zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych?

13.11.12, 16:31
Wedle mojej dotychczasowej obserwacji, zrodlem wiekszosci albo wielu problemow emocjonalnych i kryzysow jest brak znajomosci albo brak obrony wlasnych praw z jednej strony oraz brak poszanowania praw innych z drugiej.
Jakie to prawa? Czesc tch praw jest oczywista, ale dla osob z niskim poczuciem wartosci wcale taka nie jest. I tak:
- prawo do wyboru, z kim przebywam, ile i kiedy
- prawo do posiadania i wyrazenia wlasnego zdania
- prawo bycia traktowanym w sposob, jaki nam odpowiada
- prawo do wyboru stylu zycia
- prawo do wyboru zainteresowan
- prawo do sysponowania wlasnymi finansami i czasem
i tak dalej


PRawa te oczywiscie powinny byc wzajemnie respektowane, dwustronnie, oczywiscie w realistycznie nie da sie uniknac pewnych zwarc i starc, zycie to zycie a czlowiek istota ulomna jest, ale ogolnie wazne, aby byla zachowana proporcja i symetria oraz pewien kierunek.

Jakie inne oczywiste-nieoczywiste prawa moznaby dodac?
    • lifeisaparadox Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 13.11.12, 17:35
      Brzmi jak deklaracja schizoidalna.
    • kropidlo5 Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 13.11.12, 18:17
      Przyszlo mi do glowy kilka dodatkowych praw, ktore osoby o niskim poczuciu wartosci i z problemami czesto nie wiedza lub ktorych boja sie bronic.
      - prawo do intymnosci
      - prawo do prywatnosci
      - prawo do szczescia (brzmi buddyjsko, ale chodzi o prawo bycia zadowolonym/spelnionynm)
    • lifeisaparadox Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 13.11.12, 21:06
      kropidlo5 napisał:

      > Wedle mojej dotychczasowej obserwacji, zrodlem wiekszosci albo wielu problemow
      > emocjonalnych i kryzysow jest brak znajomosci albo brak obrony wlasnych praw z
      > jednej strony oraz brak poszanowania praw innych z drugiej.

      Źródłem radości psychopatów jest łamanie praw drugiego człowieka!

      > Jakie to prawa? Czesc tch praw jest oczywista, ale dla osob z niskim poczuciem
      > wartosci wcale taka nie jest. I tak:

      Nie! tylko nie takie prawa <zasłaniam się przed tymi prawami jak wampir przed wodą święconą, kropidłem pokropiony>

      > - prawo do wyboru, z kim przebywam, ile i kiedy

      W pracy Musisz się podporządkować pracownikom, nawet jeśli ich nienawidzisz.
      Poza tym dobry kolega psychopata wpędzi cię w poczucie winy, wmówi że jesteś dziwakiem i nakłoni żebyś szedł na imprezę. Później będzie szkalować półsłówkami ku swej uciesze.

      > - prawo do posiadania i wyrazenia wlasnego zdania

      Masz myśleć tak jak ci nakazują wartości etyczne, moralne i społeczne!
      Albo jak Koran, Biblia. Inaczej jesteś hipokrytą, niewdzięcznikiem za to, że cię matka ziemia nosi na swym grzbiecie.

      > - prawo bycia traktowanym w sposob, jaki nam odpowiada

      Lektykę, gdzie zaparkować?

      > - prawo do wyboru stylu zycia

      Psychopaci nic tylko czekają żeby oszkalować twój styl życia i ośmieszyć.

      > - prawo do wyboru zainteresowan

      W złych zainteresowaniach czai się Szatan.

      > - prawo do sysponowania wlasnymi finansami i czasem
      > i tak dalej

      Zrujnujesz sobie życie!

      > PRawa te oczywiscie powinny byc wzajemnie respektowane, dwustronnie, oczywiscie
      > w realistycznie nie da sie uniknac pewnych zwarc i starc, zycie to zycie a czl
      > owiek istota ulomna jest, ale ogolnie wazne, aby byla zachowana proporcja i sym
      > etria oraz pewien kierunek.

      Śmierć spontaniczności! Na stos z nią.

      > Jakie inne oczywiste-nieoczywiste prawa moznaby dodac?

      Prawo do spoglądania podejrzliwie na intencje potencjalnego psychopaty.

      > Przyszlo mi do glowy kilka dodatkowych praw, ktore osoby o niskim poczuciu wart
      > osci i z problemami czesto nie wiedza lub ktorych boja sie bronic.

      Ah Ty obrońco niewinnych i uciśnionych. <syczę jak szatan na czosnek>

      > - prawo do intymnosci
      > - prawo do prywatnosci

      Przecież żeby cię skutecznie wpędzić, z pełną premedytacją, w poczucie winy, potrzebne są informacje o twoich prywatnych i intymnych rzeczach. W ten sposób haki, podcinki i kuksańce stają się bardziej bolesne i jesteś jak marionetka na sznurkach.
      No jak to takie prawa...

      > - prawo do szczescia (brzmi buddyjsko, ale chodzi o prawo bycia zadowolonym/spe
      > lnionynm)

      Nihilizm! Masz się stresować i żyć jak szalony!
    • jedr-ek28 Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 13.11.12, 23:37
      Moim zdaniem źródłem wielu problemów emocjonalnych i kryzysów jest brak dojrzałości emocjonalnej rodziców. Wielu psychologów udowodniło, że człowiek to istota społeczna, którą kształtuje społeczeństwo. Rodzice to pierwsza instytucja, z jaką styka się młody człowiek, to ona nakazuje i zakazuje: prawa do decydowania o swoim życiu, prawa do swoich uczuć tu i teraz, prawo do wyboru stylu życia, itp, itd. Zauważ ile młodych ludzi przeżywa frustrację z powodu niezrozumienia przez rodziców, ilu doświadcza zgorzknienia i złości z powodu złego traktowania przez nich. Nie trzeba tęgiej głowy, wystarczy porozmawiać z pierwszą napotkaną znajomą, aby potwierdziła to, że w jej rodzinie tak się zdarzało.. To z konfliktów rodzinnych biorą się wewnętrzne napięcia jednostki, lęki i nerwice. Moim zdaniem (i mam zamiar je zastosować) należy postawić granicę, za którą nie można już prowadził dziecka za rączkę, ale za którą będzie się patrzyć na nie, jak próbuje przy nas iść przez własne życie o własnych siłach. Tutaj większość rodziców nie dostrzega tej granicy. Często mówi się, że 30-letniej córce rodzice szukają za im partnerów, kupują mieszkania, samochody, pomagają finansowo, itd. Chcą nadal być ich rodzicami, którzy będą jej wskazywać dobrą drogę, będą udzielać rad i wskazówek a ich dzieci, nawet te 30-letnie, traktować nadal jak te małe, niezaradne, nic nie wiedzące o życiu niemowlaki. Rodzice popełniają wielki błąd nie pozwalając dzieciom rozwijać się samodzielnie, nie pozwalają im decydować o sobie i popełniać błędów i wyciągać z nich wniosków. Osoby takie wychodzą z domu do innych ludzi z problemami a społeczeństwo, mając to w swojej naturze, będzie na nie oddziaływać a jednostka, w zależności od stopnia nabytych przekonań, będzie w stanie stawić mu czoła bądź nie. Wystarczy wziąć przykład osoby z dysfunkcyjnej rodziny by dowieść, że może mieć duże skłonności do uległości wśród rówieśników i że popadnie w nałogi i nabędzie cudzych zachowań.
      No, to tyle, tak chciałem się wypowiedzieć na dobranoc:) Pozdrawiam
      • kropidlo5 Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 00:21
        Zgadza sie. I czy to nie sprowadza sie wlasnie do nie nauczenia wlasnie 'przyrodzonych' praw? Chyba tak wlasnie do tego to sie sprowadza. wiecej, czlowiek pewne prawa czuje insyntktownie, naturalnie niejako, wiec tu dochodzi nie tyle do braku procesu uczenia, co nawet do zablokowania.
        • lifeisaparadox Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 00:38
          kropidlo5 napisał:

          > wiec tu dochodzi nie tyle do
          > braku procesu uczenia, co nawet do zablokowania.

          To się odblokuj na ludzi zamiast stawiać coraz większe teorie i prawa do własnej odrębności.
          To jest właśnie zablokowany proces uczenia się.
    • szaman.ka Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 05:32
      Nie mogę się zgodzić z tym co napisałeś.Pomyliłeś skutek z przyczyną.
      • szaman.ka Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 05:38
        Wyjaśnie o co mi chodzi później.
        Obecna pora nadaje się do udoju krów,a nie do udoju intelektualnego.
        • lifeisaparadox Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 08:16
          No i co, wydoiłaś już te krowy? :>
      • kropidlo5 Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 09:18
        zaman.ka napisała:

        > Nie mogę się zgodzić z tym co napisałeś.Pomyliłeś skutek z przyczyną.


        Ha, co bylo pierwsze, jajko czy kura?!:)

        Rozumiem, ze chodzi Ci o to, ze znajomosc wlasnych praw jest efektem, a nie przyczyna sukcesow zyciowych? Pewnie jest tak i tak. Jednak ta nieznajomosc praw to jest cos zewnetrznego, cos co latwo zdiagnozowac i ewentualnie korygowac.

        Przychodzi ktos do psychologa i slarzy sie, ze gnebi go rodzenstwo i zada, by pozyczal im pieniadze i wozil ich samochodem. I tak, w co mozemy wejrzec? zaczac analizowac relacje, przyczyny tychze, ale bardzo szybkim rozwiazaniem (choc na pewno na poczatku przyjetym z oporem) moze byc uswiadomienie listy praw.
        ' nie masz obowiazku zadnego pozyczac pieniedzy, to sa twoje pieniadze'
        'nie mas zobowiazku nikogo wozic, nie musisz sie z tego tlumaczyc'

        Ja dzis znam swoje prawa, choc czesto tez ich nie egzekwuje jeszcze wystarczajaco, ale wiekszosc zycia mialem to wywrocone do gory nogami, nie znalem wiekszosci tych, ktore wymienilem. Ja myslalem, ze tak bylo normalnie. To prowadzi do frustracji, nieporozumien a takze przyjmowania roli 'zbawcy' co jest szczegolnie czeste w przypadku osob nie znajacych praw- czyli wyreczanie innych w rzeczach, ktore moga zrobic sami, narastajacy zal a potem pretensje, ze sie zostalo wykorzystanym (bo jakis tam instynktowny model wlasnych praw istnieje, tyle ze jest nieco przemeblowany).


        Dodatkowo, w przypadku osob bedacych ofiarami wykorzystywania czy nekania czeste jest, ze sprawca probuje pozbawic takie osoby praw i utrzymac je w iluzji, ze ich nie posiadaja. Na przyklad, gdy ktos jest wobec mnie wulgarny w pubie i ja mowie 'sluchaj, nie zycze sobie takich komentarzy' a taki ktos bedzie insynuowal, ze nie mam poczucia humoru albo ze 'jestem przewrazliwiony' tym samym ustalajac arbitralnie, co jest smieszne i na czym polega przewrazliwienie- a kazdy ma prawo do wlasnych definicji, granic i ich egzekucji.

        Oczywiscie wazna sprawa jest zdanie sobie sprawy z praw innych osob, co jest wiele latwiejsze, gdy ma sie w glowie samemu zdrowy model. Wtedy nie ma frustracji, ze skoro 'ja nie mam praw to czemu inni maja miec' albo tez odwrotnie, nie ma przekonania, ze moze wszyscy tak maja i np 'musza' pozyczac pieniadze.


        tak czy owak, to co napisalem nie jest zbyt odkrywcze, na rynku jest teraz tysiace pozycji pod tytulem jak byc asertywnym i radzic sobie z ludzmi, bo to jest masowy problem dzis, czesciowo pewnie wmowiony przez media, chodzilo mi bardziej o prostote takiego rozwiazania.

        W kazdym razie, czekam na to, co napiszesz.


    • sorvina Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 09:20
      Większość praw jakie rozpisałeś na szczegółowe uprawnienia sprowadza się kilku podstawowych, zwanych prawami asertywności: pl.wikibooks.org/wiki/Asertywno%C5%9B%C4%87/Asertywne_prawa

      Natomiast najważniejsze jest byśmy my sobie i innym dawali te prawa i realizowali je z czystym sumieniem, nawet jeśli inni oczekują czegoś innego.
      • kropidlo5 Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 09:32
        sorvina napisała:

        > Większość praw jakie rozpisałeś na szczegółowe uprawnienia sprowadza się kilku podstawowych, zwanych prawami asertywności: rel="nofollow">pl.wikibooks.org/wiki/Asertywno%C5%9B%C4%87/Asertywne_prawa
        >
        > Natomiast najważniejsze jest byśmy my sobie i innym dawali te prawa i realizowa
        > li je z czystym sumieniem, nawet jeśli inni oczekują czegoś innego



        Zgadza sie, takie analizy post mortem to jest drugi aspekt braku swiadomosci wlasnych praw, gdy na oko juz jest ok, potrafimy je niby egzekwowac, ale towarzysza temu wyrzuty sumienia. do pewnego stopnia to jest doswiadczenie wiekszosci osob, w koncu wielu ludzi ma np. problem np z upomnieniem sie o niesplacony dlug, z niewiadomych powodow uroslo to do tematu taboo zeby upomniec sie o wlasne pieniadze.

        Mysle, ze bycie pomocnym ale stanowczym to jest rozwiazanie, tzn odmawianie pomocy czy dzialania kiedy nie moge, a nie z zasady, bo czasem trzeba pomoc i powiedziec tak, nawet jak cos to kosztuje, na tym polega socjalizacja, ale sa pewne granice.
    • marta_51 Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 09:26
      A moim zdaniem glownym problemem jest brak poczucia wlasnej wartosci, zawsze z przyczyn subiektywnych. Nawet milosc nie daje szczescia, jesli brakuje w niej zaufania, nie mowiac o relacjach na innych plaszczyznach. Wszystko zalezy od morale ludzi stojacych wyzej od nas, najczesciej naduzywajacych swojej uprzywilejowanej pozycji. Juz jako male dzieci jestesmy przedmiotem indoktrynacji, wartosciowania, ciagle ktos przykleja nam jakies negatywne etykietki, podobnie jest w szkole, pracy, nawet (a moze zwlaszcza) kosciele. Poczucie wartosci otrzymuje sie za bezwzgledne posluszenstwo kosztem odciecia od wlasnych uczuc. Wiele razy w zyciu stajemy przed alternatywa: ulec presji czy przeciwstawic sie silniejszemu. Niestety, kazdy wybor jest zly i prowadzi do frustracji; nie sposob przeciez osiagnac wewnetrznej harmonii kierujac sie w postepowaniu glownie strachem przed represjami, ale rowniez zycie buntownika postrzeganego przez otoczenie jako "czarna owca" jest pelne konfliktow i stresu.
      • kropidlo5 Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 09:38
        'Tak zle i tak niedobrze', no wlasnie, to jest dylemat kiedy sie stoi na rozdrozu. Gdy ktos jest zupelnym 'popychadlem', choc nie wiem czy to mozliwe, ale w uproszczeniu powiedzmy, nie przezywa takich konfliktow, albo gdy ktos jest oportunista i potrafi przerobic sytuacje tak, zeby niby dac ale naprawde wziac. To jest pewnego rodzaju spryt a czasem cwaniactwo.

        Strach przed represja to istotny motor takiego postepowania, czy to strach przed wyrzuceniem z pracy, czy przed odejsciem partnera. Aby zachowac iluzje bezieczenstwa, czlowiek taki wyzbywa sie wlasnych praw i wydaje mu sie, ze zyskal, gdy faktycznie stracil.
        • szaman.ka Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 11:10
          Najbliżej zdefiniowania problemu była tutaj Marta.

          Nerwice powoduje przeżywanie konfliktu emocjonalnego spowodowanego przez przeżywanie dwóch przeciwstawnych pragnień.
          Dwie główne grupy nerwic: to nerwicwe z deprywacji i nerwice typu represyjnego.
          Nerwica deprywacyjna-powstaje kiedy opiekunowie nie zapewniają dziecku minimum zaspokojenia jego potrzeb,potrzebnego do prawidłowego rozwoju emocjonalnego.Takie osoby,które nie zaznały uczucia miłosci nie potrafią kochać siebie.By pokochać siebie potrzeba najpierw zaznać uczucia miłości od innych.
          Nerwica represyjna powstaje, kiedy spotykają się dwa pragnienia sobie przeciwstawne,wtedy jedno pragnienie tłumi to drugie i następuje wyparcie tego pragnienia,lub jego stłumienie.Najważniejsze dwie grupy takich pragnień,które mogą podlegać wyparciu lub tłumieniu, to są uczucia związane z instynktem prokreacji-popędem seksualnym oraz drugie w kolejności, związane z potrzebą samorealizacji czyli uczucia związane z asertywnością.

          (więcej napiszę po powrocie,teraz muszę wyjechać)

          • kropidlo5 Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 11:53
            Ok, moglabys jeszcze podzielic sie swoja opinia co do tego, jak te kwestie wiaza sie z tematem, tzn swiadomoscia wlasnych praw i umiejetnoscia ich obrony, dzieki.
            • szaman.ka Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 15:59
              Częściowo odpowiedziałam na to w poprzednim poście.
              Takie konflikty emocjonalne powstają zwykle pod wpływem błędów wychowawczych rodziców lub opiekunów,albo ich neurotyczności.
              Freud upatrywał źródła wszelkich nerwic w tłumieniu popędu seksualnego i twierdził,że to Superego blokuje popęd,który stoi w sprzecznosci ze zinternalizowanymi normami moralnymi danej osoby.
              Przedstawiciele antropologii filozoficznej z kolei twierdzą,że są dwa rodzaje uczuć tłumione i tłumiące.Uczucia tłumione to zwykle te; zawierające pragnienie przyjemności,a uczucia tłumiące,to te,które uniemożliwiają realizację tego pierwszego uczucia pod wpływem mylnego przekonania,że jakieś dobro jest złe lub szkodliwe.
              Te tłumiące uczucia nazywane są uczuciami przydatności.
              Tak np.osoba,która w dzieciństwie słyszała,że seks,jest brudny,zły i zagrażający może pod wpływem tych przekonań dokonać wyparcia lub stłumienia popędu seksualnego.
              Przedstawiciele antropologii twierdzą,że to uczucia przydatności pod wpływem osądu użyteczności danego uczucia dokonują jego represji.
              Diagram uczuć dwóch pragnień zmysłowych:

              Pragnienie przyjemności:
              miłość- nienawiść
              pożądanie- awersja
              radość-smutek

              Pragnienie przydatności :
              nadzieja- odwaga
              rozpacz- lęk gniew


              Tak więc, człowiek może podchodzić do zrealizowania jakiegoś pragnienia z nadzieją,co wyzwala energię i odwagę,lub z rozpaczą i lękiem co praktycznie uniemożliwia realizację pragnień.
              Żródłem wielu lęków jest niewłaściwe nauczanie religii.Przyznają to nawet chrześcijańscy antropolodzy.Patrz: :Anna A.Terruwe i Conrad Baars- Integracja Psychiczna.
              Myślę,że równie częstym co popęd seksualny, albo nawet częstszym źródłem problemów emocjonalnych jest tłumienie uczuć agresywnych:gniewu,złości,które później przeradzają się w nienawiść.Niestety,całe pokolenia były wychowywane w ten sposób,że nie pozwalano dzieciom na swobodną ekspresję tych uczuć,co rodzi fatalne skutki dla psychiki.



              ęk
              gniew






              • szaman.ka Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 16:32
                Te konflikty emocjonalne widać u Ciebie Kropidło. Jeśli weźmiemy na tapetę Twój lęk społeczny,to można przypuszczać ,że za nim się kryje duża potrzeba i pragnienie; akceptacji,uznania,sympatii.
                Podobnie to Twoje zachowanie wobec toksycznego kolegi. Z jednej strony miałeś prawdopodobnie podobne pragnienia jak wyżej,może jeszcze potrzeba towarzystwa,a z drugiej strony ,tłumiłeś przeżywanie złości w związku z jego upokarzającym Cię zachowaniem.
                • szaman.ka Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 16:45
                  Jeśli dziecko jest krytykowane i karane za okazywanie złości,to zaczyna ją tłumić w obawie,że matka lub ojciec przestanie go kochać,jeśli się będzie złościć.
                • kropidlo5 Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 17:11
                  Mam tego swiadomosc, potrzeba akceptacji, uznania, przynaleznosci jest u mnie silna- jestem raczej ekstrawertykiem, osoba towarzyska i zwyczajnie normalnie lubie ludzi. To jest skonfliktowane z obawa bycia odrzuconym, zle ocenionym, wysmianym, ktora to obawa wynika z zachowania pewnych osob w moim otoczeniu w przeszlosci i zgeneralizowaniemj tej obawy. Trzeci konflikt- typowy dla osob np z fobia spoleczna- wynika z tego, ze jestem swiadomy irracjonalnosci swoich obaw, jestem swiadom, ze wiekszosc moich znajomych mnie lubi, nie czycha na moje pomylki i nie chce mnie oszukac. Jestem swiadom, ze tylko niewielkiej czesci osob dotycza moje obawy. Stad zapewne te konflikty manifestuja sie w sposob somatyczny, w postaci podatnosci na zdenerwoanie, bicia serca, drzenia rak, co z kolei rodzi frustracje zwiazana z bezsilnoscia. To jest tak, ze moj mozg mowi' przeciez to twoi kumple, znajomi, lubia cie' a moje cialo mysli 'zaraz ktos ci dowali, wysmieje, sponiewiera'.

                  Tlumienie zlosci to klejna forma radzenia sobie z obawy przed odrzuceniem, bo zlosc jak piszesz jest zagrazajaca w tej materii, ale przeciez zlopsc i gniew to sa naturalne, normalne ludzkie uczucia, kazdy odczuwa zlosc, zranienie, gniew, irytacje, jesli ktos uwaza, ze ma prawo do tych uczuc i ze nie groza one niczym, to je wyraza, natomiast jesli mysli, ze to cos groznego- to je ukrywa lub tlumi.

                  Ta zlosc dotyczy glownie sytuacji, gdzie ona jest faktycznei uzasadniona, w starciu z kontrowersyjnymi zachowaniami, albo zlosc na siebie post mortem, zlosc na wlasna bezradnosc czy biernosc. Nie odczuwam natomiast zlosci wobec ludzi, ktorzy sa mi przyjazni, bo nie mam ku temu powodow i to tez jest jak najbardziej zwyczajne.
                  • szaman.ka Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 18:04
                    Ludzie często nie odróżniają gniewu,złości od zachowań przepełnionych złością czy gniewem. Jeśli dziecko okazuje np.niekontrolowany wybuch złości i kopie coś, co jest w jego zasięgu,
                    albo niszczy,to rodzice nie powiedzą mu,że rozumieją,że jest rozgniewane i czuje złość i że ma do tego prawo,ale,że nie może w ten sposób okazywać swojej złości,lecz krzyczą na niego,że jest złym, niegrzecznym dzieckiem i takiego dziecka mama nie kocha.
                    .Wszyscy mają w pamięci siódmy grzech główny-gniew.
                    Tutaj na forum wyraźnie to mylił też Kim ja jestem.
                    Gdyby rodzice sami potrafili komunikować swoje uczucia, oraz wyrażać zrozumienie i akceptacje dla wszystkich uczuć przeżywanych przez dziecko,to dziecko by się od nich uczyło zarówno akceptacji swoich uczuć jak i ich wyrażania.
                    • kropidlo5 Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 15.11.12, 07:47
                      szaman.ka napisała:

                      > Ludzie często nie odróżniają gniewu,złości od zachowań przepełnionych złością c
                      > zy gniewem. Jeśli dziecko okazuje np.niekontrolowany wybuch złości i kopie coś,
                      > co jest w jego zasięgu,
                      > albo niszczy,to rodzice nie powiedzą mu,że rozumieją,że jest rozgniewane i czu
                      > je złość i że ma do tego prawo,ale,że nie może w ten sposób okazywać swojej zło
                      > ści,lecz krzyczą na niego,że jest złym, niegrzecznym dzieckiem i takiego dzieck
                      > a mama nie kocha.
                      > .Wszyscy mają w pamięci siódmy grzech główny-gniew.
                      > Tutaj na forum wyraźnie to mylił też Kim ja jestem.
                      > Gdyby rodzice sami potrafili komunikować swoje uczucia, oraz wyrażać zrozumieni
                      > e i akceptacje dla wszystkich uczuć przeżywanych przez dziecko,to dziecko by s
                      > ię od nich uczyło zarówno akceptacji swoich uczuć jak i ich wyrażania.


                      No wlasnie, czym innym jest uczucie, a czym innym sposob jego wyrazenia. Ja tez dopiero niedawno to zrozumialem, bo mailem do siebie pretensje za negatywne uczucia. Wmowilem sobie, ze musze wszystkich lubic, wszystko akceptowac, byc mega-tolerancyjny, wyrozumialy. Mialem zablokowane negatywne uczucia- niecheci, gniewu, zlosci.

                      Dzis jestem w stanie sobie powiedziec- tego nie lubie, tamtego lubie, to moje prawo. Jesli wszystkich lubisz to tak naprawde nikogo nie lubisz. Nie kazdy musi lubic mnie i nie ja musze lubic kazdego. TO jest dosc smieszne, bo ja nie mam problemu w jakichs 90% relacji spolecznych, zwsze mialem wielu znajomych i przyjaciol i wiele osob mi zyczliwych, a wrecz mi schlebiajacych, za to mialem bardzo nieliczne osoby wrogie i podle- ale kierowalem cala uwage na nie. Byc moze stad kierowalem ta cala uwage na te nieliczne aspolecznwe wrogie mi jednopstki, bo mialem zablokowane uczucia gniewu, zlosci, wrogosci. Nie potrafilem czuc i wyrazac tych uczuc, wiec probowalem te osoby na sile 'zmienic' i przekonac do siebie, aby nie musiec czuc zablokowanych uczuc. Tak mi sie to zaczyna ukladac. Ale oczywiscie, takich osob nie da sie zmienic, bo gdyby sie dalo, to by sie to stalo dawno, a nie wiele lat prob i walki na nic.
                      • kropidlo5 Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 15.11.12, 08:35
                        ps dodam jeszcze wazne rozroznienie- blokade uczuc, bo tak to nzwalem, od braku akceptacji uczuc. Ja oczywiscie bylem swiadom, ze ktos mnie denerwuje, zlosci, ze jakiegos zachowania czy osoby nie lubie- problem byl w tym, ze ja sie balem tych uczuc, nie akceptowalem ich, nie dawalem sobie prawa do nich. Takie uczucia sa potrzebne i sa sygnalem jakims, jak kazde uczucia, nie tak? Jak ktos mnie zlosci, to jest znak- wypowiedz co cie zlosci albo wyjdz z tej sytuacji. Ale jako, ze ja nie akceptowalem tej zlosci, nie moglem z nia postapic, zamiast tego probowalem sie jej pozbyc przez proby uglaskania tego, kto mnie zloscil, przekonania do swoich racji, tlumaczenia sie, przepraszania nawet jak nie bylem winny- aby tylko wyzebrac usmiech czy jakis pozytywny sygnal, abym juz nie musial sie zloscic.

                        Czy to mozna nazwac blokada czy wyparciem? Jesli jestem swiadom uczuc, ale ich nie akceptuje?
                        • szaman.ka Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 15.11.12, 10:25
                          To można nazwać tłumieniem.Wyparcie następuje całkowicie poza świadomością.
                          No właśnie; bałeś się tych uczuć,czyli Twój lęk tłumił te uczucia i na zewnątrz starałeś się pozyskać jego akceptacje,a gdzieś w środku kumulowały się te stłumione uczucia,które teraz wydostają się na zewnątrz i dlatego wręcz obsesyjnie myślisz nadal o tym człowieku.
                          Trzeba by, raz a dobrze, wyrzucić z siebie całą złość do niego, za to co Ci robił,całą swoją nienawiść,a wtedy Ci przejdzie obsesja na jego punkcie.Możesz to nawet zrobić sam, w jakimś ustronnym miejscu,gdzie nikt Cię nie będzie słyszał;krzyczeć na cały głos i pełną piersią aż wyrzucisz z siebie wszystkie negatywne uczucia do niego i wszystkie pretensje.
                          Oczywiście,że takie uczucia są potrzebne i uprawnione.To dzięki nim czujesz,że ktoś przekracza Twoje granice,lub w inny sposób Cię krzywdzi.Nienawiść jest tak samo uprawniona, jak inne uczucia.
                          Niekorzystne jest tylko wypieranie i tłumienie takich uczuć.
                          Emil Cioran napisał kiedyś,że:"Naprawdę niebezpieczne są tylko uczucia głęboko ukryte".I to jest prawda.Niebezpieczne są dla tej osoby,która je tłumi,bo odbija się to na jej zdrowiu i prędzej czy później przekształca w objawy psychosomatyczne,albo powoduje inne zaburzenia i wtedy może być niebezpieczne również dla otoczenia.
                          Spotkałam się z przypadkiem meżczyzny,który tak był nauczony tłumić uczucia agresywne,że na zewnątrz był odbierany jako bardzo miły, spokojny,zrównoważony człowiek.Natomiast w swoim wnętrzu aż kipiał z wściekłości,która przedostawała się do jego świadomosci w postaci nachodzących go chęci mordowania ludzi i dlatego zgłosił się na terapię.
                          • kropidlo5 Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 15.11.12, 17:29
                            Tak, moze to i dobra metoda to wykrzyczene, z calym przezyciem fizycznym, sprobuje tego. Co do tlumienia tych uczuc wowczas to byo tak, ze ja je tlumilem jakis czas i co jakies kilka miesiecy 'zbieralo sie' i w koncu w czyms przegial i odwazalem sie protestowac, tylko to nie bylo stanowcz wymaganie, a raczej jakies takie apele i prosby placzone z zaleniem sie i tumaczeniem sie. Na to reakcja byla agresja wobec mnie, etykiekowanie mnie, wyzwiska itp, wiec nastepnym razem tym bardziej balem sie zglosic nawe najmniejsza obiekcje, bo zawsze reakcja byla ta sama- zwalanie winy na mnie. Im nie chodzilo o rozwiazanie problemu, tyko o to, by moc dalej robic co robia i by ich czyny byly fajne. Cokolwiek by to nie bylo.

                            Lta temy- i to powinien byl byc glosny sygnal- gosc pozyczyl ode mnie pieiadze i nie chcial oddac, oddal po wielu miesiacach i zamilkl. Po prostu przestakl sie odzywac. W kncu ja(!) zapyalem co tak milczy, a on do mnie pretensje, ze ja 'zrobilem afere z ta pozyczka'. Czaisz? Zrobilem afere, bo ozyczyl pieniadze na tydzien, nie oddawal po 3 miesiacach to wyslalem smsa 'sorry oddaj pieniadze b mi potrzebne'.
                            Takich sytuacji byly setki.


                            Co do tlumienia i potem kumulowania ich, to fakt, ze mam d tego sklonnosc. Niestety- dla mnie samego- ja mam sklonnosc raczej ku auodestrukcji niz destrukcji, i jak sie skuuluje to zaczynam duzo pic, palic, lazic po dyskotekach czy sklepach nocnych i tak 'zapominac'.

                            Taki uczucia teraz douszcam d siebie, bo wiem, ze same w sobie sa potzebne. Mj zasadniczy polem teraz to wybaczyc sobie. Pamietasz jakis czs temu ctowalem piosenke o tym, mowiaca, ze albo spedzisz zycie zagryzajac sie bledami, albo zozmiesz, ze to tylko ty sam nie umiesz sobie wybaczyc.

                            Ja nie umiem sobie wybaczyc tak naprawde glupot, rozdmuchanych do rozmiaru zbrodni. W zwiazku z toksyczymi nie moglm sobie latami przebaczyc tego, ze poszedem do nich w swieta i sie upilem. Nic taiego nie zrobilem, ale ni zrobili z tgo afere taka, jakbym kogos zamordowal, wyzywali mnie i oskarzali o najgorsze. Sami byi sobie winni, bo jak zauwazyli, ze bylem wciety powinni byli powiedziec spokojnie 'sluchaj kropidlo, jestes juz pijany, idz do domu' albo przy wiecej inicjatywy, podwiezc mnie te 3 km d domu albo w najgorszym razie powiedziec 'sluchaj, nawaliles sie, spadaj do domu, przyjdz jak bedziesz tzezwy' albo najdojrzalej- powiedziec po wszystkim 'slucha, nie lubimy pijanyh osob w domu, wiec umowmy sie ze jak chcesz wypic to nie u nas' i te wszystkie opje bym zozumial, a nie 'degenarcie, zniszczyles wszystkim swieta, znowu narobiles kaszany, nikt tak sie nie zachowuje, jestes menelem' i tak dalej.
                            takiego potraktowania to moglbym oczekiwac w jakijs meliniarni od obcych zuli, ale nie od 'przyjaciol' . Nie wspomne, ze ten koles to sam pijaczyna i pol roku wczesniej pijany wlamal sie o garazu i ukradl rower, bo nie chcialo mu sie wracac piechota.

                            Tak czy owak, dalem sie wpusic w ten kanal zbrodni. Teraz mowie sobie tak 'popelnilem blad, nie powinienem byl tam isc a jak poszedlem moglem nie pic albo pic z umiaem, ale stalo sie, nie planowalem ego, popelnilem blad, jestem tylko czlowiekiem, nikogo nie zabilem, nie wyzwalem, nie zrobilem nic z premedytacja' i w ten sposob wybaczyc sobie.
                            Oni paradoksalnie przerabiajac ten wystepek na cieza zbrodie, niejako sklonli mnie do wyparcia tego a wyparteg faktu nie moglem sobie wypaczyc, wypartej zbrodni pzeciw ludzkosci znaczy sie. Ciezko wybaczyc sobie jak sie kogos zabio czy zgwalcilo. Ale w koncu przywrocilem roorcje i sobie wybaczylem (albo probuje to robic).

                            To juz na samo moj usprawiedliwienie, ze napilem sie wtedy bo juz bylem w silnym konflikcie wewnetrzym w zwiazku z relacja z nimi, tuz przed swietami 2 razy mnie zle potraktowali i tak naprawde nie mialem ochoty wale isc w te swieta, ale czulem sie zobowiazany is i sie usiecha jak glui i zadwolony z siebi, nie wytzymalem i zaczalem za duzo pic, ale to tylko moje wewnetrzne wytlumaczenie, bo to nikogo nie musi obchodzic.

                            Lekcja: nie chodz tam gdzie nie chcesz ani tam gdzie ie niby chca a nie chca.


                            • kropidlo5 Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 15.11.12, 17:43
                              ps dodam jeszcze, ze ci ludzie od wielu lat wyzywali mnie za naduzywanie alkoholu, ale kiedys przestalem i nie pilem 2 lata t wtedy dopiero zaczeli dwac mi popalic- teksty typu 'ale co to nie bedziesz nigdy pic, to przesrne' 'a za chwile 'ale przciez ci nie wolno, jak wypijesz to miesiac ciag i umrzesz' a za chwile 'nie dasz rady, nie wytrzymasz bez alkoholu'. W kncu nadszedl czas, ze przerwalem abstynencje i pilem okazyjnie, z umiarem, przez dluzszy czas, ale nie z nimi i nie przy nich. Pewnego dnia wyjechai do mnie z morda, ze ja 'znalazlem sobie kumpli ktorzy nie wiedza o moim problemie i pij z nimi' wiec mowie, ze moi kumple wiedza wiecej niz wy, a oni 'ale z nimi pijesz i sie ukrywasz przed nami z piciem' wiec mowie 'tak ukrywam sie, wiem, ze was to strasznie denerwuje i boli, wiec postanowilem, ze przy was nie bede w pil' wiec oni z morda, ze jak to, ze przeciez moge pzy nich pic. wie mowie- ok, skoro tak mowicie, no to tak zrobimy. przez kolejne 2 lata pilem z nimi wielokrotnie male ilosci, az w koncu w feralne swieta wypilem duzo i sie chwialem no i co? skandal.
                              pjesz- zle, nie pijesz- ale, pijesz z nami- zle, nie pijesz z nami- zle. z nimi tak bylo zawsze= wewnetrznie sprzeczn oczekiwania. oni p rosu uznali, ze ja nie mam prawa do konca zycia ani raz naduzyc alkoholu- mimo ze twierdzili, ze jestem calkowicie dennym alkoholikiem ktory niedugo wytzyma i pojdzie w miesieczny ciag. kolejna sprzecznosc w deklaracjach.
                              nalali alkoholikowi wodki i ie dziwili, ze sie naipl.

                              w ogole to zabawy paradoks konaktow z nimi, bo oni zaram eytietowai mnie wszelkimi chorobami psychicznymi (autyzm, paranoja, aloholizm ip) a jdnoczsnie wymagai ode mnie zhowania goneo najzdrowszej psychicznie osoby swiata, bezblednego, idealneo, zawsze jak trzeba.

                              no to w koncu, jak skoro tak pirdolniety, no to sie zachowuje jak pierdlniety, czyz nie? skad zdziwienie.



                              najciekawsze jest to, ze oni sklocili sie ze wszystimi ludzmi, ktorych znam, z wyjatkiem jengo. Z wszskimi o to samo- albo z zazdrosci o cos albo bo sie nie chcieli zachowywac jak jsnie panstwo wymaga. wszystkim obsmarwywai dupy, wlasciwie nikt ich nie lubi, a dla mnie ak dlugo byli towarzyska wyrocznia, niesamowite.
                              • szaman.ka Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 15.11.12, 18:03
                                Tak zrób jak Ci mówię,a ponadto możesz wziąć jakąś grubą gałąź i walić całej siły po jakimś zwalonym drzewie.(Po rosnącym nie wal,bo ono też czuje).
                                Możesz sobie wyobrażać ,że to po nim walisz.Przypominaj sobie wszystkie krzywdy i wal ,aż się zmęczysz.Zobaczysz,że Ci ulży.
                                • szaman.ka Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 15.11.12, 18:10
                                  Fizycznie możesz wyładowac też agresję,waląc w worek bokserski.Nie wiem jakie masz warunki i co będzie bardziej dostępne.
                                  • kropidlo5 Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 15.11.12, 19:07
                                    To ciekawe. Podobno Wach ostatnio przed walka z Kliczko trenowal bijac piescia w jego portret. Stare praktyki voodoo polegaly z kolei na wbijanu igiel w lalke symblizujaca wroga. Moze cs w tym jest. Kto wie, moze on wbija igly w moja lalke, choc watpie, by on mial tego typu dylematy, zrezta by musial nic nie robic caly dzien tylko dziurawic lalki, zwazywsz na ilosc znajomych, z korymi sie sklocil.

                                    Tak sobie mysle, ze tak jak mowilas, oni tez muza byc nieszczesliwymi, nielubiacymi siebie samych ludzi. Skoro ciagl cos im w ludziach nie pasuje, to znaczy ze ich szczesie jest w duzym stopiu zaleze od postepowania innych. Tamten zdradza, tamta pali, ten pije, tamten nie pracuje- wszystko ich strasznie zajmowalo, i zapewne stresowalo?

                                    A najlepsze, ze to tzw klasyczni lewacy, tzn usa pelne frazesow o polskim zascianku, tolerancji, kosmopolici, ale nie potrafili tolerowac nawet eg, ze ktos sie ubiera w 'wiesniacki' sposob, zastanawia mnie, cz ta tolerancja na pokaz i swiatoosc to nie byla kompensaja tego braku tolerancji na codzien.
                                • kropidlo5 Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 15.11.12, 19:28
                                  szaman.ka napisała:

                                  > Tak zrób jak Ci mówię,a ponadto możesz wziąć jakąś grubą gałąź i walić całej si
                                  > ły po jakimś zwalonym drzewie.(Po rosnącym nie wal,bo ono też czuje).
                                  > Możesz sobie wyobrażać ,że to po nim walisz.Przypominaj sobie wszystkie krzywdy
                                  > i wal ,aż się zmęczysz.Zobaczysz,że Ci ulży


                                  Najwiekszy zal mam do niego o to, ze nejako wmanewrowal mnie w ... zal do siebie i nieumiejetnosc wybaczania samemu sobie. Aby sobie wybaczyc, trzeba przyznac sie do bledu, zaakceptowac pomylke, i wybaczyc. Jezeli jednak sie przearanzuje bledy w niewybaczalne zbrodnie- niewazne, jak mocno to przeklamane, wazne czy w to wierzysz- no to wtedy nastepuje wypacie, blokada, bak wybaczenia i eskalacja.Nastepnynie jest nakrecanie sie w zlosci, gniewie i bezsilnosci. Dopiero teraz zaczynam rozumiec ten proces.

                                  Druga rzecz, o czym juz pisalem, ktora mnie zloscila ponad miare, to bylo to, ze mnie nie wolno sie mylic, nawet w drobnych sprawach, a im wolno bylo wszystko, w sensie w naszej relacji. Czulem sie jak czlowiek drugiej kategorii, a to stad, ze nie znalem swoich praw, natomiast tacy ludzie w takich stuacjach skwapliwie to wykorzystuja.

                                  Najlepiej sie czuje, ja i kazdy, z ludzmi ktorzy nie wypieraja sie wlasnych wad czy bledow, jak i nie wytykaja palcem u innych. Jak ktos zaczna wytykac palcami i osadzac, z reguly nastepuje licytacja kto gorszy i gnoj. W pwnym zakresie kazdy to moze robic, ale w formie rozwinietej to jest cos strasznego.

                                  Jsi wejdziesz w relacje z taka osoba, kims ko cie ciagle obwinia o cale zlo, faktyczni mozesz popasc w schemat wypierania sie wszystkiego, nawet oczyistych bledow, z obawy przed surowym, radykalnym osadzeniem. Szczeglnie w starciu z osobami tego typu osobowosci.

                                  Ciekawe, ze wiekszosco moich znajomych wiedziala np wiele wiecej o moich problemach czy bledach zycioywch niz to malzenstwo- bo jestem czsem zbyt gadatliwy- ale tych osob sie nie balem, i zaraem te osoby mnie nie potepialy, natomiast owo malzenstwo- z nimi byo odwrotnie, filtrowalem informacje i nie chcialem, by sie o czmkolwiek dowiedzieli, nawet glupocie jakiejs- choc czasem sie w kncu tlumaczylem- a oni grozili palcem, a ja sie tlumaczylem.


                                  Szukanie zrozumienia tam, gdzie jest najmniejsza szansa go doznac, to bl najwiekszy blad tej relacji/
                                  • szaman.ka Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 15.11.12, 21:51
                                    Takie uwalnianie agresji stosuje się też w niektórych terapiach.Np.pacjenci walą w materac.
                                    Chodzi o to,że te emocje siedzą u Ciebie nie tylko w głowie,ale też w ciele i trzeba je rozładować.
                                    Igieł i laleczek nie polecam.
                                    Ja myślę,że Ty tak trawałeś w tych sytuacjach ,bo były one dla Ciebie znajome,oswojone to miałeś z domu.Też byłeś o wszystko obwiniany przez matkę,a z tego co piszesz wynika,że niezgodnie z prawdą i przesadnie.
                                    To jest podobna sytuacja ,jak ta, kiedy córki alkoholików wychodzą też za alkoholików,bo to paradoksalnie zapewnia im jakieś poczucie bezpieczeństwa.Są do takiego życia najczęściej od dziecka przywykłe i nie znają innego.Przypuszczam,że u Ciebie działał podobny mechanizm.
                                    Tak zawzięcie walcząc o zmianę tych negatywnych opinii o Tobie, chyba tak naprawdę chciałeś uzdrowić te swoje, pierwotne ,rodzinne relacje.
                                    Nie masz się co więc obwiniać,za te sytuacje,bo pewnie nie byłeś w stanie inaczej się zachować.
                                    W NLP się uważa,że ludzie się zachowują najlepiej, jak tylko w danym momencie i sytuacji są w stanie.Gdybyś mógł inaczej ,na pewno byś to zrobił.
          • lifeisaparadox Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 13:19
            Dla mnie to każdy pisze najbliższe sobie skojarzenia.
            Już się zrobiły trzy czy cztery wątki z jednego. Każdy swoje, a i podobne się łączy.

            Miałem w pracy dziewczynę, która na każdą prośbę żeby coś zrobiła, co każdy by zrobił bez mrugnięcia okiem, reagowała asertywnością taką, że omijano ją szerokim łukiem. Miała ała na punkcie bycia traktowaną jak popychadło. Złośliwie nazywali ją księżniczka. Mimo że mieszkała blisko mnie, a dojeżdżaliśmy do pracy kawałek, to nie było możliwości żeby z nią jechać jednym autem, asertywność jej nie pozwalała dawać się tak wykorzystywać. Zrobiła mi awanturę jak zaproponowałem taki układ, że nie będzie frajerką. Przez 2 lata jeździliśmy do tej pracy osobno, zamiast złożyć się na jedno paliwo. Poza tym raźniej tak z kimś. No dno po prostu.
            Z drugiej strony towarzyska i rozmowna, gdy nie naburmuszona. Dziwnie przeciwstawne cechy.

            Dlatego jak czytam takie "prawa" to od razu staje mi jej obraz przed oczami. Ktoś zdominowany przekonaniami i głębokim oświeceniem, że trzeba się przede wszystkim bronić przed eksploatacją i wykorzystywaniem, to dla mnie jednoznaczna, jedna cecha - obłęd. Ktoś kto boi się być naiwniakiem, ofiarą do wykorzystywania i gnębienia. Już nie mówię o korzyściach ze współpracy i bliskości z innymi, bo to są rzeczy mniej istotne. Wartość taka jak bliskość emocjonalna i nie istotne co nas łączy, że fajnie tak razem - obca rzecz. Dla 90% ludzi - to właśnie ma największe znaczenie. Razem.
            Dla niej to wszystko był ukartowany plan eksploatacji.

            Każdy ma pewnie jakieś inne przykłady na myśli, sytuacje z życia, a mnie ten akuratnie kojarzy się najbardziej z "problemem emocjonalnym" i przeginaniem z "pseudo asertywnością".
            • szaman.ka Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 14:32
              Life, z tego co opisujesz,to ta dziewczyna była nie tyle asertywna,co agresywnajesli robiłą awantury i okazywała złosć i naburmuszenie z tego powodu,że się ją wykorzystuje.
              Oczywiście,że można przegiąć w asertywnosci i np.rozwalić związek z tego powodu,że nie szuka się kompromisu,tylko chce być za wszelką cenę asertywnym,czyli innymi słowy postawić na swoim.Każdy związek wymaga pewnego kompromisu.
              To, o czym ja piszę,to nieumiejętność obrony swoich praw,co pozbawia osobę możliwości samorealizacji i wykorzystania swego potencjału.
              Osoba taka może uważać,ze prawa innych są ważniejsze,niż jej,lub,że ona w ogóle nie ma żadnych praw.

              • szaman.ka Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 16:20
                Różnica między wyparciem,a tłumieniem uczuć jest taka,że uczucie wyparte pozstaje całkowicie żywcem pogrzebane. Uczucie tłumiące wcina się klinem miedzy pragnienie przyjemności,a rozum i takie uczucie pozostaje całkowicie poza świadomością i kontrolą rozumu i żyje własnym życiem. Np.kobieta,która wyparła potrzeby seksualne zupełnie nie odczuwa pragnień seksualnych,lecz może się zachowywać zalotnie i prowokująco.Kiedy mężczyźni zachęceni jej sposobem bycia chcą zrealizować te kuszące zapowiedzi,kobieta się obraża i uważa,że meżczyzna zachowuje się bezczelnie wobec niej.Najczęściej zupełnie sobie nie uświadamia swojego prowokacyjnego zachowania,ale czasami częściowo dociera do jej świadomości,że zachowuje się zalotnie,ale tłumaczy to potrzebą sympatii,czułości itd.
                Ktoś, kto wyparł swój gniew, będzie dyszał nienawiścią i go lokował w innych.Wtedy, uważa,że to inni atakują go ,a on jest w swoim mniemaniu całkowicie niewinny.


                Te uczucia tłumiące mogą zadziałać tylko w momencie powstania pragnienia przyjemnosci lub działać cały czas. W pierwszym wypadku tłumienie jest słabsze i mamy wtedy często objawy w postaci symptomów konwersyjnych,jak np. przy nerwicy typu histerycznego,lub proces tłumienia jest silniejszy i trwa cały czas i może powstać np.nerwica kompulsyjno-obsesyjna.
                Inny rodzaj nerwic często występujących to nerwice lękowe.Lęk może skutecznie paraliżowac i uniemożliwiać realizację pragnień.Czasami jednak,to zależy od osobowości,zamiast lęku jako uczucia tłumiącego występuje energia,która pozwala przezwyciężyć problemy.Taki człowiek jest wtedy mało uczuciowy,a cały skupiony na realizacji pragnie,np..np,pracocholik,który bez przerwy myśli tylko o pracy i /lub cały czas jest pograżony w ruchu i aktywności.
                • kropidlo5 Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 17:27
                  Mysle, ze w cywilizacji chrzescijanskiej, 'cywilizacji gzechu i poczucia winy' kazdy czlowiek ma mniejsze lub wieksze sltumione potrzeby.Nie wiem, jak jest w innych cywilizacjach, ale pewnie podobnie, jak np w islamie stosunek do seksu i kobiet?
                  To tez jest kwesita tego, jak kto reaguje, bo nie ma dwoch takich samych przypadkow, i moga wystepowac reakcje skrajne wrecz. Niektorzy ludzie wysadzaja sie w powietrze albo gwalca, a inni zacpaja sie na smierc na peronie, bo to moze przeradzac sie w agresje, bierna agresja albo autoagresje.
                  Sila stlumienia i sila reakcji tez moze byc zapewne rozna. Wydaje mi sie, ze dobrym miernikiem sltumionych potrzeb jest np zachowanie po alkoholu. Jedni po alkoholu sa nazbyt glosni, inni przyjazni, inni wulgarni, inni aroganccy, niektorzy sa bardzo agresywni, niektorzy nabywaja smialosci do kobiet, szczegolnie zastanawiajace jest zachowanie osob na codzien spokojnych, ktore nagle zaczepiaja i rwa sie do bojki, tacy ludzie musza miec bardzo stlumiona zlosc i gniew.
                  • szaman.ka Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 14.11.12, 18:33
                    Jesli uczucie zostaje stłumione przez rozum,a nie przez inne uczucie, to wtedy nie powoduje to takich złych skutków.Wtedy, rozum ma kontrolę nad tym i uczucie nie grasuje w psychice poza kontrolą.
                • lifeisaparadox Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 15.11.12, 01:54
                  Co do tłumienia, wyparcia i potrzeb o których pisałaś, to mówimy o wielu przyczynach prowadzących do takiego stanu rzeczy. Najogólniej powiedział bym że są to własnie złe skojarzenia ogólnie panujących relacji społecznych, co utrudnia realizowanie się wśród ludzi.
              • lifeisaparadox Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 15.11.12, 00:37
                Dlatego ja myślę że trzeba zaznaczyć gdzie dochodzi do różnicy między tym, co jest w odczuciu większości osób, a tym, co jest odczuciem jednostki. Różnica może być diametralna, a poza tym być przyczyną problemów w relacjach społecznych.
                Taka osoba, niewspółpracująca z niewiadomych przyczyn, odnajdująca przykre dla siebie scenariusze we wszystkim, broniąca swojej niezależności i "asertywności", staje się w pewien sposób aspołeczna albo co najmniej nieuczynna, a w swoich oczach, wywalczyła własną przestrzeń i niezależność.

                Pewnie będąc na tym forum, pisała by o tym, jak istotne jest zachowanie własnego komfortu psychicznego poprzez nieuleganie próbom manipulacji i niszczenia w człowieku własnego zadania, niezależności i prawa do swojego.

                W psychologii wymienia się, najbardziej wyraźnie w opisie zaburzeń osobowości, definiując - zaburzenie psychiczne, którego istotnymi cechami są głęboko zakorzenione, trwałe, nieprzystosowawcze wzorce relacji ze środowiskiem, myślenia o nim i postrzegania go, ukonstytuowane tak dalece, że powodują trudności w funkcjonowaniu społecznym i behawioralnym.

                Tym właśnie jest taka pseudo asertywność wspomnianej osoby. To jest po prostu "taka mentalność" w której nie istnieje zrozumienie wartości innych niż te, które zostały wkodowane w światopogląd.
                Czy to przyczyną jest nadopiekuńczość rodziców i dyktowanie wszystkiego bez miejsca na spontaniczne uzupełnianie się i jest to reakcja obronna, korzystna z punktu widzenia rozwojowego, czy branie wzorca z zachowań rodziców i ich nieprzystosowanej mentalności - to już jest leczenie całej rodziny, przede wszystkim wkodowanych w nią relacji i zachowań, oraz umiejętność terapeuty w odkrywaniu takich wzorców i ich przebiegu w człowieku.
                W każdym bądź razie takie wzorce są niekorzystne i stanowią wyjątek, dlatego jest to temat do korekty, a nie do umacniania.
                • szaman.ka Re: zrodlo wiekszosci problemow emocjonalnych? 15.11.12, 08:33
                  Masz rację,że w takich wypadkach jak opisujesz jest to temat do korekty.Najlepsza byłaby dla niej terapia w grupie,gdzie szybko grupa by jej uzmysłowiała jak jest odbierana. (oczywiście w grupie dobrze prowadzonej,gdzie nie jest tłumione swobodne wyrażanie wszystkich uczuć)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja