Poczucie sprawiedliowsci

24.11.12, 10:58
Czasem pojawiaja sie glosy, ze nalezy byc ok wobec innych, nie wymagajac tego samego od nich. Nalezy dbac tylko o 'wlasna strone ulicy', nie rozliczac innych i tak dalej. Coz, brzmi to ladnie i madrze, ale co z ucuciem zwanym 'poczucie sprawiedliwosci'? Wydaje mi sie, ze w takim przypadku to uczucie jest kwestionowane. A to jest uczucie typowe dla wiekszosci ludzi, wazne, choc podobno istnieje takze posrid zwierzat.
Czym jest poczucie sprawieliwosci zatem? To jakas kombinacja strachu, zdrowej zazdrosci, autonomii i co jeszcze? Czy poczucie sprawiedliwosci nalezy w sobie zwalczac? Na pewno to uczucie moze czasem szkodzic- bo swiat ogolnie jest jest sprawiedliwy- ale czy pogodzenie sie z pewnymi rzeczami oznacza przywolenie albo polubienie ich?
Taki temat pod rozwage na sobote:)
    • mona.blue Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 12:44
      kropidlo5 napisał:

      > Czasem pojawiaja sie glosy, ze nalezy byc ok wobec innych, nie wymagajac tego s
      > amego od nich. Nalezy dbac tylko o 'wlasna strone ulicy', nie rozliczac innych
      > i tak dalej.

      Ja tak robiłam całe życie, z własnego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że to się nie sprawdza.
      Powoduje to że inni "włażą Ci na głowę", wykorzystują, obrabiają za przeproszeniem dupę, a w oczy są milutcy. Ty tracisz nerwy i rozsądek, resztki spokoju, nie wspominając już o wku...eniu na te osoby, z którym nie masz co zrobić.

      Coz, brzmi to ladnie i madrze, ale co z ucuciem zwanym 'poczucie sprawiedliwosci'? Wydaje mi sie, ze w takim przypadku to uczucie jest kwestionowane.

      Masz rację, co nie znaczy że "Jak Bóg Kubie tak Kuba Bogu", to znaczy nie chodzi o to aby sie mścić na kimś, tylko zostawić rozrachunek w rękach Boga, On jest od tego. My ze swojej strony możemy reagować adekwatnie do czyjegoś postępowania i traktowania nas, cos na zasadzie odpłacania pięknym za nadobne. Mam na myśli szczere reakcje, pokazanie innym, że coś np. nas rani, krzywdzi, wywołuje nasz gniew. Okazanie swojego niezadowolenia, czasem zignorowanie bo to też daje tej osobie do myślenia, że zachowała się nie w porządku.

      > Czym jest poczucie sprawieliwosci zatem? To jakas kombinacja strachu, zdrowej z
      > azdrosci, autonomii i co jeszcze?

      Moim zdaniem nie, poczucie sprawiedliwości to nasz wewnętrzny kompas, który reaguje na zranienie przez druga osobę naszej godności i próbę skrzywdzenia nas lub wykorzystania, manipulacji itd.

      Czy poczucie sprawiedliwosci nalezy w sobie zwalczac?

      Absolutnie nie, ono jest wręcz konieczne do godnego i sprawiedliwego :) uczciwego i spełnionego życia.

      Na pewno to uczucie moze czasem szkodzic- bo swiat ogolnie jest jest sprawiedliwy-

      chciałeś napisać, że świat nie jest sprawiedliwy?

      ale czy pogodzenie sie z pewnymi rzeczami oznacza przywolenie albo polubienie ich?

      Na krzywdę nie należy przyzwalać, a polubić ją może chyba tylko masochista (i nie mam na myśli zboczeń seksualnych). Masochista to ktoś, kto nie umie zadbać o siebie, stawia potrzeby innych ponad swoje, daje się krzywdzić i wykorzystywać, co nie znaczy, że to lubi, tylko na ogół jest bezradny wobec silniejszych.
      Ja byłam w tym znaczeniu masochistką przez większość swojego życia, tak zostałam wytresowana przez moich starych. Dopiero się z tego wyzwalam, czego i Tobie życzę, bo odnoszę wrażenie, że też masz ten problem (vide kolega).

      Taki temat pod rozwage na sobote:)
      • kropidlo5 Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 13:44
        Tak, dotyczy mnie ten problem, jestem bardzo wyczulony na punkcie 'poczucia sprawiedliwosci' z racji wychowania i zlych doswiadczen, gdy pozwalalem soba pomiatac. Wiecej, ja juz bylem na to dosc wyczulony wtedy, tylko nie umialem tego nazwac, nie znalem swoich praw i nie umialem sie bronic- no i, co to ukrywac, ulegalem tanim manipulacjom. Na przyklad 'co mnie wojewodzie to nie tobie smrodzie' taki niby zart to obrazuje.

        Ale spotkalem sie tez wiele razy z postulatem, ze to poczucie sprawiedliowsci jest 'zle', ze to brak pokory, ze brak milosci itp . Nie mowie tutaj o msciwosci, ze za jeden czyn zly odplace piecioma, mowie o poczuciu, ze jest symetria i rownosc w relacji. Na przyklad czesto pojawia sie to w literaturze o nalogach pojecie obrachunku moralnego czy rachunku sumienia- i co prawda zgadzam sie, ze nalezy bic sie we wlasne piersi, a nie cudze, ale zarazem nie pozwalac komus bic sie w piersi nasze (obwiniac,osadzac) .

        Problem jest wlasnie w konsekwencjach, a nie samym przyznaniu. Ok, moge nazwac rzecz po imieniu 'wobec X popelnilem czyn niegodny, bo go oszukalem' ale ten sam X wczesniej przelecial moja zone. I w imie rachunku sumienia i zadoscuczynienia mam isc do X i przeprosic go za oszustwo- ale nie mam prawa uzalezniac tego od tego, czy X jest gotow przyzna sie do sexu z moja zona i przeprosic. Nie, w imie tak rozumianego obrachunku ja mam zajmowac sie wlasnymi grzechami a nie czyimis- i tutaj wlacza sie poczucie sprawiedliwosci- a niektorzy nazywaja to pycha i brakiem pokory. albo czegos tu nie rozumiem, albo dochodzi do tlumienia emocji i wyparcia uczuc- nie wiem, czy to bardzo terapeutyczne.
    • mskaiq Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 13:34
      Jest również poczucie człowieczeństwa, które mierzy inaczej. Związane jest z
      empatią i poczuciem wspólnoty, słabości a także doskonałosci, ułomności lub
      siły.
      Czasem niektórzy dostrzegają tylko doskonałość, siłę i odmierzają wszystko
      w taki sposób. Najczęściej tak długo aż sami znajda sie po drugiej stronie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • kropidlo5 Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 13:52
        mskaiq napisał:

        > Jest również poczucie człowieczeństwa, które mierzy inaczej. Związane jest z
        > empatią i poczuciem wspólnoty, słabości a także doskonałosci, ułomności lub
        > siły.
        > Czasem niektórzy dostrzegają tylko doskonałość, siłę i odmierzają wszystko
        > w taki sposób. Najczęściej tak długo aż sami znajda sie po drugiej stronie.
        > Serdeczne pozdrowienia.



        Oczywiscie, istnieja rozne 'poczucia' , sprawiedliwosci, czlowieczenstwa, przyzwoitosci, godnosci, milosierdzia itp. Tylko dlaczego jedne z tych rzeczy kwestionowac a innych nie? Dlaczego poczucie sprawiedliwosci musi zaprzeczac poczuciu czlowieczenstwa- czy sugerujesz, ze jedno wyklucza drugie? Ja tak nie sadze.

        Poczucie czlowieczenstwa to brak surowosci, malostkowosci, wyrozumialosc czy wspolczucie- ale nie zamykanie oczu na zlo, czynione mnie lub innym. Poczucie czlowieczenstwa wymaga, bym nie plul na pedofila i nie mazal obelg na jego scianach- co niektorzy robia- ale nie na tym, by powiedziec, 'ej nic sie takiego nie stalo, badzmy ludzmi'.

        Odrzucenie poczucia sprawiedliowsci oddaje wladze nad osoba innym ludziom- ktorzy z jakichs wzgledow sa wtedy faworyzowani, bo przeciez oni nic nie musza. Ja ci bede stawial piwo co tydzien a ty mi nigdy i mam sie nie buntowac, tylko 'byc czlowiekiem'?

        'Czlowiekiem' bede jak postawie komus kto nie ma, albo pijaczkowi jakiemus, a nie gdy bede sie dawal rabowac innemu w imie nie wiadomo czego. Zreszta tak jak Mona wspomniala, moze prowadzic to do przykrych konsekwencji- ludzie zaczynaja wchodzic na glowe, naduzywac dobroci czy slabosci, wyzywac sie a nawet znecac.

        Idz do pracy i zacznij pracowac w ekipie i pracuj caly dzien, nawet gdy inni maja 4 przerwy. Bierz najciezsze roboty- bo w koncu ktos musi zrobic. Nie porownuj sie, nie patrz na innych. Wkrotce bedziesz robil wszystko. Naprawde tak postepujesz?
      • mona.blue Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 16:17
        Masz rację Masquik, dzięki.
    • shachar Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 13:54
      ale co ma jedno do drugiego? Mozna usilowac byc ok wobec innych, na tyle na ile cie stac, co nie przeszkadza wymagac szacunku dla siebie od innych. Z tym że nie mamy kontroli nad tym na ile innych stać.Jesli na niewiele, to ,czysto teoretycznie, należaloby opuścic taka symbioze.

      Jesli przyzwoite postepowanie w stosunku do kogos, kto nie zachowuje sie przyzwoicie w stosunku do ciebie, budzi w tobie poczucie bycia wykorzystywanym leszczem, to ,moim zdaniem nie nalezy rezygnowac ze swojej postawy, tylko odsunąć się od delikwenta.Na pewno jest wielu mądrych ludzi, ktorzy będą wdzięczni za przyjaźn okazaną, zainteresowanie bo to jest pieniadz bezcenny.
      • kropidlo5 Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 14:06
        shachar napisała:

        > ale co ma jedno do drugiego? Mozna usilowac byc ok wobec innych, na tyle na ile
        > cie stac, co nie przeszkadza wymagac szacunku dla siebie od innych. Z tym że n
        > ie mamy kontroli nad tym na ile innych stać.Jesli na niewiele, to ,czysto teore
        > tycznie, należaloby opuścic taka symbioze.
        >
        > Jesli przyzwoite postepowanie w stosunku do kogos, kto nie zachowuje sie przyzw
        > oicie w stosunku do ciebie, budzi w tobie poczucie bycia wykorzystywanym leszcz
        > em, to ,moim zdaniem nie nalezy rezygnowac ze swojej postawy, tylko odsunąć się
        > od delikwenta.Na pewno jest wielu mądrych ludzi, ktorzy będą wdzięczni za przy
        > jaźn okazaną, zainteresowanie bo to jest pieniadz bezcenny.


        Nie no tak, oczywiscie, mozna byc 'tym lepszym' i zachowac sie przyzwoicie wobec kogos, kto cos zlego ucznil, tylko ile mozna, jak daleko i co z tego wyniknie? Na chwile to ok, na dluzsza mete odzywa sie wewnetrzny bunt- wlasnie poczucie sprawiedliwosci. I wlasnie tu pojawia sie problem, ze to poczucie jest 'zle'.

        Dylemat odwieczny to starozakonne 'oko za oko' i nowotestamentowe 'nadstaw drugi policzek', dwa diametralnie rozne podejscia do sprawiedliwosci, ale ktore jezt poboznym zyczeniem, a ktore jest elementem ludzkiej, nawet swiat chrzescijanski zyje jednak bardziej na zasadzie 'oko za oko'.

        Ja nie mowie jednak tutaj u jakiejs surowosci wobec czlowieka, mowie o poczuciu, ze ta surowosc lub jej brak dotyczy wszystkich- a nie jednego tak a drugiego nie. Nie moze byc tak, ze jeden czlowiek ma przepraszac, bic sie w piersi i zadoscuyniac, a drugi sobie bimba i sie smieje w twarz, kto takie cos moglby wytrzymac? Chyba roboty albo swieci.


        • shachar Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 14:10
          Czy ty czytasz w ogóle to, co sie do ciebie pisze?
          przeciez masz wybór, nie uczestniczyć w tym.
          • kropidlo5 Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 14:19
            shachar napisała:

            > Czy ty czytasz w ogóle to, co sie do ciebie pisze?
            > przeciez masz wybór, nie uczestniczyć w tym.

            Ja nie znac polski, ale trocha rozumiec.

            Oczywiscie, ze mam wybor nie uczestniczenia w tym, ale ktos (np Mskqui) i tak moze powiedziec, ze to brak pokory lub brak czlowieczenstwa.

            Chodzi tez o 'rozliczanie' przeszlosci, nawet na wlasny rachunek. W mysl tego rozliczenia, mam aktywa i pasywa- co zrobilem, co mnie zrobiono, jak to wplynelo na mnie. no i pojawia sie problem, gdy ktos mowi 'zakryj pasywa, zajmuj sie tylko aktywami'.

            Tzn wybacz ojcu czy matce, wybacz ex dziewczynie, wybacz przelozonemu- wybacz i zrozum, bo oni mieli ciezko i do szkoly pod gore i w ogole dobrze chcieli ale nie wyszlo- ale jak przychodzido rozliczania siebie, to mam juz byc jak inkwizycyjny trybunal, rygorystyczny, surowy, karzacy.

            I tego nie rozumiem.

            • mona.blue Re: Poczucie sprawiedliowsci 25.11.12, 00:16
              Po prostu wybacz, nie musisz rozumieć. Ale wiem, że to może potrwać miesiące, a nawet lata.
          • shachar Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 14:22
            co doprowadza mnie do konkluzji, że cierpisz na jakiś rodzaj histerii na swoj temat, ja,ja, ja, , drzyj się dalej, nic nie wyssiesz z pisania tutaj, bo masz zaklajstrowany leb.Good luck in your ventures.
            • kropidlo5 Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 14:33
              shachar napisała:

              > co doprowadza mnie do konkluzji, że cierpisz na jakiś rodzaj histerii na swoj t
              > emat, ja,ja, ja, , drzyj się dalej, nic nie wyssiesz z pisania tutaj, bo masz z
              > aklajstrowany leb.Good luck in your ventures.


              Po co od razu obelgi, czy w ramach sprawiedliwosci mam sie odwdzieczyc?

              To jest dyskusja, nie musimy wszyscy mowic tego samego, ja odpowiedzi czytam i konfrontuje. Zrozumialem o czym piszesz, chyna napisalem wyraznie, natomiast pisalem o czyms pobocznym.


              A ta 'histerai' to jest odkrycie wlasnej podmiotowosci po 30 latach zycia jako przedmiot, wiec miej nieco zrozumienia, a nie agresja.
              • shachar Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 14:37
                OK, to ja przepraszam, pewnie masz racje. Nawet na pewno. :-) To ten teges, w czym mogę pomóc? Postaram się lepiej czytać.
                • kropidlo5 Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 14:39
                  shachar napisała:

                  > OK, to ja przepraszam, pewnie masz racje. Nawet na pewno. :-) To ten teges, w c
                  > zym mogę pomóc? Postaram się lepiej czytać.

                  Tu nie chodzi o 'manie racji' tylko o rozne spojrzenia, pewnie nawet bez koncowej konkluzji, jak w wiekszosci debat zreszta. Ja nie zaprzeczylem tego, co napisalas zreszta, wiec nie wiem gdzie tu byla 'niezgoda' tak czy owak.


    • firenziano zalezy , jak lezy... 24.11.12, 15:01
      kropidlo5 napisał:

      > Czasem pojawiaja sie glosy, ze nalezy byc ok wobec innych, nie wymagajac tego samego od nich.

      - tak, jesli chodzi o kwestie obyczajowe. kazdy moze robic co chce, jezeli tylko nie narusza prawa i interesow innych.

      Gdy ktos lamie prawo (czy to przekraczajac przepisy ruchu drogowego, czy niedopelniajac obowiazkow sluzbowych) kwalifikuje sie do zwrocenia mu uwagi, a w dalszej kolejnosci do powiadomienia odpowiednich struktur.

      gdy ktos pluje, czy smarka na chodnik - to chociaz to wysoce niesmaczne, pozostaje to tylko dowodem jego kultury osobistej.

      A jak ma sie do tego poczucie sprawiedliwosci ?

      - Wymagac od innych mozna tylko wtedy, gdy ma sie ku temu podstawy prawne.
      Gdy sie ich nie ma, to lepiej sie nie szarpac, bo mozna sobie nervy popsowac :)))


    • szaman.ka Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 19:32
      A ja myślę,że to bardzo dobrze świadczy o Kropidle,że tak uparcie wgryza się w te tematy.
      Myślę,że Kropidło próbuje zbudować od podstaw swój własny system wartości i trochę się gubi w gąszczu różnych, rozbieżnych teorii.
      Nie świadczy to o jego tępocie,lecz jest skutkiem tego,że przez całe lata był bardzo źle traktowany i przyzwyczajony do tego,że inni mogą przekraczać jego granice,a jemu nie wolno.
      Poczucie sprawiedliwości jest wrodzone człowiekowi i jako takie nie jest i nie może być złe.Trzeba tutaj odróżnić dwie rzeczy : Czy ja reaguję tak, czy inaczej, na jakieś zachowanie,bo się boję i dlatego nie reaguję ? Wtedy, mamy do czynienia z pasywnością,a nie pokorą.
      Pasywność jest spowodowana strachem.
      Natomiast przyjęcie pokornej postawy spowodowane jest miłością do człowieka. Pokora wymaga dużej pewności siebie. To nie jest tak,że masz wbrew sobie zaciskać zęby i znosić pokornie czyjeś złe zachowanie wobec Ciebie,które będzie tylko jeszcze bardziej godziło w Twoją pewność siebie i samoocenę.
      Tylko człowiek,który ma bardzo dużo pewności siebie i duże poczucie bezpieczeństwa wewnętrznego, może przyjąć taką postawę,że np.będzie usługiwał innym i nie będzie czuł się z tego powodu poniżony.Myślę,że do tego się sprowadzają nauki w Nowym Testamencie.
      To jest trochę też to, co opisywał Epiktet-filozof stoicki z przełomu I i II wieku n. e.,od którego myśl chrześcijanńska wiele zaczerpnęła.
      Nie zadawaj bólu samemu sobie! Nikt nie może Cię zranić oprócz siebie samego.
      To są twierdzenia Epikteta.To nie zachowania innych nas ranią,lecz znaczenie jakie im przypisujemy.Epiktet antycypował wiele myśli,które obecnie głosi psychologia transpersonalna.

      Ty Kropidło musisz najpierw zbudować swoje poczucie własnej wartości i bezpieczeństwa.Musisz najpierw nauczyć się kochać siebie,a wtedy, z resztą pójdzie łatwiej.

      • kropidlo5 Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 20:34
        Tak, to jest prawda, ze im ktos silniejszy, tym bardziej moze sobie pozwolic nawet na bycie obrazanym- bo po nim splywa to jak po kaczce. Mam dwoch kumpli i ich relacja przymina mi nieco moja relacje z ex-znajomym. Jeden notorycznie ruga drugiego, a to ze nosi wiejska kamizelke, a to ze nosi martensy i nie poderwie dziewczyny, a to, ze sie leni, i tak dalej. Ten drugi koles w ogole sie tym nie przejmuje- przeciwnie, smieje sie z tego. Ma wysokie poczucie wartosci i go to nie rusza. To tan atakujacy ujawnia w swoim zachowaniu wiecej kompleksow- bo sie czepia i jakby dowartosciowuje.
        Aczkolwiek z drugiej strony, chyba wiekszosc ludzi ma w sobie pocucie sprawiedliwosci, godnosci i mniej czy bardziej cierpi, gdy jest zle traktowana, wykorzystywana. Kwestia inna to czy umiesz sie bronic czy nie. Wiele ludzi nie umie sie bronic, a wiele to potrafi.
        Nie ma nigdy pelnej symetrii miedzy ludzmi i nie o to chodzi, ale dazy sie do jakiejs rownowagi.

        Odnosnie tego, ze sami nadajemy znaczenie zachowaniom- tak, owszem, choc sa pewne zachowania, ktore sa obiektywnie nie fair czy niewlasciwe- wtedy to nadawanie znaczenia jest dosc uniwersalne, 'kazdy by tak zareagowal'.

        Jeslio chodzi o watek personalny, to mysle ze mialem pecha trafiajac do terapeutow od uzaleznien, i doznalem pewnej traumy na skutek tego. Poszedlem tam, mimo ze moj problem z alkoholem nie byl jakis wielki- tzn w porownaniu do szarego czllowieka byl zdecydowanie zauwazalny, ale na standardy przecietnego klienta poradni odwykowych byl wrecz dziecinny, natomiast potraktowo mnie jakbym byl pijakiem osiedlowym, ktory wywoluje burdy, kradnie matce z portmonetki pieniadze na wodke czy wyludza zasilki. Moim problemem bylo, jak wspomnial paradox, zapijanie strachu, poczucia wstydu i nieuzasdnionego poczucia winy, a takze poczucia krzywdy i niesprawiedliwosci ze strony pewnych ludzi, a tam uslyszalem, ze jestem zly, ze powinienem sie wstydzic, bo jestem zly, ze ludzie sa w porzadku a tylko ja wymyslam sobie by moc dalej pic.

        Nie mowie, ze bylem jedyny w tej sytuacji- sa rozni ludzie, ale niewiele mialo chyba chyba tak wielkie pocucia wstydu i gorszosci jak ja, natomiast potraktoano mnie jak narcyza i egoiste, ktory za duzo chce od swiata. Ja tylko chcialem bycia rownym, nie gorszym- a wmawiano mi, ze to czego chce to jakies przywileje.

        Innymi slowy, rozgszeszono ludzi, ktorzy byli nie fair wobec mnie, i zwalono wine na mnie. Mysle, ze to jest w ogole problem lekarzy od uzaleznien, ze nie sluchaja swoich pacjentow. Wychodza z zalozenia, ze wszystko juz wiedza jak pacjent otwiera drzi ich gabinetu i ze 'co tu bedzie mi pijaczyna gadal, zmysla jak typowy pijak'.

        dlugi czas cierpialem z tego powodu, bo jakby nie bylo, powiedzieli mi to 'fachowcy', choc dzis jestem zdania, ze za duzo wymagalem, zbyt wyidealizowalem ich i zbyt powaznie podszedlem do ich diagnoz, a takze nie walczylem o siebie, tylko sie wiecznie tlumaczylem przepraszajacym tonem.


        to sie nalozylo na moje wczesniejze i pozniejsze doswiadczenia, np wlasnie z toksycznym znajomym, ktory uznal, ze to ze mam problem z alkoholem jest wystarczajacym powodem do przesladowania mnie, a ja nie umialem sie bronic, bo niejako w to uwierzylem, i w efekcie gosciu z miazdzyca, arytmia, cukrzyca i stluszczona watroba walil litra wodki na moich oczach i moralizowal mi, ze mnie nie wolno pic a on moze, i to bylo bardzo nie fair z jego strony, a ja nie umialem sie bronic i to we mnie ciagle siedzi, chyba jakos nie moge sam sobie wybaczyc.
        • mona.blue Re: Poczucie sprawiedliowsci 25.11.12, 00:25
          Myślę, że źle oceniasz terapie uzależnień. Jest ona dyrektywna, ale w takich przypadkach to sie sprawdza. Osoby pijące, współuzaleznione czy DDA mają problemy z osobowością, z wadami i tak juz jest, że musza usłyszeć na swój temat troche przykrych prawd, zresztą jest to robiona w sposób delikatny, w zasadzie jest sie naprowadzanym i samemu dochodzi sie do prawdy.
          A że osoba uzalezniona to najczęściej narcyz i egoista, to moim zdaniem fakt, tylko trudno to w sobie uznać i rozumiem, że można sie przeciwko temu buntowc. Ale najwazniejsze, żeby odrzucić mechanizmy obronne i system zaprzeczeń, bo bez tego nie pójdzie sie dalej w terapii.
          • kropidlo5 Re: Poczucie sprawiedliowsci 25.11.12, 01:43
            mona.blue napisała:

            > Myślę, że źle oceniasz terapie uzależnień. Jest ona dyrektywna, ale w takich pr
            > zypadkach to sie sprawdza. Osoby pijące, współuzaleznione czy DDA mają problemy
            > z osobowością, z wadami i tak juz jest, że musza usłyszeć na swój temat troche
            > przykrych prawd, zresztą jest to robiona w sposób delikatny, w zasadzie jest s
            > ie naprowadzanym i samemu dochodzi sie do prawdy.
            > A że osoba uzalezniona to najczęściej narcyz i egoista, to moim zdaniem fakt, t
            > ylko trudno to w sobie uznać i rozumiem, że można sie przeciwko temu buntowc. A
            > le najwazniejsze, żeby odrzucić mechanizmy obronne i system zaprzeczeń, bo bez
            > tego nie pójdzie sie dalej w terapii.


            Znalem kolesia, ktory chodzil 7 lat do AA i potem zapil.
            Wszyscy w AA olali go w imie 'twarrdej milosci'. Dwa miesiace pozniej gosc umarl. Zapil sie. Nikt mu nie pomogl, a za to upajali sie tym, ze 'jednak alkoholizm to choroba smiertena, mamy dobry przyklad'. Od tamtej pory nie ufam tej zbrodniczej organizacji.
            • mona.blue Re: Poczucie sprawiedliowsci 25.11.12, 11:27
              kropidlo5 napisał:

              > Znalem kolesia, ktory chodzil 7 lat do AA i potem zapil.

              On sam zapił, oni mu przez 7 lat pomagali, żeby żył w trzeźwości.

              > Wszyscy w AA olali go w imie 'twarrdej milosci'.

              Nie ma innej drogi podobno, chociaż ja jestem osobiście za miękka i swojego ex męża nawet nie dałam do izby wytrzeźwień zabrać, jak przyjechała policja na interwencję (awanturował się). Zrobiło mi się go żal, co go tam biedaczka może spotkać. Teraz w zasadzie żałuję, bo może to byłby dla niego taki szok, że dałoby mu to do myślenia, a tak chla nadal. Kolejnym razem, jak wezwałam policję to uciekł do mamusi :)

              Dwa miesiace pozniej gosc umarl. Zapil sie.

              Jego wybór. Alkoholizm jest choroba śmiertelną, nie da się ukryć, taka jest prawda. Był pewnie zbyt słaby, nie dał sobie rady, ale to nie zmienia faktu, że nikt go przed tym nie miał szansy uratować, tylko przyjaciele z AA i Bóg. Nie udało się, czort wie dlaczego.


              Nikt mu nie pomogl,

              Założę się że pomagali mu we wszystkim, jak sam piszesz chodził do AA 7 lat, jakby mu tam było źle to jego noga by tam nie postała. Wiem na czym to polega, bo sama chodzę na mityngi jednej takiej wspólnoty 12 krokowej od 10 miesięcy. To są super metody i jak ktoś chce, to skorzysta.

              >a za to upajali sie tym, ze 'jednak alkoholizm to choroba smiertena, mamy dobry przyklad'.

              Fakt jest faktem i nie sądzę, że się upajali, tylko stwierdzili fakt oczywisty.

              > Od tamtej pory nie ufam tej zbrodniczej organizacji.

              A szkoda, bo ratuje życie milionom ludzi na całym świecie.

              Kropidło, czy Ty nadal masz te problemy z alkoholem?

              Polecam swojego bloga, co prawda traktuje o współuzależnieniu, bo ja akurat z tym miałam problem, ale daje dobry ogląd sytuacji czym jest praca z uzależnieniem/współuzaleznieniem. Mam zamiar teraz pisać o problemach DDA/DDD - dorosłych dzieci alkoholików/dorosłych dzieci z rodzin dysfunkcyjnych i trochę na temat przemocy, tylko troche czasu mi brakuej, ale wiem, że muszę i bardzo chcę - może komuś to pomoże, a mi pozwoli ostatecznie uwolnić się od traumy mojego życia.
              • kropidlo5 Re: Poczucie sprawiedliowsci 25.11.12, 14:25
                Podobno problem z alkoholem ma sie na cale zycie, mozna tylko byc w fazie niepicia lub picia. Ja mam na zmiane. Choc ja nigdy nie mialem problemu na zasadzie tygodniowy ciag i ewakuacja z zycia, to raczje takie 'kobiece' picie piwa wieczorami.

                Co do AA, moze moj poprzedni post byl nieco egzatowany, to bylo w stylu podobnym do sytuacji gdy ludzie mowia o kosciele katolickim jako o zbrodniczej organizacji- to nie znaczy, ze kazdy ksiadz i wierny to zbrodniarz. Mowiac o organizacjach typu AA mialem to samo na mysli. Co mnie irytuje to jest umywanie rak w przypadku porazek i zawlaszczanie sukcesow. Jak ktos 10 lat nie pije- to dzieki wspolnocie. Jak 11 roku wypije- to juz przez siebie, wspolnota umyw arece. Nie mowie, ze musi przyznawac sie do 'winy'- a tylko przyznac swoja bezradnosc w pewnych sytuacjach. Ale nie, AA jest idealne, wszystkim pomaga, jest jedyne, zawsze dziala, a jak nie to wina wszystkich innych. To podlatuje mi taka sekta jakas.

                Nikt nikomu w usta alkoholu nie nalewa ani narkotykow nie wstrzykuje, a zarazem jak ktos nie nalewa czy nie wstrzykuje to tez nie dlatego, ze ktos go za te reke trzyma (pomijam detoksy). brakuje mi to rownowagi jakiejs.




      • lifeisaparadox Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 21:02
        szaman.ka napisała:

        > A ja myślę,że to bardzo dobrze świadczy o Kropidle,że tak uparcie wgryza się w
        > te tematy.

        Mnie to przypomina zachowania kompulsywne.

        > Poczucie sprawiedliwości jest wrodzone człowiekowi i jako takie nie jest i n
        > ie może być złe.


        Znaczy się, jak widzę dziewczynę w zbyt krótkiej spódniczce, to mam wrodzoną potrzebę przewrócenia jej na ziemię, chwycenia za kawał betonu i upuszczania go z impetem na jej głowę, do skutku śmiertelnego?

        Takie poczucie sprawiedliwości jest w kulturach Koranicznych i dokładnie tak wygląda ukamienowanie, tyle że chętnych do rzucania jest bardzo dużo. Duża wrzawa i napięcie. Może też akuratnie nie chodzi o zbyt krótką spódniczkę, tylko coś ciut innego.
        Na pewno natomiast, jeśli kobieta tam wyjdzie sama z domu i zostanie zgwałcona, to odpowiada za zdradę małżeńską, niedotrzymanie zwyczajowości (obowiązek bycia w towarzystwie mężczyzny) i czeka ją za to więzienie oraz inne formy upokorzenia, a jak wyjdzie na wolność to mąż ją jeszcze kwasem solnym po twarzy obleje - gratis.

        Poczucie sprawiedliwości jest Całkowicie wynikiem socjalizacji. Musisz mieć coś zupełnie innego na myśli, intuicję może i takie bardziej wewnętrzne sprawy.

        Poza tym subtelniejsze poczucie sprawiedliwości różni się co człowiek, jeden mówi trzeba kraść żeby żyć, drugi mówi żeby żyć, trzeba być uczciwym. Obaj mają swoją sprawiedliwość w życiu. Kropidło ma wątpliwości która lepsza.

        Powinien założyć plastikowe rogi, kostium batmana i iść na pielgrzymkę do Częstochowy, na kolanach okrążyć ołtarz, wyspowiadać się, ukamienować brzydkie dziecko, przespać się z facetem, po czym ogłosić się nowym Chrystusem.
        Bo do tego sprowadza się takie mieszanie wartości.

        Nie żyjemy w całkowitej izolacji żeby nie widzieć, jak skrajnie różny i przeciwnie spolaryzowany potrafi być ludzki gatunek bardziej odległy, niż trzy domy, czy kilkaset kilometrów dalej.
        Można sobie jakieś wytyczne posprawdzać, dla każdego coś miłego. Fajnie jak podobnie i bez agresji jeden na drugiego jest, psychologia ma to trochę poukładane i jest na czasie. Można popróbować w tym kierunku, ale nie pojedynkować się z każdą jedną myślą czy wątkiem.
        • kropidlo5 Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 21:24
          lifeisaparadox napisał:

          > Znaczy się, jak widzę dziewczynę w zbyt krótkiej spódniczce, to mam wrodzoną po
          > trzebę przewrócenia jej na ziemię, chwycenia za kawał betonu i upuszczania go z
          > impetem na jej głowę, do skutku śmiertelnego

          >
          > Takie poczucie sprawiedliwości jest w kulturach Koranicznych i dokładnie tak wy
          > gląda ukamienowanie, tyle że chętnych do rzucania jest bardzo dużo. Duża wrzawa
          > i napięcie. Może też akuratnie nie chodzi o zbyt krótką spódniczkę, tylko coś
          > ciut innego.
          > Na pewno natomiast, jeśli kobieta tam wyjdzie sama z domu i zostanie zgwałcona,
          > to odpowiada za zdradę małżeńską, niedotrzymanie zwyczajowości (obowiązek byci
          > a w towarzystwie mężczyzny) i czeka ją za to więzienie oraz inne formy upokorze
          > nia, a jak wyjdzie na wolność to mąż ją jeszcze kwasem solnym po twarzy obleje
          > - gratis.
          >
          > Poczucie sprawiedliwości jest Całkowicie wynikiem socjalizacji. Musisz m
          > ieć coś zupełnie innego na myśli, intuicję może i takie bardziej wewnętrzne spr
          > awy.



          Mylisz pojecia. Socjalizacja socjalizacji nierowna, w roznych kulturach za sprawiedliwe czy dobre uwaza sie rozne rzeczy. Nawet wspomniane 'oko za koko' kontra 'nadstaw drugi policzek'. Kto ma decydowac, ktore podejscie jest lepsze? Mam wrazenie, ze Ty uznales, ze masz monopol na te rozstrzygniecia, a nikt nie ma na to monopolu.
          >
          > Poza tym subtelniejsze poczucie sprawiedliwości różni się co człowiek, jeden mó
          > wi trzeba kraść żeby żyć, drugi mówi żeby żyć, trzeba być uczciwym. Obaj mają s
          > woją sprawiedliwość w życiu. Kropidło ma wątpliwości która lepsza.


          Nie, nie mam az takich watpliwosci. Nigdy nie kwestionowalem podstawowych zasad wspolzycia spolecznego- wrecz przeciwnie, to raczej Ty usprawiedliwiasz przemoc czy psychopatie, ktore przeciez polegaja wlasnei na lamaniu norm spolecznych, charakterystycznych dla danej spolecznosci.



          >
          > Powinien założyć plastikowe rogi, kostium batmana i iść na pielgrzymkę do Częst
          > ochowy, na kolanach okrążyć ołtarz, wyspowiadać się, ukamienować brzydkie dziec
          > ko, przespać się z facetem, po czym ogłosić się nowym Chrystusem.
          > Bo do tego sprowadza się takie mieszanie wartości.

          Mieszanie wartosci? Cos ci sie chyba pokielbasilo. Ja mowie dokladnie o czyms odwrotnym- o pewnych normach i roznym ich traktowaniu. Nie ma stalych i niezmiennych norm, a sa pewne wytyczne. Poczucie sprawiedliwosci opiera sie na tych wytycznych, dla nadej spolecznosci.


          >
          > Nie żyjemy w całkowitej izolacji żeby nie widzieć, jak skrajnie różny i przeciw
          > nie spolaryzowany potrafi być ludzki gatunek bardziej odległy, niż trzy domy, c
          > zy kilkaset kilometrów dalej.
          > Można sobie jakieś wytyczne posprawdzać, dla każdego coś miłego. Fajnie jak pod
          > obnie i bez agresji jeden na drugiego jest, psychologia ma to trochę poukładane
          > i jest na czasie. Można popróbować w tym kierunku, ale nie pojedynkować się z
          > każdą jedną myślą czy wątkiem.


          No to zdecyduj sie, istnieja normy spoleczne lub nie. Moja dewiza jest jasna i przedstawiam ja od zawsze w tej samej formie- maximum wolnosci dla jednostki, przy zalozeniu, ze nie narusza to dobr innych. Poczucie sprawiedliwosci jest dokladnei na tym oparte- na tym, ile ja 'moge' i ile ktos 'moze'. Ty natomiast wierzgasz od sciany do sciany- raz postlujesz calkowita socjalizacje i slepe wrecz podporzadkowanie normom spolecznym, a za chwile postulujesz, by w ogole nie istnialo cos takiego jak norma spoleczna i ze kazdy orze jak moze.


          zdecyduj sie w koncu, co postulujesz, bo sie motasz.
          • lifeisaparadox Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 23:45
            Kropidło, stwierdzasz to samo twierdząc, że twierdzisz, że jest inaczej niż ja stwierdziłem.

            Najwięksi święci zostali zdiagnozowani jako psychopaci i schizofrenicy. Jezus miał schizofrenię paranoidalną, uważał się za Napoleona z posłania Boga, a mimo to wszedł w głowę ludziom. Jutro Freud będzie psychopatą i zboczeńcem uprawiającym seks z własną matką, a nie wielkim zarodkiem psychoanalizy. Pojutrze Kaczyńskiego koronują na króla Polski i weźmie ślub ze swoim kochankiem Ziobrą, romans ukrywany przed światem ujrzy światło jupiterów, po czym zalegalizują pedofilię, ale tylko w kościołach.
            Mówimy jedno, robimy zupełnie przeciwnie. Dziś mówisz wierzę w Boga, nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij - ale dobry jestem. Jutro God Bless America i idziemy na muzułmanów z toporami, kradniemy ropę i używamy sobie z Afgańskimi niewiastami. W przerwach wysyłamy listy miłosne do żon w ojczyźnie, a raz w tygodniu troskliwe czułe rozmowy telefoniczne ze swoimi dziećmi, komórka w jednej, topór wbity w plecy araba szarpiemy drugą ręką, bo się zaklinował.
            Ale jak nasza córka zabije swojego kotka nożem jak tata araba, to takie lanie dostanie i traumę na całe życie, że zapamięta, że pisze w Biblii nie zabijaj, a ona ma być dobra, bo taka jest Biblia.
            Pojutrze ją ukamienują bo tak pisało w Koranie.
            Taki jest człowiek. Nigdy nie będzie inny.
            No a Ty chcesz w tym odnaleźć rozum i ścieżkę... zabawne.

            Obudź się, psychopato.
            Szatan musi Cię poklepać po ramieniu żebyś zrozumiał?
        • szaman.ka Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 21:43
          Znaczy się, jak widzę dziewczynę w zbyt krótkiej spódniczce, to mam wrodzoną potrzebę przewrócenia jej na ziemię, chwycenia za kawał betonu i upuszczania go z impetem na jej głowę, do skutku śmiertelnego?


          Co za głupoty wypisujesz? Co to ma wspólnego z poczuciem sprawiedliwości ? Ja myślę,że jak dziewczyna zgrabna,to powinieneś się cieszyć,że masz na czym oko zawiesić,ale jak pokraczana to żeby zaraz ją kamienować za to ?

          Poważnie, to rzeczywiście mówimy o dwóch różnych rzeczach.
          • kropidlo5 Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 22:49
            szaman.ka napisała:

            > Znaczy się, jak widzę dziewczynę w zbyt krótkiej spódniczce, to mam wrodzoną po
            > trzebę przewrócenia jej na ziemię, chwycenia za kawał betonu i upuszczania go z
            > impetem na jej głowę, do skutku śmiertelnego?
            >
            >
            > Co za głupoty wypisujesz? Co to ma wspólnego z poczuciem sprawiedliwości ? Ja m
            > yślę,że jak dziewczyna zgrabna,to powinieneś się cieszyć,że masz na czym oko za
            > wiesić,ale jak pokraczana to żeby zaraz ją kamienować za to ?
            >
            > Poważnie, to rzeczywiście mówimy o dwóch różnych rzeczach.


            Zauwazylem, ze Paradox jest mistrzem projekcji. Ciagle zarzuca innym projektowanie, ale sam ciagle projektuje i przypisuje innym swoje uczucia i przekonania.
            • lifeisaparadox Re: Poczucie sprawiedliowsci 25.11.12, 00:28
              kropidlo5 napisał:

              > Zauwazylem, ze Paradox jest mistrzem projekcji. Ciagle zarzuca innym projektowa
              > nie, ale sam ciagle projektuje i przypisuje innym swoje uczucia i przekonania.

              Żeby wyłapywać cudze projekcje, musisz najpierw zrobić porządek ze swoimi. Polubić je, uczyć się na nich pewnych niechcianych w sobie zachowań. Przejść z tym do porządku dziennego, niektóre rzeczy po prostu zaakceptować. Później możesz spróbować komuś powiedzieć coś w temacie.

              Dla mnie to jest taka zabawka, uwielbiam tym wkurzać ludzi, ale cóż poradzę. Więcej z tego pożytku niż szkody.
              Myślę że jedynym sensem pisania tutaj o czymś, jest to, żeby postarać się ulżyć drugiej osobie, a jeśli samemu sobie ulżyłeś, to wiesz jak to zrobić. Proste.
              Tak powstaje wszystko co się sprawdza w tym świecie.

              Mam nadzieję że nikt nie doszukuje się w takich treściach ukrytej złośliwości, poniżania, czy czegoś równie abstrakcyjnego. Jeżeli dla kogoś jest to klin, to trudno, zawsze warto zebrać siły i spróbować ponownie.
              Dla siebie mam wyrozumiałość, to dlaczego dla innych miało by mi jej braknąć.

              Nie, ja nie robię projekcji żadnych uczuć ani przekonań, nie ma w tym co piszę ani jednego uczucia, ani jednego przekonania.
              Teraz napisałem o swoich uczuciach, jakie mną kierują. O swoich przekonaniach co do używania takich ciekawostek psychologicznych.
              Tyle.
              • kropidlo5 Re: Poczucie sprawiedliowsci 25.11.12, 01:40
                spoko, jestes spoko gosc, tylko nieco zagubiony, ale wybaczam Ci wspwnialomyslnie:)

                ps wlasnie dalem zebrakowi 5 zlotych, i czy ja jestem aspoleczny? Nie musialem mu dawac, ale dzwonil mi przy uchu, moglem go splawic slowami 'spie...j leszczu' ale dalem mu piatke i jeszcze kupilem slodka bulke.
                Ciekawe, czy paradox dal kiedys komus grosza, pewnie nie, ale tutaj podskakuje, ale jak dal to wycofuje oskarzenie i przepraszam.
                • mona.blue Re: Poczucie sprawiedliowsci 25.11.12, 11:33
                  kropidlo5 napisał:

                  > ps wlasnie dalem zebrakowi 5 zlotych, i czy ja jestem aspoleczny? Nie musialem
                  > mu dawac, ale dzwonil mi przy uchu, moglem go splawic slowami 'spie...j leszczu
                  > ' ale dalem mu piatke i jeszcze kupilem slodka bulke.

                  Chwali Ci się, Kropidło, będą z Ciebie ludzie :)

                  > Ciekawe, czy paradox dal kiedys komus grosza, pewnie nie, ale tutaj podskakuje,

                  Znając ludzi pokroju Paradoxa to pomógł wielu ludziom, w tym Tobie pomaga od jakiegoś czasu, ale Ty tego nie widzisz :)

                  > ale jak dal to wycofuje oskarzenie i przepraszam.

                  no myślę :P

                  Pozdrawiam i życzę Ci, żebyś mniej czasu spędzał na forum, a więcej w realu. Chodzisz jeszcze na terapię? Masz jakichś przyjaciół w realu?
                  • kropidlo5 Re: Poczucie sprawiedliowsci 25.11.12, 14:18
                    Nie wiem czy sie chwali, bo bylem malo asertywny, bo ten gosc byl dosc namolny. Ja dosc czesto daje roznym muzykom czy bezdomnym, ale nie lubie namolnosci, dasz komus 2 zlote a on zamiast dziekuje to 'no wez daj jeszcze dwa, no wez'.

                    Przyjaciol i znajomych w realu mam, czasem nawet za wiele, choc i tak (we wlasnej glowie) czuje sie samotny, bo tak juz mam.

                    Z paradoxem to byl taki czarny humor.
                • lifeisaparadox Re: Poczucie sprawiedliowsci 25.11.12, 12:56
                  Jeszcze wyjmiesz ognisty bicz na żula, gdy tylko przejdziesz na etap porządnisia. Wypada schować bicz i wyjąć pluszową rękawiczkę do głaskania żula, gdy zaryjesz w beton zębami i na zasiłku zaczniesz wampirzyć na rodzinie.
                  Miłość do bliźniego, jak do siebie samego :-)

                  No a jak wampirzenie źle się ma do poczucia siebie, to biczem żula, no bo wampir.
                  Proste.
                  • kropidlo5 Re: Poczucie sprawiedliowsci 25.11.12, 14:15
                    lifeisaparadox napisał:

                    > Jeszcze wyjmiesz ognisty bicz na żula, gdy tylko przejdziesz na etap porządnisi
                    > a. Wypada schować bicz i wyjąć pluszową rękawiczkę do głaskania żula, gdy zaryj
                    > esz w beton zębami i na zasiłku zaczniesz wampirzyć na rodzinie.
                    > Miłość do bliźniego, jak do siebie samego :-)
                    >
                    > No a jak wampirzenie źle się ma do poczucia siebie, to biczem żula, no bo wampi
                    > r.
                    > Proste.

                    Nie wiem, czy to poza czy poezja, ale jak niemal zwykle w Twoich postach- niewiele zrozumialem:)
                    • lifeisaparadox Re: Poczucie sprawiedliowsci 25.11.12, 16:07
                      kropidlo5 napisał:

                      > Nie wiem, czy to poza czy poezja, ale jak niemal zwykle w Twoich postach- niewi
                      > ele zrozumialem:)

                      Używasz moich słów z poprzednich wpisów.

                      Treść była bardzo prosta.
                      • kropidlo5 Re: Poczucie sprawiedliowsci 25.11.12, 20:19
                        Mowilem tylko, ze czasem nie rozumiem Twoich kaskad przenosni, wizualizacji i opisow, nie wiem o co w nich chodzi.
              • kropidlo5 Re: Poczucie sprawiedliowsci 25.11.12, 14:36
                lifeisaparadox napisał:

                >
                > Żeby wyłapywać cudze projekcje, musisz najpierw zrobić porządek ze swoimi. Polu
                > bić je, uczyć się na nich pewnych niechcianych w sobie zachowań. Przejść z tym
                > do porządku dziennego, niektóre rzeczy po prostu zaakceptować. Później możesz s
                > próbować komuś powiedzieć coś w temacie.
                >
                > Dla mnie to jest taka zabawka, uwielbiam tym wkurzać ludzi, ale cóż poradzę. Wi
                > ęcej z tego pożytku niż szkody.
                > Myślę że jedynym sensem pisania tutaj o czymś, jest to, żeby postarać się ulżyć
                > drugiej osobie, a jeśli samemu sobie ulżyłeś, to wiesz jak to zrobić. Proste.
                > Tak powstaje wszystko co się sprawdza w tym świecie.
                >
                > Mam nadzieję że nikt nie doszukuje się w takich treściach ukrytej złośliwości,
                > poniżania, czy czegoś równie abstrakcyjnego. Jeżeli dla kogoś jest to klin, to
                > trudno, zawsze warto zebrać siły i spróbować ponownie.
                > Dla siebie mam wyrozumiałość, to dlaczego dla innych miało by mi jej braknąć.
                >
                > Nie, ja nie robię projekcji żadnych uczuć ani przekonań, nie ma w tym co piszę
                > ani jednego uczucia, ani jednego przekonania.
                > Teraz napisałem o swoich uczuciach, jakie mną kierują. O swoich przekonaniach c
                > o do używania takich ciekawostek psychologicznych.
                > Tyle.



                Mnie chodzilo o to, ze Ty zawsze 'wiesz' co ktos mysli, co 'naprawde' czuje, co ukrywa, a niby skad mozesz to wiedziec? Znasz kogos z ekranu jako nick i tyle, reszta to domysly, ale Ty lubisz sie spierac, ze wiesz lepiej co ktos czuje.
                Rozumiem, ze to sa Twoje przypuszczenia, obserwacje, hipotezy- i ok- wywodzace sie z Twojego sposobu myslenia, doswiadczen, pogladow na zycie itp. A nie fakty.

                Tzn to dotyczy kazdego tutaj, nie to ze Ciebie tylko- tylko Ty roztaczasz jakas aure nieco autorytarna, jakbys nie mogl scierpiec mysli, ze Twoje opinie nie sa uznawane za wyroki.
                • lifeisaparadox Re: Poczucie sprawiedliowsci 25.11.12, 16:02
                  kropidlo5 napisał:

                  > Mnie chodzilo o to, ze Ty zawsze 'wiesz' co ktos mysli, co 'naprawde' czuje, co
                  > ukrywa, a niby skad mozesz to wiedziec? Znasz kogos z ekranu jako nick i tyle,
                  > reszta to domysly, ale Ty lubisz sie spierac, ze wiesz lepiej co ktos czuje.

                  Przecież piszesz o sobie na tym forum, określasz swoje myśli, problemy, frustracje, uczucia, szarpanki.

                  > Rozumiem, ze to sa Twoje przypuszczenia, obserwacje, hipotezy- i ok- wywodzace
                  > sie z Twojego sposobu myslenia, doswiadczen, pogladow na zycie itp. A nie fakty
                  > .

                  Nie jestem latającym potworem spaghetti, mam zwyczajną głowę w górnej partii ciała.

                  > Tzn to dotyczy kazdego tutaj, nie to ze Ciebie tylko- tylko Ty roztaczasz jakas
                  > aure nieco autorytarna, jakbys nie mogl scierpiec mysli, ze Twoje opinie nie s
                  > a uznawane za wyroki.

                  Gdybyś pisał tylko o mnie, to spoko, coś jest na rzeczy, ale jak mówisz o wszystkich, to też trzeba powiedzieć że jesteś jedynym użytkownikiem na tym forum, który z każdą odpowiedzią czy opinią musi się rozliczać i tłumaczyć się.
                  • kropidlo5 Re: Poczucie sprawiedliowsci 25.11.12, 20:32
                    lifeisaparadox napisał:

                    >
                    > Przecież piszesz o sobie na tym forum, określasz swoje myśli, problemy, frustra
                    > cje, uczucia, szarpanki.

                    No tak, pisze o sobie, bo jestem najlepszym ekspertem od siebie. Nie lubie natomiast, gdy ktos wmawia mi, ze mialem na mysli cos czego nie mialem albo ze zdarzylo sie cos, co sie nie zdarzylo- choc oczywiscie zapewne sam tez czasem wpieram innym cos tam.


                    > Nie jestem latającym potworem spaghetti, mam zwyczajną głowę w górnej partii ci
                    > ała.
                    >


                    No i tak trzymac.


                    > Gdybyś pisał tylko o mnie, to spoko, coś jest na rzeczy, ale jak mówisz o wszys
                    > tkich, to też trzeba powiedzieć że jesteś jedynym użytkownikiem na tym forum, k
                    > tóry z każdą odpowiedzią czy opinią musi się rozliczać i tłumaczyć się.


                    To akurat prawda, juz od dawna wiem, ze mam tendencje do tlumaczenia sie, aczkolwiek nie mam akurat wrazenia, by inni przypisywali mi cos, co nie ma miejsca, a w Twoim przypadku czasem mam takie wrazenie.
                    Na przyklad pisalem kiedys, ze toksyczny znajomy czesto w mojej obecnosci wypowiadal sie drwiaco o licencjatach, ze to jak liceum, ze to nie studia, ze to nic warte. Napisalem, ze ja odebralem to jako jego zazdrosc, bo sam ma ogolniak, a co najmniej brak wyczucia, bo skoro mowi do licencjata i ciagle wysmiewa licencjata, to albo jest kompletnie glupi (ale on nie jest) albo ma zero empatii (moze ma) albo ma jakies ukryte motywy (ktorych ja nie zna,, tylko sie domyslam). Ty wtedy wpierales mi, ze to jest moja projekcja i ze wymyslam.Choc pozniej chyba zweryfikowales swoja opiniem, co akurat sie chwali.
                    Tk czy owak, coz, przeciez nie moge mu zajrzec go glowy, ale mam podstawy, by twierdzic, ze bylo tak jak mowilem, i nie widze podstaw by to negowac w imie nie wiem czego, chyba zasady ze jak mowi cos kropidlo to musi byc odwrotnie.
          • lifeisaparadox Re: Poczucie sprawiedliowsci 24.11.12, 23:49
            szaman.ka napisała:

            > Znaczy się, jak widzę dziewczynę w zbyt krótkiej spódniczce, to mam wrodzoną po
            > trzebę przewrócenia jej na ziemię, chwycenia za kawał betonu i upuszczania go z
            > impetem na jej głowę, do skutku śmiertelnego?
            >
            >
            > Co za głupoty wypisujesz? Co to ma wspólnego z poczuciem sprawiedliwości ? Ja m
            > yślę,że jak dziewczyna zgrabna,to powinieneś się cieszyć,że masz na czym oko za
            > wiesić,ale jak pokraczana to żeby zaraz ją kamienować za to ?

            Musiała byś pogadać z jakimś prawicowym arabem żeby to zrozumieć.
            Oni twierdzą że rodzą się z Koranem w głowie.

            > Poważnie, to rzeczywiście mówimy o dwóch różnych rzeczach.

            Różnice kulturowe są diametralne.
    • atalia12 Re: Poczucie sprawiedliowsci 16.01.13, 21:56
      kropidlo5 napisał:

      > Czasem pojawiaja sie glosy, ze nalezy byc ok wobec innych, nie wymagajac tego s
      > amego od nich. Nalezy dbac tylko o 'wlasna strone ulicy', nie rozliczac innych
      > i tak dalej. Coz, brzmi to ladnie i madrze, ale co z ucuciem zwanym 'poczucie s
      > prawiedliwosci'? Wydaje mi sie, ze w takim przypadku to uczucie jest kwestionow
      > ane. A to jest uczucie typowe dla wiekszosci ludzi, wazne, choc podobno istniej
      > e takze posrid zwierzat.
      > Czym jest poczucie sprawieliwosci zatem? To jakas kombinacja strachu, zdrowej z
      > azdrosci, autonomii i co jeszcze? Czy poczucie sprawiedliwosci nalezy w sobie z
      > walczac? Na pewno to uczucie moze czasem szkodzic- bo swiat ogolnie jest jest s
      > prawiedliwy- ale czy pogodzenie sie z pewnymi rzeczami oznacza przywolenie albo
      > polubienie ich?
      > Taki temat pod rozwage na sobote:)

      Poczucie sprawiedliwości to nic innego jak rachunek. Kierujemy się tylko i wyłącznie naszym egoizmem i tak oceniamy. Jeśli my nie potrafimy być sprawiedliwi świat jaki sobie stworzyliśmy też nie będzie. Wszystko co robimy tak naprawdę robimy dla siebie. Musimy zdać sobie z tego sprawę i starać się to zmienić. Ciągłe brania zamienić na dawanie. Polecam www.zdrowieducha.pl
Inne wątki na temat:
Pełna wersja