Jakbyście scharakteryzowali taką osobę ...

06.11.12, 18:31
Brat, starszy 2 lata, wykaz jego zachowań w stosunku do mnie i rodziny:
- wyzywa mnie od chamów na politechnice, która tylko może całki liczyć i beton mieszać (sam jest politologiem i uważa siebie za humanistę),
- dwa razy w ciągu ostatnich 4 lat zdarzyło mu się chcieć pobić naszych rodziców (skończyło się na przepychankach) - oba razy w Boże Narodzenie (dodam, że jest praktykującym katolikiem, który parę razy wypomniał mi, że nie chodzę do kościoła), po jednym z takich wybryków mamę przepraszał za to, że chciał ją pobić wymówką, że ojciec go zdenerwował, ojca tłumaczył, że to mama go zdenerwowała,
- przez ostatnie 8 lat się do mnie w ogóle nie odezwał (nie licząc wyzwisk i epitetów), po 5 latach (czyli 3 lata temu) przyszedł do mnie i zagroził, że "jeśli nie zacznę się do niego odzywać to on nie będzie się do mnie odzywał przez kolejne 5 lat, a ja powinienem pamiętać, że jest do tego zdolny" - koniec cytatu,
- wyzywa mnie od zer + mnóstwo różnych epitetów lub oskarżeń (np, że zależy mi tylko na władzy),
- zmienia bieliznę i skarpety raz na 3-4 dni [sic!],
- w sytuacjach publicznych, w większym gronie potrafi zachowywać się całkowicie normalnie jak ciepły, empatyczny człowiek, gdy jesteśmy sam na sam jego rozmowa sprowadza się do wydawania komend "idziemy", "wstań", "teraz", "później" - komend cedzonych przez zęby.

Można mu jakoś pomóc ?
    • lifeisaparadox Re: Jakbyście scharakteryzowali taką osobę ... 06.11.12, 18:46
      To też jest całokształt rodziny. Okropny i straszny temat. Każdy sobie może pomóc ale tylko samodzielnie na własną rękę u terapeutów.
    • psycho12345 Re: Jakbyście scharakteryzowali taką osobę ... 06.11.12, 19:43
      Terapia rodzinna nie wchodzi w rachubę. Ojciec nie jest zupełnie niczym zainteresowany poza spędzaniem czasu na działce w samotności i książkami. Cały świat mógłby dla niego nie istnieć. Mama też jest zbyt niezależną osobą (i dumną) aby się przed sobą przyznać, że coś jest nie tak.
      A mnie często dobija fakt, że nazywa nas "zerami"...
      • lifeisaparadox Re: Jakbyście scharakteryzowali taką osobę ... 06.11.12, 20:24
        Jeśli miałbym podpowiadać podejście do tematu, to takie z rodzaju że każdy ma swoje śrubki w głowie, różnie dokręcone albo poodkręcane niektóre. Samemu o sobie też tak warto pomyśleć i dobrze się z tym czuć, bo przecież wszyscy mamy swoje rodzinki i powalone w nich relacje, jeśli nie w najbliższej, to w trochę dalszej na pewno. Te relacje rodzinne dotyczą nas samych bo przecież nie jesteśmy kamieniem, bardziej gąbką ciekawą świata która to wchłania.

        Już to dzisiaj raz pisałem w innym temacie, że ludzie leczą sobie swoje kompleksy zarzucając je innym osobom. Dzieciom swoim na przykład. Później dzieci podłapują ten sam schemat.
        Nie było by sprawiedliwe robić z brata kozła ofiarnego, ani świętego, ani tak samo z ojca czy z matki czy z siebie samej jako że taki sam masz w tej rodzinie udział.

        Tak że nie da się tak, żeby jeden "spuścił gardę" i był w porządku, gdy drugi tylko czeka na oznakę słabości żeby nawrzucać drugiej stronie to, co go zabolało przy ostatniej wymianie ciosów. To są już pułapki charakterologiczne. Każdy też nauczył się że w tej rodzinie musi być święty i słabość to sygnał dla innych że można pocisnąć swoją toksynę. Tradycja z dziada pradziada.

        Ja bym sobie na Twoim miejscu wyrobił po prostu zdrowy rozsądek i zadbał o własne spojrzenie na świat, a resztę zostawił własnemu biegowi.
        Wyobrażasz sobie próby robienia psychoterapii swojej rodzinie? W ich oczach jesteś przecież małym robaczkiem czy jakieś inne tego typu krzywe spojrzenie.
    • psycho12345 Re: Jakbyście scharakteryzowali taką osobę ... 06.11.12, 20:58
      Nie wyobrażam sobie robienia psychoterapii rodzinnej - nic by z tego nie wyszło albo wyszłaby duża kłótnia ;)
      Masz rację, że nie można przyjąć postawy świętego a druga osoba jest tylko zła (lub na odwrót,). Nie chcę z nikogo robić kozła ofiarnego bo czuję się z tym źle. Zależy mi bardziej na nawiązaniu dialogu ;)

      Dzięki za rozsądne posty ;)
      • aqua48 Re: Jakbyście scharakteryzowali taką osobę ... 06.11.12, 21:26
        psycho12345 napisała:

        > Nie wyobrażam sobie robienia psychoterapii rodzinnej - nic by z tego nie wyszło
        > albo wyszłaby duża kłótnia ;)

        Może i dobrze, że wyszłaby duża kłótnia, kłótnie wcale nie są takie złe. Na razie z tego co piszesz wynika, że w tej rodzinie każdy do każdego ma o coś zapiekły żal, ale zamiast powiedzieć o co chodzi, to rodzice wolą unikać konfrontacji, natomiast u brata narasta agresja.
        Czy mieszkasz z nimi? Jeśli nie potrafisz się odciąć zupełnie to zrób pierwszy krok i TY znajdź dobrego terapeutę, który wyjaśni na czym polega Wasz problem, nauczy Cię jak postępować i rozmawiać z bratem i rodzicami. I nie pozwoli w przyszłości popełniać podobnych błędów w kontaktach z innymi ludźmi.
    • rt.4 Re: Jakbyście scharakteryzowali taką osobę ... 06.11.12, 23:53
      Agresja i zlosc rozsadza go od srodka. To moga byc bardzo stare problemy...moze byc stanem leku i strachem przed czyms...A moga byc tez i sprawy zwiazane z jakas choroba somatyczna....albo z nadczynnoscia tarczycy...
      A moze zazywa cos co go robi takim, jakies steroidy, czy inne paskudztwa... To tylko specjalista moze ci wyjasnic co mu dolega...Sam moze poiwedz mu zeby sie dokladnie przebadal...
    • kropidlo5 Re: Jakbyście scharakteryzowali taką osobę ... 07.11.12, 11:53
      Na moje oko to moze byc modelowy przyklad psychopaty albo ewentualnie ktos bardzo zakompleksiony, pelen zlosci i zablokowany emocjonalnie. Na psychopate wskazuje maska jaka zaklada w miejscu publicznym, bezinteresowne wyzwiska, manipulacje, przemoc. Musialabys napisac jaki jest wobec kolegow, obcych itp. Wyzwiska i dulszczyzna moze tez wskazywac na kompleksy, nienawisc do siebie samego i rodziny.
      Tak czy owak, taki ktos, jesli jest tak jak mowisz, to cham i prostak i ja bym nie czul straty gdyby zrealizowal prosbe i sie ulotnil gdzies na 20 lat.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja