pavulon_17
04.12.12, 20:21
Zaznaczam, że pisze po to, żeby się wygadać, poradzić, wyżalić (?), sam nie wiem. Po prostu pisze. Wiem, że może temat nie za bardzo na to forum, więc mam nadzieję, że wybaczycie.
Powiem tak: konkretnie pokręciłem sobie w życiu. Mam dopiero 17 lat (18 za dwa miesiace), a już zostałem ojcem. Tak, ojcem. Syn mi się urodził na początku września. Na szczeście mam/mamy ten plus, że mnie i mojej dziewczynie pomagają rodzice, nie jesteśmy zuszani an siłę do ślubu. Rodzice dziewczyny pomagają jej przy dziecku i finansowo (moi rodzice oczywiście też), więc narzekac nie może. Ja też regularnie do nich przychodze albo ona do mnie i siedze z dzieciakiem. Umiem przewijać, wykąpać, usypiać. Mały to trudny dzieciak, często płacze, ciężko go uspokoić.
Do tego oboje się uczymy. Na szczęście plus ten, że nie musze lecieć już do pracy, bo dziecko bo wydatki. Tak to zostało uzgodnione, za zgodą rodziców jej/moich. Najpierw oboje mamy skończyć liceum, zdobyć jakieś wykształcenie, i dopiero potem praca.
Powoli już nie wyrabiam. I tak mam więcej obowiązków, niż dotychczas - dopiero teraz to widze. Oprócz szkoły, dzień w dzień jestem u dziewczyny, pomagam przy dziecku itp. itd.. Nie, nie przeszkadza mi to. Mam świaodmosć, że to też mój syn, i też musze się nim zajmować.
Ale już nie pamietam, kiedy miałem trochę spokoju. Przykład: teraz w sobote prawie cały czas ja siedziałem z małym, bo oni musieli wszyscy gdzies wyjechać. Pomagają mi też moi rodzice (za co im dziekuję) - mama zakochała się we wnuku, ojciec w końcu tez spuścił z tonu, a był najbardziej niezadowolony na początku.
Odwala mi coś do łba - pisze to wprost. Zaczynam się wspomagać na różne sposoby (wiadomo), i co gorsza - coraz bardziej się w to wkręcam, czego mam świadomość. Ale tak mi ,,lepiej'', łatwiej. Bardziej to wszystko ogarniam. Oprócz mnie nikt o tym nie wie. Taka prawda. Nie chce, żeby to wyszło na jaw, z kilku powodu.
Nie wiem, czego oczekuje, pisząc tutaj. Jak wspomniałem na początku - chciałem się wygadać.
Powoli mi się sytuacja spod kontroli wymyka.
I nie, to nie jest prowokacja.