"Czy Ty już kochasz to dziecko?"

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 11:32
Tym razem watek nie dotyczy mnie w żadnej mierze- tylko mojej przyjaciołki,
która jest w ciąży.
Otóż od momentu,gdy dowiedziała się, że będzie miała dziecko stała się jakaś
taka...dziwna, ciągle płacze, do brzucha nastawiona jest negatywnie, wczoraj
powiedziała mi, że najchętniej wróciłaby czas. Mężatką jest już od blisko
dwóch lat, ma kochającego męża, dość dobrą pracę. Ciąży nie planowała, a
teraz, mimo tego, iż jest już w 6 miesiącu nadal ..."nic nie czuje".Jej mąż
jest załamany, widząc jak psychicznie cierpi. Chciałabym jej jakoś pomóc.
zazwyczaj matki cieszą się, gdy rodzina ma się powiększyć...ona nie...
    • mamania Re: "Czy Ty już kochasz to dziecko?" 16.07.04, 13:54
      >zazwyczaj matki cieszą się, gdy rodzina ma się powiększyć...ona nie...

      skąd masz taką kompletną wiedzę na temat ciąży? z reklam prenatalu?
      czy sama przechodziłaś 9 miesięcy z uśmiechem narysowanym szminką na słodkim
      brzuszku?



      • venus22 Re: "Czy Ty już kochasz to dziecko?" 16.07.04, 21:23
        Ciaza to jest czas wielkich zmian w ciele kobiety, wielkich wahan hormonalnych
        ktore maja wplyw na samopoczucie.
        jak widac, w tym wypadku bardzo wielki, prawdopodobnie spowodowaly depresje.

        kolezanka powinna powiedziec to swojemu lekarzowi jak najszybciej bo jesli stan
        sie pogroszy to moze byc dopiero zle.

        Kobiety bardzo czesto maja tez po porodzie tzw baby blues czyli depresje
        poporodowa i w bardzo ciezkich przypadkach nawet sie zdarza ze matka zabija dziecko.

        tym bardziej nalezaloby cos zrobic z kolezanki problemami.

        A milosc macierzynska wbrew powszechnemu mniemaniu nie jest automatyczna i
        zdarzaja sie kobiety ktore i po urodzeniu nie czuja nic do swojego dziecka,
        dopiero podczas karmienia, opieki nad dzieckiem to uczucie sie w nich rodzi,
        a wiec kolezanka nie jest taka wyjatkowa pod tym wzgledem. Nie jest to tez
        wyrazem jakies patologii.

        Na pewno jej zycie ulegnie drastycznej zmianie, to nie ulega watpliwosci i juz
        tak bedzie zawsze, ale to jak sie czuje teraz nie przesadza sprawy na pozniej.

        Jedno jest pewne - nie powinna tak sie sama meczyc- potrzebuje psychoterapeuty.

        Venus
        • mamania Re: "Czy Ty już kochasz to dziecko?" 17.07.04, 08:35
          venus22 napisała:

          > Ciaza to jest czas wielkich zmian w ciele kobiety, wielkich wahan hormonalnych
          > ktore maja wplyw na samopoczucie.
          > jak widac, w tym wypadku bardzo wielki, prawdopodobnie spowodowaly depresje.

          no pewnie, pod wpływem tych zmian powinna ocipieć z radości, kupować kaftany w
          rozmiarze XXS i płakać tylko na reklamach pieluszek newborn


          > Kobiety bardzo czesto maja tez po porodzie tzw baby blues czyli depresje
          > poporodowa i w bardzo ciezkich przypadkach nawet sie zdarza ze matka zabija
          dziecko.

          baby blues to nie jest chili depresja poporodowa, i w ogóle co to ma wspólnego
          z ciążą koleżanki maire?

          > tym bardziej nalezaloby cos zrobic z kolezanki problemami.
          > A milosc macierzynska wbrew powszechnemu mniemaniu nie jest automatyczna i
          > zdarzaja sie kobiety ktore i po urodzeniu nie czuja nic do swojego dziecka,
          > dopiero podczas karmienia, opieki nad dzieckiem to uczucie sie w nich rodzi,
          > a wiec kolezanka nie jest taka wyjatkowa pod tym wzgledem.

          uff no to całe szczęście, bo można by od razu rozpocząć procedury adopcyjne?

          >Nie jest to tez
          > wyrazem jakies patologii.

          naprawdę??



          > Jedno jest pewne - nie powinna tak sie sama meczyc- potrzebuje
          psychoterapeuty.

          tak, jak zdiagnozuje u niej depresję poporodową w 2 trymestrze, to można
          będzie lepiej leczyć, wiadomo wcześnie wykryta, więcej szans na powodzenie
          • moc_ca Re: "Czy Ty już kochasz to dziecko?" 17.07.04, 08:43
            mamania napisała:

            > venus22 napisała:

            > >Nie jest to tez
            > > wyrazem jakies patologii.
            > naprawdę??
            > > Jedno jest pewne - nie powinna tak sie sama meczyc- potrzebuje
            > psychoterapeuty.
            >
            > tak, jak zdiagnozuje u niej depresję poporodową w 2 trymestrze, to można
            > będzie lepiej leczyć, wiadomo wcześnie wykryta, więcej szans na powodzenie

            Oooo! I niechby psychiatra przepisal jej psychotropy to i dla dzieciaczka
            byłoby zdrowo!
            Venus, jestes lekarzem-położnikiem? Masz profesjonalne podejście do przypadku
            koleżanki maire-maire.
      • Gość: maire Re: "Czy Ty już kochasz to dziecko?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 08:12
        I znów od razu atak..wiem, że nie jest to dla wszystkich czas oczekiwać na
        potomka z usmieszkiem na ustach->ale to jedna sprawa a ona...chyba nie chce
        tego dziecka.A ja nie chcę by cierpiała..chcę z nią porozmawiać i dodac otuchy.
        • mamania Re: "Czy Ty już kochasz to dziecko?" 17.07.04, 08:20
          a dlaczego myślisz, że nie chce?
    • ania30 Re: "Czy Ty już kochasz to dziecko?" 16.07.04, 22:12
      miałam ten sam problem jak sie dowiedziałm że jestem w ciązy przepłakałam 2
      tygodnie.Potem przeszło, a poczułam do maleństwa cos dopiero po pierwszym
      kopnieciu. Nie wszystkie kobiety reaguja tak samo, tym bardziej że ciaża nie
      planowana.Miejmy nadzieje że jak zobaczy maleństwo obudzi sie miłość jedyna
      prawdziwa jaka znam.Mój synek ma 4 lata a w dalszym ciągu mam chwilę zwątpienia
      w swoja rolę matki, może Ona tez tego sie obawia porozmawiaj z nia o tym.Lecz
      taki stan nie może trwać zaszkodzi to dziecku i Jej samej. Poradź jej aby
      porozmawiała z lekarzem. Powodzenia
    • mskaiq Re: "Czy Ty już kochasz to dziecko?" 17.07.04, 04:08
      Mysle ze zapytaj sie Jej co Ja niepokoi, zabierz na spacer, pogadaj. Jest w
      Niej cos co przeszkadza sie Jej cieszyc ta ciaza. Pomoz Jej pokonac ten strach.
      serdeczne pozdrowienia.
      • venus22 Re: "Czy Ty już kochasz to dziecko?" 17.07.04, 21:09
        Chyba jestes Mamaniu w ciazy albo masz PMS, bo ewidentnie hormony w tobie
        szaleja.

        Co to za skakanie na wszystkich tu na forum za ich wypowiedzi?

        Niby dlaczego Maire ma wiedziec o ciazy z prenatal reklam?
        ma zupelna racje- wiekszosc kobiet cieszy sie z tego ze bedzie mialo dziecko,
        nawet jak ciaza przebiega niezbyt lekko.
        Poza tym, fakt ze martwi sie o dziecko i jego przyszla matke dobrze o niej
        swiadzczy jako o kolezance.
        Twoje wypowiedzi natomiast nie najlepiej o tobie.

        a to niby co jest, wypowiedz eksperta od ciazy?:
        >>no pewnie, pod wpływem tych zmian powinna ocipieć z radości, kupować kaftany
        w
        rozmiarze XXS i płakać tylko na reklamach pieluszek newborn<<
        ja akurat taka bylam, no i co? odchyl od normy?
        ty za to moze wlasnie nie chcialas dziecka i dlatego tak sie rzucasz bo masz
        wyrzuty sumienia.

        >>baby blues to nie jest chili depresja poporodowa,<<
        owszem tu gdzie mieszkam to jest luzna nazwa na krotki i dluzszy postpartum
        depression- stan poporodowy w ktorym kobieta nie czuje sie dobrze psychicznie.
        Moze on trwac do 10 dni lub dluzej,
        Oczywiscie sa tez dokladniejsze nazwy -baby blues i pospartum depression wiem o
        tym a ty sie czepiasz slow- a moze bys tak z czym konstruktywnym wyszla dla
        odmiany?.

        Nie jestem ginekologiem-poloznikiem, ale mam po prostu troche oleju w glowie,
        wiem nie tylko z wlasnego doswiadczenia co mozna czuc w ciazy i po, ale
        zostalam drobiazgowo poinformowana przez prowadzacego mnie ginekologa i szpital
        w ktorym rodzilam.

        Informacje na temat poporodowego bluesa, krotkiego i powaznego to powinna kazda
        wiedziec.

        I sugerujac wizyte u psychoterapeuty nie mialam na mysli stosowania zadnych
        medykamentow tylko rozmowe z profesjonalista ktory moze pomoc kobiecie
        przechodzacej oczywista depresje w ciazy.

        jak na razie, zadna z krzykaczek nic lepszego nie wymyslila. Najlepiej
        zostawic ja bez pomocy i krytykowac rady innych jak to mamania i mocca robi.

        Venus
        • aiszka4 Venus 17.07.04, 21:45
          Zastrzeżenia to Mamania miała do Twojej "fachowości", a Moc_ca ironizowała.
          Sama też zastosowałaś naskakiwanie.

          Co do tej radości u większości, to byłabym ostrożna w statystykach.
          Baby blues, to nie depresja poporodowa. I oba stany nie odnoszą się (na razie)
          do koleżanki Maire.
          Dlaczego uważasz za oczywiste, że owa dziewczyna ma depresję w ciąży? Sama
          piszesz, że a/ nie jesteś ginekologiem-położnikiem (a tym bardziej
          psychologiem) b/ nie miałaś takich doświadczń w ciąży.
          Złą radą można często bardziej zaszkodzić, niż jej brakiem - nie trzeba zaraz
          wysyłać kogoś do psychoterapeuty, bo odbiega od telewizyjno-broszurowego
          schematu szczęśliwej mamuśki, którą wszyscy głaszczą po ślicznym okrągłym
          brzuszku.
          Nikt nie zostawia dziewczyny bez pomocy. Chce jej pomóc Maire, były rady
          proste, ale szczere i (przede wszystkim) nieszkodliwe - spacer, rozmowa.
          Mam nadzieję, że nie odbierzesz mojej wypowiedzi, jako naskakiwania.
          Nie - nie mam PMS, tak - jestem w ciąży. Nie płaczę na reklamach pampersów,
          miewam chwile przygnębienia i zwątpienia. Teraz jestem już "zaprawiona w
          bojach":), ale gdyby ktoś w pierwszej ciąży przy każdej zmianie poziomu
          hormonów wysyłał mnie na psychoterapię, to pewnie rzeczywiście zaczęłabym jej
          potrzebować.

          A do Maire - zajrzyj może na fora bardziej związane z problemem - ciąża,
          emamuśki itp. Pozdrawiam ciepło:)
          • Gość: Venus Re: Venus IP: *.vs.shawcable.net 17.07.04, 22:57
            Aiszko, nie ty na mnie nie naskoczylas i to widac.

            Z postow widac wyraznie ze
            a/ kolezanka Miare psychicznie zle sie czuje:

            >>Otóż od momentu,gdy dowiedziała się, że będzie miała dziecko stała się jakaś
            taka...dziwna, ciągle płacze, do brzucha nastawiona jest negatywnie, wczoraj
            powiedziała mi, że najchętniej wróciłaby czas. Mężatką jest już od blisko
            dwóch lat, ma kochającego męża, dość dobrą pracę. Ciąży nie planowała, a
            teraz, mimo tego, iż jest już w 6 miesiącu nadal ..."nic nie czuje".Jej mąż
            jest załamany, widząc jak psychicznie cierpi. <<

            6 miesiac !!! negatywnie nastawiona do brzucha, ciagle placze, maz tez jest
            zalamany czyli nie jest to przecietna i krotkotrwala sytuacja. Maire ma podstawy
            przypuszczac ze one nie chce tego dziecka.

            Na pewno maz stara sie ja pocieszyc, tudziez rodzina i kolezanki i skoro Maire
            tu napisala to znaczy ze takie rozmowy nie pomagaja.
            czy to jest bezpieczna sytuacja?
            Moze jednak potrzebuje rozmowy z fachowcem, co nie znaczy ze ma zaraz dostac leki.

            Co to jest baby blues to juz pisalam, ale widze ze musze jeszcze raz dokladnie
            wytlumaczyc.
            otoz jest to dokladnie stan po porodzie trwajacy do dziesieciu dni objawiajacy
            sie zmiana nastrojow, lekka depresja, brakiem apetytu, zaburzeniami koncentracji
            i problemami z zasnieciem.
            Natomiast postpartum depression to jest ciezszym przypadkiem depresji
            poporodowej i wymaga leczenia. Moze trwac kilka tygodni, kilka miesiecy i zwykle
            wymaga interwencji lekarskiej.

            Never mind.
            Kto zna angielski niech sobie sam zobaczy:
            www.aafp.org/afp/990415ap/990415e.html
            Wcale nie sugerowalam ze kolezanka Miare ma TERAZ baby blues. Chodzilo mi o to
            ze jak teraz ma depresje (bo moim zdaniem to depresja) to nalezy sie obawiac
            takze co bedzie jak sie dziecko urodzi.
            Moze jej przejdzie, moze nie, lepiej zawczasu pomyslec.


            Mamania naskoczyla juz na Maire, potem na mnie, za to zadna rada nie posluzyla.

            Venus


            • aiszka4 Właściwie, to się nie dziwię 17.07.04, 23:42
              że dziewczyna jest w takim stanie.
              Ciąża nie planowana, w perspektywie utrata (bardzo prawdopodobne) dobrej pracy,
              obniżenie nastroju pod wpływem hormonów - 6 miesięcy to nie dużo czasu, żeby
              pokochać kogoś, kto zjawił się nagle i właściwie nie za bardzo można go sobie
              zwizualizować.
              Do tego z jednej strony oczekiwanie ze strony rodziny, męża, może koleżanek -
              że będzie promieniować szczęściem (jestem w ciąży,a nie jestem
              szczęśliwa=jestem nienormalna) - kolejny powód do płaczu. O
              mitologizowaniu "stanu błogosławionego" w mediach, broszurkach, z ambony - nie
              wspomnę.
              Z drugiej - negatywne nastawienie "społeczeństwa" do brzucha - w tramwaju (co
              pani tak nade mną z tym brzuchem wisi - zdrowy, dorodny facet do kobiety, która
              ledwo na nogach stała); w kolejce do okienka na poczcie (te złowrogie
              spojrzenia, czy przypadkiem nie skorzystam z przywileju dla kobiet "z widoczną
              ciążą") itd. itp.

              Maire na pewno ma dobre intencje, chce dziewczynie pomóc. Tylko z nastawieniem,
              że ona "taka...dziwna" to chyba błąd. Plus załamany mąż - tak się zastanawiam,
              czy tylko dlatego, że żona cierpi, czy, że żona nie odpowiada powszechnie
              akceptowanemu wizerunkowi.
              A może właśnie trzeba powiedzieć: to nic dziwnego, że się boisz, że chciałabyś
              cofnąć czas, że nie czujesz nic do tej istoty, która jest w Tobie. Masz prawo
              do takich uczuć, to nie jest nienormalne. A ja/my będziemy Cię wspierać, nie
              oczekując, że będziesz taka, jak większość. Tylko kto to powinien powiedzieć -
              terapeuta?

        • mamania Re: "Czy Ty już kochasz to dziecko?" 18.07.04, 08:02
          venus22 napisała:

          > Chyba jestes Mamaniu w ciazy albo masz PMS, bo ewidentnie hormony w tobie
          > szaleja.

          Albo baby blues chili postpartum depression, czy to nie wszystko jedno?

          >Co to za skakanie na wszystkich tu na forum za ich wypowiedzi?

          Źle mnie odebrałaś, ja na nikogo nie naskoczyłam

          > Niby dlaczego Maire ma wiedziec o ciazy z prenatal reklam?
          > ma zupelna racje- wiekszosc kobiet cieszy sie z tego ze bedzie mialo dziecko,
          > nawet jak ciaza przebiega niezbyt lekko.
          > Poza tym, fakt ze martwi sie o dziecko i jego przyszla matke dobrze o niej
          > swiadzczy jako o kolezance.
          >Twoje wypowiedzi natomiast nie najlepiej o tobie.

          Ja na nikogo nie skaczę, chociaż owszem, odzywa się we mnie jakiś wewnętrzny
          sprzeciw, kiedy słyszę jak jedna z drugą mówi dziewczynie co ma czuć, albo co
          się czuć musi, bo się jest w cudnym błogosławionym stanie. W sferze emocji to
          jednak nie jest takie proste, że pójdziesz do psychoterapeuty i on cię nastawi
          na „prawidłowe” czucie ciąży czy czegokolwiek innego


          > a to niby co jest, wypowiedz eksperta od ciazy?:
          > >>no pewnie, pod wpływem tych zmian powinna ocipieć z radości, kupować
          > kaftany
          > w
          > rozmiarze XXS i płakać tylko na reklamach pieluszek newborn<<
          ja akurat taka bylam, no i co? odchyl od normy?

          No właśnie, wasze usilne szukanie normy, nie wiem co ma na celu,
          Równie „normalna” jest ta, która się cieszy i pięknieje, jak i ta, która
          targana strachem i wątpliwościami nie może się z ciążą do końca pogodzić, ale
          jak słusznie zauważyłaś, to wcale nie przesądza, jaką będzie matką
          A uwierz mi, że są ciążowe potwory, które zaraz po porodzie zamieniają się w
          najcieplejsze i najcierpliwsze matki pod słońcem, szczęśliwie omija je też
          twoje postpartum depression :)

          > ty za to moze wlasnie nie chcialas dziecka i dlatego tak sie rzucasz bo
          masz
          > wyrzuty sumienia.

          Te osobiste wtręty są tyleż bezpodstawne, co i nietaktowne, pozwól więc, że na
          nie nie odpowiem

          > I sugerujac wizyte u psychoterapeuty nie mialam na mysli stosowania zadnych
          > medykamentow tylko rozmowe z profesjonalista ktory moze pomoc kobiecie
          > przechodzacej oczywista depresje w ciazy.


          Nie wiem, może u was to jest norma, że ciężarna ze schizami chodzi do
          psychoterapeuty, jednak obawiam się, że w małym mieście, w którym mieszka marie
          i zapewne jej koleżanka pewnie nawet go nie ma, przypuszczam więc, że wystarczą
          jej regularne wizyty u lekarza prowadzącego, który będzie ją uspokajał, że
          wszystko przebiega prawidłowo, czego jej serdecznie życzę
          Zresztą u nas chyba jeszcze nie jest tak źle, żeby musieć płacić komuś, żeby
          nas chciał posłuchać, natomiast gdyby ktoś jej poradził wizytę u psychiatry to
          myslę, że również wiele by jej nie pomógł
          Póki co rolę psychoterapeuty dla przerazonego brzuchacza równie dobrze może
          spełniać matka, siostra, przyjaciółka
          I tutaj widzę rolę dla marie, spotykaj się z nią jak dotychczas zabierz na lody
          i do kosmetyczki, nie próbuj na siłę pocieszać i nawracać na jedynie słuszną
          emocjonalnie drogę ciążową, bo takiej po prostu nie ma
          I nie staraj się jej zrozumieć, bo teraz pewnie ona sama się nie rozumie,
          dajcie jej prawo do tych złych emocji, to szybciej je oswoi, bądź przy niej
          kiedy będzie cię potrzebować, nic innego nie możesz zrobić
          Obawiam się, że to jej może nie przejdzie do końca, a im bliżej finału tym
          bardziej będzie się to nasilać
          Jestem za to pewna, że zaraz po zakocha się w swoim dziecku jak każda matka -
          tu już można mówić o jakichś prawidłowościach :)

          Miłość do brzucha naprawdę nie jest tożsama z miłością do dziecka


          • Gość: Venus Re: "Czy Ty już kochasz to dziecko?" IP: *.vc.shawcable.net 18.07.04, 09:31
            Ja rowniez wcale nie uwazam ze kazda kobieta powinna byc szczesliwa tylko
            dlatego ze jest w ciazy, swietnie sie czuc i wyczekiwac dziecka z sercem pelnym
            milosci i niecierpliwe go oczekiwac. Roznie sie zdarza, ale...

            Ale chyba jednak Mamaniu przyznasz ze wiekszosc kobiet nie popada w depresje od
            momentu dowiedzenia sie ze jest w ciazy i nie trwa to 6 miesiecy w takim
            stopniu ze maz sam jest zalamany a kolezanki szukaja pomocy w internecie.

            Nie wiem jak wy myslicie ale moj tok rozumowania jest taki ze niemozliwe jest
            zeby przez te 6 miesiecy nikt jej nie pocieszal nie mowil ze bedzie dobrze, nie
            proponowal wizyty u kosmetyczki.
            Niemozliwe zeby maz ktory "sam jest zalamany' nie probowal czego sie da aby
            zonie poprawic samopoczucie. Nie zapewnial ze bedzie miala pomoc itd.

            jakas przyczyna musi byc ze kolezanka tak sie czuje, i moim zdaniem az taka
            depresja nie jest normalna.
            Przyczyny - ktoz wie przyczyne, tylko ona a moze i nie - moze ich byc wiele-
            poczawszy od zmian hormonalnych poprzez autentyczna niechec do posiadania teraz
            dziecka do ewentualnej zdrady.
            zaznaczam ze tylko teoretyzuje.

            czy beda to hormony czy rzeczywiscie nie chce dziecka, ja uwazam ze skoro
            NIKT DO TEJ PORY nie pocieszyl, to potrzebuje fachowej pomocy.
            I dlatego tutaj sie wlasnie z wami nie zgadzam, ze:
            >>Póki co rolę psychoterapeuty dla przerazonego brzuchacza równie dobrze może
            > spełniać matka, siostra, przyjaciółka<<

            Wlasnie szczegolnie w sferze emocji potrzebny jest ktos kto wie jak w danym
            wypadku postepowac.
            psychoterapeta nie jest od tego zeby "nastawiac" i "pocieszac', psychoterapeuta
            jest od tego zeby pomoc poradzic sobie w ciezkich chwilach i jesli jest taka
            mozliwosc nauczyc technik relaksacyjnych.
            czasem latwiej jest tez powiedziec cos obcemu, a jeszcze zwiazanemu tajemnica
            zawodowa niz osobie bliskiej.
            Tym bardziej jesli rzeczywiscie wcale nie chce dziecka.

            Tez wiem ze to jak matka przechodzi ciaze nie swiadczy o jej przyszlym stosunku
            do dziecka, i potem moze zmienic zdanie,
            a takze piszac o ewntualnej depresji poporodowej zrobilam tak dlatego ze
            zawsze jest szansa ze kazda kobieta moze to dostac, a tu jeszcze mamy do
            czynienia z negatywnym stanem ktory trwa 6 miesiecy. cala ciaze.
            nalezy wiec moim zadniem wziac i taka mozliwosc pod uwage.

            Jezeli lekarz prowadzacy nie widzi nic szczegolnego w jej zachowaniu to pewnie
            jest OK i rzeczywiscie nie pozstaje nic innego jak tylko podtrzymywac na duchu,
            uspokajac i czekac na szczesliwe rozwiazanie.

            Ale jesli nie, to mim zdaniem same dobre checi ze strony rodziny i przyjaciol
            moga nie wystarczyc.

            >>Jestem za to pewna, że zaraz po zakocha się w swoim dziecku jak każda matka -
            > tu już można mówić o jakichś prawidłowościach :) <<
            hehe Mamaniu musisz mi to wybaczyc ale tak mnie korci - a skad to wiesz, z
            reklam ? ;)) :))

            Venus


            • mamania Re: "Czy Ty już kochasz to dziecko?" 18.07.04, 11:01
              no cóż,
              zapewne ja trochę problem umniejszam, ty prawdopodobnie trochę dramatyzujesz
              lepiej wie marie, a najlepiej rzeczona koleżanka

              tylko, że marie dała bardzo lakoniczny opis stanu psychicznego ciężarnej
              koleżanki

              >Otóż od momentu,gdy dowiedziała się, że będzie miała dziecko stała się jakaś
              >taka...dziwna
              ---------
              >he he a która nie jest?

              >ciągle płacze
              -----------
              to też się zdarza :) nawet przy okresie, a cóż dopiero przy 9 miesięcznej burzy
              hormonalnej

              >do brzucha nastawiona jest negatywnie
              ----------
              no cóż, nieraz fizjologia daje popalić
              cud życia, miłości, wymiar egzystencjalny a rzygać się chce, daj boże żeby nie
              hemoroidy nie dokuczały

              >wczoraj
              >powiedziała mi, że najchętniej wróciłaby czas.
              ---------------
              no pewnie mając w perspektywie krwisty poród bez znieczulenia niejedna to powie

              >Mężatką jest już od blisko
              >dwóch lat, ma kochającego męża, dość dobrą pracę.
              ----------
              czyli wswzystko po kolei, racjonalnie i o czasie
              -------------------
              >Ciąży nie planowała

              nie ona jedna, co jak i ty i ja wiemy nie zmienia stosunku do maleństwa, kiedy
              już się pojawi, w końcu ma jeszcze trochę czasu na oswojenie się z
              niespodzianką :)

              >teraz, mimo tego, iż jest już w 6 miesiącu nadal ..."nic nie czuje"
              -----------
              już czy dopiero?
              a co ma czuć, ja wiem że są takie któe już maleńki zarodek nazywają swoim
              dzieckiem i deklarują miłość do niego, i takie które zaczynają je kochać
              dopiero po pierwszym fizycznym kontakcie, albo drugim ...

              >Jej mąż
              >jest załamany, widząc jak psychicznie cierpi
              ------------
              oj pokaż mi takiego faceta, co ma babę w ciąży, żeby po nim to spływało

              >Chciałabym jej jakoś pomóc.
              ----------
              to tylko dobrze świadczy o marie, tylko ona sam nie bardzo widzi punkt, w
              którym mogłaby coś zmienić

              >zazwyczaj matki cieszą się, gdy rodzina ma się powiększyć...ona nie...
              -------
              a o tym już mówiłyśmy :)

              pisząc o lodach i kosmetyczkach nie wierzę naiwnie, że manikiur odmieni ją w
              rozanieloną madonnę z dzieciątkiem, tylko, że w miarę normalne życie i drobne
              przyjemności w miłym towarzystwie pomogą jej jako tako przetrwać ten ciężki
              okres i tyle
              sądzę, że gdyby było tak naprawdę źle lekarz prowadzący, a polsce jest jednak
              dość dobra opieka nad kobietą w ciąży, potrafiłby udzielić specjalistycznej
              pomocy, albo ją na nią skierować

              także ja radziłabym trochę brzuchacza porozpieszczać i popocieszać jak dziecko,
              myślę, że to wystarczy, chyba że są jeszcze inne okoliczności, których nam
              marie nie opisała, ale to już ani moja ani twoja wina, że nie wiemy :)


              >
              > >>Jestem za to pewna, że zaraz po zakocha się w swoim dziecku jak każda
              > matka -
              > > tu już można mówić o jakichś prawidłowościach :) <<
              > hehe Mamaniu musisz mi to wybaczyc ale tak mnie korci - a skad to wiesz, z
              > reklam ? ;)) :))

              też :))
              ale nawet jeśli ja nie jestem normalna i po swoim przykładzie sądzić nie mogę,
              to dookoła mnie obserwuję wiele takich matek,które jednak te swoje dzieci
              kochają
              właściwie to nawet nie znam takiej, żeby by nie kochała, nawet po trudnej
              ciąży :)
              pozdrawiam

              _____________________________________________
    • violka30 Re: "Czy Ty już kochasz to dziecko?" 18.07.04, 18:09
      niektore z was pozostaja bardziej pod wplywem hormonow niz niejedna ciezarna:)

      nie bede radzic (bo nie jestem psychologiem/psychoterapeuta) ani uogolniac (bo
      moge mowic tylko o wlasnych uczuciach i wplywie hormonow w ciazy na swoje
      wlasne samopoczucie):

      jestem w ciazy (5 miesiac), do rozwijajacego sie w moim brzuchu, palnowanego
      dziecka nie czuje jakiejs spersonifikowanej milosci-nie mam z tego powodu
      wyrzutow sumienia, ani nie czuje sie z tym zle, nie walcze z brakiem milosci do
      nieznanego mi jeszcze czlowieka; ciaza byla planowana i bardzo ciesze sie
      perpektywa pojawienia na swiecie mojego dziecka; powiem wiecej: kiedy urodzilam
      swoje pierwsze dziecko, nie powalil mnie jakis przyplyw matczynej milosci,
      nawet nie zdawalam sobie sprawy z tego, ze to, co czulam w owym czasie nie ma
      wiele wspolnego z miloscia macierzynska, ktora pojawia sie kilka dobrych
      tygodni a moze i nawet miesiecy od chwili urodzenia dziecka, mam za soba
      depresje poporodowa (momo, ze plakalam po kilka godzin przez trzy noce z rzedu,
      zdawalam sobie sprwe z podrecznikowych objawow depresji, niestety nic ani nikt
      nie byl w stanie mi pomoc-wiedzialam, ze minie);

      tak, ze dziewczeta zrezygnujcie z tonu sugerujacego, ze macie patent na racje:)
Pełna wersja