birdy28
07.11.12, 22:06
Postanowiłam tu napisać, bo ogólnie sporo czytam, siedzę w necie, tak zabijam czas również w pracy.
Dlaczego piszę? otóż jestem DDA, po terapii, przerwanej wprawdzie, ale nie czułam jej efektów psycholog była młodsza ode mnie, nie wiem pewnie źle trafiłam ale to było na NFZ może, może nie ma co gdybać. Nie widziałam sensu terapii, zresztą mam przyjacióke psychog której opowiadam wszystko jej w sumie jedynej. Wiem skąd biorą sie moje probemy: brak motywacji do dziania, do jakichkowiek zmian, wszystko na nie, huśtawki nastrojów, doły, momenty radości euforii itd itp.
Przez wiekszość życia byam sama, od kiku miesięcy pojawił się on, mniej wiecej wie o mojej sytuacji ae nie pyta za wiele, raczej przyjął coś do wiadomości, Ja na pozór jestem szczęśiwą otwartą osobą ba nawet można powiedzieć pewną siebie( nauczyłam sie świetnie udawac- co jest "zaslugą" bycia córką alkoholika) i boje się że to schrzanie, ze nie starczy mi sił na udawanie, na bycie "normaną" mam schizy ze on odejdzie ze znajdzie lepszą itd.
Nie wiem czego oczekuje po tym wpisie, chyba chciałam to z siebie wyrzucić tak ananimowo taka terapia przez pisanie... jeśi ktoś jednak miaby jakąś radę dla mnie była bym wdzięczna.