Toksyczni-inaczej

13.01.13, 11:04
Duzo tu pisze sie sprawy tzw toksycznych ludzi, glownie w relacji interpersonalnej i w sytuacji naduzyc. Jest jednak druga strona medalu- moze nieco szerszy temat- 'toksycznosc' ktora wcale nie musi byc zwiazana z bezposrednia krzywda, zlym traktowaniem. Jest to cecha uboczna przebywania z okreslona osoba.
Zaznacze, ze kazdy czlowiek moze byc toksyczny dla innej osoby, z przyczyn niezaleznych i niezawinionych, po prostu pewien typ ludzi czy zachowan moze kogos denerwowac, choc inni nie beda mieli z tym problemu. Nie mowie o tym, a o bardziej jednoznacznych przypadkach.
Chodzi mi o ludzi o bardzo negatywnym podejsciu do swiata i innych. Osoby, ktora zawsze widza wady, bledy, slabosci, niedociagniecia, minusy, zagrozenia, a jak ich nie widza- to ich szukaja. Tacy ludzie maja sklonnosc do obmawiania wszystkich po kolei, wyglada to jakby nikt ich nigdy nie zadowolil swym zachowaniem. Gdy wracaja z kina, albo z koncertu, i poprosisz ich o relacje, skoncentruja sie na slabosciach i minusach, chocby koncert czy film byl rewelacyjny. Gdy pokazesz im jakis ciuch czy jakies danie, automatycznie beda szukac brakow i wad.
To sie czesto laczy- taki typ czlowieka z osoba klasycznie toksyczna. Z tym, ze nie do konca chodzi mi tutaj o tzw zrzedy, czy o zwyczajnych pesymistow- tu jest pewna roznica, gdyz zrzedliwosc i pesymizm sa postawami dosc biernymi, natomiast tutaj pojawia sie rodzaj zaangazowania w 'obnazenie' bledow, wad i brakow. Tacy ludzie sprawiaja wrazenie, jakby byli na misji, gdzie celem jest pokazanie, jaki 'naprawde' jest ktos tam czy cos tam.
Uwazam, ze przebywanie z takimi osobami udziela sie i wplywa szkodliwie nie tylko na samopoczucie doraznie, ale i dlugofalowo.
    • l.witch.l Re: Toksyczni-inaczej 13.01.13, 12:33
      Mi sie wydaje, ze to sa osoby, ktore sie nie realizuja. Poza tym malo duchowe.
      Duch to sila w czlowieku.Sa rozczarowane samymi soba...Takie niedopieszczone.
      Ja zazwyczaj unikam tego typu ludzi. Uwazam ze szkoda trwonic swoja energie...

      P.S. Kiedys pewien zaprzyjazniony ksiadz, z ktorym lubilam rozmawiac, Ksiadz W.( z wyksztalcenia byl doktorem w psychologii) powiadal, ze toksycznosc u kobiet bierze sie z braku udanego i staysfakcjonujacego zycia seksualnego. Brak im orgazmu....
      • kropidlo5 Re: Toksyczni-inaczej 13.01.13, 13:13
        Pewnie tak, nie kazdy niespelniony jest taki, ale kazdy taki jest pewnie niespelniony. W koncu wszystkim cos tam brakuje. Dodatkowo, czesto moze to byc niespelnienie dosc specyficzne- na przyklad problem z wlasnym wygladem czy wiekiem.
        Ale to juz kwestia motywow, ja mialem na mysli bardziej sfere objawow. Co mnie dodatkowo irytuje w kontaktach z takimi ludzmi to jest moja sklonnosc do zbytniego angazowania sie w rozmowy z takimi i rozmowa szybko przybiera taki obrot, w ktorym ja wyszukuje dobrych stron a drugi zlych i taka przepychanka, wlasciwie nie wiem po co, jakas chec naprawy kogos na sile tu sie klania, ale od dluzszego czasu to zwalczam.
        Mialem na przyklad kumpla- ogolnie inteligentnego goscia- ktory mial obsesje na punkcie tego, ze Polacy to gorszy narod, nikt nas ni lubi, ze gorsi rasowo, ze Niemcy to prezni i tak dalej. I tak stracilem na dyskusje z nim godziny, gdzie ja przybieralem role adwokata Polakow a on prokuratora. Mnie to irytowalo pewnie troche bo sam bralem ogolne opinie na temat Polakow wyglaszane przez niego zbyt personalnie, a ciezko bylo go zwalczyc bo on sam tez jest Polakiem.
        I tak to trwalo, a to ze Kopernik to Niemiec a Polacy nic nie stworzyli, a to ze Polacy to malo odkryli, a to ze maja twarze jak ziemiaki, a ze Zydzi nie lubia i Niemcy i anglicy i w ogole kazdy i cos musi byc, a ja sie pienilem i polemizowalem.
        Inny znajomy- tak dokladnie moj ex toksyczny niby przyjaciel- i jego zona- mieli takie sklonnosci juz w sferach wszelkich. Zawsze krytyka wszystkich dookola (poza tym, ze mnie), wszyscy zli, psychiczni, dewianci, zlodzieje, wszyscy prostacy, prymitywy, wiesniaki i tak dalej. I to o czym pisze- relacja z koncertu czy filmu to zawsze wypis niedociagniec i bledow i zadnych pochwal.
        Przebywanie z nimi, takie 'seanse nienawisci' to juz powinien byc wystarczajacy powod, by sie ulotnic, bez wzgledu na to, czy mnie traktowali fair czy nie. Jeszcze jest jedna rzecz- wielu ludzi lubi narzekac, ale jesli jest to takie klepanie dla klepania albo takie wyolbrzymione z zabawny sposob (czarny humor) albo z lekka doza usmiechu to nie ma problemu, najgorsze jak ktos robi to z pozycji jedynego mundrego albo z pozycji jedyneg pokrzywdzonego.
      • lifeisaparadox Re: Toksyczni-inaczej 13.01.13, 14:23
        l.witch.l napisała:

        > P.S. Kiedys pewien zaprzyjazniony ksiadz, z ktorym lubilam rozmawiac, Ksiadz W.
        > ( z wyksztalcenia byl doktorem w psychologii) powiadal, ze toksycznosc u kobiet
        > bierze sie z braku udanego i staysfakcjonujacego zycia seksualnego. Brak im or
        > gazmu....

        Hehe, to zdaje się sam zdefiniował skąd się bierze toksyczność kleru, który od zawsze sabotuje naukę, a dzisiaj badania genetyczne, klonowanie, stosowanie prezerwatyw, in vitro, wolność seksualną i tolerancję dla odmiennych orientacji.
        Wszystko co człowiek wynajdzie, zacznie rozwijać, kler doskakuje i chce powstrzymać. Jak pies ogrodnika.

        "less religious a population is the wealthier it is."
        en.wikipedia.org/wiki/Wealth_and_religion
        Im bardziej toksyczny typ człowieka, tym więcej czasu poświęca zwalaniu swoich toksyn na innych (ksiądz-grzesznik).
    • clarissa3 Re: Toksyczni-inaczej 13.01.13, 12:58
      a moze zrob badania i wykaz ze tacy glownie maja oczy zielone, biust rozmiaru D, sa wieku ..., i nosza buty sznurowane w rozmiarze ... 37, np.?

      Co to za mania znaczenia i nalepkowania ludzi? To dopiero ci toksycznosc!!

      ;))
      • kropidlo5 Re: Toksyczni-inaczej 13.01.13, 13:18
        clarissa3 napisała:

        > a moze zrob badania i wykaz ze tacy glownie maja oczy zielone, biust rozmiaru D
        > , sa wieku ..., i nosza buty sznurowane w rozmiarze ... 37, np.?
        >
        > Co to za mania znaczenia i nalepkowania ludzi? To dopiero ci toksycznosc!!
        >
        > ;))

        Hmm, to jest raczej mania opisywania procesow, a nie ludzi. Ludzie sluza tylko za przyklady i sa anonimowi tak czy owak. WIadomo tez, ze to pewien wycinek rzeczywistosci. Nie mowilem, ze robie calosciowa analize osobowowsci X, tylko pewne zjawisko.
        A co sie nie podoba, w zeby chce?;)
        • clarissa3 Re: Toksyczni-inaczej 13.01.13, 13:57
          Nie.

          ;)

          Gdy sie zrozumie ze taka wiedza zdobywana i tworzona jest w wiekszosci do potrzeb marketingu - i wymuszania zachowan - i ze prowadzi do podzialow majacych na celu poronienie i odosobnianie jednostek od reszty po to zeby kazdy w pojedynke siedzial w domach i gapil sie w TV lub telefon przez ktore to wkrotce wydawane beda polecenia ktora reka nalezy sie w d.. drapac i jak szeroko gebe rozdziawiac to sie moze i zastanowi czy by sie czym innym nie zajac zeby nie wspierac tego trendu swoim na prawo i lewo gadaniem!
          • kropidlo5 Re: Toksyczni-inaczej 13.01.13, 14:12
            Nie wspieram raczej procesow marketingowych, nie jestem wtyczka Apple ani Google:)
            Co do izolacji to wlasnie tacy ludzie izoluja od swiata, wiec zeby nie izolowali innych, nalezy izolowac ich wlasnie, mniejsze zlo:) A raczej- oni sami sie izoluja, tylko nalezy sie odizolowac od nich. Bo jak zaczniesz wsiakac w ich klimat, ze wszyscy zli to zostanie juz tylko google faktycznie.
    • jan_stereo czyli: nietoksyczni 13.01.13, 13:55
      nie dziekuj za podpowiedz ;D
      • kropidlo5 Re: czyli: nietoksyczni 13.01.13, 17:05
        jan_stereo napisał:

        > nie dziekuj za podpowiedz ;D

        Byc moze gdzies na dnie u podstaw tego watku tkwi pytanie :na ile ulegajac wplywom otoczenia (czy to negatywnym czy pozytywnym, tutaj negatywnym) jestesmy za to odpowiedzialni i co mozemy z tym zrobic?

        Czy inaczej- czy latwo jest przebywac z innymi ludzmi, roznego rodzaju, i pozostac soba, czy tez kontakty z ludzmi nieuchronnie zmieniaja nas samych, na dobre i na zle. Nieco filozoficzne i szerokie pytanie, ale odpowiedzi moga byc rozne.

        Jeszcze inaczej moznaby zapytac- czy koniecznie trzeba ewakuowac sie z nieodpowiadajacego srodowiska, czy mozna przebywac w nim bez uszczerblu, posiadajac jakies moce i umiejetnosci- i czy tak sie da.
    • mona.blue Re: Toksyczni-inaczej 13.01.13, 14:09
      Kropidło, a gdzie jest wg Ciebie granica pomiędzy "zwykłymi" ludźmi, którzy czasem dostrzegają wady i błędy innych a toksycznymi wg Twojej definicji?
      • kropidlo5 Re: Toksyczni-inaczej 13.01.13, 14:20
        Nie ma granicy obiektywnej, kazdy musi wytyczyc ja sam. To, co dla jednej osoby bedzie 'toksyczne' dla innej bedzie bzyczeniem muchy. Mozna wytyczac tylko pewne kierunki- opisywac ogolne zjawiska i je dyskutowac- co wlasnie niniejszym czynie.

        Kiedys tak z grubsza podalem, ze wg mojej obserwacji 1/3 ludzi jest nietoksyczna w ogole, 1/3 toksyczna sporadycznie (czyli do akceptacji) i 1/3 toksyczna (subiektywnie). Nie lubie tak w ogole slowa toksyczny, jak mam byc szczery- wolalbym szersze ujecia, bo ktos jest po prostu niekompatybilny, ktos jest wkur...jacy, ktos dolujacy, a ktos nudny (subiektywnie). Takich prawdziwie toksycznych powiedzialbym jest 10%.

        • aqua48 Re: Toksyczni-inaczej 13.01.13, 17:15
          Ja wierzę w to że są tak zwane "wampiry energetyczne", czyli ludzie, którzy wyłącznie swoją obecnością, rozmową, zarzucaniem własnymi "nierozwiązalnymi" problemami, albo niechcianymi poradami, lub "lwimi przysługami", albo po prostu niedopuszczalnym, irytującym zachowaniem i wymaganiami potrafią wyssać z innych energię życiową i zdruzgotać każde pozytywne spojrzenie na życie oraz przyszłość. To też rodzaj toksyczności.
          • kropidlo5 Re: Toksyczni-inaczej 13.01.13, 17:21
            aqua48 napisała:

            > Ja wierzę w to że są tak zwane "wampiry energetyczne", czyli ludzie, którzy wył
            > ącznie swoją obecnością, rozmową, zarzucaniem własnymi "nierozwiązalnymi" probl
            > emami, albo niechcianymi poradami, lub "lwimi przysługami", albo po prostu nied
            > opuszczalnym, irytującym zachowaniem i wymaganiami potrafią wyssać z innych ene
            > rgię życiową i zdruzgotać każde pozytywne spojrzenie na życie oraz przyszłość.
            > To też rodzaj toksyczności.

            Tak, o to mi mniej wiecej chodzilo, choc sa ludzie ktorzy twierdza, ze tacy ludzie nie istnieja w naturze, ja przychylam sie, ze jednak istnieja. Tak czy owak pytanie jest- czy mozna realnie przebywajac z takimi nie stracic tych 'sil' i jak to zrobic, czy trzeba sie koniecznie ulotnic?
            (pytanie nieco akademickie, bo wlasciwie po co pozostawac gdzies, gdzie jest nam zle, no ale powiedzmy w srodowisku pracy ten dylemat moze byc prawdziwy)
            • aqua48 Re: Toksyczni-inaczej 13.01.13, 18:38
              kropidlo5 napisał:

              > choc sa ludzie ktorzy twierdza, ze tacy lud
              > zie nie istnieja w naturze, ja przychylam sie, ze jednak istnieja. Tak czy owak
              > pytanie jest- czy mozna realnie przebywajac z takimi nie stracic tych 'sil' i
              > jak to zrobic, czy trzeba sie koniecznie ulotnic?
              > no ale powiedzmy w srodowisku pracy ten dylemat moze byc prawdziwy

              Ja paru takich spotkałam. Moim zdaniem jak najkrótsze przebywanie w towarzystwie takiej osoby, niewysłuchiwanie jej i nie wdawanie się w jakiekolwiek rozmowy, dyskusje, wydawanie opinii, a już nie daj boże, zwierzenia, lub tłumaczenie się z czegokolwiek jest najzdrowsze. Ale bardzo trudne. Trzeba samemu mieć bardzo silną osobowość i potrafić być zimnym, czasami wręcz odpychająco asertywnym i do bólu rzeczowym człowiekiem. Osoby emocjonalne, ciepłe i otwarte oraz chętne do pomocy innym są na z góry przegranej pozycji.
              Dużo gorzej jeśli takim "wampirem" jest np szef, stojący nad głową lub najbliższy współpracownik. Wtedy pomóc może tylko zmiana pracy.

              • kropidlo5 Re: Toksyczni-inaczej 13.01.13, 20:41
                No to jest ten obszar ktory mnie interesuje, ta granica miedzy przebywaniem z nielubiana osoba i ulegania jej wplywowi. Ja mam wrazenie, ze mis ie jakos to mocno szczegolnie udziela, wiec powinienem tym bardziej uciekac, a paradoksalnie pcham sie w takie sytuacje.
                Sa postawy skrajne, niektorzy ludzie gdy trafia w niepasujace im towarzystwo od razu znikaja, natomiast innym nie przeszkadza nawet przebywanie z osobami, ktorych nienawidza, a nawet potrafia z nimi zartowac i nadal ich nienawidziec, zastanawia mnie gdzie jest ukryty ten pierwiastek ktory daje te pianke ochronna, czy to kwestia pewnosci siebie, czy mniejszej/wiekszej empatii.
                Kiedys jak bylem maly pamietam matka mowila czesto, ze ulegam zbyt mocno wplywom srodowiska i niestety miala racje, pozornie niezalezny i zbuntowany, istotnie zbyt mocno angazujacy sie w tok myslenia innych i wrecz infekujacy sie nim, stad tez moze moje przewrazliwienie w tym temacie.
                Nie chce sie tutaj lansowac na swietego, jak mowie- kazdy przez swoje cechy jest dla kogos tam toksyczny, nawet bedac bardzo dowcipnym luzakiem mozna byc toksycznym, bo np niektorzy nie lubia takich ludzi i uwazaja ich za niepowaznych, inni nie lubia zbyt powaznych, jedni nie lubia gadul a inni milczkow.
                Ale tez jest pewnien typ osob, ktore dosc masowo sa uznawane za trudne i uciazliwe, czesto zmieniaja i traca znajomych, ludzie unikaja ich albo daja im 'feedback' niezbyt przychylny, z reguly tez tacy udaja ze nic nie widza albo nic nie widza i obwiniaja caly swiat dookola, tylko z boku to inaczej wyglada. A im bardziej sa nielubiani tym bardziej sa wyizolowani i tym bardziej staja sie krytyczni i zlosliwi, takie bledne kolo.
                • zuzi.1 Re: Toksyczni-inaczej 13.01.13, 22:08
                  Generalnie zgadzam się ze zdaniem aqua:"Moim zdaniem jak najkrótsze przebywanie w towarzystwie takiej osoby, niewysłuchiwanie jej i nie wdawanie się w jakiekolwiek rozmowy, dyskusje, wydawanie opinii, a już nie daj boże, zwierzenia, lub tłumaczenie się z czegokolwiek jest najzdrowsze. Ale bardzo trudne. Trzeba samemu mieć bardzo silną osobowość i potrafić być zimnym, czasami wręcz odpychająco asertywnym i do bólu rzeczowym człowiekiem. Osoby emocjonalne, ciepłe i otwarte oraz chętne do pomocy innym są na z góry przegranej pozycji."

                  "zastanawia mnie gdzie jest ukryty ten pierwiastek ktory daje te pianke ochronna, czy to kwestia pewnosci siebie, czy mniejszej/wiekszej empatii"- wydaje mi się, że tym pierwiastkiem może byc świadomosc tego z kim mamy do czynienia, dobra znajomosc mechanizmów zachowań takich osób, silny charakter oraz umiejętnosc bycia hipokrytą, gdy sytuacja tego wymaga. Wówczas toksyczne zachowania takiej osoby i ta cała zła aura jej towarzysząca nie wpływa na nas, patrzymy na taką osobę z dystansem, jak na dziwną małpę w klatce ;-)
                  • kropidlo5 Re: Toksyczni-inaczej 13.01.13, 22:48
                    No wlasnie to jest kwestia pewnego dystansu i umiejetnosci chowania uczuc i nieangazowania sie w tok myslenia i dzialnia osob, ktore irytuja. Moze tez pewnego rodzaju specyficzna tolerancja, pogodzenie sie tym, ze nie kazdy musi mi odpowiadac, a takze nie branie zachowan takich osob personalnie- majac swiadomosc, ze to po prostu taki typ czlowieka, a nie ze akurat ja mam takiego pecha.
                    Najbardziej mnie irytuje w tym to co juz wielokrotnie wspomnialem, ze takie osoby niejako mocno wpadaja w radar, a osoby przychylne i mile sa niejako w cieniu, a powinno byc odwrotnie. Ale tez troche chyba taka natura ludzka, ze nie docenia sie czasem dobrych rzeczy a przecenia negatywne.
                    • zuzi.1 Re: Toksyczni-inaczej 13.01.13, 23:51
                      "Najbardziej mnie irytuje w tym to co juz wielokrotnie wspomnialem, ze takie osoby niejako mocno wpadaja w radar, a osoby przychylne i mile sa niejako w cieniu, a powinno byc odwrotnie."

                      To jest chyba własnie tak jak piszesz tj. wpadanie w radar, a nie przypadkowe spotykanie, po prostu "umiejętnosc" wyławiania takich osób z tłumu. Odkąd zdałam sobie z tego sprawę, skupiam swoją uwagę zdecydowanie na tych miłych i niekonfliktowych, a tych toksycznych, gdy się przez filtr jednak przebiją, albo odpuszczam znajomosc po krótkim czasie albo traktuję z mocnym dystansem, wiedząc z kim mam do czynienia.
                    • szaman.ka Re: Toksyczni-inaczej 14.01.13, 21:06
                      Nie,takie osoby same nie wpadają w radar.To Ty im pozwalasz w ten Twój radar wpadać.
                      Takie osoby pokazują Ci jaki Ty sam masz stosunek do siebie.Jeśli kochasz siebie i lubisz wraz ze swoimi słabościami ,to będziesz wybierał towarzystwo osób miłych i przychylnych.
                      • kropidlo5 Re: Toksyczni-inaczej 14.01.13, 21:39


                        No tak, kiedys pisalem tu zastanawiajc sie glosno, czy to takie osoby znajduja mnie czy ja znajduje je, i mysle ze to oba procesy, z tym ze silniejszy ten drugi i z pewnoscia jest to element problemow z samodefinicja i akceptacja siebie i wrecz miloscia do siebie.
                        Czy pozwolilbym ukochanej osobie- np zonie- przebywac z osoba, ktora zle na nia dziala czy jest wroga? Alez skad, kazalbym wiac daleko i nie zblizac sie na kilometr, a jednak sam sobie 'doradzalem' nieco inaczej, to na pewno symptom nieprawidlowego stosunku do siebie.
                        Na szczescie te sprawy nie sa pozamiatane raz na zawsze, tylko kazdego dnia podejmuje sie decyzje i dokonuje wyborow i zawsze wszystko mozna zmienic, kiedys niestety myslalem inaczej.




                        zaman.ka napisała:

                        > Nie,takie osoby same nie wpadają w radar.To Ty im pozwalasz w ten Twój radar wp
                        > adać.
                        > Takie osoby pokazują Ci jaki Ty sam masz stosunek do siebie.Jeśli kochasz siebi
                        > e i lubisz wraz ze swoimi słabościami ,to będziesz wybierał towarzystwo osób mi
                        > łych i przychylnych.
            • szaman.ka Re: Toksyczni-inaczej 14.01.13, 20:48
              Ten dylemat jest nie tylko prawdziwy w środowisku pracy zawodowej,ale również często stanowi prawdziwy problem w rodzinach.
              Ja osobiście wolę określenie trudny, zamiast toksyczny.
              Czy pozostawać w takim środowisku czy uciekać? To zależy od naszego stosunku do takiej osoby.
              Czy potrafimy ją zaakceptować wraz z jej zachowaniami, czy też nie? Jeśli staramy się ją zmieniać to raczej sukcesu nie wróżę i lepiej uciekać.
              • donjuan Re: Toksyczni-inaczej 15.01.13, 14:07
                A może popatrzmy na te sprawy z innych pozycji ? Toksyczność może iść w parze z wielką dynamiką życiową i wysoką wartościowością biologiczną i społeczną . Ludzie tego pokroju mogą być urodzonymi przywódcami , rewolucjonistami , zasłużonymi działaczami społecznymi , wybitnymi uczonymi , byznesmenami itp. Przez podobnych sobie nie są odbierani jako toksyczni ale jako równorzędni , godni partnerzy. Innych , w ich pojęciu słabeuszy traktują z góry i lekceważaco .
                • kropidlo5 Re: Toksyczni-inaczej 15.01.13, 21:59
                  donjuan napisał:

                  > A może popatrzmy na te sprawy z innych pozycji ? Toksyczność może iść w parze z
                  > wielką dynamiką życiową i wysoką wartościowością biologiczną i społeczną . Lud
                  > zie tego pokroju mogą być urodzonymi przywódcami , rewolucjonistami , zasłużony
                  > mi działaczami społecznymi , wybitnymi uczonymi , byznesmenami itp. Przez podo
                  > bnych sobie nie są odbierani jako toksyczni ale jako równorzędni , godni partne
                  > rzy. Innych , w ich pojęciu słabeuszy traktują z góry i lekceważaco .


                  Toksyczni to wlasnie slabeusze, ktorzy sie dowartosciowuja. Przywodcy, dzialacze czy uczeni sa z reguly ludzmi czynu i przede wszystkim- koncentruja sie na dzialaniu wlasnym i osiaganiu celow, a nie na gnojeniu innych. Nie maja na to czasu ani potrzeby takiej.

                  Jak ktos ma osiagniecia i pewnosc siebie, to nie musi sie uciekac do zawisci, umniejszania wartosci innych. No chyba ze sukces zostal osiagniety przez przypadek, wtedy faktycznie toksyczna osobowosc moze laczyc sie z wysoka pozycja.

                  • donjuan Re: Toksyczni-inaczej 15.01.13, 22:17
                    Tak ich się przedstawia w podręcznikach szkolnych , powiastkach dla dzieci , pouczeniach katechetycznych , kazaniach i przemówieniach dla ludu . A w rzeczywistości sa to często bezwzględni despoci i egoisci kierujący się dążeniem do wyznaczonego celu po trupach zgodnie z zasadą > cel uświęca środki >. Jeśli osiągną sukces to nazywa ich się bohaterami , jeśli przegrywają ,to przestępcami .
                    • kropidlo5 Re: Toksyczni-inaczej 15.01.13, 22:46
                      donjuan napisał:

                      > Tak ich się przedstawia w podręcznikach szkolnych , powiastkach dla dzieci , po
                      > uczeniach katechetycznych , kazaniach i przemówieniach dla ludu . A w rzeczywis
                      > tości sa to często bezwzględni despoci i egoisci kierujący się dążeniem do wyz
                      > naczonego celu po trupach zgodnie z zasadą > cel uświęca środki >. Jeśl
                      > i osiągną sukces to nazywa ich się bohaterami , jeśli przegrywają ,to przestępc
                      > ami .


                      No to musimy zrobic rozroznieie, bo wrzuciles do jednego wzorca naukowcow, wynalazcow i artystiow wspolnie z politykami i bankierami, a mysle to nie to samo. Pewien rodzaj rozbuchanego ego moze byc i tu i tam, ale w pierwszym przypadku koncentracja jest na celu i przedmiocie- a w drugim na sobie i wladzy/pieniadzach, to dwie rozne sprawy.

                      No tez jest faktem, ze ludzie tzw wielcy (utalentowani jakos) czesto sa dziwni, czasem nieprzyjemni, niedostosowani spolecznie, to chyba pewnego rodzaju danina na oltarzu sztuki. Czesto tez cierpia na depresje, nerwice, nalogi, obsesje itp- moze tez stad jest ich chec dzialania czy tez motor, kto wie.

                      Ale tak czy owak, co tutaj mialem na mysli- w tym watku- to ludzie toksyczni w pewien klasyczny sposob, aczkolwiek prawowita definicje toksycznosci kazdy musi sobie wyrobic sam, bo nie jest to uniwersalne do konca.
                    • donjuan Re: Toksyczni-inaczej 15.01.13, 22:51
                      W świecie zwierząt obowiązuje, począwszy od ryb , reguła >kolejności dziobania >. Stojący wyżej gnoi stojącego niżej i dzięki temu jest zachowany jakiś względny porządek i równowaga. Ludzie też mają ten genetycznie uwarunkowany popęd do ustanawiania hierarchii i widać to najlepiej w strukturach militarnych . Ale ci stojący niżej na drabinie też nie są bez szans bo na przemoc fizyczną czy psychiczną mogą odpowiadać sprytnym oszukiwaniem . Swiadomość takich zachowań bywa niekiedy hamulcem nadmiernej agresywności dominantów i zmusza ich do zachowań w miarę przyzwoitych .
                      • kropidlo5 Re: Toksyczni-inaczej 15.01.13, 23:00
                        donjuan napisał:

                        > W świecie zwierząt obowiązuje, począwszy od ryb , reguła >kolejności dzioba
                        > nia >. Stojący wyżej gnoi stojącego niżej i dzięki temu jest zachowany jaki
                        > ś względny porządek i równowaga. Ludzie też mają ten genetycznie uwarunkowany p
                        > opęd do ustanawiania hierarchii i widać to najlepiej w strukturach militarnych
                        > . Ale ci stojący niżej na drabinie też nie są bez szans bo na przemoc fizyczną
                        > czy psychiczną mogą odpowiadać sprytnym oszukiwaniem . Swiadomość takich zachow
                        > ań bywa niekiedy hamulcem nadmiernej agresywności dominantów i zmusza ich do za
                        > chowań w miarę przyzwoitych .

                        Tak sie mowi, choc mam pewne watpliwosci, tak czy owak ta struktura nie jest wieczna w swiecie zwierzat, samiec alfa jest dotad 'na gorze' poki go ktos nie zdetronizuje, wiec w jego interesie jest aby nie toczyc wojen na wielu frontach a raczej miec sojusznikow. Oszukiwanie to posrodek, moze nastapic zamach stanu.
                        Czy to jest gnojenie- mozna i tak to nazwac, moze to byc bardzo subtelne, choc samo slowo gnojenie jakos mi nie lezy- raczej jest to po prostu pierwszenstwo dla potrzeb i interesow stojacego wyzej. On zre najlepsze nie po tom, by komus zrobic na zlosc, tylko po to, by byc zdrowym, najedzonym i zadowolonym.

                        Toksyczni ludzie tymczasem bardziej niz na szukaniu szczescia i zadowolenia dla siebie koncentruja sie na powodowaniu nieszczescia i niezadowolenia u innych. I to jest dla mnie ten wyroznik.
                        • zuzi.1 Re: Toksyczni-inaczej 16.01.13, 00:00
                          "Toksyczni ludzie tymczasem bardziej niz na szukaniu szczescia i zadowolenia dla siebie koncentruja sie na powodowaniu nieszczescia i niezadowolenia u innych. I to jest dla mnie ten wyroznik."- dokłdanie kropidło, to jest dla mnie kwintesencja toksycznosci. Razem z sorviną moglibyscie jakas książkę o toksycznych napisac i myślę, ze powstała by jedna z lepszych książek na ten temat. Oboje jestescie w tym temacie biegli wręcz i b. trafni w swoich ocenach.
                          • donjuan Re: Toksyczni-inaczej 16.01.13, 07:05
                            >Jak mnie jest żle, to niech i innym będzie żle > , takie sformułowanie zdarzało mi się słyszeć niejednokrotnie z ust ludzi poniekąd dynamicznych i twórczych . <Bo oni chcą się dzielić swoim nieszczęściem , musimy ich zrozumieć > takie usprawiedliwienie z kolei znalazł dziennikarz dla poczynań terrorystów podkładających bomby. Ale dziwnym trafem tak jakoś mało kto jest skłonny dzielić się swoim szczęściem . Ot , i natura ludzka . > Albo się będą ciebie bali , albo się będą z ciebie śmiali > a tak z kolei uczył Wołodyjowskiego jego ojciec . A czy była to metoda właściwa ? W świecie ożywionym trwa walka o byt i ona jest jakoby motorem rozwoju , ale skutki stosowania się do tych >naukowych > poglądów okazały się dla ludzkości tragiczne . Bo zapomniano , że istnieje też i skłonność do współpracy .
                            • kropidlo5 Re: Toksyczni-inaczej 16.01.13, 09:02
                              Ludzie maja potrzebe przynaleznosci i sprawiedliwosci- ale moga byc to potrzeby wyolbrzymione (jest teoria, ze wszystkie zaburzenia emocjonalne biora sie z rozbuchania skadinad naturalnych potrzeb ludzkich- posiadania, sexu, wplywu, bezpieczenstwa, i tak dalej).
                              Ludzka nature nie jest jednorodna, ale mozna nia jakos kierowac, czego jas sie nauczy itp, toksycznosc to jest kierowanie natury w niewlasciwy sposob, negatywny.

                              Powiedzmy, ze jest roznica miedzy bezwzgledna walka, gdy jest jakas stawka. Polityka, biznes, show-biznes- ludzie moga podkladac sobie nogi i swinie, zwalczac sie i niszczyc (choc nie musza, bo sa i przyklady na to)- ale jest to uzasadnione jakos- gra idzie o czasem wielka stawke albo byc albo nie byc.

                              To zupelnie co innego niz gdy ktos w barze przy piwie czy w internecie sieje jad, nienawisc i pogarde wobec osob, ktore nic im nie zawinily, nic wlasciwie z tego nie majac, zadnego realnego pozytku, tylko wlasna satysfakcje, ze sie komus dowalilo, ze sie komus obrobi dupe w towarzystwie, nazmysla i narobi insynuacji- bo to metody takich ludzi- i mozna zaszkodzic, choc jak mowia 'psy szczekaja karawana idzie dalej'. Nie kazdy tez wierzy takim ludziom, szczegolnie gdy dadza sie poznac.



                          • kropidlo5 Re: Toksyczni-inaczej 16.01.13, 08:50
                            zuzi.1 napisała:

                            > "Toksyczni ludzie tymczasem bardziej niz na szukaniu szczescia i zadowolenia dl
                            > a siebie koncentruja sie na powodowaniu nieszczescia i niezadowolenia u innych.
                            > I to jest dla mnie ten wyroznik."- dokłdanie kropidło, to jest dla mnie kwinte
                            > sencja toksycznosci. Razem z sorviną moglibyscie jakas książkę o toksycznych na
                            > pisac i myślę, ze powstała by jedna z lepszych książek na ten temat. Oboje jest
                            > escie w tym temacie biegli wręcz i b. trafni w swoich ocenach.

                            Dzieki. troche doswiadczenia (szczegolnie z jednym malzenstwem), troche literatury, troche debat tutaj i gdzie indziej i jakos to mi sie sklaryfikowalo a ten cytat istotnie powiem nieskromnie udal mi sie, sam sie sobie dziwie (choc wielce odkrywczego nic w nim nie ma, raczej celnie i krotko).

                            • donjuan Re: Toksyczni-inaczej 16.01.13, 09:20
                              Klub dla ciebie wydał w 2006 r książkę autora Pierre Haineault Toksyczni ludzie, stron 130 , i jak się przed nimi bronić . Porady wskazywane przez autora stosowałem niejednokrotnie już wcześniej , ale w praktyce bywało na ogół tak , że słyszałem sformułowanie >jesteś złośliwy > . albo < pan jest złośliwy > , osoba toksyczna obrażała się i...kontakt się urywał , albo dodatkowo rozgłaszała dookoła opinię o mojej złośliwości . Większośc ludzi na ogół takiemu >toksycznemu > przytakuje ale swoje zdanie i tak zachowuje dla świętego spokoju , zwłaszcza gdy jest to osoba wpływowa.
                              • donjuan Re: Toksyczni-inaczej 16.01.13, 09:27
                                Problem dotyczy nie tylko pojedynczych osób ale i całych społeczności . Te zbiorowości , gdzie postawiono na indywidualny sukces i rywalizację są chyba szczególnie narażone na powszechność takich postaw. Te zaś , gdzie przeżycie zależało od wysiłku zbiorowego , gdzie istniało zagrożenie katastrofami naturalnymi np. powodziami , albo specyfika rolnictwa wymagała współpracy np.przy uprawie ryżu mają mniej takich toksycznych osobników. W Europie Holendrzy Szwedzi mają chyba nieco inną mentalność , a Polacy wloką się niestety w ogonie ...
                                • donjuan Re: Toksyczni-inaczej 16.01.13, 09:36
                                  Dodatkowo w naszej polskiej społeczności sporo szkód narobił socjalizm >realny > utrwalając u tzw. prostych ludzi z klasy robotniczej postawy roszczeniowe i likwidując pod pretekstem walki z przeżytkami feudalizmu utrwalone zwyczajowo i prawnie zbiorowe obowiązki np. na wsi obowiązek stróżowania nocnego i odśniezania . Tuż po wojnie istniał jeszcze przymus wart nocnych . Każdej nocy po kolei osoby z dwóch gospodarstw stróżowały chodząc po wsi , taki patrol dwuosobowy . Również zimą podczas zamieci istniał obowiązek odśniezania dróg i kolei , sołtys przypominał o tym obchodząc zagrody i zapisując obecnych .
                                  • donjuan Re: Toksyczni-inaczej 16.01.13, 09:39
                                    A co mamy teraz ? W razie klęski żywiołowej wszyscy czekają na pomoc państwa i pytają premiera> jak żyć > wyciągając ręce po zapomogi .
                                    • kropidlo5 Re: Toksyczni-inaczej 16.01.13, 09:43
                                      Taka biernosc jest na pewno problemem, jaki postawa roszczeniowa- choc nie tylko w Polsce, wbrew pozorom, na zachodzie ludzie maja postawe jeszcze bardziej roszczeniowa, tylko panstwo te roszczenia dotad zaspokajalo wiec bylo cicho, teraz robi sie glosno.
                              • kropidlo5 Re: Toksyczni-inaczej 16.01.13, 09:40
                                Oczywiscie, to jest doskonaly miernik toksycznosci osoby- ze nigdy nie przyzna sie do swojej toksycznosci, tak jak w wiezieniu siedza sami niewinni. Zawsze obwini druga strone- wbrew najprostszym faktom. Toksyczny cie obrazi, a jak sie obruszysz to cie obwini, ze sie obruszyles i jeszcze narobi wokol tego szumu- bo to taka strategia, atak wyprzedzajacy.
                                Nie sadze, by tacy ludzie dluzej potrafili sie maskowac, z reguly ludzie sie na nich poznaja, a ze przytakuja dla swietego spokoju czesto, szczegolnie gdy to ktos wazny czy wplywowy to oczywiste- bo nie chca zadzierac z kims takim, przeciez takie osoby to jak pies zerwany z lancucha, gryzie bez opamietania, wiec lepiej rzucic kielbase, odwrocic uwage i uciekac.
                                • donjuan Re: Toksyczni-inaczej 16.01.13, 12:41
                                  Mam i ja pewne przykre doświadczenia tego rodzaju , a jestem już po 70 tce , bo i w czasach mojego dzieciństwa jak i w póżniejszym życiu doznawałem takich niejednokrotnie. Może jesteśmy takimi przeczulonymi etycznymi >termometrami > , ot za bardzo się przejmujemy czymś , nad czym każdy >normalny , zdrowy > człowiek przechodzi do porządku dziennego ? Zarówno w małzeństwie jak i życiu zawodowym sytuacja przebywania w takim toksycznym układzie jest szczególnie trudna , zwłaszcza w małzeństwie gdzie druga strona używa nieuczciwych argumentów w rodzaju >widziały gały co brały > lub temu podobnych jako usprawiedliwiających niedotrzymywanie zobowiązań i zaniedbań . A co najdziwniejsze , bardzo miło wspominam z czasów dzieciństwa półtoraroczny pobyt w Badenii dokąd w czasie wojny wywieziono moją matkę wraz z rodzeństwem do bauera na roboty przymusowe. I to pomimo bombardowań przez samoloty alianckie . Tyle się pózniej nasłuchałem o złych i okrutnych Niemcach ! A jedyne przykre wspomnienie z tego okresu to Ukrainiec , który mnie straszył wielkim kuchennym nożem ! A potem w Polsce strażnik kolejowy z karabinem robił to samo bo przeszedłem przez tory w miejscu, skąd do przejazdu kolejowego było kilometr i kazał mi biec do tego przejazdu ! I jak tu kochać ten > naród polski , co ma ten urok w sobie , kto go raz pokocha , nie zapomni w grobie > ? .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja