bierze sie dla siebie.

      > jesli mam weslee jakei bym chcaila musze na nie zarobic, oni nie sa w stanie g
      > o sfinansowac. to po co wymagania ze ma byc slub... skoro go nie pokryja .
      > po co pretensje, skoro zyje na swoim, zyje za swoje.
      > Nie wiem...
      > ja sie myle? oni się mylą??

      Kolejna infantylna panienka ktora chce zaczynać "powazne" zycia a nawet nie potrafi sobie sfinansowac wlasnego wesela. Banda degeneratow ktora tylko zeruje na swoich rodzicach i tak pewnie bedzie do ich smierci. I jeszcze ta infantylna panienka jest oburzona.
      Ostrzezenie dla rodzicow - nigdy nei pchajcie za dużo w tyłki waszych pociech, bo potem wyrośnie wam takie o to COS!
      >
      > Proszę o pomoc... o radę. Przyjaciolki ... radzą..ale potrzebuję kogos neutraln
      > ego... kto to przeczyta i stwierdzi swoja opinie...
      >
      Ja jestem bardzo neutralna!
      • zielonaszminka Re: presja rodziny negatywnie dziala na ambicje.. 04.11.12, 12:07
        Witam szanownego/ą krytykantkę.
        Nie zaprzeczam temu, iz rodzice mnie wyedukowali, wychowali i wylozyli na to kase, jak piszesz. Nie zawiodłam ich nigdy.
        Byc moze w dupie mi sie poprzewracalo, troche tak. O sklepie, juz i tak kiedys pracowalam , jak studiowalam , bo nie utrzymali mnie rodzice, cale studia pracowalam , bo nie mieli na to aby mi "dawac". Jadlam i spalam w domu, najwieksza pomoc. Kazzde wakacje byly praca, aby miec peiniadz ena rok, na przyjemnosci , na pozdroze, a pozatym cale studia ( dzienne) i tak pracowlam, tez codziennie. wiec nie sadze abym byla niedojrzala kurka ktora wybiegla z kurnika, gdyz wyebigalam wczesniej.
        "Gosciu" z ktorym zyje, mnie nie utrzymuje, pomaga , normalne tak chyba krztaltuje sie zwiazek, na wzajemnej pomocy min. Tez pracowalm teraz, wakacyjnie, ale zarobilam na tyyle abby przez caly rok utrzymac sie za granica, a przy czym pracujac w szitowatej robocie dla Polski, mhmm....
        Nie neguj mojego zycia, bo z niego psialam jestem zadowolona.
        Nie mowie ze nei chce sie obronic, kwestią jest tylko to mega opoznienie, z moejej winy min. i presja, ktorej nigdy nie mialam , i nie byla potrzebna, wiec co ona zmieni teraz? Wedlug mnie tylko pogarsza.
        Rodzice sa sami, bo dzieci wyfrunely, tez powoduje zbyt duzo czasu wolnego i czasu na myslenie. Wiem. Jeszcze nie ejstem w stanie im pomoc tak jak bym chciala, gdyz nie sutatkowalm sie finansowo. zarabiam i od kilku lat zyyje zawsze na swoje konto, wraz z gorszymi moemntami, ale radząc sobie na tyle, aby byc zadowoloną zz tego.
        Ewentualne wesle apropo sobie wlasnie chce sama sfinansowac, tutaj nie wiem czy dobrze i dokladnie przeczytales/las dlugi wpis, byc moze bylo meczace. Nie trzeba czytac.
        Wedlug mnie absurdalne zmuszanie, pospieszanie do wesele bo rodzice chca kolejne wnuki, nie ejst motywacja dla corki. Nie widze miedzy nami brakujacego mi cholernie dialogu.
        Takze zdecydowanie droka kobzo obralas tutaj zla strone krytyki, bo rany boskie, ale nie zwalajmy wszytsko na dizeci, bo to rodzice nas wychowuja i ta niepewnosc siebie, i nieodpornosc na stres/... nie mam jej wrodzonej ...
        Pozdrawiam
        Ale dziekuje za krytyke.

        >
        > Rozumiem frustracje twoich rodzicow, bo wychowali cie, wyedukowali, wylozyli ma
        > se kasy a ty im sie odwdzieczasz gębą, rozszeniowym nastawieniem. Zyjesz z jaki
        > ms gosciem, ktory cie utrzymuje, pracujesz w jakies shitowatej robocie, nie obr
        > onilas się i pewnie się nie obronisz, bo juz posmakowalas "wolnosci". ROZUMIEM
        > TWOIM RODZICOW.
    • sorvina Re: presja rodziny negatywnie dziala na ambicje.. 03.11.12, 10:03
      Rozmawiałam niedawno ze znajomą. 40 kilkuletnia matka 2ki dzieci żaliła się jednocześnie, że się nie słuchają i że same z siebie nie nie robią. Nie mają żadnych zainteresowań, nic im się nie chce, jak matka nie rozkaże i przypilnuje, to nic nie robią. A często im się "zapomina" np. wziąć zeszytu z pracą domową do szkoły (w skali wskazującej na bierną agresję skierowaną przeciw matce). Po dłuższej rozmowie uświadomiła sobie, że oczekuje od dzieci zupełnie sprzecznych rzeczy i to nie z nimi jest problem, ale z jej metodami wychowawczymi.
      Z jednej strony chciała dla dzieci jak najlepiej, czyta książki o komunikacji z dziećmi, z drugiej jak widzi, że coś źle robią (a wszystko z punktu widzenia dorosłego dzieci robią źle, nie dość dobrze) to rozkazuje, pogania, zarządza po swojemu. W ten sposób dzieci w wieku 10 lat już nie wiedziały czego same chcą, nie miały żadnej wewnętrznej motywacji - bo po co, i tak co zrobią będzie źle, jak zrobią po swojemu - matka się wkurzy. A pyta tylko o lekcje, do lekcji zmusza, własnego zdania nie toleruje, więc ten zapomniany zeszyt to jedyny sposób obrony.

      Zdumiewające jest jak wiele rodziców stosujących taki autorytarny sposób wychowywania oczekuje, że z dnia na dzień, w wieku 18 lat lub momencie ukończenia studiów, ich dziecko zacznie zachowywać się jak samodzielny, odpowiedzialny dorosły. A ten 25 letni dorosły do tej pory nawet nie mógł decydować sam czy może wyjść z domu i o której wrócić, a tego co sam chce nawet nie pamięta.

      Całe szczęście moja znajoma zrozumiała, że musi dać swoim dzieciom przestrzeń do prób, błędów, eksperymentowania. Więcej zachęcać i doceniać, mniej krytykować.

      Autorka niestety musi sama nadrobić zaległości i odkryć czego ona chce i metodą prób i błędów żyć własnym życiem bez oglądania się na rodziców. Oni mogą się nigdy nie zmienić, co nie przeszkadza autorce zacząć zachowywać się asertywnie. Dla osoby wychowanej w takim domu poczucie wolności jest bardzo potrzebne. Daje przestrzeń do poznania siebie - czego ona właściwie chce, jakie są jej normy itp. Trzeba to jednak robić z głową a nie rodzicom na złość. Dać sobie konkretny czas do napisania pracy, zrobić plan np. rozdział na tydzień. Jeśli deklarujemy, że robimy coś dla siebie to nie oczekiwać, że rodzice będą nas chwalić. Pewnie, że byłoby milej, ale nawet jeśli jako dzieci nie radziliśmy sobie dobrze bez pochwał, to nie znaczy, że jako dorośli nadal ich potrzebujemy. Teraz liczy się tylko to co autorka o sobie myśli, czego chce i co realizuje. Plan by pracować dorywczo i kończyć pracę jest dobry, jak wiele innych. Trzeba go realizować a nie pytać wszystkich dookoła czy im się podoba i płakać, że im się nie podoba.

      Czas się odpępowić psychicznie autorko, nie potrzebujesz do tego zmiany zachowania rodziców, a zmiany siebie. Możesz i warto z nimi porozmawiać jak ty odbierasz ich słowa. Mogą stosować fatalne metody wychowawcze, ale chcieć dobrze - byś sobie dobrze poradziła. Czas przestać się stosować do ich oczekiwań - 25 latka nie zostaje w domu bo rodzice zabronili jej wyjść!! Nie robi też awantury na 100 fajerwerków. Z szacunkiem dla uczuć rodziców robi swoje. Jak rodzice strzelają focha i atmosfera napięta, to się ich odwiedza raz na ruski rok i na chwilę, zamiast męczyć się i czekać aż oni zrozumieją i się zmienią.
      Jak chce ślubu to robi taki na jaki ją stać, lub uzgadniając to z partnerem przekłada ślub na później - dając sobie czas na zarobienie na niego. Presje rodziców - kiedy ślub, przy braku chęci do jego dofinansowania, można puszczać mimo uszu. Oni mają prawo mieć swoje oczekiwania i żądania, ty masz prawo robić po swojemu. Sprawa ślubu to sprawa między tobą a partnerem, nie musisz się rodzicom spowiadać z waszych planów.

      Jak cię gadanie rodziców rozprasza w pisaniu pracy to ogranicz kontakt na jakiś czas. Zajmij się tym co jest teraz najważniejsze i zadbaj o warunki byś mogła to zrealizować.
      • zielonaszminka Re: presja rodziny negatywnie dziala na ambicje.. 04.11.12, 12:17
        Dziekuje za wpis. Ja wiem z eich strasznie oskarzam w tym co piszę, a tego tez ine chce, to jakies wewnętrzne , moze nie na zlosc rodzicom, ale moze "ja to zorbie tak, zobaczycie". Nie palcze do wszytstkich, mam watpliwosci tylko tu, w domu, stres, ktory w odmu zawsze byc, a odkad sie wyprowadzilam o nim zapomnialam. zatem kazdy pobyt w domu jest wielkim wysilkiem. wielka radosica oczywiscie, po dlugooczekiwanym powrocie ale bardzo szybko przemienia sie w meke. Jeslnie przyjade na swieta, bedzie to dla nich zawod... ale to koeljny stres i klotnie . HCwila odpoczynku jak rozumiem jest wskazana.. Byc moze.
        Pozdrawiam
        • sorvina Re: presja rodziny negatywnie dziala na ambicje.. 04.11.12, 13:14
          Rodzice są dorośli. Dorośli ludzie ponoszą konsekwencje swojego postępowania i mogą dokonać innego wyboru, jeśli widzą, że im te konsekwencje nie pasują. Jeśli wizyta w domu ma polegać na awanturach i presjach, które bardzo przeżywasz i tym trudniej jest ci pisać pracę, to masz prawo stwierdzić, że nie masz na to siły a oni mogą to wziąć pod uwagę i zmienić podejście, lub mniej cię widywać - ich wybór. Szacunek do rodziców nie oznacza tolerowania ich zachowania, które nas krzywdzi.
          Teraz priorytetem jest napisanie pracy i układanie sobie życia zawodowego i osobistego. Trzeba patrzeć realistycznie - warto nauczyć się lepiej radzić ze stresem i presjami, jednak na chwilę obecną radzisz sobie tak jak widać i jeśli masz odchorowywać święta i zawalić znów kilka miesięcy pisania, to zastanów się czy warto. Znasz siebie lepiej. Może optymalne będzie skrócić pobyt świąteczny i pod hasłem pracy nad mgr szybko wrócić do siebie. Może warto te święta spędzić z rodziną ukochanego. Masz wiele opcji.

          >Jeslnie przyjade na swieta, bedzie to dla nich zawod...
          Owszem, ale oni są odpowiedzialni za swoje oczekiwania a ty nie masz obowiązku ich realizować. Czas najwyższy przestać czuć się odpowiedzialną za uczucia swoich rodziców. Oni muszą sobie poukładać życie po odejściu dzieci, być może te gadania o ślubie, magisterce są próbą istnienia wciąż w twoim życiu, ale masz prawo nie pozwalać by odbijało się to na tobie negatywnie. Spójrz na to z drugiej strony - czy oni przejmują się tym jak TY się czujesz z ich zachowaniem? Oczekiwaniami? Brakiem życzliwego wsparcia?

          Odnośnie tego odpoczynku i wolności. Jeśli w rodzinie pępowina emocjonalna nie została puszczona wcześniej, to czasem potrzebny jest dłuższe odcięcie się. Aby przestawić myślenie z robienia czegoś bo tak chcą rodzice, lub dokładnie na odwrót by im coś udowodnić, na wybieranie tego co jest najlepsze . Warto skorzystać z pomocy terapeutycznej i nauki metod asertywności by zrozumieć co jest normalne (zabranianie 25 latce wychodzić z domu normalne nie jest, podobnie jak wszelkie awantury, bo nie żyje tak jak chcą tego rodzice) i jak sobie z mnożeniem żądań rodziców radzić.
          Rodzice traktują cię jak dziecko, ale sama na to pozwalasz stawiając ich wyżej od siebie, traktując ich żądania i oczekiwania jako ważniejsze, zamiast robić swoje. Oni mogą się nie zmienić, to do ciebie należy zmiana swojego myślenia i zachowania wobec nich.

          Piszesz o stresie w domu, który zawsze był. Biorąc pod uwagę opis zachowania rodziców i twoją na to reakcję pachnie mi jakąś toksycznością w rodzinie i współuzależnieniem z twojej strony. Tak zachowują się osoby, w których domu był problem alkoholowy czy inny (problemy zdrowotne, przemoc, niezaradność rodziców, fanatyzm religijny i wiele innych) - codzienny stres, awantury, traktowanie dziecka jako osoby podrzędnej, mającej służyć zaspokajaniu potrzeb rodziców, wczesne branie na siebie utrzymywania się. Może warto byś rzuciła okiem na literaturę w temacie toksycznych rodziców i współuzależnienia i odpowiedziała sobie na pytanie czy coś jest na rzeczy. Pomoże ci to zrozumieć pewne mechanizmy zachowania rodziców i twoje reakcje.
          • zielonaszminka Re: presja rodziny negatywnie dziala na ambicje.. 06.11.12, 17:40
            Witam, podejrzywam, iz wlasnie tak bede musila zrobic... chwilowo sie uciszyc... niby nie ma mnie w domu, aczkowliek w dobie internetu nie jest ciezko znleźć mnie na skypie, gdyz jesli bym zbyt dlugo sie nie poajwiala jest telefon co sie dzieje. Jest to uzaleznienie, w obawie zeby czegos nie zorbic zle... sama na to pozwalam, chyba wiem.
            jesli chodzi o toksycznosc, jest, ale nie spowodowana alkoholizmem, czy choroba, jest to bardziej stres, ktory powoli rozwijał l sie w wyniku klopotow finansowych ( rodzice to emeryci). Stad tez ta moja presja wewnetrzna "zrobie to sama" " ja sobie rade dam". Szybko ich do tego przyzwyczailam, nie prosilam o drobne na piwo, jak wiadomo w czasach studenckich bywa, staralam sie ubirerac za swoje, miec miej wiecej na swoje przyjemnosci , wyjazdy. Nie dokladalam sie do mieszkania, to fakt , ale nie pracowalam normalnie, tylko dorywczzo pomiedzy zajeciami. Było ok. Starczało. Nadrabiało się braki wakacjami. W zeszlym roku z finasami moimi bylo bardzo ciezko... do tego stopnia iz naprawde prosilam o peiniaddz ena bilet.. nienawidze tego... czulam sie pod wielka presja ze sami nie maja a mnie maja dac.
            jesli chodzi o psychologa, ta przygode odbylam wczesniej, wraz z problemami z bulimia... tez doszukiwal sie problemow w domu... tylkoze ja nie chce nikogo winic. Chce tylko wtym moemecie moc byc chwile w domu bez pretensji wi wyslcuhiwania jak to sobie zawalam zycie... bo go kurcze nie zawalam... mam sobie wmawiac ze robie zle.. taki pesymizm do nieczego nie prowadzi. Wolę nauczki, tym sposobem niczego nie zaluje.
            • abssinthe Re: presja rodziny negatywnie dziala na ambicje.. 09.11.12, 12:46
              Czyli, juz kiedys mialas problemy z rodzicami, ktore doprowadzily do bulimii - bardzo powaznej choroby.

              wtedy juz zostalo Ci to zasygnalizowane przez specjaliste, ale Ty wolalas nie przygladac sie problemowi, jaki masz z rodzicami, staralas sie ich 'wybielic', pominac ich udzial w kreowaniu Twoich problemow.

              syatucja, o ktorej teraz piszesz, to drugi dzwonek alarmowy (podejrzewam, ze bylo znacznie wiecej sygnalow, ktore ignorowalas, podczas Twojego zycia)...

              poczytaj sobie Alice Miller :)

              i zycze powodzenia :)
              xxx
        • lifeisaparadox Re: presja rodziny negatywnie dziala na ambicje.. 04.11.12, 13:42
          Mimo wszystko każdy chce mieć jakiś dobry obrazek z rodziną, nawet jak są cierniem w zadku.
          Nie uodporniłaś się na nich przez całe swoje życie jeszcze?

          Ja myślę że niczego niezwykłego nie doświadczasz, każdy musi sobie ułożyć życie po swojemu po prostu. Rodzice bardzo często mają zupełnie inną wrażliwość od dzieci, tak już nas zaprojektowała natura.
          • zielonaszminka Re: presja rodziny negatywnie dziala na ambicje.. 06.11.12, 17:45
            Wiem , że maja totalnie inna wrazliwosc niz duze dzieci, czyli my. Chec dozywotniej ochrony dziecka jest zludna i meczaca. Ciezkim jest wyposrodkowanie wszystkeigo , jestem dorosłą "pokaz mi ta dorosłosc" , jestem twoim dzieckiem "to mnie sluchaj"... mhm...
            Chyba sie nie uodporniłam, nie czulam problemu wczesniej. Teraz troche czuję. Kocham rodzicow , chce im jak najlepiej na swiecie , ale oczekuje akceptacji, tlumacze to im caly czas... chwila zrozumeinia , znowu zniknę, oni zostaną sami.. i rozpoczną swoje rozmyślania. To jest obustronne uzaleznienie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka