Dogmaty przeszkoda w rozwoju

14.11.12, 15:42
Dogmat pierwszy i najwazniejszy - od psychologii jest psycholog. Sama wierzylam w niego przez wieksza czesc mojego zycia, impulsy do rozwoju czerpiac z ksiazek psychologicznych, artykulow, filmow…Bylam otwarta wylacznie ku gorze, na glosy naukowcow, najlepiej swiatowej slawy, zamiast zwracac uwage na grozace eskalacja konflikty z wchodzacym wlasnie w trudny wiek synem np.
Az wpadlam w czarna psychiczna dziure i okazalo sie, ze cala ta gromadzona przez lata wiedza nie jest w stanie mi pomoc. Stalam tak przed murem ze swiadomoscia, ze albo go juz, teraz przeskocze i pojde dalej albo pod nim zostane. Gdybym miala pieniadze, napewno wybralabym sie do psychologa, ale nie mialam; na szczescie – jak szybko mialo sie okazac.
Bo w rozpaczy poszlam w koncu jedyna droga, jaka mi zostala: zwrocilam sie w glab wlasnej duszy.
I znalazlam wyjscie w ciagu jednej tylko bezsennej nocy, a to byl dopiero poczatek rewolucji. Odzyskalam poczucie wlasnej wartosci i sile, od kilkunastu lat krocze prosta droga, nie potykajac sie co chwila o wlasne trzewia (jak wczesniej), ciesze sie harmonia zarowno wewnetrzna jak i z otoczeniem – blizszym i dalszym.

Moze ktos ma podobne do moich doswiadczenia i zechce zabrac glos?
    • shachar Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 14.11.12, 18:52
      Przepraszam, ale my wszyscy tutaj właśnie jesteśmy psychologami. :-)))
    • shachar Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 14.11.12, 19:02
      To żart oczywiscie. Czy mamy cos do powiedzenia? czy ja wiem? Jakoś nie zauwazylam u siebie czy u innych zeby w ciagu jednej bezsennej nocy cos bzykło, piardło i się wyjaśniło ostatecznie.
      czy to dobrze czy źle ze nie mialas wtedy pieniedzy, tego nie wie nikt.
      O widze, ze mamy podobną ceche , post factum dorabianie sobie teorii, ze dobrze się stalo, jak się stalo :-)
      W koncu tez co ten psycholog miby mialby zwojowac, chcac byc idealnie nie wplywajacym na twoje opinie i wybory? ot bedzie siedzial z madra mina i bedzie sluchal dopoki bedzie ci sie chcialo gadac :-) Tak wiec moze lepiej ze nie mialas tych pieniedzy.
      Jak to mowia, zamykaja sie jedne drzwi, to inne sie otwieraja, choc to ciezko zobaczyc czasmi, ale w to wierze, obserwujac jak sie zycie toczy, i z tego wynika moja chwiejna harmonia, tak chwiejna, jak rozciagnieta wszerz cyja.
    • a_propos22 Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 14.11.12, 21:05
      prawdopodobnie jest tak..
      Nasz mózg w wielu przypadkach nie nadąża za rzeczywistością. Decyduje o tym młodość
      i osobowość i tzw . próg wrażliwości oraz hierarchia wartości w danym środowisku.
      Ponadto sa takie uwarunkowania :kobiety mało atrakcyjne, cierpią na nieodostatek zaanagażowania nosicieli plemnikow, atrakcyjne ciesza się nadmiernym zainteresowaniem w/w. Konsekwencje bywaja podobne. Ponadto kobiety są samotne i w związku i poza nim. Nie wiem na co cierpisz !

      > Dogmat pierwszy i najwazniejszy - od psychologii jest psycholog.
      To świadczy o niezrozumieniu psychologii ( jest nauką) albo jest prowokacja forumową.
      Psychologia nie dysponuje żadnym dogmatami, dogmaty są założeniami wiary (wiara nie ma nic wspólnego z nauką).
      Rozwój siebie niezaczepiony o rzeczywistość jest sztuką dla sztuki. Dobre dla mnichów buddyjskich albo innych w klasztorach
      • marta_51 Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 14.11.12, 22:39
        Nie jest prowokacja, blad w tytule, bylam pewna, ze ktos mi zwroci na to uwage - dziekuje.
        Mialam na mysli: dogmat pierwszy - od problemow w relacjach z ludzmi jest psycholog.
        Odkad odrzucilam rozne dogmaty i odzyskalam zdolnosc rozwoju, nie cierpie na nic, wprost przeciwnie, sama radosc zycia :-)
      • marta_51 Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 15.11.12, 08:55
        Po tej nocy moja rzeczywistosc zmienila sie diametralnie, metodycznie i swiadomie zaczelam sama ja ksztaltowac, bo zobaczylam fascynujace mozliwosci, ktorych wczesniej nie dostrzegalam krecac sie w kolko w emocjonalnej matni. Przede wszystkim zdobylam sile, zeby przyjac na siebie odpowiedzialnosc za wlasna kondycje psychiczna i relacje z bliskimi, co pozwolilo mi wyjsc z blednego kola. Dotad wszelkie zmiany blokowalo przekonanie o braku dobrych intencji drugiej strony, teraz zaczelam myslec niekonwencjonalnie. Zadalam sobie np. pytanie czy da sie zmienic relacje z synem jednostronnie, bez jego swiadomego udzialu, tylko poprzez zmiane moich mysli i uczuc; powazylam na eksperyment, ktorego efekt przeszedl moje najsmielsze oczekiwania - moj 16-to letni juz syn, po paru latach trwania naszego eksperymentu powiedzial, ze zasluguje na Nagrode Nobla w dziedzinie wychowania. Z odpowiadajacego nomosylabami na pytania dziecka zrobila sie prawdziwa gadula, zaczal sie domagac mojego czasu i uwagi. I stan ten trwa do dzis, cudowny luz i calkowita szczerosc.
        Uwazasz, ze mozna to nazwac rozwojem niezaczepionym o rzeczywistosc?
        • lifeisaparadox Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 15.11.12, 10:14
          Czasem wszystkie psychologizmy i mądrości świata służą komuś do sprytnego obejścia swoich ograniczeń, a rozwiązaniem okazuje się dezintegracja narzucanych sobie ograniczeń.
          Ja do takiego podejścia doszedłem i czuję się swobodny jak nigdy.
          Ale to nie jest coś możliwe do zaaplikowania drugiemu człowiekowi.
          • marta_51 Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 15.11.12, 16:15
            Lifeisaparadox, do zaaplikowania moze nie, nie o to zreszta chodzi, lecz o mozliwa inspiracje do szukania wlasnej drogi. Moze ktos czytajac pomysli: ja tez na wlasna reke sprobuje? Moze zdecyduje sie zapytac: jak ci sie to udalo? Poprosi o podzielenie sie doswiadczeniami? Chetnie sluze...Ale jesli nic takiego sie nie zdarzy, to tez nie ma sprawy - moje zycie wewnetrzne jest uporzadkowane.
            • lifeisaparadox Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 17.11.12, 12:11
              Ja wychodzę z założenia że każdy musi znaleźć swoje własne rozwiązania, dopasowane do swojej konstrukcji, preferencji. Inaczej będzie to indoktrynacja w cudzej filozofii życia.
    • jackulus Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 14.11.12, 22:26
      Piękne to, co napisałaś.

      Sam nie mam takich doświadczeń, ale wierzę, że jest to możliwe.
      Potrzebny jest wszak jakiś impuls, często bardzo głębokie przeżycie, którego doświadczyłaś w swojej bezradności i potrzebie. Czasem ludzi porusza choroba, cierpienie i coś się w nich zmienia. Na lepsze.

      Ale też nie wszystkim jest to dane. Natomiast to, że książki nie pomogły, szczególnie mnie nie dziwi. Nie wiedza, a doświadczenie jest kluczowe.
    • lifeisaparadox Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 15.11.12, 05:56
      Nic bardziej nie cieszy jak swój własny rozum
    • mona.blue Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 17.11.12, 01:08
      Marta, a w jaki sposób odzyskałaś poczucie własnej wartości i siłę?
      • marta_51 Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 17.11.12, 11:10
        Hej, mona- blue, zaskoczylas mnie i to bardzo :-)
        Postaram sie krotko przedstawic mysli i uczucia, ktore na reszte zycia ustawily mnie do pionu, ze tak powiem, pomogly wyjsc z klatki, w ktorej krecilam sie w kolko od lat nie widzac furtki – no, prawda, ze zamaskowanej.
        Nie musze nikomu opisywac katuszy po zdradzie ukochanego calym sercem mezczyzny (albo kobiety), kazdy, kto jej doswiadczyl, dobrze zna to uczucie walenia sie swiata.
        Za soba mialam wiele bezsennych nocy i okropnych dni zwlaszcza, ze razem pracowalismy. Wiedzialam, ze dlugo tak nie pociagne…Pytania: “dlaczego mnie nie kocha”, “co ze mna jest nie tak, ze nie zasluguje na jego milosc? “ i konkluzja, ze okazalam sie niegodna milosci, jestem wiec malo warta jako kobieta. Tak myslalam w sposob typowy dla osob dotknietych identycznym nieszczesciem, pograzacac sie w coraz glabszej rozpaczy. W koncu mialam wrazenia dotarcia do dna – i wtedy zaczelam myslec niekonwencjonalnie. Zbuntowalam sie nagle. Pomyslalam - k…a zesz mac!!! Dlaczego tak cierpie, jesli moje uczucie okazalo sie glebokie, piekne, wierne i czyste, a jego tylko nic nie warta karykatura milosci? Kto z nas dwoja pokazal tu klase do cholery! I mysl, ze zasluguje na milosc, PONIEWAZ jestem do niej zdolna. Zrozumialam natychmiast, ze po prostu zle ulokowalam moje uczucie, obdarzylam nim mezczyzne niezdolnego do wzajemnosci.
        Ale potem przyszly refleksje. Czy musi mnie kochac tylko dlatego, ze ja go pokochalam?
        Znowu odrzucilam typowe dla nas, kobiet przekonanie: ja cie kocham, to twoim psim obowiazkiem jest wzajemnosc po grozba uznania za skonczonego drania, zdrajce i oszusta.
        I nagle poczulam, ze bol i rozpacz zastapily radosc i duma, bo oto dowiedzialam sie, ze posiadam wielki dar zdolnosci do prawdziwego, dojrzalego uczucia, nie skazonego checia posiadania na wlasnosc. Uznalam, ze nie musze mu niczego wybaczac, bo jest wolnym czlowiekiem i nie ma wobec mnie zadnych zobowiazan. Moj pech, jesli mnie nie pokochal – mniejsza juz o przyczyny (te zrozumialam po latach). Tylko ja ponosze odpowiedzialnosc angazujac sie i musze byc przygotowana na ryzyko bolu w przypadku braku wzajemnosci.
        Taki byl poczatek rewolucji. Rano z trudem poznalam sie lustrze – blysk w oku, ani sladu niewyspania i cierpienia. Mialam sile do zmierzenia sie ze wszystkimi problemami, bo moja zdolnosc rozwoju zostala odblokowana. Nie wiedzialam jeszcze jak, ale zaczelam poszukiwania w innym kierunku, co przynioslo rezultaty, o jakich nie osmielilabym sie nawet pomarzyc. Stalo sie dla mnie jasne - uczucia zaleza od przekonan, zmieniasz przekonania, uczucia zmieniaja sie automatycznie. Wszystko to spisalam, gdybys miala ochote poczytac – sluze linkiem.
        Pozdro

        • easyblue Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 20.11.12, 18:29
          Chętnie poczytam:)
          • marta_51 Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 20.11.12, 19:37
            Dobry wieczor,
            mona blue sie nie odzywa, ale za to easyblue :-).
            Bardzo prosze, oto link: www.e-book.liiil.pl/viewtopic.php?t=4
            • mona.blue Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 21.11.12, 16:02
              marta_51 napisała:

              > Dobry wieczor,
              > mona blue sie nie odzywa, ale za to easyblue :-).
              > Bardzo prosze, oto link: www.e-book.liiil.pl/viewtopic.php?t=4

              Przeczytałam, to niesamowite co napisałaś, mądre i wnikliwe. Trudna historia, ale życzę Ci jak najlepiej, żeby życie Ci się ułożyło szczęśliwie i żebyś zaznała prawdziwej miłości, takiej "po grób".
        • sorvina Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 20.11.12, 18:41
          marta_51 napisała:

          > I mysl, ze zasluguje na milosc, PONIEWAZ jestem do niej zdolna.

          Bardzo ci dziękuję za to zdanie. Trafnie podsumowałaś refleksje, które mam od jakiegoś czasu w temacie wzajemności, dawania i otrzymywania, zasługiwania itp. nie mogłam tylko sformułować wniosku. Zrobiłaś to za mnie :)
          • marta_51 Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 20.11.12, 21:45
            sorvina, bardzo mnie ucieszyly Twoje slowa.
            Pozdrawiam milo
        • mona.blue Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 20.11.12, 22:55
          Dzięki Marta za te osobiste i głębokie refleksje, za to że zechciałaś sie nimi ze mna podzielić .
          Co do linka to chętnie poczytam, nie odzywałam sie tutaj, bo mam teraz mase zajęć i brakuje mi czasu na forum.
        • mona.blue Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 20.11.12, 23:02
          Marta, zaintrygowało mnie to, co napisałaś o rozpoczęciu poszukiwań w innym kierunku?
          Jeżeli mogłabym spytać, co miałaś na myśli?
          • marta_51 Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 21.11.12, 19:22
            Mona, ciesze sie, ze przeczytalas moja historie. Watpie, czy uda mi sie znalezc milosc prawdziwa (mam 61 lat), ale – o dziwo – nie jest to dla mnie dramatem. To wprawdzie malo, tylko poltora roku szczescia, ale bylo to spelnienie absolutne, takie, o jakim marzylam przez cale zycie. Wlasciwie ogole nie spodziewalam sie, ze az tak pieknie moze byc miedzy kobieta a mezczyzna. Szkoda, to doswiadczenie i ta madrosc przyszly za pozno, ale dobrze, ze wogole przyszly.
            Chcialas jednak dowiedziec sie o moich poszukiwaniach w innym kierunku. Otoz po tej nocy wiedzialam juz, ze wystarczy swiadomie zmienic swoje przekonania, a uczucia zmieniaja sie automatycznie. Strasznie sie zdziwilam, ze poczucie krzywdy i pretensje do mezczyzny zastapione zostaly nagle przez wdziecznosc dla niego za to, co byl w stanie we mnie wzbudzic (nikomu wczesniej sie to nie udalo). Milosc zajmowala mnie w tym czasie najbardziej, ale mialam przeciez synka wlasnie wchodzacego w trudny wiek i nie uszedl mojej uwadze fakt, ze coraz czesciej wybuchaja miedzy nami konflikty o byle co – no, po prostu nasze relacje pogarszaly sie z dnia na dzien. Nie mialam bladego pojecia, co z tym zrobic, chociaz uwazalam, ze trudny wiek to tylko szkodliwy, zwalniajacy z odpowiedzialnosci nas, rodzicow, mit. Po tej nocy zmienilo sie wszystko, stalam sie otwarta naprawde, a nie tylko ku gorze, na glosy autorytetow. Zapragnelam dowiedziec sie, dlaczego miedzy nami zle sie dzieje i po raz pierwszy zadalam sobie pytanie: a moze niegrzeczne, czesto agresywne zachowanie mojego dziecka to tylko reakcja na moje postepowanie, na bol, jaki nieswiadomie mu zadaje? Wiedzialam juz, ze wystarczy zadac pytanie, otworzyc sie i poczekac. Nie musialam czekac dlugo. Wkrotce potem, przy odrabianiu lekcji nie chcialam synkowi pomoc w rozwiazaniu jakiegos prostego zadania; siedzielismy tak dlugo, coraz bardziej zmeczeni, az w koncu moje dziecko rzucilo mi sie na szyje i wyszlochalo: „mama, jak ja moge sie uczyc, jesli ty we mnie nie wierzysz“. Do dzis dostaje gesiej skorki, kiedy wracam myslami do tego momentu, od ktorego nic nie pozostalo takie, jak bylo. Nigdy nie mowilam, ze w niego nie wierze, ale to byla prawda, ktora trafila mnie prosto w serce. Skad ja znal? Wtedy, znowu po raz pierwszy pomyslalam, ze cuda czyni calkiem inna wiara, niz myslalam dotychczas, czyli wiara w czlowieka. To byl ten nowy kierunek poszukiwan, zajelam sie teraz moim wplywem na zachowanie innych. To tez oczywiscie spisalam. Mam nadzieje, ze otrzymalas odpowiedz na Twoje pytanie?
            • mona.blue Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 21.11.12, 22:42
              Podoba mi się ta Twoja koncepcja z wiarą w człowieka :) Ja nie mam wiary w ludzi, nawet w sama siebie, a co dopiero w innych. Mogłabyś mi napisać, jak udało Ci się to osiągnąć? I czy masz zaufanie do innych (i jak to w ogóle jest z tym zaufaniem)?
              Zaciekawiło mnie też, co napisałaś o wpływie na innych. Mogłabyś to rozwinąć?
              • marta_51 Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 22.11.12, 15:05
                Mona, jesli brakuje Ci wiary w siebie, to pewnie ktos Cie jej pozbawil. Przewaznie robia to rodzice, czesto z milosci i w najlepszej wierze, ale tez wszyscy, ktorzy na drodze do doroslosci mieli nad nami wladze, na ogol zreszta nie zdajac sobie sprawy z konsekwencji. Niestety, postepowania w relacjach miedzyludzkich nie uczy w szkole i jesli mialo sie pecha trafic na matke dajaca akceptacje i poczucie wartosci za bezwzgledne posluszenstwo, to czlowiek skazany jest na wieczna niepewnosc w zyciu doroslym. Widze wokol siebie ludzi naprawde fajnych, pracowitych i prawych, ktorzy sprawiajac wrazenie silnych i dynamicznych, przy blizszym poznaniu przyznaja sie do poczucia braku wlasnej wartosci. Ja tez tak mialam do czasu owej duchowej „rewolucji“, zylam b. chaotycznie, ciagle targana watpliwosciami. Sama sobie uporzadkowalam moj swiat, zdajac sie na rozum i intuicje. Rozum do tej pory wogole na tej plaszczyznie nie uzywany, bo jak wiekszosc ludzi wierzylam, ze sama nie jestem w stanie niczego zrozumiec ani zmienic. Niezwykle mozliwosci otworzyly sie przede mna natychmiast, kiedy to przekonanie zakwestionowalam.
                Przez ladnych kilka lat moich prywatnych „studiow“ odkrylam wiele zaleznosci sprzecznych z psychologicznymi aksjomatami, ktore potwierdzaja doswiadczenia praktyczne. Na przyklad przekonana jestem, ze uczucia przekazywane sa na zasadzie telepatii, w czym narazie jestem zupelnie osamotniona. Ale to sie potwierdzilo, udalo mi sie diametralnie zmienic relacje z synem bez jego udzialu, jednostronnie, zmieniejac „tylko“ swiadomie moje przekonania – reszta odbyla sie zupelnie automatycznie. Jesli Ci sie zechce, to pod tym linkiem kliknij na publikacje, potem na nazwisko i pod zielonym drzewem znajdziesz tekst pt „Trudny wiek“,
                w ktorych wszystko dokladnie opisalam. Nie zwracaj uwagi na bledy, prosze.
                Widze, ze dojrzewasz do wziecia swojego zdrowia psychicznego we wlasne rece :-). Napewno Ci sie uda, moze przydadza Ci sie tu moje doswiadczenia? Gdybys chciala, moge Ci w tej drodze towarzyszyc, ale juz moze nie na forum.
                Pozdrawiam
                • mona.blue Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 22.11.12, 23:50
                  marta_51 napisała:

                  > Na przyklad przekonana jestem, ze uczucia przekazywane sa n
                  > a zasadzie telepatii, w czym narazie jestem zupelnie osamotniona.

                  No to jest nas już dwie, ja tez tak uważam :)

                  >Jesli Ci sie zechce, to pod tym linkiem kliknij na publikacje, potem na nazwisko i pod zielonym drzewem znajdziesz tekst pt „Trudny wiek“, w ktorych wszystko dokladnie opisalam. Nie zwracaj uwagi na bledy, prosze.

                  Nie bardzo wiem, o jakim linku i publikacjach piszesz? Gdzie je znaleźć?

                  > Widze, ze dojrzewasz do wziecia swojego zdrowia psychicznego we wlasne rece :-)

                  Tak, chyba tak :D

                  > Napewno Ci sie uda, moze przydadza Ci sie tu moje doswiadczenia? Gdybys chcia
                  > la, moge Ci w tej drodze towarzyszyc, ale juz moze nie na forum.

                  Tak, chciałabym, a jaka formę kontaktu proponujesz?

                  > Pozdrawiam

                  Ja też Cię pozdrawiam, Marto :)
                  • marta_51 Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 23.11.12, 09:34
                    Fajnie, mona, napisz do mnie na adres gazety: Marta_51@gazeta.pl, a tekst tu:
                    www.e-book.liiil.pl/viewtopic.php?t=2.
                    Zobaczysz, wkrotce bedziesz inna osoba, wazne zeby zaczac cos robic.
                    Najdluzsza nawet podroz zaczyna sie od pierwszego kroku, jak mowia chinczycy
                    • mona.blue Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 23.11.12, 15:16
                      marta_51 napisała:

                      > Fajnie, mona, napisz do mnie na adres gazety: Marta_51@gazeta.pl

                      Dzięki, napiszę :)

                      a tekst tu:
                      > www.e-book.liiil.pl/viewtopic.php?t=2.

                      Link nie działa, wyrzuca jakies błędy, niestety ;(

                      > Zobaczysz, wkrotce bedziesz inna osoba, wazne zeby zaczac cos robic.

                      Mam nadzieję :)

                      > Najdluzsza nawet podroz zaczyna sie od pierwszego kroku, jak mowia chinczycy

                      :D
                      • marta_51 Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 23.11.12, 16:11
                        Rzeczywiscie nie dziala, probuje jeszcze raz:
                        www.e-book.liiil.pl/viewtopic.php?t=2
                        • mona.blue Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 23.11.12, 23:33
                          marta_51 napisała:

                          > Rzeczywiscie nie dziala, probuje jeszcze raz:
                          > www.e-book.liiil.pl/viewtopic.php?t=2

                          Dzięki, zaczęłam czytać, ale dziś już nie dam rady skończyć - miałam bardzo męczący dzień.
                          Napiszę Ci za to zaraz maila :)
                    • mona.blue Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 23.11.12, 23:39
                      Marta, wysłałam do Ciebie maila :)
                • mona.blue Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 23.11.12, 09:09
                  Marta, a mogłabym napisać do Ciebie maila w tej sprawie? Ja mam trochę problemów, z którymi sobie nie radzę. Chodzę co prawda na terapię DDA/DDD i tam staram się je rozwiązywać, ale jak to w grupie, na jedną osobę nie przypada zbyt wiele czasu i po prostu nie daję sobie z pewnymi rzeczami rady, jak choćby tu wspomniane poczucie własnej wartości, niezależność, samodzielność, odpowiedzialność.
    • kropidlo5 Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 21.11.12, 18:36
      Dogmaty przeszlosci, czyli zasady zyciowe i przekonania, jest ich tysiace i faktycznie mozna nawet nie zauwazyc, jak niektore sa bledne i szkodliwe. Typowe takie 'oczywistosci' w ktore wiele ludzi wierzy a ktore nie sa prawdami tylko blednymi przekonaniami:
      - rodzice maja zawsze racje
      - wszyscy rodzice kochaja dzieci
      - przyjaciel i czlonek rodziny ma prawo do moje prywatnosci
      - lepiej nie mowic 'nie' bo kto sie obrazi
      - musze przebywac z kazdym, kto chce przebywac ze mna
      - musze sluchac nieprzyjemnych slow na moj temat
      - musze dostosowac sie do czyjejs krytyki
      - nie moge sie pomylic
      - mam byc swiety
      - musze zasluzyc na akceptacje
      - lepiej ustapic, nawet jak sie ma racje
      - lepiej sie nie wychylac

      i tak dalej

      Teraz to wszystko odwrocilem. Problem z takimi rzeczami jest taki, ze sa automatyczne i nikt sie nad tym nie zastanawia nawet.
    • mona.blue Re: Dogmaty przeszkoda w rozwoju 22.11.12, 11:11
      Moje drogi też się prostują, ale jeszcze daleko mi do życia w harmonii ze sobą i światem. Jak na razie to raczej walka o przetrwanie, o rozwój, o miłość, o szczęście. Masz może jakąś radę dla innych jak dążyć do tej harmonii?
    • seth.destructor Dogmat zerowy 23.11.12, 19:12
      ,że musisz się rozwijać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja