Gość: martag
IP: *.net-serwis.pl
15.07.04, 00:37
Mam starą, samotną matkę (67 lat), z którą kompletnie nie mogę się dogadać.
Wina pewnie tkwi po obu stronach. Głównie chodzi mi o to, że mam do niej żal
za dzieciństwo. Że mnie nie chwaliła, a brata bardzo, że ciągle się
śpieszyła, że wszystko musiało być wypucowane wykrochmalone pachnieć
sterylnością, że śmiała sie z mojego taty, nie dała mi obiektywnie na niego
spojrzeć, a teraz juz nie moge bo zmarł, że ciągle narzuca mi swoją wolę.
a ja jestem teraz z nią na wojnie, chcę, żeby sie przyznała, żeby przyznała,
że chociaż coś zrobiła źle, żeby prtzestała mi mówić co jest dobre a co złe,
jaki jest mój mąż, jak mam wychowywać dzieci (według niej w tylek dać i
postaraszyć żeby mi na głowę nie właził).
Ciężko mi strasznie, to w końcu osoba, która była dla mnie bardzo długo
ważna - nadal jest. Jakoś ją kocham, ale z nią nie moge mieszkać, na
szczęście nie muszę, tylko sporadycznie, ale ciężko to znoszę.
Jak wybaczyć, jak złagodnieć?
Pewnie nie ja jedna mam taki problem? Jak sobie radzić??