Szkoła, dziecko - a mnie odwala

04.12.12, 20:21
Zaznaczam, że pisze po to, żeby się wygadać, poradzić, wyżalić (?), sam nie wiem. Po prostu pisze. Wiem, że może temat nie za bardzo na to forum, więc mam nadzieję, że wybaczycie.
Powiem tak: konkretnie pokręciłem sobie w życiu. Mam dopiero 17 lat (18 za dwa miesiace), a już zostałem ojcem. Tak, ojcem. Syn mi się urodził na początku września. Na szczeście mam/mamy ten plus, że mnie i mojej dziewczynie pomagają rodzice, nie jesteśmy zuszani an siłę do ślubu. Rodzice dziewczyny pomagają jej przy dziecku i finansowo (moi rodzice oczywiście też), więc narzekac nie może. Ja też regularnie do nich przychodze albo ona do mnie i siedze z dzieciakiem. Umiem przewijać, wykąpać, usypiać. Mały to trudny dzieciak, często płacze, ciężko go uspokoić.
Do tego oboje się uczymy. Na szczęście plus ten, że nie musze lecieć już do pracy, bo dziecko bo wydatki. Tak to zostało uzgodnione, za zgodą rodziców jej/moich. Najpierw oboje mamy skończyć liceum, zdobyć jakieś wykształcenie, i dopiero potem praca.
Powoli już nie wyrabiam. I tak mam więcej obowiązków, niż dotychczas - dopiero teraz to widze. Oprócz szkoły, dzień w dzień jestem u dziewczyny, pomagam przy dziecku itp. itd.. Nie, nie przeszkadza mi to. Mam świaodmosć, że to też mój syn, i też musze się nim zajmować.
Ale już nie pamietam, kiedy miałem trochę spokoju. Przykład: teraz w sobote prawie cały czas ja siedziałem z małym, bo oni musieli wszyscy gdzies wyjechać. Pomagają mi też moi rodzice (za co im dziekuję) - mama zakochała się we wnuku, ojciec w końcu tez spuścił z tonu, a był najbardziej niezadowolony na początku.
Odwala mi coś do łba - pisze to wprost. Zaczynam się wspomagać na różne sposoby (wiadomo), i co gorsza - coraz bardziej się w to wkręcam, czego mam świadomość. Ale tak mi ,,lepiej'', łatwiej. Bardziej to wszystko ogarniam. Oprócz mnie nikt o tym nie wie. Taka prawda. Nie chce, żeby to wyszło na jaw, z kilku powodu.
Nie wiem, czego oczekuje, pisząc tutaj. Jak wspomniałem na początku - chciałem się wygadać.
Powoli mi się sytuacja spod kontroli wymyka.
I nie, to nie jest prowokacja.
    • lidka449 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 04.12.12, 20:38
      napisałeś co Ci leży na sercu to może jakiś dobry początek.
      ale napisałeś,również o wspomagaczach - tzn.narkotyki tak ?
      nie idź ta drogą to ślepa uliczka,nie pomoże Ci w niczym
      dojdzie dodatkowy problem,o wiele trudniejszy niż masz teraz i który jak widzę przerasta Cię.
      • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 04.12.12, 20:47
        Szczerze pisząc chciałem to z siebie wywalić, a czasami łatwiej napisac o tym w internecie, niż pogadać z kimś w realu w cztery oczy. Bo i z kim?
        Mam tego świadomość, że to błędne koło, i raczej do niczego dobrego nie prowadzi, ale ostatnio coraz częściej jadę na białych kreskach.
        Nikt o tym nie wie, bo sam to ukrywam, jak mogę. Jeszcze się nikt nie połapał, a przynajmniej nikt nic nie mówi.
        Ale jest ciężko.
        • lifeisaparadox Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 04.12.12, 21:18
          Ja myślę że napędzasz się problemami bo tak już przywykłeś.
          Gdzie masz więcej spokoju jak ze swoim dzieciakiem?
          Kiedy masz ćpać jak nie za młodu?

          Pusty konflikt.
          • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 04.12.12, 21:49
            Że niby celowo, z przyzwyczajenia, dokładam sobie nowych?
            • lifeisaparadox Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 01:56
              Ja myślę że tak już masz, tak na rauszu żyjesz - seks, dragi, intensywne pobudzenie i stymulacja.

              Nie jest czasem Twoim prawdziwym problemem chroniczne uczucie pustki?
        • kropidlo5 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 04.12.12, 22:23
          Masz kilka opcji.
          1. Cpac dalej, ale to ryzykowna jazda.
          2 Sprobowac przestac samemu, ale skoro piszesz tu, to znaczy ze moze byc z tym problem.
          3 zglosic sie do poradni psychologicznej, albo od uzaleznien.
    • seth.destructor Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 04.12.12, 23:15
      Wiesz co, ja myślę, że po pierwsze twoje zachowanie jest godne podziwu, bo niestety większość młodych ojców chowa głowę w piasek. Po drugie, masz fajnych rodziców, którzy zaakceptowali waszą decyzję i pomagają, zamiast robić awantury, wyrzucać z domu i tak dalej.
      Po trzecie, powinieneś pisać o wszystkim. Młodzież zaczynająca współżycie nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji i z problemów, które wynikają z ciąży, porodu i wychowania dziecka. Mógłbyś do nich jakoś przemówić w ten sposób. Blog byłby dobry.
    • jackulus Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 04.12.12, 23:32
      Jestem pełen podziwu dla ciebie, bo chyba wielu w takiej sytuacji dało by nogę, czy próbowało wykręcać się od obowiązków i całkowitej zmiany, jaką niesie za sobą spłodzenie i urodzenie dziecka. Ty nie uciekłeś i za to masz umnie duży szacunek. Bo lekko jak piszesz, nie jest. Nie masz lekko i pewnie jeszcze jakiś czas miał nie będziesz, a później - się okaże. Bardzo dużo zależy od ciebie. Cokolwiek się jednak nie stanie i którą drogą nie pójdziesz, pamiętaj, że syna już masz i będziesz go miał. A on ma i będzie chciał mieć ciebie, swojego ojca. Będzie ciebie szukał i potrzebował, nawet gdybyś się od niego odsunął. Od ciebie i tego co zrobisz, w wielkim stopniu zależy jakim człowiekiem będzie twój syn. Tak, wiem, to wielka odpowiedzialność, ale taki krok razem ze swoją dziewczyną zrobiłeś. Teraz wypada być odpowiedzialnym. Zafundowaliście sobie oboje przedwczesną dorosłość. Ma to swoje i złe i dobre strony. Tak jak piszesz, dziecko może być "trudne". Ono też czuje niezwykłość sytuacji i to, że komfortu i spokoju jego rodzice nie mają. Trudno od niego wymagać innej postawy. To co radziłbym ci zrobić, to stanąć na wysokości zadania - czyli tak jak rozumiem z pomoca rodziców zaplanowaliście, dopóki można, kontynuowac naukę. Nie do przecenienia jest fakt, że macie wsparcie rodziców - to wielka sprawa. Wiem, tak czy inaczej to trudne zadanie do wykonania. To prawda. Wymaga od ciebie/was zaciśnięcia zębów i wytrwania. Nie musicie być doskonali w tej nowej rzeczywistości. Wystarczy, że podejmiecie walkę i będziecie się starać. Z czasem dojdą jeszcze problemy między wami (młodymi rodzicami) - też nie będzie lekko, co nie znaczy, że z tym też sobie nie poradzicie. Ale pamiętaj, że twój syn nie ma żadnego wpływu na to co się będzie działo i zawsze pozostanie twoim synem. Jeśli uda się wam wytrwać, będzie nagroda. Będziecie młodymi ludźmi, którzy o życiu będą wiedzieć więcej niż wasi rówieśnicy i będziecie mieć jeszcze mnóstwo czasu przed sobą. Również na to, co straciliście przedwczesnym rodzicielstwem. Mnóstwo czasu, którego wielu ludziom brakuje. I będziecie mieć dziecko, które dla wielu ludzi pozostaje nieosiagalnym marzeniem. To wielka sprawa.
      Zrób wszystko co możesz, aby rzucić narkotyki. Masz dosyć innych problemów do rozwiązywania.
      A jeśli na bieżąco będzie zbyt ciężko, nie wahaj się szukać pomocy. U rodziców, u specjalistów. Szukaj pomocy u innych mężczyzn, którzy mogą ci pomóc swoim doświadczeniem. Masz do tego prawo. To żaden obciach. To odwaga i odpowiedzialność. I tylko tak sobie pomagaj, nie narkotykami.
      Trzymam kciuki. Gdybyś chciał o jakieś osobiste klimaty zapytać - pisz na priva.
      • kropidlo5 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 04.12.12, 23:39
        Bardzo ciekawe, konstruktywne i wspierajace podejscie, podpisuje sie.
    • rt.4 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 04.12.12, 23:57
      Dlaczego tak konkretnie ci odwala?
      Moim zdaniem nigdy tego dziecka nie chciales. Takie niezpalanowane, w niewlasciwym czasie.

      Czy w twoim miescie jest jakas pomoc dla osob w twojej sytuacji dla nastolatkow, ktore zostaly rodzicami?

      Co by sie stalo gdybys to wszystko zostawil i uciekl, od obowiazkow nawet za cene ze cie z rodziny wyklna? Jest taka opcja?

      • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 13:08
        Jasne, że dziecko było nieplanowane, wpadka, po prostu. Zaszaleliśmy raz, i od razu są efekty.
        Tylko że ja nie chciałem uciekać od tego. Fakt, załamałem się w pierwszym momencie, że jak dziecko się urodzi ,,to wszystko się kończy'', ale jakby nie było - to też moje dziecko. Pisząc wprost - nie należe do tej grupy facetów, którzy zwiewają gdzie pieprz rośnie. Ba, nawet pomagałem dziewczynie w kompletowaniu wyprawki. Tylko że zaczęło mnie to teraz (po urodzeniu małego) przerastać. Nie daje rady z tym wszywtkim powoli. W szkole w cholere nauki, a chce poziom zachować. Z drugiej strony chce też pomóc przy tym dziecku (w końcu oboje się uczymy, i ją też musze odciążyć).
        Czy jest w moim mieście pomoc dla nastolatków, które zostały rodzicami? Nie wiem. Pewnie jest.
        Teraz za niedługo tez ona przychodzi z małym do mnie. I tak w kółko.
        I mogę przyznać, że w dragi uciekam świadomie.
        • temporary_worker Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 13:27
          Aleś sobie nick dobrał.Wiesz ze tym lekiem na zwiotczenie mięśni chłopaki z pogotowia zdobywają "skóry"? A może ma być twoim ostatnim:).
        • rt.4 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 13:58
          Uzywki nic ci nie pomoga! prawda o nich jest bardzo tragiczna.

          Zrob pierwszy krok i szukaj pomocy adekwatnej do twojej sytuacji.
          Napewno 17 lat to nie czas na bycie ojcem czy matka. Ale to tez nie jest powod do tragedii i zalamywania sie.
          Napewno ludzie wam pomoga i wyjdziesz na prosta...
        • lifeisaparadox Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 14:21
          Nie za dużo szukasz tej pomocy zewsząd? Najbardziej to człowiekowi dobrze robi branie w garść swoich spraw.
        • temporary_worker Re: 05.12.12, 14:30
          Powiem tak: kiedyś może było inaczej, teraz w dobie pogoni za pieniądzem i wpływami narkobiznes to potężna machina, majaca wsparcie ze strony "władających duszami", że tak powiem, niektórych z administracji, policji i zewsząd skąd można bo jak nie pieniędzmi to strachem można przekonać. Dlatego nawet jeśli znajdziesz jakiś ośrodek pomocy nie oznacza to że pomagające w nim osoby naprawdę chcą pomóc [(no chyba ze zdecydujesz się na np. bycie płatnym zabójcą:)].Sam się wkręciłeś w dragi, sam musisz znaleźć wyjście, a skoro sie wkręciłeś wyjść nie bardzo ci pozwolą.I takie są ponure fakty, wołasz o pomoc jak ubrudzone kaszką dziecko, a ilu kumpli odwaliłeś żeby pójść z obecną partnerką do łóżka? No, spoko, może dasz rady:).
    • mona.blue Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 14:39
      pavulon_17 napisał(a):

      > Powiem tak: konkretnie pokręciłem sobie w życiu. Mam dopiero 17 lat (18 za dwa
      > miesiace), a już zostałem ojcem. [...]
      Ja też regularnie do nich przychodze albo ona do mnie i siedze z dzieciakiem.

      to nie mieszkacie razem?!

      >Umiem przewijać, wykąpać, usypiać. Mały to trudny dzieciak, często płacze, ciężko
      > go uspokoić. Powoli już nie wyrabiam. I tak mam więcej obowiązków, niż dotychczas - dopiero
      > teraz to widzę Oprócz szkoły, dzień w dzień jestem u dziewczyny, pomagam przy
      > dziecku itp. itd.. Nie, nie przeszkadza mi to. Mam świadomość, że to też mój syn, i też muszę >się nim zajmować.

      ale dlaczego nie mieszkacie razem? czy to Twoja decyzja, czy obojgu Wam to odpowiada?

      > Ale już nie pamietam, kiedy miałem trochę spokoju. Przykład: teraz w sobote pra
      > wie cały czas ja siedziałem z małym, bo oni musieli wszyscy gdzies wyjechać.

      > Odwala mi coś do łba - pisze to wprost. Zaczynam się wspomagać na różne sposoby
      > (wiadomo), i co gorsza - coraz bardziej się w to wkręcam, czego mam świadomość
      [...] Bardziej to wszystko ogarniam. Oprócz mnie nikt o tym nie wie.

      A czym sie wspomagasz?

      > Taka prawda. Nie chce, żeby to wyszło na jaw, z kilku powodu.

      > Powoli mi się sytuacja spod kontroli wymyka.
      > I nie, to nie jest prowokacja.

      Czego oczekujesz od nas? Rady? Wsparcia?
      • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 18:26
        Nie, nie mieszkamy razem. ona mieszka ze swoimi rodzicami, ja ze swoimi. Ale w zasadzie codziennie się widujemy. to nasza wspólna decyzja, ona się zgodziła, ja też. Czasami w weekend mały zostaje u mnie w domu.
        Już wspominałem wyżej czym - feta.
        Bardziej rady - co robić, żeby nie zgłupieć do końca? i jak to wszystko poukładać, żeby miało sens? Szkoła, dziecko - coraz trudniej. Niby oboje liczymy na rodziców, moi mnie też pomagają - ale ja coraz bardziej wypadam z roli.Tylko nikomu nic nie mówię, i udaje, że jest ok.
        • lifeisaparadox Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 18:52
          To się zastanów czy chcesz się dowiedzieć co psycholog i psychoterapia może Ci pomóc, czy wystarczy Ci wygadać się i zamieść swoje problemy pod dywan aby ucichły na jakiś czas.
        • rt.4 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 20:01
          Bardziej rady - co robić, żeby nie zgłupieć do końca? i jak to wszystko poukładać, żeby miało sens?

          Takie narodziny dziecka to ogromny stres.
          Do tego stres ze szkola i do tego te straszne drugi...Musisz zrozumiec, ze to co sie stalo to dziecko na swiat sie nie zapraszalo. Mimo to w jakims tam sensie to gwalt na sobie, na swoich planach zyciowych, skrocona o 10 lat mlodosc. To wszystko boli. Przeciez chyba miales jakies plany i ambicje...Cena za to jest ogromna. I dziecka zal.

          Co robic? napewno nie brac tego swinstwa, chocby po nim swiat wydal sie blogi...
          Poszukac jakijs pomocy wsrod przyjaciol jak nie to u psychologa czy dobrego terapeuty. Kogod kto widzi sprawy z dystansu i nie ma takich co wy emocji.

          Dac sobie na spokoj. Dziecko rosnie bardzo szybko juz po roku mozna oddac do zlobka czy znalezc inna opieke. Zrobic Mature! Zacisac pasa i zrobic ta mature.

          Pozniej wybierz sam co chcesz i jak chcesz zyc, w koncu to tez i twoje zycie. Sciezek do wyboru jest duzo, do matury malo, no chyba ze pojdziesz do pracy...
          • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 20:13
            Mam w planie zdanie matury, do której własnie się przygotwywuje. Później planuje isć do szkoły policealnej - chce miać jakiś konkretny zawód, a nie samo wykształcenie średnie.
    • altz Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 19:39
      Wygląda na to, że masz za mało wrażeń i produkujesz sobie następne. :-\ Tak to, niestety, wygląda.
      Macie dobrą sytuację, rodzice pomagają, nie macie do siebie żadnych dąsów, nie kłócicie się, możesz być z dzieckiem a Ci odbija, chłopie. Za dobrze masz i tyle.
      Jak się już wciągniesz, to się będzie działo i będzie wrażeń, co nie miara! Nie wiesz nawet czy z tego wyjdziesz, chociaż teraz sobie możesz myśleć, że spokojnie, że dasz sobie radę.

      Twoje problemy są na razie tylko organizacyjne. Dasz sobie radę ze szkołą, jeśli będziesz chciał, nie musisz mieć piątek, trója wystarczy, nikt Ci głowy za to nie zmyje. Z czasem z dzieckiem będzie prościej, jak będzie miało pół roku, to już będzie kontaktowe, potem dojdą choroby i kłopoty z zębami, ale też nie cały czas. Starsi od Ciebie mają te same problemy, nie jesteś sam. Żałuję, że nie mogę z Tobą tak pogadać twarzą w twarz.

      Mam propozycję. Pójdź do jakiegoś ośrodka dla uzależnionych i tam porozmawiaj z ludźmi uzależnionymi, zobacz jacy oni są i czego żałują, jaki mają wielki żal sami do siebie. Będziesz miał z czasem to samo, jeśli wejdziesz w to, nie zazdroszczę Ci. Możesz się tam bezpiecznie przyznać, że zaczynasz.

      Przemyślisz, zobaczysz, nic nie musisz, ale dobrze by było, gdybyś chciał, wtedy jest dużo łatwiej. Trzymaj się!
      • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 20:09
        Cóż, jest w tym trochę racji - że lubię szukac tzw. mocnych wrażeń, i sam sobie dokładać niektórych problemów.
        Pewnie, doceniam to, że mam normalnych rodziców, że pomimo zostania ojcem w tym wieku, moge dalej w miare normalnie życ, tj. uczyć się na spokojnie, a nie latać do pracy.
        Moge sie widywać z dzieckiem bez żadnych przeszkód, z dziewczyną mam zdrowe, normalne relacje.
        Więc wydawałoby się, że problemów prawie żadnych.
        Myślałem, żeby o tym wszywtkim pogadać z psychologiem, ale jakoś nie mam zaufania do tej grupy zawodowej. Kiedyś, jak miałem 13/14 lat musiałem, z pewnego względu chodzić do psychologów, i tak się złożyło, że akurat żadnego nie można było nazwać ,,psychologiem''. Mogłem nimi kręcić jak chciałem, a i tak nie potrafili się połapać.
        Mam w planie przejść się na mityng AN - posłuchać tamtych ludzi, co mówią, jak sobie radzą z tym wszystkim. Plus taki, że na mityngu nie musisz nic mówić, jak nie chcesz. Ja bym po prostu poszedł posłuchać.
        Może się to komuś wydac głupim pomysłem, ale nie wiem, czy nie przejde się tam.
    • shachar Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 20:05
      Pavka, moze ktos juz zapytal, nie czytalam calosci. Skad masz na te kreski? w pierwszym poscie byles dofinansowywany przez rodzicow, w drugim walisz kreski, jak typowy trol.
      • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 20:12
        Jak myślisz, skąd mam kase? Łatwo się domyślić, a w sumie odp. masz w swoim poście - od rodziców. Ale oni o tym, na co ta kasa idze (którą dostaje jako tzw. kieszonkowe) nie mają rzecz jasna pojęcia.
        • shachar Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 20:28
          W sumie nie jestes pierwszy i ostatni trol na tym forum, to nic. Tak oczywiscie rodzice walcza o twoje wyksztalcenie srednie, dokladaja sie do dziecka i jeszcze stac ich zeby kompletnie nie kontrolowac wysokosci ani przeznaczenia kieszonkowego, ktore starcza ci na kreski. Myslalam ze to drogi sport. A, i jeszce 17-latek uzywajacy zwrotu 'mam normalne relacje z dziewczyna', no tak jeszcze napisz cos o wyparciu , przeniesieniu i atrybucjach :-) ale jaja.
          • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 20:33
            Chyba Ci się z feta z koką pomyliła.
            Uważasz mnie za trolla, bo coś tam - ok, nie ma problemu :)
            Mnie nie ubędzie, a jak Tobie to samopoczucie poprawia - tylko się cieszyć.
            :)
            • shachar Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 20:44
              Nie 'bo cos tam', tylko kasa sie nie zgadza :-) i pewnie ze ci nie ubedzie, wiesz ile tu jest osob do radzenia na jednego 'z problemem'? haha :-) poradza nawet beznogiemu mistrzowi w sprincie.
              • rt.4 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 20:57
                shachar napisała:

                > Nie 'bo cos tam', tylko kasa sie nie zgadza :-) i pewnie ze ci nie ubedzie, wi
                > esz ile tu jest osob do radzenia na jednego 'z problemem'? haha :-) poradza naw
                > et beznogiemu mistrzowi w sprincie.


                Shachar, Shachar, Shachar...:-)))))))))
              • lifeisaparadox Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 22:23
                Chłopak przecież psychologami obraca jak chce :D
                Co tu zwykli śmiertelnicy mogą zadziałać? Wspinać się do królewny po warkoczu do wieży, gdy ta leje gorącą smołę z okiennicy? heheh... oj boże, w kółko to samo.
                Shoot to kill.
                • mona.blue Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 22:50
                  lifeisaparadox napisał:

                  > Co tu zwykli śmiertelnicy mogą zadziałać?

                  nic, tez jestem tego zdania :)

                  Wspinać się do królewny po warkoczu do wieży, gdy ta leje gorącą smołę z okiennicy? heheh...

                  jak to :o

                  oj boże, w kółko to samo.

                  life is boring, but not always
                  now is very exciting

                  > Shoot to kill.
                  kogo? i po co?
              • e4ska Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 22:49
                Trochę za szybko wystartowałeś z uwagami co do realizmu życiowego, Shachar, bo takie wpisy są w przeważającej mierze bardzo dynamiczne. Za dwa tygodnie byłoby już po rozmowie z terapeutą uzależnień, a jak nie to, to jakieś awantury rodzinne - bicie po twarzy, szarpanie, ba, nieraz nawet Policja...

                Ja też nie kwestionuję Pawulonowej prawdy, gdyż wszystko to być może - jako rzekł Krasicki, Ignacy z imienia, biskup. Imponuje mi styl literacki siedemnastoletniego chłopca, który bardzo ładnie opisuje swoje rodzinne otoczenie, miłość do kobiety i synka, odpowiedzialność i prawość połączoną z przedwczesną inicjacją seksualną. Wiadomo bowiem nie tylko seksuologom, ale też katechetom, że trudy wychowania są karą za nieuszanowanie dziewictwa. Ale niech tam!

                Ważne, że młodziutki autor zna się na zwyczajach niemowlęcych, toteż zgadza się z sugestią, że dziecko nerwowe nieco, bo wyczuwa trochę jakby inne warunki od tych, kiedy rodzice żyją ze sobą po ślubie i weselu (najlepiej abstynenckim, z potańcówkami w klubie AA).

                Co prawda nie wiem, czemu bohater piszący jak pryczka po pięćdziesiątce nie chce studiów licencjackich, tylko jakieś coś pomaturalne - są jeszcze takie szkoły? Również realnego obrazu chłopca, który codziennie lata do dziewczyny, żeby przewinąć synka... Ja znam całkiem innych typów, a już młodocianych, co by znali się na przewijaniu - to już całkiem nie znam...

                W dodatku tata-pantoflarz też mi jakoś nie pasuje do mojej psychopatii, gdyż raczej matki synów walczą jak lwice o to, aby ich synusiom żadne dziecioróbstwo nie obniżyło zawodowych lotów. Ja bym tam nie wpuściła do domu takiego dorobku, a podejrzewam, że mój mąż - czemu nie? Jak najbardziej.

                Hymmmm, ledwie rodzina musiała wyjechać, z miejsca kreski, hym... przecie młoda mama, w dodatku fajna i ukochana, powinna nam siedzieć w głowie bardziej niż kreski, gdyż wreszcie możemy być sami, malutkie dziecko nie bywa na tyle absorbujące, byśmy się nie mogli trywialnie pocieszyć. Takie pocieszanie poziomu AN nie sięga, aleć... tego, nie narzekajmy.

                Dlatego ja nigdy nie rozumiem... o co w takich wpisach chodzi...

                ???
                • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 23:01
                  A zebys wiedziała, że jest ,,takie coś'' jak szkoły policealne:
                  www.ecollege.pl/
                  • e4ska Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 23:20
                    Kiciu, o tej porze to uczniowie klasy maturalnej śpią. Albo tak się uczą, że im do głowy nie przyjdzie wpisywać cokolwiek na forum, gdzie produkuje się cokolwiek starsza nacja.
                    Wiesz, ile maturalni teraz mają sprawdzianów? W liceach z aspiracjami kilka na tydzień.

                    Rodzice są obciążeni finansowo strasznie, kursy i korki angielskiego, korki z matmy, biologia, chemia, polski... niektóre rodziny biorą pożyczki w banku, żeby dzieci zdały maturę na poziomie. Ambitne dzieciaki nie mają niedzieli, nie mają soboty, fakultety do późna. Jakbyś znał jakiegoś ambitnego maturzystę, nie pisałbyś głupot w stylu, że codziennie przewijasz. I jedno, i drugie wymaga czasu, a godzina, niestety, ma zawsze tylko 60 minut.

                    Albo przewijasz, albo się uczysz.
                    Albo albo.
          • mona.blue Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 22:45
            shachar napisała:

            > W sumie nie jestes pierwszy i ostatni trol na tym forum [...]

            lubię trolle :)

            A, i jeszce 17- latek uzywajacy zwrotu 'mam normalne relacje z dziewczyna', no tak jeszcze napi
            > sz cos o wyparciu , przeniesieniu i atrybucjach :-) ale jaja.

            :DDD
            • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 05.12.12, 23:02
              Tak, tak, są psycholodzy, którym można wciskać kity i obracać jak gównem w przeręblu, i nawet nie łapią, o co naprawde biega.
              Coś w tym dziwnego?
              • lifeisaparadox Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 06.12.12, 01:49
                Poczucie dumy że się kogoś oszukało, poniżyło jest dziwne - w sensie spojrzenia oczami normalnej osoby.
                Tak samo wykorzystywanie ludzi do załatwiania swoich spraw.

                Przyjemność z wyrządzania krzywdy czy poniżania, wykorzystywania ludzi, to nie jest najlepsza wizytówka.
                Ciągnie do zła jak ćmę do ognia, hm?
              • mona.blue Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 06.12.12, 08:58
                pavulon_17 napisał(a):

                > Tak, tak, są psycholodzy, którym można wciskać kity i obracać jak gównem w prze
                > ręblu, i nawet nie łapią, o co naprawde biega.
                > Coś w tym dziwnego?

                Coś za "mądra" jesteś jak na 17-latka, es4ka ma rację, żeś troll.
                • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 06.12.12, 13:06
                  Szok, że 17-latek potrafi kręcić ludźmi tak, że Adolf Hitler by wymiękł, no nie?
                  No cóż, moja droga, jak widać, są siedemnastolatkowiek, którzy myślą głową i myslą LOGICZNIE.

                  To, że Ty takich nie spotkałaś nie oznacza z góry, że oni nie istnieją.
                  • e4ska Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 06.12.12, 15:05
                    O, dzisiaj króciutko w szkółce cię trzymali. Przewinąłeś już?

                    Pochlebiasz sobie, skoro uważasz, ze piszesz "logicznie". Właśnie jesteś straszliwie nielogiczny (-a). Piszesz gładko i stereotypowo jak ktoś, kto ma za sobą rozmaite terapie i pisarstwo forumowe.

                    To, co ciekawe: gdybyśmy założyli hipotetycznie, że nie jesteś tym, za kogo się podajesz, łatwo dostrzec niechęć, wręcz strach przed współżyciem płciowym. Jest więc jakaś kara za coś, co ciebie nie dotyczy, co może jest tobie niedostępne? No i poszukiwanie dziwacznych przyczyn dla narkomanii - ulubiony temat leczących się rozmaitych narkomanów, pijaków, DDA itp.

                    Możesz, co oczywiste, być autentykiem, choć logika za tym nie przemawia. Ale wolno ci pisać w każdym przypadku. Nam zaś wolno mniemać, co nam nasza logika nakazuje. I chwalić dobrodziejstwa przemysłu gumowego, boć to dobry sposób na katar.
                    :-)
                  • lifeisaparadox Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 06.12.12, 19:43
                    pavulon_17 napisał(a):

                    > Szok, że 17-latek potrafi kręcić ludźmi tak, że Adolf Hitler by wymiękł, no nie
                    > ?

                    Szok, że jesteś taki głupi, że nie potrafisz sobie wyobrazić że ludzie którzy się na tobie poznają, mają cię za krętacza i idiotę z którym należy unikać kontaktów.
                    Psycholog sobie wpisuje w dzienniczku "patologiczne kłamanie, brak wyrzutów sumienia" i udaje że wszystko połknął abyś nie zareagował jak oblany kubłem wrzątku po swoim poczuciu zajebistości.

                    > No cóż, moja droga, jak widać, są siedemnastolatkowiek, którzy myślą głową i my
                    > slą LOGICZNIE.

                    Zwierzęta i psychopaci dojrzewają szybciej a to pozostawia dużo deficytów, my to nazywamy niedojrzałością mózgu, prymitywizmem, imbecylizmem moralnym, niedorozwojem kory przedczołowej itp.

                    > To, że Ty takich nie spotkałaś nie oznacza z góry, że oni nie istnieją.

                    Na razie to raczkujesz jak niemowlę w kontaktach ludźmi, brak hamulców nie znaczy że jesteś mądrzejszy tylko szybszy i głupszy.
                    • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 06.12.12, 20:40
                      Po pierwsze - psychopatą nie jestem.
                      Po drugie - psycholożką kręciłem jak chciałem, i ona to łykała - jeżeli tak dobrze się na mnie poznała, czemu tego nie powiedziała? Ataku szału bym nie dostał. Więc pytanie: czy FAKTYCZNIE się poznała?
                      Co dla Ciebie jest brakiem hamulców? Pytam poważnie.
                      • lifeisaparadox Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 06.12.12, 21:57
                        Z takimi jak ty nie da się rozmawiać, zawsze jest tłumaczenie swojego złego postępowania i zwalanie winy na innych.
                        Nie ma sensu nawet się odzywać.

                        Nie masz hamulców przed kłamaniem, przed manipulowaniem, łamaniem zasad moralnych, zupełny brak poczucia winy. Zawsze będziesz żerował na rodzicach, zwalał odpowiedzialność za swoje problemy na innych, wpędzał w poczucie winy i manipulował, był utrapieniem i czarną owcą.

                        Z absolutną pewnością jesteś psychopatą. Jak tego nie chcesz ogarnąć, żyj ślepy na to co myślą o tobie inni, kompromituj się do woli.
                        Innym nie zależy na wmawianiu ślepemu że są kolory.
                        • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 06.12.12, 23:33
                          Prawdą są na pewno dwie rzeczy - nie mam hamulców przed okłamywaniem (manipulowaniem) ludzi, zwłaszcza, jak chce ugrać coś dla siebie. Druga sprawa - nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia.
                          Nawet majac korzyść tylko dla siebie, w żaden szczególny sposób nie krzywdze tej drugiej osoby.

                          Psychopatia to raczej zupełnie co innego.
                          • e4ska Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 06.12.12, 23:53
                            A jak tam matematyka, polski, historia, chemia, biologia i pozostałe lekcje do odrobienia? Że nie wspomnę o przewijaniu.
                            nie mam hamulców przed okłamywaniem (manipulow
                            > aniem) ludzi, zwłaszcza, jak chce ugrać coś dla siebie.

                            No właśnie, co ugrałaś (-eś) pisząc o swoim przedwczesnym cudownym ojcostwie na tymże forum? I czemu to w wieku wczesnonastoletnim musiałaś (-eś) manipulować psycholożką, co - jak nam wiadomo - nie mogło wyjść na dobre manipulatorowi, natomiast psycholożce na złe nie wyszło. Chyba że też ma potomka... na rodzicielskiej łasce.
                            • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 06.12.12, 23:55
                              Nie odrabiam lekcji, i nie przewijam. Coś jeszcze?
                              • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 06.12.12, 23:58
                                Aha, u psycholożki/psychologów byłem dużo wcześniej (jak miałem ok.13/14 lat) - i wtedy obracałem jak gównem w przeręblu, bo tak się obracac dawali. A o co wtedy chodziło? A czy to ważne? Chyba nie. A co ja miałem? Satysfakcję, że udało mi się kilku głupków wkręcić w swoje ,,problemy''. Sprawy, z którymi zostałem skierowany dot. czegoś zupełnie innego, ale tak to poprzekręcałem, że wszystsko wyszło na moją korzyść.
                          • lifeisaparadox Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 07.12.12, 01:17
                            pavulon_17 napisał(a):

                            > Prawdą są na pewno dwie rzeczy - nie mam hamulców przed okłamywaniem (manipulow
                            > aniem) ludzi, zwłaszcza, jak chce ugrać coś dla siebie. Druga sprawa - nie mam
                            > z tego powodu wyrzutów sumienia.

                            To jest właśnie psychopatia.

                            > Nawet majac korzyść tylko dla siebie, w żaden szczególny sposób nie krzywdze te
                            > j drugiej osoby.

                            Okłamać kogoś bez powodu, wpuścić w maliny dla żartu, to jest beztroskie robienie krzywdy.
                            Tobie to sprawia satysfakcję.

                            > Psychopatia to raczej zupełnie co innego.

                            Dzisiaj nazywa się to osobowość nieprawidłowa.
                            Wiąże się to z niemożnością uzmysłowienia, czym jest wyrządzanie krzywdy. Całkowity brak zrozumienia tego, zupełny. Za to w tym miejscu jest pełna pewność o niewinności i racjonalizacja z pełnym autentycznym przekonaniem, tak, że jest to moment w którym mówi się właśnie "niemożność przetworzenia w umyśle".
                            Dlatego w naprawdę poważny sposób środowiska zajmujące się kryminalistyką poddają w wątpliwość karanie takich osób, bo jest to tożsame z karaniem że ślepy nie widzi świateł na przejściu i powoduje wypadek.
                            Cierpienie takiej osoby polega na niemożności ustalenia przez nią samą, co jest przyczyną rozstrojów które przeżywa.

                            Możliwe jest "odblokowanie" tej partii rozumu na bardzo krótko, niektórzy psychiatrzy i terapeuci w dawnych czasach stosowali do takiej terapii LSD, były różne próby ale ogólnie dzisiejsze stanowisko jest takie, że człowiek z tym typem osobowości, zawsze wraca do starych nawyków funkcjonowania i nie rozwija zdolności trwałego przyswajania innych nawyków.

                            Podobno lepsza najgorsza prawda niż słodkie kłamstwo.
                            • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 07.12.12, 18:16
                              Żeby uwierzyć w ,,swoją'' psychopatię, musiałbym ją ,,dostać'' na papierze.
                              • lifeisaparadox Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 07.12.12, 22:00
                                pavulon_17 napisał(a):

                                > Żeby uwierzyć w ,,swoją'' psychopatię, musiałbym ją ,,dostać'' na papierze.

                                Skoro nie rozróżniasz między prawdą a fikcją, to jak zrobisz test osobowości w którym te cechy które wymieniłeś oznaczają co już wiesz, zmyślisz, pokłamiesz w odpowiedziach, bo przecież tak zrobisz, tak jak lubisz, no to wynik sobie sam zmyślisz.

                                To jest podobne do myślenia kilkulatka, który zmyśla rzeczy z wyobraźni albo robi zamieszanie, bo dopiero co niedawno nauczył się mówić i rozumować.
                                Tak że równie dobrze psycholog mógłby się zastanawiać czy nie jesteś bardzo opóźniony w rozwoju, albo wykazujesz jakiś duży brak zaufania, patrząc na takie odpowiedzi w teście w którym też jest skala kłamstwa zawarta, o której nie będziesz wiedzieć przyćmiony swoją zajebistością. Nawet jej nigdy byś nie mógł zrozumieć tak jak teraz masz rozum ustawiony. Jest makabrycznie dużo takich spraw w codzienności.

                                Ale takie własnie cechy tworzą "osobowość nieprawidłową", bo inteligencja jest jak gdyby normalna, ale zachowanie w wielu sferach przypomina zespół downa.

                                Często też mówi się o jakimś rodzaju niezrozumiałego braku zaufania do ludzi i awersji, ciążeniu ku autodestrukcji i krzywdzeniu innych, jednoczesnym zamknięciu się i skupieniu na tylko własnej aktywności osobistej bez wystarczających wzorców z zewnątrz. Czasem ma to odzwierciedlenie w złych warunkach domowych, rażących zaniedbaniach, braku kontaktu z unikającym ojcem, ale nie zawsze jest to jedyną przyczyną i często nie ma jedynej oczywistej odpowiedzi.

                                Przykro mi cię rozczarować, ale ludzie nie są tacy głupi jak to sobie ustaliłeś. Takich ludzi będziesz albo szczerze nienawidził, albo sobie zrobisz poprzeczkę ponad sobą i do ich rozumu zrównasz. Jak sobie wyrównasz te rzeczy które masz na poziomie downa, do tych które czynią cię teraz np. wygadanym czy jakieś tam różne masz swoje dobrze wykształcone cechy, to możesz mówić o byciu autentycznie inteligentnym człowiekiem.
                                Na razie to jesteś jak kaleka na wózku inwalidzkim, który tak się zawziął, że szura wózkiem po torze gdzie ludzie biegają w zawodach, a on tylko trochę z tyłu i ma ich wszystkich za frajerów bo zawiesił się tak że dzień i noc tym wózkiem ćwiczy prędkość.
                                To jest właśnie nierówny rozwój i takim Cię czyni z powodu postawy którą masz teraz.
                                Bajerka i samopoczucie wzorowo, poprawność mierność.
                                Dlatego te rozstroje.

                                Tak że autentycznie uszanuj psychologa, wybierz sobie kogoś dobrego, i może nie dostaniesz takiej autentycznej konfrontacji jaką Ci tutaj serwuję, ale masz tam wszystkie narzędzia.
                                Szkoda żebyś tyle rzeczy zmarnował i tkwił w tym całe życie.
                                Zamiast otworzyć sieć banków które zrównają z poziomem reszty, założysz nielegalne amber gold i z frajerów zedrzesz, a potem odsiadka. Taka właśnie jest różnica odbiegania od reszty.
                                Definicją szaleństwa jest robić w kółko to samo znając fatalny wynik.

                                Powodzenia albo dużo wytrwałości i amortyzacji, jeśli jednak to cię nie przekonało.
                                • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 07.12.12, 22:37
                                  Psychopatia, jak to zostało określone, staje się niebezpieczna wtedy, jak ktoś wchodzi na drogę fizycznego znęcania się nad ludźmi, i katowanie drugiego człowieka sprawia mu satysfakcję, tudzież nie ma skrupułów, by temu człowiekowi odebrac życie.
                                  • lifeisaparadox Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 08.12.12, 00:19
                                    Tu nie chodzi o bieganie z widłami za potencjalnymi seryjnymi mordercami, ale o komfort ich własnego życia i ich otoczenia.
                                    Jeśli nie jest jasne, że okłamywanie dla przyjemności to wyrządzanie krzywdy, a jedynie morderstwo jest momentem w którym "poczuje się wyrzuty sumienia", to tylko możesz sobie przystawić linijkę i zmierzyć odległość jaka dzieli takie czucie względem normalnych ludzi, którzy to czują już gdyby mieli kogoś zmanipulować.

                                    Stąd potrzeba intensywnych doświadczeń, jeden musi się naćpać aż ci oczy z orbit wyjdą, żeby czuć się jak ktoś, kto dobrze się wyśpi i obudzi rześki.
                                    Tym bardziej że te impulsy które ktoś z osobowością nieprawidłową czuje, wyrządzając bezpodstawną krzywdę, pobudzają go do czucia, ale wytłumiają go jeszcze bardziej na wrażliwość i potrzebuje on coraz mocniejszej dawki, aby poczuć życiodajną stymulację. Tak w końcu dochodzi do przesuwania granicy w zachowaniu.

                                    To jest to samo jak z ćpaniem, po paru dniach musisz wciągnąć jedynkę a nie kreskę, tyle że tutaj jest to charakterologiczne. Nabicie kogoś w butelkę nie wystarcza, potrzebne jest pobicie, a później zabicie. Krzywda staje się narkotykiem, tak jest odbierana i używana. "Pomniejsze" krzywdy stają się automatyczne - a to na kogoś nakrzyczysz bo tak, albo zachowujesz się tak że syn przeżywa traumę, płacze i nie może zasnąć. Człowiek zanim się przestawi na intensywność jako naturalną rzecz panującą w jego otoczeniu, czuje naturalnie, biologicznie.

                                    Przystaw sobie linijkę.
                                    To jest zjawisko wrażliwości ludzkiej.
                                    Oceny moralnej w profesjonalnej psychologii nie doświadczysz nigdy, takie są zasady. Człowiek to zjawisko.
                                    • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 08.12.12, 00:28
                                      Chyba mnie źle oceniasz. Ja mam współczucie dla niektórych ludzi. Nie oszukuje wszystkich. Nie oszukuje w każdej sytuacji. Pisałem wyzej: oszukuje, jak chce ugrać coś dla siebie. A i tak robię to tak, żeby te oszukiwane osoby tego boleśnie nie odczuwały. Nie traktuje wszystkich ludzi jak idiotów. Nie mam osobowości ,,psychopatycznej''/,,socjopatycznej''.
                                      • lifeisaparadox Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 08.12.12, 01:40
                                        "Zabijam, ale tylko tych brzydkich i tylko wtedy gdy czuję że mają kasę przy sobie".
                                        Litość nie ma nic wspólnego ze współczuciem.

                                        EOT
                                        • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 08.12.12, 01:58
                                          W taki razie koniec tematu, ale NIE ROZUMIEM, czemu tak próbujesz mi udowodnić, że coś z psychopaty mam, skoro mnie nawet nie znasz.
                                          A nawet jeżeli coś ze mną nie tak, to co to zmienia?
                                          • lifeisaparadox Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 08.12.12, 05:01
                                            > A nawet jeżeli coś ze mną nie tak, to co to zmienia?

                                            Możesz sobie te sprawy poukładać z psychologiem, albo olać te spostrzeżenia. Albo skończysz dobre studia i będziesz żyć solidnie, albo będziesz wszystko łatał wytłumaczeniami i manipulacjami i czuł że ci coraz bardziej odwala.
                                            No tak to jest po prostu.
                                            Za dużo znam takich ludzi.
                                            • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 08.12.12, 13:10
                                              Mógłbym poukładac, ale jest jedno ale - nie mam zaufania do psychologów. Nawet minimalnego. Nie spotkałem na swojej drodze żadnego dobrego psychologa. Pseudopsychologów - jak najbardziej, prawdziwych psychologów - ani jednego.
                                              • e4ska Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 08.12.12, 15:50
                                                Ale po co zakładasz głupie tematy? Niejeden odpisze ci z czystego serca, chce pomóc, może się nawet przejmuje i zastanawia, co dopowiedzieć.
                                                Ja też nie tyle nie mam zaufania do psychologów, co w ogóle kwestionuję ich kompetencje. Państwo z wielką niedbałością podstawia obywatelom rzekome pomoce i umywa ręce.
                                                13-14 latek żadnego wsparcia z psychologów nie ma, bo oni mają za cel główny "dobro dziecka", które jęczy w "złym świecie". A że pomoc psychologiczna dla takich dzieciaków często je deprawuje - a czy to psychologa obchodzi? Nie, nie obchodzi i nie powinno obchodzić, bo inaczej zwariowałby od tej swojej roboty.

                                                Pewną pomocą może być wymiana myśli na forach, ale widzisz - sam temu przeszkadzasz. Szkoda.
                                                • lestrange_e Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 08.12.12, 19:40
                                                  Dzieciaku, sa różni psycholodzy. I jak najbardziej są też pseudopsycholodzy. Ale są też normalni specjaliści w dziedzinie psychologii, którzy wiedzą, co robią. Jak w każdym zawodzie. Takie życie.

                                                  Ja mam zdiagnozowaną (powiedzmy) socjopatię. A żyję w miarę normalnie. Ba, nawet studia medyczne udało mi się skończyć. Fakt, że wolę żyć z dala od ludzi, bo w pracy mam ich aż za dużo. Ale staram się funkcjonować na tyle normalnie, na ile daję rade.
                                                  • e4ska Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 08.12.12, 20:18
                                                    Dlaczego nazywasz tego właśnie wpisywacza "dzieciakiem"?
                                                    Przeczytacie jakieś głupoty i umyka wam, co się naprawdę tutaj zdarzyło. Otóż - przeciw czemu Pawulon (Paweł) nie protestuje, on ani nie wkuwa do nauki, ani nie przewija (dzieciaka). Ma jakiś problem, jednak boi się o nim powiedzieć wprost.

                                                    Dla mnie jest ciekawe, czemu pewni ludzie muszą używać netu do budowania jakiegoś tam wizerunku. Własnego niby autoportretu. To jakby malarz chwycił pędzel i lustro, po czym z okropnej niemrawy wymalował rycerza w jedwabnym powiewie płaszcza i szpady. To oko (minus czy plus 5), te usta , co ledwie skrywają protezy, te wycieczki zagraniczne ( kupowane jak leci w najbardziej dostępnym biurze podroży, byle odbębnić czas wolny).

                                                    Ale zawsze znajdą się ludzie, którzy wizerunek kupią.
                                                    Dlaczego?
                                                  • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 08.12.12, 21:45
                                                    Esko, ale szczerze, bez zbędnych złośliwości: uważasz, że ze mną cos nie tak jest?
                                                  • e4ska Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 09.12.12, 10:27
                                                    Coś nie tak, jeśli chodzi o wpisywanie dziwnych tekstów... niepotrzebnych.
                                                    Ale to problem następujący: czy wolno prowokować w necie? Wydaje mi się, że nie jest takie straszne, bo ludzie chcą o czymś pisać, chcą się wypowiadać - a ty im dajesz odpowiednią strawę i nie obrażasz, nie atakujesz, nie dajesz tekstów typu "pluję na ciebie!", "ty szmato!(autentyki!!!).

                                                    Ja bym takiego tematu nie wymyśliła, jest mi obcy - więc musisz mieć pewne i umysłowe, i psychiczne predyspozycje do tego, aby tak rzecz opowiedzieć. Właściwie to wysondowałeś (-aś), co ludzie myślą o takich sytuacjach jak ta opisana, a są to bardzo stereotypowe podejścia. Mnie by nie pocieszyły ;-(

                                                    Np. fajne jest poklepanie typu: wiesz, dobrze, bo kiedy inni będą się męczyć z dzieciorem, to ty już to będziesz mieć za sobą i poużywasz życia! Wynika z takiego sądu, że ojcostwo kończy się po paru latach i najgorzej jest mieć maleńkiego dzieciora, a potem to już same fajne nas czeka. A stare przysłowie mówi: Małe dzieci - mały kłopot, duże dzieci - duży kłopot.

                                                    Do tego jeszcze należałoby wziąć pod uwagę, że w wieku 34 lat możesz zostać dziadkiem, a w wieku 51 - pradziadkiem!
                                                    :-)))

                                                    I że możesz się rozwieść, bo przecie taki wczesny wybór kobiety z reguły bywa niezbyt rozsądny...

                                                    I że kiedy taki ojciec-nastolatek ma czas na dojrzewanie w gronie rówieśników? Problemu wyobcowania z gromady pod uwagę nie wzięto. Ani że szkoła w porządku, że nauczyciele - czy może traktują wczesnych rodziców ulgowo? - przeoczono, a to też ważna rzecz. Wychwycono typowe dla "psychologizujących" rzeczy: uzależnienie, podejście do terapii...

                                                    Tak naprawdę to się ubawiłam, za co ci jestem wdzięczna, bo nie był to pusty rechot, ale taki śmiech refleksyjny. Lubię patrzeć na świat i ludzi, ciekawią mnie w swojej różności. Jak i zgadzam się, aby na mnie też popatrzeć i może nawet pośmiać się ze mnie - nic to strasznego.

                                                    Zdrufki!
                                                  • altz Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 09.12.12, 10:29
                                                    pavulon_17 napisał(a):
                                                    > Esko, ale szczerze, bez zbędnych złośliwości: uważasz, że ze mną cos nie tak jest?
                                                    Wszystko jest tak, odpowiednio do wieku. :-)
                                                    Jest bunt na sytuację, którą sobie sam(!) zrobiłeś. Był seks, była przyjemność, tylko teraz niezbyt dobrze się z tym czujesz. Ale bunt na niewiele się zda, możesz się wyzłośliwiać na ludzi na forum, pokazać, jaki jesteś inteligentny i jak potrafisz wszystkimi zakręcić, ale wiedz, że inteligencja to nie jest mądrość. :-)
                                                    Jesteś teraz w idealnej sytuacji, chociaż ciężko się przyznać do tego, że tak jest.
                                                    Bierz, co jest i ciesz się z tego, w związku też jest czas na odrobinę szaleństwa, o ile coś czujesz do matki Waszego dziecka, w co chyba sam wątpisz.
                                                    Dziecko daje dużo radości, chociaż po takim małym dziecku nie widać tego potencjału. :-)
                                                    Jeśli teraz coś zepsujesz w swoim życiu, to już się raczej nie da tego odkręcić, dziewczyna jest bardzo młoda, widać, że rozsądna, ona sobie poukłada życie, choćby sama. Będziesz miał żal do siebie, dziecko będziesz widywał raz od święta i będziesz stale rozmyślał tak, jak lubisz. ;-)
                                                    Powiem tak, żebyś zrozumiał, bierz to wszystko, to jest dobry towar! ;-)
                                              • lifeisaparadox Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 08.12.12, 19:38
                                                Lepiej żebyś nie spotkał żadnego "prawdziwego" psychologa, bo ufamy temu co znamy, a to będzie na pewno ktoś kto sam ma takie same cechy osobowości jakie masz teraz rozbujane. Trafiają się i tacy, a później druga Hiroszima w głowie pacjentów.

                                                Tak że naprawdę, tylko zdrowy rozsądek.
    • kochanic.a.francuza Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 06.12.12, 12:10
      Nie panikuj. Znajdz dobre strony sytuacji. !0 lat wczesniej masz dziecko, dziesiec lat wczesniej zakonczysz ojcowanie. Bedziesz mlodym tata-nie bedzie ciebie i dziecka dzieic tak bardzo roznica pokoleniowa. Macie inteligentnych, rozumnych rodzicow, ktorzy wzieli na siebie 90% odpowiedzialnosc. Tak, finansowe sprawy sa najwazniejsze i najtrudniejsze do ogarniecia. Ciesz sie, za mozecie liczyc na rodzicow.
      CZas leci jak z bicza strzelil, za rok bedziesz mial mature za trzy lata zdobedziesz zawod, pojdziesz zarabiac. Wlasne pieniadze daja poczucie pewnosci, dodaja energii.
      Co do twojego samopoczucia-to jest naturalne jak sie czujesz. Wszyscy mlodzi rodzice to przezywaja, czy naja dziecko w wieku 17-stu czy 27-miu lat. Urodzilam majac 27 lat i tez chcialam gdzies uciec bo mnie to wszystko przygniatalo. Z doswiadczenia ci powiem tak
      Jest cos takiego jak higiena zdrowia psychicznego. Tak jak zapobiegamy prochnicy myjac zeby tak powinnismy zapobiegac stanom permanentnego przytloczenia jakiemu wlasnie ulegles. Jak/ Ano zadbac o wlasne samopoczucie. Czyli nie biczowac sie, ze zmajstrowalem dziecko to teraz musze cierpiec. Zeby trzeba zagryzac bo taka jest doroslosc, ale od czasu do czasu trzeba sobie pozwolic na relaks. MAsz rozumne otoczenie, wystarczy, ze pogadasz, ze cie to przytlacza, ze czujesz sie zmeczony i nie wiesz jak to ciagnac dalej. Pomysla, pociesza, moze cos wymysla.
      Na razie lekko sie zachwiales na tym statku, ale wciaz na nim stoisz i chwala ci za to. Masz prawo sie zagubic, ale nie daj na swoim "zachwianiu" zarabiac dilerom. Szanuj pieniadze, ktore masz od rodzicow, wydawaj je na syna nie na zuli z mafii narkotykowej i ich prostytki.
      Acha, brakuje mi w Twoim poscie przemyslen na temat dziewczyny. Myslisz, ze ona nic nie przezywa? Ze jej nie ciezko? W koncu to ona cierpiala takze fizycznie zeby sie dziecko urodzilo.
    • paco_lopez Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 07.12.12, 22:57
      pavulon gratulacje chłopie. nie pękaj . trzy -cztery lata orki i będziesz miał z bani. czujesz się, ze dzieciak zdrowy jest i będzie miał młodych rodziców, a nie starych zgredów. nie martw się. starsi od ciebie nie wyrabiają , kiedy im się młode urodzi. jak młody będzie miał tyle co mój starszy, to ty będziesz jeszcze ponad 10 lat młodszy ode mnie. będziesz widział jak się stare capy będą na ciebie z głupim znakiem zapytania na twarzy gapić i zazdrości ci , ze masz kawał roboty dawno odwalony. trzymam za ciebie kciuki. dasz rade. skoro ja dałem, to ty też.
      ja tez mógłbym dać identyczny temat wątku. dzisiaj mój dziesięciolatek zapomniał gdzie dres schował i mi odwaliło. jak przeczytałem co mu kolega z klasy na sypie napisał, tez mi odwaliło. jeszcze ci trochę poodwala, ale ty masz przynajmniej kupę czasu. a popatrz teraz na tych sfrajerowanych trzydziesto ileś tam latków, którzy chcieliby a boją się. głowa do góry.
      • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 08.12.12, 00:30
        Chciałbym się cieszyć, ale nie ma z czego.
    • badanie20122013 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 08.12.12, 18:06
      Witam. Ja tu trochę w innej sprawie. Chciałabym zaprosić Państwa do badania, które jest anonimowe, krótkie oraz bardzo proste. Tyczy się wszystkich: osób starszych, w średnim wieku i tych młodszych. Wykorzystane będzie tylko do celów naukowych. Bardzo proszę o pomoc w badaniu. Każda osoba się liczy. Osoby chętne do udziału w badaniu serdecznie zapraszam do wysłania zgłoszenia mailowo na adres: badanie20122013@wp.pl
    • easyblue Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 09.12.12, 08:42
      Jesteś bardzo inteligentnym młodym człowiekiem.
      Stanąłeś na wysokości zadania - chwała Ci za to.
      Masz akurat trudny okres - to zrozumiałe, dziecko to nie zabawka. Ale za kilka lat dzieciak będzie na tyle duży, że będziesz miał z nim inny, lepszy kontakt. Ale... jeżeli dalej będziesz ćpał, to nawet się nie zorientujesz, kiedy będziesz w gó...e po uszy. Już jesteś, ale masz szanse na wydostanie się z tego. No chyba, ze jesteś masochistą i świadomie dokłądasz sobie problemów, bo samo dziecko w wieku 17 lat to mało. Bardzo łatwo pokręcić sobie w życiu, sam zreszta to widzisz. Ale świadomie dokłądać sobie wiecej.. ? Przecież nie jesteś idiotą.
    • mona.blue Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 09.12.12, 10:06
      Pavuolon, jeżeli nie jesteś trollem to radzę Ci wizytę w najbliższej przychodni d/s uzależnień - narkotyki to poważna sprawa.
      Reszta wydaje mi sie ok, masz zdrowe podejście, dbasz o dziecko, uczysz się itd.
      • pavulon_17 Re: Szkoła, dziecko - a mnie odwala 09.12.12, 19:17
        mona.blue napisała:

        > w najbliższej przychodni
        > d/s uzależnień - narkotyki to poważna sprawa.
        Takie wizyty sensu nie mają - dla mnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja