Dodaj do ulubionych

Jezus był schizofrenikiem.

15.01.13, 11:29
Fragmenty książek psychiatry prof. Antoniego Kępińskiego "Rytm życia" i "Schizofrenia":

Obraz zaburzeń psychicznych pozostaje niezmienny w zasadniczym schemacie na przestrzeni wieków. Czytając ich opisy sprzed setek lub nawet tysięcy lat (np. w Biblii), bez trudu możemy postawić rozpoznanie.

Schizofrenik może powiedzieć o sobie "królestwo moje nie jest z tego świata".

Znaczną część schizofrenicznych urojeń zajmują sprawy ostateczne, apokaliptyczne wizje końca świata, sądu ostatecznego, raju czy piekła, krwawych wojen, zaciętych walk między stronnikami dobra i zła itp.

... poczucie boskiej wszechmocy nie jest rzadkim zjawiskiem w psychopatologii ostrych psychoz, zwłaszcza typu schizofrenicznego. Chorych z podobnym zespołem objawów można spotkać w każdym szpitalu psychiatrycznym, opisywani są oni w każdym klasycznym podręczniku psychiatrii.

Światu grozi zagłada - chory chce ludzkość ostrzec, poświęcić się dla niej; heroiczny czyn może uchronić przed katastrofą. Chce cierpieć, być męczennikiem. Zadaje sobie dotkliwe rany, kaleczy swe ciało. Wkłada rękę do ognia, bo od tego, czy ból wytrzyma, zależy w jego mniemaniu ratunek ludzkości. (...) Objawia mu się Bóg, święci, bohaterowie przeszłości, wielcy przodkowie, duchy zmarłych krewnych, współcześni wielcy ludzie; dają mu zlecenia, uświadamiają jego wielką misję.

W schizofreniach o spokojniejszym przebiegu może dojść do utrwalenia się struktur patologicznych (usystematyzowane urojenia i omamy). Wówczas rozbite "ja" krystalizuje się w urojonej roli - chory staje się prześladowanym, zdobywcą świata, świętym, diabłem, Bogiem, chorym rozkładającym się za życia. Zachowuje się odpowiednio do nowej roli ujawnionej mu w chorobie i odpowiednio do niej wszystko przeżywa.

Czasem się wydaje, jak gdyby chorzy w schizofrenii odpowiadali treści następujących słów: "Nie troszczcie się o życie, co będziecie jedli, ani o ciało, w co będziecie się odziewali. Życie jest czymś więcej niż pokarm, a ciało czymś więcej niż odzienie. Przypatrzcie się krukom, iż nie sieją, ani żną, nie mają one spiżarni ani spichlerza, a Bóg je karmi (...). Przypatrzcie się liliom, jak rosną; nie pracują ani przędą, a powiadam wam: ani Salomon we wszystkiej chwale swojej nie był tak ubrany, jak jedna z nich" (Ewangelia św. Łukasza, 12, 22-27).

Przedstawiany tu metafizyczny aspekt świata schizofrenicznego mimo zmienności szczegółów zależnych od wpływów kulturowych, w zasadniczym schemacie pozostaje taki sam. Można go znaleźć w najstarszych opisach. W dużej mierze pozwala on nawet zidentyfikować dany opis jako przypadek tej choroby.

Więcej:

www.opracowanie.eu
Obserwuj wątek
    • shachar Re: Jezus był schizofrenikiem. 15.01.13, 11:46
      Żeby dowodzić, że był schizofrenikiem, najpierw trzeba mu nadać znaczenie arcyważne. A przynajmniej takie, żeby nam się chciało dowodzić jego aberracji.
      jest to mi obojętne, czy był i czy w ogóle był.
      • sasiedka_sowietka Re: Jezus był schizofrenikiem. 15.01.13, 13:14
        Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniadze. Jezus Chrystus i ta cala religia to jeden z najwiekszych biznesow tego swiata, czego dowodem sa swieta bozego narodzenia, czy wielkanocy- mikolajki, kroliczki z czekolady sprzedawane w milionach sztuk i wiele innych.

        Co do proroctwa, swietosci... pamietasz jak opisalas w ktoryms z watkow na tym forum tego, co wszedzie szedl na sepa, byl glosny i smierdzial?
        Wydaje mi sie, ze mialysmy z tym samym przypadkiem do czynienia. Jeden z szefow wysoko rozwinietego technologicznie interesu zatrudnil takiego wlasnie i zostalam zmuszona z tym typem wspolpracowac. Dramat absolutny, cos z polaczenia schizofrenii, paranoi i socjopatii. Z racji wladzy, jaka uzyskal w ramach pewnego projektu oglosil sie bogiem, wszedzie podkreslal, ze moze wszystko. Doszlo do takich naduzyc, ze nie dalo sie tego w zaden sposob posprzatac ani wyprac. Smierdzial jak cap, kapal sie raz w tygodniu w sobote albo w niedziele, raz w tygodniu tez zmienial ubranie, sepil wszedzie gdzie sie tylko dalo, nie mial praktycznie nic do powiedzenia, ale ze wypadalo sie odezwac, to zagluszal wszystkich niezrozumialym belkotem niczym nie zwiazanym z tematem dyskusji, krzykiem i narzucal rozmowe o chu-ju. Jak mi bylo wstyd, jak musialam sie z tym typem udac na powazna wizyte, czy w ogole gdziekolwiek. Pozbawiono go na szczescie tej "boskiej" wladzy i rozpoczal sie lament, ze jest przeciez bogiem, a nie moze juz nic, no i oczywiscie pretensje do calego swiata. Tak ciezki typ, ze chyba zaden psychiatra dobrowolnie nie zdecydowalby sie na wspolprace. Po co szukac schizofrenikow sprzed 2000 lat.
      • goofi.vp Re: Jezus był schizofrenikiem. 15.01.13, 13:32
        Nie wiem ile masz lat "to. niemożliwe" i co dla ciebie znaczy schizofrenia i że ktoś ją ma. Więc od początku: to czeka każdego, w starszym wieku to już "parafrenia"-schizofrenia warstw wykształconych i po 35 roku życia.Schizofrenik tym się różni od "niewidzącego" że ma lepszą intuicję, spostrzegawczość, wyczulone i wyostrzone zmysły tak praktycznie.To że powtarza schematyczne zwroty i określenia będące sztandarowymi w takiej chorobie, to już sprawka takich co go tak mówić nauczyli.I nie są agresywni tacy ludzie, spacyfikowani już przez otoczenie i ew. leki.Ale ciebie pewnie obawy przed schizofrenikami nauczyli tacy, co mają wiele do ukrycie i wtedy, noo taki"wyostrzony" to śmiertelne zagrożenie, lepiej wrzeszczący i zagłuszający własne myśli gicior bo wdepnie w g..wno i nawet nie zauważy, a jak nie sam to są tacy co mu dadzą radę. Przemyśl to zanim zaczniesz okrzykiwać kogoś schizolem.
        • lifeisaparadox Re: Jezus był schizofrenikiem. 15.01.13, 17:44
          Goofi, a ja myślałem że to jest otępienie wczesne (Dementia praecox).
          Reszta to akceleracja w przeciwnym kierunku.

          Taki Elvis Presley, Michael Jackson, zjawiska na scenie, bożyszcze tłumów, a za tym wszystkim wspomagacze i uśmierzanie bólu. Presley był uzależniony od leków uspakajających i pobudzających. Jackson już je brał w żyłę.
          Czy to ataki Szatana na umysł świętego Elvisa i Majkela, czy wczesna demencja i odbijanie się od czarnej otchłani, pojęcia zmieniają się wraz z epokami.

          Ale tacy właśnie ludzie zapadają w pamięć i żyją wiecznie.
          • goofi.vp Re: Jezus był schizofrenikiem. 15.01.13, 18:09
            Jednak, to nie to samo.Ataki Szatana, opętanie, obłąkanie wskazuje na działanie z zewnątrz (Szatana, czy kogo tam).Natomiast otępienie, schizofrenia, zaburzenia wszelkiego rodzaju to tak jakby działo się od wewnątrz nas, bez wpływu bodźców zewnętrznych.A z tym stanowczo się nie zgadzam!
            P.S
            W krasnoludki też nie wierzę.
            • kropidlo5 Re: Jezus był schizofrenikiem. 15.01.13, 22:09
              Schizofrenia to raczej zespol chorob niz choroba, niektorzy mowia, ze poprzedza wystapienie objawow wlasciwych osobowosc schizoidalna, w kazdym razie wystepuje korelacja genetyczna- jak w rodzinei jest schizofrenik, to jest szansa ze bedzie schizoidalny, tak czy tak ta jednostka jest definiowana jako
              Osobowość schizoidalna – ten typ osobowości cechuje się tendencją do izolowania się, niewytwarzania silnych związków oraz wycofywania się z kontaktów emocjonalnych i społecznych, uznawania ich za niepotrzebne. Przy dużej wewnętrznej wrażliwości wyrażanie uczuć jest ograniczone, co powoduje pozorny chłód i dystans uczuciowy. Pacjentów ze schizoidalnym zaburzeniem osobowości nie obchodzą ani pochwały, ani nagany. Często występuje u nich poczucie osamotnienia i niezrozumienia przez otoczenie, podejrzliwość, niemożność odczuwania przyjemności. Osoby cierpiące na to zaburzenie na ogół działają samotnie, często żyją w świecie marzeń i fantazji, są ambitni, skłonni do introspekcji, ekscentryczni.

              Zaburzenie to jest rzadkie w stosunku do innych zaburzeń osobowości i obejmuje mniej niż 1% populacji, częściej występuje u mężczyzn.


              Nie wiem, czy to pasuje do Jezusa, ktory byl dzialaczem spolecznym, mial charyzme, zyl w komunie wlasciwie- gdzie tutaj sklonnosc do izolacji, ucieczka od ludzi, niezrozumienie emocji? Jesli nawet uznamy Jezusa za sprytnego manipulatora- a nie nawiedzonego czy proroka- to nie wyglada na to, by byl izolujacym sie osobnikiem ktory nie moze porozumiec sie z otoczeniem. Wrecz odwrotnie- pociagal za soba tlumy i z tymi tlumami rozmawial.
              Pewne symptymy zgadzaja sie, ale pewne sa dosc odlegle a nawet odwrotne, wiec mam watpliwosci.
              • genderless wykluczanie zamiast komunikacji 14.12.13, 20:36
                kropidlo5 napisał:

                > [i]Osobowość schizoidalna – ten typ osobowości cechuje się tendencją do[b
                > ] izolowania się, niewytwarzania silnych związków oraz wycofywania się[/b] z ko
                > ntaktów emocjonalnych i społecznych, uznawania ich za niepotrzebne.

                Tak z siebie, czy w odpowiedzi na "nacisk" "spoleczny"? To znaczy jak chca mnie zmusic do ich pogladow a ja unikam ich kontaktow to jestem schizofrenikiem? Od dawna twierdze, ze jestem schzofrenikiem bezobjawowym. Gdzie i kiedy mam sie zglosic na lobotomie?
      • genderless tam gdzie jest od beczki szpunt 14.12.13, 20:29
        to.niemozliwe napisał:

        > Chyba, że to są metafory.
        > Tak, jak np. stwierdzenie "Drzewo wiadomości dobrego i złego".
        > Logicznie, to nie ma takiego drzewa, ale symbolicznie wiekszość ludzi rozumie m
        > etaforę.

        Alez jest. Winorosl. Metaforycznym jego owocem jest wino. Owoc dobrego i złego.

        Wiekszosc ludzi nie rozumie tej pieknej metafory.
    • l.witch.l Historia Jezusa... 15.01.13, 23:23
      Jest pokryta tajemica...Prawdopodobnie najbardziej prawdziwe sa zwoje wyciagniete z groty znad morza martwego.Ale tez nie do konca.

      Roznia sie one definitywnie trescia jaka przedstawia Biblia-> napisana wiele wiekow- po i napisana tak, jak sredniowiecznym pisarzom fantazja na to pozwalala.

      Pierwsze zwoje spisywane z czasow ok Chrystusa byly przechowywane w Aleksandrii w Bibliotece, ktora plonela kilka razy na przelomie lat, a za ostatnim razem kompletnie splonela.

      Sredniowieczni zakonnicy piszacy teksty do Biblii i modlitwy itp. Nie przekazywali prawdy na co jest wiele dokumentow potwierdzajacych ten dzis wazny fakt! Pisali czasami tak jak im wybujala fantazja podpowiadala...tak aby lud te bajki kupil. W koncu z tego kosciol czerpal dochody.. z ludzkiej niewiedzy i naiwnosci.

      W tamtych odleglych czasach nie istnialo pojecie 'praw autorskich'. Wiec jezeli 'skladano' wieksza ksiazke, to pismak pisal tak, aby pasowalo do kompozycji ksiazki i obrazka, czasami przeinaczajac- cala tresc, ku uciesze przelozonych oraz do poziomu ludu...

      Dlatego powolywac sie na prawdziwosc Biblii nie ma co. To sciezka nie wiedzie do prawdy na temat historii Jezusa.

      Prawde probowali przez cale decenie zebrac wspolczesni historycy. Chrystus napewno zyl.
      Leczyl, ale nie bylo raczej zadnych cudow, zyl samotnie i nalezal do grupy esenczykow, ktorzy m.in poslugiwali sie dawna sztuka leczenia podobna jaka dzis stosuje sie w tradycyjnej medycynie indyjskiej zwanej Ayurveda.

      Tak ze zarzucanie Jezusowi schizofrenii jest glupota! Zaden schizofrenik, czy to w tamtych, czy tych czasach, nie moglby zdobyc takiej wladzy nad ludzmi, nie bylby az tak socjalnie kompetentny, aby moc nimi kierowac, aby go sluchali, byc przykladem, aby szli za nim itp. Przejsc do historii na cale wieki, zbudowac na swoich podwalinach cala religie....Czy moglby to wszystko zrobic tak biedny czlowiek, jak schiozfrenik?

      Gdyby nim byl, to pewnie zmarlby gdzies bez sladu, najprowdopodobnie wygnany z owczesnej spolecznosci..
      • leszek_nowak Re: Historia Jezusa... 16.01.13, 07:49
        Nie podniecaj się tak. A sam fakt, że facet był przekonany, że powinien umrzeć męczeńską śmiercią, aby w ten sposób zbawić świat i że powróci po swojej śmierci, aby sądzić wszystkich ludzi? To nie wystarczy do postawienia odpowiedniej diagnozy? Bo to są niestety pewniaki. Na tych dwóch kwestiach opierało się całe nauczanie Jezusa i na tym opiera się wiara wszystkich chrześcijan.
        • lifeisaparadox Re: Historia Jezusa... 16.01.13, 07:55
          Ja bym oscylował w zaburzeniach paranoicznych, szczególnie osobowość fanatyczna.
          Taki Jarosław, lider, psychol, męczennik okrutnej rzeczywistości który nieuchronnie swoim zachowaniem pcha się na krzyż.
          Do tego jeszcze paranoja prawdziwa, zespół urojeniowy. To ta jedna klitka.
        • to.niemozliwe Re: Historia Jezusa... 16.01.13, 08:34
          Nie wystarczy, osoby o silnym poczuciu altruizmu skłonne są do wszelkich wyrzeczeń w imię zasad lub idei w które wierzą. Np. Maksymilian Kolbe, Janusz Korczak.
          Nie oznacza to absolutnie choroby psychicznej.
          • lifeisaparadox Re: Historia Jezusa... 16.01.13, 16:57
            Chętnym do zgłębienia tematu z negatywnej strony polecam przeczytanie biografii św. Agnes Blannbekin.

            Religie można odbierać w stonowany sposób, z wycięciem tych ekstremów gdzie jednak należało by powiedzieć że ktoś się mocno nie wyspał, najadł trujących grzybów w zupie grzybowej i miał "bad trip".
            Gdy w tym wszystkim uczestniczą epickie objawienia i doświadczenia mistyczne, to już wchodzi w mocny konflikt z rzeczywistością i na dobrą sprawę jest to temat psychiatryczny.
            Lżejsze formy odchyłów są w normie, gdy służą osobom które stosują takie rzeczy z dobrym efektem, byle istniała równowaga.
            Dla mnie na przykład Jezus to taka dzisiejsza postać Natanka, albo ojca Rydzyka, mała klitka, skłócona z "głównym nurtem religijnym", mająca posłuch i swoją rzeszę wyznawców. To mi się kojarzy z tym, gdy Jezus był skłócony z "żydami" których podejrzewał o spiskowanie przeciwko niemu i cała reszta historii.

            Chyba każdy człowiek ma odrobinę szaleństwa w sobie, uwielbiamy teatr, uczucia religijne i inspiracje nie z tej ziemi. Bo jak inaczej wytłumaczyć taką popularność i sympatię?
            Granica normy jest dość szerokim pasmem międzyludzkich tendencji.
            • to.niemozliwe Re: Historia Jezusa... 16.01.13, 21:42
              > Dla mnie na przykład Jezus to taka dzisiejsza postać Natanka, albo ojca Rydzyka
              > , mała klitka, skłócona z "głównym nurtem religijnym", mająca posłuch i swoją r
              > zeszę wyznawców. To mi się kojarzy z tym, gdy Jezus był skłócony z "żydami" któ
              > rych podejrzewał o spiskowanie przeciwko niemu i cała reszta historii.

              To porownanie charakterologiczne Jezusa i Natanka wydaje mi sie nietrafione. Teraz są inne czasy, ludzie wiedza wiecej, stan nauki jest inny, wiedza o roznych kulturach i cywilizacjach inna. Jezus mial pewne przeslanie w ktore wierzyl i ktoremu sie poswiecil, Natanek cudaczy -swiadomie uzywa przesady w retoryce i ekspresyjnych argumentow. jestem pewien, ze czesc kleru ma mu za zle, ze banalizuje zlo i robi szopke z kazania. Przeciez celem kazania jest motywowanie i przekonywanie do pewnej wizji, a Natanek osmiesza bardziej niż warygodnie naucza. Dlatego porownanie niezbyt trafione.
              *Chciales - masz ;-) Gdyby nie pytanie, to bym nie napisal tego, bo to dla mnie temat poboczny (Religia jako wyraz zdrowia lub choroby psychicznej).
              • lifeisaparadox Re: Historia Jezusa... 16.01.13, 23:57
                Bo ja wiem czy to takie złe porównanie. Na pewno nie jest to ta sama epoka, ale czy ludzie aż tak bardzo są inni na przestrzeni kilkudziesięciu pokoleń wstecz?

                Dzisiejsi Żydzi nie uznają Jezusa za "syna bożego", ani proroka. Uważali że był zbyt surowy i kontrowersyjny, uważali że otaczał się ludźmi prostymi i ubogimi intelektualnie. Gdyby dzisiejszy Kościół katolicki przyrównać do Kościoła judaistycznego za życia Jezusa, mieli byśmy tak samo chłodne spojrzenie na sprawę jak na Natanka czy ojca Rydzyka.

                Wiem że burzę trend idealizowania tej postaci, ale umawiam się sam ze sobą, że w legendy o nadprzyrodzonych właściwościach nie wierzę. Wierzę w manię wielkości i ludzi z parciem na szkło.
                Myślę że gdyby Jezus nie zginął ukrzyżowany za swoje uczucia religijne i bunt wobec judaistycznego porządku, nikt by jego postaci nie wykorzystał (do działań powstańczych, buntu i ucieczki z Egiptu etc.). Przeminął by wraz z innymi prorokami bo dobrze wiemy że nie był jedynym takim w swoim czasie. To były inne czasy, czasy niewoli i niezadowolenia społecznego, gigantycznych różnic w warstwach społecznych.

                Z Natankiem to jest o tyle nietrafione, że Natanek ma bodajże dwa tytuły doktoranckie i jest człowiekiem wykształconym w przeciwieństwie do Jezusa który był prostym człowiekiem. Poza tym nie uważa się za proroka i zbawiciela, więc nie wchodzi w te kanony myślenia.
                Gdyby jednak poszedł na całość i został spalony za to na stosie przez dzisiejszą władzę, miałby szansę stać się narzędziem IV Rzeszy RP i niesiono by go na fladze dominacji nad światem :-) najlepiej jego muzułmańską częścią, w braterstwie ze wszystkim silniejszymi.
                Tylko że musiał by być postacią bardzo "dzisiejszą", wrogiem rasizmu, zwolennikiem równouprawnienia, małżeństw homoseksualnych i adopcji przez takie pary, miłośnikiem in vitro i klonowania ludzi, mesjaszem psychologii itp. No a w dodatku musiał by się ogłosić co najmniej przyrodnim bratem Jezusa i Mahometa.
                Wtedy "normalna część społeczeństwa" z satysfakcją wbiła by mu w zadek dłuuugą tykę i niosła jako przykład dla pokoleń.

                Zjednać uciśnionych, popchnąć to, co rośnie i będzie budować przyszłość. Na fali populizmu i postępu ku ogólnemu dobru.

                Nie miało by zbytniego znaczenia, czy miałby zielone papiery, ekskomunikę i deportację z kraju. To było by jego paliwo lotnicze w walce z zaściankowością, dyskryminacją i równouprawnieniem itd. itp.

                Za kolejne 2 tysiące lat katolicyzm byłby dzisiejszym judaizmem, a natanizm opanował cały świat i powoli stawał się niewygodnym, zbyt ciasnym pudełkiem :-)
                • to.niemozliwe Re: Historia Jezusa... 17.01.13, 09:51
                  lifeisaparadox napisał:

                  > Bo ja wiem czy to takie złe porównanie. Na pewno nie jest to ta sama epoka, ale
                  > czy ludzie aż tak bardzo są inni na przestrzeni kilkudziesięciu pokoleń wstecz
                  > ?
                  Moim zdaniem sa inni. W owych czasach przeciętny człowiek w ciągu życia poznawał 300 osób. Dziś ma FB 300 znajomych, których w zyciu na oczy osobiście nie widział :-)
                  > Dzisiejsi Żydzi nie uznają Jezusa za "syna bożego", ani proroka.
                  Nie uznają, bo ich religia nie uznaje. NIe wiem na ile to ich poglądy a na ile deklarowany przez zbiorowość stereotyp. Mialem okazje rozmawiac z Zydami o Jezusie i najczesciej pojawial sie argument "Bo my nie uwazamy, ze to byl prorok", czyli odwolanie się to tego co sądzą jacyś "My". Typowy pogląd tożsamosciowy. Tak, jak ze spozywaniem wieprzowiny - nie ma uzsadnienia medycznego niespozywanie, ale nie spozywają (niektorzy), bo "My nie spozywamy". Ok, ich sprawa.
                  >Uważali że był
                  > zbyt surowy i kontrowersyjny, uważali że otaczał się ludźmi prostymi i ubogimi
                  > intelektualnie.
                  Uwazali, czy uwazają - nie rozumiem, czy mowimy o wspolczesnych (dzisiejszych), czy w czasie przeszłym?

                  >Gdyby dzisiejszy Kościół katolicki przyrównać do Kościoła juda
                  > istycznego za życia Jezusa, mieli byśmy tak samo chłodne spojrzenie na sprawę j
                  > ak na Natanka czy ojca Rydzyka.
                  NIe podejmę sie drążyc tego wątku - "nie moj cyrk, nie moje małpy".
                  > Wiem że burzę trend idealizowania tej postaci, ale umawiam się sam ze sobą, że
                  > w legendy o nadprzyrodzonych właściwościach nie wierzę. Wierzę w manię wielkośc
                  > i i ludzi z parciem na szkło.
                  OK, ja odzielam legendę od autentycznej wartosci dziela.
                  > Myślę że gdyby Jezus nie zginął ukrzyżowany za swoje uczucia religijne i bunt w
                  > obec judaistycznego porządku, nikt by jego postaci nie wykorzystał (do działań
                  > powstańczych, buntu i ucieczki z Egiptu etc.). Przeminął by wraz z innymi proro
                  > kami bo dobrze wiemy że nie był jedynym takim w swoim czasie. To były inne czas
                  > y, czasy niewoli i niezadowolenia społecznego, gigantycznych różnic w warstwach
                  > społecznych.
                  Zapewne tak, ale przyznaj, ze kara smierci przez ukrzyżowanie dla "szurniętego" faceta, który twierdzi, ze jest synem boga i jego królestwo jest niebeiskie, to zdumiewająco surowa reperkusja.
                  >
                  > Z Natankiem to jest o tyle nietrafione, że Natanek ma bodajże dwa tytuły doktor
                  > anckie i jest człowiekiem wykształconym w przeciwieństwie do Jezusa który był p
                  > rostym człowiekiem. Poza tym nie uważa się za proroka i zbawiciela, więc nie wc
                  > hodzi w te kanony myślenia.
                  Jak widać wyksztacenie nie przeszkadza mu pleść bzdur. :D
                  > Gdyby jednak poszedł na całość i został spalony za to na stosie przez dzisiejsz
                  > ą władzę, miałby szansę stać się narzędziem IV Rzeszy RP i niesiono by go na fl
                  > adze dominacji nad światem :-) najlepiej jego muzułmańską częścią, w braterstwi
                  > e ze wszystkim silniejszymi.
                  Niestety - będzie musiał sie sam spalić :D
                  > Tylko że musiał by być postacią bardzo "dzisiejszą", wrogiem rasizmu, zwolennik
                  > iem równouprawnienia, małżeństw homoseksualnych i adopcji przez takie pary, mił
                  > ośnikiem in vitro i klonowania ludzi, mesjaszem psychologii itp. No a w dodatku
                  > musiał by się ogłosić co najmniej przyrodnim bratem Jezusa i Mahometa.
                  > Wtedy "normalna część społeczeństwa" z satysfakcją wbiła by mu w zadek dłuuugą
                  > tykę i niosła jako przykład dla pokoleń.
                  Chego chcesz, zwykle "innosc" budzi trudnosci w akceptacji. Jest nienaturalna i wymaga akceptacji na poziomie logicznym, a to zabiera czas...
                  > Zjednać uciśnionych, popchnąć to, co rośnie i będzie budować przyszłość. Na fal
                  > i populizmu i postępu ku ogólnemu dobru.
                  >Nie miało by zbytniego znaczenia, czy miałby zielone papiery, ekskomunikę i dep
                  > ortację z kraju. To było by jego paliwo lotnicze w walce z zaściankowością, dys
                  > kryminacją i równouprawnieniem itd. itp.
                  > Za kolejne 2 tysiące lat katolicyzm byłby dzisiejszym judaizmem, a natanizm opa
                  > nował cały świat i powoli stawał się niewygodnym, zbyt ciasnym pudełkiem :-)

                  Tak, jak Ci wspominałem, dla mnie pewien poziom abstrakcji i ogólnosci dyskusji, albo mowiąc inaczej swoboda z jaką fruwają argumenty, kontrpropozycje, paralele intelektualne, odniesienia kulturowe, redukje, dedukcje...obniżają wartosc dyskusji. Wole sie trzymac tematow konkretniejszych, niż rozważań o tym, czy "Zima 1987 była na niżu polskim łagodna, umiarkowana, czy ostra" ;-)
                  • lifeisaparadox Re: Historia Jezusa... 17.01.13, 11:38
                    to.niemozliwe napisał:

                    > czyli odwolanie się to tego co sądzą jacyś "My". Typowy pogląd tożsamosciowy.

                    No a co zobaczysz separując się od poglądu tożsamościowego "My - katolicy proroka Jezua" w tej biblijnej postaci?

                    > Tak, jak ze spozywaniem wieprzowiny - nie ma uzsadnienia medycznego niespozywan
                    > ie, ale nie spozywają (niektorzy), bo "My nie spozywamy". Ok, ich sprawa.

                    Daleki jestem od racjonalizowania spraw religijnych.
                    Z resztą, jeśli się przypatrzeć medycynie na przestrzeni 50 lat to mamy do czynienia z taką samą herezją w poglądach i przesądach dawniej uważanych za medyczne.
                    Tacy to już My - ludzie :>

                    > Uwazali, czy uwazają - nie rozumiem, czy mowimy o wspolczesnych (dzisiejszych)
                    > , czy w czasie przeszłym?

                    Zapiski historyczne bodajże, "okiem żyda zza czasów Jezusa".
                    Poruszam z pamięci i raczej zajęło by mi długo znalezienie źródeł.

                    > Zapewne tak, ale przyznaj, ze kara smierci przez ukrzyżowanie dla "szurniętego"
                    > faceta, który twierdzi, ze jest synem boga i jego królestwo jest niebeiskie, t
                    > o zdumiewająco surowa reperkusja.

                    To była forma hańbiącej egzekucji niewolników i buntowników. Można sądzić że Jezus był właśnie takim działaczem który prowadził działania wywrotowe.
                    Coś jak murzyni 100'ileś lat temu i ku klux klan? Też palili murzynów i władza nie reagowała. Pomyśl że jakiś murzyn ogłasza się mesjaszem i nawołuje do zniesienia niewolnictwa, potępia białych bogaczy itd. w czasach świetności niewolenia czarnych ludzi.
                    Afroamerykanie też mają swoich męczenników, z tym że żaden z nich nie ogłaszał się mesjaszem religijnym.

                    > Tak, jak Ci wspominałem, dla mnie pewien poziom abstrakcji i ogólnosci dyskusji
                    > , albo mowiąc inaczej swoboda z jaką fruwają argumenty, kontrpropozycje, parale
                    > le intelektualne, odniesienia kulturowe, redukje, dedukcje...obniżają wartosc d
                    > yskusji. Wole sie trzymac tematow konkretniejszych, niż rozważań o tym, czy "Zi
                    > ma 1987 była na niżu polskim łagodna, umiarkowana, czy ostra" ;-)

                    Wiedza z życia wzięta, cóż innego może tworzyć antyczne manuskrypty jak nie właśnie proza ludzkiej codzienności?
          • leszek_nowak Re: Historia Jezusa... 17.01.13, 08:53
            to.niemozliwe napisał:

            > Nie wystarczy, osoby o silnym poczuciu altruizmu skłonne są do wszelkich wyrzec
            > zeń w imię zasad lub idei w które wierzą. Np. Maksymilian Kolbe, Janusz Korczak
            > .
            > Nie oznacza to absolutnie choroby psychicznej.

            Ale nie jest to wiara, że dana osoba powróci po swojej śmierci, aby sądzić wszystkich ludzi. Chyba widzisz tu jakąś różnicę?
            • to.niemozliwe Re: Historia Jezusa... 17.01.13, 09:31
              Nie sposób odpowiedzieć na to pytanie, ani na tak, ani na nie. Nie zachowały się żadne świadectwa wypowiedzi Jezusa, jego pisma lub inne tego rodzaju dowody. Są to historie oparte na tym, co inni sądzili o nim oraz ich interpretacje tego, co się działo (o ile się działo).
              Budujesz pewną koncepcję, którą można by w skrócie streścić jako "chrześcijanstwo jest głupie, bo je wymyslił chory umysłowo". Ani jedno nie wynika z drugiego, ani hipoteza o chorobie nie może być potwierdzona, ani podważona.
              Ale załóżmy, że był chory umysłowo (zauważ, że wg. naszych, przepraszam - Twoich, zawężonych kryteriów), więc się pytam - i co z tego? Who cares?
              Nie znasz przykąłdów, kiedy ludzie w oczywisty sposób chorzy umysłowo (czyli tacy, którym choroba znacznie upośledza jakąś sferę życia) wytwarzali pielne, genialne i przełomowe wytwory? Nie trzeba być zdrowym, żeby stworzyć dzieło.
              A nawet - wręcz przeciwnie. Poczytaj sobie o Chad. Jest dowiedzione, że wśród osób chorych na chad jest znaczna, potwierdzona statystycznie prawidłowość w postaci podwyższonej kretywności, twórczości, zdolności do inspirowania innych.
              Nie wierzysz, - nie wierz, twoja sprawa, ale nie buduj jakichś niestworzonych bredni, w dodatku bez możliwości ich weryfikacji.
              • leszek_nowak Re: Historia Jezusa... 17.01.13, 10:15
                Urojenia to są urojenia, choroba to jest choroba. Może to być wzniosła choroba, ale co to zmienia - jest chorobą. Nie dorabiaj do urojeń i choroby psychicznej (schizofrenii paranoidalnej) jakiejś filozofii. Facet uroił sobie, że że powinien umrzeć, aby w ten sposób zbawić świat (a raczej nieliczną garstkę wiernych mu fanów) oraz że powróci ZA ŻYCIA WSPÓŁCZESNEGO MU POKOLENIA, aby sądzić wszystkich ludzi. Takie było nauczanie Jezusa i taka była wiara pierwszych chrześcijan. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Zbyt wiele miejsc w pismach NT za tym przemawia. Zob.:

                forum.gazeta.pl/forum/w,721,141737211,141814493,Re_Jezus_byl_schizofrenikiem_.html
                Jest sprawą oczywistą, że te chore rojenia nie ziściły się. Tak pierwszych chrześcijan postrzegają historycy

                Wiedziano też, że OCZEKUJĄ ONI BLISKIEGO KOŃCA ŚWIATA I NADEJŚCIA KRÓLA, KTÓRY WTRĄCI W OTCHŁAŃ POTĘPIENIA CAŁĄ LUDZKOŚĆ, PRÓCZ GARSTKI WYBRANYCH. A kim będą owi wybrani? Ci, którzy gardzą wszystkim, co stanowi o radości i pięknie życia: miłością, zabawą, igrzyskami, nauką i sztuką, nawet ziemską ojczyzną. Wszystko to, wobec oczekiwania na dzień ostateczny, nie miało dla chrześcijan żadnego znaczenia; więcej, było złe, szkodliwe, grzeszne.
                Fanatyzm i prymitywizm takich poglądów musiał przerażać każdego człowieka wykształconego i przywiązanego do wielkich osiągnięć ducha. Chrześcijaństwo w swej pierwotnej postaci groziło zagładą całemu dorobkowi cywilizacji.
                W ciągu wieku drugiego, już po czasach Tacyta i Swetoniusza, zaczęła dokonywać się w tym ruchu religijnym stopniowa przemiana. Koniec świata i królestwo Mesjasza nie nadchodziły. Płomienna wiara i nieustępliwość przekonań pierwszych pokoleń musiały ustąpić wymogom życia. Trzeba było pogodzić się ze społeczeństwem i kulturą, dostosować ideały królestwa niebios do warunków ziemskiego bytowania.
                Te przemiany, tak brzemienne w skutki, dokonywały się powoli. W pierwszym wieku, w czasach Nerona, nikt jeszcze nie mógł przewidzieć, że garstka prostaków i fanatyków da początek ruchowi, który kiedyś przekaże skarby antycznej myśli barbarzyńskim ludom nowej Europy.
                (Aleksander Krawczuk, "Neron")

                Może to ci się nie podobać, ale takie są fakty. I powtarzam - nie dorabiaj do chorych, prymitywnych rojeń i prostackich zachowań jakichś wielkich ideologii. Zachowujesz się tak jak co niektórzy w tym opowiadaniu Stanisława Lema (Bajka o trzech maszynach opowiadających króla Genialona):

                Trurl (...) siadł i czym prędzej napisał do Doradcy list na kremowym papierze, ozdobiony odręcznym rysunkiem drzewka poziomkowego; treść listu była prosta.
                Kochany Doradco! - pisał. - Mam nadzieję, że powodzi Ci się dobrze, jako i mnie, a może nawet lepiej. Słyszałem, że Twój monarcha obdarza Cię zaufaniem, a wiec proszę, mając na względzie wielka odpowiedzialność swoja przed Historia i Racja Stanu, przykładaj się ze wszech sił do swych obowiązków. Gdyby Ci było trudno spełnić jakieś życzenie królewskie, posłuż się, proszę, metoda Ekstra mocną, która Ci iv swoim czasie dokładnie przedstawiłem. Gdybyś miał ochotę, napisz do mnie parę słów, ale nie miej mi za złe, jeśli nie od razu odpowiem, albowiem zajęty jestem teraz robieniem Doradcy dla króla D. i mam w związku z tym mało czasu. Pozdrawia Cię i łączy wyrazy najniższego uszanowania dla Twego Pana. Twój Konstruktor Trurl
                List ów, wzbudziwszy należytą podejrzliwość Tajnej Policji Wielowczej, został dokładnie zbadany, przy czym nie wykryto w papierze żadnych tajnych chemikaliów, a w rysunku przedstawiającym drzewko poziomkowe - żadnych ukrytych szyfrów. Okoliczność ta wywołała ogromne podniecenie w Kwaterze Głównej Policji i list sfotografowano, odbito, powielono oraz przepisano ręcznie, oryginał zaś, odpowiednio zalepiony, wręczono adresatowi. (...)
                Zastanowiwszy się, Doradca wyjawił królowi, iż pragnie rozszyfrować list Trurla, aby tym samym zdemaskować jego zakusy, po czym, nabywszy odpowiednią ilość statywów, bibuły, lejków, probówek i odczynników chemicznych, wziął się do skomplikowanych analiz koperty i papieru listowego. Wszystko to, oczywiście, nadzorowała policja, wkręciwszy do ścian jego apartamentów odpowiednie śrubki podsłuchowe i aparaty podpatrujące. Gdy chemia zawiodła, Doradca zabrał się do deszyfrowania samego tekstu, rozpisawszy go na wielkich tablicach, przy pomocy maszyn elektronowych, logarytmów oraz liczydła. Nie wiedział, że równocześnie temu samemu zajęciu poświęciły się najwybitniejsze siły policyjne, którymi dowodził sam Marszałek Wojsk Zaszyfrowanych. Im dłużej trwały jałowe usiłowania specjalistów, tym większy panował w kwaterze głównej niepokój, albowiem wszystkim fachowcom jasne się stało, iż szyfr, w takim stopniu urągający próbom rozłamania, należeć musi do najbardziej przemyślnych, jakie kiedykolwiek zastosowano. (...)
                Gdy po tygodniu nie dało to wszakże rezultatów, wezwano na pomoc najznakomitszego specjalistę od tajemnych pism, twórcę niewidzialnych znaków ksobnych, profesora Grypianusa. Ów, przestudiowawszy inkryminowany list, jak również wyniki prac fachowców wojskowych, oświadczył im, że należy zastosować metodę prób i błędów, posługując się maszynami liczącymi formatu astronomicznego.
                Gdy to uczyniono, okazało się, że list można odczytać na trzysta osiemnaście sposobów.
                Pierwszych pięć wariantów brzmiało: "Karaluch z Młękocina dojechał szczęśliwie, ale szambo zgasło". - "Ciotkę parowozu przetaczać na sznyclach". - "Zaręczyny masła nie odbędą się, bo zagwożdżono szlafmycę". - "Ten, kto kogo ma lub nie ma, sam zawiśnie pod obiema". Oraz: "Z agrestu, poddanego torturom, niejedno można wyciągnąć". Ostatni wariant uznał profesor Grypianus za klucz do szyfru i po trzystu tysiącach prób odkrył, że gdy doda się do siebie wszystkie litery listu, potem odejmie od nich paralaksę słońca i roczną produkcję parasoli, a z reszty wyciągnie się trzeci pierwiastek, to wychodzi z tego jedno słowo: "Krucafiks". W książce adresowej znaleziono obywatela nazwiskiem Krucafuks. Grypianus uznał, że błąd wprowadzono rozmyślnie dla zatarcia śladów, i Krucafuksa aresztowano. Poddany perswazji szóstego stopnia, zeznał, iż stoi w zmowie z Trurlem, który wnet ma przesłać mu jadowite gwoździe i młotek dla śmiertelnego podkucia monarchy. Mając te dowody zdrady czarno na białym, Marszałek Wojsk Szyfrowych przedstawił je zaraz królowi, ...
                        • kropidlo5 Re: Historia Jezusa... 17.01.13, 11:32
                          Mam w takim razie pytanie, czy rowniez inni wszyscy prorocy byli schizofrenikami?
                          Mahomet- rozmawial z Bogiem w skalach, dostal nawet we wlasne rece Koran i tez byl 'przewodnikiem'
                          Mojzesz- kamienne tablice i liczne inne kontakty z Bogiem, zbawca narodu
                          Budda- wierzyl w reinkarnacje, karme, siedzial pod drzewami i widzial zjawy i dosnawal 'oswiecen'
                          a rozni swieci chrzescijanscy? A inni prorocy zydowscy ( a zatem i chrzescijanscy i muzulmanscy)?
                          Wyglada na to, ze wszyscy byli schizofrenikami?
                          • to.niemozliwe Ty, to Kropidło.. 17.01.13, 14:20
                            ...jednak jesteś toksyczny gostek :D
                            Leszek się namęczył, naprodukował, zeby wkurzyć katoli, że ich bóg to schizofrenik, a Ty z takimi tekstami. Bezlitosny jesteś...;-)
                            • kropidlo5 Re: Ty, to Kropidło.. 17.01.13, 14:53
                              to.niemozliwe napisał:

                              > ...jednak jesteś toksyczny gostek :D
                              > Leszek się namęczył, naprodukował, zeby wkurzyć katoli, że ich bóg to schizofre
                              > nik, a Ty z takimi tekstami. Bezlitosny jesteś...;-)

                              Ja z katolicyzmem ani zadna religia sie nie identyfikuje, wiec nie mam specjalnego interesu by bronic akurat Jezusa, ale tez i specjalnego powodu aby akurat jego wyciagac z kapelusza. Dla mnie takie osoby jak Jezus czy Budda sa bardziej filozofami czy artystami niz prorokami czy mistykami, traktuje ich jak np Michaela Jacksona- geniusz a zarazem dziwak (dziwak to nie musi byc pejoratywne okreslenie).
                              Ale miedzy dziwactwem a chorobami psychicznymi to jednak chyba jest jakas roznica, choc oczywiscie samo pojecie 'normy' jest wzgledne.Tak czy owak, z pozycji slusznosci gloszonych tez nie jest istotna kondycja psychiczna autora, a ich wartosc sama w sobie (tak jak na muzyke i taniec Jacksona nie ma wplywu to, czy spal z malpami czy w namiocie tlenowym).
        • kropidlo5 Re: Historia Jezusa... 16.01.13, 08:49
          No ale przy takim podejsciu to wszyscy wierzacy sa schizofrenikami. Jezusa tylko wyroznialo to, ze byl w centrum uwagi. ale ludzie wierzacy gdy sie modla, to wierza ze ktos ich slucha, gdy zawodnik zegna sie przed gra to wierzy ze mu ktos pomoze, wieszaja swietego krzysztofa w samochodzie. A papieze? JP2 powiedzial 'pozwolcie mi odejsc do domu ojca mego' w momencie smierci, tez moznaby sklasyfikowac jako schizofrenie.A Dalajlama, ktory wierzy, ze jest ktoryms tam wcieleniem poprzednich dalajlam?
          Religia to wrazliwy temat, z natury nienaukowy i nieweryfikowalny i 'szalony'. Sam jestem agnostykiem wiec akurat nie podzielam wiary w rzeczy niezweryikowane, ale nie diagnozowalbym od razu chorob. zreszta, czym jest choroba, kto to wie:)
          • leszek_nowak Re: Historia Jezusa... 17.01.13, 09:00
            kropidlo5 napisał:

            > No ale przy takim podejsciu to wszyscy wierzacy sa schizofrenikami. Jezusa tylk
            > o wyroznialo to, ze byl w centrum uwagi. ale ludzie wierzacy gdy sie modla, to
            > wierza ze ktos ich slucha, gdy zawodnik zegna sie przed gra to wierzy ze mu kto
            > s pomoze, wieszaja swietego krzysztofa w samochodzie. A papieze? JP2 powiedzial
            > 'pozwolcie mi odejsc do domu ojca mego' w momencie smierci, tez moznaby sklasy
            > fikowac jako schizofrenie.A Dalajlama, ktory wierzy, ze jest ktoryms tam wciele
            > niem poprzednich dalajlam?
            > Religia to wrazliwy temat, z natury nienaukowy i nieweryfikowalny i 'szalony'.
            > Sam jestem agnostykiem wiec akurat nie podzielam wiary w rzeczy niezweryikowan
            > e, ale nie diagnozowalbym od razu chorob. zreszta, czym jest choroba, kto to wi
            > e:)

            Jeżeli jedna osoba ma jakieś urojenia nazywamy to szaleństwem. Jeżeli wiele osób cierpi na to samo urojenie nazywamy to religią. (Robert Pirsig)
        • l.witch.l Re: Historia Jezusa... 16.01.13, 13:36
          leszek_nowak napisał(a):

          > Nie podniecaj się tak. A sam fakt, że facet był przekonany, że powinien umrzeć
          > męczeńską śmiercią, aby w ten sposób zbawić świat i że powróci po swojej śmierc
          > i, aby sądzić wszystkich ludzi? To nie wystarczy do postawienia odpowiedniej di
          > agnozy? Bo to są niestety pewniaki. Na tych dwóch kwestiach opierało się całe n
          > auczanie Jezusa i na tym opiera się wiara wszystkich chrześcijan.


          Napisales gacek glupi watek na temat, na ktory zielonego pojecia widac nie masz, bo malo co czytasz i nie wiesz co w swiecie brzeczy...I do tego w bezczelny sposob zarzucasz mi ze sie podniecam?!

          To teraz sie 'podniecilam' jestes pierdålniety!
          Podziekuj ze cie ktos wyprowadzil z manowcow glupoty i niewiedzy...
          • leszek_nowak Re: Historia Jezusa... 17.01.13, 08:49
            l.witch.l napisała:

            > Napisales gacek glupi watek na temat, na ktory zielonego pojecia widac nie masz
            > , bo malo co czytasz i nie wiesz co w swiecie brzeczy...I do tego w bezczelny
            > sposob zarzucasz mi ze sie podniecam?!
            >
            > To teraz sie 'podniecilam' jestes pierdålniety!
            > Podziekuj ze cie ktos wyprowadzil z manowcow glupoty i niewiedzy...

            Argumentum ad personam (łac. argument skierowany do osoby) - pozamerytoryczny sposób argumentowania, w którym dyskutant porzuca właściwy spór i zaczyna opisywać faktyczne lub rzekome cechy swego przeciwnika. W ten sposób unika stwierdzenia, że jego racjonalne argumenty zostały wyczerpane, a jednocześnie sugeruje audytorium, że nasze poglądy są fałszywe. Dodatkowo, obrażanie oponenta ma na celu wyprowadzenie go z równowagi, tak by utrudnić mu adekwatne reagowanie na przedstawiane postulaty. Artur Schopenhauer w swoim dziele "Erystyka" wskazuje, że JEST TO OSTATNI SPOSÓB NIEUCZCIWEJ ARGUMENTACJI, KTÓRY STOSUJE SIĘ, GDY WSZYSTKIE INNE SPOSOBY ZAWODZĄ I NIE MA SZANS NA WYGRANIE SPORU. (Wikipedia)
            • l.witch.l Ejze.... 17.01.13, 13:02
              A napisanie do kogos "nie podniecaj sie" nie jest szczytem ataku ad persona dla ciebie?!
              Napisalam tekst na podstawie danych obecnych jakie sa znane z aktualnej historii zycia Jezusa, zauwaz Jezusa a nie Chrytsusa...a w zamian dostalam impertynecki komentarz
              "Nie pdoniecaja sie..."

              Jezeli brak ci wiedzy w temacie to 'wez ogon pod siebie' i sie wycofaj z dyskusji na temat, ktorej masz zbyt mala wiedze!
              • leszek_nowak Re: Ejze.... 18.01.13, 08:19
                l.witch.l napisała:

                > A napisanie do kogos "nie podniecaj sie" nie jest szczytem ataku ad persona dla
                > ciebie?!
                > Napisalam tekst na podstawie danych obecnych jakie sa znane z aktualnej histori
                > i zycia Jezusa, zauwaz Jezusa a nie Chrytsusa...a w zamian dostalam impertyneck
                > i komentarz
                > "Nie pdoniecaja sie..."
                >
                > Jezeli brak ci wiedzy w temacie to 'wez ogon pod siebie' i sie wycofaj z dysku
                > sji na temat, ktorej masz zbyt mala wiedze!

                :))) To się nazywa histeria. Ten według ciebie "szczyt ataku ad persona" to jedynie moja wstępna uwaga na twoje podkreślenie i wykrzyknik:

                Tak ze zarzucanie Jezusowi schizofrenii jest glupota!

                którym to środkom wyrazu też zresztą towarzyszyła wycieczka personalna ("głupota"), ale wtedy dyskretnie to przemilczałem. Po tejże mojej wstępnej uwadze ("Nie podniecaj się tak") nastąpił wywód merytoryczny. Przytaczam jeszcze raz:

                Nie podniecaj się tak. A sam fakt, że facet był przekonany, że powinien umrzeć męczeńską śmiercią, aby w ten sposób zbawić świat i że powróci po swojej śmierci, aby sądzić wszystkich ludzi? To nie wystarczy do postawienia odpowiedniej diagnozy? Bo to są niestety pewniaki. Na tych dwóch kwestiach opierało się całe nauczanie Jezusa i na tym opiera się wiara wszystkich chrześcijan.

                Tyle cytat z mojej wcześniejszej wypowiedzi. Z kolei twoja wypowiedź W CAŁOŚCI była poświęcona wycieczkom personalnym. Przytaczam:

                Napisales gacek glupi watek na temat, na ktory zielonego pojecia widac nie masz, bo malo co czytasz i nie wiesz co w swiecie brzeczy...I do tego w bezczelny sposob zarzucasz mi ze sie podniecam?!
                To teraz sie 'podniecilam' jestes pierdålniety!
                Podziekuj ze cie ktos wyprowadzil z manowcow glupoty i niewiedzy...

                Tyle cytat z twojej wcześniejszej wypowiedzi - "gacek", "glupi", "zielonego pojecia widac nie masz", "malo co czytasz i nie wiesz co w swiecie brzeczy", "w bezczelny sposob zarzucasz", "jestes pierdålniety", "cie ktos wyprowadzil z manowcow glupoty i niewiedzy". :)) Wystarczy? Nie widzisz różnicy? :)
      • genderless Preslej zyje 14.12.13, 20:41
        l.witch.l napisała:

        > Chrystus napewno zyl.

        Napewno zyl Nauczyciel Swiatla, Chrystusa essenski literacki pierwowzor.

        > Przejsc do historii na cale wieki

        Ktos jednak genialnie przeinaczyl nauki essenczykow. Ciekawe czy Kubus Puchatek czy jego autor?
      • duchswiety6 Re: Historia Jezusa... 06.12.15, 18:17
        aa i jeszcze jedno na odchodne.
        Poród naturalny jest korzystniejszy dla dziecka.
        Etapy/fazy porodu przygotowują dziecko na "bezpieczne" wyjście - przy cesarce nie ma tych etapów dzieciak jest po prostu wyciągany z brzucha ( a tu lampa/rażące światło prosto w pysk )
        Sama byłam rodzona przez cesarkę,bo byłam ułożona w poprzek,a za duża aby lekarz mógł mnie odwrócić i przygotować do normalnego przyjścia na świat.
      • lifeisaparadox Re: Jezus był schizofrenikiem. 16.01.13, 18:00
        mona.blue napisała:

        > Jezus był wzorem zintegrowanej osoby.

        Problem jest tego rodzaju, że nie żyje już 2000 lat i każdy dorysowuje mu na co ma tylko ochotę. Można rozprawiać tylko o faktach zapisanych np. w Biblii i je porównywać.
        • mifredo Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.01.13, 04:23
          Jeśli już w tych kategoriach, to Jezus był mistykiem.
          Trzeba było doczytaż prof.Antoniego Kępińskiego,
          który dokładnie to rozróżnił,
          'mistyk pływa a schizofrenik sie topi w swych wizjach",
          jakos tak z głowy cytuję
          Taka w przyblizeniu jest różnica i warto o tym wiedzieć.
      • leszek_nowak Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.01.13, 08:46
        mona.blue napisała:

        > Jezus był wzorem zintegrowanej osoby.

        To jest ten "wzór zintegrowanej osoby"?

        Mt 5,22-25
        "A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka (głupcze), podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia."

        Łk 11,37-52
        Gdy jeszcze mówił, zaprosił Go pewien faryzeusz do siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem. Na to rzekł Pan do niego: "Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste. Lecz biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiego rodzaju jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić, i tamtego nie opuszczać. Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku. Biada wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą".
        Wtedy odezwał się do Niego jeden z uczonych w Prawie: "Nauczycielu, tymi słowami nam też ubliżasz". On odparł: "I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo wkładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie. Biada wam, ponieważ budujecie grobowce prorokom, a wasi ojcowie ich zamordowali. A tak jesteście świadkami i przytakujecie uczynkom waszych ojców, gdyż oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce. Dlatego też powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i apostołów, a z nich niektórych zabiją i prześladować będą. Tak na tym plemieniu będzie pomszczona krew wszystkich proroków, która została przelana od stworzenia świata, od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który zginął między ołtarzem a przybytkiem. Tak, mówię wam, na tym plemieniu będzie pomszczona. Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli".
        • to.niemozliwe Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.01.13, 09:57
          > Łk 11,37-52
          > Gdy jeszcze mówił, zaprosił Go pewien faryzeusz do siebie na obiad. Poszedł wię
          > c i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że
          > nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem

          Chodzi Ci o to, że chorzy umysłowo nie myją rąk przed posiłkiem? :D
    • sasiedka_sowietka Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.01.13, 12:05
      Tendencja do unikania bolu jest podstawa kazdej zdrowej psychiki. Samookaleczanie sie, zadawanie sobie bolu, czy cierpienie na zyczenie nalezy do zaburzen psychicznych typu masochizm, ktorego nie nalezy utozsamiac tylko i wylacznie z seksem.
      Kontynuatorka religijnego spartanstwa byla niezyjaca juz od lat matka Teresa z Kalkuty, ktora uzywala slow typu "boli cie, to znaczy,ze pan Jezus cie caluje", na co wielu odpowiadalo jej "powiedz w takim razie panu Jezusowi, zeby przestal mnie calowac".
      • lifeisaparadox Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.01.13, 14:01
        sasiedka_sowietka napisała:

        > Kontynuatorka religijnego spartanstwa byla niezyjaca juz od lat matka Teresa z
        > Kalkuty, ktora uzywala slow typu "boli cie, to znaczy,ze pan Jezus cie caluje",

        Genialne.
        Nie ma szybszego wyjścia z depresji/otępienia niż masochistyczne przeniesienie.

        Religia nosi dużo wiedzy społecznej.
        • sasiedka_sowietka Re: Jezus był schizofrenikiem. 18.01.13, 12:55
          lifeisaparadox napisał:

          > Nie ma szybszego wyjścia z depresji/otępienia niż masochistyczne przeniesienie.

          Co masz dokladnie na mysli? Mozesz przyblizyc?
          Depresja nijak ma sie do masochizmu, dlatego pytam.


          > Religia nosi dużo wiedzy społecznej.

          To akurat prawda, w kraju, w ktorym obecnie mieszkam ludzie wierza (protestanci w wiekszosci), lecz w sposob lagodny i spokojny. Swieta na przyklad traktuja podobnie jak ja, w celu wzmocnienia wiezi rodzinnych, sprawienia radosci dzieciom itp.
          • lifeisaparadox Re: Jezus był schizofrenikiem. 18.01.13, 19:22
            sasiedka_sowietka napisała:

            > Co masz dokladnie na mysli? Mozesz przyblizyc?
            > Depresja nijak ma sie do masochizmu, dlatego pytam.

            Właśnie problemem w depresji (i otępieniu depresyjnym) jest niemożność uzyskania stymulacji pozytywnej w żaden sposób.

            Zatem gdy ból (psychiczny) staje się fetyszem masochistycznym i jest używany aby sprawiać przyjemność w sposób perwersyjny, depresja staje się stymulantem antydepresyjnym sama w sobie.

            Jak przeczytałem ten cytat, od razu skojarzyło mi się to z takimi obserwacjami.
                  • zauroczonaewa Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.10.13, 09:04
                    to.niemozliwe napisał:

                    > Nie, nie w tym rzecz. To bylby tylko pozor, choc przyznaje, ze moze chodzic o w
                    > ywolanie zainteresowania.
                    > Mialem na mysli to, ze depresja "chroni" przed odpowiedzialnoscia.

                    Może poniektórzy byli "przeładowani" tą odpowiedzialnością i stąd skutek / odwrotny / depresji.
                • zauroczonaewa Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.10.13, 09:14
                  lifeisaparadox napisał:

                  > Chodzi Ci o robienie z siebie biedaka, który dzięki swojej tragedii dostaje bon
                  > usy i gratisy jako pocieszenie? Wyrozumiałość, lepsze traktowanie itp?

                  Osoby w depresji nie wiem czy wiesz raczej izolują się nie tylko od innych ale i od świata.Najlepiej gdyby ich zostawić w spokoju i nic od nich nie chcieć.A pocieszenia czy inne takie odbierane są w dość w pogardliwy sposób,bo jak można pocieszyć kogoś kiedy ten "wyłapuje syf" całej ludzkości - świat widzi tylko w czarnych kolorach / świadomość i zrozumienie praw natury ludzkiej i praw rządzącymi światem nie zawsze jest fajny zwłaszcza dla jednostek z nadwrażliwością emocjonalną/dość silnie rozwiniętą empatią / wcurwiają mnie osoby,które nie chorowały na to a próbują patrzeć oczami depresanta i odgadywać powody dla których choruje.Skłonna jestem wierzyć,że są to osoby z ponad normalną podejrzliwością bez współczucia i zrozumienia dla drugiego człeka i jego słabości jakim może być własnie choroba zwana depresją - fuj.
                  • genderless dobrymi checiami jest pieklo wybrukowane 14.12.13, 20:51
                    zauroczonaewa napisała:

                    > pocieszyć kogoś kiedy ten "wyłapuje syf" całej ludzkości

                    Syf całej ludzkości obiektywnie istnieje. Przesmieszne jest negowanie tego. To sie nazywa licencja psychiatry? Oczywiscie swiat ma takze przyjemna strone. Czy jedynie chorzy maja czelnosc sie do niej dobrac?

              • kropidlo5 Re: Jezus był schizofrenikiem. 18.01.13, 22:03
                to.niemozliwe napisał:

                > Niektorzy sie doszukuja ukrytych nagrod w depresji.
                > To dosc ciekawe podejscie - tkwisz w depresji, bo masz z tego korzysc z ktorej
                > nie chcesz zrezygnowac.

                Nihil novi niby, mowia ze w kazdym zaburzeniu 'swiadomym'- czyli bez zmian organicznych czy urojen- idzie o jakas korzysc, nalogi czy depresje, cokolwiek, i cos w tym pewnie jest, tylko dlaczego uzywac slowa 'korzysc'? Obiektywnie to nigdy nie jest zadna korzysc, najwyzej mniejsze zlo. To, ze ktos pije i ma 'korzysc' bo nie musi myslec o dlugach- jaka to korzysc?

                W ramach pewnego patologicznego ukladu nie ma mowy o korzysciach, tylko o kompensacjach albo ucieczkach, osoba ktora wyjdzie z takiego zaburzenia- np alkoholik ktory przestanie pic- po fakcie nigdy nie bedzie uznawal tej 'korzysci' jako cos pozytywnego czy budujacego.

                To jest tak jakby powiedziec, ze ktos woli zostac w palacym sie domu bo na zewnatrz szczeka rotwailer i ma 'korzysc' bo nie ugryzie go pies, w ogole nie kupuje takiego toku rozumowania.
                • szaman.ka Re: Jezus był schizofrenikiem. 18.01.13, 23:11
                  Masz rację Kropidło.
                  Wszelkie choroby psychiczne za wyjątkiem psychoz o podłożu organicznym są formą ucieczki od problemów, z którymi człowiek przestaje sobie radzić.Dotyczy to takich chorób jak depresja,schizofrenia,paranoja itd.
                  Schizofrenik tworzy swój własny świat, by uciec od rzeczywistego.
                  Człowiek w depresji zachowuje się jak czasami niektóre zwierzęta,które nie mogą inaczej pokonać silniejszego przeciwnika. By ocalić życie, takie zwierzę przewraca się i udaje trupa.
                  Depresja ma za zadanie znieczulić ból,jaki człowiek odczuwa,a który staje się nie do wytrzymania.Czasami depresja chroni przed samobójstwem,bo człowiek jest zbyt sparaliżowany nią ,by mieć siłę na jego popełnienie.Większość samobójstw jakie ludzie w depresji popełniają nie jest popełniana w jej najostrzejszym okresie,lecz wtedy, kiedy zostaje podleczona na tyle,że ma energię,by to zrobić.
                  W rezultacie depresji, człowiek zadaje sobie jeszcze więcej cierpień,ale to już odrębny temat.
            • sasiedka_sowietka Re: Jezus był schizofrenikiem. 18.01.13, 22:18
              lifeisaparadox napisał:

              > Właśnie problemem w depresji (i otępieniu depresyjnym) jest niemożność uzyskani
              > a stymulacji pozytywnej w żaden sposób.

              Dlatego wlasnie najskuteczniejsze w leczeniu depresji sa psychostymulanty.

              > Zatem gdy ból (psychiczny) staje się fetyszem masochistycznym i jest używany ab
              > y sprawiać przyjemność w sposób perwersyjny, depresja staje się stymulantem ant
              > ydepresyjnym sama w sobie.

              Bol psychiczny jako masochistyczny fetysz, to raczej nie w depresji. To jest jakby odpowiadanie impulsem na impuls (czesto dot. osob z grupy tzw. hyperactivity czy jakos tam). Dla przykladu, masz porazke uczuciowa, zostales odrzucony przez kobiete swoich pragnien i odreagowujesz seksem z osoba, do ktorej nie zywisz zadnych glebszych uczuc. Ten bol psychiczny w zwiazku z odrzuceniem moze stac sie tym wlasnie fetyszem, ktory skladnia do perwersyjnej przyjemnosci. Mysle, ze to jeden z wlasciwych przykladow, chociaz jest ich znacznie wiecej.

              > Jak przeczytałem ten cytat, od razu skojarzyło mi się to z takimi obserwacjami.

              Depresja i masochizm- depresja jest choroba, ktora przy wlasciwej terapii ustepujemasochizm zaburzeniem. z ktorym nic nie da sie zrobic, a na pewno niewiele.
    • a_iii_ty Re: Jezus był schizofrenikiem. 20.01.13, 02:44
      posluchaj rewolucjonisto, produkcie wspolczesnej farmakologii ... widziales kiedys elektron ???
      z pewnoscia nie widziales, ale dalbys sie zabic ze cos takiego krazy wokol atomu, ktorego tez nie widziales ... czy to nie schizofrenia mowic o czyms, czego sie nie widzialo, a tylko sie slyszalo ? masz jakies omamy ? szukaj pomocy i Chrystusa zostaw w spokoju, bo nie masz szans na zrozumienie jego slow ...
      • paco_lopez Re: Jezus był schizofrenikiem. 20.01.13, 09:17
        problem w tym, ze dorobiono piździe strasznie wielkie uszy. od chrystusa nic sie dowiedziec nie mozemy, a jak zaczną o nim opowiadać , to tylko uszy zatykać. to jest troszku tak jakby o kimkolwiek na tkac legend i sie tym napawać i innym jeszcze o tym opowiadać. ostatnio w styczniu dwa razy byłem w kościele na mszy. i daw razy sie chyba nie przesłyszałem, ze mam zyc jak chrystus. wracam do domu, a tam kobieta i dwóch młokosów. jak ja mam jak chrystus żyć w dodoatku po czterdziestce
        • leszek_nowak Re: Jezus był schizofrenikiem. 20.01.13, 10:36
          paco_lopez napisał:

          > ostatnio w styczniu dwa razy byłem w kościele na mszy
          > . i daw razy sie chyba nie przesłyszałem, ze mam zyc jak chrystus. wracam do do
          > mu, a tam kobieta i dwóch młokosów. jak ja mam jak chrystus żyć w dodoatku po c
          > zterdziestce

          :)) O człowieku, który chciał i próbował "żyć jak Chrystus" napisał Dostojewski. Tytuł powieści: "Idiota". W sumie dobre, tylko miejscami trochę nużące.
      • leszek_nowak Re: Jezus był schizofrenikiem. 20.01.13, 10:33
        :))) Właściwie, to odpowiednią reakcję masz powyżej. Od siebie dodam, że niestety, ale nie jesteś w stanie wybronić tego swojego guru - Jezusa.

        Czy normalny i zdrowy psychicznie jest człowiek, który:
        1) jest przekonany, że powinien umrzeć męczeńską śmiercią, aby w ten sposób zbawić świat?
        2) po swojej śmierci powróci "w obłokach", aby sądzić wszystkich ludzi?
        3) miewa nieuzasadnione wybuchy furii i grozi swoim przeciwnikom pomstą za grzechy ich przodków?:

        Łk 11,37-52
        Gdy jeszcze mówił, zaprosił Go pewien faryzeusz do siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem. Na to rzekł Pan do niego: "Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste. Lecz biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiego rodzaju jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić, i tamtego nie opuszczać. Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku. Biada wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą".
        Wtedy odezwał się do Niego jeden z uczonych w Prawie: "Nauczycielu, tymi słowami nam też ubliżasz". On odparł: "I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo wkładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie. Biada wam, ponieważ budujecie grobowce prorokom, a wasi ojcowie ich zamordowali. A tak jesteście świadkami i przytakujecie uczynkom waszych ojców, gdyż oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce. Dlatego też powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i apostołów, a z nich niektórych zabiją i prześladować będą. TAK NA TYM PLEMIENIU BĘDZIE POMSZCZONA KREW WSZYSTKICH PROROKÓW, KTÓRA ZOSTAŁA PRZELANA OD STWORZENIA ŚWIATA, OD KRWI ABLA AŻ DO KRWI ZACHARIASZA, KTÓRY ZGINĄŁ MIĘDZY OŁTARZEM A PRZYBYTKIEM. TAK, MÓWIĘ WAM, NA TYM PLEMIENIU BĘDZIE POMSZCZONA. Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli".

        4) miewa myśli samobójcze typu "świat mnie znienawidził" (J 15,18), czy chociażby takie:

        J 12,25
        Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne.

        5) zachęca innych do zabicia go?:

        Mt 23,29-32
        Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych, i mówicie: "Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie byliśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków". Przez to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków! DOPEŁNIJCIE I WY MIARY WASZYCH PRZODKÓW!

        Niestety, ale w schyłkowej fazie choroby Jezusa cechuje nerwowość:

        Mk 9,20
        On zaś rzekł do nich: "O plemię niewierne, dopóki mam być z wami? Dopóki mam was cierpieć?"

        nieuzasadnione wybuchy furii (Łk 11,37-52), wybuchowość. Mogą temu towarzyszyć np. gigantyczne urojenia o powrocie po śmierci, dokonaniu sądu na wszystkimi ludźmi i pomście na przeciwnikach:

        Mk 12,9
        Cóż uczyni właściciel winnicy? Przyjdzie i wytraci rolników, a winnicę odda innym.

        Łk 11,50-51
        Tak na tym plemieniu będzie pomszczona krew wszystkich proroków, która została przelana od stworzenia świata, od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który zginął między ołtarzem a przybytkiem. Tak, mówię wam, na tym plemieniu będzie pomszczona.

        Łk 19,27
        Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach

        Ów powrót po śmierci i owa pomsta miały dokonać się jeszcze ZA ŻYCIA WSPÓŁCZESNEGO JEZUSOWI POKOLENIA. Takie było nauczanie Jezusa i taka była wiara pierwszych chrześcijan:

        Mt 10,23
        Zaprawdę, powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy

        Mt 16,28
        Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w królestwie swoim.

        Mk 13,24-31
        "W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba. A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo! Kiedy już jego gałąź nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach. ZAPRAWDĘ, POWIADAM WAM: NIE PRZEMINIE TO POKOLENIE, AŻ SIĘ TO WSZYSTKO STANIE. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą".

        1 Tes 4,15-17
        To bowiem głosimy wam jako słowo Pańskie, że my, żywi, pozostawieni na przyjście Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy pomarli. Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem.

        1 Kor 15,51-52
        Oto ogłaszam wam tajemnicę: nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni. W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby - zabrzmi bowiem trąba - umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni.

        Flp 4,5
        Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ...!

        Hbr 10,37
        Jeszcze bowiem za krótką, za bardzo krótką chwilę przyjdzie Ten, który ma nadejść, i nie spóźni się.

        Jk 5,8-9
        Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie. Nie uskarżajcie się, bracia, jeden na drugiego, byście nie popadli pod sąd. Oto sędzia stoi przed drzwiami.

        1 P 4,4-7
        Temu też się dziwią, że wy nie płyniecie razem z nimi w tym samym prądzie rozpusty, i źle o was mówią. Oni zdadzą sprawę Temu, który gotów jest sądzić żywych i umarłych. Dlatego nawet umarłym głoszono Ewangelię, aby wprawdzie podlegli sądowi jak ludzie w ciele, żyli jednak w Duchu - po Bożemu. WSZYSTKICH ZAŚ KONIEC JEST BLISKI. Bądźcie więc roztropni i trzeźwi, abyście się mogli modlić.

        1 J 2,18
        Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina.

        Tak o pierwszych chrześcijanach pisze prof. Aleksander Krawczuk:

        Wiedziano też, że OCZEKUJĄ ONI BLISKIEGO KOŃCA ŚWIATA i nadejścia króla, który wtrąci w otchłań potępienia całą ludzkość, prócz garstki wybranych. A kim będą owi wybrani? Ci, którzy gardzą wszystkim, co stanowi o radości i pięknie życia: miłością, zabawą, igrzyskami, nauką i sztuką, nawet ziemską ojczyzną. Wszystko to, wobec oczekiwania na dzień ostateczny, nie miało dla chrześcijan żadnego znaczenia; więcej, było złe, szkodliwe, grzeszne.
        Fanatyzm i prymitywizm takich poglądów musiał przerażać każdego człowieka wykształconego i przywiązanego do wielkich osiągnięć ducha. Chrześcijaństwo w swej pierwotnej postaci groziło zagładą całemu dorobkowi cywilizacji.
        W ciągu wieku drugiego, już po czasach Tacyta i Swetoniusza, zaczęła dokonywać się w tym ruchu religijnym stopniowa przemiana. Koniec świata i królestwo Mesjasza nie nadchodziły. Płomienna wiara i nieustępliwość przekonań pierwszych pokoleń musiały ustąpić wymogom życia. Trzeba było pogodzić się ze społeczeństwem i kulturą, dostosować ideały królestwa niebios do warunków ziemskiego bytowania.
        Te przemiany, tak brzemienne w skutki, dokonywały się powoli. W pierwszym wieku, w czasach Nerona, nikt jeszcze nie mógł przewidzieć, że garstka prostaków i fanatyków da początek ruchowi, który kiedyś przekaże skarby antycznej m
      • sasiedka_sowietka Re: Jezus był schizofrenikiem. 20.01.13, 12:04
        a_iii_ty napisał:

        > posluchaj rewolucjonisto, produkcie wspolczesnej farmakologii ... widziales kie
        > dys elektron ???
        > z pewnoscia nie widziales, ale dalbys sie zabic ze cos takiego krazy wokol atom
        > u, ktorego tez nie widziales ... czy to nie schizofrenia mowic o czyms, czego s
        > ie nie widzialo, a tylko sie slyszalo ? masz jakies omamy ? szukaj pomocy i Chr
        > ystusa zostaw w spokoju, bo nie masz szans na zrozumienie jego slow ...

        A i ty lepiej wybudowac se lepianke w Palestynie i brudem zarosnij!
        Kazdy ma prawo na tym forum pisac, co mu sie podoba, jest wolnosc slowa i wolnosc przekonan, poza tym kazdy wie, ze nie nalezy na ciebie zwracac uwagi, twoje wlasne dzieci cie znac nie chca, to chyba o czyms swiadczy.
        • ankaskakanka14 Re: Jezus był schizofrenikiem. 28.11.13, 12:30
          Leszku no Ty zrozumiałeś jedno -> Jezus był schizofrenikiem :)) Mam nadzieje,że masz dużo wejść na swoją stronę i że "zabłysłeś" swoją teorią.
          Ale skoro Nazarejczyk był schizofrenikiem,zapytaj siebie KIM TY jesteś :)))
        • asterius Re: Jezus był schizofrenikiem. 16.12.13, 23:27
          > > Chrystusa zostaw w spokoju, bo nie masz szans na zrozumienie jego slow
          >
          > Twierdzisz, że Ty lepiej niż ja rozumiesz słowa Jezusa? Na jakiej podstawie?

          - Panie Nowak, tak sobie czytam Pana i nie wiem, czy śmiać się, czy płakać... Widać, że coś z myśleniem i inteligencją u Pana jest nie halo. Jak ktoś Panu powie, że Pan czegoś nie rozumie, to poprawną odpowiedzią może być np. "a dlaczego tak pan/pani uważa - prosiłbym o uzasadnienie", a nie "czy wobec tego ty lepiej rozumiesz słowa Jezusa"... Jak ktoś dostrzega, że Pańska argumentacja nie trzyma się kupy, to wcale nie musi oznaczać, że sam jest dobrze obeznany w tym temacie. Tym samym nie musi perfekcyjnie rozumieć nauki Jezusa, aby zwrócić uwagę, że to co Pan mówi nie ma logicznych podstaw. Dla przykładu: Jakby Pan twierdził, że zaburzenia równowagi wynikają z naturalnej produkcji alkoholu we krwi człowieka, ponieważ problemy z równowagą mają osoby nietrzeźwe, to ja wcale nie muszę znać się LEPIEJ na medycynie, aby powiedzieć, ze Pańska teoria jest niedorzeczna.
          • genderless Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 07:45
            asterius napisał(a):

            > - Panie Nowak, tak sobie czytam Pana i nie wiem, czy śmiać się, czy płakać... W
            > idać, że coś z myśleniem i inteligencją u Pana jest nie halo.

            Pan Nowak podobnie jak ja jest kwintesencja zla. Ja przynajmniej sie z tym doskonale czuje. Tyle by bylo w kwestii ad personam.

            Alkohol produkuja drozdze w jelicie grubym. Produkuja tez inne substancje uzalezniajace i modyfikujace zachowanie. Tyle by bylo w kwestii niedorzecznosci teorii.

            Chetnie poczytalbym o konkretach dotyczacych ad rem.

            Zbiorowa postac literacka Jezus najlepiej broni sie sam. Szczegolnie poprzez ponad 200 ewangelii wyeliminowanych z kanonu ksiag swietych.

            Gnostycki Jezus odwoluje sie do dazenia do wiedzy. Aktywnosci niepopularnej wsrod wiernych. Co uwypukla schzofreniczne objawy.
            • asterius Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 23:39
              > Alkohol produkuja drozdze w jelicie grubym. Produkuja tez inne substancje uzale
              > zniajace i modyfikujace zachowanie. Tyle by bylo w kwestii niedorzecznosci teor
              > ii.
              - patrz na moją odpowiedź dla Leszka Nowaka - tam opisałem, dlaczego jest to niedorzeczność...

              > Chetnie poczytalbym o konkretach dotyczacych ad rem.
              - Chcesz linka, czy sam sobie wygooglujesz? Oczywiście, mógłbym rozpisywać argumentację, ale... czy to potrzebne, jak już jest w sieci?

              Co do reszty, to nie bardzo rozumiem...
          • leszek_nowak Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 08:12
            > > Twierdzisz, że Ty lepiej niż ja rozumiesz słowa Jezusa? Na jakiej podstaw
            > > ie?
            >
            > - Panie Nowak, tak sobie czytam Pana i nie wiem, czy śmiać się, czy płakać... W
            > idać, że coś z myśleniem i inteligencją u Pana jest nie halo. Jak ktoś Panu pow
            > ie, że Pan czegoś nie rozumie, to poprawną odpowiedzią może być np. "a dlaczego
            > tak pan/pani uważa - prosiłbym o uzasadnienie", a nie "czy wobec tego ty lepie
            > j rozumiesz słowa Jezusa"... Jak ktoś dostrzega, że Pańska argumentacja nie trz
            > yma się kupy, to wcale nie musi oznaczać, że sam jest dobrze obeznany w tym tem
            > acie. Tym samym nie musi perfekcyjnie rozumieć nauki Jezusa, aby zwrócić uwagę,
            > że to co Pan mówi nie ma logicznych podstaw. Dla przykładu: Jakby Pan twierdzi
            > ł, że zaburzenia równowagi wynikają z naturalnej produkcji alkoholu we krwi czł
            > owieka, ponieważ problemy z równowagą mają osoby nietrzeźwe, to ja wcale nie mu
            > szę znać się LEPIEJ na medycynie, aby powiedzieć, ze Pańska teoria jest niedorz
            > eczna.

            Niestety, ale podany przez Ciebie przykład jest niedorzeczny. :)

            Gdybym tak uważał i twierdził o owych zaburzeniach równowagi, to właśnie Ty, zdając sobie sprawę, że to jest bzdura, znał(a)byś się LEPIEJ na medycynie, niż ja. Pudło.
            • egzystencjalka Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 11:32
              Leszek nowak
              Oczywiście że myśleli symbolicznie, to tobie się wydaje że to jakaś wielka zdolność. Jezyk się zmienia, niewiele faktów które mamy teraz podane na tacy oni pojmowali, czyli by określić problem formowali go w przypowieści symboliczne. Taki był styl myślenia i tak jest bibia napisana. Jak zaczynasz liceum to te pierwsze teksty do oświecenia są tak inne językowo, staropolszczyzna tak trudna że bez tłumaczenia nauczyciela o co idzie mało kto rozumie, a wychodzi po tłumaczeniu że problem jest bagatelny.
              • ankaskakanka14 egzystencjalka 17.12.13, 11:41
                To wynika z tego,że większość ma problem z komunikacja w "prostym języku,mowie" a spróbuj używać przenośni,aforyzmów - w najlepszym wypadku zostaniesz dziwadłem.
              • leszek_nowak Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 12:16
                > Leszek nowak
                > Oczywiście że myśleli symbolicznie, to tobie się wydaje że to jakaś wielka zdol
                > ność. Jezyk się zmienia, niewiele faktów które mamy teraz podane na tacy oni po
                > jmowali, czyli by określić problem formowali go w przypowieści symboliczne. Tak
                > i był styl myślenia i tak jest bibia napisana.

                Przypowieści były właśnie po to, by motłoch mógł zrozumieć i dać odpowiedni posłuch. To jedyny cel i sens przypowieści. A te opowieści i urojenia o rzekomym bogu czy szatanie, to tak jak teraz tłumaczysz malutkiemu dziecku, że dostanie od Santa Clausa prezenty albo rózgi. A jak będzie niegrzeczne, to przyjdzie baba jaga albo dziad jakiś i go zabierze. Operujesz symbolami? Można to tak nazwać? Po prostu dziecko "jedzie" głupawymi opowiastakmi. Tyle. Nie uwznioślaj tego niepotrzebnie.

                > Jak zaczynasz liceum to te pierw
                > sze teksty do oświecenia są tak inne językowo, staropolszczyzna tak trudna że b
                > ez tłumaczenia nauczyciela o co idzie mało kto rozumie,

                To chyba Ty nie zrozumiesz bez tłumaczenia nauczyciela. Nie moja wina, nie mój problem.
                • ankaskakanka14 Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 12:34
                  leszek_nowak napisał(a):


                  > Przypowieści były właśnie po to, by motłoch mógł zrozumieć i dać odpowiedni pos
                  > łuch. To jedyny cel i sens przypowieści. A te opowieści i urojenia o rzekomym b
                  > ogu czy szatanie, to tak jak teraz tłumaczysz malutkiemu dziecku, że dostanie o
                  > d Santa Clausa prezenty albo rózgi. A jak będzie niegrzeczne, to przyjdzie baba
                  > jaga albo dziad jakiś i go zabierze. Operujesz symbolami? Można to tak nazwać?
                  > Po prostu dziecko "jedzie" głupawymi opowiastakmi. Tyle. Nie uwznioślaj tego n
                  > iepotrzebnie.
                  >
                  Zastanów sie ile pozytywnych a ile negatywnych cech masz w sobie? I użyj symboliki szatana i boga w stosunku do siebie - ciekawa kim jesteś :)))
                • egzystencjalka Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 12:38
                  leszek_nowak

                  No można tak powiewdzieć że przpowieści są bajkowe, ale jeśli ty królowę śniegu traktujesz jak królową śniegu, a nie zranioną kobiete która porywa miłość gerdy, bo nie wierzy przez rany że miłość bezinteresowna istnieje, to rzeczywiście problemu nie ma opowieść tylko dziecinny umysł co biegnie w zimę do domu bo wierzy że królowa naprawdę jest prawdziwa a nie symbolem problemu.
                  • ankaskakanka14 Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 12:44
                    egzystencjalka napisał(a):

                    > leszek_nowak
                    >
                    > No można tak powiewdzieć że przpowieści są bajkowe, ale jeśli ty królowę śniegu
                    > traktujesz jak królową śniegu, a nie zranioną kobiete która porywa miłość gerd
                    > y, bo nie wierzy przez rany że miłość bezinteresowna istnieje, to rzeczywiście
                    > problemu nie ma opowieść tylko dziecinny umysł co biegnie w zimę do domu bo wie
                    > rzy że królowa naprawdę jest prawdziwa a nie symbolem problemu.

                    Dokładnie :)) bo nie wystarczy "patrzeć" trzeba jeszcze umieć "widzieć"
                    pozdrawiam
                    • egzystencjalka Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 12:50
                      Ankaskakanka


                      Królowa śniegu wcale nie porwała Kaya, ona go uwiodła. Tak
                      naprawdę Andersen opisywał rywalizację dwóch kobiet - wspomnianej już
                      Królowej oraz młodej Gerdy niemal rówieśniczki Kaya. Pełen magicznych
                      przygód pościg dziewczyny za przepysznymi saniami Królowej w
                      rzeczywistości ukazuje pełną trudów drogę zdeterminowanej Gerdy
                      pragnącej odzyskać Kaya przy pomocy siły swego uczucia. Sam uwodzony a
                      potem odzyskiwany nie cierpi, ponieważ w momencie w którym przyjął swą
                      niewolę stała się ona nowym a zarazem jedynym celem jego życia.
                      Wszechobecna zima symbolizuje okres, w którym Kay przedkłada
                      wyrafinowane techniki seksualne zaoferowane mu przez doświadczoną,
                      aczkolwiek nadal piękną królową nad miłość i przyjazne ciepło którym
                      darzyła go Gerda. Królowa jest okrutna i bawi się uczuciami, których w
                      swej młodości zaznała zbyt mało. Dlatego też największą przyjemność
                      sprawiłoby jej udowodnienie, że uczucie nie jest w stanie zwyciężyć
                      popędu - w tym celu potrzebuje młodszej od siebie pary, aby odebrać
                      młodej dziewczynie chłopca (jak być może kiedyś z nią postąpiono) aby
                      tym sposobem udowodnić jej, że nie ma sensu szukać prawdziwej miłości
                      w świecie pełnym kłamstw i zdrady. Gdyby jej się to udało, Gerda
                      prawdopodobnie stałaby się z czasem podobna do okrutnej królowej, zaś
                      Kay zostałby wyrzucony jako zużyta, a tak naprawdę nienawidzona
                      zabawka. Nienawidzona, ponieważ przypominająca królowej o własnych
                      zawodach i miłosnych rozczarowaniach za które obecnie się mści. Sam
                      Kay wpada w pułapkę swej młodzieńczej naiwności - tak naprawdę kocha
                      Gerdę i nie chciałby  jej porzucać, idzie jednak kiedy oferowana mu
                      jest dobra zabawa (słynna "nowa para łyżew") której być może nie
                      zaznał jeszcze z Gerdą, zaś później zdominowany przez starszą i
                      silniejszą psychicznie kobietę nie jest w stanie jej zaoponować gdy ta
                      odbiera go dotychczasowej, prawdopodobnie jeszcze nieskonsumowanej
                      seksualnie miłości, spełniając najskrytsze marzenia chłopca, których
                      realizacji nie wyobrażałby sobie z młodą partnerką, gdyż dotąd
                      wydawały mu się brudne i perwersyjne (choć w rzeczywistości ukryte
                      pragnienia Gerdy z pewnością mogłyby go zaskoczyć). Tak więc kiedy już
                      raz chłopiec decyduje się pójść za królową zapada w jegu sercu
                      ostatecznie ów "okruch lodu" będący mieszanką wielu uczuć, a między
                      innymi wstydu przed Gerdą, do którego sam Kay za nic nie chciałby się
                      przyznać.
                      Mimo trudnej sytuacji Gerda okazuje się nad podziw silna psychicznie,
                      zdeterminowana i odważna co udowadnia ruszając w pościg za królową.
                      Liczne trudy utwierdzają ją w podjętym postanowieniu, poznane osoby i
                      sytuacje uczą życia, dotąd tak prostego dla młodego, naiwnego
                      dziewczęcia. Ostatecznie dochodzi do
                      konfrontacji - Kay topi swój okruch lodu łzami, które faktycznie
                      stanowią łzy skruchy - chłopiec w tym ważnym momencie nie tylko
                      dostrzega swoje zaślepienie i przyznaje się do niego wobec Gerdy i
                      królowej, ale również, widząc jakie trudy przebyła Gerda aby go
                      odzyskać jest w stanie uwierzyć, że ona nadal go kocha mimo tego, że
                      porzucił ją na pewien czas dla królowej.
                      Cała trójka głównych bohaterów nauczyła się bardzo wiele. Koniec zimy
                      oznacza, że Królowa Śniegu przestała nią być - już nie powtórzy swego
                      czynu, który z pewnością wcześniej jej się udawał (lodowe posągi -
                      pamiątki po zniszczonych związkach). Jej wiara w uczucie być może
                      częściowo powróciła, a z pewnością pojawiła się znowu dawno wygasła
                      iskierka nadziei. Gerda przebyła w tej opowieści najdłuższą drogę -
                      udowodniła sobie i innym, że miłość jest najwyższą wartością i należy
                      o nią walczyć, nawet jeśli sytuacja wydaje się beznadziejna. Kayowi
                      należą się gratulacje za to, że przetrwał zimę - nie dał się całkiem
                      zniszczyć do czasu uratowania go przez Gerdę, ponieważ tak naprawdę
                      był dobrym, aczkolwiek naiwnym i niedoświadczonym chłopcem. Należy mu
                      się również pochwała za to, że był w stanie mimo wszystko przyjąć
                      ponownie uczucie Gerdy, co wobec dręczących go wyrzutów sumienia z
                      pewnością nie było łatwe - liczne noce spędzone w saniach a potem w
                      pałacu królowej z pewnością stały mu żywo przed oczami, a jednak
                      potrafił przezwyciężyć swój wstyd i spojrzeć w oczy tej, którą przez
                      cały czas kochał...
                  • leszek_nowak Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 12:52
                    egzystencjalka napisał(a):

                    > leszek_nowak
                    >
                    > No można tak powiewdzieć że przpowieści są bajkowe, ale jeśli ty królowę śniegu
                    > traktujesz jak królową śniegu, a nie zranioną kobiete która porywa miłość gerd
                    > y, bo nie wierzy przez rany że miłość bezinteresowna istnieje, to rzeczywiście
                    > problemu nie ma opowieść tylko dziecinny umysł co biegnie w zimę do domu bo wie
                    > rzy że królowa naprawdę jest prawdziwa a nie symbolem problemu.

                    Ale my tu nie dyskutujemy o tym, czy miłość bezinteresowna istnieje (oczywiście że istnieje), tylko o tym, kim był Jezus. Jeżeli nie był zesłanym przez rzekomego boga mesjaszem, za którego się podawał - a ja uważam (i bardzo obszernie uzasadniam to na mojej stronie), że nie był - to w takim razie kim był? No kim? Oszustem raczej nie - oszuści z reguły nie pchają się na krzyż. A zatem - kim był? Nie zbaczaj z tematu.
                    • ankaskakanka14 Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 12:56
                      leszek_nowak napisał(a):


                      > Ale my tu nie dyskutujemy o tym, czy miłość bezinteresowna istnieje (oczywiście
                      > że istnieje), tylko o tym, kim był Jezus. Jeżeli nie był zesłanym przez rzekom
                      > ego boga mesjaszem, za którego się podawał - a ja uważam (i bardzo obszernie uz
                      > asadniam to na mojej stronie), że nie był - to w takim razie kim był? No kim? O
                      > szustem raczej nie - oszuści z reguły nie pchają się na krzyż. A zatem - kim by
                      > ł? Nie zbaczaj z tematu.

                      Oddałbyś życie za swoje dziecko?
                    • egzystencjalka Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 13:00
                      leszek_nowak
                      Dyskutujemy o tym że ty twierdzisz że królowa śniegu to fakt i trzeba być jebcem aby w to wierzyć, a ja ci mówię że to tylko symbol problemu za pomocą którego Jezus snuł swoją opowieść. Ty wierzysz że królowa śniegu jest prawdziwa Jezus uważał że to zraniona kobieta.
                      • ankaskakanka14 Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 13:04
                        egzystencjalka napisał(a):

                        > leszek_nowak
                        > Dyskutujemy o tym że ty twierdzisz że królowa śniegu to fakt i trzeba być jebce
                        > m aby w to wierzyć, a ja ci mówię że to tylko symbol problemu za pomocą którego
                        > Jezus snuł swoją opowieść. Ty wierzysz że królowa śniegu jest prawdziwa Jezus
                        > uważał że to zraniona kobieta.

                        Czyli Leszek ma umysł dziecka?
                        • egzystencjalka Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 13:07
                          Ankaskakanka
                          Jak ktoś symole czyta dosłownie to zamiast złego zachowania którego symbolem jest szatan i tworzy dywagacje o szatanie istniejącym lub nie a niedostrzega że to złe zachowania ludzi są nazwane szatanam to ma umysł prymitywnie dosłowny.
                          • leszek_nowak Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 13:35
                            egzystencjalka napisał(a):

                            > Ankaskakanka
                            > Jak ktoś symole czyta dosłownie to zamiast złego zachowania którego symbolem je
                            > st szatan i tworzy dywagacje o szatanie istniejącym lub nie a niedostrzega że t
                            > o złe zachowania ludzi są nazwane szatanam to ma umysł prymitywnie dosłowny.

                            Argumentum ad personam (łac. argument skierowany do osoby) - pozamerytoryczny sposób argumentowania, w którym dyskutant porzuca właściwy spór i zaczyna opisywać faktyczne lub rzekome cechy swego przeciwnika. W ten sposób unika stwierdzenia, że jego racjonalne argumenty zostały wyczerpane, a jednocześnie sugeruje audytorium, że nasze poglądy są fałszywe. Dodatkowo, obrażanie oponenta ma na celu wyprowadzenie go z równowagi, tak by utrudnić mu adekwatne reagowanie na przedstawiane postulaty. Artur Schopenhauer w swoim dziele "Erystyka" wskazuje, że JEST TO OSTATNI SPOSÓB NIEUCZCIWEJ ARGUMENTACJI, KTÓRY STOSUJE SIĘ, GDY WSZYSTKIE INNE SPOSOBY ZAWODZĄ I NIE MA SZANS NA WYGRANIE SPORU.
                            (Wikipedia)
                      • leszek_nowak Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 13:33
                        > leszek_nowak
                        > Dyskutujemy o tym że ty twierdzisz że królowa śniegu to fakt i trzeba być jebce
                        > m aby w to wierzyć, a ja ci mówię że to tylko symbol problemu za pomocą którego
                        > Jezus snuł swoją opowieść. Ty wierzysz że królowa śniegu jest prawdziwa Jezus
                        > uważał że to zraniona kobieta.

                        Po pierwsze - w takim razie pomyliłaś wątki. Proszę Cię zdeklaruj się, czy uważasz, że Jezus był zesłanym przez rzekomego boga mesjaszem, a jeżeli uważasz, że nim nie był, to według Ciebie kim był.

                        Po drugie - zdecyduj się również, co myślisz o mnie:

                        > ty twierdzisz że królowa śniegu to fakt i trzeba być jebcem aby w to wierzyć
                        > Ty wierzysz że królowa śniegu jest prawdziwa ...

                        Czyli co? Uważam, że to fakt i trzeba być jebcem, aby w to wierzyć (że to jest fakt)? Wg Ciebie mam siebie za jebca, bo wg Ciebie w to wierzę? :)))

                        Jezus oczywiście uważał, że jest rzekomo powołany (z góry) do nauczania ludzi. Bez tego przekonania raczej nie miałby tej siły przebicia, która go cechowała przynajmniej na początku jego publicznej działalności. To jest mniej istotne, czy mówił bardziej czy mniej symbolicznie do ówczesnych prostych wieśniaków. Jako człowiek nawiedzony (niestety), starał się być zrozumiałym. Jego "nauczanie" oczywiście sprowadzało się do tego, aby być "grzecznym", bo tatuś w niebie to lubi. Podobnie "nauczali" i inni tzw. "nauczyciele". Fakt, że w końcu na tyle mu odbiło, iż ubzdurał sobie swój powrót po śmierci "w obłokach" jeszcze za życia współczesnego mu pokolenia i sąd nad wszystkimi ludźmi.

                        Mk 13,24-30
                        "W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zgromadzi swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi po kraniec nieba.A od figowca uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabrzmiewa sokami i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie."

                        Mt 10,23
                        "Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy."

                        Mt 16,28
                        "Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w królestwie swoim."

                        1 Tes 4,15-17
                        Otóż pragniemy was zapewnić, opierając się na pouczeniach Pańskich, że my, pozostawieni przy życiu do dnia przyjścia Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy będą już wtedy zmarli. Na głos archanioła i na dźwięk trąby Bożej Pan sam zstąpi z nieba, a zmarli w Chrystusie zmartwychwstaną pierwsi. Potem my, pozostający jeszcze wtedy przy życiu wraz z nimi będziemy uniesieni w powietrze, w obłoki, na spotkanie z Panem, z którym tak już na zawsze pozostaniemy.

                        A do śmierci bardzo go ciągnęło. Wręcz nie mógł się już jej doczekać. :))

                        Mk 9,19
                        A On odpowiadając im rzekł: "O, plemię niewierne! Jak długo mam jeszcze przebywać wśród was? Dokądże mam was jeszcze znosić? Przyprowadźcie go do Mnie!"

                        J 12,25
                        "Kto miłuje swoje życie, straci je, kto zaś nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne."

                        Mt 23,29-32
                        Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych oraz mówicie: Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie bylibyśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków. Przez to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków. Dopełnijcie i wy miary waszych przodków!"

                        "Ładny" wariat. :))
                        • egzystencjalka Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 13:51
                          To Sokrates też wariat, bo powoływał się wyliczając grzechy ateńczykom i ich głupotę , wady, pychę, próżność, zaślepienie, iż po jego stronie stoją bogowie, bo bogowie cenią cnote, czyli odwagę prawdomówności. Ciężko w tamtych czasach było nie powoływać się na bogów, świat był pełen obecności boga lub bogów. Ty chcesz mówić do osób religijnych śrubka, śrubokręt, silnik, elektryczność, wzieli by ciebie za wariata.
                            • egzystencjalka Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 13:59
                              ankaskakanka14 17.12.13, 13:56
                              Wystarczy gdyby cofną sie o 500 lat i próbował przekazać,że "jasność" może być również w nocy / prąd elektryczny / ciekawa jestem jakby go potraktowali?

                              Zrozumieli by napewno jedno że facet chce jasnego stosu.:-D
                          • leszek_nowak Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 14:10
                            egzystencjalka napisał(a):

                            > To Sokrates też wariat, bo powoływał się wyliczając grzechy ateńczykom i ich gł
                            > upotę , wady, pychę, próżność, zaślepienie, iż po jego stronie stoją bogowie, b
                            > o bogowie cenią cnote, czyli odwagę prawdomówności. Ciężko w tamtych czasach by
                            > ło nie powoływać się na bogów, świat był pełen obecności boga lub bogów. Ty chc
                            > esz mówić do osób religijnych śrubka, śrubokręt, silnik, elektryczność, wzieli
                            > by ciebie za wariata.

                            A co z tym pragnieniem śmierci, nienawiścią do życia "na tym świecie" oraz urojeniem o rychłym powrocie "w obłokach" u Jezusa? Nie odniosłaś się do tego ewidentnego wariactwa. Owo "nauczanie" u Jezusa było nierozerwalnie związane z urojeniami co do jego rzekomej wielkości i znaczenia.

                            > Ty chcesz mówić do osób religijnych ...

                            Czy to moja wina, że ludzie są religijni?

                            Jeżeli jedna osoba ma jakieś urojenia nazywamy to szaleństwem. Jeżeli wiele osób cierpi na to samo urojenie nazywamy to religią.
                            (Robert Pirsig)

                            Chciałaś Sokratesa? Masz Sokratesa:

                            ... i wobec tego musi się między prawymi filozofami ustalać taka mniej więcej opinia i tak pomiędzy sobą nieraz mówią: Bodaj że istnieje taka niby ścieżka, którą nas rozum w rozważaniach wyprowadza, ale jak długo będziemy mieli ciało i dusza nasza będzie złączona z tak wielkim złem, nigdy w świecie nie potrafimy zdobyć i posiadać w pełni tego, czego pragniemy. A powiadamy, że tym jest prawda. Bo tysiączne nam kłopoty sprawia ciało, któremu pokarmu trzeba. A do tego, jeśli na nas jeszcze jakieś choroby spadną, przeszkadzają nam w szukaniu tego, co istnieje. Pragnieniami i żądzami, i obawami, i widziadłami różnorodnymi, i głupstwami nas napełniają licznymi, tak że, jak mówią, naprawdę przez to niczego nigdy na rozum wziąć nie jesteśmy w stanie.
                            ("Fedon" 66 B-C)

                            A więc istotnie Simiaszu, ci, którzy filozofują jak należy, troszczą się i starają o to, żeby umrzeć, i śmierć jest dla nich mniej straszna niż dla wszystkich innych ludzi. Rozważ to stąd. Przecież jeśli są w ustawicznej walce z ciałem, a pragną mieć duszę samą w sobie i nareszcie im się to spełni, to gdyby się bali i wzdragali, nie byłożby to wielkim głupstwem nie iść chętnie tam, gdzie są widoki na znalezienie tego, czego przez całe życie dostąpić pragnęli?
                            ("Fedon" 67 E)

                            To samo, co u Jezusa.
                            • egzystencjalka Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 16:00
                              Leszek Nowak
                              Mówiłam kler jest obłąkany to kler uczy że Jezus był synem bożym bezpośrednio. A Jezus jak Sokrates byli synami bogów ale w znaczeniu, jeśli bóg to prawda to ja będąc prawdomówny, jestem jego synem. Tak jak z mieczem, Jezus mówi że przyniósł miecz, bo prawda jest bolesna, ale wielu religiantów w imię tego miecza chce ciebie umieścić w cierpieniu cielesnym.
                              • leszek_nowak Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 16:23
                                egzystencjalka napisał(a):

                                > Leszek Nowak
                                > Mówiłam kler jest obłąkany to kler uczy że Jezus był synem bożym bezpośrednio.
                                > A Jezus jak Sokrates byli synami bogów ale w znaczeniu, jeśli bóg to prawda to
                                > ja będąc prawdomówny, jestem jego synem. Tak jak z mieczem, Jezus mówi że przyn
                                > iósł miecz, bo prawda jest bolesna, ale wielu religiantów w imię tego miecza ch
                                > ce ciebie umieścić w cierpieniu cielesnym.

                                CHA CHA CHA !! Już nic innego nie mogłaś zaśpiewać? Nadal czekam na Twoje odniesienie się do zaprazentowanego przeze mnie pragnienia śmierci, nienawiści do życia "na tym świecie" oraz urojeniu o rzekomym rychłym powrocie "w obłokach" u Jezusa (mój wpis z dzisiaj 13:33). Nie odniosłaś się do tego ewidentnego wariactwa. Owo "nauczanie" u Jezusa było nierozerwalnie związane z urojeniami co do jego rzekomej wielkości i znaczenia.
                    • egzystencjalka Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 13:18
                      leszek_nowak

                      No dobra Jezusa naprawdę ukrzyżowali a Soktatesa naprawdę otruli cykutą. Jeden i drugi był walnięty?. Bo jeden i drugi mógł uciec, dlaczego dali się zabić i o tym jeszcze wiedzieli że po nich przyjdą.? Mamy dwa typy ludzi gdzie oprawca krzyczy - masz wyżec się swojej matki lub krzyż, trucizna i się wyżekną. Ale też są tacy co nigdy nie wyrzekną się kontrwersyjnych poglądów lub matki i dlatego zgineli.
                      • ankaskakanka14 Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 13:31
                        Według mnie Nazarejczyk dogłębnie poznał naturę ludzka - wiedział o pozytywnych jak negatywnych cechach / niejako sprzecznościach w nas samych / i postawił w nas na pozytywy :))) zaznaczając,ze kierując sie pozytywnymi cechami / wszyscy / możemy sami stworzyć sobie raj na ziemi,a co mamy obecnie gdzie króluje nienawiść,chciwość,zazdrość?
                        Zadałam już raz pytanie Leszkowi w jakim świecie chciałby życ - świecie / schizofrenicznym ? / Nazarejczyka czy w świecie w którym obecnie żyjemy?
                        Odpowiedzi sie nie doczekałam,a czekam :)))
                        Sami kreujemy swoją rzeczywistość - a jaka ona jest każdy widzi.
                        • egzystencjalka Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 13:38
                          Ankaskakanka
                          Jezus był kuszony przez szatana, ktoś powie widział lub mówił do niego szatan, wariat. Ale co mówił ten szatan, kusił władzą nad ludźmi, obenie byśmy powiedzili dyktaturą, więc Jezus w tej opowieści odrzuca pychę i władzę, no kler to dał się skusić, więc kogo widzimy wariata czy pokazującego złe rzeczy symbolizowane...szatanem, dla prostego umysłu szatana z rogami i kopytami lub oponenta że to wariactwa, a przekaz jest przecież inny, głębszy.
                          • ankaskakanka14 Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 13:47
                            egzystencjalka napisał(a):

                            > Ankaskakanka
                            > Jezus był kuszony przez szatana, ktoś powie widział lub mówił do niego szatan,
                            > wariat. Ale co mówił ten szatan, kusił władzą nad ludźmi, obenie byśmy powiedzi
                            > li dyktaturą, więc Jezus w tej opowieści odrzuca pychę i władzę, no kler to dał
                            > się skusić, więc kogo widzimy wariata czy pokazującego złe rzeczy symbolizowan
                            > e...szatanem, dla prostego umysłu szatana z rogami i kopytami lub oponenta że t
                            > o wariactwa, a przekaz jest przecież inny, głębszy.

                            No wiem - dla mnie np. jest autorytetem,bo nie był chciwy,zazdrosny,zawistny a te właśnie cechy doprowadzają nas / samych / świat do tego,że niedługo nie będzie skrawka czystej ziemi - będziemy zamiast w raju żyć w odpadach toksycznych / jako symbol naszej chciwości,próżności,pychy itp. / chorując przy tym.
                        • genderless slepa pycha 17.12.13, 17:47
                          ankaskakanka14 napisała:

                          > Sami kreujemy swoją rzeczywistość

                          Jestesmy produktami praw natury. Praw natury nie zmienimy. Mozemy co najwyzej zepsuc swiat do tego stopnia, ze wyginie nasz gatunek. Zycia na Ziemi raczej nie zlikwidujemy. Przed nami takimi psujami byly bakterie siarkowe i bakterie zelazowe. Przestaly miec gdzie zyc.

                          > możemy sami stworzyć sobie raj na ziemi

                          Mozemy ale kto bedzie na nas pracowal? Bo istota raju jest globalne bezrobocie. Praca jest kara.
                          • ankaskakanka14 Re: slepa pycha 17.12.13, 18:10
                            genderless napisał(a):

                            > ankaskakanka14 napisała:
                            >
                            > > Sami kreujemy swoją rzeczywistość
                            >
                            > Jestesmy produktami praw natury. Praw natury nie zmienimy. Mozemy co najwyzej z
                            > epsuc swiat do tego stopnia, ze wyginie nasz gatunek. Zycia na Ziemi raczej nie
                            > zlikwidujemy. Przed nami takimi psujami byly bakterie siarkowe i bakterie zela
                            > zowe. Przestaly miec gdzie zyc.
                            >
                            > > możemy sami stworzyć sobie raj na ziemi
                            >
                            > Mozemy ale kto bedzie na nas pracowal? Bo istota raju jest globalne bezrobocie.
                            > Praca jest kara.
                            Praca sama w sobie nie jest karą o ile jest adekwatna do wynagrodzenia,a że mamy jak mamy? No bo se na to pozwalamy różnego rodzaju szumowiną.
                            • genderless Re: slepa pycha 17.12.13, 20:56
                              ankaskakanka14 napisała:

                              > Praca sama w sobie nie jest karą o ile jest adekwatna do wynagrodzenia

                              W czasach wygnania z raju nia bylo etatow, nie bylo listy plac. Wydaje mi sie, ze nie bylo nawet podatkow i bankow. "Adekwatnosc" byla 1:1. Nie prostuj sciezek Pana. Uzgadnialas z nim funkcje cappo di tutti cappi zwiazkow zawodowych?
                      • leszek_nowak Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 14:24
                        egzystencjalka napisał(a):

                        > leszek_nowak
                        >
                        > No dobra Jezusa naprawdę ukrzyżowali a Soktatesa naprawdę otruli cykutą. Jeden
                        > i drugi był walnięty?. Bo jeden i drugi mógł uciec, dlaczego dali się zabić i o
                        > tym jeszcze wiedzieli że po nich przyjdą.? Mamy dwa typy ludzi gdzie oprawca k
                        > rzyczy - masz wyżec się swojej matki lub krzyż, trucizna i się wyżekną. Ale też
                        > są tacy co nigdy nie wyrzekną się kontrwersyjnych poglądów lub matki i dlatego
                        > zgineli.

                        Nie dlatego. Zginęli, bo chcieli zginąć. Bo śpieszno im było do "tamtego" urojonego świata (rzekomo lepszego). Zob. moje wpisy uzasadniające tę tezę z dzisiaj:

                        13:33 - Jezus
                        14:10 - Sokrates
                        • ankaskakanka14 Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 14:33
                          leszek_nowak napisał(a):


                          > Nie dlatego. Zginęli, bo chcieli zginąć. Bo śpieszno im było do "tamtego" urojo
                          > nego świata (rzekomo lepszego). Zob. moje wpisy uzasadniające tę tezę z dzisiaj
                          > :

                          Daleko posunięta manipulacja - nigdzie nie doczytałam,że było im "spieszno" a czy "urojony" to tez nie wiadomo.Byłeś,widziałeś? Ja zakładam,ze może istnieć inna rzeczywistość,a Ty nie?
                          > 13:33 - Jezus
                          > 14:10 - Sokrates
                        • egzystencjalka Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 16:06
                          leszek_nowak

                          Zgineli za to co twierdzili, gdyby się wycofali całe ich życie nie miałoby sensu, zgineli za swoje ideały, za swoją prawdę którą głosili, ty wogóle chodziłeś do szkoły, bo to pierwsza LO tłumaczenie uczty Platona, dlaczego zginął Sokrates. Prawda ważniejsza od życia. A zmartwychwstanie to nie jak uczy kler powstanie z trupa, to przebaczenie ludziom błędów, a pozostawiona nauka to droga do zdrowego życia zaczynanego na nowo.
                          • leszek_nowak Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 16:26
                            egzystencjalka napisał(a):

                            > leszek_nowak
                            >
                            > Zgineli za to co twierdzili, gdyby się wycofali całe ich życie nie miałoby sens
                            > u, zgineli za swoje ideały, za swoją prawdę którą głosili, ty wogóle chodziłeś
                            > do szkoły, bo to pierwsza LO tłumaczenie uczty Platona, dlaczego zginął Sokrate
                            > s. Prawda ważniejsza od życia. A zmartwychwstanie to nie jak uczy kler powstani
                            > e z trupa, to przebaczenie ludziom błędów, a pozostawiona nauka to droga do zdr
                            > owego życia zaczynanego na nowo.

                            Najważniejsze, to żeby zamknąć oczy i udawać, że się nie widzi tego, czego nie chce się zobaczyć. Prawda? Tak bardzo boisz się ewidentnej treści zawartej w przytoczonych cytatach? Niestety, ale te osobniki pragnęły śmierci, aby czym prędzej znaleźć się "tam", gdzie rzekomo wg nich miało być lepiej. Wiem, że to Ci się nie podoba, ale nie uciekniesz przed tym.

                            Mk 9,19
                            "O, plemię niewierne! Jak długo mam jeszcze przebywać wśród was? Dokądże mam was jeszcze znosić? Przyprowadźcie go do Mnie!"

                            J 12,25
                            "Kto miłuje swoje życie, straci je, kto zaś nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne."

                            Mt 23,29-32
                            Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych oraz mówicie: Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie bylibyśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków. Przez to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków. Dopełnijcie i wy miary waszych przodków!"

                            ... i wobec tego musi się między prawymi filozofami ustalać taka mniej więcej opinia i tak pomiędzy sobą nieraz mówią: Bodaj że istnieje taka niby ścieżka, którą nas rozum w rozważaniach wyprowadza, ale jak długo będziemy mieli ciało i dusza nasza będzie złączona z tak wielkim złem, nigdy w świecie nie potrafimy zdobyć i posiadać w pełni tego, czego pragniemy. A powiadamy, że tym jest prawda. Bo tysiączne nam kłopoty sprawia ciało, któremu pokarmu trzeba. A do tego, jeśli na nas jeszcze jakieś choroby spadną, przeszkadzają nam w szukaniu tego, co istnieje. Pragnieniami i żądzami, i obawami, i widziadłami różnorodnymi, i głupstwami nas napełniają licznymi, tak że, jak mówią, naprawdę przez to niczego nigdy na rozum wziąć nie jesteśmy w stanie.
                            ("Fedon" 66 B-C)

                            A więc istotnie Simiaszu, ci, którzy filozofują jak należy, troszczą się i starają o to, żeby umrzeć, i śmierć jest dla nich mniej straszna niż dla wszystkich innych ludzi. Rozważ to stąd. Przecież jeśli są w ustawicznej walce z ciałem, a pragną mieć duszę samą w sobie i nareszcie im się to spełni, to gdyby się bali i wzdragali, nie byłożby to wielkim głupstwem nie iść chętnie tam, gdzie są widoki na znalezienie tego, czego przez całe życie dostąpić pragnęli?
                            ("Fedon" 67 E)
                            • egzystencjalka Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 16:55
                              Leszek
                              "Najważniejsze, to żeby zamknąć oczy i udawać, że się nie widzi tego, czego nie chce się zobaczyć. Prawda?"

                              No ten cytat oddaje dokładnie co robisz, wklejasz besmyślnie cytaty i co z tego rozumiesz? Czy Sokrates i Jezus zyskali życie pozagrobowe? Oczywiście od dwóch tysięcy lat nam non stop towarzyszą, ich nauka pozostał jak to głosili nieśmiertelna, bo za nią zgineli wiedząc że się odrodzą, no i się odrodzili, ich droga do lepszego życia jest nadal aktualna, lub jak kto woli zgodna z Bogiem.
                              • leszek_nowak Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 17:08
                                egzystencjalka napisał(a):

                                > Leszek
                                > "Najważniejsze, to żeby zamknąć oczy i udawać, że się nie widzi tego, czego nie
                                > chce się zobaczyć. Prawda?"
                                >
                                > No ten cytat oddaje dokładnie co robisz, wklejasz besmyślnie cytaty i co z tego
                                > rozumiesz?

                                Rozumiem to, co jest tam napisane. Jeżeli Ty rozumiesz coś innego - trudno, to już jest Twój problem.

                                Jak długo mam jeszcze przebywać wśród was? Dokądże mam was jeszcze znosić?

                                kto zaś nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne.

                                Dopełnijcie i wy miary waszych przodków!

                                jak długo będziemy mieli ciało i dusza nasza będzie złączona z tak wielkim złem, nigdy w świecie nie potrafimy zdobyć i posiadać w pełni tego, czego pragniemy

                                ci, którzy filozofują jak należy, troszczą się i starają o to, żeby umrzeć


                                > Czy Sokrates i Jezus zyskali życie pozagrobowe? Oczywiście od dwóch
                                > tysięcy lat nam non stop towarzyszą, ich nauka pozostał jak to głosili nieśmie
                                > rtelna, bo za nią zgineli wiedząc że się odrodzą, no i się odrodzili, ich droga
                                > do lepszego życia jest nadal aktualna, lub jak kto woli zgodna z Bogiem.

                                Dobrze wiesz, że nie o takie "odrodzenie" im chodziło.

                                Łk 17,26-30
                                "Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich. Podobnie jak działo się za czasów Lota; jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich; TAK SAMO BĘDZIE W DNIU, KIEDY SYN CZŁOWIECZY SIĘ OBJAWI."
                                          • leszek_nowak Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 21:56
                                            > to profesor Środa

                                            Nie podsuwaj mi kolejnych wykładów, czego Jezus "nauczał". Wariaci mają to do siebie, że chcieliby nauczać wszystkich ludzi. Nie wiedziałaś o tym? Każdy psychiatra Ci to powie. A jak ludzie niezbyt ich zdaniem garną się do nauki, zaczynają grzmieć i grozić pomstą "z góry".
                                            Tak się odżegnujesz od interpretacji kleru, a wiesz, że gdyby nie kler, to nie miałabyś o Jezusie zielonego pojęcia? To oni słowa Jezusa wiernie (na szczęście) przez wieki przepisywali i oczywiście nauczali. To oni wywindowali Jezusa na niewiadomokogo. Powtarzam - pi....e dorobiono wielkie uszy. Dałaś się zwieść na te piękne słówka. Jesteś wręcz przepojona interpretacją kleru. Bóg może nie, ale tzw "wielki człowiek" - o tak! Przecież Bartoś dosyć długo był zakonnikiem. A czym skorupka za młodu...
                                            Przeczytaj w sieci "Jezus jako egocentryczny schizotymik" - o interpretacji Witwickiego - ojca polskiej psychologii, tłumacza dzieł Platona i ewangelii.
                                            • egzystencjalka Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 22:56
                                              Leszek
                                              Środa wariatka bo mówi o Jezusie?
                                              Ma racje Jezus był GENDER bo zmienił podejście do kobiet, nie jak niewolnice...ale partnerki, wyprowadził z formy poniżającej do godnej. Chory psychicznie najszybciej by kobiety religijnie potępiał i nim uwłaczał bo choroba idzie w dogmaty i unika tego co ludzkie. To fakt że był bardzo zdrowy, zdrowszy od swojej epoki.
                                              • leszek_nowak Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 23:16
                                                > był bardzo zdrowy, zdrowszy od swojej epoki.

                                                Jesteś tak zaczadzona Jezusem, że nie rozumiesz, co do Ciebie piszę. Napisałem wyraźnie, że właśnie owa chęć nauczania wszystkich wokół siebie i gromy, groźby pomsty "z góry" dla tych, co nie spijali mu słów z ust - to są właśnie objawy choroby Jezusa. Każdy psychiatra ci powie, że takie m in są objawy schizofrenii. Oczywiście teraz tacy kończą w psychiatryku, ale kiedyś były inne czasy. Niektórym "się udało".
                                                A Ty - nie, niektóre teksty sobie wybieraasz, te w których dostrzegasz urok nauki, a o innych wolałabyś nie myśleć, zapomnieć. - O tych gromach ciskanych na ludzi, groźbach pomsty, sądu, apokaliptycznych kataklizmów jako rzekomej kary bożej, o tych nieuzasadnionych wybuchach furii u Jezusa. Aż roi się od tego w ewangeliach. Ale nie - najlepiej klapki nałożyć na oczy. Prawda?
                                                • egzystencjalka Re: Jezus był schizofrenikiem. 17.12.13, 23:36
                                                  Leszek
                                                  Ale ty bredzisz przedawnionymi spekulacjami. Pierwsze i podstawowe schizofrenik odlatuje w treści kultury, jego umysł staje się młynem informacji otoczenia i to jest porzywienie schizofrenii, schizofrenicy to skrajni dogmatycy, potępianie, biczowanie....są umysłowo lata świetlne od człowieczeństwa, bo jak ono wróci schizofrenia nie ma prawa istnieć. A Jezus występował do nas, do ludzi , potępiał ślepy dogmatyzm, humanizm przyniósł w podejściu do ludzi zbiczowanych biczem kapłanów, to on bulwersował faryzeuszy że rozmawia z kobietami jak z człowiekiem bo kobieta była niegodna. Jest arcyzaprzeczeniem Schizofrenii głąbie jeden.
                                                  • egzystencjalka Re: Jezus był schizofrenikiem. 18.12.13, 00:14
                                                    Gdzie tu schizofrenia schizofrenia szaleje dogmatami które ukarają ludzkość apokalipsą, piekłem, ogniem, mieczem. A tu odwrotnie....


                                                    To właśnie doświadczenie dobra pozwala nam na czynienie dobra wobec
                                                    innych. Dobro zaznane może być odwzajemnione. Dopiero, gdy nauczymy
                                                    się przyjaźni, możemy przyjaźnie odnosić się do ludzi, którzy naszymi
                                                    przyjaciółmi nie są.
                                                    Ta szczególna więź Jezusa z każdym człowiekiem wymaga refleksji, jako
                                                    że jest wzorem przyjaźni człowieka z Bogiem.
                                                    Zobaczmy więc, że jest ona ludzka, stworzona na ludzki sposób. Jezus
                                                    najwyraźniej nie domaga się porzucenia człowieczeństwa, przeciwnie im
                                                    bardziej ludzcy jesteśmy, tym, wydaje się, bliżej Boga stajemy.
                                                    Jeśli pokutuje gdzieś jeszcze fałszywa ascetyczna duchowość, że trzeba
                                                    wyprzeć się wszystkiego, co ludzkie, by
                                                    zbliżyć się do tego, co boskie, nauka Jezusa i Jego postawa powinna
                                                    być swoistym memento. Bóg stał się człowiekiem, aby ukazać nam, co
                                                    znaczy być naprawdę ludzkim w codziennym życiu. Wolnym od ideologii,
                                                    wolnym od uprzedzeń,co znaczy być człowiekiem dla bliźniego.
                                                    To właśnie jest owo Królestwo, Królestwo Jezusa. Jezus jest innym
                                                    Królem, aniżeli władcy tego świata, którzy o władzy tylko myślą i o
                                                    władzę swoją walczą, pełni niepokoju jak długo ją jeszcze zdołają
                                                    utrzymać.
                                                    Królestwo Jezusa jest - można by powiedzieć - królestwem rodzinnym.
                                                    Wszyscy należą do rodziny. Wszyscy są rodziną. Każdemu pomóc trzeba,
                                                    jak rodzinie.
                                                    Czy nie jest to piękne nauczanie?
                                                    Czy nie stanowi ono dla nas w
                                                     dalszym ciągu wezwania? Czy jego sens nie może być dla nas źródłem
                                                    mobilizacji? Być może także wezwaniem do refleksji nad tym, czy obcość
                                                    wobec "nie-swoich" nie zagościła już w naszych sercach. Czy nie
                                                    dzielimy zbytnio ludzi na swoich i tych innych, obcych zapominając o
                                                    słowach Jezusa:"Wszystko, co uczyniliście jedne