psycho12345
06.11.12, 18:31
Brat, starszy 2 lata, wykaz jego zachowań w stosunku do mnie i rodziny:
- wyzywa mnie od chamów na politechnice, która tylko może całki liczyć i beton mieszać (sam jest politologiem i uważa siebie za humanistę),
- dwa razy w ciągu ostatnich 4 lat zdarzyło mu się chcieć pobić naszych rodziców (skończyło się na przepychankach) - oba razy w Boże Narodzenie (dodam, że jest praktykującym katolikiem, który parę razy wypomniał mi, że nie chodzę do kościoła), po jednym z takich wybryków mamę przepraszał za to, że chciał ją pobić wymówką, że ojciec go zdenerwował, ojca tłumaczył, że to mama go zdenerwowała,
- przez ostatnie 8 lat się do mnie w ogóle nie odezwał (nie licząc wyzwisk i epitetów), po 5 latach (czyli 3 lata temu) przyszedł do mnie i zagroził, że "jeśli nie zacznę się do niego odzywać to on nie będzie się do mnie odzywał przez kolejne 5 lat, a ja powinienem pamiętać, że jest do tego zdolny" - koniec cytatu,
- wyzywa mnie od zer + mnóstwo różnych epitetów lub oskarżeń (np, że zależy mi tylko na władzy),
- zmienia bieliznę i skarpety raz na 3-4 dni [sic!],
- w sytuacjach publicznych, w większym gronie potrafi zachowywać się całkowicie normalnie jak ciepły, empatyczny człowiek, gdy jesteśmy sam na sam jego rozmowa sprowadza się do wydawania komend "idziemy", "wstań", "teraz", "później" - komend cedzonych przez zęby.
Można mu jakoś pomóc ?