Toksyczna matka

05.12.12, 15:10
Jak się odciąć albo uzdrowić relacje?

Leda proszona o niewpisywanie się w tym wątku.
    • lifeisaparadox Re: Toksyczna matka 05.12.12, 15:14
      Zastrzelić i upozorować samobójstwo :>
      • mona.blue Re: Toksyczna matka 05.12.12, 15:16
        lifeisaparadox napisał:

        > Zastrzelić i upozorować samobójstwo :>

        :DDD

        Aż tak źle nie jest, jest jeszcze gorzej.
    • altz Re: Toksyczna matka 05.12.12, 18:19
      Znam takie sytuacje, jak rodzice się wtrącali we wszystko, niszczyli związki, przepijali majątki, przegrywali i przychodzili do dzieci po następne pieniądze. :-)
      Wszystko się da zrobić. Jeśli nie da się ustalić zdrowych relacji, a tak czasami bywa, to trzeba się wyprowadzić i żyć na własne konto, konkretnie ignorując mądre rady. Grzecznie, ale stanowczo. Mówi się wprost np. mamo, to jest moje życie i nie potrzebuję rad, albo nie dam pieniędzy, masz dość własnych z emerytury, musisz sobie poradzić. W końcu nawet rodzic się odczepi, chociaż będzie chodził i opowiadał, jaka córka jest niedobra. :-) Może się poukłada z czasem, już na innym poziomie, ale jakiś szok musi być, bo się rodzic przyzwyczaił, że dziecko jest jego własnością.
      • mona.blue Re: Toksyczna matka 05.12.12, 20:38
        altz napisał:

        > Wszystko się da zrobić. Jeśli nie da się ustalić zdrowych relacji, a tak czasam
        > i bywa, to trzeba się wyprowadzić i żyć na własne konto,

        wyprowadziłam się juz dawno, tylko że niestety jestem finansowo uzalezniona od ojca

        konkretnie ignorując mądre rady. Grzecznie, ale stanowczo. Mówi się wprost np. mamo, to jest moje życie i nie potrzebuję rad,

        tak mowię, ale ona i on tak zręcznie manipuluja mną, że ostatnio nawet uwierzyła im, że nie byli dysfunkcjonalnymi rodzicami
        przepytała ich z dzieciństwa, bo nic nie pamiętam z naszych relacji z tamtego okresu, oni opowiadali, a ja dałam sobie wmówić, że wszystko było ok
        sztandarowym tekstem mojej matki jest:
        jak kończyłaś szkołe podstawową, to nauczycielka pogratulował mi, że tak dobrze wychowałam córkę - to jej koronny dowód na to, że nie była złą matką
        ale tego, że była chińska matkąto juz nie przyjmuje do wiadomści
        za to brdzo jej sie podobało (z artykułu w WO), że Chińczycy podważają osiągnięcia Freuda i Junga
        mi za to podobał się bardzo artykuł o Marii Montessori, tylko zabrakło mi wyjaśnienia, na czym polega pedagogika, której jest twórcą - to tak na marginesie

        W końcu nawet rodzic się odczepi, chociaż będzie chodził i opowiadał, jaka córka jest niedobra.

        aha

        :-) Może się poukłada z czasem, już na innym poziomie, ale jakiś szok musi być, bo się rodzic przyzwyczaił, że dziecko jest jego własnością.

        it's the point
    • kropidlo5 Re: Toksyczna matka 05.12.12, 18:22
      mona.blue napisała:

      > Jak się odciąć albo uzdrowić relacje?
      >
      > Leda proszona o niewpisywanie się w tym wątku.


      Przede wszystkim- pogodzic sie z pewnymi rzeczami i zmieniac siebie, a nie matke.Od matki czy w ogole rodzicow mozna wymagac pewnych zachowan, standardow i je egzekwowac, natomiast nie ma co liczyc ze jak np nie akceptowala cale zycie to nagle zaakceptuje albo jak byla bardzo krytyczna to nagle stanie sie bardzo wyrozumiala, choc pewne modyfikacje sa mozliwe, niektorzy np na starosc lagodnieja, ale jak sie ma stac to sie stanie, nie da sie wymusic.
      Co do uzdrowienia relacji, to ja rardzo konkretne postulaty i oczekiwania. Sformulowania ogolne typu 'chce byc szanowana' albo 'nie chce byc osmieszana' sa droga do nikad i zarazem polem do niekonczacej sie debaty 'przeciez cie szanuje' 'wlsnie ze nie' ' wlasnie ze tak'. Lciza sie konkrety.

      Ja swoim rodzicom powiedzialem, co konretnie maja zrobic, by nasze relacje byli poprawne i poprosilem, zeby oni wymienili oczekiwania wobec mnie. Ja powiedzialem- nie chce komentarzy na temat moich finansow, nie chce byc porownywany do X,Y i Z i w ogole prosze mnie nie porownywac z nikim, nie chce rozmow na temat papierosow i alkoholu, nie chce byscie nawzajem do mnie o sobie zle mowili za plecami drugiego, nie chce, by komentowac moj swiatopoglad i nawracania mnie na katolicyzm, i tal dalej, i choc idzie z oporami to zauwazylem zmiane, te tematy rzadziej sie pojawiaja, choc droga jest nieco wyboista, ale we wlaasciwym kierunku.
      • mona.blue Re: Toksyczna matka 05.12.12, 19:50
        Dzięki. Dzisiaj się dowiedziałam, że muszę zerwać zależność finansową od rodziców - to niby takie oczywiste - kto trzyma kasę, ten rządzi.
        Tylko jak to zrobić, skoro nie mam pracy - praca była na projekt, a ten się skończył.
      • mona.blue Re: Toksyczna matka 05.12.12, 20:55
        lifeparadox napisał:

        > Przede wszystkim- pogodzic sie z pewnymi rzeczami i zmieniac siebie, a nie matke.

        tak, ciągle robie ten błąd - mam nadzieję, że ona zmieni sie na lepsze
        ostatnio próbowałam "wymusić" na niej, żeby posłuchała tego, co mam jej do powiedzenia, a nie biernie słuchać tego, co ona mówi - bo to standard naszych relacji, że ona opowiada mi dosłownie o wszystkim, ze szczegółami, a mnie nie słucha ani trochę
        próbowałam trzykrotnie nie pozwolic jej na zmiane tematu - to znaczy, próbowałam jej opowiedzieć o czymś, co mnie dotyczy, uzyskać jakaś radę, albo chociaż odrobinę zainteresowania
        jedyne, co uzyskałąm to jej zimne aha, kompletny brak zainteresowania i powrót do jejtematu

        Od matki czy w ogole rodzicow mozna wymagac pewnych zachowan, standardow i je
        > egzekwowac,

        ale jak konkretnie?
        co zrobić, jak ona mnie zagaduje na śmierć,
        albo gdy wiem, że nie akceptują mojego partnera?
        wiem, wiem, jestem głupia i nie powinno mi zależeć na ich akceptacji, to moja sprawa
        ale tyle lat przed nimi ukrywam te relację, że w końcu się pogubiłam, czy oni wiedzą i ile wiedzą
        to samo dotyczy zresztą wszystkich moich znajomych - oni albo mi nie wierzą, albo zazdroszczą, albo udają że nie wierzą - paranoja

        > natomiast nie ma co liczyc ze jak np nie akceptowala cale zycie to
        > nagle zaakceptuje albo jak byla bardzo krytyczna to nagle stanie sie bardzo wy
        > rozumiala,

        no niestety, chyba masz rację
        to właśnie mój największy ból, że mnie nie akceptowała całe życie, w związku z czym ja nie potrafię zaakceptować siebie i innych, a moje poczucie własnej wartości jest nieadekwatne

        choc pewne modyfikacje sa mozliwe, niektorzy np na starosc lagodniej
        > a, ale jak sie ma stac to sie stanie, nie da sie wymusic.

        to co robić? jak najrzadziej się z nimi kontaktować?

        > Co do uzdrowienia relacji, to ja rardzo konkretne postulaty i oczekiwania. Sfor
        > mulowania ogolne typu 'chce byc szanowana' albo 'nie chce byc osmieszana' sa dr
        > oga do nikad i zarazem polem do niekonczacej sie debaty 'przeciez cie szanuje'
        > 'wlsnie ze nie' ' wlasnie ze tak'.

        ano właśnie

        >Licza sie konkrety.
        >
        > Ja swoim rodzicom powiedzialem, co konretnie maja zrobic, by nasze relacje byli
        > poprawne i poprosilem, zeby oni wymienili oczekiwania wobec mnie.

        tak wprost?
        ja nawet nie wiem, jakie mam konkretne oczekiwania wobec nich

        Ja powiedzialem- nie chce komentarzy na temat moich finansow, nie chce byc porownywany do X,Y i Z i w ogole prosze mnie nie porownywac z nikim, nie chce rozmow na temat p
        > apierosow i alkoholu, nie chce byscie nawzajem do mnie o sobie zle mowili za pl
        > ecami drugiego, nie chce, by komentowac moj swiatopoglad i nawracania mnie na k
        > atolicyzm, i tal dalej, i choc idzie z oporami to zauwazylem zmiane, te tematy
        > rzadziej sie pojawiaja, choc droga jest nieco wyboista, ale we wlasciwym kieru
        > nku.

        Dzięki, przemyślę to sobie i postaram się zastosować.
        • lifeisaparadox Re: Toksyczna matka 05.12.12, 22:26
          mona.blue napisała:

          > lifeparadox napisał:
          >
          > > Przede wszystkim- pogodzic sie z pewnymi rzeczami i zmieniac siebie, a ni
          > e matke.

          Nie, ja tego nie pisałem. Ja pisałem zastrzelić i więcej się nie wypowiadam :>

          > tak, ciągle robie ten błąd - mam nadzieję, że ona zmieni sie na lepsze
          > ostatnio próbowałam "wymusić" na niej, żeby posłuchała tego, co mam jej do powi
          > edzenia, a nie biernie słuchać tego, co ona mówi - bo to standard naszych relac
          > ji, że ona opowiada mi dosłownie o wszystkim, ze szczegółami, a mnie nie słucha
          > ani trochę
          > próbowałam trzykrotnie nie pozwolic jej na zmiane tematu - to znaczy, próbowała
          > m jej opowiedzieć o czymś, co mnie dotyczy, uzyskać jakaś radę, albo chociaż od
          > robinę zainteresowania
          > jedyne, co uzyskałąm to jej zimne aha, kompletny brak zainteresowania i
          > powrót do jejtematu

          Z jakim się wdajesz...

          • mona.blue Re: Toksyczna matka 05.12.12, 23:01
            lifeisaparadox napisał:

            [...]
            > > próbowałam trzykrotnie nie pozwolic jej na zmiane tematu - to znaczy, pró
            > bowała
            > > m jej opowiedzieć o czymś, co mnie dotyczy, uzyskać jakaś radę, albo choc
            > iaż od
            > > robinę zainteresowania
            > > jedyne, co uzyskałąm to jej zimne aha, kompletny brak zainteresowa
            > nia i
            > > powrót do jejtematu
            >
            > Z jakim się wdajesz...
            >
            to tak mam?
            • lifeisaparadox Re: Toksyczna matka 06.12.12, 01:51
              mona.blue napisała:

              > > Z jakim się wdajesz...
              > >
              > to tak mam?

              Noooo... czasem chyba o to chodzi, że takie niańczenie przekazuje rozum przez niewidzialną pępowinę prosto do mózgu.
              • mona.blue Re: Toksyczna matka 06.12.12, 10:21
                lifeisaparadox napisał:

                > Noooo... czasem chyba o to chodzi, że takie niańczenie przekazuje rozum przez n
                > iewidzialną pępowinę prosto do mózgu.

                :/
        • kropidlo5 Re: Toksyczna matka 05.12.12, 22:39
          lifeparadox napisal?
          Mona, tu ziemia, tu ziemia:)
          • mona.blue Re: Toksyczna matka 05.12.12, 23:07
            kropidlo5 napisał:

            > lifeparadox napisal?
            > Mona, tu ziemia, tu ziemia:)

            What? Co masz na myśli?

            Kropidło:
            Houston, we have a problem!
            To tak w nawiązaniu do najnowszej, bestsellerowej powieści pani Grocholi.
            Ten Jeremiasz jakiś za bardzo pozytywny wyszedł. I Marta do niego wróciła. WTF?
            • kropidlo5 Re: Toksyczna matka 05.12.12, 23:19
              To, ze cytowalas moje slowa a podpisalas, ze to slowa Paradoxa:)
              • mona.blue Re: Toksyczna matka 06.12.12, 10:21
                kropidlo5 napisał:

                > To, ze cytowalas moje slowa a podpisalas, ze to slowa Paradoxa:)

                Jesteście dla mnie tak podobni, że wcześniej się nie połapałam, dwie Life i Kropidło to dwie rózne osoby. Prawdę mówiąc teraz też nie do końca w to wierzę.
    • to.niemozliwe Re: Toksyczna matka 06.12.12, 08:12
      Mona, jak się uczyłaś w szkole, jakie miałaś oceny? Byas dobra uczennicą, czy przecietną? Chodzi o stopnie.
      • mona.blue Re: Toksyczna matka 06.12.12, 10:32
        to.niemozliwe napisał:

        > Mona, jak się uczyłaś w szkole, jakie miałaś oceny? Byas dobra uczennicą, czy p
        > rzecietną? Chodzi o stopnie.

        A co to ma do rzeczy?

        W podstawówce miałam same piątki przez wszystkie klasy plus wzorowe zachowanie - jednym słowem czerwony pasek :) I byłam nieco autystyczna (ZA)

        W liceum sobie odpuściłam naukę, zresztą w Rejtanie był bardzo wysoki poziom i bardzo trudno było o piątki , a nawet o czwórki. Ojciec mnie tam zapisał (chyba biedaczek nie wiedział co robi, bo on był prominentnym dyrektorem znanej fabryki, a Rejtan to była wylęgarnia kadr opozycji).
        Było to poza tym elitarne liceum, konkurowało tylko z Batorym :)
        Ja chciałam iść do Konopnickiej, jak moja kuzynka, ale ciesze się bardzo, że jednak byłam w Rejtanie :) Szczególnie ze względu na harcerstwo: "Czarną Jedynkę" - nasze obozy były superowe.

        W liceum byłam raczej przeciętną uczennicą - to znaczy miałam swoje osiągnięcia, ale nie za bardzo przykładałam się do nauki. Zaczęłam się socjalizować :) Byłam w harcerstwie, miałam paczkę przyjaciółek, podkochiwałam się w kolegach z klasy albo z harcerstwa :) Co do stopni - czwórki i tróje.

        --
        inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
        monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
        • szaman.ka Re: Toksyczna matka 06.12.12, 18:22
          Mona ,Ty przecież jesteś po psychoterapii.Nie przerabiano tego tematu z Tobą ?
          • mona.blue Re: Toksyczna matka 06.12.12, 21:37
            szaman.ka napisała:

            > Mona ,Ty przecież jesteś po psychoterapii.Nie przerabiano tego tematu z Tobą ?

            Praktycznie nie, bo kiedyś, w młodości jak byłam na terapii to nie zdawałam sobie sprawy, że ona jest toksyczna i chyba nawet nie podnosiłam tego tematu. 5 lat temu, an terapii współuzależnienia była głównie mowa o sposobie poradzenia sobie z alkoholikiem, a przy terapii dla ofiar przemocy też o ex i dodatkowo wyszło, że mój ojciec był tyranem i skupiłam się na tym. Dopiero teraz dociera do mnie, jak bardzo ona mnie uwiązała do siebie, jak jestem od niej zależna, jak nie potrafię się jej przeciwstawić i zadbać o siebie w tym kontakcie. Teraz, gdy jestem na terapii DDA/DDD to może w końcu to przepracuję.
            Ale jakbyś miała jakieś refleksje czy kilka rad na ten temat, to też chętnie posłucham :)
        • to.niemozliwe Re: Toksyczna matka 06.12.12, 20:43
          Piszesz, ze matka jest toksyczna, a moze ona po prostu zadaje Ci niewygodne pytania, albo takie, na ktore odpowiedz, jesli bys sobie udzielila, to ta odpowiedz jasno wskazuje Twoje deficyty ( kazdy jakies ma, ja oczywiscie tez). I to Cie wkurza.
          • mona.blue Re: Toksyczna matka 06.12.12, 21:40
            to.niemozliwe napisał:

            > Piszesz, ze matka jest toksyczna, a moze ona po prostu zadaje Ci niewygodne pyt
            > ania, albo takie, na ktore odpowiedz, jesli bys sobie udzielila, to ta odpowied
            > z jasno wskazuje Twoje deficyty ( kazdy jakies ma, ja oczywiscie tez). I to Cie
            > wkurza.

            Nie, ona nawet nie zadaje pytań, ona nie interesuje się mną, i tym co u mnie. Ją interesuje tylko
            to, żebym to ja ja słuchała, wspierała, kochała itd. - jednym słowem ona odwróciła role i ja jestem w sensie psychologicznym jej matką, jeżeli można tak powiedzieć.

            inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
            monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
            • to.niemozliwe Re: Toksyczna matka 08.12.12, 06:04
              Pamietasz moj watek o toksycznosci rodzica w kontekscie tego, ze na jego starosc trzeba sie nim opiekowac? Widze, ze Twoja juz oczekuje zainteresowania i uwagi, a bedzie jeszcze gorzej. Mieszanka bezbronnosci i sadyzmu, dyrektywnosci.
              I to stawia przed czlowiekiem potrzebe przedefiniowania, albo uporzadkowania swojego rozumienia aspektu bycia ofiara takiej toksycznej osoby. Bo oto dochodzimy do paradoksu, ze ofiara ma zadbac o oprawce (przyjmujac metaforycznie).
              • kropidlo5 Re: Toksyczna matka 08.12.12, 12:52
                No wlasnie, ambiwalentne uczucie, nie wiem czy to da sie przedefiniowac, chyba tylko zdystansowac? Jesli musisz opiekowac sie, troszczyc, wiec zarazem jakby milowac i litowac nad kims, kto zarazem wywooluje zal i poczucie krzywdy, na dodatek nie odnosnie przeszlosci, ale nawet obecnym zachowaniem.
                • mona.blue Re: Toksyczna matka 08.12.12, 19:31
                  kropidlo5 napisał:

                  > No wlasnie, ambiwalentne uczucie, nie wiem czy to da sie przedefiniowac, chyba
                  > tylko zdystansowac?

                  Może tak, może to jedyna droga.

                  Jesli musisz opiekowac sie, troszczyc, wiec zarazem jakby milowac i litowac nad kims, kto zarazem wywooluje zal i poczucie krzywdy,

                  od lat

                  na dodatek nie odnosnie przeszlosci, ale nawet obecnym zachowaniem.

                  tak, jaj zachowanie mnie niepomiernie wkurza, bo zamiast wspierającej matki mam od lat jeszcze jedno dziecko, ktrórym musze się opiekowac.

                  Przykładowo, gdy jestem chora, to nikt z rodziców sie mną nie zainteresuje, nie zaoferuje pomocy w zwykłych, codziennych sprawach, które staja sie wtedy problemem.
                  Gdy ostatnio mama była chora, to byliśmy postawieni z ojcem w stan gotowości - po pierwsze ona z gorączką 39 stopni nie dawała sobie wytłumaczyć, że musi odwołać przyjęcie, które miała wydać za dwa dni - kazała ojcu wszystko pichcić w kuchni pod jej okiem, nie dawała się namówić na lekarza, chociaż w nocy gorączka jej skakała powyżej 39 stopni (a jest już po 70-tce) - brała apap w wydawało jej się że jest ok. Jak w końcu ojciec się wystraszył, że może być w nocy z nią niedobrze, to kazał mi wieczorem przyjeżdżać z 200 zł w zębach, żeby mieli na wezwanie lekarza w nocy (prywatnie). Ja lekko zasugerowałam, że mam wieczorem mszę we wspólnocie, a przyjechać mogę już to chyba nie do końća pojął co do niego mówię bo obraził się śmiertlenie, że nie chcę przyjechać wieczorem i przestał odbierac telefony. Miałam niezła jazdę, próbowałam go jakos udobruchać, choc mojej winy nie było, bo ja chciałam przyjechać od razu, czego nie przyjmował do wiadomości. Zasugerowałam też delikatnie, że może pożyczyłby pieniądze od zaprzyjaźnionej sąsiadki (to nie chodziło o to, że nie miał kasy na koncie, mógł wziąć z bankomatu, ale bał sie zostawić matke na te 10 min samą). O stwierdził, że sąsiadka ma gości, to nie będzie jej przeszkadzał - bez sensu bo on nieraz wyrządzał jej większe przyjacielskie usługi. Skończyło sie tym, że tak się na mnie obraził, że jednak poszedł do sasiadki po pieniądze z numer telefonu do prywatnej lecznicy. /ja jeszcze po drodze próbowałam mu wytłumaczyć, że w razie czego mógłyb wezwać "normalne" pogotowie - też nie docierało to do niego - obraził sie na służbe zdrowia, bo wczesniej lekarka nie chciała przyjśc do domu na wizytę, tylko zdiagnozował przez telefon grypę i zaleciła odpowiednie leczenie.
                  • to.niemozliwe Re: Toksyczna matka 08.12.12, 20:10
                    Wyglada na to, ze te relacje sa podszyte wzajemnymi duzymi oczekiwaniami co do okazywania intymnosci i troski przy braku dawania tego w rewanzu.
              • lifeisaparadox Re: Toksyczna matka 08.12.12, 20:06
                to.niemozliwe napisał:

                > I to stawia przed czlowiekiem potrzebe przedefiniowania, albo uporzadkowania sw
                > ojego rozumienia aspektu bycia ofiara takiej toksycznej osoby. Bo oto dochodzim
                > y do paradoksu, ze ofiara ma zadbac o oprawce (przyjmujac metaforycznie).

                Jeśli się mamy prześcigać w paradoksach, to co gdy naturalny oprawca musi się zaopiekować ofiarą?
                • to.niemozliwe Re: Toksyczna matka 08.12.12, 20:13
                  Na swoj sposob "zaopiekuje sie" ? ;-)
            • szaman.ka Re: Toksyczna matka 08.12.12, 20:42
              Mona musisz się pogodzić z tym,że ludzie dziecinieją na starość.
              Stają się bezradni,drażliwi,egoistyczni.Z reguły wszelkie wady się nasilają.Nie dziw się więc ojcu,że tak się zachowywał,bo takie sytuacje ich przerastają. Taki człowiek,który jest po 70 liczy się z tym,że lada dzień może odejść z tego świata,a nie jest to łatwa myśl do pogodzenia się z nią.
              Ja myślę,że matka Cię po swojemu kocha,lecz pewnie nigdy wystarczająco nie umiała tego okazać i raczej się nie spodziewaj,że się to zmieni
              Nie wiem na ile potrafisz mamie komunikować wprost swoje uczucia związane z jej zachowaniem ?
              • mona.blue Re: Toksyczna matka 08.12.12, 22:09
                szaman.ka napisała:

                > Ja myślę,że matka Cię po swojemu kocha,lecz pewnie nigdy wystarczająco nie umia
                > ła tego okazać i raczej się nie spodziewaj,że się to zmieni
                > Nie wiem na ile potrafisz mamie komunikować wprost swoje uczucia związane z jej
                > zachowaniem ?

                Właściwie nie potrafię, zaczynam sie dopiero tego uczyć.
                • to.niemozliwe Re: Toksyczna matka 09.12.12, 04:02
                  A co by bylo, gdyby sie okazalo, ze nie ona jest toksyczna, tylko Ty troche za malo asertywna?
                  • mona.blue Re: Toksyczna matka 09.12.12, 10:03
                    to.niemozliwe napisał:

                    > A co by bylo, gdyby sie okazalo, ze nie ona jest toksyczna, tylko Ty troche za
                    > malo asertywna?

                    Nie lubię w ogóle określenia toksyczna. Ona po prostu jest mało dojrzała emocjonalnie i bardzo narcystyczna.
                    Ja wiem, że wobec niej nie potrafię być asertywna, masz rację, tylko nie wiem jak sobie z tym poradzić. Jeżeli masz jakis pomysł w tym temacie, to napisz :)
          • kropidlo5 Re: Toksyczna matka 06.12.12, 22:08
            Mysle, i z tym podejsciem spotkalem sie tez w literaturze, ze zadawanie retorycznych pytan wytykajacych bledy czy slabosci to klasyczne toksyczne zachowanie. Wytkniecie bledu czy slabosci jest celowe i nietoksyczne tylko wtedy, gdy kryje sie za tym jakas propozycja, pozytywna intencja. To znaczy, mowie komus o czyms, czego on moze nie wiedziec- zeby to dostrzegl, albo wiem ze on wie, ale chce przedstawic propozycje rozwiazania, wyjscia.

            Natomiast takie gadanie typu 'mogles' 'powinienes byl' ' nie umiesz sie zachowac' 'nie nadajesz sie' itp- czyli generalna krytyka, a nie konkretnych faktow, wielokrotne krytykowanie tego samwego faktu i generalizowanie, wracanie do przeszlosci ktorej nie da sie zmienic, wytykanie slabosci, na ktore nie ma sie wplywu, wytykanie bledow, za ktore juz sie przeprosilo czy wyjasnilo- to jest wlasnie toksyczne zachowanie.

            Mialem pelen repertuar tego z toksycznym znajomym, takze znam temat z praktyki. Potrafil wytykac mi, ze 10 lat wczesniej cos tam zrobilem, mimo ze wytykal mi to juz wczesniej 100 razy i nie mialo to zwiazku z terazniejszoscia. Bardzo ogolne krytyki, wieczne czepianie sie, analizowanie slabosci, krytyka rzeczy na ktore sie nie ma wplywu ('ale ty masz wielkie graby, jak rolnik, o jezu, jak to wyglada'- jak mam 190 cm wzrostu a toksyczny 155 to naturalnie mam rece duzo wieksze, ale on widac mial z tym problem bo kilka razy i to z reguly publicznie wyglaszal te 'nowine').

            tak najkrocej, to jesli nie wiesz o co komus chodzi z jego krytyka, nie wiesz co proponuje, nie wiesz po co to mowi, to zapewne jest to toksyczne zachowanie.


    • 1lapaz Re: Toksyczna matka 06.12.12, 08:53
      Gdybys kiedys miala jakikolwiek problem, to jedynym na niego sposobem, jest zajecie sie czyms innym. To, ze teraz rozmawiasz o toks. rodzicach nie uwolni twoich mysli. Zadne rady nic nie zmienia, a na pewno nikt nie potrafi wplynac na ludzi po 60 roku zycia. Tacy gorzej slysza, nie potrafia sie nauczyc innych zachowan.
      Bez reszty poswiec sie nauce jakiegos jezyka, planom czegos tam co cie kreci .
      Wspolczuje wszystkim ludziom zlych relacji z rodzicami. To osoby, ktore moga dac duzo milosci, a moga tez odebrac wszystko i zamarudzic zycie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja